p

Złote myśli. Tomik V - Wiesława Vismaya Dwojak

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (11,73 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

***

Narodziłaś się na Ziemi jako pąk...

i ja nie mogę rozwijać twoich płatków

musisz to zrobić samodzielnie...

ten pąk, to sekret twojego życia

to tam schowana jest boska tajemnica

- kim jesteś - po co tu przyszłaś...

a ja stanęłam na twojej drodze

jako ziemski drogowskaz...

aby pokazać ci kierunek

rzucić światło na życie.

Ten Tomik dedykuję Iwonce

która ze skromnej niezapominajki

transmutowała w wspaniały kwiat róży.

W dniu, w którym mnie zapytano

- czy mogę przyjąć za ciebie odpowiedzialność

zaakceptowałam to zapytanie bez wahania...

i kocham cię bezwarunkowo, jako Twoja

matka chrzestna.

Kręgi twojego bytu

Duże duchy

zawsze padają pastwą słabych umysłów...

to już wiedzieli dawno temu przed nami

mądrzy ludzie.

Duże duchy zostają same, zupełnie same...

często zaplątane w gorzkim cierpieniu...

ale to jest też odpowiedź na to

w jakim miejscu są na swojej ścieżce duchowej...

czym wyżej tym są one bardziej samotne

ponieważ ten człowiek

wchodzi już w komunię z Najwyższą Jaźnią

- czyli zagłębia siebie w Wielkim Duchu

którym jest Bóg.

I może żyć w środku świata, w wielkim tłumie

i będzie samotny...

jednocześnie jego dusza

jest już połączona ze wszystkim.

Mój duch to moja myśl, moja twórczość

jednym słowem moje życie

i na tej drodze to ja jestem wojownikiem

który albo przegra, albo wygra bitwę...

i poznałam już te kręgi władzy z kosmosu

i astralny świat różnych duchów

i ciągle zakreślam kręgi na Ziemi

obserwując konkretne grupy, sekty, ludzi

i te bardziej wzniosłe osoby

którymi się nawet zachwycam

ale to te kręgi bywają, nie do pokonania...

łatwiej było wojować

i pokonywać te dwa pierwsze światy.

Vancouver

4 Sep. 2016

Twoja wielkość

Nie ma wielkiego czy małego człowieka...

kwestia wielkości nie ma tu znaczenia

bo i wielki może mieć ślepe oczy

może być głuchy

może nie mieć w swoim sercu współczucia...

to nie w wielkości człowieka siła

nie w jego mistrzostwie, nie w jego dyplomie

to nie na tym pokarmie

wyhodujemy wieczne drzewo

tylko to małe ziarenko da nam wieczność

z którego to drzewo wzrosło.

I to nie bezmózgowe, małe mrówki

nie mają nadziei

tylko inteligentny człowiek ją traci

w chwili swojego upadku

i znowu to nie kwestia wielkości

tylko krzyk z ludzkiego serca

który utrzyma go przy życiu...

to małe ziarenko, iskierka z Boskiego Płomienia...

bo my jesteśmy

tylko narzędziem w boskich rękach...

i kotek i piesek potrafi uleczać

a nikt im nie dał tego pozwolenia

nikt nie mianował mistrzem...

ale ich współczucie szepcze im

do ich małych serduszek

- pomóż mu, bo on cierpi

- bo dzisiaj jego dusza

została przytłoczona bólem

i zasłania mu piękno życia...

- i daje mu Ojciec tą energię

która i w nim jest ukryta

- i wysyła takiemu,

choremu człowiekowi na ratunek...

i ten mały duszek robi to

z poziomu swojego serca...

- i mnie wczoraj leczył

taki maleńki koleżanki piesek...

piesek leczył mnie po stracie kotka

- i chociaż nie wiedział, co to za choroba

uzdrawiał moją duszę...

- i powiem, że udało mu się to lepiej

niż wszystkim innym ludziom

którzy w tym czasie weszli w moje życie...

- ileż ty człowieku

jeszcze musisz uczyć się od zwierząt?

Dziękuję Ci Boże

że postawiłeś na mojej drodze

tak potężnego uzdrowiciela.

Vancouver

6 Sep. 2016

Nie zwlekaj

Twoje miłosierdzie ma wszystkie skale

takie jak: przypływ, odpływ, modlitwa

i kształtujesz nim serce w tym morzu

ziemskiej egzystencji...

ale jak ty naprawdę jesteś

zaangażowany w akty łagodzenia cierpienia?

- A może nadal jesteś powściągliwy?

- A może to tylko odrobina litości

odzywa się z twojego serca?

A wiadomo... litość nie uleczy człowieka.

- Jakie są twoje złoża twojego miłosierdzia?

- Czy umiesz rozdawać swoje krople miłości?

- Czy umiesz nimi leczyć cierpiące serca?

- I czy możesz nosić w swoim sercu miłosierdzie

kiedy jeszcze przelewasz krew innych istot?

- I czy możesz być bratem/siostrą miłosierdzia

kiedy nie ma w tobie tego

uniwersalnego korzenia Boskiej Miłości

dla wszystkich istot na tej Ziemi?

Mądry człowiek nie pozbawia siebie

prawa do miłosierdzia...

tak tak, ale to jest poziom ludzkiego serca

i trudno go zmusić do tej roli...

a człowiek otrzyma więcej dla siebie miłosierdzia

kiedy sam go więcej da

to sam otwiera bramy swojego serca...

to jest odpływ i przypływ...

czyli Boskie Prawo przyczyny i skutku.

- I wołasz codziennie do Nieba

o kawałek Boskiego Miłosierdzia dla siebie

- a czy słyszysz ten jęk drugiego nieszczęśnika?

Leży gdzieś tam pod płotem

w oczekiwaniu na ciebie...

- czy podasz mu rękę

czy westchniesz za niego do Boga

- czy pokażesz Bogu palcem,

kiedy sam jesteś bezsilny

- spójrz tutaj... patrz, on potrzebuje ciebie!!!

- Czy dasz temu nieszczęśnikowi

kiedykolwiek nadzieję

na miłosierdzie do Niego

- czy tylko z pogardą powiesz

- to tylko drobny pijaczek?

On też ma serce rozdarte

i gorzki w nim zakwas...

i jest przerażony

bo myśli, że zabrakło dla niego Miłości Bożej

i brak w nim tej nadziei, że Bóg mu wybaczy

że zmiłuje się nad nim.

- Otwórz jego bramy do Nieba

własnym miłosierdziem

- i wlej w niego odrobinę miłości

- nie bój się,

prawdziwe miłosierdzie nie zada śmierci...

ten olejek miłości zawsze orzeźwi duszę

choćby najbardziej martwą...

to twoje miłosierdzie

wniesie w nią wiosnę i odrodzenie

nowy przypływ życia...

to tylko taki prosty ludzki krok przyzwoitości

w kierunku drugiego boskiego stworzenia...

wlej tą kroplę swojej miłości, nie zwlekaj.

Vancouver

6 Sep. 2016