p
***
Narodziłaś się na Ziemi jako pąk...
i ja nie mogę rozwijać twoich płatków
musisz to zrobić samodzielnie...
ten pąk, to sekret twojego życia
to tam schowana jest boska tajemnica
- kim jesteś - po co tu przyszłaś...
a ja stanęłam na twojej drodze
jako ziemski drogowskaz...
aby pokazać ci kierunek
rzucić światło na życie.
Ten Tomik dedykuję Iwonce
która ze skromnej niezapominajki
transmutowała w wspaniały kwiat róży.
W dniu, w którym mnie zapytano
- czy mogę przyjąć za ciebie odpowiedzialność
zaakceptowałam to zapytanie bez wahania...
i kocham cię bezwarunkowo, jako Twoja
matka chrzestna.
Kręgi twojego bytu
Duże duchy
zawsze padają pastwą słabych umysłów...
to już wiedzieli dawno temu przed nami
mądrzy ludzie.
Duże duchy zostają same, zupełnie same...
często zaplątane w gorzkim cierpieniu...
ale to jest też odpowiedź na to
w jakim miejscu są na swojej ścieżce duchowej...
czym wyżej tym są one bardziej samotne
ponieważ ten człowiek
wchodzi już w komunię z Najwyższą Jaźnią
- czyli zagłębia siebie w Wielkim Duchu
którym jest Bóg.
I może żyć w środku świata, w wielkim tłumie
i będzie samotny...
jednocześnie jego dusza
jest już połączona ze wszystkim.
Mój duch to moja myśl, moja twórczość
jednym słowem moje życie
i na tej drodze to ja jestem wojownikiem
który albo przegra, albo wygra bitwę...
i poznałam już te kręgi władzy z kosmosu
i astralny świat różnych duchów
i ciągle zakreślam kręgi na Ziemi
obserwując konkretne grupy, sekty, ludzi
i te bardziej wzniosłe osoby
którymi się nawet zachwycam
ale to te kręgi bywają, nie do pokonania...
łatwiej było wojować
i pokonywać te dwa pierwsze światy.
Vancouver
4 Sep. 2016
Twoja wielkość
Nie ma wielkiego czy małego człowieka...
kwestia wielkości nie ma tu znaczenia
bo i wielki może mieć ślepe oczy
może być głuchy
może nie mieć w swoim sercu współczucia...
to nie w wielkości człowieka siła
nie w jego mistrzostwie, nie w jego dyplomie
to nie na tym pokarmie
wyhodujemy wieczne drzewo
tylko to małe ziarenko da nam wieczność
z którego to drzewo wzrosło.
I to nie bezmózgowe, małe mrówki
nie mają nadziei
tylko inteligentny człowiek ją traci
w chwili swojego upadku
i znowu to nie kwestia wielkości
tylko krzyk z ludzkiego serca
który utrzyma go przy życiu...
to małe ziarenko, iskierka z Boskiego Płomienia...
bo my jesteśmy
tylko narzędziem w boskich rękach...
i kotek i piesek potrafi uleczać
a nikt im nie dał tego pozwolenia
nikt nie mianował mistrzem...
ale ich współczucie szepcze im
do ich małych serduszek
- pomóż mu, bo on cierpi
- bo dzisiaj jego dusza
została przytłoczona bólem
i zasłania mu piękno życia...
- i daje mu Ojciec tą energię
która i w nim jest ukryta
- i wysyła takiemu,
choremu człowiekowi na ratunek...
i ten mały duszek robi to
z poziomu swojego serca...
- i mnie wczoraj leczył
taki maleńki koleżanki piesek...
piesek leczył mnie po stracie kotka
- i chociaż nie wiedział, co to za choroba
uzdrawiał moją duszę...
- i powiem, że udało mu się to lepiej
niż wszystkim innym ludziom
którzy w tym czasie weszli w moje życie...
- ileż ty człowieku
jeszcze musisz uczyć się od zwierząt?
Dziękuję Ci Boże
że postawiłeś na mojej drodze
tak potężnego uzdrowiciela.
Vancouver
6 Sep. 2016
Nie zwlekaj
Twoje miłosierdzie ma wszystkie skale
takie jak: przypływ, odpływ, modlitwa
i kształtujesz nim serce w tym morzu
ziemskiej egzystencji...
ale jak ty naprawdę jesteś
zaangażowany w akty łagodzenia cierpienia?
- A może nadal jesteś powściągliwy?
- A może to tylko odrobina litości
odzywa się z twojego serca?
A wiadomo... litość nie uleczy człowieka.
- Jakie są twoje złoża twojego miłosierdzia?
- Czy umiesz rozdawać swoje krople miłości?
- Czy umiesz nimi leczyć cierpiące serca?
- I czy możesz nosić w swoim sercu miłosierdzie
kiedy jeszcze przelewasz krew innych istot?
- I czy możesz być bratem/siostrą miłosierdzia
kiedy nie ma w tobie tego
uniwersalnego korzenia Boskiej Miłości
dla wszystkich istot na tej Ziemi?
Mądry człowiek nie pozbawia siebie
prawa do miłosierdzia...
tak tak, ale to jest poziom ludzkiego serca
i trudno go zmusić do tej roli...
a człowiek otrzyma więcej dla siebie miłosierdzia
kiedy sam go więcej da
to sam otwiera bramy swojego serca...
to jest odpływ i przypływ...
czyli Boskie Prawo przyczyny i skutku.
- I wołasz codziennie do Nieba
o kawałek Boskiego Miłosierdzia dla siebie
- a czy słyszysz ten jęk drugiego nieszczęśnika?
Leży gdzieś tam pod płotem
w oczekiwaniu na ciebie...
- czy podasz mu rękę
czy westchniesz za niego do Boga
- czy pokażesz Bogu palcem,
kiedy sam jesteś bezsilny
- spójrz tutaj... patrz, on potrzebuje ciebie!!!
- Czy dasz temu nieszczęśnikowi
kiedykolwiek nadzieję
na miłosierdzie do Niego
- czy tylko z pogardą powiesz
- to tylko drobny pijaczek?
On też ma serce rozdarte
i gorzki w nim zakwas...
i jest przerażony
bo myśli, że zabrakło dla niego Miłości Bożej
i brak w nim tej nadziei, że Bóg mu wybaczy
że zmiłuje się nad nim.
- Otwórz jego bramy do Nieba
własnym miłosierdziem
- i wlej w niego odrobinę miłości
- nie bój się,
prawdziwe miłosierdzie nie zada śmierci...
ten olejek miłości zawsze orzeźwi duszę
choćby najbardziej martwą...
to twoje miłosierdzie
wniesie w nią wiosnę i odrodzenie
nowy przypływ życia...
to tylko taki prosty ludzki krok przyzwoitości
w kierunku drugiego boskiego stworzenia...
wlej tą kroplę swojej miłości, nie zwlekaj.
Vancouver
6 Sep. 2016