Poniższy scenariusz przedstawia uproszczony przebieg wydarzeń w życiu
chłopca, opuszczonego przez ojca i w konsekwencji uzależnionego od
matki. Wielu mężczyznom obraz, który kreślę, wyda się jednostronny i negatywny, ale obawiam się, że większość uzna go za niewinny i łagodny.
Nie wszyscy opuszczeni przez ojca chłopcy uzależniają się od matki -
inne wersje zakończenia tej historii znajdują się w dalszych częściach
książki.
Trudno powiedzieć, jak wielu synów jest zdradzonych przez ojców, ale gdy
przyjrzymy się temu, co jest udziałem chłopców w ich dorosłym życiu,
dojdziemy do wniosku, że doświadczenie bycia zdradzonym przez ojca staje
się, niestety, coraz bardziej powszechne.
Ojcowie chcą mieć synów, więc gdy brzuch przyszłej matki choć trochę
urośnie, niecierpliwie domagają się badania USG, żeby na ekranie
monitora zobaczyć, co też ich dziecko ma między nogami. Wybucha wielka
radość, gdy okazuje się, że narodzi się chłopiec. Prawdę mówiąc, nie
wiadomo, dlaczego ta radość wybucha. Ojcowie powinni przecież wiedzieć,
że życie mężczyzny nie jest sielanką. Mimo to cieszą się - z przyzwyczajenia czy z nawyku.
Chłopiec przychodzi na świat. Ojciec idzie się upić, żeby podkreślić
fakt, że stała się rzecz nadzwyczajna, a mama jest zachwycona i dumna,
bo ma poczucie, że spełniła swój obowiązek.
Ojciec Chłopca sam był kiedyś chłopcem zdradzonym przez ojca,
wychowywanym głównie przez kobiety, i nie wie, jak zajmować się synem.
Pamiętajmy więc, czytając dalej tę opowieść, że wszystko, co zostanie
powiedziane o Chłopcu, dotyczy też jego ojca - a zapewne też ojca jego
ojca.
Skoro ojciec Chłopca został zdradzony przez swego ojca, to nie wystarcza
mu na długo zapału, żeby troszczyć się o syna. Ma poczucie, że spełnił
swoją rolę, płodząc go i ewentualnie dopilnowując, by mógł w miarę
bezpiecznie się urodzić.
Wkrótce zaczyna być zniecierpliwiony tym, że Chłopiec jest malutki,
bezradny, że tak bardzo potrzebuje matki i w niczym nie przypomina
chłopca oprócz tego, że ma siusiaka. Je, robi w pieluchy i nie daje spać
po nocach. Ojciec Chłopca nie widzi w tym wszystkim dla siebie miejsca i zaczyna się odsuwać, uznając, że kiedyś przyjdzie czas, by nawiązać
kontakt z synem. I tutaj popełnia pierwszy błąd - nie pamięta, jak sam,
będąc małym chłopcem, pragnął kontaktu z ojcem. Nie pamięta, jak bardzo
potrzebował obecności ojca - jako symbolicznej obietnicy, że kiedyś ktoś
pomoże mu odejść od matki.
W efekcie Mały Chłopiec, patrząc z perspektywy kołyski, na tle sufitu
widzi jedynie zachwycone twarze kobiet.
Potem różnie się dzieje. W smutnym scenariuszu bywa tak, że ojciec znika
po paru tygodniach, a w jeszcze smutniejszym, że nie było go już wtedy,
gdy Chłopiec pojawił się na świecie. Nawet w radosnych wersjach wydarzeń
ojciec jest prawie nieobecny przez pierwszy rok. Pojawia się on w polu
widzenia Małego Chłopca mniej więcej wtedy, gdy ten stawia pierwsze
samodzielne kroki i zaczyna mówić pierwsze słowa.
Kiedy życie Chłopca wkracza w bardzo ważną fazę pierwszych prób
rozluźnienia symbiotycznego związku z matką, ojciec przydałby się
bardzo, bo odłączenie się od matki jest przedsięwzięciem trudnym.
Jeśli Chłopiec ma w tym okresie ojca pod bokiem, może przeżyć coś
niepowtarzalnego. Mama stawia go na ziemi, a ojciec, stojąc kilka kroków
dalej, mówi: "No, chodź do mnie, chodź do mnie, chodź do mnie!". Wtedy
Mały Chłopiec po raz pierwszy odrywa się od mamy, by wyruszyć zupełnie
samodzielnie w tę niezmierzoną przestrzeń między matką a ojcem. W końcu,
po długich jak wieczność sekundach, dociera do kresu tej niebezpiecznej
podróży - do ojca. Zalicza swój pierwszy sukces, robi pierwszy krok ku
męskości. W tym innym, męskim świecie czeka na niego ojciec, który
radośnie chwyta go w ramiona i unosi w górę jak bohatera!
Jeśli ojca nie ma, w doświadczeniu Chłopca powstaje kolejna, bardzo
ważna luka. Na domiar złego brak ojca w tym okresie sprawia, że Chłopiec
zaczyna być bardziej niż dotąd nadopiekuńczo traktowany przez matkę.
Uczy się chodzić, przewraca się, zbiera siniaki, obija sobie głowę.
Gdyby ojciec był w pobliżu, lepiej by to rozumiał. Pozwoliłby mu
doświadczyć ryzyka i bólu, uczył odporności, wytrzymałości, by w przyszłości nie ulegał matczynej panice, gdy się przewróci lub uderzy.
Mama, która nigdy nie była chłopcem, nie zawsze rozumie, jakie to dla
syna ważne. Często niepotrzebnie biegnie z krzykiem na pomoc i za bardzo
przeżywa każdy jego upadek. Nieświadomie uczy Chłopca, że świat jest
niebezpieczny, a on sam bardzo kruchy. Wyjście z domu może mu się kiedyś
wydać zbyt ryzykowne. Uzna, że najbezpieczniej będzie pozostać w pobliżu
mamy.
Jeśli ojciec jeszcze nie odszedł, to z pewnością jest bardzo
zapracowany. Zapewne sens swego życia widzi przede wszystkim w zabieganiu o reputację i sukces, bowiem nie jest mu znane głębokie
uczucie satysfakcji, płynące z kontaktu z ludźmi. Sam wychowywany przez
matkę, ciotki i babki, teraz w głębi duszy obawia się kobiet. Przeczuwa,
że nie potrafi się od nich skutecznie odgraniczać i podświadomie boi
się, że go pochłoną, że utknie w kobiecej atmosferze ciepła i bezpieczeństwa i nie będzie miał już siły wyruszyć w świat. Trzyma się
więc z daleka od kobiet, unikając bliskich, intymnych i trwałych
związków. Nie zdaje sobie sprawy, że taki sam los szykuje swojemu
synowi.
Tymczasem matka, opuszczona przez partnera, jest coraz bardziej
przemęczona, zniecierpliwiona i rozżalona. Robi co może, żeby jak
najsilniej związać z sobą syna i przy okazji odebrać go ojcu. Nosi w sobie pokłady gniewu, który dotyczy ojca, ale który pod jego nieobecność
łatwo przelewa się na dziecko.
Matka nieświadomie kastruje psychicznie Małego Chłopca, pozbawiając go
okazji do kształtowania w sobie podstawowych atrybutów męskości:
zaufania do siebie, odwagi, odporności, sprawności, umiejętności
odnajdywania się w grupie rówieśników i walczenia o swoją pozycję. W trosce o bezpieczeństwo synka, który jest przecież "jej skarbem", nie
pozwala mu wychodzić na podwórko, bo się pobrudzi, spoci lub przeziębi,
nie pozwala bawić się z kolegami, bo nauczy się brzydkich słów albo coś
sobie zrobi.
Brak kontaktu z grupą rówieśników to w doświadczeniu Małego Chłopca
kolejna ogromna luka, która będzie hamować proces oddzielenia się od
matki i ograniczy jego kontakt ze światem. Z pomocą ojca Chłopiec mógłby
zdobywać i poznawać ten świat, aby kiedyś poczuć się w nim jak w domu.
Nadchodzi moment, gdy synek powinien pójść do przedszkola. Ale Mały
Chłopiec ma ogromne trudności w zaakceptowaniu tego miejsca, bo matka
stała się dla niego zbyt ważna. Pozostawanie na kilka godzin w obcym
otoczeniu, bez możliwości kontaktowania się z nią, budzi lęk nie do
przeżycia. Przedszkole jest wyzwaniem ponad siły. Pozbawiony oparcia w ojcu i po raz pierwszy w życiu opuszczony przez matkę, musi stawić czoło
grupie rozwrzeszczanych dzieci i obcym dorosłym.
Można powiedzieć, że najgorsze już się stało. Przez pierwsze 3-4 lata
powstaje wewnętrzna matryca, która spełnia ważną funkcję w późniejszym
życiu dziecka. Porządkuje ona jego doświadczenia i tworzy gotowość do
określonej ich interpretacji. Zaczyna się proces dojrzewania, tworzy się
osobowość i związane z nią poczucie "ja". Jeśli zostanie ono zbudowane
na chybotliwym fundamencie, to ten brak stabilności będzie musiał być
kompensowany w dalszym procesie budowy.
Chłopiec przechodzi kryzys przedszkolny, bo mama, pomimo jego protestów
i rozpaczy, nie może zabrać go do domu.
Chłopiec dorasta. Pozbawiony możliwości przebywania z dwojgiem rodziców
na raz, niewiele wie o tym, kim dla mężczyzny jest kobieta, kim dla
kobiety jest mężczyzna i jak współistnieją ze sobą. Podstawowym
doświadczeniem Chłopca jest pełen sprzecznych namiętności związek z matką. Ich relacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy matka, świadoma
przemijania, nie licząc już na spotkanie nowego partnera, zaczyna
pokładać w synu nadzieję, że stanie się on w jej życiu zastępczym
mężczyzną, opiekunem i oparciem. Chłopiec często słyszy: "Ty, synku,
nigdy nie zrobisz mamie tego, co twój tata". Słyszy też wiele
negatywnych opinii na temat ojca. Postanawia więc w głębi duszy, że nie
będzie taki jak tata, że będzie grzecznym synkiem i nigdy mamie nie
zrobi przykrości. W ten sposób, nie wiedząc o tym, bierze na siebie
ciężar nie do uniesienia - ciężar odpowiedzialności za szczęście i samopoczucie matki. Co gorsza, zaczyna kształtować siebie, jako
mężczyznę, wedle jej oczekiwań.
Życie jakoś się toczy. Zaczyna się szkoła, bezbarwny i nudny okres w życiu Chłopca, zanurzonego nadmiernie w codzienność swojej zapracowanej
matki. Nie ma okazji nawet posiłować się z ojcem, a co dopiero pójść z nim gdzieś, oglądać z nim świat i uczyć się od niego, na czym polega
bycie mężczyzną.
Kiedy ma 14-15 lat, hormony dają o sobie znać i Chłopiec zmienia się
fizycznie. Jego genitalia potężnieją, pojawia się zarost, zmienia się
głos, ciało zaczyna mężnieć. Wtedy odkrywa - a jest to dla niego
odkrycie zarówno trudne, jak i budzące nadzieję - że zasadniczo różni
się od mamy. Pojawiają się sny erotyczne, nocne polucje. Chłopiec
przechodzi delikatny i trudny okres dojrzewania seksualnego. Skazany
wyłącznie na matkę, staje wobec zagrożenia, że nawet ta intymna sfera
jego przeżyć może zostać przez nią zawłaszczona. Matka rzeczywiście
ingeruje w to, co się dzieje w jego rodzącym się życiu erotycznym. Może
się zdarzyć, że zachowa się niezręcznie i niedyskretnie. Chłopiec
usłyszy, że "jest brzydki" lub że "jej synek takich rzeczy nie robi" i zacznie się wstydzić swojej seksualności. Ciężko mu będzie tym bardziej,
że jego pragnienia erotyczne mogą być związane z matką. Żyje z nią
przecież tak blisko, że w naturalny sposób stać się ona może pierwszym
obiektem jego marzeń. Znowu brakuje ojca, który samą swoją obecnością
dawałby do zrozumienia, że matka należy do niego i że syn powinien
przestrzegać jasno określonych granic.
Brak ojca, który pomógłby mu skierować marzenia i pragnienia erotyczne
poza dom, sprawia, że powodowany poczuciem winy i lęku Chłopiec odcina
się od swojej seksualności. Boi się ruszyć w świat, boi się zdradzić
matkę z inną kobietą, bo przecież obiecał jej, że nie będzie taki jak
tata i że nigdy jej nie opuści. Nie zdaje sobie sprawy, że w głębi serca
boi się kobiet, ponieważ jego związek z matką jest zbyt trudny do
uniesienia.
Nie wszyscy zdradzeni przez ojca znajdują w sobie dość energii na
odejście od matki, ale większość, gdy osiąga seksualną dojrzałość,
jednak zdobywa się na to.
Jeśli Chłopiec chce otworzyć serce na inną kobietę i zrealizować się
seksualnie, musi odejść. Jest bardzo prawdopodobne, że nie odchodzi do
końca. Silnie uzależniony od matki, nie potrafi obronić przed nią swoich
związków z kobietami. Matka ingeruje w jego prywatność, domaga się
zwierzeń i spełnienia danej obietnicy. Chłopiec bezwolnie pozwala matce
na zbyt wiele - w końcu zawsze tak było. Matka zaś traktuje każdą jego
partnerkę czy koleżankę jak rywalkę. Stara się nie dopuścić do głębszego
związku, obrzydza mu kolejne dziewczyny, sugerując bez słów: "Nie
spotkasz lepszej kobiety ode mnie. Nikt cię nie będzie kochał tak jak
ja". To drugie stwierdzenie oczywiście jest prawdą, ale Chłopiec nie
wie, że w tym momencie jego życia nie chodzi już o to, by spotkał
kobietę, która będzie go kochała tak jak matka.
W końcu Chłopiec spotyka kobietę, która staje się dla niego kołem
ratunkowym i wyzwolicielką z ramion matki. Żeni się. Z pewnością nie
obeszło się bez walki. Matka zrobiła wszystko, by wybrał partnerkę,
która będzie jej uległa. Jeśli jednak Chłopcu udaje się na złość mamie
związać z silną kobietą, odkryje kiedyś, że związał się z kimś bardzo
podobnym do matki. Ale to dzięki takiej żonie, kobiecie równie silnej,
mającej nad nim przewagę i równie mocno wiążącej go ze sobą, może
uratować się przed matką. Tylko taka kobieta potrafi bronić rodzinnego
gniazda przed inwazyjną teściową. Mimo to, w konfliktach między żoną a matką, Chłopiec bierze stronę matki. Spełnia się matczyne proroctwo, że
będzie żałował, gdy się ożeni. Bo żona nie pozwala mu odwiedzać mamy
codziennie. Nie zgadza się, by mama miała klucze do ich mieszkania i wpadała, kiedy chce. Domaga się, by był lojalny wobec nowej rodziny. To
wszystko jest dla Chłopca bardzo trudne. Czuje, że popełnił błąd, że
wpadł z deszczu pod rynnę i chętnie wróciłby do mamy.
W tym czasie pojawia się w jego życiu dziecko. Jeśli jest to chłopiec,
kielich goryczy się przepełnia. Ojciec i mąż, który sam nadal czuje się
synkiem, nie potrafi pomieścić w swoim życiu dziecka. Odchodzi od żony i zdradza swego syna.