Rozdział 1. Co to znaczy być nadinteligentnym?
Rozdział 1
Co to znaczy być nadinteligentnym?
Kim jesteś?
Czy nadinteligentne dzieci to tylko kolejny modny temat? Za sprawą
wyolbrzymiających i czasem deformujących przekazów medialnych można
pomyśleć, że chodzi o problem sztucznie stworzony przez rodziców
pragnących zaspokoić własne ambicje lub przez psychologów
zafascynowanych owymi "supermózgami".
Prawdą jest, że zainteresowanie tymi, którzy - jak niegdyś sądzono -
"otrzymali wszystko", pojawiło się stosunkowo niedawno. Złożyło się na
to kilka czynników: na konsultacje psychologiczne zaczęło trafiać więcej
dzieci i nastolatków, wzrosła też popularność diagnozy psychologicznej.
Doprowadziło to do alarmujących wniosków: dzieci o wysokim IQ mają duże
trudności w szkole i zdarza się, że cierpią na poważne zaburzenia
psychiczne. U innych rozwijają się zaburzenia zachowania i zaburzenia
adaptacyjne, które utrudniają naukę. Wreszcie trudności i niepokoje
wyrażane przez dorosłych, uwrażliwionych na ten temat za sprawą
problemów ich dzieci bądź osobistych zmagań, wpłynęły na wzrost
znaczenia konsultacji psychologicznych.
Co łączy wszystkich tych wyjątkowych ludzi, dzieci i dorosłych? Okazuje
się, że są nadinteligentni i przeżywają podobne trudności; szukają
sposobów na swój dyskomfort, problemy życiowe i kłopoty z integracją
społeczną. A także na to, jak odnieść sukces.
W ostatnich latach pojawiły się na ten temat badania uniwersyteckie i naukowe, francuskie Ministerstwo Edukacji Narodowej zaczęło zwracać na
problem większą uwagę, podjęto nieśmiałe kroki w zakresie szkoleń w środowisku medycznym... Jednak na co dzień konkretne przedsięwzięcia i propozycje dla tych dzieci i dorosłych, szukających zrozumienia i wsparcia, są rzadkością. Wciąż zdecydowanie dominuje pogląd, jakoby
osoby nadinteligentne były pod każdym względem uprzywilejowane.
Jak bowiem zrozumieć podstawowy paradoks - ścisły związek między bardzo
wysoką inteligencją a wrażliwością psychiczną - który sprawia, że
człowiek nadinteligentny spotyka na swojej drodze szczególne trudności?
"Dziwne połączenie. Czyżby wybitnie rozwinięta zdolność myślenia i największe cierpienie otwierały ten sam horyzont? Czyżby cierpieć
oznaczało ostatecznie to samo, co myśleć?"
Maurice Blanchot1
Mylimy ze sobą inteligencję i osiągnięcia.
Mieszamy ze sobą kompetencje i sukces.
Utożsamiamy potencjał ze sprawnością intelektualną.
Nie odróżniamy inteligencji wyższej pod względem ilościowym (u osób o IQ przekraczającym normę), ale przystosowanej do wymagań otoczenia, od
inteligencji wyróżniającej się pod względem jakościowym (u osób
nadinteligentnych, czyli inteligentnych w odmienny sposób), której
działanie może powodować cierpienia i porażki.
Zapominamy o tym, że umiejętność rozumienia, analizowania i szybkiego
zapamiętywania nie oznacza posiadania wiedzy wrodzonej.
Bagatelizujemy to, że wybitna inteligencja jest nierozerwalnie
związana z wybitną wrażliwością i podatnością emocjonalną.
Ukrywamy fakt, iż hiperinteligencja i hiperwrażliwość czynią człowieka
kruchym i bardziej podatnym na zranienie.
Nie wiemy o tym, że szczególnie intensywne odczuwanie i postrzeganie
wszystkich elementów świata materialnego i relacji międzyludzkich
powoduje nieustanne pobudzenie emocjonalne, które jest źródłem lęku
uogólnionego.
Samo pojęcie inteligencji uruchamia wiele paradoksalnych skojarzeń.
Pytamy o jego znaczenie: co to znaczy być inteligentnym?, i o konsekwencje: co wynika z bycia inteligentnym? A wreszcie o oczekiwania:
jeśli jestem inteligentny, to co powinienem robić? I czy jeżeli mi się
to nie uda, moja domniemana inteligencja stanie pod znakiem zapytania?
Wokół inteligencji oraz jej skutków narosło mnóstwo silnych przekonań,
sądów, iluzji, sprzeczności i obaw.
"Inteligencja jest fajna, ale zawsze idą z nią w parze dwie lub trzy
sprawy - wyjaśnia mi Aurore. - Chętnie wybrałabym samą inteligencję, bo
ona rzeczywiście bywa przydatna! Ale cała reszta jest zbyt trudna do
zniesienia".
Do zapamiętania
Nadinteligencja to szczególna forma inteligencji, nietypowy sposób
funkcjonowania intelektualnego, uruchomienie zasobów poznawczych o innych podstawach mózgowych i bardzo specyficznej organizacji.
Osoba nadinteligentna nie jest bardziej inteligentna pod względem
ilościowym, ale dysponuje inteligencją inną
jakościowo. A to
naprawdę nie to samo!
Z nadinteligencją wiążą się potężne zasoby intelektualne, fenomenalne
umiejętności rozumienia, analizy i zapamiętywania ORAZ wrażliwość,
pobudliwość, receptywność emocjonalna, postrzeganie wszystkimi
pięcioma zmysłami jednocześnie, przenikliwość, której zasięg i intensywność są tak wielkie, że zagarniają całą przestrzeń myślenia.
Te dwa oblicza ZAWSZE się na siebie nakładają.
Bycie nadinteligentnym to sposób istnienia w świecie wpływający na
całą osobowość.
Osoba nadinteligentna zawsze przeżywa intensywne emocje, a jej myśli
nieustannie dotykają granic nieskończoności.
Zawsze należy pamiętać, że bycie nadinteligentnym ma dwa oblicza:
intelektualne ORAZ emocjonalne
Pomijanie wyjątkowego charakteru funkcjonowania osoby nadinteligentnej
na tych dwóch płaszczyznach - intelektualnej i emocjonalnej - które
składają się na jej osobowość i naznaczają wszystkie etapy jej rozwoju
oraz strukturę całego jej życia, to lekceważenie znacznej części
populacji wynikające z przestarzałych ideologii i nieporozumień.
Nadinteligencja nie oznacza ani niesłychanego szczęścia, ani boskiego
błogosławieństwa, ani bycia wybranym, ani jakiejś godnej
pozazdroszczenia nadinteligencji. Człowiek nadinteligentny to osoba o szerokich zasobach intelektualnych i emocjonalnych, które mogą stać się
jej siłą tylko wtedy, gdy jej potencjał zostanie rozpoznany, zrozumiany
i zaakceptowany. Zintegrowanie wspomnianych zasobów daje możliwość
zbudowania takiego życia, jakie nam odpowiada, i w którym czujemy się
dobrze, a do tego przecież dąży każdy z nas. Nie dostrzegając tego
potencjału lub - co gorsza - zaprzeczając mu, ryzykujemy, że miniemy się
z własną osobowością i będziemy żyć w głębokim poczuciu braku i niespełnienia, który może prowadzić nawet do bolesnego nieprzystosowania
społecznego lub poważnych zaburzeń psychicznych.
"Szczęście to w gruncie rzeczy nic innego jak stuprocentowe korzystanie
z własnego potencjału".
Mihály Csíkszentmihályi
Bijmy na alarM!
Wnioski kliniczne są alarmujące: przebieg nauki szkolnej dzieci
nadinteligentnych jest często bardzo chaotyczny, są one psychicznie
kruche, mają niewyraźne poczucie własnego "ja" i bolesne relacje z otoczeniem. Jeśli mają dość silną osobowość, rozwiną u siebie takie
sposoby obrony i zasoby, by przekuć tę wyjątkowość w zaletę. Jednak u dzieci, które w swoim rozwoju doświadczają wielu trudności
emocjonalnych, wystąpią zaburzenia psychiczne. W okresie dojrzewania
częste są przypadki załamania psychicznego o atypowym obrazie
klinicznym, trudne w leczeniu, często źle rokujące.
Trudności będą mniej lub bardziej widoczne w zależności od tego, czy
dziecko nadinteligentne zostanie zdiagnozowane czy nie, oraz zależnie od
wieku, w którym postawi się diagnozę. Kiedy dziecko dorasta bez wiedzy,
kim jest, zagrożenie zaburzeniami psychicznymi staje się dużo bardziej
realne, dziecko buduje bowiem swoją dorosłą osobowość, bazując na
zaprzeczeniach i zranieniach, a także na błędnych przekonaniach na temat
siebie i świata bądź też na sztywnych mechanizmach chroniących je przed
jego własną kruchością. Życie takiego dorosłego - chaotyczne, pełne
dyskomfortu, zawiłe - jest często bardzo burzliwe.
Oczywiście część nadinteligentnych dorosłych zdoła znaleźć równowagę i komfort, zbuduje satysfakcjonujące, udane życie. Ta grupa spełnionych
jest o wiele liczniejsza, jednak istnieją również zagubieni, których
podstawowy problem wynika z faktu, że nie wiedzą, kim są - i nie możemy
ich pomijać.
Podstawowe pytanie: jak ich nazwać?
Wbrew pozorom nie jest to sprawa drugorzędna. Pytanie o terminologię
jest kluczowe z wielu powodów. Każda dotychczas stosowana nazwa zawiera
jakąś ideę, która odsyła do niewystarczającej, błędnej, a w każdym razie
niesatysfakcjonującej reprezentacji tego, co się za nią kryje.
Pojęcie
przedwcześnie dojrzały intelektualnie mówi o przewadze
rozwojowej w dzieciństwie, co nie odzwierciedla ani rzeczywistości -
bo nie wszystkie nadinteligentne dzieci są bardziej rozwinięte od
rówieśników - ani wyjątkowości tych osób, ponieważ to wcale nie fakt,
iż niektóre z nich "mają przewagę", sprawia, że funkcjonują inaczej.
Nadinteligentny? Pojęcie to nie tylko od razu sugeruje, że ktoś jest
zdolniejszy niż inni, ale również iż jest to dar wrodzony. I zakłada
uzdolnienie w jakiejś dziedzinie - bo jak w przeciwnym razie człowiek
mógłby odnieść je do siebie? Rodzicowi trudno zgodzić się z diagnozą,
że jego dziecko jest nadinteligentne, jeśli widzi, że zarówno w szkole, jak i w domu wszystko idzie źle. Trudno też ją przyjąć samemu
dziecku, ponieważ nijak nie pokrywa się ona z tym, co myślą o nim
inni, ani z jego własną opinią na temat swoich zdolności. Diagnoza ta
jest dla dziecka przytłaczająca, a rodzice mają problem z mówieniem o niej. Jak mogą się pogodzić z tym, że ich dziecko zostało uznane za
nadinteligentne? Co powiedzą inni? Czy zrozumieją? Jak im wyjaśnić, że
"to nie to, co myślą"? Powodem, dla którego rodzice niechętnie używają
tego pojęcia, jest też wrażenie, że potraktowano by to jako stawianie
własnego dziecka ponad innymi, chwalenie się nim.
A co z dorosłymi? Jak człowiek może się uznać za nadinteligentnego,
jeżeli postrzega własne życie jako pasmo porażek i cierpienia? Albo po
prostu widzi w nim tylko pustkę? Określenie nadinteligentny jest
problematyczne nawet dla tych, którzy przyjmują swoje życie takim, jakie
ono jest, razem z jego trudnościami i przyjemnościami, a także dla tych,
którzy uważają je za "udane". Nadinteligentny? Ja? Jaki to ma związek z moim życiem? Skoro jestem nadinteligentny, to czy moja życiowa droga nie
powinna wyglądać inaczej?
A jednak pojęcie nadinteligentny jest we francuskiej tradycji
najstarsze2. Wyraża ono pewną specyficzną, wrodzoną cechę
osobowości. Z braku lepszej nazwy uważam, że właśnie ta jest najlepsza.
Aktualnie panuje moda na skrótowce HP (po francusku
haut potentiel,
czyli wysoki potencjał) czy HQI (
Haut IQ), tak jakby można było za
nimi ukryć to, co przeszkadza i drażni. Słowo
potencjał to jednak
kolejna rafa: jeśli mamy wysoki potencjał, to znaczy, że powinniśmy
dzięki niemu osiągnąć coś wielkiego, odnieść jakiś sukces. Nie możemy
go zmarnować... I tak wpadamy w pułapkę poczucia winy. Te dziwne zebry...
Najbardziej lubię termin zebra, który uwalnia od obciążających
skojarzeń. Zebra to osobliwe zwierzę, jedyne z koniowatych nieoswojone
przez człowieka, które za sprawą swych pasków wyraźnie odróżnia się od
innych mieszkańców sawanny; które aby żyć, potrzebuje innych i z wielką
troską opiekuje się młodymi; które jest tak odmienne, a zarazem tak
podobne. Paski zebry, tak jak nasze linie papilarne, są unikalne i pozwalają zebrom rozpoznawać się nawzajem. Nie przestanę więc powtarzać,
że nasze "dziwne zebry" potrzebują naszej uwagi, by harmonijnie żyć w tym wymagającym świecie. Wciąż będę bronić wszystkich "pręgowanych", bo
ich "paski" mogą też być symbolem zadrapań, jakie funduje im życie. Będę
im tłumaczyć, że paski to także ich niezwykłe znaki szczególne, które
mogą ich uratować z wielu pułapek i niebezpieczeństw. Że są wspaniałe i są powodem do dumy. Naprawdę.
W Cogito'Z3 mamy zwyczaj oznaczać dokumentację naszych
nadinteligentnych pacjentów pieczątką przedstawiającą zebrę. To nasz
sposób na problemy z terminologią. Wszystkie dokumenty "zebr" trzymamy w jednym miejscu; gdy podczas zebrań omawiamy bilans jakiegoś dziecka,
zastanawiamy się wspólnie, czy jest ono zebrą czy nie. Takie dziecko
zostaje wówczas oznaczone symbolem "Z" i kiedy, dajmy na to,
zdiagnozowaliśmy u niego bardzo silne cechy zebry, w naszym wewnętrznym
raporcie piszemy "Z++". W naszej administracyjnej bazie danych pacjent
zgodnie ze swoją diagnozą zostaje sklasyfikowany jako Z. Z jak zebra,
jak litera w ciągu od A do Z, jak Zorro, który pragnie wszędzie
zaprowadzać sprawiedliwość. Z jak... dokończcie sami! Jak widać, za każdym
"Z" może kryć się coś innego. To rozwiązanie jest w sam raz dla naszych
zebr, nie uważacie?
Osoby nadinteligentne: stan wiedzy na dziś
W ostatnim czasie na osoby nadinteligentne zaczęto zwracać uwagę dzięki
licznym książkom, nowemu trendowi badań i inicjatywom rządowym, a także
dzięki rodzącej się świadomości potrzeby wzięcia pod uwagę tej
nietypowej grupy społecznej. Tematem zajmuje się coraz więcej zespołów
uniwersyteckich, a coraz więcej praktyków - psychologów czy psychiatrów
- szkoli się w diagnozie i terapii nadinteligentnych dzieci. W placówkach szkolnych zaś dyskutuje się nad najlepiej do nich
dostosowanymi podejściami pedagogicznymi. To prawda, droga, którą muszą
przejść rodzice, wciąż bywa wyboista, a happy endy są zbyt rzadkie.
Brakuje profesjonalistów, a odpowiednio dostosowane systemy wciąż są
wyjątkiem, ale wreszcie coś zaczyna się dziać.
Powiew rewolucji nadszedł od strony neuronauki. Dziś możemy - głównie
dzięki technikom obrazowania funkcjonalnego (fMRI) - oglądać pracę mózgu
w czasie rzeczywistym. Dzięki temu potrafimy lepiej zrozumieć, które
obszary mózgu są zaangażowane w rozwiązywanie danego problemu, w danej
sytuacji i w danym kontekście. Ta rewolucja technologiczna pomaga nam
szukać odpowiedzi na fundamentalne pytanie: w czym i w jaki sposób
myślenie osoby nadinteligentnej różni się od myślenia innych osób?
Objawienie czy potwierdzenie?
Uważam, że odkrycia neuronauki są krzepiące, ale tak naprawdę to nie
żadne rewelacje: klinicyści od dawna potrafią rozpoznawać wyjątkowe
myślenie i emocjonalność nadinteligentnych osób. Również rodzice wiedzą
o tym zjawisku i nawet najbardziej oporni nauczyciele w końcu
dostrzegają, że nadinteligentni uczniowie są pod każdym względem
odmienni: inaczej się uczą, inaczej zachowują, inaczej wchodzą w relacje
i inaczej reagują emocjonalnie. Krótko mówiąc, nauka potwierdza dziś to,
co ci, którzy mają do czynienia z osobami nadinteligentnymi, zrozumieli
już dawno temu.
Prawdziwe wyzwanie streszcza się w słowach: no i co teraz? Odpowiedzi na
to pytanie potrzebują wszyscy: osoby nadinteligentne i ci, którzy im
towarzyszą, wychowują je i uczą. Naukowe potwierdzenie jest krzepiące,
ale pozostawia powyższe pytanie bez odpowiedzi.
So what?, jak powiedzieliby Brytyjczycy. Co nam dają te badania, poza
tym, że satysfakcjonują osoby, które potrzebują dowodów, skoro wszyscy
zaangażowani w sprawę klinicyści wciąż szukają sposobu, by pomagać
nadinteligentnym ludziom doświadczającym trudności, a nawet cierpienia?
Naukowcy natomiast badają problem nadinteligencji tak, jakby mieli do
czynienia z królikami doświadczalnymi wyjętymi z kontekstu i odciętymi
od wszelkich ludzkich uwarunkowań. Ich wnioski niejednokrotnie giną
wśród teoretycznych rozważań bardzo odległych od praktyki i prawdziwego
życia.
Jestem przekonana o konieczności prowadzenia badań naukowych, ale
uważam, że w morzu eksperymentów możemy zapomnieć o samych
zainteresowanych. Mam silne przeświadczenie, że praktyka kliniczna jest
najwiarygodniejszym źródłem ludzkiego poznania. Wychodząc od
pojedynczych przypadków, możemy formułować wnioski ogólne, a setki
nadinteligentnych osób, z którymi się spotkałam, to rzetelna grupa
badawcza.
Podróż w głąb mózgu osób nadinteligentnych, podczas której znajdujemy
wyjaśnienie ich wyjątkowego sposobu odczuwania i myślenia
Zaglądając na chwilę do mózgu osoby nadinteligentnej, możemy wziąć pod
naukową lupę główne składowe jej funkcjonowania na płaszczyznach
afektywnej i poznawczej. To fascynujące, że na własne oczy możemy ujrzeć
niewidzialne procesy, przede wszystkim jednak zadziwiające jest to, iż
specyficznego działania mózgu takiej osoby można rzeczywiście dowieść.
Nie jest ono wytworem fantazji zszokowanych klinicystów czy
znerwicowanych rodziców.
Kilka odkryć neuronauki, które zmieniają nasze wyobrażenia o funkcjonowaniu mózgu
LICZY SIĘ LICZBA POŁĄCZEŃ NERWOWYCH, A NIE LICZBA NEURONÓW
Wszyscy żyjemy z tą niepokojącą świadomością, że począwszy od
dwudziestego roku życia zaczynamy tracić neurony. Uczono nas, że w dzieciństwie liczba neuronów szybko przyrasta, a w młodości mózg osiąga
dojrzałość, po czym zaczyna się degenerować. Prawdą jest, że we wczesnym
dzieciństwie mózg rozwija się z fenomenalną szybkością, ale związek
liczby neuronów z inteligencją możemy włożyć między bajki. Dziś wiemy,
że istotna jest liczba połączeń nerwowych. To znaczy, że im więcej się
uczymy, im więcej rozumiemy i zapamiętujemy, im więcej mamy
stymulujących doświadczeń, tym więcej połączeń między neuronami
powstaje. A im więcej tych połączeń, tym wydajniejszy jest nasz mózg.
W młodości mózg nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Niedawno
dowiedziono nawet, że w tym wieku nie całkiem dojrzała jest jego część
odpowiadająca za kontrolę i przewidywanie skutków zachowań. Odkrycie to
pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego część młodych ludzi jest skłonna do
podejmowania wysokiego ryzyka i narażania własnego życia na
niebezpieczeństwo: ich mózg nie potrafi powiedzieć: "Stop"! Aby stonować
swoje zachowania, muszą podjąć szczególny wysiłek, zachowawczość nie
jest bowiem dla nich naturalna!
Odkrycie plastyczności mózgu to naprawdę świetna wiadomość. Oznacza, że
zupełnie nie musimy się przejmować utratą neuronów (która skądinąd jest
faktem), ponieważ możemy nieustannie tworzyć nowe połączenia i sieci
neuronowe. Nawet jeśli jesteśmy bardzo, bardzo starzy, możemy się uczyć,
zapamiętywać i ćwiczyć, by nasza głowa działała świetnie przez resztę
życia. Czyż to nie wspaniałe?
Inna ciekawostka: istnieją różnice osobowościowe w szybkości przesyłu
informacji. Średnia prędkość transmisji informacji w sieciach
neuronowych to około dwóch metrów na sekundę. Niektórzy ludzie jednak
przetwarzają informacje szybciej niż inni. Prędkość jest różna także w poszczególnych częściach mózgu i zależy od rodzaju informacji do
przetworzenia.
Obróbka niektórych informacji trwa zaledwie od trzech do pięciu
milisekund. W czasie gdy czytacie to zdanie, wasz mózg przetwarza setki
informacji: te, które docierają do was z zewnątrz za pośrednictwem
wszystkich zmysłów, na przykład zapach przygotowywanego posiłku, chłód,
który zaczynacie czuć na plecach, dźwięk klaksonu z oddali, oraz te,
które pochodzą ze środka, to znaczy z waszych myśli, i powstają za
sprawą gry skojarzeń.
REWOLUCYJNE ODKRYCIE: MÓZG JEST WSZECHSTRONNY
Dawne koncepcje działania mózgu przypisywały konkretne funkcje do
konkretnych obszarów. Sądzono więc, że jeśli dany obszar został
uszkodzony lub zniszczony (na przykład wskutek urazu czaszki), człowiek
traci zdolność do korzystania z przypisanej do niego funkcji. Na
przykład przypuszczano, że po uszkodzeniu obszaru odpowiedzialnego za
mowę pacjent nie będzie już mógł mówić. Dziś jednak rozumiemy, że mózg
jest wielozadaniowy: wszystkie jego części mogą przetwarzać różne
informacje. Gdy jeden obszar zostaje uszkodzony, jego obowiązki
przejmuje inny. Oznacza to również, że moc mózgu jest nieskończona.
TO NIEPRAWDA, ŻE KORZYSTAMY TYLKO Z DZIESIĘCIU PROCENT MOŻLIWOŚCI MÓZGU. WYKORZYSTUJEMY GO W CAŁOŚCI!
Owszem, ale nie jednocześnie i nie przez cały czas. Obciążenie mózgu i liczba uruchomionych połączeń są zmienne: w zależności od stopnia
skomplikowania problemu, który ma być rozwiązany, oraz od sytuacji,
pewne obszary będą działały na najwyższych obrotach, a inne na niższych.
Dlatego właśnie wiele informacji dociera do nas poza naszą świadomością:
podczas gdy niektóre obszary zawzięcie rozpracowują główny problem,
pozostałe integrują, analizują, przetwarzają i rejestrują inne dane. Z tego też względu mówi się dziś o "nieświadomym poznaniu" - pojęcie to
obejmuje wszystko to, co zna nasz mózg, choć na poziomie świadomym nie
orientujemy się, że o tym wiemy.
Wykorzystujemy więc sto procent mózgu, ale tylko dziesięć procent
naszych procesów myślowych odbywa się w naszej świadomości, a dziewięćdziesiąt poza nią. I stąd ten przytoczony właśnie fałszywy
pogląd!
NIEOCZEKIWANA ROLA EMOCJI
Długo sądzono, że inteligentne rozumowanie możliwe jest jedynie na
chłodno. Od czasów Kartezjusza żyjemy w przekonaniu, że emocje prowadzą
nas na manowce, i jeśli dojdą do głosu, całkowicie stracimy zdolność
osądu i popełnimy błąd. Tymczasem - niespodzianka! - to zupełna
nieprawda. Jest wręcz przeciwnie. Emocje są w myśleniu
niezbędne4. To brak emocji doprowadza do "głupich" decyzji,
wniosków i zachowań. Bez nich tracimy wyczucie tematu i poczucie
rzeczywistości. Jeżeli nie odczuwacie żadnych emocji, możecie błędnie
oceniać sytuację i dokonywać wyborów sprzecznych z interesami waszym i innych. Mózg bez emocji traci rozum!
Specyficzna organizacja poznawcza mózgu osób nadinteligentnych
HIPERAKTYWACJA MÓZGOWA: BURZA POD CZASZKĄ
Wyobraźmy sobie mózg w stanie nieustannego ogromnego pobudzenia, z bardzo szybkimi połączeniami, które intensywnie pracują we wszystkich
jego obszarach jednocześnie; nieustanne mózgowe wrzenie, które znacznie
poszerza zdolności intelektualne, ale szybko się okazuje, że bardzo
trudno je skanalizować.
"Mam tak pełną głowę, że próbuję mówić bardzo szybko, żeby wszystko
wypowiedzieć, ale tracę wątek. To katastrofa".
"Myślę o tylu rzeczach naraz, że czasem nie wiem już, gdzie jestem,
gubię się we własnych myślach. To się dzieje zbyt szybko, aż mam
wrażenie, że zapominam o najważniejszych spostrzeżeniach".
"To, co się dzieje w mojej głowie, jest tak intensywne, że czasami mam
wrażenie, że się przegrzewam i zaraz coś wysiądzie. Tak, boję się tego.
Próbuję więc się zmusić do niemyślenia, ale mi to nie wychodzi. Jakbym
był więźniem własnego mózgu".
SZYBKOŚĆ
Wszystko zaczyna się od szybkości, z jaką działają połączenia w mózgu. U osób nadinteligentnych szybkość transmisji informacji jest zauważalnie
wyższa (wraz z jednym punktem IQ rośnie ona o 0,05 metra na sekundę).
Oznacza to, że w tym samym przedziale czasowym mózg osoby
nadinteligentnej przyswaja i analizuje znacznie więcej informacji.
Wszystko się dzieje o wiele szybciej, a w konsekwencji jednocześnie
przetwarzana jest wielka liczba danych.
Ten strumień informacji w mózgu jest nieprzerwany. Poziom aktywności
jest bardzo wysoki i trudno go obniżyć. Rezultat? Przetwarzanie myśli
odbywa się bez ustanku. Człowiek nie jest w stanie go powstrzymać.
"Tak bardzo chciałbym dać moim neuronom odpocząć", "Jak przestać myśleć?
Mam już tego dość", "Czy istnieje jakieś lekarstwo, jakaś operacja,
dzięki której mógłbym się wyłączyć?" - oto powtarzające się skargi i pytania większości osób nadinteligentnych, wyczerpanych nieprzerwanym
myśleniem.
PRZETWARZANIE WIELOPŁASZCZYZNOWE
Mówiąc o przetwarzaniu informacji, mamy na myśli sposób, w jaki mózg
obrabia zbiór danych, które napływają do niego z otoczenia lub z jego
wnętrza. Otoczenie to rzeczywistość, która rozgrywa się wokół nas i którą postrzegamy za pośrednictwem zmysłów. "Wnętrze" to informacje,
które mamy w głowie, pochodzące z naszych wspomnień, skojarzeń,
wyobrażeń.
U osoby nadinteligentnej wszystkie te informacje wychwytywane są przez
sieci neuronowe, by następnie krążyć i rozchodzić się po różnych
częściach mózgu. Połączenia nerwowe nie są zlokalizowane w jednym
odrębnym obszarze. Poza tym przetwarzanie jest równoczesne, to znaczy
wszystkie informacje obrabiane są w tym samym czasie i traktowane równie
priorytetowo. Liczba neuronów zaangażowanych w ten proces ulega
pomnożeniu. Prawdziwe urwanie głowy!
WYZWANIE: WYBRAĆ WŁAŚCIWĄ INFORMACJĘ
Jak pośród tej nieustannej, przyśpieszonej aktywności mózgu wychwycić
najważniejszą informację? Jak zidentyfikować daną, która będzie istotna
dla rozwiązania konkretnego problemu w konkretnej chwili? Wszystko się
dzieje bardzo szybko i dane pojawiają się w mózgu w tym samym czasie.
Gdy człowiek próbuje uchwycić jakąś myśl, ona jest już daleko, a w międzyczasie pojawiają się setki nowych. I wreszcie, w jaki sposób
uwolnić się od ciężaru emocji, które uruchamiają się w tym samym tempie
co neurony i wyprowadzają myślenie na jeszcze dalsze manowce?
Osłabienie mechanizmu utajonego hamowania
Utajone hamowanie to proces poznawczy pozwalający na hierarchizowanie i filtrowanie bodźców i informacji, które trafiają do naszego mózgu. Jeśli
na przykład wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, z początku może nas
uderzyć jego zapach, który jednak po chwili jakby znika. Dzieje się tak,
gdyż mózg zarejestrował informację, zakwalifikował ją do kategorii
"nieprzydatne" i odsunął! Podobnie jest z dźwiękami: tykanie zegara może
najpierw drażnić, a potem jakby cichnie, roztapia się w otoczeniu.
Oznacza to, że zadziałało utajone hamowanie, które uznało tę informację
za nieistotną.
To właśnie dzięki mechanizmowi utajonego hamowania nasz mózg dokonuje
selekcji spośród wszystkich otrzymanych informacji - wzrokowych,
słuchowych czy dotykowych - i kieruje naszą uwagę na to, co uznaje za
ważne. Utajone hamowanie usuwa dźwięki, obrazy i odczucia z "tła".
Dochodzi do automatycznego filtrowania, dzięki któremu nie toniemy w potoku informacji i możemy się skoncentrować na tym, co istotne. Jest to
podstawowy proces neurologiczny, który uruchamia się bez udziału naszej
świadomej woli.
W mózgu osoby nadinteligentnej takie automatyczne filtrowanie się nie
uruchamia, przez co zostaje ona postawiona wobec ogromu informacji,
które musi przetwarzać "ręcznie". Mówimy wówczas o osłabieniu
mechanizmu utajonego hamowania. W takiej sytuacji człowiek musi dokonać
wysiłku, by "wejść do swojej głowy" i samodzielnie określić, które dane
należy uznać za istotne. Zrozumiała jest więc trudność, jaką napotyka
nadinteligentna osoba, kiedy musi zorganizować i poukładać własne myśli.
I można sobie wyobrazić, jak musi się zmagać ze wszystkimi emocjami i odczuciami, które tym myślom towarzyszą.
Zależność/niezależność od pola: dwa style poznawcze warunkujące różne kompetencje
Pojęcia zależności lub niezależności od pola opisują różne style
poznawcze przejawiające się w zdolności do wyodrębnienia jednego
elementu spośród złożonej całości. Każdy z nas funkcjonuje zgodnie ze
swoim dominującym stylem.
Jeżeli jesteśmy "niezależni od pola", z łatwością potrafimy wyodrębnić
szczegół, a informacje nieistotne w zadaniu potraktować jako tło. Mózg
bez trudu znajduje to, czego szuka, nawet jeśli ma przed sobą mnóstwo
elementów. Jeżeli zaś nasz mózg jest "zależny od pola", to trudno mu
namierzyć "cel" - znalezienie go wymaga dużo większej uwagi.
Klasyczne testy wykorzystywane do oceny stylu poznawczego polegają na
odnajdywaniu w ograniczonym czasie figury geometrycznej ukrytej w skupisku przemieszanych kształtów. Oczywiście zadanie to wykonują
szybciej ci, których mniej rozpraszają nieistotne kształty utrudniające
namierzenie tego właściwego. Wykazano, że każdy z tych stylów
poznawczych charakteryzuje inna wydajność intelektualna oraz że są one
związane z cechami osobowości.
Styl "niezależny od pola" pozwala na łatwe wyodrębnianie obiektu z kontekstu i większą skuteczność w korzystaniu z możliwości
intelektualnych. Przestrzeń zostaje oczyszczona, by można było uruchomić
zasoby niezbędne dla rozwiązania problemu. Jest to styl
charakterystyczny dla osobowości niezależnych, w małym stopniu podatnych
na wpływy, takich, które w razie potrzeby umieją abstrahować od emocji i potrafią oddzielić od siebie różne sprawy.
Osoby "zależne od pola" z kolei szybko toną w zalewie informacji
płynących z otaczającej rzeczywistości i nie potrafią wyodrębnić tego,
co jest (lub wydaje się) najistotniejsze. Oczywiście do tej grupy należą
nadinteligentni!
Takie osoby, wyjątkowo zagubione w percepcyjnym chaosie, nie mają
zdolności rozróżniania, która jest niezbędna do szybkiego i skutecznego
przetwarzania danych. W dodatku, ponieważ do gry wkracza wymiar
emocjonalny, ich zależność od kontekstu staje się jeszcze większa.
Osoba nadinteligentna zawsze jest zależna od kontekstu uczuciowego, nie
potrafi funkcjonować z pominięciem wymiaru i ładunku emocjonalnego.
Skuteczność osoby nadinteligentnej a kontekst
Aby to lepiej zrozumieć, przyjrzyjmy się różnicom w skuteczności osób
nadinteligentnych w zależności od kontekstu. Pojawia się problem i zadanie polega na tym, by rozwiązać go możliwie jak najskuteczniej.
Polecenie zostaje sformułowane na dwa sposoby: jako zadanie zamknięte,
w którym kontekst jest ograniczony i do dyspozycji są jedynie niezbędne
dane; jako zadanie otwarte, w którym kontekst jest zróżnicowany i które można rozwiązać na wiele sposobów.
Różnica jest charakterystyczna i zarazem znacząca:
...
W przypadku zadania zamkniętego osoba nadinteligentna jest szybka,
skupiona i skuteczna.
W przypadku zadania otwartego szybko odbiega od polecenia, myśli
napływają jedna po drugiej z wielką prędkością, z pamięci wyłaniają
się kolejne informacje, a czas mija. Problem nie zostaje rozwiązany
albo rozwiązanie zawiera błędy.
Oznacza to, że aby osoby nadinteligentne były skuteczne, kluczową sprawą
jest zredukowanie liczby danych. Optymalnie do ich kompetencji pasują na
przykład testy wielokrotnego wyboru i testy uzupełnień. Kiedy jednak
trzeba napisać tekst na zadany temat, potrzebna wiedza tonie w automatycznie uruchamiającym się potoku myśli.
W codziennym życiu można łatwo zaobserwować różnice w zachowaniu osób
nadinteligentnych w zależności od sytuacji. Taki człowiek może być w najwyższym stopniu skoncentrowany, ale wtedy musi działać szybko,
ponieważ kosztuje go to dużo energii. Jeśli działa szybko, udaje mu się
odsunąć niepotrzebne informacje; jakby musiał powstrzymać myślenie, żeby
nie wymknęło mu się spod kontroli. Jeżeli mu się to nie uda, przełącza
się z jednej myśli na drugą i często nie rozwiązuje problemu, gdyż nie
wystarcza mu na to uwagi.
W sytuacji, gdy kontekst jest silnie naładowany informacjami, zwłaszcza
emocjonalnymi, osoba nadinteligentna nie potrafi ukierunkować uwagi.
Przełącza się wtedy na "tryb czuwania" i wpuszcza do mózgu tylko
najważniejsze minimum danych. W takich chwilach wydaje się, że nie
słucha, jakby była gdzie indziej. Działanie to bywa dla niej szkodliwe,
a dla otoczenia - irytujące. To praca w trybie ekonomicznym. Jeśli
chcemy zostać usłyszani, musimy wtedy powtarzać komunikat wiele razy.
Osoba nadinteligentna funkcjonuje według schematu "wszystko albo nic".
Tyle że dla niej "wszystko" to często zbyt wiele.
Od "myślenia za dużo" do impulsywności: sposób działania leżący u podstaw niepotrzebnych konfliktów
Nieuważne słuchanie i brak refleksji stają się sposobem na
zaoszczędzenie zasobów energetycznych mózgu. Człowiek nadinteligentny
może sprawiać wrażenie nierozgarniętego, czasem bowiem reaguje i podejmuje decyzje bezmyślnie. Dzieje się tak najczęściej w przypadku
spraw mało dla niego istotnych: w trybie czuwania odpowiada lub decyduje
w sposób powierzchowny albo mijając się z tematem. Stąd liczne
nieporozumienia i pogmatwane konflikty. Trudno bowiem zrozumieć i przyjąć, że ta inteligentna i wrażliwa istota mogła zrobić czy
powiedzieć coś tak nieadekwatnego. Wprost nie potrafimy w to uwierzyć.
Człowiek taki często będzie próbował nas przekonać, że nie zrobił tego
celowo, że nie pomyślał o konsekwencjach, nie zrozumiał - i jakkolwiek
może się to wydawać zaskakujące czy konsternujące, jest to prawda! Może
to prowadzić do impasu: druga osoba nie potrafi zrozumieć tak
nieprawdopodobnego tłumaczenia i naciska. Wtedy ten nadinteligentny,
wyczerpawszy argumenty, wycofuje się z "walki". Zamyka się w sobie,
przestaje się odzywać, ucieka. Nie wie, co powiedzieć, i woli się
powstrzymać od konfrontacji, której nie jest w stanie podjąć. On wie, że
nie ma sensownych argumentów, ale druga osoba nie potrafi tego przyjąć.
Kryzysy, konflikty, niekończące się fochy, kary, reprymendy - takie są
konsekwencje tego "zaburzenia" w komunikacji, niechcący uruchomionego
przez osobę nadinteligentną, która również cierpi z powodu
niezrozumienia. Nietrudno sobie wyobrazić, że takie zachowanie może
zostać uznane za bezczelność, impertynencję czy prowokację. I to
niezależnie od wieku!
Prawa i lewa półkula
Zwolennicy innej neuronaukowej koncepcji aktywności mózgowej kładą duży
nacisk na badanie różnic, jakie występują w funkcjonowaniu człowieka w zależności od półkuli mózgu zaangażowanej w wykonywanie danego zadania.
Jak wiadomo, nasz mózg składa się z dwóch oddzielnych części - prawej i lewej półkuli. W każdej z nich znajdują się obszary, którym przypisuje
się odpowiedzialność za różne kompetencje. Z grubsza przyjmuje się
następujący podział:
Lewa półkula
Prawa półkula
Kompetencje analityczne, które pozwalają na organizację i ustrukturyzowanie myśli.
Myślenie logiczne i racjonalne.
Umiejętność argumentacji i komunikacji werbalnej.
Kompetencje językowe.
Przetwarzanie informacji globalne i w obrazach.
Zdolność do równoczesnego przetwarzania dużej liczby danych.
Zdolność do tworzenia analogii poprzez tworzenie skojarzeń.
Intuicyjność.
Kreatywność i myślenie rozbieżne (które wykracza poza ogólnie przyjęte ramy).
Duży udział emocji.
MYŚLENIE LINEARNE I MYŚLENIE ROZBIEŻNE
Zauważono, że mózg może przetwarzać informacje na dwa sposoby.
Przetwarzanie linearne, sekwencyjne, pozwala wyjść od danego punktu i za
sprawą logicznego ciągu myślowego dojść do dającego się uzasadnić
wyniku. Działanie z etapu na etap umożliwia wyłożenie i wyjaśnienie
zastosowanych procedur. Ponadto zastosowanie przetwarzania sekwencyjnego
automatycznie pociąga za sobą odsunięcie nieistotnych informacji. Mózg
blokuje wszystkie myśli, idee i hipotezy, które mogłyby zakłócić
racjonalne i spokojne rozumowanie. To właśnie dzięki tej jego zdolności
jesteśmy w stanie stworzyć argumentację, rozwinąć myśl, ustrukturyzować
rozumowanie, uzasadnić wynik. Przetwarzanie linearne daje najlepsze
rezultaty w rozwiązywaniu zadań wymagających dokładności, metodyczności
i logiki. To również dzięki niemu potrafimy posługiwać się językiem w sposób płynny, zręczny i precyzyjny.
Zupełnie inaczej działa przetwarzanie symultaniczne. W reakcji na jakiś
bodziec, myśl czy polecenie bardzo szybko powstaje cała sieć skojarzeń.
Każda myśl generuje kolejną, bez logicznego związku, który uzasadniałby
powstające skojarzenia. W dodatku równocześnie tworzy się wiele
połączeń, wskutek czego powstaje prawdziwe drzewo myślowe. Zasilają je
obrazy, odczucia i emocje, tak że jego struktura staje się coraz
bardziej złożona, a gałęzie rozrastają się w nieskończoność.
Zagęszczenie myśli szybko wzrasta, do tego stopnia, że nie można liczyć
na ich zorganizowanie i ustrukturyzowanie. Ten sposób myślenia, pełen
obrazów i emocji, sprzyjający powstawaniu nowych, twórczych idei, nie
pomaga w klarownej ekspresji językowej ani w logicznej argumentacji.
OSOBY NADINTELIGENTNE MAJĄ SPRAWNIEJSZĄ PRAWĄ PÓŁKULĘ
Hipotezę o większym zaangażowaniu prawej półkuli mózgu w procesy
poznawcze u osób nadinteligentnych potwierdziły liczne badania.
Dominacja prawej półkuli utrudnia wykonywanie wielu zadań. Jest wśród
nich oczywiście nauka szkolna, ale są także wszelkie sytuacje -
intelektualne bądź nie - które wymagają zachowań ściśle zorganizowanych
i uporządkowanych.
"Kiedy normalne dziecko słyszy pytanie, wysuwa się u niego tylko jedna
antenka i to wokół niej skupiają się jego myśli, podczas gdy u nas tych
anten wysuwa się jednocześnie dwadzieścia pięć, przez co tracimy wątek i nie potrafimy ukierunkować myślenia", wyjaśnia czternastoletnia Julie.
ODPOWIEDŹ INTUICYJNA: BRAK DOSTĘPU DO PROCEDUR
Jedną z największych pułapek, jakie stwarza przetwarzanie informacji za
pomocą prawej półkuli, jest brak dostępu do procedur, które doprowadziły
do udzielenia danej odpowiedzi.
Wyobraźmy sobie, że mamy jakieś zadanie matematyczne. Poprośmy osobę
nadinteligentną - obojętnie, czy będzie to dziecko, czy dorosły - aby je
rozwiązała. Zapytajmy o wynik. Odpowiedź jest prawidłowa. A teraz
poprośmy tę osobę o wytłumaczenie, skąd zna wynik. Odpowie: "Bo to
oczywiste". Zapytacie: "Ale skąd wiesz?", a ona powie: "Bo wiem i już".
No tak, ale o ile w niektórych, niezbyt istotnych sprawach możemy się
zgodzić na odpowiedź bez uzasadnienia, o tyle w większości sytuacji się
tego nie praktykuje. Taki sposób działania jest problemem nie tylko w szkole, ale również w całym późniejszym życiu osoby nadinteligentnej.
Frustracja takiego człowieka jest tym większa, że działa on w absolutnie
dobrej wierze. On również nie wie, jak doszedł do danej odpowiedzi ani
dlaczego brzmi ona tak, a nie inaczej. Cały proces zachodzi poza jego
świadomością. Nie potrafi go wyjaśnić nawet przy maksymalnym wysiłku
woli.
"Kiedy mam jakiś problem, widzę jego początek i widzę koniec, ale nie
wiem, co jest pośrodku", wyjaśnia klarownie Adrien. Tę trudność mają
wszyscy nadinteligentni. Jest to trudność paradoksalna, która polega na
tym, że rozumowanie ze względu na samą swoją strukturę działania zostaje
pozbawione całego wewnętrznego bogactwa.
Na płaszczyźnie neuropsychologicznej tę wyjątkową cechę tłumaczy się
aktywacją połączeń nerwowych, których działanie jest tak szybkie, że
staje się nieuchwytne dla świadomości. Błyskotliwa intuicja to efekt
aktywacji sieci neuronowych pełnych informacji. Ową tajemniczą
aktywność, zasilaną wcześniejszą wiedzą i zdolnością do tworzenia
oryginalnych połączeń, ukazują obrazy pracy mózgu. Intuicyjna
inteligencja, wraz ze swoimi pułapkami i ogromnymi możliwościami stanowi
nieuchronną konsekwencję tego procesu.
WERBALIZACJA: JAK TO WSZYSTKO UBRAĆ W SŁOWA?
Działaniu prawej półkuli odpowiada myślenie obrazami - wizualne,
przestrzenne. Przełożenie go na język, słowa, linearną strukturę mowy,
której ośrodek znajduje się w lewej półkuli mózgu, wymaga od osoby
nadinteligentnej ogromnego wysiłku. W obliczu rozmaitych sytuacji,
problemów do rozwiązania, przeszkód do pokonania, ale także w obliczu
mnóstwa codziennych myśli jako pierwsze uruchamiają się obszary
przetwarzania obrazowego. Osoba nadinteligentna widzi najpierw obrazy,
które następnie przetwarza w słowa. A to jest podwójnie trudne.
Obraz może być nowym punktem wyjścia do porozgałęzianych skojarzeń.
Trzeba więc "uchwycić" obraz, który pojawił się w głowie, by go
przerobić na słowa. Taka operacja jest jednak ryzykowna, ponieważ
sieci skojarzeń powstają bardzo szybko.
Jeśli na przykład poproszę was o napisanie: "Po wodzie płynie statek",
prawdopodobnie nie będziecie mieli z tym większych trudności.
Spontanicznie zobaczycie te słowa w głowie, fonemy poddacie słuchowej
obróbce i gotowe. Chyba że jesteście nadinteligentni! Wtedy na waszym
mentalnym ekranie wyświetli się nie słowo, ale statek, prawdziwy statek
spokojnie unoszący się na lazurowych morskich wodach. I oto jesteście na
łasce i niełasce skojarzeń. Obraz ten wywoła tyle fantazji, wspomnień,
powiązanych ze sobą myśli, że szybko znajdziecie się bardzo daleko od
tego łatwego zdania, które mieliście po prostu zapisać.
Obraz generuje mgłę, której nie da się skondensować w słowach. Osoba
nadinteligentna nie jest w stanie posortować ani na nowo poukładać
swoich myśli.
Oto historia bardzo dobrze ilustrująca tę trudność:
Szesnastoletni Hugo wraca z podróży do Stanów Zjednoczonych. W rozmowie z rodziną przytoczył kilka opowieści na temat swojego pobytu,
przeżytych chwil, spotkań, doświadczeń. Pewnego wieczoru podczas
kolacji ktoś pyta go o podróż. Hugo odpowiada, że było wspaniale, ale
że nie lubi Amerykanów. "Ach tak, a dlaczego?", pyta rozmówca. Hugo
nie wie, co powiedzieć. Nie potrafi znaleźć słów, którymi mógłby
najprecyzyjniej wyrazić to, co myśli i czuje. Zwraca się więc do mamy
i ku ogólnemu zaskoczeniu pyta: "Mamo, dlaczego ja nie lubię
Amerykanów?". Ma szczęście, bo na podstawie jego opowieści matka
precyzyjnie odgaduje to, czego nie potrafił powiedzieć, i spokojnie,
bez nerwów udziela odpowiedzi zamiast niego. Hugo jest oczarowany,
słysząc własne myśli poukładane i sformułowane w tak prosty sposób:
"Dokładnie tak, to niesamowite! Tak, właśnie dlatego nie lubię
Amerykanów!". Fakt, że matka była w stanie wyjaśnić to, co myślał, że
znalazła odpowiednie słowa i pojęcia, był dla niego jak wyzwolenie i przyniósł głęboką ulgę.
OD OBRAZU DO SŁOWA: KIEDY WSZYSTKO SIĘ ROZGAŁĘZIA I PLĄCZE
Cały ten wir myśli i emocji utrudnia ekspresję na poziomie werbalnym.
Jak przetłumaczyć ten wewnętrzny harmider, to wzburzenie uczuć, to
poczucie wrzenia otaczającego świata, tak by nie przekłamać własnych
myśli, znaleźć odpowiednie słowo we właściwej chwili i jeszcze mieć
pewność, że druga osoba dokładnie zrozumie to, co mamy do powiedzenia?
Mówienie jest przepuszczaniem tej myślowej obfitości przez wąskie
gardło: słowa muszą się ustawić jedno za drugim w nienaruszalnym,
ustalonym szyku, który pozwoli nam prawidłowo zakomunikować to, co mamy
do powiedzenia.
"Tryb linearny przypomina arbitralny wybór spośród wszystkich
możliwości, które pojawiają się w tle. Kiedy działam w trybie
rozbieżnym, werbalizacja staje się trudniejsza, ponieważ nagle w jednej
chwili mogę mieć do wyboru cztery słowa o takim samym lub prawie takim
samym znaczeniu", mówi siedemnastoletni Raphaël.
Powyższe słowa ilustrują niemożność sformułowania wypowiedzi bez
poczucia całkowitego połączenia z własną myślą, z "tu i teraz" tego, co
chciałby wyrazić.
"Kiedy jestem zanurzony w mojej myśli, widzę słowa, które chciałbym
wypowiedzieć. Żeby móc coś wyrazić, muszę być połączony z emocjami. Gdy
ktoś pyta mnie po jakimś czasie, co myślę na dany temat, to nie wiem,
ponieważ straciłem już połączenie z tym procesem myślowo-uczuciowym".
Myśli wraz z całą ich intensywnością i ładunkiem emocjonalnym mogą być
przeżywane i wyrażane tylko w chwili, gdy się pojawiają. Szybkość ich
aktywacji oraz spektakularna liczba sprawiają, że trudno połączyć ze
sobą wszystkie informacje. Często ich późniejsze wykorzystanie jest
niemożliwe. Ponowna mobilizacja wymaga wielkiego nakładu energii. Myśl
bardzo szybko się wymyka - paradoksalnie uśmierca ją zbyt intensywne
myślenie.
KIEDY MYŚL GINIE W NATŁOKU SŁÓW
Kiedy słowa tak szybko przemykają przez głowę, gdy człowiek pragnie się
wypowiedzieć, mogą się pojawić poważne problemy relacyjne. Gdy nie udaje
nam się precyzyjnie i jasno wyrazić tego, co chcemy powiedzieć, gdy
gubimy wątek, a wszystko się miesza, możemy zostać niezrozumiani lub -
co gorsza - zrozumiani opacznie. Uczucia z wielkim trudem znajdują wyraz
w słowach.
W takiej sytuacji często się zdarza, że osoba nadinteligentna milknie.
Nie wie, co miałaby powiedzieć, więc nie mówi nic. A jeśli mówi, może
niechcący kogoś zranić, używając nieodpowiedniego słowa.
Zagubienie we własnych myślach często prowadzi do tego, że człowiek,
chcąc uchwycić właściwy sens, wielokrotnie wraca do tego, co chciałby
powiedzieć. Często jest to jedyny sposób umożliwiający mu wyjaśnienie
własnych myśli.
NIEZROZUMIENIE SENSU SŁÓW: KIEDY CZŁOWIEK NIE ODCZYTUJE UKRYTYCH ZNACZEŃ
Dwudziestoczteroletni Marc wyjaśnia to w następujący sposób: "Moim
zdaniem osoby nadinteligentne mają problem natury semantycznej. Kiedy
słowo nie jest użyte we właściwym kontekście semantycznym, nie rozumieją
go. Posłużę się przykładem z fizyki. Choć pasjonuję się fizyką, pojęcia
z tej dziedziny sprawiają mi dużą trudność. Wiele słów z zakresu fizyki
pochodzi z języka potocznego, a inne zostały przez ten język
przyswojone. Efekt jest taki, że jedno słowo może mieć kilka znaczeń, a ja to odczuwam na poziomie psychologicznym. Żeby zrozumieć jakieś
pojęcie z fizyki, na ogół jestem zmuszony szukać historycznego
kontekstu, w jakim zostało ono użyte. W przeciwnym razie go nie
rozumiem".
Marc precyzyjnie wyjaśnił swój problem. W życiu osoby nadinteligentnej
taka trudność to chleb powszedni. Zapytana o coś, często odpowiada jakby
obok albo sprawia wrażenie, że nie zrozumiała pytania. Jej reakcje
szybko zaczynają drażnić, stają się wyczerpujące, nie do zniesienia.
Wydaje nam się, że nasz rozmówca robi to specjalnie, że nas prowokuje.
Dialog często grzęźnie i zmienia się we wzajemne wymówki, bo każdy z rozmówców zrozumiał dane słowo czy konstrukcję zdania inaczej.
"Nie można mówić o życiu po śmierci, to nieścisłość. Śmierć jest po
życiu, trzeba by znaleźć inne słowo", mówi dziesięcioletni Julien, który
nie potrafi pojąć takiego nonsensu.
Dla człowieka nadinteligentnego absolutna precyzja to podstawa. Rozumie
on wszystko w sposób dosłowny. Jeśli chcemy, by uchwycił sens naszej
wypowiedzi, musimy mu wyjaśnić kontekst - wówczas zrozumie ją tak samo
jak my i rozmowa znowu stanie się możliwa. W przeciwnym razie nie
zrozumie. Albo, mówiąc ściślej, zrozumie inaczej. Oto źródło bolesnych
zgrzytów i nierozwiązywalnych konfliktów, które osoba nadinteligentna
napotyka na każdym etapie życia i we wszystkich dziedzinach: w szkole
jako dziecko mówi "nie na temat" albo nie odpowiada na z pozoru łatwe
pytanie, w domu wykonuje polecenia rodziców dokładnie na opak, w środowisku zawodowym wchodzi w konflikt z pracodawcą lub
współpracownikiem, w małżeństwie doprowadza do kłótni.
Z powodu owej trudności z odczytaniem codziennych podtekstów człowiek
nadinteligentny - dziecko czy dorosły - często ma wrażenie, że w ogóle
nie rozumie świata. Pogłębia to jego poczucie wyobcowania i oderwania, i prowadzi do myślenia w stylu: "Wygląda na to, że wszyscy funkcjonują w ten sam sposób, a ja tak nie potrafię - to znaczy, że jestem
nienormalny!". Cierpi podwójnie: z powodu poczucia tej odmienności,
która izoluje go od innych, oraz z powodu ataku na obraz siebie, który
wynika z tego poczucia. Osoba nadinteligentna myśli, że jest
odpowiedzialna za tę sytuację, że to jej wina, a skoro nie potrafi
funkcjonować tak jak inni, to jest do niczego. Mechanizm ten może
prowadzić do zamknięcia się w sobie i stopniowego wycofywania się ze
świata, do utraty zainteresowania otoczeniem.
Mózg osoby nadinteligentnej wykazuje cechy szczególne również na poziomie emocjonalnym
Szczególna praca mózgu oraz procesy neurofizjologiczne związane z postrzeganiem zmysłowym odpowiadają również za funkcjonowanie
emocjonalne osoby nadinteligentnej. W dużej mierze wyjaśniają one
spotykane zazwyczaj u takich ludzi cechy organizacji osobowości i ich
specyficzny stosunek do świata.
NADINTELIGENTNI MYŚLĄ PRZEDE WSZYSTKIM SERCEM
Zaangażowanie emocji to chyba najbardziej charakterystyczna cecha
funkcjonowania osób nadinteligentnych. Choć w opisie ich osobowości
największy nacisk zwykliśmy kłaść na inteligencję, wydaje się, że w rzeczywistości to właśnie funkcjonowanie na poziomie emocjonalnym i uczuciowym najmocniej objawia ich wyjątkowość. Można powiedzieć, że
zanim jeszcze osoba nadinteligentna zacznie myśleć głową, myśli sercem.
I właśnie ten fakt może być źródłem notorycznych nieporozumień, a także
ukrytych zranień, które trudno zaakceptować i o których trudno mówić.
Ogromna receptywność (chłonność) emocjonalna to główna cecha osób
nadinteligentnych. Taka osoba jest jak gąbka, która nieustannie chłonie
wszystkie emocje krążące wokół niej. Za sprawą swojej olbrzymiej
wrażliwości odczuwa również emocje innych osób. To właśnie nazywamy
empatią. Nadinteligentny człowiek odczuwa empatię przez cały czas, co
zakłóca jego relacje z innymi. Nie potrafi wyłącznie być obok drugiej
osoby, po prostu się na nią otwierając. Czuje nieustanny przymus
przeżywania i odczuwania w czasie rzeczywistym tego, co ona przeżywa i odczuwa. Owa chłonność zostawia mu niewiele przestrzeni na odpoczynek i każe nieustannie dopasowywać się do innych. Jak zresztą pozostać
obojętnym, gdy człowiek tak silnie odczuwa? Jak nie "wkręcać się" we
wszystkie sytuacje? Jak się zdystansować od emocjonalnego zgiełku
wyłapywanego przez wszystkie zmysły?
HIPERESTEZJA LUB INTENSYWNA PERCEPCJA ZA POŚREDNICTWEM WSZYSTKICH ZMYSŁÓW
Hiperestezja to nadmierna wrażliwość wszystkich zmysłów. U osób
nadinteligentnych wrażliwość wzrokowa, słuchowa, smakowa, węchowa, a także kinestetyczna (dotykowa) jest znacznie silniejsza niż u ogółu
populacji.
Wyostrzony, przenikliwy wzrok
Krawędzie są wyraźniejsze, kontrasty mocniejsze. W jasnym świetle czy w cieniu, wrażliwości wzrokowej osoby nadinteligentnej nic nie umyka.
Wszystkie szczegóły - nawet te drobne, ledwie widoczne i nieistotne - są
zauważane, odbierane, analizowane. Również te, których inni w ogóle nie
dostrzegają. Wzrok nadinteligentnego dziecka bardzo wcześnie staje się
przenikliwy. Czasami jego intensywność aż drażni. Doświadczenia
prowadzone z udziałem osób nadinteligentnych wykazują, że na pełnym
szczegółów zdjęciu czy rysunku potrafią one uchwycić znacznie większą
liczbę elementów w znacznie krótszym czasie niż inni ludzie.
Wyczulony słuch
Osoba nadinteligentna wyłapuje jednocześnie informacje dźwiękowe
pochodzące z kilku źródeł, jakby dysponowała kilkoma kanałami
słuchowymi. Wszystkie te dane przetwarzane są w tym samym czasie, dzięki
czemu może ona reagować na tę czy inną informację niezależnie, ku
wielkiemu zdziwieniu otoczenia, które jest przekonane, że nie da się
jednocześnie słyszeć muzyki w słuchawkach, włączonego telewizora,
rozmowy telefonicznej i ogłuszającego ulicznego hałasu. A jednak się da.
Osoba nadinteligentna nie tylko słyszy, ale też wszystko rozumie, a nawet doskonale przyswaja. Spróbujcie - kiedy podchwytliwie zapytacie:
"Co przed chwilą powiedziałem?", zawsze udzieli wam odpowiedzi. Dzięki
zdolności do dyskryminacji słuchowej osoba nadinteligentna słyszy
dźwięki o bardzo niskich częstotliwościach. Szept, szmer, cichy głos
docierają do jej mózgu tak samo wyraźnie jak lepiej słyszalne dźwięki.
Zawsze aktywny węch
W nowoczesnych społeczeństwach węch stał się zmysłem drugorzędnym. Nigdy
nie korzystamy z niego do badania czy zrozumienia otoczenia. W toku
ewolucji to słuch i wzrok stały się naszymi uprzywilejowanymi zmysłami.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki