Wprowadzenie
Choć zdobyłem wykształcenie medyczne i rozpocząłem pracę w zawodzie, to przez większość mojej długiej i ciekawej kariery byłem dziennikarzem naukowym i prezenterem
telewizyjnym. Dzięki temu mogłem zajmować się najróżniejszymi
zagadnieniami, ale w ostatnich latach skupiłem się na sprawdzaniu, czy
za rozmaitymi stwierdzeniami dotyczącymi zdrowia, na które się natykam,
stoją jakieś dowody naukowe. I oczywiście wypróbowałem różnorakie metody
na sobie. Popełniłem przy tej okazji kilka szaleństw, między innymi
zaraziłem się pasożytem, przystawiłem sobie pijawki do ciała,
nastrzyknąłem twarz odrobiną własnej krwi i połknąłem maleńką kamerę,
żeby móc oglądać pracę swoich jelit. Ale dopiero w 2012 roku, kiedy
odkryłem, że mam cukrzycę typu 2, zapragnąłem naprawdę i na poważnie
zrozumieć, co kieruje zdrowiem psychicznym i fizycznym.
Informacja o zachorowaniu na cukrzycę skłoniła mnie do przygotowania
programu Eat, Fast and Live Longer (Jedz, pość i żyj dłużej).
Natknąłem się wówczas na doniesienie naukowe pokazujące korzyści z prowadzenia postu przerywanego. W efekcie, stosując pewną formę postu
przerywanego, którą nazwałem dietą 5:2, w osiem tygodni zrzuciłem
dziewięć kilogramów, co pozwoliło mi wyregulować poziom glukozy we krwi
bez stosowania leków. To z kolei zachęciło mnie do napisania wraz z Mimi
Spencer książki Dieta 5:2 Dr. Mosleya, która stała się międzynarodowym
bestsellerem, i do stworzenia kolejnych poradników (wielu z moją żoną
Clare, lekarką rodzinną i autorką bestsellerowych książek kucharskich),
poruszających szeroki zakres tematów, od obniżenia masy ciała, przez
regulację snu czy stosowanie aktywności ruchowej, aż po poprawienie
stanu jelit.
Później, w 2021 roku, podczas lockdownu wywołanego covidem, zrobiłem coś
zupełnie innego. We współpracy z BBC Sounds i Radio 4 po raz pierwszy w życiu zacząłem nagrywać podcast. Nosił on tytuł Just One Thing (Tylko
jedna rzecz). Uruchomienie studia nagraniowego w domu podczas lockdownu
było wyzwaniem, ale jak ci pokażę, próbowanie nowych rzeczy jest
naprawdę dobre dla mózgu (zob. s. 199), zwłaszcza dla starzejącego się
mózgu takiego jak mój, poza tym bardzo mi się to spodobało.
Pomysł na podcast był prosty: każdy piętnastominutowy odcinek wprowadzał
"tylko jedną rzecz", którą można zrobić, żeby poprawić swój stan
zdrowia. Sezon, który zresztą wciąż trwa w chwili, gdy piszę te słowa,
pełen jest dziwacznych, zabawnych i czasami kuriozalnych faktów, a nagrywanie go daje mi okazję do prowadzenia wywiadów z wybitnymi i często bardzo dowcipnymi naukowcami oraz naukowczyniami, czołowymi
przedstawicielami swoich dziedzin. W każdym odcinku pojawia się też
śmiałek, który wypróbowuje daną aktywność, i ja, rzecz jasna, też ją
testuję (jeśli włączysz jeden z pierwszych odcinków, usłyszysz, jak
skomlę, biorąc pierwszy zimny prysznic. Zerknij na stronę 28, a znajdziesz szersze wyjaśnienie naukowo wykazanych korzyści płynących
polewania się zimną wodą).
Miałem szczęście współpracować z bardzo utalentowanym zespołem, dzięki
któremu podcast nie tylko ujrzał światło dzienne, lecz także przebojem
wszedł do sieci. Zaletą Just One Thing jest w dużej mierze prostota.
Zresztą uważam, że to właśnie dzięki niej podcast stanowi wspaniały
sposób na zamianę dobrych intencji w zrównoważone nawyki.
W końcu większość z nas przyznaje, że to ważne, aby utrzymywać zdrową
wagę, dobrze się odżywiać, regularnie ćwiczyć, obniżać stres i porządnie
się wysypiać. Co więc nas powstrzymuje? Cóż, codziennie zasypuje nas
cała masa niejasnych i często sprzecznych rad z gazet, telewizji i mediów społecznościowych: pij kawę, nie pij kawy, ogranicz tłuszcze,
jedz więcej tłuszczy, wychodź na słońce, smaruj się kremem z filtrem,
ćwicz powoli lub podkręć tempo... Komu wierzyć?
Pozostaje też problem, jak zastosować dobrą radę w praktyce, czyli jak
stworzyć nowy, zdrowy nawyk i się go trzymać. Wielu ludzi zaczyna każdy
nowy rok od postanowienia, że będzie prowadziło zdrowszy i aktywniejszy
tryb życia, ale mniej więcej w ciągu miesiąca większość z nich wraca do
poprzednich nawyków. Nie sądzę, by działo się tak dlatego, że jesteśmy z natury leniwi lub mamy słabą wolę - przyczyną jest to, że nie
stworzyliśmy środowiska, w którym nowy zwyczaj by się przyjął. Jeśli
szczerze chcesz się zmienić, to podsuwam ci dziewięć zasad opartych na
nauce, które były dla mnie przydatne:
1. POSTAW NA PROSTOTĘ. Argumentem stojącym za włączeniem określonych
aktywności jest to, że nie musisz przeprowadzać gruntownej rewizji
całego życia; proponuję ci metody, które z łatwością wpleciesz w swoją
rutynę. Drobne zmiany naprawdę mogą przynosić spore korzyści w postaci
poprawy nastroju, lepszego snu, bystrzejszego umysłu i obniżonego ryzyka
chorób.
2. MYŚL REALISTYCZNIE. Choć staram się zachęcić cię do dokonania
wielu drobnych zmian, przywołując wszystkie płynące z nich korzyści, na
początek rób to, czemu twoim zdaniem podołasz. Zacznij od małych kroków
i stopniowo stawiaj coraz większe. W końcu właśnie na tym polega wielka
zaleta promowanego przeze mnie podejścia. Zawsze możesz dodać kolejną
drobną zmianę później.
3. STWÓRZ SKOJARZENIE. Istnieje o wiele większe prawdopodobieństwo,
że coś zrobisz, jeśli będzie się to wiązać z aktywnością, której już się
oddajesz. Jak zobaczysz w następnym rozdziale, wykonuję ćwiczenia
oporowe tuż po wstaniu z łóżka, bo wiem, że jeśli nie zrobię ich wtedy,
to nie zrobię ich wcale. Wykorzystuję "wstanie z łóżka" (co muszę robić
codziennie) jako wyzwalacz treningu. Możesz stworzyć ze "zjedzenia
posiłku" wyzwalacz do wypicia dużej szklanki wody i w ten sposób zadbać
o wypicie wystarczająco dużej ilości wody w ciągu dnia (poszukaj na s.
69 korzyści wynikających z odpowiedniego nawadniania) lub kłaść obok
łóżka notatnik i długopis, które będą przypomnieniem i pretekstem do
pisania dziennika (zerknij na s. 217 w poszukiwaniu zalet płynących z "praktykowania wdzięczności"). Ćwiczę stanie na jednej nodze, kiedy myję
zęby, poprawiając w ten sposób równowagę (patrz s. 81), bo wiem, że
nigdy nie będę regularnie uczestniczył w zajęciach jogi, ale zęby muszę
myć dwa razy dziennie, więc to uznałem za realistyczne posunięcie.
Natkniesz się na wiele tego rodzaju powiązań, czytając tę książkę.
4. WIEDZ, DLACZEGO TO ROBISZ. Głęboko wierzę, że jeśli naprawdę
zrozumiesz, jakie korzyści płyną z danej czynności, i będziesz potrafił
sobie o nich przypomnieć w chwilach silnej pokusy, by się poddać,
wówczas znacznie wzrośnie prawdopodobieństwo, że wytrwasz w swoim
postanowieniu. Właśnie dlatego książka ta zawiera mnóstwo wypowiedzi
wybitnych postaci ze świata nauki, a także odniesień do badań, które
łatwo można sprawdzić w internecie. Chcę cię przekonać, że warto
podejmować pewne czynności i trzymać się ich. Chcę też, żebyś dopasował
je do własnych potrzeb.
5. TRZYMAJ SIĘ NAWYKU PRZYNAJMNIEJ PRZEZ MIESIĄC. Istnieje obiegowa
opinia, że wystarczy przez 21 dni wykonywać daną czynność, aby stała się
ona nawykiem. Prawie na pewno nie jest to prawdą. W badaniu
opublikowanym na łamach "European Journal of Social Psychology"
ustalono, że potrzeba od 18 do 254 dni, żeby powstał nowy nawyk, więc
trzymaj się obranego kursu jak najdłużej!
6. SPRÓBUJ ZASTĄPIĆ ZŁE NAWYKI DOBRYMI. Wiele złych przyzwyczajeń
jest w nas głęboko zakorzenionych i pozbycie się ich okazuje się w zasadzie niewykonalne. Możesz za to spróbować zamienić je na lepsze.
Potrzeba na to czasu i samozaparcia.
7. POSTARAJ SIĘ ROBIĆ TO CODZIENNIE. Zbudowanie nowego nawyku opiera
się głównie na konsekwencji i wytrwałości. Choć to ważne, by wiedzieć,
dlaczego coś robisz, jeszcze istotniejsze jest, by naprawdę to robić i by regularnie to powtarzać. Wiele rzeczy, o których dowiesz się z tej
książki, można wykonywać codziennie, czasami nawet po kilka razy.
Starałem się nie rozwlekać porad, bo im coś jest krótsze, tym większa
szansa, że będziesz się tego trzymać.
8. ZAANGAŻUJ PRZYJACIÓŁKĘ LUB PARTNERA. Ludzie płacą za trenera
personalnego głównie dlatego, że czują potrzebę, by ktoś stał obok nich
i kazał im ćwiczyć - to nie tak, że nie wiedzą, co mają robić.
Wykonywanie danej czynności z przyjacielem lub partnerką nie tylko
sprawi, że będziesz podchodził do tej aktywności bardziej
odpowiedzialnie, ale przy okazji dostarczy ci dobrej zabawy. Clare i ja
robimy wspólnie sporo rzeczy, od treningu wcześnie rano po
przygotowywanie kiszonek (patrz s. 75), ponieważ prowadzenie zdrowego
stylu życia jest ważne dla nas obojga i ponieważ w ten sposób motywujemy
się nawzajem. Dobrym powodem posiadania psa (to kolejny punkt, który
zapewne powinienem dopisać do listy), oprócz miłości do czworonoga i pragnienia towarzystwa, jest to, że ludzie posiadający psy z o wiele
większym prawdopodobieństwem chodzą na spacery. W badaniu
przeprowadzonym w Wielkiej Brytanii z udziałem prawie 700 osób (zarówno
mających psy, jak i ich nieposiadających) wykazano, że te z czworonożnymi przyjaciółmi cztery razy częściej osiągają powszechnie
rekomendowany cel zdrowotny w postaci 150 minut tygodniowo umiarkowanie
intensywnego wysiłku fizycznego (patrz s. 51). Mamy z Clare spanielkę
rasy cavalier king charles o imieniu Tari, która liczy sobie już ponad
dziesięć lat, ale nadal bardzo się ekscytuje za każdym razem, gdy choćby
pomyśli o czekającym ją spacerze. Jej radość jest dla mnie wielką
zachętą do wyjścia z domu.
9. TRAKTUJ SIĘ ŻYCZLIWIE. Jeśli jakaś aktywność ci się podoba, ale
nie potrafisz się jej trzymać, to być może ona wcale nie jest dla
ciebie. Nie biczuj się; zaakceptuj, że określone rozwiązanie ma prawo
nie zadziałać na danym etapie twojego życia. Otwórz książkę i poszukaj
czegoś innego, co do ciebie przemawia.
10. ŚLEDŹ POSTĘPY. Jak już wspomniałem, lubię przeprowadzać
eksperymenty na sobie, co oznacza, że lubię też monitorować zmianę.
Zanotuj część swoich wskaźników zdrowotnych i dokonanych przez siebie
pomiarów - w tym swoją wagę, obwód w pasie, puls, ciśnienie tętnicze
(ciśnieniomierz można kupić w aptece lub przez internet) czy poziom
glukozy we krwi (jak wyżej). Pomocne może okazać się zainwestowanie w aplikację śledzącą postępy. Monitorowanie przebiegu procesu pokaże, jak
daleko zaszedłeś.
Reasumując: koncepcja tej książki opiera się w pełni na szybkich i prostych, naukowo udowodnionych sposobach na poprawienie stanu zdrowia i samopoczucia w zrównoważony sposób. Nikt nie oczekuje, że wdrożysz
wszystkie wskazówki czy choćby więcej niż jedną! Wybierz coś, przetestuj
i trzymaj się tego, co ci odpowiada. Zaletą stawiania sobie drobnych
celów jest to, że dzięki temu podejściu zaczniesz myśleć: "W porządku,
dam radę to zrobić", a potem, miejmy nadzieję, okaże się, że lubisz daną
czynność i ostatecznie stanie się ona częścią twojego życia.
Jak to zrobić? Codziennie przez kilka minut rób przysiady i pompki.
Nie wiem, jakie są twoje doświadczenia, ale ja w przeszłości z łatwością
przesypiałem noc od wieczora do rana. Kiedy byłem nastolatkiem, zdarzyło
mi się zdrzemnąć w budce telefonicznej, na cmentarzu, a nawet na peronie
stacji kolejowej w Indiach. Niestety porządnie przespana noc nie jest
już pewnikiem w moim życiu. Obecnie często budzę się około godziny
trzeciej nad ranem, trochę kręcę po domu i kładę się z powrotem do
łóżka, gdy poczuję zmęczenie. W ten sposób próbuję nauczyć swój mózg, by
kojarzył "łóżko" ze "spaniem" i z "seksem", z niczym innym. Uprawianie
seksu niesie liczne i różnorodne korzyści zdrowotne, choć tej aktywności
jeszcze się nie przyjrzałem w swoim podcaście. Jednak istnieje inna
forma ruchu, którą gorąco polecam i od której zaczynam każdy dzień:
inteligentne ćwiczenia fizyczne.
Bez względu na to, jak spałem w nocy, wstaję rano mniej więcej o tej
samej porze (około siódmej), rozsuwam zasłony, zażywam porannego
światła, budzę Clare (która często na to utyskuje), włączam radio i razem podejmujemy naszą pierwszą prostą aktywność tego dnia: ćwiczenia
oporowe. Dodam, że nie musisz robić ich z samego rana, ale uważam, że to
bardzo ważne, by wykonywać je o określonej porze dnia.
Wszyscy wiemy, że wykonywanie ćwiczeń aerobowych (czyli bieganie,
pływanie, jeżdżenie na rowerze) jest dobre dla serca i płuc, ale
zaledwie niecałe pięć procent osób regularnie oddaje się aktywności,
która ma na celu budowanie masy mięśniowej. I są to tragiczne dane,
ponieważ o ile nie zmienisz czegoś w swoim podejściu po przekroczeniu
trzydziestego roku życia, zaczniesz tracić około pięciu procent masy
mięśniowej wraz z każdą mijającą dekadą. A potrzebujesz mięśni,
naprawdę.
Większa muskulatura nie tylko zapewni ci lepszą prezencję, ale też
poprawi twoją postawę ciała i zmniejszy ryzyko wystąpienia bólu pleców.
Mięśnie spalają kalorie nawet w czasie snu i oczywiście są niezbędne do
podtrzymania możliwości ruchu. Zatem niezwykle ważne jest, abyś zrobił
wszystko, co w twojej mocy, by je zbudować i utrzymać. Nigdy nie jest za
późno, żeby zacząć.
Jedna z najlepszych metod na wykształcenie mięśni polega na częstym
wykonywaniu ćwiczeń oporowych. Nazywamy w ten sposób wszelkie ćwiczenia,
które wymagają użycia mięśni do podnoszenia się lub podciągania wbrew
naturalnemu oporowi ciała. W tym celu można podnosić ciężarki albo
korzystać z taśm oporowych, które są dostępne w wielu rozmiarach i wariantach o różnych poziomach elastyczności. Ja wolę jednak aktywność,
której mogę oddawać się w domu lub będąc w trasie, na planie filmowym, i do której nie potrzeba żadnego sprzętu. Zamiast podnosić ciężarki, robię
przysiady i pompki, ponieważ podczas tych ćwiczeń ciężar własnego ciała
zmusza mięśnie do wytężonej pracy. Pompki i przysiady nie tylko są
proste do wykonania, ale też najbardziej korzystne spośród różnych
rodzajów aktywności dla serca i mózgu.
Zwykle zaczynam od 30-40 pompek. Brzmi to, jakbym się chwalił, i z pewnością coś w tym jest, ale muszę też dodać, że doszedłem do tego
wyniku stopniowo. W pompkach uwielbiam to, że są szybkim i bardzo
skutecznym sposobem wzmacniania górnej partii ciała. Podoba mi się też,
że mogę zrobić ich o wiele więcej od Clare (choć mnie dogania). Liczba
pompek, którą dany człowiek potrafi wykonać, zdaje się być dobrym
prognostykiem zdrowia serca.
W badaniu przeprowadzonym przez zespół naukowy z Harvard School of
Public Health poproszono tysiąc strażaków tuż po czterdziestce, by w minutę zrobili tyle pompek, ile tylko zdołają. Kiedy tę samą grupę
przebadano 10 lat później, okazało się, że u mężczyzn, którym udało się
zrobić 40 lub więcej pompek we wcześniejszym teście, ryzyko zawału było
o 96 procent mniejsze niż u tych, którym udało się zrobić 10 pompek lub
mniej. Niestety to badanie nie uwzględniało kobiet, ale ogólnie rzecz
ujmując, można założyć, że kobieta da radę zrobić połowę pompek
wykonanych przez mężczyznę w tym samym wieku. Mężczyzna po
pięćdziesiątce powinien dać radę wykonać 20 pompek, a kobieta
przynajmniej 10.
Oprócz pompek robię z samego rana przynajmniej 30 przysiadów (przysiady
polegają na tym, że zginasz kolana tak, jakbyś zaraz miał usiąść na
krześle). Podczas przysiadów, będących zapewne najlepszymi ćwiczeniami,
jakie możesz wykonać, pracują największe mięśnie w ciele. Jak już
powiedziałem, przysiady wpływają dobrze nie tylko na ciało, ale też na
mózg.
Daniel Bailey, profesor fizjologii i biochemii oraz dyrektor
Laboratorium Badania Struktur Nerwowo-Naczyniowych na University of
South Wales, powiedział mi, że choć zapewne każda forma ćwiczeń wpłynie
korzystnie na mózg, to zgodnie z wynikami badań uzyskanymi przez jego
zespół aktywność polegająca na poruszaniu ciała w górę i w dół wbrew
oporowi (np. robienie przysiadów) wyjątkowo skutecznie pobudza napływ
krwi do tej części mózgu, która odpowiada za uczenie się i pamięć (do
hipokampu). Właśnie dlatego nazywam te ćwiczenia "inteligentnymi".
Robienie przysiadów nie tylko zwiększa zaopatrzenie organizmu w krew,
ale też stymuluje uwalnianie hormonu zwanego neurotroficznym czynnikiem
pochodzenia mózgowego (Brain-Derived Neurotrophic Factor, BDNF), który
wspiera rozwój nowych komórek mózgowych i połączeń między nimi.
Wyobraźcie sobie, że to taki nawóz dla mózgu.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki