PRZEDMOWA
Urodziłem się w Indiach, w bardzo tradycyjnej tybetańskiej rodzinie. Moi
rodzice uciekli z Tybetu, a cały ich dobytek stanowiło jedynie ubranie,
które mieli na sobie. Jako młody chłopak wstąpiłem do klasztoru, gdzie
przeszedłem intensywny trening według buddyjskiej tradycji bon. Bon to
najstarsza duchowa tradycja Tybetu. Zawiera nauki i praktyki, które
można odnieść do wszystkich sfer życia. Mówią one o tym, jak utrzymywać
dobry związek z przejawami żywiołów w przyrodzie, jak zachowywać się w sposób etyczny i moralny, jak rozwijać miłość, współczucie, radość i bezstronność, najwyższą nauką bon zaś jest dzogczen, czyli "wielkie
ukończenie". Zgodnie z tym, co na temat swoich źródeł mówi sama tradycja
bon, wiele tysięcy lat przed narodzinami Buddy Śakjamuniego w Indiach
Budda Tenpa Shenrab Miwoche przybył na ten świat i szerzył swoje nauki.
Wyznawcy religii bon otrzymują ustne nauki i przekazy od nauczycieli w linii, która trwa nieprzerwanie od czasów starożytnych.
Mój klasztorny trening obejmował jedenastoletnie tradycyjne studia w Szkole dialektyki bon, czego ukoronowaniem był stopień gesze, który
można by z grubsza porównać do doktoratu w dziedzinie filozofii religii
na Zachodzie. Podczas pobytu w klasztorze żyłem blisko swoich
nauczycieli. Jeden z moich rdzennych lamów, Lopon Sangye Tenzin,
rozpoznał mnie jako tulku, czyli inkarnację słynnego mistrza medytacji
Khyungtula Rinpocze.
Buddyjska tradycja bon obfituje w metody prowadzące wszystkie istoty na
ścieżce do wyzwolenia. Mam okazję udostępniać te drogocenne nauki
ludziom Zachodu dzięki niestrudzonemu zaangażowaniu i pracy moich
nauczycieli, którzy je utrzymali, jak też dzięki ich głębokiej mądrości
i miłującej dobroci.
Ucząc na Zachodzie, sam wiele się nauczyłem. Tybetańczycy nie zwykli
zadawać tylu pytań! Wielu uczniów pomogło mi, wypytując o dharmę, nauki
o ścieżce do wyzwolenia z cierpienia. Zważywszy na to, że tybetańska
buddyjska dharma bon stanęła przed ogromnym wyzwaniem - miała być oto
sprowadzona na grunt zachodniego świata - wszystkie te pytania były tym
bardziej cenne. W klasztorze doświadczyłem jednego sposobu nauczania -
jak się okazało, udzielanie nauk na Zachodzie miało przebiegać w zgoła
inny sposób. Teraz pragnę ofiarować praktykę Pięciu Wojowniczych Sylab w formie, która stanowi rezultat mojej pracy, praktyki, kontaktów z uczniami i znajomości kultury Zachodu. Styl nauczania, jaki
wykształciłem, zrodził się na skutek wieloletniego kontaktu z kulturą
Zachodu i własnej refleksji.
Dharma nie zyskuje takiej popularności na Zachodzie, jakby mogła, co
napawa mnie smutkiem. Ludzie w najdziwniejszy sposób potrafią wypaczyć
buddyjskie idee i filozofię. Innych z kolei buddyzm tak inspiruje
intelektualnie, że przez całe lata dyskutują o jego naukach. Ale co to
daje? Czy dzięki temu zmienia się ich zachowanie? Uczniowie angażują się
w podobne dyskusje o dharmie najpierw z jednym nauczycielem, potem z drugim, rozmawiają z innymi uczniami, również podczas odosobnień
medytacyjnych. Potem się okazuje, że wielu dochodzi do dokładnie tego
samego punktu, z którego rozpoczęło swoją duchową podróż dziesięć,
piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Tak naprawdę więc dharma nie
wywarła na nich głębokiego wpływu i nie zakorzeniła się w ich życiu we
właściwy sposób.
Nierzadko można zaobserwować pewien rozdźwięk pomiędzy rzeczywistymi,
życiowymi problemami, z jakimi borykamy się na co dzień, a duchową
ścieżką, którą pragniemy kroczyć. Te dwa obszary często wcale nie mają
punktów stycznych. Na przykład podczas duchowej praktyki modlimy się o rozwinięcie współczucia, powtarzając słowa: "Oby wszystkie czujące
istoty były wolne od cierpienia i jego przyczyn". Ale jak przejawia się
owo współczucie w naszym życiu? W jakim stopniu ta aspiracja stała się
jego częścią? Jeżeli przyjrzymy się, jak naprawdę żyjemy, możemy doznać
ogromnego rozczarowania, ponieważ w rzeczywistości nie odczuwamy
współczucia dla irytującego sąsiada czy starzejących się rodziców.
Słysząc, jak w kółko recytujemy: "Oby wszystkie czujące istoty uwolniły
się od cierpienia i jego przyczyn", ktoś, kto nas dobrze zna, mógłby
spytać: "Kiedy mówisz "wszystkie czujące istoty", naprawdę masz na myśli
te pięć osób, a szczególnie tę jedną?".
Praktyka Pięciu Wojowniczych Sylab, którą przedstawiam w tej książce,
może zmienić twoje życie. Ale stanie się tak pod warunkiem, że
zastosujesz ją do sytuacji i trudności, jakim musisz stawić czoło w realnym życiu. Jeżeli bowiem nie potrafimy wprowadzić zmian w odniesieniu do zwyczajnych, codziennych problemów, na pewno nie uda się
nam przekształcić owych rozległych obszarów, w których pragniemy
przynosić pożytek wszystkim istotom. Jeżeli nie umiemy darzyć miłością
osoby, z którą mieszkamy, czy okazywać dobroci naszym rodzicom,
przyjaciołom i współpracownikom, nie będziemy w stanie kochać obcych
ludzi, a już z pewnością nie tych, których nie darzymy sympatią. Od kogo
więc zacząć? Od siebie. Jeżeli nie dostrzegasz w życiu zmian, których
byś sobie życzył, posłuchaj wskazówek dotyczących tej praktyki
medytacyjnej i zastosuj je bezpośrednio w swoim życiu.
Z całego serca pragnę, aby ta prosta, a zarazem niezwykle wyrafinowana
praktyka Pięciu Wojowniczych Sylab, oparta na najwyższych naukach
tybetańskiej buddyjskiej tradycji bon, której jestem dzierżawcą,
przyniosła pożytek ludziom Zachodu. Przekazuję ją w wasze ręce ze swoim
błogosławieństwem, proszę, zastosujcie ją w życiu. Niech inspiruje was
ona do tego, byście stali się dobrymi, silnymi i czystymi ludźmi - niech
pomoże wam się przebudzić.
Tenzin Wangyal Rinpocze
Charlottesville, Wirginia
marzec 2006
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki