p

Uleczyć traumę seksualną. Umiejętności somatyczne pomagające odzyskać bezpieczną relację ze swoim ciałem, stawiać granice i wzmacniać rezyliencję - Erika Shershun

Kup ebooka

69.90 zł
58.31 zł (57,86 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Po­trzeba wiele od­wagi i wy­trwa­ło­ści, by dojść do sie­bie po na­pa­ści sek­su­al­nej. To wła­śnie od­waga i wy­trwa­łość skło­niły cię do się­gnię­cia po tę książkę. Moja długa walka o od­zy­ska­nie zdro­wia po trau­mie sek­su­al­nej skło­niła mnie do zdo­by­cia upraw­nień w dzie­dzi­nie te­ra­pii par i ro­dzin oraz wy­spe­cja­li­zo­wa­nia się w pracy z cia­łem z oso­bami, które do­znały ta­kiej traumy. Te­ra­pia so­ma­tyczna (gr. soma - "ciało") od­wo­łuje się do uczuć, my­śli i do­znań cie­le­snych. Na­pi­sa­łam tę książkę, po­nie­waż serce mi pęka na wi­dok osób, które po­dob­nie jak ja kie­dyś pró­bują zna­leźć na­rzę­dzia nie­zbędne do uzdro­wie­nia. Ze­bra­łam w niej stra­te­gie, które w mo­jej pracy oka­zały się naj­bar­dziej sku­teczne, aby oszczę­dzić to­bie sa­mo­dziel­nych po­szu­ki­wań.

W wielu za­pre­zen­to­wa­nych tu ćwi­cze­niach będę pro­sić cię o sku­pie­nie się na ciele i wy­sy­ła­nych przez nie sy­gna­łach. Po­nie­waż to mózg jest uwa­żany za cen­trum do­wo­dze­nia my­ślami, być może za­da­jesz so­bie te­raz py­ta­nie: "Po co mam się sku­piać na ciele, skoro moje my­śli po­wstają w gło­wie?". Pra­cu­jemy za­równo z cia­łem i do­zna­niami so­ma­tycz­nymi, jak i z emo­cjami i my­ślami, po­nie­waż mózg i ciało są wza­jem­nie po­wią­zane po­przez ob­wo­dowy układ ner­wowy i sy­gnały ge­ne­ro­wane przez pro­cesy fi­zjo­lo­giczne. Znaj­du­jący się w gło­wie mózg nie jest od­izo­lo­wany od reszty ciała; jest po­wią­zany z ukła­dem krą­że­nia, tra­wien­nym i ner­wo­wym, a na nie wszyst­kie wpły­wają fi­zjo­lo­gia i ru­chy ca­łego or­ga­ni­zmu (Sie­gel, 2012).

Wiem z wła­snego do­świad­cze­nia, że nie da się za po­mocą te­ra­pii opar­tej wy­łącz­nie na roz­mo­wie zła­go­dzić wszyst­kich ob­ja­wów traumy. Trzeba za­jąć się rów­nież tym, co dzieje się w ciele, po­nie­waż sens od­kry­wamy nie tylko po­przez my­śli, ale także po­przez do­zna­nia cie­le­sne, jedne i dru­gie zaś wza­jem­nie na sie­bie od­dzia­łują. A skoro wszystko, czego do­świad­czamy, jest ze sobą po­wią­zane i wpływa na sie­bie na­wza­jem, kształ­tu­jąc jed­no­cze­śnie ca­łość ob­razu, to nie da się tak po pro­stu od­su­nąć od sie­bie na­tręt­nych ob­ja­wów traumy siłą woli lub sa­mych my­śli. W pro­ces zdro­wie­nia musi zo­stać za­an­ga­żo­wany cały sys­tem. Prze­miana do­ko­nuje się za­równo w sfe­rze umy­słu, jak i w sfe­rze ciała.

Owe wza­jemne po­wią­za­nia pięk­nie pod­su­mo­wał spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie pracy z cia­łem De­ane Ju­han (2003, s. 43): "Skóra nie jest od­dzie­lona od mó­zgu bar­dziej niż po­wierzch­nia je­ziora od jego głębi - jedno i dru­gie to je­dy­nie inne miej­sca me­dium o struk­tu­rze cią­głej [...]. Mózg to po­je­dyn­cza jed­nostka funk­cjo­nalna, od kory mó­zgo­wej przez opuszki pal­ców u rąk po palce u stóp. Do­ty­ka­jąc po­wierzchni, do­cie­rasz do głębi".

Zdro­wie­nie z traumy sek­su­al­nej to pro­ces wy­ma­ga­jący czasu. Po dro­dze zda­rzają się za­wi­ro­wa­nia i za­kręty. Na­stę­pują prze­łomy, po nich okresy zwłoki, a po­tem znowu olśnie­nia, gdy po­ja­wia się ja­kiś szcze­gół czy nowe od­kry­cie bądź gdy do głosu do­cho­dzi nie­chciane wspo­mnie­nie. Pro­ces ten może się wy­da­wać wy­nisz­cza­jący, może się ja­wić jako wielka klę­ska, a gdy układ ner­wowy ogar­nia stan de­pre­sji, można na­wet stra­cić na­dzieję na to, że kie­dy­kol­wiek uda się ule­czyć traumę. Trzeba jed­nak pa­mię­tać, że nie jest to pro­ces o cha­rak­te­rze li­nio­wym, który koń­czy się osią­gnię­ciem "mety". Za każ­dym ra­zem, gdy na­po­ty­kasz coś, co od­bie­rasz jako nie­po­wo­dze­nie, ujaw­nia się ko­lejny frag­ment traumy, który czeka na ule­cze­nie. To uprzed­nio osią­gnięty suk­ces, bez względu na to, jak nie­wielki się zdaje, po­zwala ci sta­wić czoła ko­lej­nemu wy­zwa­niu. Przy­po­mina to obie­ra­nie kar­czo­cha - war­stwa po war­stwie do­cie­rasz do naj­wspa­nial­szej czę­ści, czyli nie­chro­nio­nego ni­czym serca.

Cie­szę się, że ruch #Me­Too rzu­cił świa­tło na ten długo skry­wany pro­blem ludz­ko­ści. Dzięki temu wiele osób zna­la­zło w so­bie od­wagę, by wy­po­wie­dzieć na głos to, o czym wcze­śniej nie dało się mó­wić, i po­szu­kać po­mocy w od­zy­ska­niu zdro­wia. Cho­ciaż wciąż mamy wiele do zro­bie­nia, to od mo­mentu, gdy sama po raz pierw­szy do­świad­czy­łam wy­ko­rzy­sta­nia sek­su­al­nego, udało nam się już sporo osią­gnąć. W tam­tych cza­sach nie sły­szało się o "gwał­cie do­ko­na­nym przez zna­jo­mego" czy "gwał­cie na randce", a uwew­nętrz­niony wstyd po­głę­biał po­czu­cie izo­la­cji i wzmac­niał au­to­de­struk­cyjne my­śli w ro­dzaju: "To do­wo­dzi mo­jej bez­war­to­ścio­wo­ści" czy "To moja wina". Nie było chóru gło­sów in­nych lu­dzi o po­dob­nych do­świad­cze­niach, który po­zwa­lał znor­ma­li­zo­wać wła­sną traumę. Wzdry­gam się, gdy pi­szę "znor­ma­li­zo­wać" - wszak w gwał­tach i in­nych nad­uży­ciach nie ma ni­czego nor­mal­nego. Jed­nakże ich po­wszech­ność spra­wia, że ro­śnie liczba strau­ma­ty­zo­wa­nych osób, któ­rych gra­nice zo­stały na­ru­szone - osób, które mu­szą wie­dzieć, że nie są same i że ich ob­jawy nie są oznaką ja­kichś ich dys­funk­cji, lecz cho­roby ca­łej na­szej kul­tury. Nie je­steś sama. Nie je­steś sam.

Jak pra­co­wać z tym po­rad­ni­kiem

Wy­ko­nu­jąc ćwi­cze­nia przed­sta­wione w tym po­rad­niku, wsłu­chuj się w to, co mówi twoje ciało, i sza­nuj wy­sy­łane przez nie sy­gnały. Je­żeli po­czu­jesz, że coś cię prze­ra­sta, daj so­bie przy­zwo­le­nie na to, by prze­rwać i wy­ko­nać ta­kie ćwi­cze­nie, które uspo­koi twój układ ner­wowy. Pa­mię­taj, że wszystko za­leży od cie­bie - że to ty de­cy­du­jesz, co zro­bisz.

Naj­le­piej wy­ko­ny­wać ćwi­cze­nia po ko­lei, po­nie­waż każde na­stępne ba­zuje na po­przed­nich. Je­żeli ja­kaś kwe­stia, na przy­kład zwią­zana z bodź­cami wy­zwa­la­ją­cymi lub z kon­kretną emo­cją, wzbu­dzi twój nie­po­kój, mo­żesz przejść do dal­szych ćwi­czeń i wró­cić do tych po­mi­nię­tych w in­nym cza­sie.

Nie­które ćwi­cze­nia na­leży wy­ko­ny­wać co­dzien­nie, a inne w za­leż­no­ści od po­trzeb. Je­śli po­świę­cisz im od­po­wied­nio dużo czasu i wy­siłku, bę­dziesz szyb­ciej ro­bić po­stępy i osią­gniesz lep­sze re­zul­taty. Wciąż coś ćwi­czysz, więc rów­nie do­brze mo­żesz to ro­bić świa­do­mie i ce­lowo.

Część ćwi­czeń, które za­mie­ści­łam w książce, mo­żesz po­brać ze strony: https://www.gwp.pl/strony/do­datki.html. Z ko­lei na stro­nie: http://ne­whar­bin­ger.com/6509 znaj­dziesz do­dat­kowe ćwi­cze­nia, for­mu­la­rze i wska­zówki (w ję­zyku an­giel­skim) do­ty­czące wy­bra­nych aspek­tów le­cze­nia traumy.

Za­le­cam, by w miarę moż­li­wo­ści włą­czyć w cały pro­ces za­przy­jaź­nioną osobę albo te­ra­peutę. Pod­czas pracy z tą książką mo­żesz nie­kiedy do­świad­czać po­czu­cia bez­bron­no­ści, a wspar­cie po­może ci prze­trwać trudne chwile.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki