Ucieszyć się życiem - cztery okna wdzięczności - Piotr Kwiatek
32.00 zł

p
Reflow text when sidebars are open.
Nieczęsto formułuje się nowe dogmaty w Kościele katolickim. Ostatni został ogłoszony przez papieża Piusa XII w 1950 roku w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (Najszczodrobliwszy Bóg) i dotyczył Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Czym zatem jest dogmat? Greckie słowo dogma (?????) oznacza mniemanie, naukę, zdanie, osąd, uchwałę, postanowienie. Innymi słowy, dogmat to niepodważalna teza normatywnie podana przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Otóż rozważając znaczenie i wartość praktykowania wdzięczności, doszedłem do przekonania, któremu - gdybym mógł - nadałbym właśnie rangę dogmatu.
Oto krótka treść "dogmatu o wdzięczności":
Na tym etapie stwierdzenie to może brzmieć mało przekonująco albo wręcz drażnić. Brak tu bowiem konkretnej argumentacji, a całość pobrzmiewa cudownością recepty - panaceum na szczęście. Dodatkowo problematyczna jest pozytywność takiego przekonania, które wydaje się ignorować negatywną stronę ludzkiego doświadczenia. Za co bowiem mam być wdzięczny, skoro doświadczam w życiu samotności, lęku, odrzucenia, niepewności jutra, mam kłopoty finansowe, od wielu lat zmagam się z chorobą lub nałogiem, w pracy szef mnie nie szanuje, mąż przepija całą wypłatę, sąsiedzi obmawiają? Spróbuj jednak choć na chwilę wziąć w nawias tę długą listę obaw i negatywnych skojarzeń.
Autodiagnoza: "próba 100"Chciałbym teraz zaproponować prosty eksperyment. Weź do ręki czystą kartkę papieru i długopis. Usiądź w wygodnym miejscu i spróbuj wypisać 10 własnych powodów do wdzięczności. Oczywiście nie muszą to być wielkie wydarzenia, takie jak: wygrana w totolotka, podwyżka w pracy czy egzotyczne wakacje na Karaibach. Pomyśl o prostych codziennych sprawach: życzliwym słowie, uśmiechu, spacerze, zdrowiu, pięknie przyrody, smacznym posiłku itd.
Jeśli Ci się udało wykonać to zadanie, gratuluję, ponieważ pierwszą próbę przeszedłeś pozytywnie. Teraz spróbuj podjąć drugie wyzwanie. Tym razem zachęcam do wypisania aż 100 powodów do wdzięczności. Mission impossible (misja niemożliwa) - pomyślisz. Uwierz mi - jest to możliwe i wcale nie zajmuje wiele czasu. Do listy zawierającej 10 powodów dopisz kolejne 90.
Jeśli pozytywnie przeszedłeś także drugą część zadania, tzw. "próbę 100", to koncepcja czterech okien wdzięczności, którą prezentuję w tej książce, niekoniecznie będzie Ci pomocna w życiu. Jeśli natomiast miałeś trudności z wykonaniem powyższego zadania lub przyszło Ci ono z trudem, ta lektura jest właśnie dla Ciebie. Profesor Sonja Lyubomirsky, autorka książki "Wybierz szczęście. Naukowe metody budowania życia, jakiego pragniesz", stwierdza: "wdzięczność to rodzaj metastrategii budowania szczęścia". Z własnego doświadczenia wiem, że "cztery okna wdzięczności" są doskonałym sposobem na uporządkowanie wiedzy o dobru. Praktykując ten model, mamy możliwość odkrywania niezliczonej ilości błogosławieństw nie tylko we własnym życiu, ale również w życiu tych, którzy są obok nas. Jeśli będziemy patrzeć na świat i siebie przez pryzmat czterech wymiarów - czyli pełni - żaden inny dogmat o szczęściu nie będzie nam już potrzebny.
Symbol czterech okienPewnego razu poprosiłem moją bratanicę i bratanka, Zosię i Adasia, o namalowanie domu na kartce papieru. Zadanie wydawało mi się dość proste, gdyż ich tata prawie codziennie jeździł na budowę wymarzonego domu, a dzieci wręcz uwielbiały ten nietypowy "plac zabaw". Szkice prezentowały się niezwykle oryginalnie, ale też obfitowały w elementy zaskakujące. Na przykład Adaś namalował dom z góry, tak jakby był wytrawnym inżynierem i widział cały projekt "z lotu ptaka". Zosia natomiast, już bez większej abstrakcji, ale z wielkim wyczuciem estetyki, starannie, prostymi liniami namalowała dom z dużymi czterema oknami. Były to piękne prace!
Metafora domu i czterech okien jest doskonałym obrazem szczęścia, które nie polega wcale na pomnażaniu dóbr materialnych. Zdobywanie sławy, zaszczytów, kolekcjonowanie dyplomów - wszystko to można osiągnąć i wciąż być w stanie głębokiego niezadowolenia z życia lub wręcz w depresji. Szczęście to swoisty sposób przeżywania codzienności, tego, kim się jest i co się posiada. Krótko mówiąc, to widzenie siebie w głębszej i pełniejszej perspektywie. Wiąże się ono ze zdolnością postrzegania życia w kluczu realnego dobra i piękna. Każdy z nas ma "cztery wewnętrzne okna", przez które może stale odkrywać niezliczone błogosławieństwa. Wystarczy je każdego dnia otwierać szerzej, aby więcej światła i ciepła do nas dotarło. Te cztery perspektywy pozwalają pełniej spojrzeć na własną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Ku nowej definicji szczęściaNierzadko bywa tak, że współczesny człowiek jest smutny, niezadowolony, ma tendencje do zamartwiania się, narzekania i widzenia świata w czarnych kolorach. Niewątpliwie jest to znak, że okna jego duszy są przysłonięte ciemną zasłoną (być może nawet nie z jego winy, ale tych, których spotkał na swojej drodze lub których - niestety - nie udało mu się spotkać). Zrozumienie koncepcji czterech okien wdzięczności jest pierwszym krokiem do ucieszenia się życiem. Gdybym dziś definiował szczęście, to powiedziałbym, że chodzi w nim o umiejętność pozytywnego przeżywania codzienności takiej, jaka ona jest w perspektywie aktualnego i ostatecznego dobra. Świadomie użyłem określenia "przeżywanie", zamiast "postrzeganie", idzie bowiem o stan zatrzymania się i delektowania, a nie tylko o ogląd czy podziwianie z zewnątrz. Innym ważnymi określeniami tej definicji są terminy "aktualnego" i "ostatecznego" dobra. Szczęście nie zamyka się w doczesności, choć jej też nie lekceważy.
Wierzę, że treść tej książki przysłuży się głębszemu zrozumieniu tej prostej definicji. Korespondują z tą myślą słowa Pisma Świętego: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?" (Mt 16,26).
"Cztery okna wdzięczności" mają długą historię powstawania. Około dziesięć lat temu, gdy studiowałem na rzymskiej uczelni, miałem okazję w czasie wakacji wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych na naukę języka angielskiego. Podczas jednego z tych wyjazdów pracowałem w polskiej parafii pod wezwaniem św. Cyryla i Metodego w Hartford, w stanie Connecticut. Tamtejszy proboszcz poprosił mnie o odprawienie nabożeństwa do miłosierdzia Bożego, na które zwykle przybywało wielu ludzi; miałem też wygłosić krótką konferencję.
Wpadłem na pomysł, że podzielę się swobodnymi refleksjami na temat miłosierdzia Bożego objawiającego się w codziennym życiu w postaci licznych błogosławieństw, których nie zawsze jesteśmy nawet świadomi. Posłużyłem się czterema różnymi symbolami wskazującymi na tę nieskończoną przestrzeń szczęścia ludzkiego: chlebem - symbolem darów codziennych; czekoladą - symbolem darów nadzwyczajnych; kielichem - symbolem darów duchowych oraz krzyżem - znakiem darów trudnych. Wtedy, podobnie jak dzisiaj, zależało mi na przekazywaniu każdemu człowiekowi Dobrej Nowiny o tym, że posiadamy absolutnie wszystko, co jest nam potrzebne do szczęścia.
Nabożeństwo przebiegało zwyczajnie, ale reakcja jednej z uczestniczek była wyjątkowa. Po wysłuchaniu prelekcji rozpromieniona podeszła do mnie i mocno mnie uściskała, mówiąc: "Dziękuję za te piękne słowa o nieskończonych źródłach błogosławieństwa. Bardzo potrzebowałam je usłyszeć. Mieszkam w Stanach Zjednoczonych od trzydziestu lat. Pan Bóg tak wiele mi ofiarował, a ja wciąż bywam niezadowolona, skoncentrowana na brakach, własnych ułomnościach, po prostu smutna. Ta konferencja pokazała mi, że aby być bardziej radosną, powinnam więcej zauważać i doceniać dobro w swoim życiu".
Dziś nie pamiętam imienia tej kobiety. Nie wiem, czy miała dobrze płatną pracę, czy żyła z zasiłku dla bezrobotnych. Nie mam pojęcia, czy była osobą zamężną, czy wdową, ile dzieci wychowała i przez co w życiu przeszła. Nie mogę sobie przypomnieć nawet, jak wyglądała, ale doskonale pamiętam jej spontaniczną reakcję: serdeczność, intensywny blask w oczach, naturalny, szeroki uśmiech oraz poczucie szczęścia, którym wtedy hojnie się ze mną podzieliła. Pragnąłbym, aby ten sam efekt radości i entuzjazmu towarzyszył również Czytelnikom podczas spotykania się z czterema perspektywami szczęścia.