Przedmowa
W PSYCHOLOGII I PSYCHIATRII studia nad pamięcią traumy mają długą
historię. Zaczyna się ona w latach siedemdziesiątych dziewiętnastego
wieku, kiedy Jean-Martina Charcota, ojca neurologii, zafascynowały
przyczyny paraliżu, drgawek, omdleń, nagłych upadków, szaleńczego
śmiechu i wybuchów szlochu u pacjentek leczonych na histerię w szpitalu
w Salp?tri?re. Charcot i jego studenci powoli dochodzili do przekonania,
że dziwne ruchy i pozycje ciała były fizycznymi śladami traumy.
W 1889 roku student Charcota, Pierre Janet, napisał pierwszą książkę na
temat tego, co dziś nazwalibyśmy zespołem stresu pourazowego
(posttraumatic stress disorder, PTSD), L'automatisme
psychologique1, w której twierdził, że trauma jest
przechowywana w pamięci proceduralnej - w automatycznych zachowaniach i reakcjach, odczuciach i nastawieniach, oraz że powraca i jest ponownie
przeżywana w atakach lęku i paniki, ruchach ciała czy w obrazach (jak
sny i nagle pojawiające się przed oczami sceny). Według Janeta pamięć
jest podstawowym i centralnym elementem w pracy z traumą: wydarzenie
tylko wtedy staje się traumatyczne, gdy niemożliwe do opanowania emocje
zakłócają prawidłowe funkcjonowanie pamięci. Pacjenci, którzy
doświadczyli traumy, reagują później na to, co im o niej przypomina, z siłą adekwatną do pierwotnego wydarzenia, a nie do tego, co właśnie się
stało - chowają się przerażeni pod stołem, gdy stłucze się szklanka, lub
wpadają w furię na dźwięk płaczu dziecka.
Od ponad stu lat rozumiemy, że ślady traumy nie są narracjami o złych
rzeczach, które wydarzyły się w przeszłości, lecz fizycznymi odczuciami
doświadczanymi jako zagrożenie życia w tej chwili, tu i teraz. Przez ten
czas nauczyliśmy się również, że różnica między wspomnieniami
zwyczajnymi (historiami, które zmieniają się i blakną z czasem) a traumatycznymi (powracającymi odczuciami i reakcjami ciała, którym
towarzyszą intensywne negatywne emocje, jak lęk, wstyd, furia czy
załamanie) wynika z awarii systemu odpowiedzialnego w mózgu za tworzenie
pamięci autobiograficznej2.
Janet zauważył również, że ludzie, którzy doświadczyli traumy, zostają
zatrzymani w przeszłości: choć na poziomie świadomym chcą zostawić
straszliwe przeżycia za sobą, nie mogą jednak się od niech uwolnić -
zachowują i czują się tak, jakby nadal one trwały. Ich energię pochłania
trzymanie emocji pod kontrolą, co nie pozwala adekwatnie reagować na
sytuacje dziejące się w teraźniejszości. Janet i jego współpracownicy
dzięki prowadzonym przez siebie badaniom stwierdzili, że kobiet, które
doświadczyły traumy, nie udało się wyleczyć poprzez zrozumienie, wgląd,
zmianę zachowania czy karanie, pomagała im natomiast hipnoza. Trauma
mogła zostać uleczona dzięki ponownemu przeżyciu traumatycznego
wydarzenia w stanie hipnotycznego transu. Powtórzenie w umyśle, w bezpiecznych warunkach wydarzeń z przeszłości i wyobrażenie sobie
satysfakcjonującego rozwiązania - czego nie dało się zrobić w momencie
trwania wydarzenia wskutek przytłoczenia grozą i emocjami - pozwalało im
zrozumieć, że przetrwały traumę i mogą powrócić do życia.
Kiedy ponad dwadzieścia pięć lat temu po raz pierwszy spotkałem Petera
Levine'a, byłem przekonany, że jest inkarnacją jednego ze starych
czarodziejów, których prace tak dobrze znałem z zakurzonych rękopisów,
jakie znaleźć można w zbiorach starych szpitalnych bibliotek. Po prostu
zamiast muszki i fraka, które znałem z dawnych fotografii, stojący na
trawniku Esalen Institute w Big Sur, w Kalifornii Peter miał na sobie
T-shirt w stylu Boba Marleya i krótkie spodenki. Peter doskonale
rozumiał, że trauma jest zapisana w ciele i żeby się z niej wyleczyć,
należy stworzyć bezpieczną przestrzeń transu, z której można przyjrzeć
się demonom przeszłości. Dodał do tego kluczowy element, jakim jest
zgłębianie subtelności fizycznych śladów traumy, i skoncentrował się
na ponownym łączeniu ciała i umysłu.
Od razu poczułem się zaintrygowany. Naukowcy, od pierwszych badaczy
zajmujących się stresem posttraumatycznym, po współczesnych
neurobiologów, dostrzegają istotny związek między reakcjami ciała a pamięcią. Doświadczenie jest traumatyczne wtedy, gdy organizm człowieka
nie potrafi sobie poradzić - reaguje bezradnością i paraliżem. Jeśli
zupełnie nic nie możesz zrobić, żeby zmienić bieg wydarzeń, cały system
się załamuje. Już Zygmunt Freud był zafascynowany fizyczną reakcją na
traumę. Uważał, że powodem odtwarzania traumy jest niemożność pełnego
przypomnienia sobie, co się wydarzyło. Ponieważ wspomnienie zostaje
wyparte, pacjent "jest zmuszony powtarzać wyparty materiał jako
współczesne wydarzenie, zamiast (...) pamiętać je jako coś, co należy do
przeszłości"3. Kiedy coś nie jest pamiętane, często zostaje
ponownie odtwarzane w działaniu. "Odtwarza to nie jako wspomnienie, lecz
jako działanie; powtarza, choć oczywiście sam o tym nie wie (...) w końcu rozumiemy, że jest to jego sposób pamiętania"4 . Freud
nie rozumiał jednak, że ludzie tylko wtedy mogą odzyskać władzę nad
sobą, gdy pomoże im się odzyskać wewnętrzny spokój i poczucie
bezpieczeństwa.
Peter pojął, że aby przepracować traumę, należy zmierzyć się z fizycznym
paraliżem i poprzez działanie ciałem odzyskać kontrolę nad swoim
życiem. Już sama opowieść o tym, co się stało, jest formą działania,
tworzeniem historii pozwalającej tobie i twoim bliskim zrozumieć, co się
wydarzyło. Niestety, wiele osób, które doświadczyły traumy, zostaje w niej uwięzionych i nie jest w stanie zbudować tej ważnej narracji.
Im bliżej poznawałem Petera, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, jak
dobrze rozumiał kluczową rolę odczuć zmysłowych i działania poprzez
ciało. Peter pokazał, że efektem traumy są nie tylko łatwo zauważalne
zachowania, takie jak gwałtowne wybuchy za każdym razem, gdy ktoś cię
obrazi, lub paraliż, gdy się przestraszysz, ale także nieświadome
powstrzymywanie oddechu, napinanie mięśni i zaciskanie zwieraczy. Dzięki
niemu zobaczyłem, że cały organizm - ciało, umysł i duch - zacina się i zachowuje, jakby niebezpieczeństwo nadal trwało. Peter zdobył najpierw
wykształcenie neurofizjologa, a później uczył się pracy z ciałem w Esalen od Idy Rolf. Gdy patrzyłem na niego przy pracy, przypomniał mi
się Moshe Feldenkrais, który twierdził, że nie istnieją czysto
psychiczne (mentalne) doświadczenia: "Pomysł na istnienie dwóch bytów,
somatycznego i psychicznego (...) przeżył się"5. Nasze subiektywne
doświadczenie zawsze ma aspekt cielesny, dokładnie jak tak zwane
doświadczenia ciała mają aspekt mentalny.
Mózg jest programowany przez doświadczenia mentalne, które wyrażają się
w ciele. Emocje są komunikowane przez wyraz twarzy i postawę: gniew
wyraża się w zaciśniętych pięściach i szczękach, strach jest
zakorzeniony w napiętych mięśniach i płytkim oddechu. Myślom i uczuciom
towarzyszą zmiany w tonusie mięśniowym, a żeby zmienić nawykowy wzór
działania, należy zmienić somatyczne związki, które łączą wrażenia,
myśli, wspomnienia i działania. Dlatego najważniejszym zadaniem stojącym
przed terapeutami jest obserwowanie tych zmian i praca z nimi na
poziomie cielesnym.
Kiedy studiowałem na Uniwersytecie Chicagowskim, Eugene Gendlin próbował
nauczyć mnie, czym jest felt sense - świadomość samego siebie, miejsce
między myślą a działaniem - nie doceniłem jednak w pełni znaczenia felt
sense, dopóki nie zobaczyłem Petera używającego fizycznej
samoświadomości jako klucza do uczenia się. Posługiwanie się przez niego
dotykiem ogromnie mi pomogło. Dotyk był surowo zakazany, kiedy
zdobywałem wykształcenie, a zupełnie zaniedbany podczas mojego
wychowania, ale to, jak Peter używał dotyku, pomogło mi stać się
bardziej świadomym moich odczuć i pozwoliło zrozumieć, jak niewiarygodna
jest moc dotyku w dawaniu sobie nawzajem komfortu i poczucia
fizjologicznego bezpieczeństwa.
Uświadomienie sobie wewnętrznych odczuć pozwala dotrzeć do
bezpośredniego doświadczenia żyjącego ciała na całej skali od
przyjemności do bólu - można doświadczyć uczuć, które rejestrowane są w głębokich strukturach mózgu, a nie tylko w korze mózgowej. Ważne, żeby
to rozumieć, ponieważ ludzi, którzy doświadczyli traumy, przeraża to, co
dzieje się w ich wnętrzu. Proszenie, żeby skoncentrowali uwagę na
oddechu, może wywołać reakcję paniki, nawet prośba o pozostanie w bezruchu często zwiększa ich niepokój.
Dzięki możliwości skanowania mózgu możemy obserwować neuronalne skutki
oddzielenia od cielesnego "ja": obszary mózgu odpowiedzialne za
samoświadomość (kora przyśrodkowa przedczołowa) i świadomość ciała
(wyspa) u osób cierpiących na PTSD często są skurczone -
ciało/umysł/mózg nauczyły się zamykać. To zamknięcie ma bardzo wysoką
cenę: te same obszary mózgu, które odpowiadają za ból i cierpienie, są
odpowiedzialne za uczucie radości, przyjemności, sensu i bliskości
płynące z bycia w relacji.
Peter pokazał mi i pokazuje nam w tej książce, jak negatywna ocena
siebie i innych powoduje napinanie ciała i umysłu, co uniemożliwia
proces uczenia się. Żeby wyzdrowieć, ludzie muszą poczuć się wolni, a to
pozwoli im poszukiwać i uczyć się. Tylko wtedy system nerwowy może
rozpoznać sam siebie i stworzyć nowe wzory postępowania. Stać się tak
może jedynie dzięki odnajdywaniu nowych sposobów poruszania się,
oddychania i zaangażowania, i nie można tego osiągnąć, nakazując
konkretne zachowania, których celem jest "naprawianie".
W kolejnych rozdziałach Peter Levine objaśnia, że traumatyczne
wspomnienia są ukryte w ciele i umyśle jako kolaż doznań, emocji i zachowań. Skutki traumy tkwią w nas nie jako opowieści i świadome
wspomnienia, lecz raczej jako emocje, doznania i "procedury" -
automatyczne reakcje fizyczne i emocjonalne. Tak długo, jak trauma
ujawnia się poprzez automatyczne reakcje, nie uleczą jej porady, leki,
zrozumienie czy naprawianie - może zostać uleczona jedynie dzięki
dotarciu do wewnętrznej siły życiowej (jest to moje określenie), którą
Peter nazywa "wrodzonym dążeniem do przetrwania i triumfu".
Co się na nie składa? Poznanie samego siebie, odczuwanie fizycznych
impulsów, dostrzeganie, jak ciało sztywnieje i napina się, jak emocje i wspomnienia wychodzą na jaw wraz z pogłębianiem się świadomości własnego
wnętrza. Zmysłowe pozostałości traumy mogą mieć ogromny wpływ na nasze
reakcje, zachowania i stany emocjonalne. Choć przywykliśmy już do
nieustannego trwania w pogotowiu, żeby nie pozwolić demonom z przeszłości przebić się na poziom świadomy, musimy się nauczyć je po
prostu obserwować i nie oceniając, widzieć, czym są: sygnałami
aktywującymi wrodzone programy działania. Jeżeli odczytamy te sygnały,
będziemy mogli przebudować związek z samym sobą. Takie oparte na
uważności samoleczenie jest jednak często zbyt obciążające, co powoduje
ataki paniki, wybuchy, zamieranie lub załamanie.
Jednym z podstawowych pomysłów Petera na radzenie sobie z tą kruchością
grożącą załamaniem jest "pendulacja": polega na dotknięciu wewnętrznego
doznania, poczuciu, że można żyć, będąc go świadomym, i następującym
potem powrocie do bezpiecznych zwyczajów. Nie chodzi tu o "odreagowanie"
czy, jak lubię mówić, "zwymiotowanie traumy". Nauczenie się używania
swojego felt sense otwiera możliwość rozpoznania sygnałów o niebezpieczeństwie, które docierają z naszego wnętrza, i zapanowania nad
nimi. Zanim będziesz mógł bezpiecznie poczuć to, co wiąże się z koszmarem i zniszczeniem, musisz poczuć swoją wewnętrzną siłę i dotrzeć
do swojej zdrowej agresji.
Jednym z najwspanialszych i najbardziej oryginalnych pomysłów
przedstawionych w książce jest wyjaśnienie, dlaczego, żeby zmierzyć się
z największymi trudnościami, należy zaangażować procesy fizjologiczne
odpowiadające zarówno za motywację, jak i za działanie. Za motywację
odpowiada w mózgu dopamina, za działanie noradrenalina. Oba
neuroprzekaźniki są potrzebne w procesie leczenia, umożliwiają zmaganie
się z dużym wyzwaniem i zachowanie poczucia sensu. Bez nich nie da się
skonfrontować z demonami przeszłości, wyjść z bezradności i odzyskać
władzy nad własnym życiem.
Elementem udanej terapii jest nauczenie się korzystania z felt sense
bez poczucia przytłoczenia tym, co czai się wewnątrz. Najważniejsze
słowa w każdej terapii to "zauważ" i "zauważ, co dzieje się potem".
Kiedy pozwalasz sobie obserwować to, co zachodzi wewnątrz, w mózgu
aktywują się połączenia między jego racjonalną i emocjonalną częścią, a jest to jedyny znany nam sposób, w jaki człowiek może świadomie zmienić
system poznawczy mózgu. Aby być w kontakcie z samym sobą, musisz
aktywować obszar mózgu, który nazywa się wyspa i odpowiada za to, jak
odczuwasz swoje ciało i swoje ja. Levine zwraca uwagę na fakt, że
większość tradycji duchowych wypracowała techniki oddechowe, ruchowe i medytacyjne, których zadaniem jest ułatwienie tolerowania i integrowania
głębokich stanów emocjonalnych i zmysłowych.
Wolna, skrupulatna i uważna obserwacja wewnętrznych doznań i subtelnych
poruszeń, którą proponuje Somatic Experiencing, bardzo się różni od
większości ekspresywnych terapii, które zwykle opierają się raczej na
zewnętrznie sterowanym działaniu, a nie na własnym felt sense.
Skierowanie uwagi na wewnętrzne doświadczanie pozwala odkryć
nieintencjonalne i odruchowe reakcje, które prawdopodobnie angażują
obszary mózgu takie jak móżdżek i układ pozapiramidowy - czyli inne niż
te, które są zaangażowane w działania intencjonalne, będące wynikiem
woli. Metoda ta różni się od wszelkich podejść terapeutycznych, które
zachęcają osoby z doświadczeniem traumy do ciągłego przeżywania jej na
nowo ze wszystkimi szczegółami, co grozi wpędzeniem w stan lęku i psychicznego pobudzenia, umożliwiający powrót koszmaru z przeszłości.
Kiedy tak się zdarza, traumatyczne wspomnienia zostają wzmocnione przez
nowe doświadczenia, a poczucie przytłoczenia przez swój świat wewnętrzny
jeszcze się pogłębia.
Książka jest pełna przykładów i szczegółowych opisów, jak wprowadzać w życie zasady Somatic Experiencing nie tylko w pracy z osobami, które
doświadczyły traumy takiej jak wypadek samochodowy, ale także z niemowlętami, dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym czy z żołnierzami
walczącymi na frontach. Istotą Somatic Experiencing nie jest "oduczanie
się" sposobów reagowania na traumę za pomocą ponownego jej przeżywania,
ale tworzenie nowych doświadczeń, które stoją w sprzeczności z poczuciem
bezradności i przytłoczenia oraz pozwalają odzyskać kontrolę nad
fizycznymi reakcjami i doznaniami.
Książka ta uczy, jak ukoić zamrożone poczucie winy, ból, złość i poczucie straty, pozwalając zakończyć i uzdrowić reakcję ciała na
traumę. Praca Petera pozwala przekroczyć "kompulsywne odtwarzanie" oraz
zbudować wewnętrzne poczucie sprawczości i kontroli nad reakcjami, które
pozostawały poza kontrolą. Żeby to zrobić, musimy stworzyć doświadczenie
ucieleśnionego działania, będące przeciwieństwem bezradnej kapitulacji i niekontrolowanej złości. Dopiero gdy będziemy potrafili nabrać dystansu,
przyjrzeć się sobie samym, zmniejszając intensywność swoich doznań i emocji, oraz uruchomić wrodzone mechanizmy obronne ciała, będziemy mogli
nauczyć się zmieniać niewłaściwe automatyczne reakcje obronne i pozostawić za sobą dręczące nas wspomnienia.
Dr n. med. Bessel A. van der Kolk
Cabot, Vermont, lipiec 2016
wprowadzenie
Mapa terenu
Teraźniejszość i przyszłość nie istnieją.
Jest tylko przeszłość, która nieustannie się powtarza.
Eugene O'Neil
Tyrania przeszłości
LUDZIE OD ZAWSZE dręczeni są
wspomnieniami, które przepełniają ich lękiem, przerażeniem, gniewem i nienawiścią, które wzbudzają pragnienie zemsty, poczucie bezradności i straty. Od literatury starożytnej tworzonej przez Greków, Sumeryjczyków
i Egipcjan, przez setki współczesnych książek opisujących traumatyczne
przeżycia, aż po wieczorne wiadomości i zwierzenia celebrytów, trauma
była i jest w centrum ludzkiego doświadczenia.
Poza, wydawałoby się odwieczną, skłonnością człowieka, żeby sprowadzać
cierpienie i traumę na innych, posiadamy też zdolność przetrwania,
adaptacji i wreszcie przekształcania traumatycznych przeżyć.
Doświadczeni terapeuci w swojej pracy z osobami, które cierpią wskutek
strasznych przejść, korzystają z tej wrodzonej zdolności do odradzania
się i zdrowienia. Wśród traumatycznych wydarzeń znajdują się między
innymi (choć nie tylko): wojna, napaść, molestowanie, wykorzystanie,
wypadki, inwazyjne procedury medyczne, katastrofy naturalne, bycie
świadkiem okaleczenia lub nagłej śmierci najbliższych osób. Każda z tych
sytuacji stanowi szok dla organizmu i może zachwiać biologiczną,
psychologiczną i społeczną równowagą człowieka, a wspomnienie wydarzenia
może przyćmić wszystkie inne doświadczenia i uniemożliwiać docenianie
tego, co dzieje się tu i teraz. Ta tyrania przeszłości zakłóca
umiejętność skupienia się zarówno na nowych, jak i na znanych
sytuacjach. Gdy pamięć staje się selektywna, sen staje się wrogiem, a życie traci kolory.
Prawdopodobnie najwięcej nieporozumień w kwestii traumy dotyczy roli
pamięci traumy zarówno w diagnozie, jak i w leczeniu. Badania prowadzone
w różnych laboratoriach często wydają się przeczyć sobie nawzajem. W dodatku, co wyjątkowo nie służy sprawie, naukowcy i lekarze rzadko
komunikują się ze sobą. I na koniec najważniejsze; pamięć traumy w sposób fundamentalny różni się od innych rodzajów pamięci, co powoduje
zamęt i nieumiejętne dobieranie sposobów leczenia.
Moja książka skierowana jest zarówno do terapeutów pracujących z traumatycznymi wspomnieniami swoich klientów, jak i do osób próbujących
zrozumieć i ukoić prześladujące je wspomnienia. Została również napisana
dla tych, których interesują badania naukowe i kliniczne nad pamięcią
oraz jej rolą w życiu. Podstawową sprawą jest zrozumienie, że istnieje
wiele form pamięci, które różnią się od siebie strukturą i funkcją.
Jednocześnie te różne systemy pamięci (angażujące różne ośrodki w mózgu)
muszą ze sobą współpracować, żebyśmy mogli sprawnie funkcjonować i dobrze się czuć. Książka mówi, jak oswoić to, co nas prześladuje, i wyzwolić się spod tej tyranii.
Większość współczesnych psychoterapeutów żyje w cieniu Freuda i jego
spadkobierców lub pracuje zgodnie z różnymi metodami
behawioralno-poznawczymi. Jednak te sposoby pracy z ludzkim cierpieniem
okazują się niezbyt skuteczne w przypadku traumy i jej śladów w pamięci.
Choć w obu podejściach pracuje się nad dysfunkcjami wynikającymi z traumy, w ramach żadnego z nich nie dociera się do jej istoty. Dzieje
się tak, ponieważ pracujący w tych nurtach terapeuci nie zajmują się
dostatecznie kluczowymi mechanizmami zachodzącymi w efekcie traumy na
poziomie ciała i umysłu - nie potrafią więc tym samym odpowiedzieć na
najbardziej podstawową ludzką potrzebę ukojenia i wyleczenia.
Trauma szokuje mózg, ogłusza umysł i zamraża ciało. Przytłacza swoje
ofiary i wrzuca w bezmiar grozy, bezradności i rozpaczy. Terapeuta,
który widzi tę desperację u swojego klienta, doświadcza potrzeby
przyniesienia ulgi w cierpieniu. Terapeuci coraz częściej chcą pracować
z traumatycznymi wspomnieniami, a służące temu techniki ciągle zyskują
na popularności. Różne podejścia do pracy z traumą pojawiły się mniej
więcej w tej kolejności: mesmeryzm, hipnoza, analiza, ekspozycja,
Somatic Experiencing (SE), odwrażliwianie i przetwarzanie za pomocą
ruchów gałek ocznych (EMDR) oraz różne "psychologie energii" (np.
oklepywanie).
Wielu psychoterapeutów psychodynamicznych rozumie, że należy pracować z tym, jak przeszłość pacjenta wpływa na teraźniejszość. W ten sposób
próbują pomóc pacjentom w zapewnieniu lepszej i zdrowszej przyszłości -
umożliwić doświadczanie jej w sposób bardziej uważny i intensywny.
Jednak bez rozumienia, jak pamięć traumy zapisuje się w ciele i umyśle,
w psychice i duszy, osoba zajmująca się leczeniem gubi się w labiryncie
przyczyn i skutków. Żeby terapia mogła być skuteczna, należy wiedzieć,
jak bardzo trauma determinuje instynktowne reakcje ciała na to, co
wydaje się zagrożeniem, jak staje się częścią niektórych emocji, w szczególności strachu, przerażenia i gniewu, a także stanów takich jak
depresja czy choroba dwubiegunowa, wreszcie jak objawia się w zachowaniach autodestrukcyjnych i kompulsywnych. Terapeuta często
grzęźnie w niepewności i wieloznaczności, jeśli niezbyt dobrze rozumie
wielowymiarową strukturę pamięci traumy i sposób, w jaki przechowywana
jest ona w umyśle i ciele. Nieporozumienia wokół tak zwanych odzyskanych
wspomnień przyniosły wiele niepotrzebnego cierpienia pacjentom i ich
rodzinom, a także wywołały frustrację i zwątpienie wśród terapeutów.
Być może częściej, niż chcielibyśmy przyznać, terapeuci są ofiarami
szeroko rozpowszechnionych mitów na temat natury pamięci. Zarówno
akademicy, jak i psychologowie kliniczni zwykli zajmować się tak zwanymi
"dostępnymi werbalnie częściami pamięci". Ta deklaratywna pamięć jest
potrzebna i nagradzana w szkole podstawowej i średniej, a także na
wszystkich poziomach studiów. Nic więc dziwnego, że psychologowie i psychoterapeuci, będący przecież produktami akademii, pracują z tym
konkretnym rodzajem pamięci. Jednak świadoma, jawna pamięć stanowi
zaledwie czubek przysłowiowej góry lodowej. Jest jedynie wskazówką
prowadzącą do ukrytych, pierwotnych, niejawnych doświadczeń, które
kierują nami w sposób trudny do wyobrażenia dla świadomego umysłu.
Musimy jednak nie tylko to sobie wyobrazić, ale też zrozumieć, jeżeli
chcemy skutecznie i mądrze pracować z traumą i jej śladami w pamięci
ciała i umysłu.
Rozdział 1
Pamięć: dar i przekleństwo
Iluzja pamięci
Pamięć to wybór obrazów; jedne są ulotne, inne na zawsze zapisane w umyśle. Każdy obraz jest jak nić (...) nici splatają się ze sobą,
tworząc skomplikowane wzorzyste tkaniny. Każda tkanina to opowieść. Ta
opowieść to nasza przeszłość (...) Podobnie jak inni przede mną, mam dar
widzenia. Jednak prawda zmienia kolor w zależności od tego, jakie jest
światło. Jutro może być jaśniejsze niż wczoraj.
Eve's Bayou, scenariusz Kasi Lemmons
NA POCZĄTKU 2015 roku Brian Williams,
szanowany dziennikarz i gwiazda mediów, z wielkim wstydem przyznał się,
że skłamał i przesadził, twierdząc, iż przygotowując materiał z frontu,
znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dzisiaj znamy następujące
fakty: Williams leciał za helikopterem, który został trafiony przez
granat rakietowy. Z czasem jego opowieść wyewoluowała jednak w wersję,
według której znajdował się w trafionym helikopterze. Opinia publiczna i eksperci nie mogli wyjść ze zdumienia, że zaryzykował swoją reputację,
zmyślając własne bohaterstwo i powiększając udział w wydarzeniach.
Wszyscy zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego ten uczciwy i poważny
reporter zrobił nas w konia.
Zastanówmy się jednak nad podobnymi "pomyłkami" osób publicznych: Hilary
Rodham Clinton twierdziła, że znalazła się pod ostrzałem snajperów w Bośni, by powiedzieć później, że "pomieszały się jej fakty".
Przypomnijmy też - żebyśmy nie byli posądzeni o stronniczość - że Mitt
Romney pamiętał jubileusz w Detroit, który miał miejsce dziewięć
miesięcy przed jego urodzeniem! Czy te szanowane osoby bezwstydnie
kłamią, czy dzieje się tutaj coś innego? Tak naprawdę wszyscy jesteśmy
podatni na tego rodzaju zakłócenia pamięci, szczególnie jeżeli w chwili
wydarzeń byliśmy w stanie zagrożenia lub pod wpływem silnego stresu.
Możemy także zidentyfikować się z "prenatalnymi wspomnieniami" Romneya,
ponieważ wielu z nas uznało historie z rodzinnych zdjęć i opowieści za
przeżyte przez siebie samych. Znaczenie, które przypisujemy konkretnemu
zdarzeniu, może istotnie wpłynąć na zawartość wspomnienia. Posługując
się słowami psychoanalityka Alfreda Adlera, "z niezliczonej liczby
wrażeń, których doświadcza jednostka, zapamiętuje ona te, które w jakiś,
nawet jeżeli straszny sposób dotyczą jej sytuacji".
Arystoteles wierzył, że rodzimy się jako tabula rasa - niezapisana
karta - i jesteśmy produktem życia, zapisujących się wspomnień, jak
obraz rysowany w wosku. Natura pamięci jest jednak inna: musimy
zaakceptować niewygodną prawdę, że pamięć nie jest czymś konkretnym,
skończonym i możliwym do odtworzenia jak zapis wideo, do którego można
wrócić, kiedy się chce. Jest dużo bardziej efemeryczna, jej kształt i znaczenie ciągle się zmieniają. Pamięć nie jest niczym stałym: ani
stabilną konstrukcją, ani obrazem wyrytym w kamieniu. Jest raczej jak
domek z kart, niepewnie ustawiony na ruchomych piaskach czasu, na łasce
interpretacji i konfabulacji. Pamięć jest procesem wiecznej
rekonstrukcji i przypomina niesforne, nieprzewidywalne elektrony z zasady nieoznaczoności Heisenberga. Tak jak sam akt obserwowania
elektronów zmienia ich pozycję i pęd, tak samo delikatna materia pamięci
zmienia się i odkształca pod wpływem ruchu światła i cienia wraz z przemijaniem pór dnia i roku.
Literatura i film od zawsze fascynowały się sztuczkami pamięci.
Subtelność i nieunikniona subiektywność pamięci zostały doskonale oddane
w filmie Akiry Kurosawy z lat pięćdziesiątych Ashomon, w którym
czwórka bohaterów w skrajnie różny sposób wspomina to samo wydarzenie.
Dokładnie jak w tym filmie, pamięć jest jak przelotny sen: gdy próbujemy
ją uchwycić, wymyka się, pozostawiając wątpliwe pocieszenie, że jedyne,
na czym możemy polegać, to wiecznie zmieniające się spojrzenie
patrzącego. Czy możemy obserwować wspomnienia, nie zmieniając ich samym
spojrzeniem? Krótka odpowiedź brzmi: nie.
Filozofowie i reżyserzy, a także coraz częściej współcześni
neurobiolodzy, wątpią w prawomocność wspomnień jako takich. Mark Twain
wyznał kiedyś: "Jestem starym człowiekiem i przeżyłem wiele nieszczęść,
jednak większość z nich nigdy się nie wydarzyła". Inaczej mówiąc, jego
obecny, współczesny smutek kazał mu "pamiętać" (a więc skonstruować)
wydarzenia, które nigdy nie miały miejsca. I rzeczywiście, najnowsze
badania dowodzą, że pamięć jest procesem rekonstruowania, nieustannego
wybierania, dodawania, kasowania, przestawiania i uaktualniania
informacji - po to, żeby możliwa była ciągła adaptacja, konieczna do
życia i przetrwania.
W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się zmienności pamięci, a także
zgłębimy te jej rodzaje, które wiążą się z traumą. Przyjmujemy tu
podstawowe założenie, że stan, w jakim znajdujemy się w danym momencie,
wyznacza, co i jak pamiętamy. Dlatego nie da się pracować z traumatycznymi wspomnieniami, nie zmieniając najpierw tego, jak czujemy
się tu i teraz. Klinicyści pracujący z traumą nadal niewystarczająco
dobrze rozumieją, że stan emocjonalny, w jakim aktualnie znajduje się
pacjent, jego odczucia, emocje i doznania somatyczne (niezależnie od
tego, co jest ich źródłem), ma głęboki wpływ na to, co i jak "pamięta".
Pamiętane myśli i obrazy, które pojawiają się w naszej świadomości, są
wywołane i (nieświadomie) wybrane tak, żeby pasowały do naszego obecnego
stanu emocjonalnego. Nasz aktualny nastrój i doznania grają kluczową
rolę w tym, jak pamiętamy konkretne zdarzenie - strukturyzują naszą
relację ze wspomnieniami, z tym, jak sobie z nimi radzimy i jak je na
nowo konstruujemy.
Droga do zrozumienia wartości pamięci i tego, na ile możemy na niej
polegać, prowadzi przez studiowanie jej podstaw biologicznych, a także
funkcji psychologicznych, rozwojowych i społecznych. Skoro pamięć jest
iluzoryczna i niepewna, jaka jest jej wartość, a jakie ograniczenia?
Kiedy możemy zaufać wspomnieniu, a kiedy zostaniemy przez nie zdradzeni
i porzuceni w morzu niepewności i wieloznaczności? I wreszcie kiedy
wspomnienie jest tworem sfabrykowanym przez "magików", jak terapeuci,
rodzina, prawnicy czy politycy? Kiedy jest wykrzywionym obrazem historii
stworzonym przez zbiorową nieświadomość społeczeństw, plemion czy
klanów? I kiedy działania te są zamierzone, a kiedy nie?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki