p

To, co wiem na pewno - Oprah Winfrey

Kup ebooka

44.90 zł
35.92 zł (35,92 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp, 2024

Wstęp

Radość

Przy­jem­no­ści trak­tuję poważ­nie. Ciężko pra­cuję i dobrze się bawię. Wie­rzę w jin i jang życia. Nie­wiele trzeba, by mnie uszczę­śli­wić, bo robię mnó­stwo rze­czy, które dają mi satys­fak­cję. Oczy­wi­ście cza­sem jest ona więk­sza, cza­sem mniej­sza. A ponie­waż sta­ram się sto­so­wać w prak­tyce to, co gło­szę, i żyć chwilą bie­żącą, prze­waż­nie jestem w pełni świa­doma tego, ile przy­jem­no­ści otrzy­muję.

Jakże czę­sto pod­czas roz­mowy tele­fo­nicz­nej z naj­lep­szą przy­ja­ciółką Gayle King śmieję się do roz­puku, aż zaczyna mnie boleć głowa! Z tru­dem łapiąc powie­trze, myślę wtedy: "Czy to nie dar -?po tylu latach noc­nych tele­fo­nów na­dal mam kogoś, kto mówi mi prawdę i pękam ze śmie­chu, gdy ją sły­szę?". Nazy­wam to pię­cio­gwiazd­kową przy­jem­no­ścią.

Świa­do­mość (i two­rze­nie) cztero- i pię­cio­gwiazd­ko­wych prze­żyć uszczę­śli­wia. Sam fakt, że budzę się "ubrana i przy zdro­wych zmy­słach"1, że mogę posta­wić stopy na pod­ło­dze, przejść do łazienki i zro­bić tam wszystko, co trzeba, dostaje ode mnie pięć gwiaz­dek. Znam wiele opo­wie­ści o ludziach, któ­rym stan zdro­wia na to nie pozwala.

Fili­żanka moc­nej kawy z dosko­nałą śmie­tanką orze­chową: cztery gwiazdki. Spa­cer przez las z psami spusz­czo­nym ze smy­czy: pięć gwiaz­dek. Ćwi­cze­nia fizyczne: wciąż jedna gwiazdka. Lek­tura nie­dziel­nych gazet pod moimi dębami: cztery gwiazdki. Dobra książka: pięć. Czas spę­dzony na roz­mo­wie o wszyst­kim i o niczym przy stole w kuchni Quincy'ego Jonesa: pięć gwiaz­dek. Moż­li­wość zro­bie­nia cze­goś dobrego dla innych: pięć z plu­sem. Przy­jem­ność pły­nie z wie­dzy, że adre­sat rozu­mie ducha daru. Podej­muję wysi­łek, by codzien­nie wyświad­czyć jakieś dobro komuś, kogo znam lub nie.

Wiem na pewno, że ta przy­jem­ność jest ener­gią odwza­jem­nianą. To, co dajesz, wraca. Twój pod­sta­wowy poziom przy­jem­no­ści okre­ślony jest tym, jak postrze­gasz całe swoje życie.

Waż­niej­sze od soko­lego wzroku są twoja wewnętrzna wizja i twój wła­sny dobry duch, które z miło­ścią pro­wa­dzą cię przez życie, szep­cząc: "o, to jest przy­jem­ność".

W miarę jak zbli­żał się ten dzień, nie mogłam w głębi ducha prze­stać się cie­szyć. Powta­rza­łam sobie: "Koń­czę sześć­dzie­siąt lat!". Byłam taka szczę­śliwa, że doży­łam chwili, by wypo­wie­dzieć te słowa i świę­to­wać to, co ozna­czają.

Koń­czę sześć­dzie­siąt lat. Żyję. Jestem zdrowa. W pełni sił.

Koń­czę sześć­dzie­siąt lat i -?pro­szę się nie obra­żać -?nie muszę się dłu­żej przej­mo­wać tym, co inni o mnie myślą. (Wiesz o co cho­dzi, te wieczne wąt­pli­wo­ści: "Czy robię to wła­ści­wie?", "Czy dobrze to mówię?", "Czy jestem tym, czym lub kim być powin­nam?").

Gdy skoń­czy­łam sześć­dzie­siąt lat, wie­dzia­łam na pewno, że zyska­łam prawo do bycia taką, jaka jestem. We wła­snej skó­rze czuję się bez­piecz­niej niż kie­dy­kol­wiek.

Osią­gnę­łam punkt, który Derek Wal­cott opi­suje w pięk­nym wier­szu Miłość po miło­ści: "...z unie­sie­niem / sie­bie powi­tasz, sto­ją­cego / u swego progu, w swoim lustrze / i uśmiech­nie­cie się na powi­ta­nie"2.

Podzi­wiam spo­sób, w jaki nie­ustan­nie roz­wija się moja ziem­ska podróż. Odkąd się­gam pamię­cią, doświad­czam w życiu wielu cudów (a nawet dłu­żej, bio­rąc pod uwagę, że zaist­nia­łam w wyniku jed­no­ra­zo­wych igra­szek pod dębem). Jako dziecko prze­ma­wia­łam w kościele meto­dy­stycz­nym w Mis­si­sipi -?z inkli­na­cjami do bap­ty­stów, okrzy­ków i Ducha Świę­tego -?co mnie przy­go­to­wało na przy­szłe publiczne występy, o jakich wtedy mi się nie śniło.

Teraz chcę tylko dzie­lić się tym, co otrzy­ma­łam. Pra­gnę wciąż zachę­cać ludzi, ilu tylko zdo­łam, by otwie­rali serca na życie. Bo jeśli wiem coś na pewno, to wła­śnie to, że otwarte serce przy­nio­sło mi naj­więk­szy suk­ces i radość.

Za swoje wiel­kie osią­gnię­cie uwa­żam fakt, że ni­gdy nie zamy­kam serca. Nawet w naj­trud­niej­szych chwi­lach -?gdy byłam wyko­rzy­sty­wana sek­su­al­nie, pod­czas ciąży w wieku czter­na­stu lat, okła­my­wana i zdra­dzana -?nie tra­ci­łam wiary, nadziei i chęci, by widzieć w ludziach to, co w nich naj­lep­sze, nawet jeśli poka­zy­wali mi się z naj­gor­szej strony. Nie prze­sta­wa­łam wie­rzyć, że bez względu na to, jak trudna jest wspi­naczka, zawsze mogę wpu­ścić srebrny pro­myk, który oświe­tli ścieżkę przede mną.

Idziemy przez życie, odkry­wa­jąc prawdę o sobie i decy­du­jąc o tym, kto zdo­był prawo do zaję­cia miej­sca w naszym sercu.

To także wiem na pewno: Bóg -?wszystko jedno, czy dla cie­bie będzie to On, Ona czy Ono -?jest z nami. Z nami są także siły przy­rody, dające nam życie w obfi­to­ści. My, ludzie, zawę­żamy coś, co jest roz­le­głą prze­strze­nią cudu i maje­statu do krót­ko­wzrocz­nej rze­czy­wi­sto­ści codzien­nych doświad­czeń. Ale w tym, co zwy­czajne, kryje się to, co nadzwy­czajne.

Bywają dni, gdy świa­do­mość świę­to­ści i sakral­no­ści życia zgina mi kolana w dzięk­czy­nie­niu. Wciąż nie do końca poj­muję, że mała dziew­czynka z Mis­si­sipi, która w dzie­ciń­stwie zaty­kała sobie nos w latry­nie, teraz lata swoim pry­wat­nym samo­lo­tem -?moim pry­wat­nym samo­lo­tem! -?do Afryki, poma­gać dziew­czę­tom żyją­cym w takich warun­kach, jak kie­dyś ona. "Cudowna Boża Łaska ta!".

Milowy kamień sześć­dzie­sią­tych uro­dzin minę­łam z pokorą, naj­wyż­szym dzięk­czy­nie­niem i rado­ścią. Wiem to na pewno, że "Łaska podźwi­gnęła mnie i naprzód wie­dzie wciąż"3.