[ 1 ] Przechodząc pod
oknem Sherlocka pewnego późnego wieczora, zdecydowałem się
złożyć mu wizytę. Jak zwykle pracował, oraz, jak to się
często zdarzało, czekał na nowego klienta.
[ 2 ] Gdy klient się pojawił, bardzo zdziwił mnie
jego wygląd. Był to wysoki mężczyzna mający na sobie bardzo
drogie ubrania oraz maskę. Mówił z silnym niemieckim akcentem
i przedstawił się jako książę von Kramm, który przyjechał
w imieniu króla Czech. W krótkim czasie Sherlock odkrył, że
tajemniczy zamaskowany mężczyzna był w istocie owym królem,
korzystającym z przebrania oraz fałszywego nazwiska, aby uniknąć
wyśledzenia przez prasę.
[ 3 ] Jego problem był bardzo delikatnej natury. Około pięciu
lat temu był w bliskim związku z Irene Adler, znaną ze swej bujnej
przeszłości kobietą, która wciąż posiadała dowody ich związku,
takie jak listy oraz fotografie. Król próbował odkupić od niej te
dowody, jednak kobieta nie chciała ich sprzedać. Król pięć razy
próbował je wykraść, jednak bez skutku. Problem polegał na tym,
że w najbliższym czasie król miał
poślubić córkę króla Skandynawii i obawiał się, że panna Adler
będzie go szantażować, przesyłając dowody prasie w dniu jego
ślubu.
[ 4 ] Sherlock zapewnił króla, że dokumenty i list mogą
zostać uznane za fałszywe, jednak niestety nie mogło to dotyczyć
fotografii. Tym niemniej Sherlock uspokoił króla, że dołoży
wszelkich starań, żeby zdobyć fotografię i to w taki sposób,
aby nie dowiedziała się o tym prasa. Po przekazaniu Sherlockowi
adresu panny Adler król wyszedł, zaś Holmes i ja ustaliliśmy,
że zobaczymy się następnego dnia.
[ 5 ] Nazajutrz, gdy pojawiłem się na Baker Street, Sherlocka
jeszcze nie było; pojawił się wkrótce potem w przebraniu stajennego, pijaka.
[ 6 ] - Przypuszczam, że przyglądałeś się zwyczajom panny
Adler oraz jej domowi - powiedziałem.
[ 7 ] - Tak, dokładnie tak. I dowiedziałem się wielu
przydatnych rzeczy na jej temat. Prowadzi bardzo spokojne życie; opuszcza
dom rano i wraca codziennie o piątej. Odwiedza ją tylko jedna osoba
- mężczyzna zwany Godfrey Norton, który jest prawnikiem. Na razie nic
interesującego, ale posłuchaj tego. Gdy
kręciłem się koło domu, zobaczyłem, jak panna Adler w pośpiechu
wychodzi i krzyczy do woźnicy, że dostanie dodatkową zapłatę,
jeżeli uda mu się dojechać do kościoła św. Moniki w ciągu
dwudziestu minut. Oczywiście bez chwili wahania sam wsiadłem do powozu
i podążyłem za nią. Gdy zajechałem przed kościół, zobaczyłem,
że w moją stronę biegnie pan Norton i zanim się zorientowałem,
chwycił mnie i pociągnął w stronę ołtarza, gdzie już siedziała
Irene Adler. W taki właśnie sposób stałem się świadkiem ich
potajemnego ślubu.
[ 8 ] - To bardzo nieoczekiwany zwrot wydarzeń
- powiedziałem. - Co teraz?
[ 9 ] Sherlock podzielił się ze mną swoim planem, zgodnie
z którym miałem pomóc mu idąc do domu panny Adler (lub raczej pani
Norton), a następnie, na jego sygnał, wrzucić jakiś przedmiot do
pokoju wołając "ogień!". Jako że bardzo ufałem metodom stosowanym
przez mojego przyjaciela i nie
miałem nawet cienia wątpliwości, że ma rację we wszystkim, co robi,
zgodziłem się na ten plan.
[ 10 ] Niedługo potem, wraz z Sherlockiem przebranym za księdza,
udaliśmy się do domu Irene Adler i czekaliśmy, aż pojawi się
jej powóz. Jednak w momencie, gdy nadjechała, zdarzyło się coś
raczej nieoczekiwanego. Kierowca pospieszył otworzyć jej drzwi, mając
nadzieję na napiwek, jednak został odepchnięty przez żebraka, który
także miał nadzieję otrzymać kilka drobnych monet. Zaczęli się bić;
w tym momencie zobaczyłem, jak Holmes wkracza do akcji. Rzucił się,
aby chronić damę, i w zamieszaniu upadł na ziemię trzymając się
za głowę.
[ 11 ] Irene Adler wbiegła do domu i rozkazała służącym
wnieść zranionego mężczyznę do środka. Holmesa położono na sofie
i otwarto okna, aby wpuścić trochę świeżego powietrza. Następnie,
gdy nikt nie patrzył, Holmes uniósł rękę do góry dając mi znak,
aby do pokoju wrzucić świecę dymną.
- Ogień! - krzyknąłem i wrzuciłem
świecę. Jedyne, co mogłem dojrzeć przez chwilę w chmurach dymu, to zarysy biegających postaci; następnie
usłyszałem uspokajający głos Holmesa, że to tylko fałszywy
alarm.
[ 12 ] Wkrótce potem Holmes opuścił dom dziękując Irene za
pomoc. Podczas drogi do domu wytłumaczył mi wszystko, co wydarzyło się
w domu Irene Adler.
[ 13 ] - Widzisz, Watsonie, gdy
kobieta myśli, że jej dom się pali, pierwszą rzeczą, którą robi,
jest ratowanie rzeczy, które najbardziej ceni. Teraz wiem, gdzie trzyma
fotografię. Odwiedzimy ją jutro w towarzystwie samego króla, aby ją odebrać.
[ 14 ] Sherlock zrobił tak, jak zaplanował, jednak ku jego
wielkiemu zdziwieniu, gdy nasza trójka pojawiła się pod domem Irene
Adler powiedziano nam, że pani opuściła Anglię. Ku naszemu jeszcze
większemu zdziwieniu okazało się, że czekała na nas fotografia
Irene i króla oraz list zaadresowany do Sherlocka.
[ 15 ] "Drogi Panie Holmesie, świetnie się
pan spisał. Do chwili zaalarmowania o pożarze nie miałam żadnych
podejrzeń. Jednak przez to wszystko sprawił pan, że ujawniłam
wszystko, co pragnął pan wiedzieć. Jeżeli chodzi o fotografię, pana
klient może czuć się bezpieczny. Jestem teraz zakochana i kochana
przez człowieka o wiele lepszego niż on. Do tej pory trzymałam
fotografię, aby się zabezpieczyć, jednak teraz należy do niego. Może
zrobić z nią co tylko zapragnie.
[ 16 ] Z poważaniem,
[ 17 ] Irene Adler Norton."
[ 18 ] W ten sposób udało się uniknąć wielkiego skandalu;
król mógł bezpiecznie planować swój ślub, a Sherlock
został wystrychnięty na dudka przez kobietę. Od tamtej pory
nigdy nie słyszałem, aby śmiał się z rozumu kobiety -
a gdy wspominał Irene Adler, zawsze nazywał ją "niezwykłą
kobietą."