p
WPROWADZENIE
Witaj na spotkaniu z Tao filozofii oraz
kilkoma ważnymi koncepcjami dotyczącymi roli badań filozoficznych i "prawdziwego sensu" życia. Myśli te są owocem całożyciowych studiów
Alana Wattsa, wykształconego i elokwentnego człowieka Zachodu, nad
wschodnią filozofią. Watts, niezrównany pisarz i mówca, znany jest ze
swoich licznych książek na temat chrześcijaństwa, zen, hinduizmu i taoizmu, w tym ze słynnej Drogi zen. Pochodzący z Anglii Watts był
podczas II wojny światowej kapelanem na Northwestern University. Po
wydaniu opublikowanej w 1947 roku książki Behold the Spirit Watts w roku 1950 opuścił Kościół i udał się do Kalifornii, by wraz z doktorem
Fredrickiem Spiegelbergiem uczyć w Akademii Studiów Azjatyckich w San
Francisco.
Trzy lata później Watts zaczął prowadzić "The Way Beyond the West" -
cykl wykładów radiowych nadawanych przez stację radiową KPFA z Berkeley.
Zostały one tak dobrze przyjęte w rejonie Zatoki San Francisco, że KPFA
nadawała je jeszcze przez trzydzieści lat. Wielokrotnie retransmitowały
je także w niedzielne poranki inne stacje w Los Angeles, Nowym Jorku i Bostonie. W późnych latach sześćdziesiątych i wczesnych
siedemdziesiątych znane były powszechnie pod popularną nazwą "lekarstwa
na kaca". W okresie tym "Los Angeles Times" prezentował książki Wattsa,
opisując go jako "być może najważniejszego zachodniego interpretatora
myśli Wschodu". Watts regularnie wykładał na uczelniach, w ośrodkach
seminaryjnych i postępowych kościołach w całym kraju. Niedzielne
programy radiowe były w owym czasie nagrywane w terenie, nie w studio
KPFA, a wczesny styl radiowej prezentacji Wattsa ustąpił bardziej
dynamicznemu sposobowi mówienia, który zaskarbił mu reputację
nowoczesnego filozofa-artysty. Alan Watts zmarł w 1973 roku, pisząc
książkę na temat taoizmu, która miała być swego rodzaju kontynuacją
Drogi zen.
Ostatnio, gdy zacząłem selekcjonować nagrania wykładów ojca, aby
ponownie zapoznać słuchaczy radiowych z jego żywymi słowami, wiele z późniejszych wykładów, głównie na tematy taoistyczne, okazało się
doskonałym przykładem jego dojrzałej filozofii. Najwyraźniej doskonale
czuł się z wizją świata, który jest "sam z siebie taki", nie będąc
konstruktem najwyższej, osobowej rzeczywistości. Mądrość działania
zgodnego z biegiem rzeczy, z nurtem natury, zastosowanego do
rozwiązywania problemów równowagi ekologicznej, przemawiała do jego
wrażliwości. Mówił o "organizmie/środowisku" jako czymś będącym
"bardziej nami niż mną".
Tao filozofii jest literacką adaptacją jego wypowiedzi, wybranych tak,
by wprowadzić dzisiejszych czytelników w nowy cykl książek "Love of
Wisdom" [umiłowanie mądrości]. Dostarcza ona licznych przykładów tego,
że filozofia tao jest dzisiaj równie aktualna jak tysiące lat temu w Chinach, w czasach swego rozkwitu. Być może najbardziej znamienne jest
to, że wybór ten umożliwia współczesnemu społeczeństwu lepsze
zrozumienie, czego potrzeba, by doprowadzić do ponownego zespolenia
ludzi z naturą.
Zaczynamy przedmową napisaną w lipcu 1953 roku, zatytułowaną "O syntezie
filozoficznej". Kontrast pomiędzy stylem tego wczesnego artykułu a następnymi rozdziałami wyraźnie ukazuje transformację, jaką przeszedł
Watts, opuszczając akademickie środowisko, w którym kwestie te
poruszano, i przechodząc do bardziej osobistego doświadczenia, w którym
zostały one rozwiązane. Bo tak, jak napisała jego bliska przyjaciółka,
poetka Elsa Gidlow, o wzrastaniu w duchu tao:
...przemieniło go ono, gdy pozwolił mu wniknąć w swoje jestestwo, dzięki
czemu ten nieco sztywny Anglik, żyjący trochę zanadto w swojej głowie, w dojrzałych latach stał się otwartym, spontanicznie radosnym, pogodnym,
światowym mędrcem. Był przekonany, że upowszechnienie głębokiej mądrości
taoizmu zdoła również odmienić Zachód.
Mark Watts
San Anselmo, Kalifornia, 1995
Przedmowa
O SYNTEZIE FILOZOFICZNEJ
Pod wieloma względami formalna, akademicka
filozofia Zachodu zabrnęła w ślepy zaułek, ograniczywszy samą siebie do
metod badawczych, co sprawiło, że zaczęła się poruszać w błędnym kole.
Stwierdzenie to jest szczególnie prawdziwe w odniesieniu do
epistemologii, która - jako że obejmuje cały wysiłek samopoznania -
stała się w istocie centralnym problemem filozofii. Epistemologia, jak
Zachód ją pojmuje, jest w gruncie rzeczy podejmowaniem próby "myślenia o myśli" - konstruowaniem słów o słowach na temat słów - ponieważ
filozoficzne myślenie nie jest dla nas zmianą, lecz werbalizacją
doświadczenia.
Umysł badawczy jest nieustannie zafascynowany problemem własnej natury i swego pochodzenia - nie tylko po to, by wiedzieć czysto informacyjnie,
czym jest wiedza, ale także zastosować
tę informację dla lepszej kontroli samego wiedzącego, bo czyż nie
twierdzi się często, że głównym problemem współczesnego człowieka jest
to, by potrafił kontrolować samego siebie równie skutecznie jak swoje
otoczenie?
Jest jednak podstawowa sprzeczność w postępowaniu rozumu, który usiłuje
wznieść się ponad siebie. Poznanie poznającego, zapanowanie nad
panującym i wymyślanie własnych myśli tworzy pętlę, niemożliwą sytuację,
którą można porównać do próby ugryzienia się we własne zęby. To z tego
powodu współczesna logiczna filozofia skłania się do odrzucania tego
rodzaju badań jako "metafizycznych i bezcelowych" oraz ograniczenia
swoich zainteresowań do stosunkowo zwyczajnych problemów logiki i etyki.
Sytuacja ta zaistniała na Zachodzie dlatego, że dla nas "wiedzieć"
znaczy w istocie "kontrolować"; czyli sprawdzać, w jakiej mierze wiązać
zdarzenia ze spójnym układem słów i symboli, abyśmy mogli przewidywać
ich przebieg i nad nim panować. Jednakże owa mania kontrolowania
prowadzi w ostatecznym rozrachunku do jałowego zamętu, gdyż my sami w żadnej mierze nie jesteśmy oddzieleni od środowiska, nad którym
próbujemy zapanować. Człowiek Zachodu zdołał posunąć tę obsesję tylko do
pewnego punktu z powodu nieodpartego poczucia jednostkowej izolacji,
oddzielenia swego "ja" od wszystkiego innego. W ten sposób w filozofii,
technologii i całym uporządkowaniu naszego społeczeństwa stajemy w obliczu starożytnego problemu Quis custodiet ipsos custodes? - czyli
kto ma strzec strażnika, pilnować policjanta, planować planującego i kontrolować kontrolera? Logicznym końcem tego wszystkiego jest
totalitarne państwo George'a Orwella z powieści Rok 1984, koszmar
wzajemnego szpiegowania.
Z drugiej strony takie główne orientalne filozofie jak wedanta, buddyzm
i taoizm wyrastają z kultur daleko mniej zaprzątniętych panowaniem nad
światem, dla których pomysł dominacji człowieka (świadomego ego) nad
uniwersum wydaje się czystym absurdem. Dla wszystkich tych filozofii
pierwszą zasadą jest, że pozorne oddzielenie od świata ego, które
miałoby nad nim zapanować, jest iluzją. Jednostkowa świadomość nie
stwarza samej siebie, a nie będąc sui generis (nienarodzona,
anutpanna), nie może też być nadrzędnym źródłem życia.
Tak więc dla orientalnej filozofii wiedza nie jest panowaniem, lecz
"odczuciem" - żywym uzmysłowieniem sobie - że "ja" nie jestem tylko tą
indywidualną świadomością, ale też macierzą, z której ona wyrasta.
Wiedza ta nie polega na werbalnym stwierdzeniu, ale na psychicznej
przemianie, podobnej do tej, jaka zachodzi w uleczaniu z psychozy. Ten,
w kim ta przemiana nastąpiła, nie próbuje zapanować nad światem ani nad
samym sobą wysiłkiem własnej woli. Uczy się sztuki "przyzwolenia, by
rzeczy się działy", co nie jest zwyczajną biernością, lecz przeciwnie -
twórczą techniką podobną do działalności wielu artystów i wynalazców w naszej własnej kulturze, gdzie umiejętności i wgląd są owocami swego
rodzaju "dynamicznej" relaksacji.
Oczywiste jest, że ta filozofia, mądrość, która oferuje wyzwolenie z błędnego koła "kontrolowania kontrolera", ma ogromną wartość dla kultur
takich jak nasza, beznadziejnie uwikłanych w schemat własnej
organizacji. A jednak mądrości tego rodzaju niezwykle trudno będzie
wedrzeć się do obszaru zachodniej filozofii, chyba że ta ostatnia
przyzna w końcu, że filozofia jest czymś więcej niż tylko logiką, więcej
niż werbalizacją, aż osiągnie punkt, w którym obejmie transformację
samych umysłowych procesów, nie zaś tylko słów i symboli, którymi umysł
się posługuje.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki