p
Wstęp
Źródłem większości naszych radości i smutków są relacje z innymi ludźmi.
Praktycznie każdy człowiek pragnie budować zdrowe, satysfakcjonujące
więzi. Ale jak to robić -?w domu, w pracy, z przyjaciółmi i krewnymi, z osobami, które lubimy, a być może i z takimi, za którymi nie przepadamy?
Jak rozwiązywać konflikty, wyjaśniać nieporozumienia, uzyskiwać lepsze
traktowanie, pogłębiać bliskość w związku, żyć w zgodzie z ludźmi i obdarzać ich miłością, która kwitnie w naszym sercu?
Wielu z nas ma poczucie zablokowania, a nawet uwięzienia w pewnych
relacjach. Choćby w relacji z podstępnym współpracownikiem czy
frustrującą współlokatorką, z partnerem, który nie odciąża nas w opiece
nad dziećmi albo coraz bardziej się od nas oddala, z krewną, która unika
kontaktu, albo z wiecznie krytykującym szefem. Czasami nasza sytuacja
wydaje się beznadziejna.
Oto dobra wiadomość: tysiące badań naukowych dowiodły, że relacje nie są
czymś, co jest nam po prostu dane -?relacje się buduje. To oznacza,
że mamy moc je udoskonalać. Kiedyś usłyszałem przypowieść, która
podpowiada, jak to robić.
Zapytano starszą kobietę, czemu zawdzięcza to, że jest tak mądra i szczęśliwa, otoczona miłością i szanowana. Ta odpowiedziała: "Po prostu
wiem, że w moim sercu są dwa wilki, to jest wilk miłości i wilk
nienawiści. I że wszystko zależy od tego, którego z nich karmię każdego
dnia".
Być może znasz inną wersję tej przypowieści. Te słowa dają tyle nadziei!
Wszystko, co myślisz i mówisz każdego dnia, może konsekwentnie budować
twoje poczucie własnej wartości, współczucie i pewność siebie, a jednocześnie zwiększać twoją swobodę, cierpliwość i skuteczność w kontaktach z innymi ludźmi.
Jako psycholog, mąż i ojciec -?oraz ktoś, kto był nieśmiałym i niezdarnym dzieckiem, a w dorosłym życiu zmagał się z trudnościami w różnych relacjach -?nauczyłem się, co psuje relacje i co możemy zrobić,
aby je naprawić. W tej książce znajdziesz pięćdziesiąt prostych, ale
skutecznych sposobów na to, by efektywnie się komunikować w rozmaitych
sytuacjach, bronić swojego stanowiska, wyrażać najgłębsze uczucia,
wystrzegać się bezproduktywnych kłótni, mówić, czego pragniesz, i to
dostawać, w razie potrzeby zmienić charakter relacji, wybaczyć innym i sobie, nie brać niczego do siebie, poczuć się naprawdę kochana/kochany -
a także robić wiele innych rzeczy. Jest to kwintesencja mojego
wieloletniego doświadczenia, obejmująca wszystko, co chcę przekazać
każdemu, kto pragnie budować dobre, a nawet wspaniałe relacje z innymi
ludźmi.
Zazwyczaj trzeba sporo czasu, żeby zmienić świat wokół siebie. Zmiana
wewnętrzna może nastąpić dużo szybciej. Możesz podjąć działania, które
leżą w zasięgu twoich możliwości, aby uleczyć stare rany, znaleźć
wsparcie i szczęście w obecnych relacjach, a także poprawić jakość tych
ostatnich. Proponowane przeze mnie wskazówki dotyczą podstaw każdej
relacji i mają zastosowanie w dowolnych okolicznościach. Ich istotę
przedstawiłem w krótkich rozdziałach. Moje nauki są czasami dosadne i bezpośrednie, ponieważ pragnę podzielić się z tobą praktyczną wiedzą,
którą zdobyłem podczas kilku dekad pracy jako psychoterapeuta par i rodzin. Piszę z własnej perspektywy -?z perspektywy białego, starszego
mężczyzny i psychologa -?więc nieuchronnie pominę pewne istotne kwestie
i punkty widzenia. Dlatego proszę, dostosuj moje zalecenia do własnych
potrzeb i do swojej sytuacji.
W pierwszej i drugiej części książki kładę fundamenty pod wspieranie
siebie i okazywanie życzliwości innym ludziom. Części trzecia i czwarta dotyczą kwestii kluczowych dla radzenia sobie z konfliktami i trudnymi osobami. W części piątej szczegółowo omawiam zagadnienie
skutecznej komunikacji, w tym to, jak się zachować w obliczu
intensywnych emocji. Z kolei część szósta traktuje o relacjach ze
społecznościami, w których funkcjonujemy, z życiem w ogóle oraz z całym
cudownym światem.
Każdy rozdział stanowi odrębną, kompletną całość. Chociaż kolejne
rozdziały bazują na wiedzy przedstawionej wcześniej, to możesz spokojnie
zacząć od tego, który w danej chwili będzie dla ciebie najbardziej
pomocny. Czasami będę nawiązywać do wyników badań, do których odnośniki
znajdziesz w moich książkach Szczęśliwy mózg i Siedem praktyk
szczęścia, a także w internecie. Jeśli napotkasz zagadnienie, które
znasz już z innych moich publikacji, możesz je albo zgłębić, albo
pominąć. Ograniczony objętością książki, nie byłem w stanie omówić
ważnych tematów związanych z finansami, seksem, wychowywaniem dzieci,
cyberprzemocą, nękaniem w miejscu pracy, a także negatywnego wpływu na
różnego rodzaju relacje zjawisk takich jak seksizm czy rasizm.
Każdy dzień to nowa okazja, by się uczyć, rozwijać i uzdrawiać. Ciągle
podejmujemy nowe próby w tym zakresie. Być może niektóre rozdziały cię
zainspirują, choćby rozdział 43 czy 24. Ważne jest to, byś stale
podążała/podążał w dobrą stronę, ale bez poczucia, że musisz osiągnąć
doskonałość.
W tej książce znajdziesz wiele konkretnych wskazówek dotyczących zmiany
myślenia i postępowania w relacjach z ludźmi. Dla uproszczenia większość
z nich prezentuję w formie instrukcji; oczywiście pomiń te, które w twoim przypadku się nie sprawdzą. Niektóre będą się wydawały proste i oczywiste, wdrożenie innych będzie wymagało większego wysiłku i dłuższej
eksploracji. Sprawdź, co jest najlepsze dla ciebie, i nie przejmuj się
resztą.
Możesz czytać tę książkę w pojedynkę albo z kimś, z kim relację chcesz
poprawić. Pamiętaj jednak, że nie zastąpi ona profesjonalnej terapii
problemu fizycznego czy psychicznego. Starałem się pisać ją w taki
sposób, jakbym rozmawiał o relacjach międzyludzkich z przyjacielem i chciał przedstawić pomysły i narzędzia do wykorzystania od ręki. Mam
nadzieję, że dużo wyniesiesz z jej lektury, a pozytywne zmiany, których
w efekcie doświadczysz -?na zasadzie domina -?przyniosą korzyści również
innym ludziom.
Rozdział 1
Zachowuj lojalność wobec siebie
Kilka lat temu wspinałem się wraz z moim przyjacielem Normanem na kopułę
Fairview Dome w Parku Narodowym Yosemite. Wszedłem po wąskim zboczu jako
pierwszy, po czym wbiłem kotwice w małą półkę skalną i asekurowałem
Normana, który szedł za mną. Nagle przyjaciel stracił równowagę i spadł
do tyłu z szeroko rozłożonymi ramionami, wyraźnie zszokowany. Poczułem
silne szarpnięcie w dół, ale kotwice wytrzymały, dzięki czemu zdołałem
zamortyzować upadek. Norman uśmiechnął się do mnie zakłopotany, po czym
włożył palce z powrotem do szczeliny i kontynuował wspinaczkę.
Mój przyjaciel wiedział, że nie pozwolę na to, by spadł, a ja
wiedziałem, że on zrobi dla mnie to samo. Byliśmy wobec siebie
lojalni, chociaż zwykle w mniej dramatycznych okolicznościach. Razem
wypatrywaliśmy zagrożeń, słuchaliśmy siebie nawzajem, chwaliliśmy jeden
drugiego za osiągnięcia oraz współczuliśmy sobie z powodu porażek. On
uważał na mnie, a ja uważałem na niego.
Większość z nas jest lojalna wobec pewnych osób. Jak często jednak
jesteśmy lojalni wobec samych siebie? Jak często dodajesz sobie
takiej samej otuchy oraz okazujesz sobie takie samo wsparcie i taki sam
szacunek, jak innym ludziom?
Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób ma trudność z lojalnością
wobec siebie, przynajmniej w pewnych obszarach życia. Ktoś może na
przykład w pracy twardo walczyć o swoje, ale w relacjach osobistych z jakiegoś powodu czuć, że nie ma prawa bronić własnych racji. Jako
terapeuta często spotykam osoby nieszczęśliwe z dość zrozumiałych
powodów, zważywszy na ich dawne i obecne relacje z ludźmi, które jednak
bagatelizują lub ignorują to, jak się czują -?jakby się tego wstydziły
albo uważały, że same są temu winne. Można powiedzieć, że lekceważą
własne cierpienie. Nawet jeśli osoby te -?jak twierdzą -?wiedzą, co
powinny zrobić, nie podejmują żadnych działań, żeby poprawić swoją
sytuację. Aby ruszyć naprzód pomimo niepewności i strachu, musimy być
lojalni wobec samych siebie i zacięci w działaniu na rzecz własnego
dobra.
Lojalność wobec siebie nie różni się od lojalności wobec innych.
Dostrzegasz w sobie dobro. Jesteś swoim wiernym sojusznikiem -
współczującym i wspierającym. Takie podejście stanowi fundament każdego
pozytywnego działania, jakie podejmujesz z myślą o sobie. Jest niczym
płomyk, który rozpala gaz w piecu -?bez niego żadna ilość gazu nie da ci
ciepła, ale kiedy się pali, wszystko jest możliwe. Bez lojalności wobec
siebie nie poprawisz swoich relacji, nawet jeśli zastosujesz się do rad
opisanych w tej książce. Kiedy dbasz o siebie, twoje "jedyne dzikie i cenne życie" -?jak to ujęła poetka Mary Oliver -?liczy się dla
ciebie.
Lojalność wobec siebie nie jest równoznaczna z egoizmem. Kiedy
rozumiesz, co jest dla ciebie najlepsze, wiesz, że aby brać, musisz
dawać, że potrzebujesz znaleźć w swoim sercu miejsce dla innych ludzi -
tak dla własnego, jak dla ich dobra. Mądra lojalność nie jest ślepa i dokładnie zna swój cel. Aby pomóc sobie, musisz rozumieć, co możesz
zrobić lepiej następnym razem (choćby w duchu słów Suzuki Roshi
skierowanych do grupy studentów zen: "Jesteście doskonali tacy, jacy
jesteście... ale możecie się trochę poprawić"). Mądra lojalność wobec
siebie pozwala dostrzec pełny obraz sytuacji i spojrzeć daleko w przód,
pomagając wystrzegać się nic niewnoszących kłótni.
To wspaniałe uczucie, kiedy ktoś jest wobec nas lojalny, a możemy
cieszyć się nim również wtedy, gdy jesteśmy lojalni wobec samych siebie.
Pomyśl tylko, co może się poprawić w twoich relacjach z ludźmi, jeśli
zaczniesz konsekwentnie dbać o swoje potrzeby, zapewniać sobie wsparcie
emocjonalne podczas konfliktów i każdego dnia z całą mocą sobie
uświadamiać, jak wartościowe jest twoje życie.
JAK
Warto zacząć od uświadomienia sobie, co czujesz, gdy zachowujesz
lojalność wobec kogoś, na kim ci zależy. W jaki sposób tego
doświadczasz? Może towarzyszy ci poczucie serdecznego wsparcia i wytrwałości, a zarazem świadomość, jaka jest w istocie ta osoba, z jej
słabościami i najcenniejszymi zaletami? Poczuj, jak to jest być wobec
kogoś lojalnym.
A potem zastosuj to samo podejście wobec siebie. Możesz na przykład
wyobrazić sobie, że wspomniana osoba i ty siedzicie teraz przed tobą, i powiedzieć najpierw do niej, a potem do siebie: "Jestem wobec ciebie
lojalna/lojalny... Zawsze będę stawać po twojej stronie... Myślę o tym, co
jest dla ciebie najlepsze... Twoje życie jest dla mnie bardzo ważne...". Jak
to jest wypowiadać takie słowa? Czy niektóre z nich jest ci dużo łatwiej
powiedzieć drugiej osobie niż sobie?
Następnie spróbuj wypowiedzieć na głos następujące słowa, zwracając przy
tym uwagę, co czujesz: "Nie działam przeciwko komuś, ale po prostu dla
siebie... Moje potrzeby i pragnienia są ważne... Mam w sobie determinację,
by zrobić to, co jest dla mnie dobre, nawet jeśli to mnie przeraża...".
Możesz zmodyfikować te ogólne stwierdzenia, aby dostosować je do
konkretnej kwestii, na przykład: "Będę bronić swoich praw w pracy",
"Moje potrzeby i pragnienia są ważne w tej rodzinie", "Porozmawiam o tej
sprzeczce z przyjacielem, nawet jeśli to mnie przeraża". Posłuchaj
swojej intuicji, która ci podpowie, jakie słowa mogą najbardziej
podziałać na twoje emocje i będą dla ciebie najważniejsze.
Radzenie sobie z blokadami
To ćwiczenie stanowi okazję do zajrzenia w głąb siebie. Zwróć uwagę na
to, co się kryje w twoim wnętrzu, zwłaszcza na wszelkie wątpliwości,
strach przed opowiedzeniem się po swojej stronie, poczucie, że nie
zasługujesz na wsparcie. Istnieją różne blokady utrudniające lojalność
wobec siebie, na przykład:
przekonanie, że taka postawa jest "sprzeczna z zasadami", egoistyczna,
niesprawiedliwa czy po prostu zła;
wstyd -?poczucie, że nie zasługuje się na życzliwość i wsparcie, nawet
własne;
poczucie bezcelowości, beznadziei i bezradności ("Po co się starać,
skoro to i tak nic nie da");
odrzucenie pewnych części siebie, obojętność, a nawet okrucieństwo
wobec nich.
W kolejnych rozdziałach zbadamy różne sposoby przezwyciężania tego
rodzaju blokad. Już sama świadomość ich istnienia jest pomocna. Możesz
zaciekawić się nimi bez identyfikowania się z nimi. Możesz się
zastanowić, co jest ich źródłem (np. wychowanie, sposób traktowania cię
przez innych ludzi). Ponieważ jesteśmy istotami społecznymi, toteż w naturalny sposób uwewnętrzniamy to, jak traktują nas inni -?zwłaszcza w dzieciństwie -?i sami traktujemy siebie podobnie.
Możesz zakwestionować przekonania, które są źródłem twoich blokad,
zadając sobie następujące pytania: "Czy to rzeczywiście jest prawda?",
"Jak często tak się dzieje?", "Skoro nie ma nic złego w tym, że
zachowuję lojalność wobec innych, a inni są lojalni wobec mnie, to
dlaczego lojalność wobec siebie miałaby być zła?". Możesz powiedzieć
sobie to, co jest prawdą, na przykład: "Tamten chłopak w szkole mnie
dręczył, ale dzisiaj nie jestem już bezradnym dzieckiem i potrafię
stanąć w swojej obronie" czy "Tego, co zrobił mi wujek, powinien się
wstydzić on, a nie ja. Nie jestem "wadliwa", "naznaczona" ani niegodna
miłości".
Jeśli będziesz kwestionować takie przekonania oraz przestaniesz zgadzać
się z daną blokadą i ją wzmacniać, ona straci na sile i zyskasz poczucie
oddzielenia się od niej. W twoim umyśle owa blokada stanie się czymś
"tam", dalekim i odrębnym od ciebie. Spróbuj powiedzieć jej, że nie ma
już nad tobą władzy; spróbuj się z nią pożegnać.
Umacnianie lojalności wobec siebie
Przypomnij sobie sytuacje, kiedy udało ci się wyraźnie opowiedzieć po
swojej stronie, na przykład po to, by przetrwać trudne chwile albo
trudną relację. Spróbuj poczuć w sobie tę siłę na nowo, aby ją wzmocnić.
Przypomnij sobie swoje spojrzenie, swój wyraz twarzy. Doceń to, w jaki
sposób udało ci się zachować lojalność wobec siebie, i uznaj korzyści
płynące z takiej postawy (np. odwaga do powiedzenia czegoś ważnego
któremuś z rodziców).
Staraj się pielęgnować w sobie owo poczucie lojalności wobec siebie.
Badaj je, gdy się pojawia, w tym to, gdzie je odczuwasz w ciele. Zwróć
uwagę na ważne i znaczące aspekty bycia swoim sojusznikiem. Ciesz się
nimi! Otwórz się na poczucie bycia dla siebie i pozwól mu zapaść się w siebie z całą mocą. Możesz złożyć sobie uroczystą przysięgę, że nigdy
siebie nie zawiedziesz. Że będziesz wierzyć w siebie i dochowasz sobie
wierności. Że nie będziesz stawiać siebie ani nad, ani pod innymi.
Możesz szanować siebie i stawać za sobą, obok siebie i przy sobie na
każdym kroku drogi przez życie.
Rozdział 2
Pozwól być, puść, wpuść
Stresowanie się jest czymś zupełnie normalnym. Tak jak odczuwanie
irytacji, doświadczanie poczucia krzywdy czy zamartwianie się.
Dzieciństwo kładzie się cieniem na całym naszym życiu, a dawne krzywdy i urazy przez cały czas na nas oddziałują. Życie nie jest proste, a świat
potrafi być naprawdę przerażający. Inni ludzie niekiedy nas zawodzą, nie
troszczą się o nas, okazują nam wrogość -?a czasami robią nawet gorsze
rzeczy.
Co zrozumiałe, zachowania innych ludzi wywołują w nas określone reakcje.
A owe reakcje są kształtowane i nasilane przez negatywne nastawienie
naszego mózgu, czyli skłonność do zwracania uwagi raczej na rzeczy
negatywne niż pozytywne. Skłonność ta powoduje, że ludzki mózg jest jak
rzep na złe doświadczenia, a teflon przeciw dobrym.
Co możemy z tym zrobić?
Jedną z opcji jest nie robić nic i po prostu ulegać wyzwalaczom, dawać
się porwać emocjom, zalać przez nie czy ulegać zastygnięciu. Znam to
bardzo dobrze z własnego doświadczenia. Zdarzało mi się tak na kogoś
rozzłościć, że wybuchałem i mówiłem bardzo nieprzyjemne rzeczy, albo tak
bardzo cierpieć, że ledwo byłem w stanie się poruszyć. A to nie
wszystko. Możemy marnować dużo czasu na zamartwianie się, odtwarzanie w myślach odbytych rozmów czy rozpamiętywanie dawnych żali. W rezultacie
będziemy stale niespokojni, drażliwi lub przygnębieni. I będziemy mieć
poczucie, że jesteśmy skazani na taki stan umysłu.
Drugą opcją jest praktyka, czyli ćwiczenie dystansowania się od
myśli i uczuć, pragnień i impulsów, aby nie przejęły nad nami kontroli,
a następnie nadawania im stopniowo lepszego kierunku.
Dorastałem w domu pełnym miłości, a mimo to w moim wnętrzu panowały
chaos i smutek, gdy wchodziłem w dorosłość. Dlatego musiałem dużo
ćwiczyć! W kolejnych latach znalazłem pomoc w psychologii klinicznej,
mądrości kontemplacyjnej i nauce o mózgu. Niemal wszystko, czego się
dowiedziałem o ćwiczeniu umysłu, można przypisać do trzech kategorii:
świadome doświadczanie, ograniczanie tego, co szkodliwe i bolesne, oraz
nasilanie tego, co pomocne i przyjemne. Wyobraź sobie, że twój umysł
jest niczym ogród. Możesz się mu przyglądać, wyrywać z niego chwasty i sadzić w nim nowe kwiaty. Krótko mówiąc: możesz pozwalać być, puszczać i wpuszczać. Bez świadomej praktyki jesteśmy kompletnie bezradni w obliczu
emocjonalnych burz, które szaleją w naszym wnętrzu. Praktyka zaś daje
nam wybór oraz drogę do uzdrowienia i szczęścia. Zobaczmy zatem, na czym
ona polega.
JAK
Pozwól być
Przede wszystkim możesz być ze swoim doświadczeniem -?otworzyć się
na nie i obserwować wszystkie jego aspekty z akceptacją i życzliwością.
Możesz być niczym widz w kinie, który ogląda film z dwudziestego rzędu,
a nie siedząc pod samym ekranem. Kiedy obserwujesz to, czego
doświadczasz, twoje doświadczenie może się zmieniać (np. odczuwana
irytacja może słabnąć), ale ty nie próbujesz bezpośrednio na nie
wpływać.
Załóżmy, że ktoś cię skrytykował. Możesz zacząć od zauważenia i nazwania
swoich reakcji w myślach, na przykład: "Czuję zaskoczenie... i złość... Jak
on mógł tak powiedzieć, to niesprawiedliwe... Jest mi przykro... mam ochotę
mu porządnie nagadać". Badania wykazały, że samo nazwanie różnych
elementów strumienia świadomości pomaga wyłączyć dzwonek alarmowy w mózgu, czyli ciało migdałowate.
Możesz sobie uświadamiać różne aspekty własnego doświadczenia, na
przykład odczucie ściskania w żołądku czy myśli dotyczące tego, dlaczego
ty masz rację, a druga osoba jest w błędzie. Pod zewnętrznymi reakcjami
takimi jak złość mogą się kryć łagodniejsze uczucia takie jak smutek,
mające źródło w głębiej ukrytych częściach ciebie, które doznały krzywdy
w przeszłości. Spróbuj zrozumieć, w jaki sposób wpływają na ciebie dawne
zdarzenia, w tym traumatyczne, oraz bieżące okoliczności, na przykład
zmaganie się z problemami finansowymi albo z uprzedzeniami.
Zdolność bycia z tym, czego się doświadcza, stanowi fundament wszystkich
innych praktyk. Czasami nie jesteśmy w stanie zrobić nic więcej, na
przykład gdy przeżyliśmy duży szok albo gdy na wspomnienie niedawno
zmarłej bliskiej osoby ogarnia nas głęboki żal i smutek. W miarę
zdrowienia i rozwoju będzie nam coraz łatwiej zachować fundamentalne
poczucie trwałego dobrostanu, gdy różne doświadczenia będą docierać do
naszej świadomości.
Bycie ze swoim umysłem jednak to nie jedyny sposób praktyki. Czasami
musimy też z nim popracować. Bolesne i szkodliwe myśli, uczucia,
nawyki i pragnienia są zakorzenione w strukturach i procesach nerwowych,
które zasadniczo nie zmieniają się same z siebie, jeśli się o to nie
postaramy. Wszystko, co chcesz w sobie rozwinąć -?od umiejętności
interpersonalnych po ogólne poczucie własnej wartości, szczęścia i spokoju -?zostanie wzmocnione dzięki świadomym wysiłkom na rzecz
wywołania konkretnych zmian fizycznych w mózgu. Jak ptak potrzebuje pary
skrzydeł, by latać, tak ćwiczenie umysłu wymaga bycia z nim oraz
pracy z nim.
Puść
Załóżmy, że po byciu z jakimś doświadczeniem od kilku oddechów, minut
lub nawet dni stwierdzasz, iż możesz zacząć z nim pracować. Być może
zalała cię fala dawnego bólu i chcesz się od niego odciąć, choćby na
jakiś czas. Ja opróżniłem swoje wiadro łez łyżka po łyżce. A może coś
wyzwoliło w tobie znajomą reakcję, której nie ma sensu badać, ponieważ
nic nowego by to nie wniosło...
Zatem zmieniasz podejście i przechodzisz do puszczania. Nie opierasz się
swoim myślom i uczuciom, lecz łagodnie je uwalniasz.
Wróćmy do przykładu dotyczącego tego, że ktoś cię skrytykował. Oto co
możesz zrobić:
Świadomie poluzuj ucisk w żołądku, oddychając w jego kierunku,
łagodząc go, rozluźniając.
Zakwestionuj swoje myśli, na przykład tak: "Co jest niesłusznego,
nieprawdziwego w tej krytycznej opinii -?czym nie muszę się
przejmować? Czy któreś jej elementy są prawdziwe, więc mogę
konstruktywnie je wykorzystać? Myślom o tym, że jestem głupkiem, że
nic mi nie wychodzi i że nie zasługuję na miłość, odpowiadam: "Mylicie
się! Pod każdym możliwym względem jestem mądrym człowiekiem, wiele
rzeczy świetnie mi idzie i zdecydowanie zasługuję na miłość!"".
Postaraj się poczuć, jak twoje uczucia ulatują gdzieś daleko. Daj im
upust we właściwy sposób (z zamiarem ich uwolnienia, a nie
intensyfikowania), na przykład opisz je w liście, który schowasz do
szuflady, albo pozwól sobie na płacz. Wyobraź sobie, jak konkretne
emocje, na przykład poczucie krzywdy lub złość, wypływają z ciebie z każdym oddechem.
Rozpoznaj wszelkie swoje pragnienia czy plany, które prawdopodobnie
nie są dobre dla ciebie albo dla innych osób, takie jak chęć
zareagowania przesadnie, w sposób, którego możesz później żałować.
Wskaż powody, dla których dana reakcja nie jest właściwa.
Odetnij się od zaabsorbowania przeszłością i skup na tym, co jest
teraz. Wyobraź sobie, że trzymasz wszystkie swoje reakcje w dłoni jak
kamienie, a następnie otwórz dłoń i odrzuć je od siebie.
Nie musisz robić wszystkich tych rzeczy. Każda z nich jest pomocna, a naturalna mądrość pomoże ci rozpoznać, co tobie da poczucie uwolnienia i rozjaśnienia umysłu.
Wpuść
Na koniec przechodzisz do koncentracji na tym, co jest pomocne i przyjemne, by to wzmocnić. Po wyrwaniu chwastów sadzisz w ogrodzie
umysłu kwiaty.
Oto co możesz zrobić w sytuacji, gdy ktoś cię skrytykował:
Wyprostuj się, jeśli się przygarbiłaś/przygarbiłeś dla lepszej obrony.
Wybierz dwie lub trzy "mądrości", na przykład: "Każdy popełnia błędy,
a to jeszcze nie koniec świata", "Codziennie wiele rzeczy robię dobrze
i skutecznie", "Mam naprawdę dobre intencje!", i powtarzaj je sobie
oraz postaraj się w nie
uwierzyć.
Delikatnie wzbudź w sobie przyjemne uczucia, zwłaszcza takie, które
stanowią antidotum na uczucia wyzwolone w tobie przez krytyczny
komentarz. Krytyka wzbudza w nas poczucie umniejszenia i odrzucenia,
więc możesz sobie przypomnieć, jak się czujesz w towarzystwie osób,
które cię doceniają.
Wskaż cele albo plany, których realizację chcesz wspierać w najbliższym czasie. Być może da się wynieść jakąś cenną lekcję z tej
krytyki, choćby taką, by ograniczyć kontakty z ludźmi, którzy źle cię
traktują.
Wpuszczając do swojego "ogrodu" nowe myśli i emocje, pozostawaj z nimi
na jeden oddech lub dłużej i staraj się poczuć je w ciele, aby
uświadomić sobie to, co w nich przyjemne czy znaczące. W ten sposób
zwiększysz szanse na to, że dane doświadczenie pozostawi trwały ślad w twoim mózgu. Zmiany w układzie nerwowym są niezbędne -?bez nich
doświadczenie, samo w sobie przyjemne, nie przyniesie żadnej nauki,
poprawy umiejętności, żadnego uzdrowienia, wzrostu odporności
psychicznej ani radości. Samo doświadczanie to nie wszystko -?ważne jest
też rozwijanie się w jego efekcie.
A jeśli wiesz, że przydałyby ci się konkretne zasoby wewnętrzne, na
przykład większa pewność siebie w kontaktach z ludźmi, możesz szukać
okazji do ich doświadczania, by dzięki temu wsiąkły w ciebie, zapadły,
wniknęły, stały się częścią ciebie. (Więcej na temat praktyki chłonięcia
dobra przeczytasz w mojej książce Szczęśliwy mózg).
W ogrodzie umysłu
Kiedy coś jest stresujące lub bolesne, często przechodzimy naturalnie od
pozwalania, by było, przez puszczanie do wpuszczania. Jeśli jednak coś
jest szczególnie przykre, na przykład przywołuje dawną traumę, warto
zacząć od wpuszczania -?od skupienia się na poczuciu spokojnej siły albo
poczuciu, że ktoś nas kocha. To pomaga być z doświadczeniem wtedy, kiedy
poczujemy, że to właściwe. Możesz sobie wyobrazić, że ludzie, na których
ci zależy, są przy tobie, gdy mierzysz się z bólem, oraz okazują ci
współczucie, wsparcie i dodają otuchy.
Dzięki ćwiczeniu umysłu dowiesz się o sobie wielu ciekawych i przydatnych rzeczy. Będziesz doświadczać większej swobody i skuteczności
w kontaktach z ludźmi; będzie ci łatwiej utrzymać koncentrację i dojść
do siebie po przykrych sytuacjach, a także zachować otwarte serce nawet
wtedy, gdy zaistnieje konieczność stanięcia we własnej obronie. To, co
zdarzyło się w przeszłości, nie będzie już tak bardzo na ciebie
oddziaływać. Zaczniesz lepiej sobie radzić z nieuniknionym stresem i niesprawiedliwością naszego bardzo niedoskonałego świata. Wiedząc, jak
to jest wziąć odpowiedzialność za własny umysł i go ćwiczyć, będziesz w stanie -?w odpowiedniej sytuacji -?poprosić innych, by zrobili to samo.
Praktyka polega zwykle na stawianiu kolejnych małych kroków naprzód.
Dlatego jest wykonalna nawet w bardzo trudnych okolicznościach. Prawdę
mówiąc, im trudniejsze jest czyjeś życie, tym większa wartość praktyki.
Nawet jeśli w twoim świecie zewnętrznym panuje kompletny chaos, możesz
powoli się uzdrawiać i rozwijać dzień po dniu w swoim wnętrzu. Oddech za
oddechem, synapsa za synapsą możesz stopniowo rozwinąć dobrostan
wbudowany w twój układ nerwowy.
Rozdział 3
Odpoczywaj w spokojnej sile
Kiedy patrzę wstecz na czterdzieści lat swojego małżeństwa, wychowywanie
dwójki dzieci oraz relacje z przyjaciółmi, rodziną, współpracownikami i innymi osobami, widzę wyraźnie, że większość moich bolesnych doświadczeń
i błędów w relacjach międzyludzkich zdarzyła się wtedy, gdy byłem
zestresowany i zdenerwowany.
A jak to wygląda u ciebie? Czy masz podobne refleksje?
Stresujemy się i denerwujemy wtedy, gdy mamy poczucie niezaspokojenia
którejś ze swoich ważnych potrzeb. Każdy z nas ma podstawowe potrzeby
bezpieczeństwa, satysfakcji i szeroko rozumianej więzi,
które wynikają z naszej biologii. Kiedy czujemy, że są one zaspokojone,
nasze ciało w naturalny sposób się wycisza, naprawia i regeneruje, a w naszym umyśle pojawia się poczucie spokoju, wdzięczności i życzliwości,
być może na obrzeżach świadomości. To jest nasz zdrowy stan spoczynku,
który nazywam zieloną strefą. W tym stanie możemy być z fizycznym
lub emocjonalnym bólem, nie dając mu się nękać ani przytłoczyć. Jak
również radzić sobie z problemami w relacjach z ludźmi z pewnością
siebie i ze współczuciem, nawet gdy musimy się wykazać asertywnością.
Kiedy jednak czujemy, że któraś z naszych ważnych potrzeb nie jest
zaspokojona, nasze ciało uruchamia stresową reakcję walki, ucieczki lub
zamierania. W zależności od tego, czego dotyczy owa niezaspokojona
potrzeba, nasz umysł mogą opanować:
strach, złość lub poczucie bezradności (gdy nie czujemy się bezpieczni
pod względem fizycznym bądź emocjonalnym);
frustracja, rozczarowanie, znudzenie, determinacja lub uzależnienie
(gdy satysfakcja wydaje się nieosiągalna);
poczucie krzywdy, wstyd, poczucie niedopasowania, zazdrość, uraza albo
wrogość (gdy nie mamy poczucia pozytywnej więzi z innymi).
To jest czerwona strefa. Czasami stan ten jest łagodny, na przykład
gdy martwimy się przykrą interakcją z kolegą z pracy. A czasami jest
intensywny, na przykład podczas kłótni z ukochaną osobą. Powtarzające
się doświadczenia z obszaru czerwonej strefy, nawet pozornie
nieznaczące, mają negatywny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Oto przykład: doktor Vivek Murthy, naczelny lekarz Stanów
Zjednoczonych, zauważył, że chroniczna samotność skraca średnią długość
życia mniej więcej w takim samym stopniu, jak wypalanie pół paczki
papierosów dziennie.
JAK
Oto co należy zrobić, aby spędzać więcej czasu w zielonej strefie, a mniej w czerwonej:
Zbuduj zasoby psychiczne -?takie jak determinacja, poczucie własnej
wartości i umiejętności interpersonalne -?i korzystaj z nich, aby
skuteczniej zaspokajać swoje potrzeby bez opuszczania zielonej
strefy.
Kiedy dana potrzeba zdaje się
w chwili obecnej zaspokojona w wystarczającym stopniu (np. twój związek nie jest doskonały, ale
daje ci poczucie więzi i otoczenia troską), zwolnij, aby chłonąć to
doświadczenie. W ten sposób będziesz krok po kroku budować
podstawowe poczucie spokoju, zadowolenia i miłości.
W tej książce skupiam się na punkcie 1, czyli na budowaniu zasobów
psychicznych i korzystaniu z nich w relacjach, ale sporadycznie będę też
wspominać o punkcie 2. Oczywiście warto również poprawić uwarunkowania w świecie zewnętrznym i we własnym ciele. Te zmiany jednak mogą wymagać
dłuższego czasu. Zanim nastąpią, możesz skupić się na pielęgnowaniu
właściwego nastawienia i rozwijaniu umiejętności, które sprzyjają
poprawie relacji -?zaczynając od fundamentu w postaci spokojnej siły.
Wycentruj się
Pod pewnymi względami inni ludzie są jak wiatr -?czasami ciepli i łagodni, a niekiedy chłodni i porywczy. Dlatego bardzo przydaje się nam
poczucie głębokiego zakorzenienia na wzór mocnego drzewa, które jest w stanie przetrwać najsilniejsze porywy wiatru. W twoim ciele za
odczuwanie spokoju i równowagi odpowiada przywspółczulny układ nerwowy.
Spróbuj przy kilku kolejnych oddechach jak najbardziej wydłużyć wydech i zwróć uwagę, jak się czujesz. Właśnie tak doświadczasz działania
przywspółczulnego układu nerwowego, który jest powiązany z wydechem i spowolnieniem tętna. Możesz przeskanować kolejno wszystkie części
swojego ciała i konsekwentnie uwalniać w nich napięcie -?to także
angażuje przywspółczulny układ nerwowy. Badania wykazały, że dzięki
regularnym ćwiczeniom reakcja relaksacyjna może stać się (bardzo dobrym)
nawykiem, a nawet zmienić ekspresję genów w mózgu, co zwiększa odporność
psychiczną.
Kiedy zauważysz, że zbliżasz się do czerwonej strefy, zrób kilka długich
wydechów, aby zwiększyć aktywność układu przywspółczulnego i osłabić
reakcję współczulnego układu nerwowego, który uruchamia się wtedy,
gdy odczuwamy stres. Te dwie gałęzie autonomicznego układu nerwowego są
ze sobą połączone niczym huśtawka równoważna: kiedy jedna idzie do góry,
druga automatycznie opada.
Podczas oddychania dostrajaj się do doznań towarzyszących powietrzu
wpływającemu do twojego ciała i z niego wypływającemu, rozszerzaniu się
i kurczeniu płuc. To pomoże ci doświadczyć poczucia ugruntowania we
własnym ciele i stabilności wewnętrznej nawet wtedy, gdy wokół ciebie
będą wiały porywiste wiatry.
Zauważ, że wszystko jest w porządku
Wiele informacji docierających do twojego mózgu pochodzi z wnętrza
twojego ciała. O ile nie odczuwasz silnego bólu fizycznego lub
emocjonalnego, sygnały te są niczym wołanie nocnego stróża: "Wszystko w porządku, wszystko w porządku". Masz wystarczająco dużo powietrza,
żeby oddychać, twoje serce bije, twoje narządy wewnętrzne
działają, twój umysł też działa, a twoja świadomość jest
nieprzerwana.
Zauważanie tego jest niezwykle przydatne. Działa uspokajająco i kojąco,
stanowiąc natychmiastowe antidotum na lęk. Jeśli rzeczywiście wszystko
jest w porządku -?a zazwyczaj jest -?możesz znaleźć oparcie w poczuciu
podstawowego porządku w teraźniejszości. Gdzieś na obrzeżach mogą
być ból i cierpienie, realne problemy, z którymi trzeba się zmierzyć.
Ale w samym środku twojego istnienia wszystko jest w porządku.
Rozpoznanie i poczucie tego nie oznacza, że ignorujesz zagrożenie lub
popadasz w samozadowolenie. Prawdę mówiąc, dodaje ci siły, kiedy musisz
podjąć działania wobec osób, które krzywdzą ciebie lub innych ludzi.
Spróbuj w ciągu cyklu oddechu skupiać się na fakcie, że zasadniczo
wszystko jest w porządku, oraz pomóż sobie poczuć uspokojenie i złagodzenie lęku czy napięcia. Jeżeli twoje myśli zaczną odpływać w stronę przeszłości lub przyszłości, wiedz, że to normalne. Po prostu
wróć do teraźniejszości i zauważ, że wszystko jest w porządku -?teraz, i teraz, i teraz też...
Uznaj własną siłę
Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z własnej siły -?z siły determinacji,
jasności celów, wielkiego serca. Nie musisz wyglądać jak kulturysta, by
odznaczać się wytrwałością, cierpliwością i charakterem.
Poświęć chwilę na to, żeby dostroić się do poczucia wewnętrznej siły.
Możesz poczuć naturalną witalność w oddychaniu, w nieustającej
żywotności swojego ciała. Przywołaj na myśl sytuację, gdy towarzyszyło
ci poczucie siły, na przykład podczas przebywania w dziczy, pracy z narzędziami czy utrzymywania trudnej pozycji jogi. Przypomnij sobie
sytuację, gdy coś tobą wstrząsnęło, ale udało ci się odzyskać równowagę
-?właśnie w owym odzyskaniu równowagi kryje się prawdziwa siła. Postaraj
się poczuć to na nowo w ciele i zwróć uwagę, jak przyjemne jest to
doświadczenie.
Jeśli chcesz, możesz -?pozostając w kontakcie z poczuciem siły -
pomyśleć o jakiejś swojej trudnej relacji. Wyobraź sobie, że druga osoba
zwraca się do ciebie stanowczym tonem, na przykład krytykuje cię albo
mówi, co masz zrobić, a ty po prostu czujesz w sobie siłę. Wracaj
wielokrotnie do tego poczucia siły i wzmacniaj je. Możesz odczuwać
zdenerwowanie, niepewność czy smutek -?a zarazem doświadczać głęboko
zakorzenionego poczucia siły. Samo to -?po prostu czucie się
silną/silnym w obliczu trudności -?wystarczy, aby zachować spokój i koncentrację, kiedy cały świat miga na czerwono.
Rozdział 4
Poczuj troskę innych
Wszyscy wiemy, jak to jest troszczyć się o kogoś -?o przyjaciela,
ukochaną osobę, swojego zwierzaka. Towarzyszy temu poczucie serdecznej
więzi, poczucie dobra przepływającego od nas do drugiej istoty.
Równie ważne jest odczuwanie czyjejś troski o nas. Czucie, że jesteśmy
brani pod uwagę, dostrzegani, doceniani, lubiani czy kochani.
Pragnienie, aby czuć czyjąś troskę, może być nieco... żenujące. Jest
jednak zupełnie naturalne, a wynika z naszej biologii, jako bardzo
społecznych istot. Od dwustu milionów lat wstecz, od czasów pierwszych
ssaków, nasi przodkowie ewoluowali w dużej mierze dzięki temu, że coraz
bardziej troszczyli się o siebie nawzajem. Nasz gatunek istnieje od
około trzystu tysięcy lat, a przez większość tego czasu funkcjonował w małych społecznościach zbieracko-łowieckich, liczących jakieś
czterdzieści do pięćdziesięciu osób. Wygnanie z takiej grupy mogło
oznaczać wyrok śmierci, dlatego liczenie się dla innych było kluczowe
dla przetrwania. Ci, którym nie zależało na trosce innych członków
grupy, mieli mniejsze szanse na przekazanie swoich genów. Nic więc
dziwnego, że ważne jest dla nas to, byśmy byli ważni dla innych!
W dzisiejszych czasach bycie rozumianym, cenionym i ważnym dla innych
nie jest już kwestią życia i śmierci, ale wiele badań pokazuje, że
odczuwanie czyjejś troski obniża stres, nasila przyjemne emocje, zachęca
do ambitnych działań i buduje odporność psychiczną. Niestety wielu z nas
doświadczyło opuszczenia, odrzucenia, zawstydzania czy wykorzystania -
często w okresie dzieciństwa, gdy jest się szczególnie bezbronnym. Nawet
jeśli przeszłe doświadczenia nie pozostawiły po sobie widocznej rany
-?trwałej obecności czegoś złego -?powszechnie obserwujemy istotny
brak, a mianowicie brak tego, co dobre. Wszyscy potrzebujemy czuć
się chciani, doceniani i otoczeni opieką. Tego rodzaju pokarm
społeczny karmi serce tak samo, jak dobre jedzenie karmi ciało. Ja na
przykład nigdy nie doświadczyłem dręczenia ani wykorzystywania, ale
byłem nieśmiałym dzieckiem, moi rodzice zaś byli zapracowani, więc mój
pokarm społeczny przypominał cienką zupę. Z czasem w moim sercu powstała
wielka ziejąca dziura.
Poczucie, że ktoś się o nas troszczy, pomaga zarówno złagodzić dawny
ból, jak i lepiej sobie radzić na co dzień. W moim przypadku był to
kluczowy element procesu zdrowienia. Bez względu na to, co przydarzyło
ci się w przeszłości i jak trudne czy samotne jest twoje obecne życie,
zawsze możesz znaleźć sposób, by poczuć autentyczną troskę i stopniowo
zapełnić każdą dziurę w swoim sercu.
JAK
Zacznijmy od trudniejszej części. Otwarcie się na poczucie czyjejś
troski może przywołać wspomnienia związane z tym, że kiedyś nikt o nas
nie dbał. Może któreś z twoich rodziców albo partner lub partnerka nie
angażowali się w relację z tobą. Pozornie drobne sytuacje, gdy nas przy
czymś pomięto, zawiedziono czy potraktowano niesprawiedliwie, często
pozostawiają po sobie bolesne ślady. Spróbuj pozwolić tym uczuciom być,
akceptując je i trzymając w ogromnej przestrzeni świadomości, aby nie
były tak przytłaczające.
Następnie zrób wdech i skup się na sytuacjach przeciwnych, to znaczy
związanych z tym, że ktoś troszczył się o ciebie w przeszłości i troszczy się obecnie. One naprawdę istnieją w życiu każdego z nas.
Troska może mieć różne nasilenie, od delikatnego do dużego, i może
przybierać różną formę -?od brania pod uwagę, dostrzegania i doceniania
po lubienie czy kochanie. Kiedy nie jest idealna czy trwała, czujemy
pokusę, aby uznać ją za nie dość dobrą. Nadal jednak pozostaje cudowną
pożywką wygłodniałego serca.
Budowanie banku pamięci emocjonalnej
Poszukaj faktów świadczących o tym, że każdego dnia doświadczasz troski
ze strony innych ludzi. Zazwyczaj są to krótkie chwile, w których ktoś
okazuje ci życzliwość, serdeczność czy zainteresowanie. Nawet jeśli to
drobne rzeczy, pamiętaj, że są prawdziwe. Zadbaj o to, aby świadomość
takich chwil przełożyła się na poczucie, że inni się o ciebie troszczą.
Spróbuj zatrzymać się na moment i pobyć z tym doświadczeniem. Jak to
jest być braną pod uwagę? Być dostrzeganym albo docenianym? Jakie
odczucia w ciele towarzyszą poczuciu, że komuś na tobie zależy? Że ktoś
cię lubi? Że ktoś cię kocha?
W zależności od twojej osobistej historii powyższe może wywołać strach
przed rozczarowaniem czy nawet zdradą. To smutne i przejmujące. Wszyscy
pragniemy czuć się ważni dla innych osób, ale czasami odpychamy od
siebie to poczucie z obawy przed kolejnym zranieniem. Jeżeli masz takie
lęki i wątpliwości -?które są całkowicie normalne -?postaraj się
ponownie uświadomić sobie fakt, że doświadczasz troski ze strony
innych ludzi.
Spróbuj znaleźć w swoim życiu źródła stałego wsparcia. Pomyśl na
przykład o grupie, do której przynależność daje ci radość, o kimś z pracy, kto cię szanuje, o pełnych współczucia przyjaciołach i członkach
rodziny albo o swoim zwierzaku. Wszyscy oni są ci wdzięczni, lubią cię i życzą ci jak najlepiej. Czy możesz odetchnąć głęboko i otworzyć się na
odczucie tego?
Możesz również przypomnieć sobie sytuacje z przeszłości, gdy ktoś
pokazał, że mu na tobie zależy. Na przykład babcia, która upiekła dla
ciebie ciasteczka, albo koledzy z klasy lub nauczyciele, rodzice czy
mentorzy, ludzie, którzy dostrzegli w tobie dobro i otworzyli przed tobą
drzwi, którzy ci dobrze życzyli. Niektóre z tych osób mogą już nie być
obecne w twoim życiu, przez co możesz czuć smutek. Mimo wszystko,
przywołując fakt doświadczenia troski z ich strony w przeszłości, możesz
poczuć się otoczona/otoczony troską obecnie.
Poczuj, jak to jest wiedzieć, że komuś na tobie zależy. Pozostań z tym
doświadczeniem, otwórz się na nie w swoim ciele i zwróć uwagę, jak
dobrze jest czuć się w ten sposób. Pozwól, żeby te ciepłe, serdeczne
uczucia ukoiły dawne rany niczym balsam, dając głębszym warstwom ciebie
to, czego zabrakło ci w dzieciństwie. Zanim zaśniesz, przywołaj poczucie
otoczenia troską i spocznij w nim, gdy będzie obmywać falami twój
oddech, ciało i sny. W ten sposób wpłacisz depozyt do swojego banku
pamięci emocjonalnej. Kiedy w przyszłości napotkasz jakieś trudności
albo ktoś będzie wobec ciebie chłodny lub nieżyczliwy, możesz powrócić
do poczucia, że bez względu na to, co się dzieje, w twoim życiu były i są osoby, którym na tobie zależy.
Troskliwy komitet
To normalne, że ma się różne podosobowości, punkty widzenia, "głosy" czy
"energie" -?temat ten zgłębimy w następnym rozdziale. Na przykład pewna
część mnie ustawia budzik na wczesną godzinę, żebym zdążył poćwiczyć
przed pracą, po czym inna część mnie po przebudzeniu stwierdza: "Nie,
nie dzisiaj. Wracam do spania".
Niektóre części naszej osoby niszczą nas swoimi komentarzami (np. "To
był wielki błąd. Ciągle wszystko psujesz. Nikt cię nie pokocha"),
podczas gdy inne budują nas poprzez realistyczne porady, współczucie i życzliwość. Niektóre z nich mogą się połączyć w wewnętrznego napastnika,
a inne mogą wspólnie stworzyć wewnętrznego obrońcę. Niestety u wielu
osób ten pierwszy jest potężny jak Godzilla, a drugi delikatny jak
Bambi.
Pomocne jest rozpoznanie prawdziwej natury wewnętrznego napastnika. Może
i ma on dobre intencje, ale zdecydowanie przesadza. Postaraj się od
niego zdystansować i nie identyfikować z nim. Sprawdź, czy ma on do
powiedzenia coś wartościowego, a następnie przenieś swoją uwagę gdzie
indziej. Zamiast się z nim sprzeczać jak z irytującym trollem w internecie skup się na wspieraniu swojego wewnętrznego obrońcy.
W tym celu warto stworzyć swego rodzaju troskliwy komitet, który
będzie nam pomagał na różne sposoby. Mój komitet obejmuje uwewnętrznione
poczucie ludzi, którzy mnie kochali lub kochają, dobrych kumpli,
surowych, lecz życzliwych trenerów i nauczycieli duchowych. Ponieważ
lubię puszczać wodze fantazji, w moim komitecie znaleźli się również
Obi-Wan Kenobi, Gandalf i matka chrzestna Śpiącej Królewny. Kiedy jesteś
z ludźmi, którzy w jakikolwiek sposób okazują ci swoją troskę -?na
przykład uważnie cię słuchając, dając dobre rady, podnosząc cię na duchu
-?zwolnij na chwilę, żeby przyjąć to doświadczenie w siebie i stopniowo
wzmocnić neuronalną podstawę swego wewnętrznego obrońcy. Możesz nawet
spisać listę członków troskliwego komitetu albo ich narysować.
Korzystaj ze wsparcia tych części siebie za każdym razem, gdy ogarnia
cię poczucie krzywdy lub poczucie osamotnienia. Wyobraź sobie, że
słuchasz ich, a one wspierają cię emocjonalnie i udzielają ci mądrych
rad, niczym grupa przyjaciół, którzy zawsze są przy tobie. Możesz też
sobie wyobrazić, że twój troskliwy komitet broni cię przed wewnętrznym
napastnikiem -?bardzo dobrym ćwiczeniem jest napisanie dialogu, jaki
mogłyby prowadzić te dwa przeciwne obozy. Poczuj, jak twój komitet
chroni i pielęgnuje młode, delikatne i wrażliwe części ciebie (które ma
każdy z nas).
Kiedy wzmocnisz w sobie poczucie otoczenia troską, w naturalny sposób
zaczniesz okazywać większą troskę innym. Jak widzisz, innym ludziom
służy to, że ty czujesz się otoczona/otoczony troską.
Rozdział 5
Zaakceptuj siebie
Jeżeli zdarzyło ci się kiedyś spędzić czas z niemowlęciem lub
kilkulatkiem, była to doskonała okazja, żeby obserwować siebie sprzed
lat. Przychodzimy na ten świat jako kompletna całość, wyposażeni we
wszystko, co potrzebne -?pełen zakres emocji i pragnień. Jesteśmy niczym
wielka rezydencja, w której drzwi do wszystkich pokoi są otwarte.
A potem zaczyna się życie. Rozmaite sytuacje, osoby, przyjemności, bóle...
i niektóre drzwi stopniowo się zamykają, blokując dostęp do tego, co
znajduje się w środku. Już w wieku piętnastu miesięcy (tyle miały
dzieci, które badałem w ramach doktoratu) można zaobserwować wyraźne
różnice między dziećmi. Niektóre nadal są otwarte i psychicznie dobrze
zintegrowane. Inne odpychają od siebie pewne uczucia i stają się
wewnętrznie rozdarte. Właśnie tak było w moim przypadku. Moje
najwcześniejsze wspomnienia, z okresu, gdy miałem około dwóch lat, są
naznaczone ostrożnością w kontaktach z ludźmi. Z upływem lat straciłem
kontakt z wieloma uczuciami, zwłaszcza tymi wrażliwszymi,
delikatniejszymi. Pragnąłem bliskości z innymi, ale bałem się tego, co
oni mogliby zobaczyć, gdybym opuścił gardę.
Jeżeli tłumisz pewne części siebie lub się ich wyrzekasz, możesz czuć
się źle z tym, kim jesteś, i mieć poczucie, że są w tobie aspekty złe,
słabe, wstydliwe lub niewarte miłości. Ciągłe trzymanie ich na dystans
może wywoływać niepokój i napięcia. W rezultacie bawisz się z ludźmi w ciuciubabkę, aby nie dostrzegli tego, czego nie możesz w sobie
zaakceptować.
JAK
Owszem, w niektórych pokojach rezydencji umysłu kryją się intensywne
odczucia i impulsy, które wymagają regulacji. Można jednak wstawić w drzwiach do takiego pokoju szybę, by móc zajrzeć do środka. Możesz w mądry sposób podejść do tego, co ujawniasz innym ludziom o sobie,
zarazem w pełni ujawniając się sobie, co wspiera pewność siebie i poczucie własnej wartości. Możesz poczuć się swobodniej, będąc sobą
przy innych -?będąc osobą bardziej otwartą, wrażliwą i prawdziwą -
bez konieczności zakładania maski, narzucania sobie różnych ograniczeń
czy zabiegania o akceptację.
Zaakceptuj swoje doświadczenia
W rozdziale 2 badaliśmy bycie z tym, co w danym momencie przepływa
przez naszą świadomość. Dzięki takiemu podejściu do własnego umysłu
możesz otworzyć się na pięć podstawowych aspektów swoich doświadczeń,
jakimi są:
myśli -?przekonania, interpretacje, punkty widzenia, wyobrażenia,
wspomnienia;
postrzeżenia -?doznania, widoki, dźwięki, smaki, zapachy;
emocje -?uczucia, nastawienie;
pragnienia -?życzenia, chęci, potrzeby, tęsknoty, marzenia, wartości,
intencje, plany;
działania -?postawa ciała, mimika, gesty, zachowania.
Zadaj sobie następujące pytania: "W jakim stopniu mam kontakt z każdym z tych aspektów swoich doświadczeń? Czy są takie doświadczenia, które
ignoruję, odpycham od siebie, których się boję, którym zaprzeczam, jak
choćby złość albo konkretne wspomnienia z dzieciństwa?". Ja na przykład,
wchodząc w dorosłość, miałem wrażenie, że jestem odrętwiały od szyi w dół. Byłem świadomy własnych myśli, ale reszta mojego wewnętrznego
świata była niczym zakazany ląd. Była to ziemia, którą musiałem
stopniowo odzyskać. Bardzo mi w tym pomogły proste praktyki takie jak ta
opisana poniżej. Zachęcam cię do jej wypróbowania.
W dowolnej chwili -?czy to gdy czujesz odprężenie, czy to gdy coś
(albo ktoś!) cię denerwuje -?zwolnij, odetchnij kilka razy i przywołaj podstawowe poczucie spokojnej siły oraz poczucie troski ze
strony innych ludzi.
Zadaj sobie pytanie: "Czego w tej chwili doświadczam?". Zrób krok w tył i obserwuj swoje myśli... doznania w ciele... emocje, zarówno
łagodne takie jak smutek, jak i intensywne takie jak złość...
pragnienia, od delikatnej tęsknoty po silną potrzebę... oraz działania
uwidocznione w postawie ciała, mimice i ruchach. Bądź tu i teraz
oraz obserwuj to, czego doświadczasz -?pozostając w kontakcie z tym,
ale nie dając się temu ponieść.
Zwróć uwagę na wszelkie próby opierania się przed czymś, spinania
się w związku z czymś, odpychania czegoś od siebie -?i spróbuj je
odpuścić. Postaraj się łagodnie otworzyć na to, co jest obecne w twojej świadomości, pozwól temu być, jakie jest. Otwieraj się na to,
co może być głębsze, młodsze, bardziej naładowane i denerwujące,
wrażliwsze.
Jeżeli coś jest przytłaczające, spróbuj się od tego zdystansować,
przywrócić poczucie płynącej z otwartego serca spokojnej siły, a następnie wrócić do uświadamiania sobie tego. Nie ma nic złego w przechodzeniu od jednego aspektu swojego doświadczenia do drugiego.
Pomocne bywa nazwanie każdego z nich, na przykład: "poczucie krzywdy",
"ściśnięty żołądek", "niechęć", "myśl o zemście", "poczucie zawodu",
"wspomnienie z dzieciństwa".
Spróbuj zaakceptować to, czego doświadczasz, takim, jakie jest, bez
określania tego jako dobre czy złe, właściwe czy niewłaściwe. To może
być bolesne albo przyjemne, ale jest -?stanowi element ludzkiego
doświadczenia, pojawiający się na skutek różnych przyczyn i okoliczności, z których wiele nie zależy od ciebie, lecz od innych ludzi
i wykracza poza tę chwilę i to miejsce. Możesz powiedzieć do siebie
łagodnie: "Akceptuję to, że czuję X. Akceptuję to, że pragnę Y.
Akceptuję to, że pojawiają się myśli o Z". By użyć słów psycholożki i nauczycielki uważności Tary Brach, możesz sobie powiedzieć: "To też do
mnie należy".
Zwróć uwagę, co czujesz, gdy akceptujesz swoje doświadczenia. Zauważ
wszelki wzrost poczucia spokoju, koncentracji, pełni czy swobody. Doceń
siebie za siłę i odwagę do tego, aby zachować otwartość na wszystko, co
może się pojawić w twojej świadomości.
Zaakceptuj części siebie
Ludzki mózg to jeden z najbardziej złożonych obiektów fizycznych, jakie
zna nauka. W twojej głowie znajduje się około osiemdziesięciu pięciu
miliardów neuronów i jakieś sto miliardów komórek wspomagających. Są one
zgrupowane w różnych obszarach mózgu -?takich jak kora przedczołowa,
ciało migdałowate czy nakrywka -?odpowiadających za różne funkcje.
Typowy neuron nawiązuje kilka tysięcy połączeń z innymi neuronami, co
daje rozbudowaną sieć kilkuset bilionów synaps, z których każda stanowi
mały mikroprocesor. Nic dziwnego, że neuronaukowiec Charles Sherrington
nazwał mózg zaczarowanym krosnem, na którym nieustannie tkany jest
gobelin świadomości. Twój mózg składa się z wielu części i ty również
składasz się z wielu części. Niektóre z nich mogą być spięte i lękliwe,
inne bardziej odprężone i odważniejsze. Niektóre lubią porządek, inne
wolą dzikość. Niektóre są gadatliwe, inne komunikują się za pomocą
obrazów i uczuć. Niektóre czują się dorośle, inne młodo. Niektóre chcą
zjeść / wypić / wypalić określoną cząsteczkę albo wciąż krytykuję
pozostałe, albo chowają urazę. Z kolei inne oferują ci głęboką
wewnętrzną mądrość. Niektóre chcą się zbliżyć do ludzi, a inne od nich
zdystansować.
Te części naszej osoby, które były chwalone i nagradzane, odważnie prą
naprzód i przeważnie to je prezentujemy światu. Z kolei te, które
pakowały nas w kłopoty, gdy byliśmy dziećmi, zwykle wycofują się w cień,
czasami ze wstydem... lub narastającą wściekłością. Kiedy przesadnie
reagujemy na zachowanie drugiego człowieka, często wynika to z tego, że
zobaczyliśmy w nim coś, co krytykujemy i tępimy w sobie.
Wewnętrzna złożoność osoby jest uznawana od dawna, od Szekspirowskiego
"być albo nie być" przez Freudowski podział na id, ego i superego po
teorię systemu wewnętrznej rodziny Richarda Schwartza. Jak napisał poeta
Walt Whitman: "Zawieram w sobie mnogość". Taka wielość części osoby jest
całkowicie normalna, a uświadomienie sobie, że nie jest to nasz
problem, stanowi duży krok w stronę pełniejszego zaakceptowania siebie.
(Skrajne formy konfliktu wewnętrznego, fragmentacja Ja i to, co nazywamy
dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości, wymagają profesjonalnej pomocy,
która wykracza poza metody opisywane w tej książce). Każda część ciebie
stara się ci pomóc, nawet jeśli robi to nieporadnie. Możesz poszerzyć
swoje poczucie Ja, aby objąć nim całość swej osoby, co pozwala
zmniejszyć napięcie wynikające z konfliktu wewnętrznego, korzystać z mocnych stron każdej części, poprawić relacje z ludźmi i doświadczać
poczucia wewnętrznej pełni. Oto jak to zrobić w sposób doświadczeniowy.
Rozpoznanie części siebie z wykorzystaniem listy, rysunku lub wyobraźni
Postaraj się nazwać każdą rozpoznaną część siebie. Oto nazwy, jakie ja
mógłbym nadać wybranym częściom mnie: zbuntowane dziecko, kontrolujący
rodzic, leśnik, mnich, wytrwały pracownik, wściekły wojownik, radosny
głupek, smutny obserwator świata, pomocnik i zraniony samotnik. Uruchom
kreatywność, wyobraź sobie swoje wewnętrzne drzewo mądrości, Atenę,
węża, figlarza albo gwiazdę rocka. Postaraj się dostrzec piękne, ważne i cenne części siebie -?swoje przymioty, zamiary, skłonności, zdolności,
intuicję -?które być może od siebie odsuwasz, trzymasz na dystans albo
negujesz. Uznaj te części swej osoby, które pragniesz częściej oferować
innym ludziom. Jakiekolwiek one są, wszystkie są tobą!
Następnie wyobraź sobie, że te części ciebie siedzą spokojnie w kole,
choćby wokół dużego okrągłego stołu. Spróbuj dotrzeć do poczucia swego
jestestwa, centrum świadomości, dobroci serca, mądrości i ośrodka
decyzji -?do istoty siebie, do swojego Ja. Z tego miejsca uznaj każdą
część siebie, mówiąc sobie w myślach: "[Nazwa części], rozpoznaję cię.
Jesteś częścią mnie. Starasz się mi pomóc na swój sposób. Uwzględniam
cię. Akceptuję cię. Dziękuję ci". Zwróć uwagę, jak reagujesz na
poszczególne części, zwłaszcza te, które zwykle od siebie odpychasz.
Spróbuj zaakceptować każdą z nich taką, jaka jest. Zaakceptuj to, że ona
jest częścią ciebie, nawet jeśli potrzebuje pewnej regulacji. Pamiętaj,
że możesz zaakceptować część siebie bez pozwalania, by przejęła nad tobą
kontrolę.
Badanie dialogów prowadzonych z częściami siebie
Najprościej jest w tym celu wyobrazić sobie, że nasze podstawowe Ja
rozmawia z częścią naszej osoby -?nie próbuje jej do niczego namówić ani
zmienić, lecz po prostu stara się jej wysłuchać. Oto krótki przykład
takiego dialogu z częścią, którą nazwałem niezależnym dzieckiem.
Podstawowe Ja: Cześć, niezależne dziecko. Bardzo chcę z tobą
porozmawiać. Mogę?
Niezależne dziecko: Jasne. Tylko nie przynudzaj! Podstawowe Ja: Postaram
się. Lubisz się bawić? Niezależne dziecko: Tak!
Podstawowe Ja: A co najbardziej lubisz robić?
Niezależne dziecko: Bardzo lubię, gdy robimy różne rzeczy, bawimy się i nie pracujemy za dużo.
Podstawowe Ja: Czy jest ci smutno, że tyle pracuję, albo złościsz się na
to? Niezależne dziecko: Jedno i drugie!
Podstawowe Ja: Dziękuję, że o tym mówisz. Czy chcesz mi powiedzieć coś
jeszcze?
Niezależne dziecko: Teraz nie. Zaczyna mnie to nudzić.
Podstawowe Ja: W takim razie na tym zakończmy. Dzięki za rozmowę.
Pamiętaj, że twoje Ja nie musi się zgadzać z tym, co mówi dana część,
ani robić tego, co ona sobie zażyczy. Możesz spróbować przywołać
poczucie spokojnej siły. Staraj się zachować otwartość na postawy i pragnienia różnych części siebie. Co ciekawe, im częściej dopuszczasz je
do głosu, tym większe szanse na to, że się uspokoją, nawiążą kontakt z innymi częściami i osiągną stan równowagi.
Odniesienie koncepcji części siebie do konkretnego konfliktu lub trudnej relacji
Załóżmy, że kiedy bliska osoba cię skrytykowała,
pokłóciliście/pokłóciłyście się. W takiej sytuacji możesz poświęcić
chwilę, by zadać sobie pytania takie jak poniższe (przykładowe
odpowiedzi podałem w nawiasie):
Jakie części mnie to zirytowało? (Część zranioną, część złoszczącą
się, część pragnącą czuć się kochaną).
W takim razie wysłuchajmy każdej z nich. Co macie do powiedzenia?
(Część zraniona: "Jest mi bardzo smutno", część złoszcząca się: "To
niesprawiedliwe, chodźmy stąd!", część pragnąca czuć się kochana: "Ja
tylko chcę czuć, że komuś na mnie zależy, a nie być krzywdzona i odtrącana").
Czy powinnam/powinienem którejś części częściej słuchać? I częściej
wyrażać ją w tym związku? (Tak, jest to część chcąca czuć się
kochana).
Czy na którąś część muszę bardziej uważać, by nie przejęła nade mną
kontroli? (Zdecydowanie na część złoszczącą się).
Jak się czuję teraz, gdy pozwoliłam/pozwoliłem każdej z tych części
się wypowiedzieć? (Czuję większy spokój i mam poczucie integracji).
Biorąc wszystkie te części pod uwagę, co powinnam/powinienem zrobić?
Która droga jest dla mnie najlepsza? (Powiedzieć bliskiej osobie, że
chcę wiedzieć, czego pragnie, ale nie chcę, by mówiła o tym
rozzłoszczonym tonem i wysuwała oskarżenia pod moim adresem).
Dzięki takim ćwiczeniom będziesz rzadziej doświadczać rozdarcia między
rywalizującymi ze sobą "głosami" i reakcjami. To zaś pozwoli ci na
większą otwartość i autentyczność w relacjach z innymi ludźmi. Będziesz
mniej się utożsamiać z którąkolwiek częścią siebie czy ulegać jej
kontroli i zyskasz silniejsze poczucie siebie jako całości.
Rozdział 6
Szanuj swoje potrzeby
Wszyscy jesteśmy zależni od wielu rzeczy, jeśli chodzi o fizyczne
przetrwanie, szczęście, miłość i to, co chcemy osiągnąć. W każdej
sekundzie nasze życie zależy od tlenu, "wydychających" go roślin, słońca
napędzającego fotosyntezę, a także innych gwiazd, które eksplodowały
miliardy lat temu i umożliwiły powstanie każdego atomu tlenu, jaki
wdychamy. Od chwili poczęcia potrzebujemy też innych ludzi. Ty, ja i wszyscy inni ludzie jesteśmy krusi, wrażliwi, delikatni, słabi, podatni
na zranienie i głodni miłości. Kiedy akceptujemy ten podstawowy fakt,
przestajemy być tak surowi dla siebie -?a także dla innych. Wielu z nas
bardzo potrzebuje innych ludzi, ale wstydzi się swoich głębokich
pragnień (nie chcę dzielić włosa na czworo, dlatego używam zamiennie
określeń "potrzeba" i "głębokie pragnienie"). Potrzeby są normalne;
każdy je ma. Samo uświadomienie sobie tego faktu może działać
uspokajająco i złagodzić samokrytycyzm. Pierwszym krokiem do tego, aby
inni zaczęli skuteczniej zaspokajać nasze potrzeby, jest uszanowanie
tychże przez nas samych.
JAK
Przeprowadź mały eksperyment: wypowiedz w myślach lub na głos, zapisz na
kartce albo powiedz przyjaciółce bądź przyjacielowi zdanie zaczynające
się od słowa "potrzebuję" -?po prostu powiedz lub napisz, czego
potrzebujesz. A potem zrób to jeszcze raz. I jeszcze raz. Mów lub
zapisuj wszystko, co przychodzi ci do głowy, nawet jeśli wydaje się
głupie. Dokańczając na różne sposoby zdanie rozpoczynające się od słowa
"potrzebuję", możesz zacząć docierać głębiej, do swoich bardziej
fundamentalnych potrzeb. Kiedy poczujesz, że nie masz już nic więcej do
dodania (przynajmniej na ten moment), spróbuj dokończyć inne zdania, na
przykład: "Bardzo chcę...", "To dla mnie ważne, by czuć...", "Kiedy dostaję
to, czego potrzebuję...". Potem spróbuj wykonać to ćwiczenie ponownie, tym
razem skupiając się na jednej konkretnej relacji -?lub kilku.
Następnie wybierz jedną ze swoich potrzeb i powiedz sobie: "Naprawdę
potrzebuję... Akceptuję i bardzo cenię... ...jest dla mnie bardzo ważne. To
normalne i zrozumiałe, że potrzebuję...". Postaraj się wyzbyć napięcia i pomóż sobie poczuć, że w porządku jest mieć daną potrzebę.
Kolejny krok to zadanie sobie pytania, czy pod wybraną potrzebą nie
kryje się jakaś głębsza potrzeba. Załóżmy, że twoje zdanie brzmiało:
"Potrzebuję więcej komplementów od męża/żony". Komplementy to jednak
tylko środek do celu, jakim jest zaspokojenie głębszej potrzeby, choćby
takiej jak wzmocnienie poczucia wartości. Czasami staramy się zaspokoić
powierzchowne potrzeby, fiksując się na konkretnych słowach czy
zachowaniach innych ludzi. Wynika to między innymi z tego, że
bezpieczniej jest nam rozmawiać o potrzebach "zastępczych" niż tych
głębokich. Oto przykład z mojego życia. Kiedy nasze dzieci były małe,
poprosiłem żonę, by przytulała mnie na powitanie, gdy wracałem z pracy.
Oczywiście taka czułość była przyjemna, ale tym, czego naprawdę
potrzebowałem, było poczucie, że wciąż jestem ważny dla mojej żony jako
człowiek, a nie tylko drugi rodzic -?a do tego dużo trudniej było mi się
przyznać. Nawet gdy skłonisz kogoś do mówienia "właściwej" rzeczy, twoja
głębsza potrzeba może nie zostać zaspokojona, jeśli nie odniesiesz się
do niej wprost.
Kiedy zidentyfikujesz już swoją głęboką potrzebę, zastanów się, co
możesz zrobić, by pełniej ją uszanować. (Jeśli chcesz, przeprowadź ten
proces także w odniesieniu do innych potrzeb). Może się wydawać, że im
głębsza potrzeba, tym trudniej ją zaspokoić. W rzeczywistości jednak
nasze najgłębsze potrzeby zazwyczaj dotyczą ważnego doświadczenia,
na przykład odczuwania spokoju, zadowolenia albo tego, że jesteśmy
kochani. Kiedy przeniesiesz punkt koncentracji z tego, jak ma wyglądać
rzeczywistość -?czyli z komplementu lub przytulenia -?na to, co
potrzebujesz czuć w swoim wnętrzu, prawdopodobnie znajdziesz wiele
sposobów na sprawienie, by takie doświadczenie stało się twoim udziałem.
A to jest cudownie wyzwalające! Zadaj sobie pytanie: "Co
czułabym/czułbym głęboko w sobie, gdyby inni ludzie robili albo mówili
to, co chcę?". A potem jeszcze jedno: "Jak mogę sobie pomóc tego
doświadczać bez polegania tak bardzo na innych?".
Jeżeli na przykład chcesz mieć większe poczucie własnej wartości, możesz
się zastanowić, na jakie sposoby inni ludzie cię doceniają i cenią bez
mówienia o tym wprost. Możesz uznać kilka z wielu rzeczy, które udało ci
się zrobić danego dnia, i chłonąć poczucie własnych możliwości. Rano,
zanim wstaniesz z łóżka, i wieczorem, zanim się do niego położysz,
możesz wczuć się w swoją fundamentalną życzliwość i troskę o innych.
Wszystko to leży w twojej mocy. Oczywiście warto też umiejętnie
rozmawiać z innymi, także o swoich potrzebach. Podpowiedzi, jak to
zrobić, znajdziesz w czwartej i piątej części tej książki. Bardzo łatwo
jednak zablokować się w poczuciu niezaspokojenia potrzeb, gdy inni
ludzie -?dasz wiarę? -?nie zachowują się tak, jak powinni. A wtedy
możesz czuć bezradność, a nawet rozpacz. Naprawdę warto zatem
zaplanować, jak samodzielnie bardziej szanować własne potrzeby,
zwłaszcza jeśli wzrastało się w atmosferze krytyki lub lekceważenia
tychże przez innych. Zamiast czekać, aż inni ludzie zaspokoją twoje
potrzeby, zobowiąż się przed sobą, że zrobisz wszystko, co w twojej
mocy, aby doświadczyć zaspokojenia tych najgłębszych z nich -?takie
działanie jest źródłem siły, nadziei i uzdrowienia. To fakt, że każdy z nas jest zależny od innych, ale każdy może też wziąć na siebie
odpowiedzialność w obszarze swojej zależności, co z czasem
prawdopodobnie pomoże efektywniej prosić -?w razie konieczności -?o różne rzeczy innych ludzi.
Na koniec pomyśl o tym, że zależysz również od... siebie. Ja, którym
jesteś dzisiaj, zostało obdarowane na tysiące sposobów -?dużych i małych
-?przez wszystkie jego wcześniejsze wersje. Niczym biegacz w sztafecie
każdego ranka przejmujesz pałeczkę po Ja z poprzedniego wieczoru. Bez
względu na to, jakie błędy zdarzyło ci się popełnić w przeszłości,
pomyśl, na jak wiele sposobów twoje wcześniejsze Ja wniosły wkład w twoje życie -?pomyśl o wszelkich rozwiązanych problemach, osiągniętych
celach, umytych naczyniach, trwałych relacjach, wyciągniętych naukach.
Jak by to było wyobrazić sobie niektóre swoje przeszłe Ja i okazać im
wdzięczność?
A teraz pomyśl o tym, że twoje przyszłe Ja jest zależne od tego, co
robisz dzisiaj. Bez presji pozwól łagodnie zapaść w ciebie myśli, że
twoje przyszłe Ja liczy na ciebie z tej chwili. Co będzie ważne dla
osoby, którą się staniesz? Co możesz zrobić w tym roku i dzisiaj, żeby
pomóc sobie z przyszłości żyć bezpiecznie, zdrowo, szczęśliwie i spokojnie?