p

Świat emocji. Jak tworzyć relacje w wielokulturowym społeczeństwie - Batja Mesquita

Kup ebooka

74.90 zł
53.93 zł (53,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZY­PISY

WSTĘP
[1] Bio­gra­fia mo­jej mamy to The Cut Out Girl (Bart van Es, The Cut Out Girl: A Story of War and Fa­mily, Lost and Fo­und, New York: Ran­dom Ho­use, 2018). Mój tata był szkol­nym ko­legą Anne Frank, która wspo­mniała o nim w swoim dzien­niku; nie­które z jego wspo­mnień zo­stały za­re­je­stro­wane w We All Wore Stars (Theo Co­ster, We All Wore Stars, tłum. Mar­jo­lijn de Ja­ger, St. Mar­tin's Press, 2011).
[2] Ralph H. Tur­ner, "The Real Self: From In­sti­tu­tion to Im­pulse", Ame­ri­can Jo­ur­nal of So­cio­logy 81, no. 5 (1976): 989-1016.
[3] Ter­min ten zo­stał wpro­wa­dzony przez Jo­se­pha Hen­ri­cha, Ste­vena J. He­inego i Ara No­ren­zay­ana w ar­ty­kule The We­ir­dest Pe­ople in the World?, "Be­ha­vio­ral and Brain Scien­ces" 33, no. 2-3 (czer­wiec 2010): 61-83.
[4] Inne ważne prace z tam­tego okresu obej­mują: Shi­nobu Ki­tay­ama i Ha­zel R. Mar­kus, Emo­tion and Cul­ture: Em­pi­ri­cal Stu­dies of Mu­tual In­flu­ence (Wa­shing­ton, DC: Ame­ri­can Psy­cho­lo­gi­cal As­so­cia­tion, 1994); Rus­sell, Ja­mes A, "Cul­ture and the Ca­te­go­ri­za­tion of Emo­tion", Psy­cho­lo­gi­cal Bul­le­tin 110, no. 3 (1991): 426-50.
[5] Ri­chard A. Shwe­der, "Cul­tu­ral Psy­cho­logy: What Is It?" w: Thin­king thro­ugh Cul­tu­res. Expe­di­tions in Cul­tu­ral Psy­cho­logy, red. Ri­chard A. Shwe­der (Cam­bridge, MA: Ha­rvard Uni­ver­sity Press, 1991), 73-110. Cy­tat na s. 73.
[1*] Skrót WE­IRD po­cho­dzi od an­giel­skich słów "We­stern", "Edu­ca­ted", "In­du­stria­li­zed", "Rich", "De­mo­cra­tic". Samo słowo 'WE­IRD' w ję­zyku an­giel­skim ozna­cza "dziwny". Od­nosi się do ob­ser­wa­cji, że człon­ko­wie tych kul­tur cha­rak­te­ry­zują się spe­cy­ficz­nymi ce­chami psy­cho­lo­gicz­nymi, które w skali obec­nego świata i hi­sto­rii ludz­ko­ści są ra­czej od­stęp­stwem niż normą, a jed­no­cze­śnie sta­no­wią do­mi­nu­jącą grupę uczest­ni­ków ba­dań psy­cho­lo­gicz­nych - przyp. tłum.

WSTĘP

Zo­sta­łam psy­cho­lożką, po­nie­waż od za­wsze in­try­go­wało mnie to, co czuli inni lu­dzie. Chcia­łam zro­zu­mieć ich ży­cie we­wnętrzne i to, co na­pę­dzało ich dzia­ła­nia. Choć trudno mi dojść do źró­deł mo­jego za­in­te­re­so­wa­nia emo­cjami, może ono mieć coś wspól­nego z moim po­cho­dze­niem. Po­cho­dzę z ro­dziny ho­len­der­skich Ży­dów, a moi ro­dzice prze­trwali Ho­lo­kaust[1], ukry­wa­jąc się. By­łam dziec­kiem "na­kie­ro­wa­nym na emo­cje", za­wsze sta­ra­jąc się usta­lić, jak czuli się moi ro­dzice. Wiele z tych emo­cji wy­da­wało się nie mieć pod­staw w bie­żą­cych oko­licz­no­ściach, które mia­łam przed oczami, a ra­czej w zda­rze­niach z od­le­głej (lub nie aż tak bar­dzo od­le­głej) prze­szło­ści. Roz­pacz cza­iła się za ro­giem, a pod po­wierzch­nią krył się ból od­rzu­ce­nia i dys­kry­mi­na­cji. Nie­wielki akt buntu z mo­jej strony mógł skut­ko­wać po­czu­ciem urazy lub opusz­cze­nia ze strony mo­ich ro­dzi­ców. Mój mło­dzień­czy bunt prze­ciwko kul­tu­rze i re­li­gii był od­bie­rany przez tatę jako brak sza­cunku lub, co gor­sza, brak mi­ło­ści.

Za­czę­łam zaj­mo­wać się tą te­ma­tyką, po­nie­waż mia­łam prze­czu­cie, że lu­dzie trzy­mają głę­boko w so­bie emo­cje, które w pew­nym mo­men­cie mogą wy­buch­nąć. Z ła­two­ścią przy­cho­dziło mi po­strze­ga­nie emo­cji jako wła­sno­ści jed­no­stek, po­nie­waż wiele z tych, które ob­ser­wo­wa­łam, było sil­niej­szych, niż wy­ni­ka­łoby to z bie­żą­cych sy­tu­acji czy re­la­cji. Moją dzie­cięcą aspi­ra­cją było zo­sta­nie psy­chiatrką lub psy­cho­lożką kli­niczną, żeby móc po­ma­gać oso­bom, któ­rym emo­cje przy­spa­rzają cier­pie­nia. Wy­obra­ża­łam so­bie, że mo­gła­bym zmie­nić te emo­cje, zmie­nia­jąc osoby od środka.

Moje spoj­rze­nie na emo­cje jako część głębi we­wnętrz­nego ży­cia zy­ski­wało wów­czas wspar­cie w cha­rak­te­ry­stycz­nej dla na­szej kul­tury kon­cen­tra­cji na uczu­ciach, także w szer­szym ro­zu­mie­niu[2]. W Za­chod­nich, Wy­kształ­co­nych, Uprze­my­sło­wio­nych, Bo­ga­tych i De­mo­kra­tycz­nych (WE­IRD[1*]) kul­tu­rach lata sześć­dzie­siąte i sie­dem­dzie­siąte były cza­sem wy­zwo­le­nia uczuć[3]. Kró­lo­wały au­ten­tycz­ność i wol­ność wy­boru, dla­tego ważne było, żeby wie­dzieć, co tak na­prawdę się czuje i czego się chce. To, co cię w głębi po­ru­sza, po­winno de­cy­do­wać o tym, jak ży­jesz. Po­szu­ki­wa­nia du­szy i emo­cji były nie­zmier­nie ważne, po­nie­waż po­ma­gały do­ko­ny­wać lep­szych wy­bo­rów. Sku­piano się na wnę­trzu. Moje po­ko­le­nie z krę­gów WE­IRD za­kwe­stio­no­wało za­sady in­sty­tu­cjo­nalne i po­sta­wiło w cen­trum uwagi oso­bi­ste uczu­cia i pre­fe­ren­cje. Sama bra­łam udział w tych po­szu­ki­wa­niach du­szy i w la­tach mło­do­ści, chcąc od­kryć wła­sne emo­cje, sku­pia­łam się na wnę­trzu.

W ciągu trzy­dzie­stu lat pracy w roli ba­daczki emo­cji, a także dzięki kon­tak­tom z róż­nymi kul­tu­rami zda­łam so­bie sprawę, że wielu od­po­wie­dzi na te­mat emo­cji nie znaj­dziemy w na­szym wnę­trzu, lecz, co ważne, w na­szych kon­tek­stach spo­łecz­nych. Roz­po­czę­łam stu­dia na Uni­wer­sy­te­cie Am­ster­dam­skim pod kie­run­kiem pro­fe­sora Nico H. Frijdy. Mniej wię­cej w cza­sie, gdy się po­zna­li­śmy, koń­czył swoją książkę za­ty­tu­ło­waną "The Emo­tions", dzięki któ­rej zy­skał świa­tową sławę. Pu­bli­ka­cja była ka­mie­niem mi­lo­wym w psy­cho­lo­gii emo­cji i obej­mo­wała wszystko, od neu­ro­nauki po fi­lo­zo­fię. Jed­nak za­gad­nie­nie kul­tury nie zo­stało do­sta­tecz­nie do­brze opra­co­wane. Moja praca dy­plo­mowa pod jego kie­run­kiem, którą roz­po­czę­łam w 1987 roku, miała na celu wy­peł­nie­nie tej luki. Do­ko­na­łam prze­glądu psy­cho­lo­gicz­nych, an­tro­po­lo­gicz­nych, so­cjo­lo­gicz­nych i fi­lo­zo­ficz­nych ba­dań nad kul­turą i emo­cjami, a w 1992 roku opu­bli­ko­wa­łam ich syn­tezę (we współ­au­tor­stwie z Nico Frijdą), która była jed­nym z punk­tów zwrot­nych dla ba­dań nad kul­turą i emo­cjami w psy­cho­lo­gii[4]. Po­mo­gła ona prze­su­nąć cen­trum ba­dań psy­cho­lo­gicz­nych z nie­mal wy­łącz­nego sku­pie­nia się na uni­wer­sal­no­ści na ta­kie, które uwzględ­niają rów­nież róż­nice kul­tu­rowe. Za­po­cząt­ko­wało to moją dzia­łal­ność jako kul­tu­ro­wej ba­daczki w za­kre­sie psy­cho­lo­gii emo­cji: za­in­te­re­so­wa­łam się tym, jak kul­tura i emo­cje "wza­jem­nie się two­rzą"[5].

To, że moja uwaga prze­nio­sła się na ze­wnątrz, wy­ni­kało za­równo z pro­wa­dzo­nych przeze mnie ba­dań, jak i mo­jego oso­bi­stego do­świad­cze­nia jako przy­byszki i imi­grantki. Na po­czątku lat dzie­więć­dzie­sią­tych opu­ści­łam swoją strefę kom­fortu i prze­pro­wa­dzi­łam się, aby miesz­kać i pra­co­wać poza Ho­lan­dią. Przez dwa lata miesz­ka­łam we Wło­szech, przez sześć mie­sięcy pra­co­wa­łam jako kon­sul­tantka psy­cho­lo­giczna dla UNI­CEF-u w ogar­nię­tej wojną Bo­śni, a w końcu prze­nio­słam się do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Na stażu po­dok­tor­skim do­łą­czy­łam do "Cul­ture and Co­gni­tion Pro­gram", cen­trum roz­wi­ja­ją­cego się in­ter­dy­scy­pli­nar­nego pro­gramu psy­cho­lo­gii kul­tu­ro­wej na Uni­wer­sy­te­cie Mi­chi­gan, a póź­niej ob­ję­łam sta­no­wi­sko wy­kła­dowcy na Wake Fo­rest Uni­ver­sity w Pół­noc­nej Ka­ro­li­nie. Mniej wię­cej dwa­dzie­ścia lat póź­niej, w 2007 roku, wró­ci­łam do Bel­gii, która zza Atlan­tyku może wy­da­wać się bli­ska Ho­lan­dii, ale pod wzglę­dem kul­tury jest dość od­mienna. Zmiana zna­nego mi Am­ster­damu na inne miej­sca uświa­do­miła mi w bar­dziej oso­bi­sty spo­sób, że emo­cje są po­wią­zane z kul­turą. Brak syn­chro­ni­za­cji z oto­cze­niem, któ­rego do­świad­cza­łam, spra­wił, że raz po raz oka­zy­wało się, że moje emo­cje nie są ani uni­wer­salne, ani bez trudu przez in­nych ro­zu­miane, jak do tej pory mil­cząco za­kła­da­łam. Moje emo­cje zo­stały stwo­rzone przez moją kul­turę. Były cen­nym na­rzę­dziem w in­te­rak­cjach spo­łecz­nych w moim ro­dzi­mym kon­tek­ście, były przy­datne w ce­nio­nych tam re­la­cjach i do­brze osa­dzały mnie w kul­tu­rze ho­len­der­skiej. Ale nie były rów­nie przy­datne w in­nych śro­do­wi­skach. Także te do­świad­cze­nia skie­ro­wały moją uwagę na ze­wnątrz: do­pro­wa­dziły mnie do po­dą­ża­nia szla­kiem od mo­ich emo­cji na ze­wnątrz, do war­to­ści, ce­lów i prak­tyk mo­jego śro­do­wi­ska spo­łecz­nego i kul­tu­ro­wego.

Za­czę­łam także szu­kać od­po­wie­dzi na te­mat emo­cji na ze­wnątrz, po­nie­waż jest to bliż­sze temu, jak my­ślą o emo­cjach lu­dzie z wielu in­nych kul­tur. Pro­wa­dzi­łam ba­da­nia w Ja­po­nii, Ko­rei, Tur­cji i Mek­syku oraz wśród imi­gran­tów z tych kra­jów do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Ho­lan­dii i Bel­gii. Wiele z tych osób mówi o do­świad­cze­niach emo­cjo­nal­nych jako od­by­wa­ją­cych się mię­dzy ludźmi, nie kła­dąc na­ci­sku na kry­jące się we­wnątrz uczu­cia - jest to ko­lejny po­wód, by po­dą­żać śla­dami emo­cji na ze­wnątrz.

W Świe­cie emo­cji przed­sta­wię wam ra­dy­kal­nie od­mienny spo­sób pa­trze­nia na na­sze emo­cje: taki, który wiąże je z na­szym miej­scem w świe­cie, na­szymi re­la­cjami oraz spo­łeczno-kul­tu­ro­wym kon­tek­stem, w któ­rym funk­cjo­nu­jemy. Po­każę, jak wa­sze emo­cje an­ga­żują was w ży­cie spo­łecz­no­ści, w któ­rych ży­je­cie, i czy­nią was ich czę­ścią. Zdra­dzę, jak bar­dzo emo­cje są nie tylko MOJE, ale i NA­SZE.

Spoj­rze­nie na emo­cje z tej per­spek­tywy wzbo­gaci wa­sze ży­cie emo­cjo­nalne, po­sze­rza­jąc zro­zu­mie­nie od­czuć za­równo wła­snych, jak i in­nych lu­dzi. Po­każę, na jak wiele spo­so­bów na­sze uczu­cia spra­wiają, że je­ste­śmy isto­tami spo­łecz­nymi i na­wią­zu­jemy więzi z in­nymi ludźmi. Po­strze­ga­nie emo­cji jako NA­SZYCH nie za­stę­puje, ale uzu­peł­nia mo­del MOJE.

Być może naj­waż­niej­sze jest to, że mo­del emo­cji NA­SZE do­star­cza nam na­rzę­dzi do zro­zu­mie­nia i ra­dze­nia so­bie z róż­ni­cami w tej sfe­rze po­mię­dzy kul­tu­rami, płciami, po­ko­le­niami, gru­pami et­nicz­nymi i ra­so­wymi, gru­pami so­cjo­eko­no­micz­nymi, a na­wet mię­dzy jed­nost­kami z róż­nymi hi­sto­riami ży­cia (tak jak było to w przy­padku mo­ich ro­dzi­ców i mnie). Zro­zu­mie­nie to być może ni­gdy nie było bar­dziej istotne niż dzi­siaj. W miarę jak na­sze spo­łe­czeń­stwa stają się co­raz bar­dziej wie­lo­kul­tu­rowe, na­sze przed­się­bior­stwa, szkoły, sale są­dowe i in­sty­tu­cje zdro­wotne stają się miej­scami spo­tkań róż­nych grup i kul­tur. Emo­cje są mo­netą wielu z tych mię­dzy­kul­tu­ro­wych kon­tak­tów, a jed­nak nie wszy­scy po­słu­gu­jemy się tą samą wa­lutą. Zro­zu­mie­nie, w jaki spo­sób emo­cje każ­dego z nas są po­wią­zane z na­szymi kon­tek­stami spo­łecz­nymi i kul­tu­ro­wymi, po­zwoli nam po­ro­zu­mie­wać się z sza­cun­kiem, a na­wet współ­od­czu­wać róż­no­rodne emo­cje.

Świat emo­cji po­maga prze­zwy­cię­żyć róż­nice mię­dzy jed­nost­kami z róż­nych grup i kul­tur, a na­wet ich zde­rze­nia. Nie­wąt­pli­wie moją mo­ty­wa­cję do na­pi­sa­nia tej książki wzmoc­nił na­ra­sta­jący na­cjo­na­lizm, kse­no­fo­bia, biała su­pre­ma­cja, ra­sizm i nie­to­le­ran­cja re­li­gijna w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, Eu­ro­pie Za­chod­niej i in­nych czę­ściach świata. Ale jesz­cze sil­niej­szą po­budką było to, że lu­dzie ma­jący naj­lep­sze in­ten­cje - lu­dzie, któ­rzy chcą być in­klu­zywni - uwa­żają, że mó­wie­nie o tym, że lu­dzie z in­nych grup lub kul­tur mają od­mienne emo­cje, jest rów­no­znaczne z od­ma­wia­niem im czło­wie­czeń­stwa. Je­śli je­steś jedną z tych osób, mam na­dzieję, że prze­ko­nam cię, że jest od­wrot­nie.

W Świe­cie emo­cji za­biorę cię w po­dróż, w którą za­brały mnie moje wła­sne ba­da­nia. Wspól­nie przej­dziemy przez od­kry­cia, któ­rych do­ko­na­łam pod­czas ba­dań nad emo­cjami w róż­nych kul­tu­rach. Po­dzielę się mo­imi usta­le­niami, także tymi za­ska­ku­ją­cymi, ale wspo­mnę rów­nież o mo­ich mar­twych punk­tach. Roz­dział 1 opi­suje mnie jako ba­daczkę i imi­grantkę oraz osa­dza moją pracę w szer­szym kon­tek­ście ba­dań nad emo­cjami. W roz­dziale 2 za­głę­bię się w róż­nice po­mię­dzy mo­de­lami emo­cji MOJE i NA­SZE, kon­tra­stu­jąc współ­cze­sne za­chod­nie po­ję­cia emo­cjo­nalne z bar­dziej po­wszech­nym na świe­cie po­dej­ściem NA­SZE. Po­każę oba te mo­dele jako "praw­dziwe" - nie tylko spo­soby mó­wie­nia o emo­cjach, ale i me­tody "re­ali­zo­wa­nia emo­cji" (lub "do­świad­cza­nia" ich, je­śli wo­lisz).

Ko­lejne cztery roz­działy wy­pro­wa­dzają emo­cje z głębi jed­nostki na ze­wnątrz, uka­zu­jąc ich spo­łeczny i kul­tu­rowy kon­tekst. W roz­dziale 3 po­każę, jak so­cja­li­za­cja emo­cji kształ­tuje dzieci na człon­ków ich kul­tur. Opie­ku­no­wie, wspo­ma­gani przez szer­sze śro­do­wi­sko spo­łeczne, uczą swoje dzieci od naj­młod­szych lat, jaki jest wła­ściwy spo­sób "re­ali­zo­wa­nia" emo­cji - uczą me­tod, które po­zwa­lają wcie­lać w ży­cie wspólne cele i war­to­ści. W roz­dzia­łach 4 i 5 zi­lu­struję, jak róż­nie re­ali­zo­wane są emo­cje w za­leż­no­ści od spe­cy­fiki in­te­rak­cji, re­la­cji i kul­tury, w któ­rych się roz­gry­wają. Wbrew po­wszech­nemu prze­ko­na­niu emo­cje, ta­kie jak złość, wstyd, mi­łość czy ra­dość, nie mają uni­wer­sal­nych wzor­ców. Prze­ciw­nie, ich do­świad­cza­nie i eks­pre­sja, zwią­zane z nimi fi­zjo­lo­giczne i neu­ro­nalne wzorce re­ak­cji, a także mo­ralne ko­no­ta­cje i spo­łeczne kon­se­kwen­cje są od­mienne w za­leż­no­ści od kon­kret­nej sy­tu­acji, jed­nostki, in­te­rak­cji, re­la­cji i oczy­wi­ście kul­tury, w któ­rych emo­cje te się roz­gry­wają. W roz­dziale 6 zaj­miemy się sło­wami opi­su­ją­cymi emo­cje. Słowa te po­zwa­lają nam po­ro­zu­mieć się od­no­śnie do rze­czy­wi­sto­ści, którą dzie­limy z in­nymi człon­kami na­szej grupy, spo­łecz­no­ści czy kul­tury, ale mogą być też mniej oczy­wi­stym na­rzę­dziem ko­mu­ni­ka­cji, je­śli prze­kra­cza ona gra­nice róż­nych grup spo­łecz­nych. Uży­cie wy­razu ozna­cza­ją­cego daną emo­cję łą­czy kon­kretny przy­pa­dek jej wy­stą­pie­nia ze zbio­ro­wymi do­świad­cze­niami osób po­słu­gu­ją­cych się twoim ję­zy­kiem. Jest to ko­lejny spo­sób, w jaki to, co czu­jesz, czyni cię czę­ścią two­jej kul­tury.

Gdy ro­zu­miemy, jak na­sze emo­cje łą­czą nas z na­szymi spo­łecz­no­ściami, oczy­wi­ste staje się, dla­czego emo­cje mogą być prze­szkodą w kon­tak­tach mię­dzy ludźmi, któ­rzy wy­cho­wali się w róż­nych spo­łecz­no­ściach. Po­zna­nie re­aliów in­nych osób wy­maga cze­goś wię­cej niż tylko prze­tłu­ma­cze­nia słowa. W roz­dziale 7 przed­sta­wię ci ba­da­nia do­ty­czące ucze­nia się emo­cji in­nej kul­tury. Do­bra wia­do­mość jest taka: to moż­liwe. Po­ten­cjal­nie zła wia­do­mość brzmi: po­trzeba wię­cej niż jed­nego po­ko­le­nia, aby grupy imi­gran­tów stały się nie­odróż­nialne od osób nie­bę­dą­cych imi­gran­tami. W ostat­nim roz­dziale po­każę, jak przy­ję­cie per­spek­tywy NA­SZE może być pierw­szym kro­kiem do ko­mu­ni­ka­cji po­nad po­dzia­łami i zna­le­zie­nia wspól­nej płasz­czy­zny po­ro­zu­mie­nia. Pod­czas gdy emo­cje mogą być ogra­ni­cze­niem, kiedy wcho­dzimy w in­te­rak­cje mię­dzy róż­nymi kul­tu­rami (lub sta­no­wi­skami, klasą, re­li­gią i tak da­lej), mo­del NA­SZE na­daje sens róż­ni­com w sfe­rze emo­cji i za­pew­nia wspa­niałe okno na war­to­ści i prio­ry­tety in­nych kul­tur. Mó­wie­nie o róż­nych spo­so­bach ro­zu­mie­nia i dzia­ła­nia w świe­cie - o na­szych emo­cjach - uczło­wie­czy każ­dego z nas, po­nie­waż po­każe, że każdy z nas jest nie­od­łączną czę­ścią na­szych spo­łecz­nych więzi.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki