Wstęp
Poszukiwanie prawdy musi być ostatecznym celem każdej nauki.
Augustin-Louis Cauchy, Seven General Physics Lessons
Jestem fizykiem, wynalazcą i przedsiębiorcą. Urodziłem się podczas II wojny światowej w katolickiej rodzinie mieszkającej w Vicenzy we Włoszech. W 1965 roku uzyskałem tytuł Laurea z fizyki na Uniwersytecie w Padwie, summa cum laude.
W 1968 roku przeprowadziłem się do Doliny Krzemowej w Kalifornii, aby pracować w Fairchild Semiconductor, gdzie stworzyłem nową technologię bramki krzemowej MOS, metodę przetwarzania danych, która umożliwiła powstanie mikroprocesorów, pamięci dynamicznych (DRAM), pamięci nieulotnych i matryc CCD używanych do detekcji obrazów - kluczowych elementów rewolucji informatycznej. W 1970 roku przeniosłem się do Intela, gdzie zaprojektowałem pierwszy na świecie mikroprocesor, Intel 4004, i gdzie przez pięć lat kierowałem zespołem, który stworzył mikroprocesory 8008, 4040, 8080 i inne układy, które zrewolucjonizowały technologię informatyczną.
Pod koniec 1974 roku założyłem Zilog, pierwszą na świecie firmę całkowicie poświęconą tworzeniu mikroprocesorów, rozpoczynając w ten sposób karierę przedsiębiorcy, która zajęła resztę mojego życia zawodowego. Pierwszy mikroprocesor Zilog, Z80-CPU, stał się bestsellerem i jest produkowany do dziś (2022).
W drugiej połowie lat 80. zainteresowałem się sztucznymi sieciami neuronowymi i założyłem firmę Synaptics, aby opracować układy analogowe zdolne do emulowania sieci neuronowych za pomocą tranzystorów z bramką ruchomą. W tamtym czasie eksperci od sztucznej inteligencji (AI) uważali sieci neuronowe za kiepski pomysł. Jednakże 25 lat później stały się one jedynym praktycznym rozwiązaniem niezwykle trudnego problemu, jaki stanowi rozpoznawanie złożonych wzorców.
Do czterdziestki żyłem, robiąc to, co większość z nas: szukałem szczęścia poza sobą, przekonany, że aby je osiągnąć, muszę zrobić wszystko, czego w tym celu wymaga ode mnie świat. Pogrążyłem się w pracy i pogrzebałem głęboko wszystko, co mogłoby odciągnąć mnie od wdrażania moich celów, będąc przekonanym, że im trudniejsze sobie wyznaczę, tym więcej szczęścia powinno mi przynieść ich osiągnięcie.
Pospiesznie odkreślałem wszystkie pola na mojej wyimaginowanej "liście szczęścia", tłumiąc w sobie wszelkie wewnętrzne zawirowania. Nie chciałem, aby cokolwiek odciągało mnie od realizacji moich zamierzeń. Wmawiałem sobie, że aby być szczęśliwym, muszę najpierw dotrzeć do końca tej listy.
Byłem uwięziony w pewnego rodzaju hipnotycznym transie, przyjmowałem bez zastrzeżeń konkurencyjną i konsumpcyjną wizję rzeczywistości, która dominuje w naszym społeczeństwie. Straciłem kontakt ze swoimi emocjami i wewnętrzną rzeczywistością. Wpadłem w pułapkę, w którą wpada większość z nas. Z perspektywy czasu jestem pewien, że gdybym nie zrealizował wszystkich celów z mojej listy, zmagałbym się z nią aż do śmierci, nie zdając sobie sprawy, że biorę wyimaginowane szczęście za prawdziwe. Dopiero gdy przekroczyłem linię mety i zrobiłem sobie przerwę w wyścigu, byłem w stanie spojrzeć w głąb siebie. Odkryłem tam głębokie cierpienie, którego usiłowałem nie dostrzegać. Moją pierwszą reakcją było: "Co jest ze mną nie tak? Jak to możliwe, że nie jestem szczęśliwy, skoro osiągnąłem wszystko, co powinno dać mi szczęście?".
Jak mówi Simone Weil: "Cierpienie to drzwi, przez które możemy przejść, a wtedy czegoś się nauczymy, albo które pozostawimy zamknięte, a wówczas cierpienie nic nam nie daje, wręcz przeciwnie, odbiera wszystko".
W poszukiwaniu prawdy
Podczas studiowania neurobiologii stawiałem sobie pytanie, czy możliwe jest zbudowanie świadomego komputera. Gdyby materializm był słuszną wizją świata - jak wówczas uważałem - odpowiedź musiałaby brzmieć: tak. Dlatego zbadałem wszystkie możliwe sposoby realizacji takiego zamierzenia, jakie tylko przyszły mi do głowy, głęboko zastanawiając się nad atrybutami świadomości. Dość szybko zdiagnozowałem najpoważniejszy problem: całkowity brak zrozumienia przez komputer natury wrażeń, uczuć i emocji; tego, co filozofowie określają jako qualia. Bez względu na to, jak bardzo się starałem, nie mogłem znaleźć żadnego sposobu, aby przekształcić sygnały elektryczne komputera w qualia, ponieważ qualia należą do innego rodzaju rzeczywistości, niemającej widocznego związku z symbolami. Przypominało to próbę zapisania w formie programu komputerowego uczucia miłości, którym darzy się dziecko.
Wyczułem również, że przyczyna mojej rozpaczy była głęboko związana z tajemnicą świadomości, co dodatkowo zmotywowało mnie do próby jej zrozumienia. Moja sytuacja życiowa umieściła tę zagadkę w centrum mojego kryzysu wieku średniego i doprowadziła mnie do doświadczenia nieoczekiwanego, niezapowiedzianego i spontanicznego przebudzenia, które uzmysłowiło mi, że świadomość stoi u podstaw wszystkiego, wykraczając poza rzeczywistość materialną.
Od chwili tego oświecenia wkroczyłem na nową ścieżkę poszukiwania prawdy, co doprowadziło mnie do zakwestionowania i zbadania wszystkich aspektów rzeczywistości, nawet tych, które wcześniej uważałem za oczywiste i których nigdy nie brałem pod uwagę jako przedmiotu rozmyślań. Zrozumiałem, że tak jak bezkrytycznie akceptowałem dogmaty religijne jako dziecko, tak w wieku dorosłym zaakceptowałem dogmaty naukowe, zamieniając tylko stare prawdy objawione na nowe.
Moje doświadczenie przebudzenia opisałem już w mojej autobiografii zatytułowanej Silicon: From the invention of the microprocessor to the new science of consciousness (Krzem: od wynalezienia mikroprocesora do nowej nauki o świadomości - brak wydania polskiego), opublikowanej po raz pierwszy we Włoszech w 2019 roku, a w USA w 2021 roku [1]. Dla wygody czytelnika poniżej przedstawiam jeszcze raz opis tego doświadczenia z minimalnymi zmianami.
Przebudzenie
W grudniu 1990 roku, kiedy podczas świąt Bożego Narodzenia przebywałem z rodziną w Lake Tahoe w Kalifornii, około północy obudziło mnie pragnienie. Poszedłem do kuchni, nalałem sobie szklankę wody z lodówki i popijając ją, przeszedłem do znajdującego się tuż obok salonu, aby kontemplować widok jeziora, o tej porze mrocznego i tajemniczego.
Wróciłem do łóżka i gdy czekałem na powrót snu, nagle poczułem potężny przypływ energii wydobywającej się z mojej piersi. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś takiego i nie potrafiłem sobie tego nawet wyobrazić. Ta żywa energia była miłością, ale miłością tak intensywną i dającą tak niesamowite poczucie spełnienia, że przewyższała wszelkie wyobrażenia, jakie miałem wcześniej na jej temat. Jeszcze bardziej zaskakujące było to, że źródłem tej miłości byłem ja.
Doświadczyłem jej jako szerokiego strumienia migoczącego białego światła, żyjącego i uszczęśliwiającego, tryskającego z mojego serca z niewiarygodną siłą. A potem nagle to światło eksplodowało. Wypełniło pokój i rozszerzyło się, obejmując cały wszechświat tym samym białym blaskiem. Wówczas wiedziałem już bez cienia wątpliwości, że jest to substancja, z której zbudowane jest wszystko, co istnieje. Ta właśnie substancja stworzyła wszechświat z samej siebie. Nagle, ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu, rozpoznałem, że to ja jestem tym światłem!
Całe to doświadczenie, które trwało może minutę, na zawsze mnie zmieniło. Do tej pory patrzyłem na świat z pozycji oddalonego obserwatora, postrzegając wszechświat jako coś zewnętrznego i odrębnego. To, co uczyniło to wydarzenie zdumiewającym, to niemożliwa perspektywa: byłem zarówno doświadczającym, jak i doświadczeniem. Byłem jednocześnie obserwatorem świata i samym światem. Byłem światem obserwującym siebie! A jednocześnie wiedziałem, że świat jest stworzony z "substancji" odczuwanej jako miłość, którą jestem ja sam!
Innymi słowy, istota rzeczywistości została mi objawiona jako "substancja" lub nous*, która poznaje siebie poprzez autorefleksję, a jej samoświadomość jest doświadczana jako niepohamowana i dynamiczna miłość, pełna radości i pokoju.
To doświadczenie niosło ze sobą nieporównywalną z niczym moc prawdy, ponieważ odczuwałem je jako prawdziwe na wszystkich poziomach mojego bytu. Na poziomie fizycznym moje ciało było pełne życia i energii, jak nigdy wcześniej. Na poziomie emocjonalnym postrzegałem siebie jako nieprawdopodobnie potężne źródło miłości, zaś na poziomie umysłowym wiedziałem z pewnością, że wszystko jest "stworzone" z miłości. Po raz pierwszy w życiu doświadczyłem istnienia innego wymiaru rzeczywistości, wymiaru, który wcześniej mogłem poznać jedynie intelektualnie, czytając o nim, ale nie żyjąc w nim; poziomu ducha, gdzie człowiek stanowi jedność ze światem.
Była to forma bezpośredniego poznania, mocniejszego niż "pewność" oferowana przez logikę; wiedza płynąca z wnętrza, a nie z zewnątrz, która jednocześnie angażowała wszystkie aspekty mojej świadomości: poziom fizyczny, emocjonalny, umysłowy i duchowy.
Lubię myśleć, że doświadczyłem wówczas swojej natury zarówno jako cząstki, jak i fali - aby użyć analogii z fizyką kwantową, której nie da się objąć zwykłą logiką. Aspekt cząsteczkowy przejawiał się zdolnością do zachowania mojej własnej tożsamości pomimo jednoczesnego doświadczania siebie jako świata (aspekt falowy). Jednak moja tożsamość była również częścią świata, ponieważ czułem, że jestem światem, który ogląda siebie z "mojego" jednostkowego punktu widzenia. Dochodzę zatem do wniosku, że moja tożsamość jest jednym z nieskończonych punktów widzenia, z których Jedność - całość tego, co istnieje - obserwuje i poznaje siebie. Innymi słowy, każdy z nas jest punktem widzenia Jedności, częścią Jedności, nierozdzielną, która zawiera Jej esencję i jako taka jest wieczna.
To doświadczenie pozwoliło mi zrozumieć, że, jak powiedział słynny libański aforysta Khalil Gibran: "Duchowe przebudzenie jest najważniejszą rzeczą w życiu człowieka, jest jedynym celem istnienia". To doświadczenie całkowicie odmieniło moje życie i przez lata zachowało swoją pierwotną intensywność i jasność. Do dzisiaj ma ono silny wpływ na moje życie.
Kluczowe pytania
Żyj pytaniami. Być może z czasem, niezauważenie, pewnego odległego dnia zaczniesz żyć odpowiedziami.
Rainer Maria Rilke, "Bądź cierpliwy"
Zetknięcie z własną duchową naturą skierowało mnie na ścieżkę badania charakteru mojej świadomości, jedynej, której mogę doświadczyć i którą mogę poznać. Kierowany pragnieniem zrozumienia i pogodzenia niewyrażalnego, jednoczącego doznania duchowego przebudzenia z codzienną rzeczywistością, intensywnie badałem swoją jaźń przez następne 20 lat, podczas których kontynuowałem działalność zawodową, najpierw jako dyrektor generalny, a następnie jako prezes Synaptics.
W tym czasie dogłębnie eksplorowałem moją dotychczas zaniedbywaną wewnętrzną rzeczywistość i starałem się zintegrować ją z zewnętrzną rzeczywistością, żyjąc jednocześnie w świecie i poza nim, innymi słowy: "w świecie, ale nie będąc ze świata"**. Pojąłem również, że doświadczenie zewnętrznego świata opiera się na powtarzalności zdarzeń współdzielonych z innymi ludźmi, podczas gdy doświadczenie wewnętrznego świata jest ściśle osobiste i może być znane innym tylko w takim stopniu, w jakim je komunikujemy.
Ta wewnętrzna praca była źródłem wielu intuicyjnych spostrzeżeń i spontanicznych transformacji moich myśli oraz postaw, co stopniowo pozwoliło mi na zintegrowanie i harmonizację obu światów, a także dogłębną zmianę mojego charakteru. Najbardziej widocznym aspektem tego procesu było niemal całkowite zniknięcie pewnego rodzaju niepokoju i lęku, które zawsze były częścią mojego wewnętrznego krajobrazu. Następnie zacząłem podawać w wątpliwość teorię, która opisuje nas jako maszyny biologiczne podobne do komputerów, ponieważ w oparciu o znane prawa fizyki powinniśmy być całkowicie nieświadomi, tak jak wspomniane komputery. W zasadzie smak wina, zapach róży, kolor pomarańczowy i miłość do syna nie powinny istnieć, ponieważ żaden naukowiec nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób sygnały elektryczne lub biochemiczne mogłyby wytwarzać te qualia. To, że każdy z nas je czuje i dzięki nim "wie", jest niezaprzeczalne, a to podważa prawdziwość tezy, że obecne teorie fizyczne są kompletne, tj. opisują całość rzeczywistości.
Powtarza się nam, że jesteśmy biologicznymi robotami, lecz intensywne osobiste poszukiwania, które przeprowadziłem po moim duchowym przebudzeniu, a także liczne niezwykłe i spontaniczne doświadczenia świadomości ujawniły coś zupełnie innego.
Miałem poczucie, że nie jesteśmy tylko ciałami, lecz istotami duchowymi tymczasowo uwięzionymi w fizycznej strukturze przypominającej wysoce wyrafinowanego drona. Jeśli jednak pozwolimy przekonać się tym, którzy twierdzą, że jesteśmy tylko naszym śmiertelnym ciałem, będziemy musieli przyjąć, że wszystko, co istnieje, pochodzi tylko ze świata fizycznego. W takim wypadku nie zaczniemy nawet zadawać sobie pytań o naturę i cel naszych twórczych impulsów i emocji. Nie podejmiemy się wówczas także zgłębiania sensu naszego życia, co, jak teraz rozumiem, jest najważniejszym elementem naszej ludzkiej egzystencji i doświadczenia.
Podsumowując, jeśli uznamy, że nieożywiona materia może wyjaśnić całą rzeczywistość, przyjmiemy założenie obalone już przez to, że jesteśmy świadomi.
W miarę postępów w moich badaniach stopniowo zdawałem sobie sprawę, że jeśli założymy hipotezę o świadomości i wolnej woli jako nieodłącznych właściwościach natury, naukowa wizja i narracja o rzeczywistości radykalnie zmienią i uwierzytelnią głęboką duchowość, z nieoczekiwanymi konsekwencjami zarówno dla nauki, jak i duchowości. Jednak w jaki sposób mogłaby nastąpić tak drastyczna zmiana?
Moim zdaniem nauka powinna starać się odpowiedzieć na wszystkie nasze fundamentalne pytania, a nie eliminować z rzeczywistości to, czego nie potrafi wyjaśnić. Dlatego postanowiłem poświęcić się w pełnym wymiarze czasu naukowemu badaniu zjawiska świadomości i w 2011 roku wraz z żoną założyłem Fundację Federica i Elvii Faggin, aby wspierać podstawowe badania nad świadomością - wychodząc z założenia, że jest ona fundamentalnym i nieodłącznym aspektem rzeczywistości. Sprawa jest zbyt ważna, aby lekceważyć hipotezę, że świadomość mogła zaistnieć przed powstaniem materii, a może nawet równocześnie z nią.
Nowa nauka o świadomości
Jeśli wyjdziemy od świadomości, wolnej woli i kreatywności jako nieodłącznych właściwości natury, obalona zostanie cała naukowa koncepcja rzeczywistości. W tej nowej wizji emocjonalne i intuicyjne elementy życia - ignorowane przez materializm - powracają, aby odegrać główną rolę. Arystoteles powiedział: "Edukacja umysłu bez kształcenia serca nie jest w ogóle edukacją". Nie możemy pozwolić, aby fizykalizm i redukcjonizm definiowały naturę człowieka i pomijały świadomość w opisie wszechświata.
Założenia fizykalizmu i redukcjonizmu znakomicie nadają się do opisu mechanicznych i symboliczno-informacyjnych aspektów rzeczywistości, ale są dalece niewystarczające do wyjaśnienia jej elementów semantycznych. Jeśli uparcie twierdzimy, że te założenia opisują całą rzeczywistość, z góry eliminujemy to, co odróżnia nas od naszych maszyn i wymazujemy z obrazu wszechświata naszą świadomość, naszą wolność, a przede wszystkim nasze człowieczeństwo.
Z drugiej strony, jeśli potraktujemy nasz wewnętrzny świat poważnie i zaczniemy go badać z miłością i determinacją, odkryjemy nowy Weltanschauung (światopogląd), który obiecuje ludzkości twórczą i kooperatywną przyszłość, pełną głębokiej satysfakcji. Nie można definiować życia tylko poprzez jego czysto biologiczne aspekty. W tej definicji trzeba przede wszystkim uwzględnić triumf duchowej natury wszechświata, która niepostrzeżenie kieruje naszym działaniem.
Fizyka kwantowa objawiła nam już, że wszechświat jest holistyczny i twórczy, a nowe odkrycia z zakresu teorii informacji kwantowej uzasadniają, jak zobaczymy w dalszej części książki, nową i rewolucyjną teorię świadomości oraz wolnej woli.
Z mojego punktu widzenia jedynym możliwym sposobem wyjaśnienia, jak wszechświat może tworzyć życie i świadomość, jest to, że sam wszechświat jest od samego początku żywy i świadomy. Jeśli potraktujecie tę hipotezę poważnie, cała koncepcja rzeczywistości ulegnie transformacji, z daleko idącymi konsekwencjami, które wskazują na świetlaną i satysfakcjonującą przyszłość. Kreatywność, etyka, wolna wola i radosna miłość mogą brać swój początek tylko w świadomości. Wykraczająca swymi zdolnościami poza możliwości ludzkiego mózgu potężna inteligencja mechaniczna, w którą wyposażyliśmy wynalezione przez nas maszyny, wesprze wówczas swą ogromną mocą naszą mądrość. W przeciwnym razie nasza technologia zostanie użyta przeciwko ludzkości przez tych, którzy głoszą materialistyczną wizję selekcji naturalnej faworyzującej samozwańcze "najsilniejsze" jednostki.
* Nous - słowo pochodzące z greki, w dosłownym znaczeniu duch, rozsądek, intelekt, rozum; według Anaksagorasa to siła kształtująca wszechświat, według Arystotelesa to boska część duszy; według Platona to racjonalny aspekt indywidualnej duszy [przyp. tłum.].
** Nawiązanie do Ewangelii wg św. Jana, 17:14 [przyp. tłum.].