Przedmowa. Śmiertelny cios
Część I. Życie i śmierć w jednym oddechu
Rozdział 1. Czym jest śmierć?
Rozdział 2. Proces śmierci
Rozdział 3. Jakość śmierci
Rozdział 4. Czy śmierć można przechytrzyć?
Rozdział 5. Mahasamadhi
Część II. Wdzięk śmierci
Rozdział 6. Przygotowanie na dobrą śmierć
Praktyka Sallekhany
Mówi się, że w życiu zgodnym z zasadami hinduizmu mamy możliwość wyboru
trzech sposobów życia. Możesz żyć jako bhogi, rogi lub jogin, ale
umrzeć możesz tylko jako jogin lub rogi. Bhogi to ktoś, kto zatracił
się w materialnej lub zmysłowej przyjemności. Rogi to osoba, której
życie jest ograniczone przez chorobę, na którą cierpi. Jogin to ktoś,
kto osiągnął jedność lub harmonię z Istnieniem. Możesz żyć w każdym z tych trzech stanów, ale jeśli chodzi o umieranie, są tylko dwie
możliwości: można umrzeć jako rogi lub jako jogin. Nie można wybrać
śmierci jako bhogi.
Niegdyś w tej kulturze wielu ludzi wybierało śmierć jako jogini. Ale
dzisiaj wszyscy wybierają śmierć jako rogi. Powstał w tym celu cały
przemysł -?być może czują, że muszą to wspierać. Obecnie w Stanach
Zjednoczonych nieproporcjonalnie dużo procedur medycznych przeprowadza
się w ciągu ostatnich 30 dni ludzkiego życia. Dlaczego trzeba tak wielu
interwencji na tym etapie? Wysiłki te nie służą dobremu samopoczuciu,
ponieważ skutkują one głównie ekstremalnymi męczarniami, podczas gdy
dobrze się wie, że ludzie ci i tak będą musieli wkrótce umrzeć. Tak więc
przed upływem tych ostatnich 30 dni -?powiedzmy, sześć miesięcy
wcześniej -?decydujesz się wygasić swoje życie i odejść. To
najrozsądniejszy sposób postępowania ze swoją śmiertelną naturą.
Niektórzy ludzie -?nawet ci, którzy nie kroczą ścieżką duchową -?chcą
świadomie opuścić swoje ciało, bo nie chcą umrzeć z rurkami wystającymi
z ich ciała. Chcą opuścić ciało powoli i odejść z wdziękiem, zamiast
przechodzić przez wszelkie rodzaje tortur. To, co dzieje się w szpitalu,
jest gorsze od piekła. To fakt. Jeśli tego nie wiesz, wybierz się w podróż i spędź kilka dni na wszystkich oddziałach ogólnych w państwowych
szpitalach w Indiach. Przekonasz się, że nie chciałbyś skończyć w takim
miejscu. To powód, dla którego wielu pracowników służby zdrowia w Stanach Zjednoczonych podpisuje z góry oświadczenie o niepodejmowaniu
resuscytacji (DNR). Widzą niekończącą się walkę, przez którą przechodzą
ludzie, którym wsadza się rurki i wbija igły, tylko po to, żeby
podtrzymać ciało przy życiu i przedłużyć cierpienie. Może sami to robią
swoim pacjentom, ale nie chcą, aby spotkało to ich, gdy nadejdzie ich
czas.
W przeszłości w kulturze indyjskiej ludzie radzili sobie inaczej.
Powiedzmy, że nie znałeś w ogóle jogi i miałeś ponad 80 lat, ale nadal
czułeś się dobrze. Prawdopodobnie przeżyłbyś jeszcze najwyżej 10-15 lat.
Ale załóżmy, że mając świadomość coraz większego zniedołężnienia ciała,
podjąłeś decyzję: "Nadszedł czas, abym świadomie doprowadził je do
końca". Tak czy inaczej, zamierzałeś je wyczerpać, po prostu
zdecydowałeś się świadomie je wyłączyć. Zatem przez kilka lat zamiast
dwóch posiłków dziennie spożywałeś jeden. Następnie z jednego posiłku
zrobiłeś pół posiłku itd. Może to znacznie przedłużyć lub skrócić życie
-?zależnie od uwarunkowań karmicznych i energetycznych. Ale z pewnością
zapewni wolność od przedłużającego się cierpienia. W przeszłości, kiedy
ludzie udawali się do Wanaprastha Aśrama, zwykle stopniowo zmieniali
rodzaj pożywienia, najpierw jedli świeże owoce, potem świeże liście,
kolejno suche liście, dalej tylko wodę, aż w końcu nie spożywali nawet
wody. Następnie, w ciągu trzech do pięciu dni, odchodzili, ponieważ nie
chcieli umrzeć jako rogi.
Czy to jest samobójstwo? Zdecydowanie nie. Samobójstwo popełnia się w wyniku frustracji, gniewu, lęku lub gdy nie możemy znieść cierpienia. To
zaś nie jest ani samobójstwo, ani eutanazja. Chodzi o to, by być na tyle
świadomym, by wiedzieć, kiedy cykl życia się dopełnił i z niego wyjść.
Chodzi o to, aby rozwinąć wystarczającą świadomość, aby oddzielić się od
nagromadzonej fizyczności. Na tym poziomie świadomości można odejść.
Jeśli nie osiągniesz takiego poziomu, to przynajmniej powinieneś
sprawić, by ostatnia chwila była dla ciebie bardzo wdzięczna, przyjemna,
radosna i błoga. Będzie to możliwe, jeśli poczyniłeś zawczasu pewne
przygotowania. Jeżeli to wszystko nie jest możliwe, to przynajmniej
można podjąć decyzję, że odmawiasz zbędnej interwencji medycznej. Będzie
to korzystne dla ciebie i dla planety.
Współczesne społeczeństwa mają coraz większą obsesję na punkcie
wydłużania ludzkiego życia za wszelką cenę. Musisz zrozumieć, że nie
każdy nastawia się na to, żeby żyć 100 lat. Jeśli ty tego pragniesz, to
musisz dostosować swoje życie pod wieloma względami. Niestety, większość
tych milionerów dążących do nieśmiertelności poznała w życiu jedynie
przyjemności ciała, radości i bóle przeżyć psychicznych oraz upojenie
władzą w świecie, w którym żyją. Wszystko to jest fizyczne, zatem w ogóle nie sięgali wzrokiem poza ten wymiar. Dziś, dzięki zaawansowanym
interwencjom medycznym -?hormonom, suplementom, komórkom macierzystym
czy czemukolwiek innemu -?udaje im się jedynie jakoś utrzymać ciało przy
życiu.
Kiedy ludziom przestaje działać oprogramowanie, ale sprzęt jako taki
jeszcze działa, stają się jak pusta skorupa. Obecnie w społeczeństwach
zachodnich jest o wiele za dużo takich pustych skorupek. Niektórzy,
pracujący z takimi osobami, opowiadali mi, że ci wszyscy mężczyźni i kobiety w wieku 85-90 lat stracili pamięć, ale z czasów młodości
zapamiętali tylko, że muszą być atrakcyjni dla płci przeciwnej.
Zapomnieli wszystko inne, ale to jedno pozostało ze względu na
hormonalną naturę tego aspektu życia, który wrył się w ciele. Ledwie
chodzą, poruszają się na wózku. Ale jeśli pojawi się ktokolwiek
odmiennej płci -?gość, pracownik, ktokolwiek -?chcą go obłapiać.
Codziennie, starając się wyglądać atrakcyjnie, nakładają szminkę,
makijaż, różne kosmetyki albo zacinają przy goleniu. Obłapiają każdego,
kogo zobaczą. Dostrzegasz, jakie to żałosne? Jednak w obecnym
społeczeństwie coś takiego uznaje się za godne pochwały. Uważa się, że
jeśli ktoś ma 90 lat i nadal romansuje, to coś wspaniałego, a nie
głupiego, niedorzecznego, bo to wszystko, do czego takie osoby się
przyzwyczaiły.
Tego rodzaju sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby, podobnie jak wszystkie
inne stworzenia, istoty ludzkie wiedziały, kiedy i jak umierać z wdziękiem. Zatem co mogą zrobić ci, którzy nie mają możliwości pozbycia
się ciała wedle własnego uznania, jak mają z gracją je opuścić? Jak i kiedy podjąć tę decyzję? To kwestia indywidualna. Ktoś będzie bardzo
silny w wieku 85 lat, a ktoś inny być może będzie musiał odejść w wieku
70 lat -?to zależy od wielu czynników. Wiek chronologiczny nie jest
kryterium. Aby to wiedzieć, potrzeba pewnej ilości sadhany, lub też
wglądu w życie. Wtedy będziesz wiedział, kiedy nadchodzi niedołężność,
będziesz wiedział, kiedy ciało staje się niestabilne i będziesz czuł, że
wyczerpałeś swoją karmę. W przeciwnym razie czujesz się zagubiony na tym
świecie, a tak niestety współcześnie czuje się większość ludzi.
W czasach starożytnych społeczność bardzo wspierała ludzi w tym, by
świadomie decydowali się na zużycie ciała i odejście z wdziękiem, gdy
nadejdzie czas. Na przykład w społeczności dżinijskiej istniała praktyka
zwana Sallekhana lub Santara. Hindusi mają coś podobnego o nazwie
prajopawesa. W tej tradycji, jeśli ktoś czuł, że zbliża się do etapu
odejścia, a był wystarczająco świadomy, mógł sam zdecydować -?w pełni to
akceptowano. Jeśli ktoś nie był tego świadomy, konsultował się ze
wszystkimi ludźmi wokół, w tym z rodziną, starszyzną, przywódcą
duchowym. Ludzie następnie dyskutowali i nad tym debatowali.
Powiedzmy, że ktoś składa podanie, mówiąc: "Myślę, że nadszedł czas na
Sallekhanę lub prajopawesę". Zaczynają się więc debaty i dyskusje, a odpowiedź brzmi: "Nie, jeszcze nie czas na ciebie. Dlaczego chcesz to
zrobić?". Ludzie wymieniają wszystkie rzeczy, które miały się jeszcze
wydarzyć w życiu tego człowieka i wszystkie obowiązki, które musi
wypełnić. On jednak mówi: "Nie, nie. Myślę, że zrobiłem już
wystarczająco dużo. Moje ciało nie pozwala mi zostać, muszę odejść".
Wtedy odparliby: "Musimy skonsultować się z tym i tym", uważanym za
duchowego przywódcę społeczności.
Wspólnie skonsultowaliby się z nim i postanowiliby: "Dobrze, myślimy, że
nadszedł czas, aby ten człowiek odszedł. Może nie teraz, ale w przyszłym
roku". Postanowi więc on odejść w następnym roku, na podstawie tego, co
radzi społeczność. Następnie przywódca duchowy udzieli mu inicjacji w ten proces, który sam w sobie bywa długotrwały i wieloetapowy. Na każdym
etapie przywódca duchowy oceni postępy i upewni się, że dla tej osoby to
naprawdę właściwe rozwiązanie. Jeśli istniałyby co do tego nawet
najmniejsze wątpliwości, proces by odwołano, a daną osobę zawrócono ze
ścieżki.
Powiedzmy, że chodziłoby o mnie. Może stwierdziłbym: "OK, chcę odejść w czasie najbliższych sześciu miesięcy". Może skonsultowałbym się z ludźmi
z Centrum Isha Yoga: "Uważam, że już dość zrobiłem, wspaniale zajmujecie
się Centrum. Uważam, że mnie nie potrzebuje Devi1 ani Dhjanalinga,
ani nikt inny. Moim zdaniem właściwe jest, żebym odszedł w ciągu roku".
Odpowiedzą: "Nie, nie, Sadhguru, musisz tu być". Ja zapytam: "OK, jak
długo?". Oznajmią: "Sadhguru, jeszcze 20 lat". Ja powiem: "Nie, nie,
najwyżej trzy lata...". Gdyby każdy był wystarczająco dojrzały lub
świadomy, moglibyśmy porozmawiać o tym i dojść do czegoś. W przeciwnym
razie wystarczy, że wypowiesz słowo "śmierć", a rozpęta się piekło.
Kiedy całe społeczeństwo jest świadome, że śmierć jest nieuniknioną
częścią życia, możemy usiąść, negocjować, wzajemnie udzielać sobie
wskazówek, dojść do czegoś i zdecydować, jaki sposób na odejście jest
najlepszy w danej sytuacji. Przypomina to aranżowane małżeństwo w Indiach. Załóżmy, że córka osiągnęła pełnoletność -?to kiedy wydać ją za
mąż? Rodzina siada i dyskutuje na ten temat. Pytają dziewczynę o jej
poglądy. Słuchają tego, co ma do powiedzenia, patrzą na ogólną sytuację
i widzą, co jest najlepsze, a w końcu ustalają datę. Śmierć jest również
kolejną częścią twojego życia i tak powinieneś się z nią obchodzić.
W przeszłości było to powszechną praktyka, choć przyjmowała wiele
różnych form. Nawet królowie pod koniec życia decydowali się na
Wanaprastha Aśramę i Sallekhanę lub prajopawesę. Jednym z najsłynniejszych ludzi, którzy wybrali Sallekhanę, był Ćandragupta
Maurja. Był on założycielem dynastii Maurjów i pierwszym cesarzem, który
zjednoczył Indie w niemal jedno państwo. Od tego czasu żadnemu innemu
cesarzowi nie udało się stworzyć większego imperium na subkontynencie.
Rządził od 321 do 297 roku p.n.e. Aśoka2 był jego wnukiem. Kiedy
Ćandragupta miał 42 lata, abdykował na rzecz swojego syna Bindusary.
Następnie został ascetą jako uczeń dżinijskiego świętego Bhadrabahu i wyemigrował do południowych Indii wraz z dżinijskimi mnichami. W wieku
55 lat zakończył swoje życie poprzez Sallekhanę w Shravanabelagoli w stanie Karnataka. Do dziś w Shravanabelagoli istnieje mała kamienna
zagroda, w której mieszkał po rozpoczęciu Sallekhany.
Współcześnie wiele wybitnych osobistości, takich jak Acharya Vinoba
Bhave, wybrało tę formę śmierci. Zatem, podobnie jak podejmujesz
wysiłki, by żyć, powinieneś również podjąć starania, by przygotować się
na śmierć. Powinieneś postanowić: "Jeśli umrę, chcę umrzeć w ten
sposób". Załóżmy teraz, że umrę jutro. Nie planuję umrzeć jutro, ale czy
jeśli tak się zdarzy, to jestem gotowy? W stu procentach! Ponieważ
przygotowywałem się na to przez całe swoje życie. Czy to oznacza, że
dążę do tego, żeby umrzeć jutro? Nie. Zrobię wszystko, aby żyć dobrze.
Zawsze twierdzę, że w życiu należy mieć głębokie zamiłowanie do tego, co
najwyższe, współczucie dla wszystkich i nie należy być przywiązanym do
samego siebie. Powiedziałbym także, że jeśli chcesz dobrze umrzeć, do
pewnego stopnia musisz pielęgnować w sobie beznamiętność wobec własnej
śmierci. W przeciwnym razie człowiek odejdzie, walcząc -?kopiąc i krzycząc -?a to nie będzie dobre dla tego, co nadejdzie potem.
Wszystkie nasze sytuacje życiowe, począwszy od dzieciństwa, zmieniały
się z czasem. Czy bawiliśmy się kamieniami, czy pluszowymi misiami, czy
chodziliśmy do szkoły, hasaliśmy po lesie, uczyliśmy się rzucać
włócznią, czy obsługiwać komputer -?wszystko, co robiliśmy w życiu,
zasadniczo zależało od czasów. Ale śmierć jest pewną stałą -?niezależnie
od tego, czy żyjemy tu dzisiaj, czy żyliśmy 10 000 lat temu, ludzie
zawsze podchodzili do śmierci w ten sam sposób. To, czy patrzyli na nią
ze strachem i przerażeniem, czy ze spokojem, czy z absolutną błogością,
zależało nie od czasu, ale od tego, na ile byli świadomi. Sytuacje
życiowe mogą się zmieniać zależnie od okoliczności, ale śmierć jest tym
aspektem naszego życia, który zawsze był stały, bez względu na to, w jakiej epoce historycznej istniejemy.
Znaczenie śmierci w Kaśi3
Bez względu na to, w jakich czasach istniejemy, w każdym społeczeństwie
niezwykle ważne jest, aby tworzyć przestrzenie, w których ludzie mogą
umierać bez oczekiwania nagród po śmierci, gdzie mogą zmierzyć się ze
swoją śmiertelnością jako taką. Niestety, nasze życie zostało
ukształtowane na podstawie nagród -?słyszeliśmy, że w szkole mamy starać
się o dobre oceny, a w pracy o awans. Ludzie wymyślili nawet motywacje
do pójścia do nieba: rzeka wina, dziewice czy wspaniałe jedzenie, ale
wszystkie te nagrody są tylko częścią oczekiwań ludzkiej psychiki i nie
mają nic wspólnego z rzeczywistością. Z tą nagrodą lub karą, marchewką
lub kijem, twoje życie nie może stać się pełnoprawnym procesem. Toczy
się jedynie od nagrody do nagrody lub od kary do kary. Musimy tworzyć
przestrzenie, w których przynajmniej wtedy, gdy człowiek musi umrzeć,
nie ma ani nagród, ani kar, lecz jest sposób na godne umieranie. Jeśli
nie żyłeś z wdziękiem i błogością, to przynajmniej musisz umrzeć z wdziękiem i spokojem.
Tworzenie w naszym społeczeństwie takich przestrzeni, w których ludzie
mogą umierać godnie, staje się odpowiedzialnością każdego pokolenia.
Jednym z takich przykładów jest miasto Kaśi. Żadne inne miasto na
świecie nie jest tak głęboko związane ze śmiercią, jak właśnie to. Jest
to również jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast na
świecie. Istnieją dowody, że liczy sobie co najmniej 12 000 lat, ale z pewnością jest znacznie starsze. Kaśi nie tylko jest zamieszkiwane
nieprzerwanie od tysięcy lat, ale było także najpotężniejszym duchowym
magnesem, który zewsząd przyciągał ludzi. Nie będzie przesadą
stwierdzenie, że na subkontynencie trudno byłoby znaleźć kogoś, kto nie
chciałby udać się do Kaśi -?wszystko jedno z jakiego powodu.
Ludzi przyciągała nie tylko możliwość, że umrą w Kaśi, bo w tym mieście
chodzi nie tylko o śmierć. Z równą czcią i zapałem celebruje się tam
zarówno życie, jak i śmierć. Ludzie tłumnie przybywali do tego miejsca
również ze względu na jego splendor i wielkość. Od tysięcy lat ludzie z całych Indii osiedlają się w Kaśi i mieszkają w dzielnicach, z których
każda zachowuje część swojej pierwotnej tożsamości i językowego
kolorytu. Pod wieloma względami Kaśi stanowi mikrokosmos cywilizacji
hinduskiej i cywilizacyjne centrum Indii.
Słowo kaśi oznacza światło. To miasto jest wieżą światła w znaczeniu
duchowym. Ideą i celem stworzenia takiej wieży światła było to, aby
pomóc ci w uzyskaniu dostępu do tego wymiaru w tobie, do którego nie
mógłbyś dotrzeć samodzielnie. Kosmiczna możliwość przejawia się tutaj
jako rzeczywistość -?to właśnie oznacza Kaśi. To nie jedyne miejsce
stworzone w ten sposób -?powstało wiele innych podobnych. Ale Kaśi jest
ważne ze względu na swój ogrom, estetykę i piękno. Podobno w dawnych
czasach nie było na planecie innego równie pięknego miasta. Stały w nim
trzypiętrowe budynki, co w tamtych czasie było niesłychane. Ludzie byli
zdumieni, bo wedle ich doświadczenia, niewiarygodne było to, że nad
brzegami rzeki budowano trzypiętrowe domy. Był to wyczyn inżynieryjny
sam w sobie.
Kaśi było także najważniejszym ośrodkiem nauk duchowych. Podobno
mieszkały tam setki mędrców, jasnowidzów, guru, oświeconych istot i uczonych, którzy przekazywali swoją wiedzę tysiącom uczniów
przybywających z całego kraju, a także innych części świata. Była tam
reprezentowana każda duchowa tradycja, każda sekta i podsekta hinduskiej
duchowości. W samym mieście znajduje się blisko 3000 świątyń. Kaśi było
również pierwotnym ośrodkiem sztuki, kultury i muzyki. Pod względem
estetycznym, duchowym, naukowym i każdym innym było to najpiękniejsze
miejsce tamtych czasów. Wszystko to razem sprawiało, że miasto działało
jak magnes i miało odpowiednią atmosferę, by przyciągać ludzi. Wielu
wybitnych świętych, filozofów, poetów, pisarzy i muzyków wszech czasów
mieszkało w Kaśi w którymś momencie swojego życia. Nawet Śiwa mieszkał w Kaśi. Kiedy Agastja Muni musiał wyjechać z Kaśi, to nawet on opiewał
jego piękno i wielkość. Nie chciał opuszczać tego miejsca, ale udał się
na południe z powodu pracy.
Tradycyjnie ludzie przyjeżdżali do Kaśi nie tylko wtedy, gdy byli na
łożu śmierci. To byłaby głupota. Ludzie spędzali tam ostatnie 15-20 lat
swojego życia, ponieważ chcieli mieszkać w najpiękniejszym miejscu.
Życie i opuszczenie ciała w tym miejscu stało się czymś ważnym. Miasto
pierwotnie powstało po to, żeby w nim mieszkać. Stopniowo ludzie jednak
je opuszczali, ponieważ prowadzili interesy gdzie indziej. Mimo to
pragnęli mieszkać tam choćby u schyłku życia. W ten sposób miasto
zyskało reputację miejsca, do którego jedzie się umrzeć.
Granice miasta wyznacza linia nazywana trasą Pańća Krośi, tworząca
kształt ogromnego koła, którego obwód liczy w przybliżeniu 84 kilometry.
Ludzie tradycyjnie wierzyli w Kashyam Maranam Muktih, co oznacza, że
każdy, kto umrze w obrębie tego koła, osiągnie mukti. Nieważne, czy
byłeś podły przez całe życie, jeśli umarłeś w Kaśi, osiągnąłeś mukti,
takie panowało przekonanie. Aby to zagwarantować, Śiwa przybiera w Kaśi
formę Kala Bhajrawy. Kala Bhajrawa oznacza "mroczny", ten, który
symbolizuje nieograniczony czas i przestrzeń. Kala oznacza zarówno
czas, jak i przestrzeń. To zabójcza forma Śiwy. Jako Kala Bhajrawa ma on
być w trybie niszczycielskim. Nie niszczy tego czy tamtego, lecz czas.
Wszystkie fizyczne rzeczywistości istnieją w obrębie czasu. Jeśli twój
czas ulegnie zniszczeniu, wszystko się dla ciebie kończy. Właśnie to
robi Kala Bhajrawa.
W Kaśi Śiwa, przyjmujący postać Kala Bhajrawy, ma osobiście obdarzać
wyzwoleniem, przekazując Mantrę Taraka wszystkim, którzy tam umierają.
Panuje pogląd, że Jama, bóg śmierci, nie ma władzy w obrębie Kaśi. Ani
on, ani jego posłańcy, jamaduta, nie mogą wejść do miasta. Gdy ktoś
traci swoje fizyczne ciało, Kala Bhajrawa daje mu jatana śarira,
specjalne subtelne ciało energetyczne, aby ten ktoś mógł przepracować
swoją karmę. Podobno cierpienie w owym jatana śarira jest 42 razy
bardziej intensywne niż zwykłe cierpienie. Ponieważ jest aż tak
intensywne, kończy się niemal natychmiast. To wszystko jest bardzo
pięknym sposobem na wyrażenie faktu, że normalne procesy zachodzące po
śmierci nie mają zastosowania, a zamiast tego dzieje się coś niezwykle
intensywnego.
Tradycyjnie nazywa się to Bhajrawi Jatana. Jatana oznacza
"ostateczne cierpienie". To coś, co może cię spotkać poza ciałem, ale
Kala Bhajrawa sprawia, że przydarza ci się to tutaj. W momencie śmierci
bardzo wiele twoich żywotów rozgrywa się z wielką intensywnością w ciągu
kilku chwil. Wszelkie przyjemności, cierpienia i bóle, które muszą cię
spotkać -?rozłożone na wiele żywotów -?teraz przydarzą się w mikrosekundzie. Odbywa się to z taką intensywnością, której nie jesteś w stanie znieść. Jeśli cierpienie ma się szybko zakończyć, musi być
superintensywne, bo tylko wtedy szybko się skończy. Chodzi o to, by twój
magazyn karmiczny zaczął się opróżniać w przyspieszonym tempie. Jeśli
tempo jest łagodne, będzie to trwać wiecznie. Dlatego Kala Bhajrawa
tworzy tak fenomenalny ból, dla ciebie niewyobrażalny, aby po nim nie
pozostało w tobie nic z przeszłości. Sprawia, że trwa on tak krótko, jak
to możliwe.
Powtarzam to na wiele sposobów: zasadniczo duchowość oznacza, że szybko
przewijasz swoje życie do przodu. Być może będziesz cierpiał o wiele
bardziej, ponieważ wszystko będzie działo się w przyspieszonym tempie.
To, co rozciągnąłbyś na 10 lat, wydarzy się, powiedzmy, w jeden miesiąc.
Zatem intensywność cierpienia, przez które przechodzisz, jest bardzo
silna. Mogą pojawić się chwile ekstazy i radości, ale gwałtownie pojawia
się też w tobie ogrom cierpienia.
Linga Bhajrawi, konsekrowana przez Sadhguru, znajduje się w Isha Yoga Center. [wróć]
Słynny władca Indii, który rządził w latach 265-238 p.n.e. [wróć]
Inna nazwa Kaśi to Waranasi oraz Benares (przyp. tłum.). [wróć]