Rozdział 1. Co znaczy: STRIVE?
Rozdział 1
Co znaczy: STRIVE?
Uważam, że najważniejsza jest miłość z zasadami. Dlaczego? Ponieważ taka
postawa prowadzi do samoświadomości. Z kolei samoświadomość to klucz do
sukcesu - tylko traktując się z surową powagą, zdobędziemy wgląd we
wszystkie nasze mocne i słabe strony i rozpoznamy stojące przed nami
szanse dalszego rozwoju. Jestem więc dla siebie wymagająca, ale
sprawiedliwa. Nie interesuje mnie za to perfekcjonizm - z wielu
przyczyn, lecz najważniejsza z nich to ta, że bezustanne dążenie do
ideału w ogóle nie jest zabawne. Dajcie spokój! Ludzie, którzy żywią się
wyłącznie warzywami i nigdy nie kosztują ani grama cukru... To muszą być
straszni nudziarze i za grosz takim nie ufam.
No dobrze, żarty na bok, ale serio - kto tak żyje? Kto ma dość siły
woli, by pozostać niezłomnym wobec pokusy niezdrowego żarcia? Kto jest w stanie powstrzymać się od okazjonalnego sięgnięcia po jakiś niosący
pociechę smakołyk? Nawet ja, słynąca z silnej woli, tego nie potrafię. A tak się składa, że przez niemal całe życie musiałam utrzymywać ciało w szczytowej formie, niezmiennie gotowe do gry.
Kiedy dziesięć lat temu zdiagnozowano u mnie zespół Sjögrena, moje
nastawienie do życia zostało poddane poważnej próbie. Stanęłam oko w oko
z nieuleczalną chorobą autoimmunologiczną, która zaostrza się
niespodziewanie, powodując ból, drętwienie i uczucie przewlekłego
zmęczenia. Bardzo trudno przyszło mi zaakceptować ten fakt, biorąc pod
uwagę, że kariera sportowa wymaga, bym stale była w jak najlepszej
kondycji.
Dbanie o zdrowie i dobre samopoczucie to dla mnie coś znacznie więcej
niż zwykłe hobby - to prawdziwa pasja, którą rozwijam i zgłębiam przez
całe życie. Dlatego też wydawało mi się, że wiem dość dużo, aby uporać
się z tym nowym wyzwaniem. Wierzyłam w szybkie, łatwe rozwiązania, w metaforyczny plasterek, którym będę mogła zakleić mojego Sjögrena i żyć
tak, jak dotąd. Ale choć stosowałam na co dzień to samo systemowe
podejście, które tak dobrze posłużyło mi we wszystkich innych obszarach
życia, nie byłam w stanie okiełznać tej autoimmunologicznej
dolegliwości. Właśnie wtedy siostra doradziła mi udział w trzytygodniowym programie dotyczącym dobrostanu fizycznego i psychicznego. Wstąpiłam wówczas na ścieżkę, która finalnie doprowadziła
mnie do przemyślenia swojego życia od nowa.
Jednak na początku tej drogi wiedziałam tylko tyle, że ów program
dotyczy zdrowia. Dopiero potem stopniowo zapoznawałam się z koncepcją
całościowej troski o ciało, czyli bezpośredniego przełożenia tego, jak
traktujesz własne ciało - chodzi tu nie tylko o dostarczane mu
pożywienie, ale i o wszystkie zabiegi, którym je poddajesz - na jego
podatność na różne choroby. Dowiedziałam się, że dobre samopoczucie
wynika z sumy naszych działań, a kiedy jakaś składowa nie funkcjonuje
tak, jak powinna, ma to wpływ na wszystkie inne ogniwa łańcucha
psychofizycznego dobrostanu.
Jako tenisistka dobrze pojmowałam te zależności. Zawodowy sportowiec
musi być nie tylko silny fizycznie, lecz także odporny psychicznie i emocjonalnie. Nie możesz sobie pozwolić na zaniedbanie żadnej z tych
sfer, bo jeśli w którejś z nich panuje chaos, nie uda ci się
zaprezentować światu najlepszej wersji siebie. Zamieszanie w głowie czy
w sercu na dłuższą metę utrudni ci osiągnięcie sukcesu, a nawet jeśli
dopniesz swego, to prawdopodobnie zwycięstwo będzie cię mniej cieszyć.
Musisz przyjrzeć się każdemu aspektowi siebie, jeśli chcesz wieść jak
najzdrowsze i najszczęśliwsze życie. Musisz więc orientować się, jak
wszystkie te aspekty wpływają na siebie nawzajem.
Ten trzytygodniowy program otworzył mi oczy. Przestałam szukać łatwych
rozwiązań i zadałam sobie pytanie: "Dlaczego właściwie potrzebuję
plasterka? Może będę w stanie dotrzeć do samego źródła problemu, zamiast
próbować leczyć go objawowo?". Zaczęłam się też zastanawiać: "Czego
jeszcze nie wiem o zdrowiu i dobrym samopoczuciu? W jaki sposób to
wszystko się ze sobą łączy? Czy da się zadbać o jedno i drugie tak, by
było to przystępne, przyjemne, a do tego ekscytujące?".
Wyposażona w tę nową perspektywę ruszyłam na poszukiwania zarówno
tradycyjnych, jak i niekonwencjonalnych sposobów myślenia oraz strategii
w obszarze zdrowia, ćwiczeń fizycznych, odżywiania i rekonwalescencji. W pewnym momencie zrozumiałam, jak połączyć te odmienne podejścia, tak
żeby wzajemnie oddziaływały na swoją korzyść, wzmacniając ogólny efekt.
Dzięki tej wdrożonej dekadę temu strategii do dziś jestem w stanie robić
w życiu to, co kocham, choć zespół Sjögrena nie odpuszcza. Osiągam
również wszystkie wyznaczane sobie cele dotyczące zdrowia i dobrego
samopoczucia.
STRIVE - rozwiązanie twoich problemów
Utrzymanie się w zdrowiu i dobrym samopoczuciu nie powinno być trudne
ani wymagać nadmiernego wysiłku. Dlatego każdego dnia angażuję się w te
osiem prostych, ale dających wymierne efekty aktywności:
Obserwuję wszystkich i wszystko wokół - również siebie samą.
Intencjonalnie poświęcam czas na docenienie wszystkich dobrodziejstw
losu.
Ze spokojem godzę się z tym, że moje życie nigdy nie będzie idealnie
zrównoważone.
Zamiast martwić się brakiem równowagi, skupiam się na działaniach,
które wzbogacają moje życie i pomagają mi się rozwijać.
Troszczę się o ukojenie swojego ciała i umysłu, wykorzystując wiedzę o tym, jak zwolnić i zrobić sobie przerwę od codzienności, oraz
najlepsze znane mi metody terapeutyczne, które uzdrawiają zarówno moje
ciało, jak i psyche.
Znam sprawczą moc wiary w siebie i praktykuję tę wiarę na każdym
etapie podejmowanych działań.
Aktywnie poszukuję inspiracji. Każdy drobiazg, który mi jej
przysparza, służy utrzymaniu zaplanowanego kursu i robieniu postępów.
Pamiętam, by zawsze sięgać wyżej, czyli dążyć do jakiegoś określonego
celu (przynajmniej jednego). Celem tym ma być coś, co sprawi mi
frajdę.
Obserwacja, docenianie, równowaga, wzbogacanie, kojenie, wiara,
inspiracja oraz sięganie wyżej - wszystko opiera się na tych krótkich
hasłach. Kiedy już zaczniesz skupiać się na nich każdego dnia, tak jak
ja to robię, nawet na kilka minut dziennie - wszystkie te drobne, lecz
nieocenione aktywności odmienią twoje życie na lepsze. Odkryłam, że
dopóki trzymam się tych ośmiu punktów, łatwiej mi podejmować rozsądne
decyzje dotyczące mojego zdrowia, a następnie przekuwać każdą decyzję w nawyk. A kiedy już nawyk wejdzie mi w krew, mogę praktykować go na co
dzień i przychodzi mi to naturalnie i bez trudu. Jeżeli marzysz o tym,
żeby osiągnąć określony dobrostan psychofizyczny, to ta strategia
wydatnie ci w tym pomoże. Dzięki niej uda ci się to o wiele szybciej i będzie cię kosztowało o wiele mniej wysiłku oraz stresu.
Na tym polega magia STRIVE. Jeżeli zastosujesz się do moich instrukcji,
to - niezależnie kim jesteś - będziesz doświadczać poczucia szczęścia i spełnienia. A to dlatego, że jeśli jesteś w stanie z ręką na sercu
zaświadczyć, że każdego dnia w jakiś sposób udało ci się zrealizować
wszystkie osiem zadań - nawet jeśli były to drobiazgi - to możesz uznać
ten dzień za wygrany. Jeżeli kładąc się wieczorem do łóżka, możesz sobie
powiedzieć tak:
Coś dziś zaobserwowałem(-łam).
Coś dziś doceniłem(-łam).
Coś dziś zrównoważyłem(-łam).
Coś dziś wzbogaciłem(-łam).
Coś dziś ukoiłem(-łam) w sobie lub w moim otoczeniu.
W coś dziś uwierzyłem(-łam).
Kogoś dziś zainspirowałem(-łam) - siebie lub drugiego człowieka.
Sięgnąłem/sięgnęłam wyżej w swoich dążeniach.
Jeżeli wszystkie powyższe stwierdzenia będą prawdą - a wierz mi, że
jesteś w stanie tego dokonać - wówczas taki dzień możesz uznać za
sukces. A co ważniejsze, możesz stosować tę strategię dzień po dniu i próbować wciąż nowych rzeczy, budzących w tobie ten wieczorny przypływ
dumy. Dziś, jutro i pojutrze też.
Od dziesięciu lat uczę się efektywnego dbania o siebie, ponieważ tak
naprawdę ta dbałość jest wyłącznie moim obowiązkiem. Podobnie jak ty
masz obowiązek zadbać o siebie. Ale - w przeciwieństwie do mnie - nie
musisz przechodzić tej drogi samotnie. Poniżej znajdziesz celne rady,
które stosowałam codziennie, a dzięki temu każdy dzień przybliżał mnie
do osiągnięcia założonych celów związanych ze zdrowiem i dobrostanem. A wszystko to było proste, przyjemne i ekscytujące. Na kartach tej książki
znajdziesz przewodnik, który mentalnie, fizycznie i duchowo wciąż
prowadzi mnie przez życie. Nie tylko jako sportsmenkę, lecz także jako
kobietę, córkę, siostrę oraz jednostkę, która pragnie żyć zdrowo i szczęśliwie - tak długo, jak to możliwe.
Mówiąc krótko, tych osiem działań nigdy mnie nie zawiodło.
A od dziś nie zawiodą one również ciebie.
Rozdział 2. STRIVE w czterech obszarach życia
Rozdział 2
STRIVE w czterech obszarach życia
Teraz, gdy znasz już osiem kluczowych działań, które należy podejmować
każdego dnia swojego życia, odpowiem na poważne pytanie, które zapewne
masz na końcu języka. A mianowicie: "No dobrze, ale co to właściwie
znaczy: obserwować, doceniać, równoważyć, wzbogacać, koić, wierzyć,
inspirować i sięgać wyżej?".
Pozwól, że opowiem ci o czterech znaczących obszarach mojego życia.
Ilekroć inwestuję w nie choćby odrobinę energii, zawsze przynosi mi to
korzyści warte tego wysiłku:
moja dieta
aktywności, które podejmuję w ciągu dnia
ludzie wokół mnie i moje otoczenie
wreszcie ja sama
Zapewne myślisz sobie w duchu: "Przecież to mnóstwo roboty!". Owszem.
Przeorganizowanie tylko jednej z tych kwestii to zadanie na pełny etat,
nie mówiąc już o wszystkich czterech naraz. Ale naprawdę nie potrzeba
wiele pracy, żeby dostrzec ogromną zmianę na lepsze. Wystarczy wykazać
się konsekwencją i regularnie poświęcać każdej z powyższych spraw trochę
uwagi.
Mówię poważnie. Być może niektóre z lekcji, którymi się z tobą podzielę
na kartach tej książki, wydadzą ci się zupełną nowością albo nad wyraz
głębokim wglądem w naturę rzeczy... ale wiele innych to rozwiązania
nieskomplikowane, niewymagające wiele czasu ani wysiłku. Co nie oznacza,
że nie wywrócą one twojego świata do góry nogami. Jeśli się nad tym
zastanowić, czasem najtrudniej jest nam robić rzeczy najprostsze, bo tak
łatwo je zlekceważyć w natłoku ważnych spraw i zajęć. Ale jeśli
podejdziesz do najdrobniejszych spraw w sposób zdyscyplinowany, będziesz
w stanie zrealizować wielkie marzenia.
A teraz najlepsza wiadomość - żeby osiągnąć niezwykłe rezultaty, nie
musisz zastosować się do wszystkiego, co rekomenduję w tej książce. Czy
chciałabym, żebyś dał(a) z siebie tyle, ile będziesz w stanie?
Oczywiście, że tak! Jestem ekstremistką i bywam dla siebie bardzo
surowa, więc lubię ukazywać innym nowe standardy, do których mogą zacząć
dążyć i wokół których kształtować swoje życie.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie mam pojęcia, z czym zmagasz się
na co dzień. Nie wiem, ile minut dziennie możesz mi poświęcić dziś, a ile jutro. Nie znam twoich priorytetowych celów. Za to mam silne
przeświadczenie, że program STRIVE przyda się każdemu, bez względu na
jego wiek lub rodzaj codziennie podejmowanych aktywności. Łatwo jest
podążać za wytycznymi programu, bo w samą jego ideę wbudowana jest
swoboda działania. To ty decydujesz o tym, jak mocno się w niego
zaangażujesz.
STRIVE - wersja uproszczona
Wiele programów dotyczących stylu życia składa się z niezwykle
szczegółowych instrukcji, organizujących ci życie tydzień po tygodniu. W przypadku STRIVE jest inaczej. Oto przykłady.
Wyobraź sobie dzień
Co przez to rozumiem? Każdego ranka po przebudzeniu wypowiedz te osiem
krótkich haseł:
Obserwacja. Docenianie. Równowaga. Wzbogacanie. Ukojenie. Wiara.
Inspiracja. Sięganie wyżej.
Nieważne, czy zrobisz to po wyskoczeniu z łóżka, czy kiedy po porannej
toalecie zaczniesz krzątać się po domu. Ale im szybciej wypowiesz te
osiem haseł, tym lepiej, bo skuteczność niektórych z opisanych w tej
książce technik zależy od tego, jak wcześnie wpleciesz je w swój rozkład
dnia.
Dlaczego wypowiadać je na głos i czy naprawdę musisz to robić? Spójrz na
to z tej strony. Kiedy wypowiadasz te hasła, nadajesz swojemu dniowi
odpowiedni ton. To przypomnienie o tym, że poważnie angażujesz się w zmianę swojego życia na lepsze, i to już od przebudzenia. Im częściej
będziesz wypowiadać te hasła w ciągu dnia, tym częściej przypomnisz
sobie, że musisz podejmować określone wybory, żeby stojącym za tymi
hasłami wartościom stało się zadość.
A jeżeli krępuje cię konieczność wypowiadania ich na głos, to jest to
pierwsza rzecz, którą musisz zmienić. Ostatecznie rozmawiamy tu o tobie.
To twoje życie, niczyje inne. Reakcje innych ludzi nie powinny rzutować
na twoją postawę. A jeśli komuś ona przeszkadza, wyjaśnij mu, że jesteś
właśnie w procesie przemiany, która zaprowadzi cię do lepszego stylu
życia. Jeżeli mimo to nadal będziesz spotykać się z krytyką czy drwiną,
być może warto przyjrzeć się bliżej tej relacji i zastanowić, czy jest
ona dla ciebie wspierająca - a potem przejść do działania. (Bez obawy,
wrócimy jeszcze do tego tematu).
Dzień należy do ciebie
Chcę, żebyś miał(a) w pamięci te osiem działań od momentu wstania z łóżka aż do mniej więcej godziny czy dwóch przed pójściem spać. Postaraj
się znaleźć dla każdego z nich praktyczne zastosowanie w dowolnym z poniższych obszarów życia:
twoja dieta
twoje aktywności
ludzie wokół ciebie i twoje otoczenie
ty sam(a)
Innymi słowy:
Chcę, żebyś zaobserwował(a) jedną rzecz w swojej diecie, aktywności,
osobach i rzeczach, którymi się otaczasz, albo w sobie samym/samej.
Chcę, żebyś docenił(a) jedną rzecz w swojej diecie, aktywności,
osobach i rzeczach, którymi się otaczasz, albo w sobie samym/samej.
Chcę, żebyś zrównoważył(a) jedną rzecz w swojej diecie, aktywności,
osobach i rzeczach, którymi się otaczasz, albo w sobie samym/samej.
Chcę, żebyś o coś wzbogacił(a) swoją dietę, aktywności, osoby i rzeczy, którymi się otaczasz, albo siebie samego/samą.
Chcę, żebyś ukoił(a) się w jakimś aspekcie swojej diety, aktywności,
osób i rzeczy, którymi się otaczasz, albo w relacji z samym/samą sobą.
Chcę, żebyś uwierzył(a) w jedną rzecz w swojej diecie, aktywności,
osobach i rzeczach, którymi się otaczasz, albo w sobie samym/samej.
Chcę, żebyś zainspirował(a) się czymś w swojej diecie, aktywności,
osobach i rzeczach, którymi się otaczasz, albo w sobie samym/samej.
Chcę także, żebyś sięgnął/sięgnęła wyżej w jednym aspekcie swojej
diety, aktywności, osób i rzeczy, którymi się otaczasz, albo
dotyczącym twojej osoby.
Jak właściwie masz to zrobić? To proste. W następnych rozdziałach
przybliżę ci kilka ciekawych, kreatywnych strategii i metod, które
możesz wykorzystać, aby nadać tym ośmiu hasłom konkretny wydźwięk we
wszystkich obszarach swojego życia. Niektóre z moich sugestii będą
wymagały więcej zaangażowania niż inne, ale jestem pewna, że
przynajmniej jedna z nich przyjdzie ci bez trudu, bez względu na to, ile
czasu lub energii będziesz w stanie im poświęcić na samym początku.
Czy musisz wykonywać je codziennie w określonej kolejności? Innymi
słowy - czy musisz najpierw coś zaobserwować, zanim zaczniesz coś
doceniać? Czy najpierw trzeba zrównoważyć, zanim zaczniesz wzbogacać?
Nie, nic z tych rzeczy, zwłaszcza kiedy już nabierzesz wprawy i zrozumiesz, jak to wszystko działa. Możesz realizować te osiem
podpunktów w absolutnie dowolnej kolejności, jak również w dowolnym
czasie w ciągu dnia.
W jaki sposób należy dokumentować swoje zaangażowanie w program? Nie
ma reguły. Wykaż się taką kreatywnością, na jaką cię stać. Noś w kieszeni lub w torebce notesik, aby móc w nim odhaczać każde wykonane
zadanie. Albo zapisz każde z haseł na karteczce samoprzylepnej, przyczep
je do monitora i usuwaj po kolei w miarę upływu dnia. Ustaw alarm w telefonie, który co godzinę będzie ci przypominał, że nadszedł czas, by
wykonać jedno z ośmiu zadań. Zorganizuj to sobie w najdogodniejszy dla
siebie sposób.
Oceń całodzienne postępy
Na mniej więcej godzinę lub dwie przed snem zadaj sobie następujące
osiem pytań:
Co dzisiaj zaobserwowałem(-łam)?
Co - lub kogo - dzisiaj doceniłem(-łam)?
Co dzisiaj zrównoważyłem(-łam)?
Co dzisiaj wzbogaciłem(-łam)?
W jaki sposób ukoiłem(-łam) coś dziś w sobie lub swoim otoczeniu?
W co - lub w kogo - dzisiaj wierzyłem(-łam)?
Co mnie dzisiaj zainspirowało lub kogo sam(a) zainspirowałem(-łam)?
Do czego dziś dążyłem(-łam), sięgając wyżej?
Dlaczego nie można zrobić tego rozrachunku tuż przed pójściem spać?
Nie chcę zajmować cię tym tuż przed snem, a to z ważnego powodu. Jeżeli
dzień minął ci w mgnieniu oka i nie udało ci się poświęcić żadnemu z ośmiu zadań nawet chwili (a wierz mi, że takie dni będą się zdarzały),
to te dwie godziny przed pójściem spać dają ci dodatkowy zapas czasu.
Zdążysz jeszcze nadrobić zaległości i zakończyć dzień sukcesem. Poza tym
nie jest dobrze kłaść się do łóżka z poczuciem winy z powodu zawalenia
spraw.
Twoim zadaniem jest znalezienie odpowiedzi na każde z tych pytań. Chodzi
o to, żeby po przejrzeniu powyższej listy móc uznać, że realizując
danego dnia wszystkie osiem celów, wywarłeś(-łaś) pozytywny wpływ na
własne życie. To wszystko.
"Jak to, tylko tyle? To brzmi zbyt prosto, żeby mogło być prawdziwe..."
Jeśli to właśnie przyszło ci na myśl, to świetnie. Takiej postawy
oczekuję od ciebie na początku tego programu. Dopiero później, kiedy już
zajdzie taka potrzeba, pokażę ci, jak zwiększyć tempo. Ale wierz mi, że
choć początkowo nie mam ekstremalnych wymagań w kwestiach zdrowia i dobrego samopoczucia, nie oznacza to, że przez cały czas będę ci
pobłażała. Te wszystkie "newage'owe" klimaty to nie moja bajka, jestem
raczej ze starej szkoły twardego konkretu. Jednak na razie chcę tylko,
żebyś rozważył(a) te osiem zadań zrealizowanych danego dnia. Nawiasem
mówiąc, w zwyczajnych okolicznościach zapewne nie podjęłabyś się żadnego
z nich - i to jest idealny punkt wyjścia.
Nieważne, czy zdecydujesz się tylko spróbować metod opisanych w tej
książce, czy też spontanicznie rzucisz się do działania, wypełnianie
codziennie ośmiu zadań z listy znacznie ułatwi ci przekształcenie
mądrych, zdrowych wyborów w życiowe nawyki. W dodatku bez konieczności
ciągłego drążenia tych tematów. Te osiem aktywności z czasem ukształtuje
twój nowy standard funkcjonowania. Tym sposobem wypracujesz sobie
zdrowszy styl życia, do którego będziesz wracać raz za razem, i to z własnej woli, nie z przymusu. Właśnie wtedy zaczniesz wygrywać.
W programie STRIVE chodzi o to, żeby każdego dnia kłaść się spać z poczuciem zwycięstwa, przekonaniem, że robisz postępy. Bo tak właśnie
jest, nawet jeżeli na razie posuwasz się naprzód bardzo powoli.
Pamiętaj, że dopóki trzymasz się ustalonego kursu i angażujesz się w program, odrobina wysiłku zawsze będzie więcej warta niż nic.
Czy jesteś gotowy(-wa) sięgać wyżej? Skoro tak, to przyjrzyjmy się
wspólnie tym ośmiu aktywnościom. W następnych rozdziałach dowiesz się,
dlaczego są tak istotne i jak możesz łatwo wykorzystać ich kolektywną
moc, aby stać się jeszcze lepszą wersją siebie.
Rozdział 3. Obserwacja
Rozdział 3
Obserwacja
Moja siostra Serena mówi o mnie, że w obliczu presji zachowuję spokój.
Nie dzieje się tak dlatego, że odczuwam stres - albo radzę sobie ze
stresem - jakoś inaczej niż reszta populacji. Po prostu zawsze mam w zwyczaju najpierw analizować sytuację, zanim przystąpię do jakichkolwiek
działań.
No dobrze, być może nie zawsze - w końcu jestem tylko człowiekiem,
prawda? Ale w większości przypadków. Ilekroć mam do podjęcia jakąś
decyzję (nieistotne, jak doniosłą) albo życie czymś mnie zaskakuje i muszę natychmiast się tym zająć - zatrzymuję się na chwilę lub dwie. Nie
pozwalam, by poniosło mnie gorączkowe pragnienie działania, jakby wokół
szalał pożar. Zamiast tego daję sobie czas, by przyjąć do wiadomości
wszystko, co się dzieje wokół.
Spójrz na to w ten sposób. Dopóki nie zyskasz głębokiego wglądu w sytuację, w której się znalazłeś(-łaś), jak możesz od siebie oczekiwać,
że podejmiesz właściwe decyzje? Bez chwili poważnego namysłu trudno ci
będzie wybrać to, co najlepsze dla ciebie, twoich bliskich albo
kogokolwiek z twojego otoczenia. Bądźmy szczerzy - to wręcz niemożliwe.
Zdrowy rozsądek nakazuje, żeby najpierw rozważyć wszystkie aspekty
sytuacji, zanim przystąpimy do działania. Takie myślenie zwykle się
opłaca. Owszem, w niektórych okolicznościach trudniej jest zachować
spokój, szczególnie wtedy, gdy masz wrażenie, że decyzję należy podjąć
niezwłocznie albo że umknie ci jakaś wspaniała okazja. Ale w większości
przypadków cierpliwość okazuje się lepszą strategią od impulsywności.
Dlaczego więc nie podejść do własnego zdrowia i dobrego samopoczucia w ten sam sposób?
W niniejszym rozdziale opowiem ci, w jaki sposób udaje mi się obserwować
swoje życie z jak największej liczby perspektyw. Chcę, żebyś
zastanowił(a) się nad najczęściej podejmowanymi przez siebie wyborami, a także nad tym, kim - i czym - regularnie się otaczasz. Wejrzyj w głąb
siebie. Kiedy zdobędziesz głębszą świadomość swojego życia, zaczniesz
podejmować decyzje, które zostaną z tobą na stałe.
Jest jednak pewien haczyk - aby to naprawdę zadziałało, od samego
początku musisz być ze sobą szczery(-ra). A to dlatego, że w kwestii
pierwszej aktywności z naszej listy, czyli obserwacji, łatwo jest
dopuścić się swego rodzaju "fałszerstwa". Pewnie rozumiesz, w czym
rzecz. Często nie chcemy się przyznać do swoich złych nawyków albo
zmierzyć z tym, jak bardzo rozmijamy się z naszymi celami. Bywa, że nie
chcemy stawiać czoła temu, co mamy tuż przed sobą, temu, co powstrzymuje
nas przed ruszeniem z miejsca. Tkwimy w bezruchu, paraliżowani przez lęk
bądź wstyd. O wiele łatwiej jest udawać, że nie widzimy problemu, lub
bagatelizować jego szkodliwość dla naszego ogólnego zdrowia.
Pamiętaj jednak, że program STRIVE opiera się na bezwzględnej
szczerości. Przeinaczając fakty, zaszkodzisz tylko sobie i wszystkim
tym, którzy mają na uwadze twoje zdrowie i samopoczucie. Pamiętaj, że
wszelkie obserwacje, jakie poczynisz, są wyłącznie twoją własnością. Nie
musisz się nimi dzielić absolutnie z nikim, jeśli nie masz na to ochoty.
To po prostu pewne szczegóły, które warto dostrzegać w samym/samej
sobie. Dzięki temu będzie ci łatwiej obrać najlepszy kurs i omijać rafy.
Kiedy już zaczniesz zmieniać swoje życie na lepsze, z większą pewnością
siebie będziesz podchodzić do tworzenia zdrowszych nawyków,
ukształtowanych na twoją miarę.
Obserwuj - we właściwy sposób
Aby w pełni skorzystać z tej pierwszej zasady, nie wystarczy po prostu w milczeniu obserwować i zachowywać wobec siebie szczerość dotyczącą
poczynionych obserwacji. Zanim zaczniesz, poznaj jeszcze kilka wskazówek
- o ile chcesz zabrać się do tego, jak należy.
Nie polegaj na własnej pamięci. Odradzam ci rozglądanie się wokół
przez cały dzień z nadzieją, że pod koniec dnia będziesz pamiętać
wszystkie swoje refleksje. Zalecam notowanie tych obserwacji na bieżąco.
W jakiej formie? To zależy tylko od ciebie. Wyślij sobie wiadomość
tekstową albo maila. Zapisz to, co ważne, w notesiku lub na karteczce
samoprzylepnej. Im prostszy sposób wybierzesz, tym lepiej. Jeżeli będzie
on wymagał od ciebie zbyt wiele zachodu, rozminiesz się z tym, co
sprawia, że akt obserwacji ma tak wielką moc.
Nie przesadzaj. Uwierz mi, kiedy już przyswoisz ten nawyk,
dostrzeżesz w swoim życiu wiele rzeczy, które warto zanotować. Ale próba
spisania wszystkiego może cię przytłoczyć i sfrustrować. Zamiast tego
notuj, cokolwiek przyjdzie ci do głowy, i nie martw się tym, ile rzeczy
zapisałeś(-łaś) lub nie zapisałeś(-łaś). Po prostu płyń z prądem. Każda
poszczególna obserwacja ma być autentycznym odzwierciedleniem twoich
uczuć w danej chwili. Nie interesuje mnie nic więcej.
Nie ograniczaj się. W tym rozdziale poproszę cię o obserwowanie
pięciu obszarów swojego życia. Nie pozwól jednak, żeby ten wysiłek
odwrócił twoją uwagę od innych spraw, mogących mieć na ciebie pozytywny
lub negatywny wpływ. Być może chodzi o kwestie, które nie przyszły mi na
myśl; być może podejmujesz decyzje, jakich nie jestem sobie w stanie
wyobrazić. Jeszcze raz powtórzę - to twoje życie. Po prostu zapisuj
wszystko, co przychodzi ci do głowy i co wydaje się warte odnotowania.
Sam fakt, że czujesz potrzebę zapisu, czyni dany aspekt twojego życia
istotnym. Być może warto mu się bliżej przyjrzeć, już teraz albo w przyszłości.
A poza tym - nie obwiniaj się za błędy. Kiedy już ukończysz
całodzienne zapiski, przyjrzyj im się i odpowiedz na pytania: czy były
takie chwile, kiedy czułeś(-łaś) skrępowanie, notując te rzeczy? Czy
były takie momenty, kiedy łatwiej ci było zaangażować się w obserwacje,
albo takie, kiedy stawało się to trudniejsze? Czy zapisałeś(-łaś)
wszystko zgodnie z prawdą, czy miejscami się z nią minąłeś/minęłaś?
Jeżeli wszystko poszło dobrze, bądź z siebie dumny(-a). Ale jeżeli nie -
jak już powiedziałam: nie bądź swoim największym wrogiem i nie zacznij
się biczować tylko dlatego, że coś poszło nie tak. Im dłużej będziesz
ćwiczyć tę prostą technikę, tym lepiej będzie ci szło. A teraz
pogratuluj sobie szczerości i złóż sobie obietnicę, że następnym razem
postarasz się bardziej.
Obserwuj to, co jesz
To ważne, aby dobrze rozpoznać wzorce, które rządzą twoimi nawykami
żywieniowymi. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Jakie potrawy wybierasz
najczęściej, ile i jak często jesz, a nawet dlaczego w ogóle siadasz do
posiłku?
Pełna świadomość własnych nawyków żywieniowych to pierwszy i najważniejszy krok do zmiany sposobu odżywiania na lepsze. Wiele osób
celowo omija ten temat, chcąc uniknąć krytyki i poczucia wstydu.
Obawiają się, że im więcej błędów i potknięć odkryją, tym mocniej mogą
się załamać i w efekcie zostać z przytłaczającym poczuciem, że nie
starali się dostatecznie mocno. Tymczasem zupełnie nie o to nam tu
chodzi.
Przyznam ci się do czegoś. Zdecydowanie nie jestem ideałem. Niczego
sobie nie odmawiam. Ale obserwowanie tego, jak się odżywiam, pozwala mi
pracować nad budowaniem lepszych nawyków dietetycznych. Oto przykład:
mam zwyczaj jeść późno w nocy. Nie jestem z tego dumna, bo zdaję sobie
sprawę, że to nie zawsze rozsądny wybór. Ale wiesz co? Wyciągnęłam
uczciwe wnioski z samoobserwacji i przyznaję: jem późno w nocy - i akceptuję to w sobie. A za tą akceptacją, połączoną z bezstronną
refleksją, że sięgam po jedzenie tuż przed snem (lub wtedy, gdy powinnam
już dawno leżeć w łóżku), idzie coś jeszcze. Dzięki niej znacznie
szybciej rozpoznaję u siebie ten niezdrowy nawyk, zamiast go ignorować.
W efekcie coraz rzadziej mu ulegam.
Nie dlatego, że dręczy mnie poczucie winy. Po prostu wiem, że mam wybór.
A skoro mam wybór, mogę wybierać lepiej. W efekcie często podążam tą
właściwą ścieżką. A jeśli mi się to nie uda, nie zadręczam się
wyrzutami, bo przecież będę miała jeszcze wiele okazji, by wybrać
dobrze.
Nadszedł czas, żebyś ty także wziął/wzięła odpowiedzialność za to, co
jesz. Być może czytając to zdanie, poczułeś(-łaś) niepokój i obawiasz
się teraz, że zażądam od ciebie rygorystycznego notowania każdej
spożytej kalorii. Nic z tych rzeczy. Kalkulator przyda ci się nieco
później. Chwilowo skupimy się na rozpoznaniu własnych nawyków
żywieniowych oraz na wzięciu za nie odpowiedzialności. Mówiąc prosto,
postaraj się każdego dnia wdrażać jedną (lub kilka) z poniżej opisanych
strategii obserwacyjnych.
Zanim zaczniesz jeść lub pić
Sięgasz po pokarmy lub napoje wyłącznie wtedy, gdy jesteś głodny(-na)
lub spragniony(-na). Technicznie rzecz biorąc, tak właśnie powinno to
wyglądać, ale za twoimi wyborami żywieniowymi może kryć się wiele innych
czynników, mających niewiele wspólnego z zapotrzebowaniem organizmu na
składniki odżywcze. Zadaj sobie pytanie: jaką potrzebę ma zaspokoić ten
niesiony do ust kęs? Czy jesz lub pijesz, ponieważ dręczy cię pragnienie
lub głód? A może robisz to, ponieważ zmagasz się z czymś innym?
Czy posiłek jest dla ciebie nagrodą? Nie przepadam za strategią
nagradzania się jedzeniem za osiągnięcia, ponieważ moim zdaniem przynosi
to efekt przeciwny do zamierzonego. Moim ostatecznym celem jest sprawić,
że zaczniesz zwyciężać we wszystkich obszarach życia. A zatem jeśli
dotąd nagradzałeś(-łaś) się jedzeniem, to za każdym zwycięstwem pójdzie
przejadanie się nad miarę. W efekcie tak naprawdę poniesiesz porażkę, bo
ucierpi twój ogólny stan zdrowia.
Czy czujesz się przemęczony(-na)? Jeżeli sięgasz po posiłek, żeby
rozproszyć zmęczenie, które ogarnia cię w ciągu dnia, może to być
oznaką, że przerwy między twoimi posiłkami są zbyt długie - albo że nie
dojadasz. Jeżeli niwelujesz posiłkiem poczucie osłabienia, może to
wynikać z tego, że twój poziom cukru we krwi jest niższy niż zwykle. W efekcie zaczynasz łaknąć pokarmów, które organizm mógłby natychmiast
wchłonąć i przekształcić w łatwo dostępną energię. Problem w tym, że
oznacza to skłonność do sięgania po mniej zdrowe produkty, bogate w proste węglowodany.
Czy jesz, bo próbujesz się dopasować lub zrobić komuś przyjemność?
Jak często zdarzało ci się zjeść coś, wcale nie czując głodu - tylko
dlatego, że przebywałeś(-łaś) w otoczeniu jedzących ludzi? A może
poczułeś(-łaś) się zmuszony(-na) do spróbowania jakiejś potrawy tylko
dlatego, że ktoś ją dla ciebie przygotował? Jeśli jesz lub pijesz
wyłącznie dlatego, że czujesz rodzaj zobowiązania i nie potrafisz
odmówić, koniecznie się zastanów, jak często przytrafiają ci się takie
sytuacje.
Czy stresujesz się presją lub brakiem czasu? Jestem wiecznie zajęta
i każdy dzień umyka mi z zawrotną szybkością. Przypuszczam, że i ty
możesz mieć takie doświadczenia. Jeżeli siadasz do posiłku pod presją
czasu, być może sięgniesz po mniej zdrowy produkt tylko dlatego, że
wygodniej jest go prędko zjeść.
Czy wystarczająco się nawadniasz? Często wydaje nam się, że czujemy
głód, gdy tak naprawdę dokucza nam pragnienie. Ludzkie ciało jest
mądrzejsze, niż mogłoby się wydawać. Kiedy zmaga się z odwodnieniem,
zwykle łaknie pokarmów o wysokiej zawartości wody i sodu - w ten sposób
próbuje przywrócić równowagę. W efekcie możesz sięgnąć po wysoko
przetworzoną żywność, zawierającą dużo węglowodanów i soli - podczas gdy
tak naprawdę potrzebujesz tylko zwiększenia dziennej podaży wody.
Czy posiłek przywołuje określone wspomnienie albo emocje? Jedzenie
bywa czynnikiem wyzwalającym wspomnienia. Wiele osób używa go, aby na
moment przenieść się w przeszłość, szczególnie jeśli za nią tęskni.
Dobrze wiem, że zjadłam w życiu mnóstwo przekąsek tylko dlatego, że
przypominały mi o czasach dzieciństwa. Ale jeśli zbyt często sięgasz po
jedzenie, które ci nie służy, warto zwrócić na to uwagę.
Czy jesz, żeby zagłuszyć swoje prawdziwe emocje? Nie bez przyczyny
pewne potrawy nazywa się "jedzeniem na poprawę humoru". Bywa, że ilekroć
czujesz stres, przygnębienie lub nudę, sięgasz po coś do jedzenia lub
picia, zamiast ruszyć się z miejsca i przystąpić do działania lub stawić
czoła temu, co czujesz w danej chwili. Zaobserwuj taką prawidłowość. Jak
często wykorzystujesz jedzenie, żeby rozproszyć własną uwagę i przestać
myśleć o tym, co ci doskwiera?
Czy ceny dyktują ci listę zakupów? Większość ludzi sądzi, że zdrowe
jedzenie jest dużo droższe. Wiele w tym racji. A więc jeżeli częściej
sięgasz po niezdrowe produkty z powodu ich niższej ceny, warto to
zauważyć i zacząć z wyprzedzeniem planować rozsądne zakupy.
Czy ciągle jesteś w ruchu? Innymi słowy, czy właśnie
skończyłeś(-łaś) ćwiczyć, pracować w ogródku albo oddawać się jakiejś
formie aktywności ruchowej? W takich chwilach naprawdę nie możesz winić
własnego organizmu, że domaga się kilku dodatkowych kalorii.
Kiedy już zjadłeś(-łaś) lub wypiłeś(-łaś)
Skup się na swoich odczuciach. Był taki czas, gdy przepadałam za
stekami. Uwierz mi, mogłam je jeść codziennie. W tamtych czasach
kierowałam się zasadą: "Życie bez steka to nie życie". Ale kiedy wraz z mamą i siostrą zapisałyśmy się na trzytygodniowy kurs zdrowego trybu
życia, zaczęłam wreszcie odbierać sygnały, które moje ciało wysyłało mi
po posiłku. Gdy dotarłyśmy na miejsce, powiedziano nam, że przez trzy
tygodnie będziemy żywić się wyłącznie surowymi warzywami. Całe trzy
tygodnie! Żadnych wyjątków. Żadnego przemycania do pokoju zamówień na
wynos czy korzystania z hotelowego menu z dostawą pod drzwi. Po
ogłoszeniu nam tego wyroku moja siostra powiedziała: "Chodź, pójdziemy
zjeść porządnego steka i deser, dopóki jeszcze możemy!".
Tak właśnie zrobiłyśmy. Nie mogłam jednak zignorować tego, jak ociężała
i senna czułam się po tym posiłku. Miałam wrażenie, że przybyło mi
kilogramów. Diametralnie inne okazało się doświadczenie przejścia na
zapowiedzianą rygorystyczną roślinną dietę. Wszystkie narzekałyśmy
trochę, że jedząc wyłącznie warzywa, czujemy się jak w stanie
nieważkości.
- Ja nie chcę być lekka, chcę czuć, że coś zjadłam! - utyskiwałyśmy
żartobliwie, ale nie do końca był to żart.
Moje reakcja na stek okazała się wyjątkowo silna. Być może twoja nie
byłaby aż tak intensywna, ale nie ulega wątpliwości, że to, co jesz, ma
na ciebie pozytywny lub negatywny wpływ. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy
organizm reaguje w sposób mało zauważalny. Dlatego po każdym posiłku lub
przekąsce usiądź na chwilę, skup się i zastanów, jak się czujesz
fizycznie i psychicznie. Lepiej czy gorzej niż przedtem?
Nawet ci, którzy prowadzą dziennik żywieniowy, często zapominają
zanotować swoje samopoczucie po poszczególnych posiłkach. W efekcie
nigdy nie zauważają, czy ich samopoczucie poprawiło się, czy pogorszyło,
czy przybyło im energii, czy wręcz przeciwnie. Czy poczuli się
szczęśliwsi, a może smutniejsi, dumni czy rozczarowani? Właściwie
dobrany posiłek powinien zawsze i bez wyjątku krzepić cię na ciele i podnosić na duchu. Jeśli w twoim przypadku jest odwrotnie, musisz się
nad tym porządnie zastanowić. Jak często się to zdarza?
Przyglądaj się proporcjom. Niezdrowe jedzenie nie pojawia się
magicznie w mojej lodówce, w kuchennej szafce czy na talerzu - to ja je
tam umieściłam. To samo dzieje się w twoim domu. Nie trzeba studiów
dietetycznych, by pojmować różnicę między tym, co zdrowe, a tym, co
bezwartościowe, prawda? Większość z nas ma ogólną świadomość tego, jak
często spożywa zdrowe produkty, a kiedy sięga po tak zwane śmieciowe
jedzenie. Nie proszę cię, żebyś zapisywał(a) absolutnie każdy kęs. Ale
od czasu do czasu przeprowadzaj swego rodzaju "spontaniczną kontrolę",
aby sprawdzić, która opcja przeważa w twoim jadłospisie. Na przykład,
czy twój ostatni posiłek składał się z naturalnych składników, czy może
zawierał przetworzone produkty? Czy jest taka grupa pokarmów, których
powinieneś/powinnaś jeść więcej, i zdajesz sobie z tego sprawę? A może
wiesz dobrze, że czegoś należałoby jadać mniej? Możesz przeprowadzać
taki audyt przy każdym posiłku lub pójść o krok dalej i przejrzeć
zawartość spiżarni i lodówki. Zacznij od najwyższych półek i z grubsza
policz, ile masz w domu zdrowych produktów w porównaniu z tymi
niezdrowymi.
Zwróć uwagę na czas. Dlaczego zjadłeś(-łaś) lub wypiłeś(-łaś) coś
akurat w tym momencie? Czy dlatego, że wybiło południe i uznałeś(-łaś),
że "musisz" zjeść lunch, choć wcale nie czułeś(-łaś) głodu? Czy twój
posiłek się opóźnił, ponieważ z powodu natłoku spraw straciłeś(-łaś)
poczucie czasu? Czy od poprzedniego posiłku minęło co najmniej kilka
godzin?
Obserwuj swoje aktywności
Jestem zwolenniczką brutalnej szczerości, zwłaszcza w kwestii mnie samej
i ćwiczeń. To jedyny sposób, bym mogła się rozwijać jako zawodowa
sportsmenka. Jeżeli nie jestem ze sobą szczera, nie osiągam założonych
celów. Zapewne nie to chciałeś(-łaś) usłyszeć, ale pewne rzeczy muszą
wybrzmieć jasno. Jeżeli nie jesteś zadowolony(-na) ze swojej kondycji
fizycznej - niezależnie od tego, czy problem dotyczy aktualnej wagi,
sylwetki, wydajności, poziomu energii, twojego ogólnego stanu zdrowia,
czy wszystkich powyższych czynników - to najprawdopodobniej nie robisz w tej kwestii wystarczająco dużo. Być może wydaje ci się, że wkładasz w aktywność fizyczną więcej wysiłku, niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Dobra wiadomość jest taka, że decyzja o zmianie tego stanu rzeczy
pozostaje w twojej gestii. Startujesz z określonego punktu wyjścia, ale
wcale nie musisz w nim tkwić.
Nie wiem, jak bardzo jesteś aktywny(-na) na co dzień - ty sam(a) możesz
nie zdawać sobie z tego sprawy - ale wkrótce zyskasz lepszy wgląd w tę
sprawę. Dlatego chcę, żebyś obserwował(a) wszystkie swoje aktywności. Co
rozumiem przez aktywności? Wszystkie te czynności, w wyniku których rytm
twojego serca zaczyna przyspieszać. Mogą to być ćwiczenia fizyczne,
uprawianie określonego sportu, twoja praca (o ile ma ona fizyczny
charakter), nawet wykonywanie obowiązków domowych lub napraw. Zaczniemy
jednak od tego, co oczywiste: ile kroków wykonujesz w ciągu każdego
dnia?
Licz kroki. Musisz się dowiedzieć, ile czasu spędzasz w ruchu, a ile
siedząc lub stojąc. Możesz użyć krokomierza zainstalowanego w telefonie,
ale jeżeli zdarza ci się czasem wypuścić go z ręki w ciągu doby (a jeśli
tak jest, to gratuluję), wystarczy kupić prosty krokomierz. Niezależnie
od tego, jaką metodę wybierzesz, poznaj kilka podstawowych zasad,
których musisz bezwzględnie przestrzegać.
Żadnego podglądania. Nie daj się zwieść ciekawości.
Powstrzymaj się od zerkania na krokomierz w ciągu dnia. A to dlatego, że
jeśli zobaczysz konkretną liczbę, możesz poczuć potrzebę ruszania się
więcej niż zwykle. Zamiast tego pozwól, żeby telefon czy krokomierz
robił swoje, a rezultaty sprawdź dopiero pod koniec dnia.
Nie mierz kroków w weekendy. Większość z nas wykorzystuje sobotę i niedzielę, żeby nadrobić zaległości z całego tygodnia. Chwytamy wtedy
kilka srok za ogon albo też siedzimy bezczynnie, odpoczywając po długim
tygodniu. Za to od poniedziałku do piątku zwykle rządzi rutyna, więc te
dni świetnie nadają się do tego, by na ich podstawie zmierzyć twoją
średnią aktywność fizyczną.
Rozpoznaj przeszkody. Mam tu na myśli wszystko, co może
uniemożliwiać ci ćwiczenia, poza typową wymówką "Nie mam czasu!", którą
zadowala się większość ludzi. Nie idź tą drogą i przyjrzyj się uważnie
wszystkim kwestiom, które może i wydają się drobne, ale mogą wydatnie
przeszkadzać ci w wykorzystaniu nawet niewielkiej ilości czasu na
aktywność fizyczną. Na przykład:
Czy czujesz się komfortowo w swoim stroju do ćwiczeń? To naprawdę
ważne, by nie tylko dobrze wyglądać w takim stroju, ale przede wszystkim
dobrze się w nim czuć - fizycznie i psychicznie. Zastanów się, czy
powodem twojej mniejszej aktywności nie jest przypadkiem to, że nie
czujesz się komfortowo w ubraniach sportowych albo nie chcesz odsłaniać
zbyt wiele ciała. Może twój strój jest zbyt obcisły i krępuje ruchy? A może czujesz się nieswojo, bo twoje ubrania nie wydają ci się
wystarczająco ekskluzywne w porównaniu z tymi, które noszą bywalcy
siłowni, do której uczęszczasz? To, co masz na sobie, może naprawdę
wpłynąć na to, czy danego dnia dasz z siebie wszystko, czy też
odpuścisz, zanim w ogóle zaczniesz.
Czy masz dostęp do odpowiedniego sprzętu? Wierz mi, nie trzeba
wiele, żeby zmusić mięśnie do wysiłku i przyspieszyć własny metabolizm.
Na kartach tej książki pokażę ci trening, który potwierdzi powyższą
tezę. Ale pamiętaj, że nie potrzebujesz najnowocześniejszego sprzętu
renomowanej marki, żeby osiągnąć swój cel.
Czy potrzebujesz towarzystwa? Nie jestem w stanie grać w tenisa bez
partnerki po drugiej stronie kortu. Możliwe, że twoja ulubiona aktywność
fizyczna wymaga obecności partnerów, żebyście mogli wspólnie wyciskać z siebie pot. A nawet jeżeli jest to zajęcie, które da się realizować w pojedynkę, może po prostu wolisz ćwiczyć w czyimś towarzystwie i jego
brak powstrzymuje cię przed podjęciem intensywnego wysiłku?
Obserwuj swoje nawyki związane z ćwiczeniami. Chwile przed
ćwiczeniami, w ich trakcie oraz po ukończeniu ostatecznie decydują o tym, czy marnujesz czas, czy też autentycznie dążysz do osiągnięcia
wyznaczonych celów kondycyjnych i zdrowotnych. Dlatego obserwowanie
samego/samej siebie przed treningiem, w jego trakcie i po nim jest
bardzo ważne. Uważne skupienie pomoże ci szczerze odpowiedzieć na każde
z pytań zawartych w tej części książki.
Zanim zaczniesz ćwiczyć...
Czy masz gotowy plan działania? Spontaniczność bywa miła, ale nie
wymodelujesz swojej sylwetki, polegając tylko na przygodnych
inspiracjach. Bez względu na to, jakie są twoje fitnessowe cele,
potrzebujesz odpowiednio sprofilowanego planu ćwiczeń.
Czy to najlepszy czas na ćwiczenia? Przyjrzyj się swojemu
codziennemu rozkładowi zajęć i zarezerwuj na aktywność fizyczną
najlepszy moment - przynajmniej w większości przypadków. Jeżeli
wciśniesz te ćwiczenia gdziekolwiek, zapewne będziesz wykonywać je
pospiesznie i niedbale, wymigiwać się od nich z powodu zbyt dużego
zmęczenia lub zaabsorbowania innymi sprawami. A w takich okolicznościach
pójdzie ci znacznie gorzej, niż by mogło.
Czy jesteś gotowy(-wa) dać z ciebie wszystko? Niektórzy uwielbiają
ćwiczyć... Tak, niektórzy, ale nie wszyscy. Przeważająca większość
mobilizuje się nie dla przyjemności, ale po prostu z konieczności. Jeśli
należysz do tej ostatniej grupy - wrzuć na luz, nie jesteś w tym
osamotniony(-na). Ale brak entuzjazmu do ćwiczeń fizycznych to nie
powód, by nie dawać z siebie maksimum. Zanim jeszcze przystąpisz do
ćwiczeń, twoje nastawienie decyduje o tym, jak dalece zaangażujesz się w daną aktywność, a zatem musisz być gotowy(-wa) dać z siebie tak wiele,
jak to możliwe.
Podczas ćwiczeń...
Czy kontrolujesz długość przerw na odpoczynek? Przerwy, które robisz
między ćwiczeniami oporowymi (elementami treningu siłowego), mają swoje
znaczenie. Jeśli ograniczysz te pauzy do 30 sekund, nie dasz mięśniom
dość czasu na regenerację, co utrudni ci wykonywanie ich wciąż z tą samą
siłą, ale za to ułatwi budowanie wytrzymałości mięśniowej. Jeśli
pomiędzy ćwiczeniami odczekasz dwie minuty lub dłużej, pozwolisz
mięśniom w pełni odzyskać siłę, ale nie wpłynie to na twoją wytrzymałość
mięśniową. Pamiętaj o tym i weź to pod uwagę.
Czy ćwiczysz dość intensywnie? Aktywność fizyczna może być całkiem
przyjemna, ale jeżeli ćwiczenia przychodzą ci zbyt łatwo, to
prawdopodobnie nie stawiasz organizmowi wystarczających wyzwań, żeby
osiągnąć znaczące postępy. Osiąganie celów fitnessowych to nie tylko
kwestia poświęconego czasu - to przede wszystkim kwestia włożonego
wysiłku. Jeżeli w trakcie wykonywania ćwiczenia jesteś w stanie
prowadzić z kimś rozmowę i nie brakuje ci tchu, to zapewne trenujesz za
lekko. Jak to stwierdzić? Na szczęście istnieje skala subiektywnego
wysiłku RPE (ang. Rating of Perceived Exertion).
Oceń, jak mocno forsujesz się w trakcie ćwiczeń, posługując się
następującą skalą od jednego do dziesięciu:
0 - stoisz nieruchomo
1-2 - powolne tempo ćwiczeń, podczas których możesz bez problemu
prowadzić rozmowę
3-4 - lekkie tempo ćwiczeń, pozwalające na rozmowę przy minimalnym
wysiłku
5-6 - średnio szybkie tempo, możesz rozmawiać, ale nie śpiewać
7-8 - tempo ćwiczeń o dużej intensywności, możesz wypowiadać jedynie
krótkie zdania
9-10 - bardzo wysokie, forsowne tempo ćwiczeń, nie możesz mówić
A może ćwiczysz zbyt intensywnie? Niektórzy są zwolennikami zasady,
że jeśli coś jest dla nich dobre w małych dawkach, to w większych będzie
jeszcze lepsze. W przypadku ćwiczeń fizycznych nie zawsze się to
sprawdza. Jeżeli angażujemy się w aktywności będące ponad nasze siły,
ciało wyśle nam sygnały. Bądź ze sobą szczery(-a) w kwestii konkretnych
ruchów, ćwiczeń lub zajęć sportowych mogących przekraczać możliwości
twojego organizmu - przynajmniej na początku.
Po ćwiczeniach...
Czy coś cię rozpraszało? Pomyśl o wszystkim, co mogło cię
dekoncentrować w trakcie treningu. Być może przeszkadzała ci muzyka?
Albo było zbyt tłoczno? Przyjaciółka, którą zabrałaś ze sobą na
siłownię, bezustannie paplała i nie traktowała treningu poważnie? Kiedy
już ustalisz, co przeszkadza ci ćwiczyć z pełnym zaangażowaniem,
zastanów się, jak następnym razem możesz tego uniknąć.
Czy jesteś z siebie dumny(-na)? Bo powinieneś/powinnaś być. Nie
twierdzę, że twoim zadaniem jest bić rekordy podczas każdego treningu,
lecz satysfakcja z własnych dokonań może też płynąć po prostu ze
świadomości, iż osiągnęło się zamierzony cel. Jeżeli jednak wychodząc z siłowni lub kończąc daną aktywność, czujesz przygnębienie, spróbuj
znaleźć jego powód. Jeżeli dałeś(-łaś) z siebie wszystko, bezwzględnie
powinieneś/powinnaś czuć dumę.
Obserwuj - kto i co cię otacza
Próbujesz zmienić tryb życia na zdrowszy i wciąż ci się nie udaje? To
nie zawsze wyłącznie twoja wina. Otoczenie odgrywa tu doniosłą rolę. To
od niego w znacznej mierze zależy, czy odniesiemy sukces, czy poniesiemy
porażkę. To ono bywa odpowiedzialne za to, że płyniesz z prądem, lekko i bez wysiłku albo też że zaciekle z nim walczysz.
Zwycięzców tworzy także stojąca za nimi społeczność. Ludzie, których
wpuszczasz do swojego życia, potrafią sprawić, że pewne zdrowe decyzje
staną się łatwiejsze, trudniejsze albo wręcz niemożliwe do podjęcia. Tu
zaczynają się schody, bo przecież każdy z nas żyje w innych sieciach
relacji. Nie oznacza to jednak, że nie można zidentyfikować pewnych
charakterystycznych cech osób w naszym otoczeniu oraz przeanalizować, w jaki sposób ich obecność kształtuje nasze samopoczucie i postawy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki