PROLOG
Materiał czerwonej sukni ciągnął się za mną, gdy szłam korytarzem spowitym przez ciemność. W oddali słyszałam przytłumioną, wolną muzykę. Uniosłam kąciki ust, kiedy po chwili dźwięk jęków odbił się echem od ścian, a ciche westchnienia i rozmowy przeplatały się ze sobą. Gdy mijałam kolejne pomieszczenia, widziałam ludzi, którzy czuli się wolni. Ukrywali się za maskami na twarzach, by realizować swoje najskrytsze fantazje. Eksponowali swoje pragnienia i ciesząc się publicznością, mówili otwarcie o tym, czego potrzebowali. Nie byli osądzani. Tej jednej nocy mogli być sobą.
Gdy docierałam do samego końca długiego korytarza, mimowolnie poprawiłam czarną maskę na oczach, chcąc się upewnić, że nikt nie będzie w stanie mnie rozpoznać. Rozejrzałam się po dużym pomieszczeniu - czułam na sobie liczne spojrzenia. Postawiłam kilka kroków, próbując utrzymać równowagę w niebotycznie wysokich szpilkach, i weszłam w głąb sali. Połączenie czerni i czerwieni stanowiło idealny kontrast i tworzyło niesamowity klimat, a lampy słabo oświetlające pomieszczenia dodawały im potrzebnej tajemniczości.
Budynek mieścił się w centrum Nowego Jorku. Otwarcie Addiction wzbudziło u wielu nie lada zaintrygowanie. Owiane tajemnicą miejsce zradzało ciekawość ze względu na zaproszenia, które otrzymywali tylko wybrani. Zasady, jakimi kierował się klub, były jasne, a za ich złamanie można było słono zapłacić.
Przecież nie każdy mógł być zaproszony do prestiżowego klubu, w którym królował klimat BDSM. Dla wielu kontrowersyjny i niemoralny.
Pokonałam dzielący mnie dystans od baru. W drodze posyłałam figlarne uśmiechy do mijanych mężczyzn, mając nadzieję, że ta noc nie przeminie zbyt szybko. Znalazłszy się przy dębowym meblu, oblizałam delikatnie wargi pokryte pomadką w odcieniu krwistej czerwieni i już miałam złożyć zamówienie, ale wtedy dostrzegłam spojrzenie mężczyzny stojącego po drugiej stronie sali. Jasnoniebieskie oczy przeszywały mnie na wskroś, wywołując dreszcze przechodzące przez całe ciało. Nie zwracał uwagi na inne kobiety, które rzucały mu powłóczyste spojrzenia. Zachowywał się tak, jakby widział tylko mnie pośród tak wielu obecnych tu dziewczyn.
Przygryzłam dolną wargę, gdy dokładniej się mu przyjrzałam. Miał na sobie perfekcyjnie dopasowany trzyczęściowy czarny garnitur. Prezentował się nienagannie, a materiał opinał ciało, eksponując wysportowaną sylwetkę - wąską talię i szerokie barki.
Nagle zrobiło mi się gorąco. Cały czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, a napięcie sprawiło, że między nami przepływały iskry mogące łatwo wywołać pożar nie do ugaszenia.
Nagle poczułam dotyk na ramionach, a chwilę później zostałam obrócona mocnym szarpnięciem. Zamrugałam i już chciałam się wyrwać z uścisku, ale widok znajomej twarzy skutecznie mnie uspokoił.
- Podoba ci się? - zapytała rudowłosa, nawet się nie witając. - Mam tylko nadzieję, że ten pomysł nie okaże się całkowitą klapą.
Zbliżyłam się o krok, aby nikt nie podsłuchał naszej rozmowy.
- Tobie też cześć - rzuciłam od niechcenia, a przyjaciółka zamrugała, zdając sobie sprawę, że się nie przywitała. - Wszyscy się dobrze bawią. - Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam na twarzach ludzi uśmiechy. - Na pewno wszystko wypali. Nie masz się czym martwić.
Emily posłała mi uśmiech i poprawiła czarną sukienkę, która kontrastowała z koronkową maską na twarzy. Materiał idealnie opinał jej ciało, podkreślając figurę: wcięcie w talii, piękne piersi i krągłą pupę. Była marzeniem każdego mężczyzny.
- Ty też miej coś od życia. - Mrugnęła w moim kierunku.
Wzruszyłam obojętnie ramionami, choć nadal czułam na sobie przeszywające spojrzenie.
- Niech ktoś w końcu cię porządnie przeleci, bo jesteś ostatnio nie do zniesienia.
Wytrzeszczyłam oczy, gotowa zareagować ripostą, ale słowa utknęły mi w gardle. Nim zdołałam cokolwiek powiedzieć, Emily zawołała jakaś kobieta, a ta jak gdyby nigdy nic odeszła i mnie zostawiła.
Mogłam się tego spodziewać.
Przeklęłam pod nosem i obróciłam się z powrotem w stronę baru, aby w końcu zamówić drinka, ale dostrzegłam na blacie kieliszek z winem. Zmarszczyłam brwi, zanim jednak wykonałam jakikolwiek ruch, usłyszałam ciche chrząknięcie. Uniosłam głowę i natrafiłam wprost na wzrok mężczyzny, z którym wymieniałam przed chwilą spojrzenia. Opierał przedramiona o kant baru, a na ustach nieznajomego czaił się lekki uśmieszek.
- Mam nadzieję, że lubisz wino - powiedział na wstępie, poprawiając maskę. Przez nią mogłam dostrzec tylko jego oczy oraz niewielkie fragmenty twarzy.
Oparłam biodro o blat, nie spuszczając wzroku z pełnych ust nieznajomego. Chrząknęłam pod nosem i spuściłam spojrzenie na podłogę, gdy uśmiech mężczyzny jeszcze bardziej się poszerzył. Nie pozostawał mi jednak dłużny. Widząc, jak na mnie spogląda, poczułam, że ciepło rozchodzi się po moim wnętrzu, a pożądanie narasta z chwili na chwilę.
Emily miała rację, muszę mieć coś od życia.
- A co, gdybym powiedziała, że nie? - odpowiedziałam zaczepnie.
Gdy usłyszał moje słowa, chrapliwie się zaśmiał i przejechał językiem po dolnej wardze.
- Chociaż popatrz, szczęście ci dziś dopisuje. - Wzięłam szkło do ręki i przyłożyłam do ust, by upić mały łyk.
Kiedy oderwałam kieliszek od warg, oblizałam je powoli, aby przyciągnąć uwagę mężczyzny. Udało się to natychmiast, a iskra, która błysnęła w jego oku, nie mogła zwiastować niczego dobrego.
- Wtedy zamawiałbym każdy alkohol z karty, aż nie natrafiłbym na ten, który sprawiłby, że zgodziłabyś się poświęcić mi kilka chwil swojego cennego czasu - oznajmił pewny siebie.
Uniosłam brwi, udając, że te słowa nie zrobiły na mnie wrażenia, chociaż czułam, jak podniecenie skierowało się ku zbiegowi ud, a atmosfera między nami stawała się coraz bardziej napięta.
- Co cię tutaj sprowadza? - zapytał niskim głosem.
- Szukam czegoś nowego - stwierdziłam, wzruszając ramionami.
- Fanka mocnych wrażeń?
Poczułam, jak fala gorąca nagle we mnie buchnęła, a krew zaczęła wrzeć. Nawet nie zauważyłam, w którym momencie nieznajomy zaczął zmniejszać między nami dystans, ale od razu poczułam jego mocny zapach, który przyjemnie drażnił nozdrza.
- Można tak powiedzieć. - Zaśmiałam się lekko i skinęłam głową. - Czasami trzeba się odprężyć i oderwać od rzeczywistości. W końcu po to powstał ten klub, prawda?
Przechyliłam głowę na bok i zgarnęłam brązowe włosy za ramię, eksponując szyję, którą zdobił srebrny naszyjnik z zawieszką w kształcie róży. Dostrzegłam, jak grdyka mężczyzny się poruszyła, jakby coraz trudniej było mu nad sobą zapanować.
Napięcie stawało się nie do zniesienia. Czułam, jak w moich majtkach pojawia się wilgoć, na co złączyłam nogi, aby sobie ulżyć. Nie umknęło to jego uwadze i już po chwili dostrzegłam, jak na jego usta wstępuje zawadiacki uśmiech. Wiedział, jak na mnie działa.
- W takim razie oboje szukamy tego samego. - Mężczyzna odłożył swój drink na blat.
Dopiwszy ostatnie krople alkoholu ze swojego kieliszka, z hukiem odstawiłam naczynie na bar. Cierpliwie czekałam, obserwując, jak mężczyzna luzuje krawat i poprawia maskę, która lekko mu się zsunęła.
Chciałam tego, co zaraz miało się wydarzyć. Bardzo.
- Może zechcesz się udać ze mną na górę i dowiedzieć się, czy to jest to, czego szukałaś? - Wystawił w moim kierunku ramię. - Chociaż domyślam się, że pewnie już znasz odpowiedź na to pytanie.
- Odpowiedź dostaniesz po wszystkim, chociaż kto wie - z wdzięcznością chwyciłam go za ramię i zacisnęłam mocno dłoń na materiale garnituru - może złożę reklamację? - Zaczepnie trąciłam go łokciem w bok, na co odpłacił się tym samym.
- Jestem przekonany, że będziesz w pełni usatysfakcjonowana - odpowiedział, obniżając ton głosu.
Wiedziałam, gdzie szliśmy. Na górze klubu były specjalnie przygotowane pokoje na takie okazje. Składały się ze specjalnych mebli do odbywania sesji albo seksu. Była to gratka zarówno dla fanów wanilii, jak i mocniejszych klimatów.
Uniosłam sukienkę i zaczęłam się powoli wspinać po schodach wyłożonych czarną wykładziną. Mijaliśmy wielu ludzi, którzy schodzili z pierwszego piętra i na szybko poprawiali ubrania czy włosy. Na samym końcu schodów stał mężczyzna rozdający klucze do pomieszczeń. Nie musieliśmy się nawet zatrzymywać, a w ręku mojego partnera już znajdował się jeden z nich.
Nie odzywaliśmy się do siebie, ale mimo to czułam iskry przeskakujące między nami. Mogły w każdej chwili doprowadzić do wzniecenia pożaru, ale skrycie właśnie tego pragnęłam. Z każdym stawianym przez niego krokiem mogłam dostrzec w jego spodniach powiększające się wybrzuszenie, a wzrok jego jasnych tęczówek czasami spotykał się z moim, gdy niby przypadkowo na siebie zerkaliśmy. Obydwoje wiedzieliśmy, czego chcemy.
Gdy dotarliśmy do wyznaczonego miejsca, mężczyzna otworzył drzwi i przepuścił mnie pierwszą, a po chwili poczułam, jak jego ręka zahaczyła o mój pośladek. Niemal przekręciłam oczami na ten lekki jak piórko dotyk.
Jak się później okazało, to był dopiero początek. Słodki początek mojego końca.
Nie czekałam na mężczyznę. Ruszyłam przed siebie, mijając ściany ozdobione licznymi obrazami, a także drzwi, które zapewne prowadziły do toalety. Stanęłam pośrodku dużego pokoju i spojrzałam na niezwykle ważny element dzisiejszej nocy - łóżko z baldachimem, które miało przymocowane kajdanki do stalowej ramy.
Wiedziałam, że do niczego więcej nie mogło dojść. To miał być zwykły, nic nieznaczący numerek, a nie sesja czy ustalone odgrywanie ról. W ogóle się nie znaliśmy, jednak wizja tego, jak mnie przywiązuje i ma pełną władzę nad moim ciałem, była niezwykle kusząca.
Nagle przy moim uchu rozległ się szept:
- Do niczego więcej nie dojdzie. Zwykły seks bez zobowiązań. - Mężczyzna położył dłonie na moich biodrach i mocniej przycisnął je do siebie. Wyczułam na pośladkach wzwód oraz bijące ciepło jego ciała. - Ale muszę usłyszeć od ciebie, że chcesz tego tak samo jak ja. Muszę wiedzieć, że gdy nie będzie ci coś pasowało albo gdy poczujesz dyskomfort, od razu mnie o tym poinformujesz, maleństwo.
Spomiędzy moich ust wydostało się urywane westchnienie, gdy usłyszałam, jak mnie nazwał. Był zbyt kuszący i brzmiał jak... bezpieczeństwo. A na tym zależało mi najbardziej, chociaż tej jednej nocy.
Skinęłam głową, tym samym przypieczętowując swój los.
Tamtego wieczoru, tkwiąc w jego ramionach, nie wiedziałam, jak bardzo dla niego przepadnę.
- Świetnie. Zamknij oczy - wymruczał, a ja od razu spełniłam jego rozkaz. - Nie otwieraj ich, dopóki ci nie pozwolę. Po prostu poczuj każdy cholerny pocałunek, którym cię obdaruję.
Zagryzłam boleśnie wargę, czując, jak zaczął zsuwać ramiączka mojej sukienki. Stałam tam z sercem obijającym się o żebra i czekałam. Czekałam, aż ten mężczyzna pokaże mi rozkosz, jakiej jeszcze nigdy nie zaznałam.
- Nie ruszaj się. - Zacisnął palce na moich biodrach, gdy próbowałam złączyć nogi. - Zaraz cię tam dotknę, ale musisz być grzeczna.
Wyszeptałam ciche przeprosiny. Stałam na wiotkich nogach, podczas gdy on zsuwał sukienkę z mojego ciała. Czułam, że w każdej chwili mogłam upaść, gdy satynowy materiał po chwili opadł u moich stóp. Zostałam jedynie w białej, skąpej bieliźnie i z maską na twarzy.
Mimo zamkniętych oczu czułam jego przeszywający wzrok na swoim ciele. Nagle usłyszałam ciężkie kroki, a chwilę później ciepły oddech owiał mi twarz. Nieznajomy przesunął dłonie wzdłuż mojego ciała, aż zacisnął dłonie na pośladach i lekko mnie uniósł. Owinęłam nogi wokoło jego pasa i pozwoliłam, aby niósł mnie w nieznanym kierunku. Po sekundzie poczułam pod plecami miękki i przyjemny materiał oraz twarde łóżko, na którym mnie położył.
- Gdybyś tylko mogła w tej chwili ujrzeć siebie moimi oczami, maleństwo - powiedział ochryple. - Perfekcja.
Przez zaciśnięte powieki nie miałam możliwości zobaczyć jego twarzy. Nawet jeśli okrywała ją maska, to i tak byłam przekonana, że jego spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc słów.
- Możesz otworzyć oczy.
W żaden sposób się nie spierałam i od razu uchyliłam powieki. Dostrzegłam go, stojącego u podnóża łóżka i bezwstydnie oglądającego moje ciało. Przesuwał wzrokiem po każdym fragmencie mojej skóry, dłużej zatrzymując się na piersiach oraz twarzy, na której widniał figlarny uśmiech. Wzrokiem próbowałam przebić się przez ubrania, które nadal miał na sobie. Chciałam go dotknąć, posmakować i podziwiać. Pragnęłam go tak bardzo.
- Rozbierz mnie - rozkazał, bo najwidoczniej dostrzegł moją niewypowiedzianą prośbę.
Podniosłam się do pionu i upadłam na kolana tuż przed nim na brzegu łóżka. Powoli zaczęłam odpinać guziki, nie przerywając kontaktu wzrokowego z nieznajomym, aż w końcu mogłam ściągnąć materiał z jego ramion. Po pozbyciu się koszuli i rzuceniu jej na podłogę ujrzałam umięśnioną klatkę z mnóstwem tatuaży. Prawie cała jego skóra pokryta była przeróżnymi kolorowymi wzorkami, ale to cienkie linie przechodzące przez cały bok i rozwarstwiające się tuż przy obojczyku najbardziej zwracały moją uwagę. Przejechałam po nich opuszkami palców, chcąc dokładnie wybadać kontur i fakturę. Tuż przy biodrze znajdowały się karty kier, ale materiał spodni prawie w pełni je zasłaniał. Przesuwałam dłońmi ku górze, czując zarys mięśni na brzuchu. Zacisnęłam usta, gdy ułożyłam dłoń tuż nad sercem, i poczułam, jak mocno bije.
Skrzyżowałam z nieznajomym spojrzenia, ale po chwili spuściłam wzrok, kontynuując oględziny. Przesunęłam palcami wzdłuż krtani, dokładnie przyglądając się czerwonej róży oplecionej przez ciernie. Ten mężczyzna był ucieleśnieniem moich najbardziej skrytych fantazji.
Tak bardzo skupiłam się na podziwianiu jego ciała, że nawet nie poczułam dotyku jego dłoni na moim brzuchu. W następnej sekundzie zostałam pchnięta z powrotem na materac. Cicho pisnęłam na ten nagły ruch.
Mężczyzna wszedł powoli na łóżko i podparł się ręką obok mojej głowy. Zachęcająco uniosłam biodra.
Nie mogłam znieść tego czekania. Pragnęłam go we mnie, teraz.
- Jesteś bardzo niecierpliwa, maleństwo - wyszeptał mi do ucha, aby zaraz po tym przygryźć jego płatek. Moje ciało przeszył deszcz. - Jak bardzo tego chcesz? Jak bardzo pragniesz mnie mieć w sobie?
Ułożył rękę na moich gardle, a następnie powolnym ruchem zaczął się kierować ku dołowi przez piersi i brzuch, aż sprawnie wsunął kciuk pod materiał fig. Z moich ust uleciał cichy jęk, gdy mocnym szarpnięciem uniósł moje biodra, aby móc ściągnąć ze mnie majtki. Opuszkami palców przesunął po wewnętrznej stronie uda, cały czas utrzymując ze mną kontakt wzrokowy, aż w końcu musnął cipkę, zaczynając zataczać małe koła na moim epicentrum.
- Proszę... - Urwałam, gdy jeden z jego palców przedarł się przez splot mięśni i gładko we mnie wszedł, aby następnie wsuwać się i wysuwać z mojego wnętrza.
Złapałam się jego ramion i zaciekle wbiłam palce w skórę. Usłyszałam jego syknięcie spowodowane gwałtownym i bolesnym ruchem, ale nie przejmowałam się tym. Skupiałam się wyłącznie na uczuciu, które powoli zaczynało się kumulować u zbiegu moich ud. Każdy ruch jego palców doprowadzał mnie do szaleństwa, a gdy dodał dwa kolejne, miałam wrażenie, że zaraz rozlecę się na kawałki. Krążył kciukiem wokół najbardziej unerwionego miejsca na łechtaczce i w tym samym momencie przyspieszył ruchy palców. Nie mogłam opanować krzyków przedostających się przez moje gardło.
Boże, nie przestawaj.
- Nie broń się przed tym, maleństwo.
Gdy to powiedział, byłam już prawie na skraju, nie mogąc opanować nadciagającego orgazmu. Brunet musiał to wyczuć i zagiął palce w moim wnętrzu, trafiając wprost w punkt G.
- Poczuj to - wychrypiał.
Ukryłam głowę w jego szyi i ugryzłam wrażliwy fragment skóry, aby stłumić krzyk. Poczułam, jak moje ciało opanowuje przyjemne uczucie. Doszłam mocno i intensywnie, ale nadal chciałam więcej, jakbym nie mogła się nasycić tym, co już mi dał. Mimo zmęczenia, które nagle dało się we znaki, skierowałam swoją dłoń ku jego spodniom i bardzo powoli odpięłam klamrę paska. Cały czas utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy, podczas gdy on zlizywał mój sok ze swoich palców. Poczułam, że znów robię się wilgotna, a moja kobiecość zaczęła nieznośnie pulsować. Gdy przystawił opuszki do moich ust, otworzyłam je i zaczęłam ssać, dostosowując się do jego lekkich ruchów. Smakowałam siebie i było mi z tym wyjątkowo dobrze.
Sprawnie uporałam się z rozporkiem, wypuszczając z ust opuszki palców nieznajomego. Złapałam za spodnie i pociągnęłam materiał w dół. Na ustach mężczyzny majaczył lekki uśmiech spowodowany moim śmiałym ruchem, ale byłam bardzo, ale to bardzo gotowa na niego i nie mogłam dłużej czekać.
Musiałam to sobie sama wziąć.
- Jeśli chcesz zachować ciuchy, radzę ci je zdjąć. W tej chwili - ostrzegł i wstał, aby ściągnąć z siebie pozostałą część ubrania i nałożyć prezerwatywę na erekcję.
Nie wahałam się ani chwili i od razu sięgnęłam do zapięcia biustonosza. Stanik rzuciłam na podłogę, do niego miały dołączyć także i moje majtki, lecz gdy usłyszałam następne słowa nieznajomego, znieruchomiałam:
- Pończochy zostaw. - Mrugnął w moim kierunku, odgarniając na bok ubrania, których się pozbył.
Szybko zdjęłam z siebie zbędną odzież i ponownie położyłam się na łóżku. Rozłożyłam nogi, dając mu w ten sposób niewerbalne zaproszenie, z którego od razu skorzystał i pojawił się nade mną. Przesuwał wzrokiem po całym ciele, sprawiając, że podbrzusze przyjemnie mi się zaciskało z pożądania. Oparł przedramię tuż obok mojej głowy, a wtedy na jego ustach mogłam dostrzec zwycięski uśmiech. Nieznajomy patrzył mi prosto w oczy, gdy przyrodzeniem trącał moją kobiecość. Zbierał soki, które pokrywały całą długość fiuta. Bawił się ze mną, drażnił, przeciągając to, czego chciałam. Miałam ochotę krzyczeć z frustracji i potrzeby, która się we mnie kumulowała, aż w końcu poczułam, jak zaczął się we mnie wsuwać i pokonywać ciasny splot mięśni.
Wchodził coraz głębiej, sprawiając, że ścianki ciasno go otuliły. Poruszał się powoli, chcąc, abym się przyzwyczaiła do jego dużego rozmiaru. Gdy jęknęłam mu wprost do ucha i uniosłam biodra, dając mu znać, że chciałam więcej, przyśpieszył. Palcami chwyciłam pościel i mocno ją trzymałam, wciskając głowę w materac. Pompował biodrami, ani na chwilę nie zwalniając. Nie czułam jego pocałunków, które naznaczały moją skórę od obojczyka w dół, jego rąk badających każdą krzywiznę mojego ciała oraz warknięć skierowanych prosto w moje ucho. Skupiłam się tylko na uczuciu, jakie zaczęło się kumulować w moim wnętrzu.
Czułam się jak na głodzie, który musiałam zaspokoić. To uczucie było zbyt uzależniające.
- Otwórz oczy - rozkazał, zanim przez jego gardło przedostało się jęknięcie. - Chcę, abyś na mnie patrzyła, gdy będziesz dochodzić.
Zacisnęłam się na nim jak pieprzone imadło. Uchyliłam powieki. Dostrzegłam niebieskie tęczówki wpatrujące się we mnie, jakbym była ostatnią osobą na Ziemi. Nie znaliśmy się ani nie widzieliśmy swoich twarzy, które w dalszym ciągu były skryte pod maskami. Mimo to miałam wrażenie, jakbym znała tego mężczyzną przez całe swoje życie. Jakby był stworzony specjalnie dla mnie.
Naparłam zębami na dolną wargę, gdy uczucie stało się zbyt przytłaczające. Było wręcz obezwładniające, odbierało wszelkie zmysły.
Próbowałam się dopasować do jego skoordynowanych ruchów, wychodząc im naprzeciw. Nie tłumiłam odgłosów, które ze mnie wychodziły. Krzyczałam, jęczałam i kwiliłam, nie hamując dźwięków wydostających się spomiędzy moich ust.
Rozchyliłam wargi, gdy nieznajomy władczo zacisnął palce na mojej szyi. Kontrolował mój oddech, gdy wchodził we mnie raz za razem. Odleciałam. Całkowicie. Czułam tylko błogość.
- Wszystko dobrze, maleństwo? - spytał, poluźniając uchwyt na mojej tętnicy. - Czujesz, jak cię wypełniam? Jesteś tak cholernie ciasna, kochanie.
- Jest... idealnie - wyjęczałam i ponownie skłoniłam go do mocniejszego uścisku na mojej skórze, kładąc swoją dłoń na jego.
W jego oczach błysnęła niebezpieczna iskierka, które mocno mnie zaintrygowała. Zanim wydusiłam z siebie następne słowa, mężczyzna zszedł z mojego ciała i zarzucił moją nogę na swój bark, zaciskając palce dokoła kostki. Teraz ruchy stały się bardziej wyczuwalne, a męskość dotarła do najwrażliwszego punktu. Krzyknęłam. Jego biodra przyśpieszyły, a pchnięcia stawały się coraz mniej skoordynowane, gdy moje ścianki bardziej zaciskały się na jego kutasie.
Pieprzył mnie do utraty tchu.
Obydwoje potrzebowaliśmy słodkiego zakończenia, które w końcu nadeszło, gdy przycisnął kciuk do mojej łechtaczki. Ujrzałam mroczki przed oczami. Obezwładniające uczucie rozlało się w moim ciele, odbierając mi nad nim władzę.
Nie spuszczałam z niego wzroku, gdy szczytowałam. Podziwiałam klatkę piersiową, którą pokrywały krople potu. Głowę miał odrzuconą do tyłu wraz z przymkniętymi powiekami.
Był uzależniający.
Po kilku kolejnych pchnięciach mężczyzna doszedł, a jego penis we mnie drgnął. Nieznajomy wydał z siebie przeciągły jęk, a po chwili delikatnie zdjął moją nogę ze swojego barku i ucałował kostkę, na której widniały zaczerwienione ślady po jego palcach.
Oddychałam ciężko, chcąc wyrównać oddech, ale miałam z tym nie lada trudności. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że moje ciało nie należało w pełni do mnie. Jakby miał nade mną kontrolę.
Spojrzałam na niebieskookiego i pierwsze, co dostrzegłam, to jego przeszywający wzrok, który niósł za sobą niewypowiedzianą obietnicę.