p

Rzeczywistość. Tom 2 - Marek Meram

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (16,76 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

2

? Marek Meram, 2020

ISBN 978-83-8221-536-6

Wydanie I

Ridero

Wszystkie prawa zastrzeżone

Okładka - projekt i realizacja: Marek Meram

W książce wykorzystano m.in. kroje pisma:

Lato (Ł. Dziedzic, tyPoland), PT Serif (A. Korolkova, O. Umpeleva, V. Yefimov, ParaType), Manrope (M. Sharanda), Jomolhari (Ch. J. Fynn).

3

Spis treści tomu II

Przeszłość6

Część 2. Brak jedności, niemiecko-rzymski katoli-cyzm, Niemcy i Zachód - przyczyna upadku Polski6

a) "W imię Jezusa morduj, dziel i rządź"7

b) Kto był prawdziwym wrogiem Chrystusa?75

c) "Bój się Boga"107

d) Na amen113

e) Wierz i módl się. I siedź cicho.140

f) "Chrześcijaństwo zwycięży", choćbyśmy mu-sieli zabić Chrystusa144

g) Samobiczowanie147

h) "Baranki boże"157

i) Virtus181

j) Łez padół181

1. Wojny i śmierć188

2. Kościół i władza przeciw ludziom202

3. Kościół i pieniądze208

4. Kościół i moralność214

5. Reforma Kościoła222

6. Na wieki wieków223

k) Wszyscy święci225

l) Dwoistość jedności226

m) "Tajemnice bolesne"226

n) Wolna wola, jedność, wolność227

4

Przeszłość. Część 3. Religia (chrześcijaństwo)231

Kościół, katolicyzm, religia; ludzie314

Zjednoczenie rozproszonych315

Walka?316

Czy to jest tylko o Polsce? (Rodzina)317

A dzisiaj?321

Dlaczego jeszcze żyjemy?357

Szok!364

Psychologia zmiany366

To wszystko bzdury! (i teorie spiskowe)380

Mądrość396

Realność (Słowianie)397

Historia+religia+polityka+... Fałszywe dekoracje i prawda457

Dość458

Było459

Koniec świata (co będzie jeśli)459

Przyszłość Polski krok po kroku463

0=1+(-1) (suma przeciwieństw)470

Bateryjka/człowiek478

Tutaj484

Znów tutaj486

Tuż pod powierzchnią (rzeczywistość)487

Tako rzecze493

Widziałem i słyszałem495

Oskarżam503

Ruszaj!508

W imię...526

Dość, dość533

Było535

Tyle535

5

dalej536

Inną drogą538

Nie powiem gdzie538

Kiedy539

Nieskończoność (Nadskończoność)540

Dlaczego jeszcze żyjemy? Część 2.542

Psychologia zmiany. Część 2.543

Strefa przejścia548

Zmiana psychologii549

"Elita elit"556

Lęk=śmierć558

Między dekoracjami, w głębi560

Bezpieczni561

Pieniądze562

Moja gra (zmiana)564

"77"565

Wszystko, ale567

Jesteś567

Dalej, tutaj, wszędzie573

Tutaj tutaj tutaj576

?577

Trwam578

a e u a ę ie578

:581

[biała karta, punkt zerowy]582

Przewodnik583

Przypisy589

Spis treści tomu I629

6

Przeszłość

W tym tekście możesz czytać:

Tylko podstawowe informacje (podkreślenie, większa czcionka)

Najważniejsze informacje (zwykła czcionka)

Informacje uzupełniające (kursywa)

Dodatkowe szczegóły (mniejsza czcion-ka; najczęściej wcięcie)

Część 2. Brak jedności, niemiecko-rzymski katolicyzm, Niemcy i Zachód - przyczyna upadku Polski

...i całej Słowiańszczyzny.

Nie oburzaj się na "atak na Kościół"... Kiedy walczysz po którejś ze stron barykady, to jesteś tylko pionkiem

7

w czyimś planie i podsycasz kłótnie (poczytaj zakończenie tej części - punkt n) Wolna wola, jedność, wolność).

Zamiast walki niech będzie wreszcie zgoda i wolność.

Niemcy, od stuleci wróg Polski... Koszmar ludobój-stwa z czasów drugiej wojny światowej... Jednak to o wiele bardziej dzieło rządów i elit niż ludzi na ulicy.

Sprawiedliwość. Ale zamiast walki niech będzie wreszcie zgoda i wolność.

Z informacji w części 1. powstaje taki obraz przeszło-ści: w Europie istniało potężne państwo, Lechia, wielka federacja Słowian. Tej federacji przewodził lud mieszka-jący w dorzeczu Odry i Wisły (późniejsi Polacy).

W ciągu około 170 lat od "przyjęcia chrześci-jaństwa" Polska została zredukowana do zbioru małych i słabych księstewek (na mocy testamen-tu Bolesława Krzywoustego), które stopniowo ulegały Niemcom. Tak do tego doszło:

a) "W imię Jezusa morduj, dziel i rządź" a

Na zjeździe w Gnieźnie w 1000 r. Bolesław Wielki (Chrobry) został przywódcą (cesarzem) Słowiańszczyzny

a Łacińska sentencja "Divide et impera" ("Dziel i rządź")... Cała obecna kultura jest kontynuacją Cesarstwa Rzymskiego. Nadal jesteśmy poddanymi tyranów, dyktatorów wspieranych przez wojsko (i policję) oraz grupy przekupywane pieniędzmi, stanowiskami, przywilejami. Nasz system prawny jest oparty na prawie rzymskim. Słownictwo naukowe - na łacinie i grece (w zachodniej części Cesarstwa

8

(Wschodu); on i Otton III (niemiecki cesarz rzymski, cesarz Zachodu) podzielili między siebie Europę (poczytaj o tym w części 1. Polska była imperium). Sprzyjający Polsce papież Sylwester II w swoim przywileju potwierdził, że Bolesław Wielki ma odtąd władzę udzielania godności kościelnych, o czym pisze Gall Anonim 1. Jednak Kościół w tamtych czasach nie miał nic wspólnego z "dobrem" czy sprawiedliwością (jak już napisałem wcześniej w części 1., punkt c) Wiarygodność kronik). Potęga Bolesława Wielkiego i Polski była strasznym zagrożeniem dla Niemiec i Rzymu i późniejsi papieże w większości ściśle współpracowali z niemieckimi władcami, żeby zniszczyć Polskę i ją sobie podporządkować.

W jaki sposób?

W tamtych czasach klątwa kościelna nie była tylko czymś groteskowym tak jak teraz. Nie była tylko ko-ścielnymi czarami, satanistyczną czarną magią, ale miała realną moc polityczną. Np. przeklęty władca był wyjęty

(a - c.d.) Rzymskiego greka była powszechnie używana na co dzień przez długie stulecia, w części wschodniej jeszcze o wiele dłużej; łacina nadeszła stosunkowo późno). Do niedawna (1806 r.) istniało nawet Święte Cesarstwo Rzymskie.

Ta rzymska cywilizacja była zawsze wroga Słowianom. W czasach starożytnego Cesarstwa Rzymskiego świat (Europa i zachodnia Azja oraz północna Afryka) był podzielony na dwie części: Rzym i Słowiańszczyznę (nazywaną wtedy Germanią - poczytaj w cz. 1 Polska była imperium, punkt b) Pochodzenie Słowian, podpunkt 1. Nazwy). Tak, utrzymywano kontakty handlowe (np. Bursztynowy Szlak!), dyplomatyczne. Jednak zasadniczo te dwie potęgi były swoimi wrogami. I w końcu Słowiańszczyzna pokonała Rzym (najazdy tzw. "barbarzyńców", szczególnie w 5. wieku n.e.; poczytaj w części 1. Polska była imperium). Ale on przetrwał, w innej formie, jak złośliwy demon, który wydostał się z butelki...

Jesteśmy poddanymi Rzymu. Zmieniły się tylko szczegóły, dekoracje.

(Pierwsze litery "Divide et impera" to "dei", co znaczy "boga"... "Sentencja b.o.g.a."... To takie luźne spostrzeżenie...)

9

spod prawa, duchowieństwo zachęcało do buntu wobec niego, można go było zabić bez żadnych konsekwencji, a nawet za to morderstwo można było zostać świętym. Każdy chrześcijanin miał obowiązek pomocy w tym "zbożnym dziele". To znaczy miał obowiązek wypełnić klątwę. Co więcej, Kościół mógł przekląć całe państwa; wtedy ludzi żyjących w takim państwie nie obejmowa-ła już zasada, żeby nie mordować "braci chrześcijan", a cały kraj miał być zniszczony (np. splądrowany, lud-ność wyrżnięta).

Papieży wyznaczali Niemcy.

Czy już rozumiesz?

Mechanizm był taki: pierwszy krok najczęściej wykonywał Rzym (klątwa rzucona na kraj czy jego władcę, wezwanie do krucjaty przeciwko przeklętym "wrogom Chrystusa" itp.). Drugim krokiem była wypra-wa krzyżowa, najczęściej organizowana przez niemiec-kie cesarstwo. Mógł też mieć miejsce wewnętrzny bunt (np. "pokrzywdzonych przez złego króla"), wspierany przez duchowieństwo kontrolowane przez niemieckich hierarchów kościelnych. (Przecież kler jest ściśle zwią-zany w jedno zasadami posłuszeństwa...). Następnie w osłabionym kraju niemieckie cesarstwo zapewniało sobie jeszcze większe wpływy, łącznie z obsadzeniem tronu przez swoją marionetkę. Czasem po prostu przy-łączano całe terytorium lub jego część do Niemiec.

(Teraz dzieje się w zasadzie to samo, z tą różnicą, że powodem nie jest "obrona wiary", tylko "obrona demo-kracji", a zamiast widocznego podboju preferuje się ko-lonialne wyniszczanie ekonomiczne).

Oczywiście "bardzo niezależny od Niemiec" papież podejmował "niezależne święte decyzje", a "posłuszni

10

chrześcijanie" z niemieckiego cesarstwa tylko wykony-wali jego wolę. To znaczy, wolę Chrystusa, rzecz jasna...

Przykłady:

* 24 lipca 1002 r. odbył się zjazd w Merseburgu, na którym Henryk II chciał potwierdzić swój tytuł króla Niemiec. Zgodzili się na to prawie wszyscy obecni możnowładcy niemieccy; przeciw był m.in. Bolesław Wielki (Chrobry) 2, od dłuższego czasu jawny wróg Henryka. W zemście Henryk II nakłonił Radzima Gaudentego, arcybiskupa gnieźnieńskiego b, żeby ten rzucił klątwę na Bolesława Wielkiego (Chro-brego) i całą Polskę. Umożliwiło to zdradę: atak ludzi Henryka II na orszak Bolesława. Atakował przekupiony "tłum"; dzisiaj byśmy powiedzieli np. "nieznani sprawcy". Dlaczego nie można było ot tak sobie zorganizować zamachu? Bo gdyby ktoś zaatakował średniowieczne-go króla, "pomazańca bożego", nieobłożonego klątwą, zgodnie z prawem sam miał być wyklęty i zabity. (Chro-bry był takim bożym "wybrańcem" co najmniej od czasu zjazdu gnieźnieńskiego w roku 1000 - poczytaj w części 1. Polska była imperium). Bolesława uratowali jego sascy i niemieccy sojusznicy. Ta klątwa Gaudentego miała też pewnie związek z nagłą śmiercią Bolesława Wielkiego/Chrobrego (otruli go hostią, przez spowiednika, papież razem z królem Niemiec Konradem II - poczytaj na po-czątku części 1. Polska była imperium). Sugerują to po-dobno stare kroniki francuskie 3.

O klątwie, chociaż podobno skierowa-nej tylko przeciwko Gnieznu i trochę późniejszej,

b Radzim Gaudenty pochodził z Czech i był spokrewniony z królem Niemiec Henrykiem Ptasznikiem. Był także bratem św. Wojciecha.

11

wspomina nawet Długosz 4. Prawdopodobnie nie mógł i nie chciał pisać całej prawdy.

Klątwa, rzucona przez Gaudentego, obejmowała też syna Bolesława, Mieszka II. Zachęciła do najazdu na Polskę czeskiego księcia Brzetysława; wcześniej na jej podstawie jego ojciec Udalryk (Oldrzych) podczas wie-cu zdradą pojmał Mieszka II i go wykastrował.

Gall Anonim: "Opowiadają też, że Cze-si schwytali [go] zdradziecko na wiecu i rzemie-niami skrępowali mu genitalia tak, że nie mógł już płodzić [potomstwa], za to, że król Bolesław, jego ojciec, podobną im wyrządził krzywdę, oślepiwszy ich księcia, a swego wuja. Mieszko tedy powrócił wprawdzie z niewoli, lecz żony więcej nie zaznał. Lecz zamilczmy o Mieszku" 5.

Ten czeski książę oślepiony na rozkaz Chrobrego to Bolesław III. Chrobry mianował go władcą Czech, ale on rządził w bardzo okrut-ny sposób i łamał przysięgę wierności wobec Chrobrego. Dlatego Bolesław Wielki/Chrobry, zgodnie z prawem i na prośbę Czechów, ulega-jąc doradcom, kazał go oślepić i zesłał na wy-gnanie 6 7 8, co było w tamtych czasach standar-dem 9.

Kastracja jest tu bardzo znacząca. Mieszko II, spadko-bierca Bolesława Wielkiego, także nosił koronę cesarską i być może był najwyższym kapłanem oraz najwyższym sędzią. Tymczasem według prawa (o którym mówi już Bi-blia) najwyższy kapłan nie może być kaleką, a zwłaszcza kastratem 10. Tak więc kastracja była przemyślanym aktem politycznym.

Mieszko II na wiecu miał ogłosić kolejną wielką wypra-wę wojenną Słowiańszczyzny na Zachód. Chciał skorzystać

12

z osłabienia wewnętrznego Niemiec. Udalryk (Oldrzych) był lennikiem Mieszka; według prawa średniowiecznego, jeśli by zaatakował swojego "pana", "pomazańca bożego", miał być wyklęty i zabity. Chyba że ten "pan" sam wcześniej został wyklęty. Udalryk tytułu świętego nie dostał, bo nie zabił Mieszka, ale niezależność od Polski - tak.

Ojciec Mieszka II, Bolesław Wielki/Chrobry, długo go przygotowywał do objęcia władzy. Zapewnił mu doskonałe wykształcenie. Zapewnił kontakty dyplomatyczne (głównie z Niemcami). Zapewnił "świętość" jego władzy poprzez małżeństwo z Rychezą z niemieckiej linii cesarskiej (wnuczka Ottona II, siostrzenica Ottona III - można ją było uznać za spadkobierczynię "boskiego" Karola Wielkiego). Zadbał o to, by znał się na prowadzeniu wojny (np. Mieszko dowodził w wojnie z Henrykiem II). Z tych wszystkich powodów panowanie młodego Piasta zapowiadało się wspaniale. Zaraz po śmierci ojca koronował się na króla; nosił także po Chrobrym korony cesarskie Słowiańszczyzny oraz Zachodu, chociaż oczywiście sam Zachód tego nie uznawał. Cesarskie zwierzchnictwo Mieszka bez wątpienia nie do końca podobało się też sąsiadom Polski ze wschodu i południa. Tak więc nowy władca musiał je potwierdzić; miał ambitne plany umocnienia potęgi Polski. Ale jego szerokie kontakty stały się przyczyną zguby - na politykę zbyt duży wpływ uzyskali Niemcy, szczególnie dzięki poparciu Rychezy, żony Mieszka. Rozgrywali sytuację wewnętrzną

13

w kraju tak, by osłabić państwo i jego władcę. Specjalne znaczenie miała sytuacja religijna: w Polsce współistniały dwa główne obrządki, łaciński (katolicki; z Rzymu i Niemiec) i obrządek słowiański (cyrylo-metodiański; poczytaj dalej). Wbrew pozorom wyznawcy właśnie tego drugiego rytu zostali przez Niemców podburzeni i wykorzystani do zaatakowania polskiego cesa-rza - pod przewodnictwem chciwego władzy Bezpryma. Mieszko II lawirował pomiędzy oboma obrządkami. Sam należał do dworskiego "stronnictwa" łacińskiego, ale jednocześnie wiedział, że podstawą jego władzy na całej Słowiańszczyźnie jest "ludowy" obrządek słowiański, który miał o wiele więcej wyznawców i niósł ze sobą tradycje Lechii. (Na łączenie przez Mieszka II różnych kierunków religijnych wskazują słowa w liście do niego, pochodzącym z "Kodeksu Matyldy": "Nie dość ci tego, że możesz we własnym i łacińskim języku chwalić godnie Boga, zapragnąłeś jeszcze i w gre-ckim!" 11). Planował potwierdzić swój tytuł cesarski podczas wielkiej wyprawy wojennej dawnej federacji lechickiej na Zachód, tak jak to zrobił jego ojciec Bolesław Chrobry najeżdżając Rzym w 1025 r. - myślał, że uda mu się zająć w zachodnim katolickim świecie miejsce równe cesarzowi niemieckiemu, a być może nawet wyższe. Dobrą okazją były polityczne trudności niemieckiego władcy Konrada II z opozycją wewnętrzną; dodatkowym czynnikiem był być może układ Bolesława Chrobrego z Ottonem III

14

z Gniezna z 1000 r., na podstawie którego Mieszko II mógł uważać, że ma prawa do tronu niemieckiego. Jednak Zachód był szybszy: uplótł sieć intryg. Bezpośrednio plany Mieszka zniweczył Udalryk, który zdradą pojmał go na wiecu i okaleczył, symbolicznie pozbawiając siły. Polityczny grunt usunął mu spod nóg starszy brat Bezprym, syn Bolesława Chrobrego, kiedy sprzymierzył się z Niemcami i Rusią i siłą przejął władzę.

Tak zdrada i niezgoda wewnątrz kraju znisz-czyła Lechię, odbudowaną przez Bolesława Wielkie-go/Chrobrego.

Bezprym co prawda zdobył władzę dzięki Niemcom, ale reprezentował obrządek słowiański, skupiający tych, którym nie po-dobało się niewolnictwo narzucone przez Ko-ściół i Zachód. W ten sposób pokonał Mieszka jego własną bronią - jak widać wyżej, Mieszko w swoich planach chciał się głównie oprzeć wła-śnie na obrządku słowiańskim (w sensie polityki i ideologii). Bezprym po objęciu władzy, zgod-nie z wcześniejszą umową z Niemcami i jedno-cześnie po to, żeby pokazać swoim sojuszni-kom w kraju, że zrywa ze "zgniłym Zachodem", odesłał do Rzymu cesarską koronę Zachodu zdobytą przez Bolesława Chrobrego w 1025 r. Stała się ona tylko pustym symbolem, źródłem problemów. Bezprym wiedział, że nie uda mu się zdobyć realnej władzy nad światem zachod-nim, że jest na to za słaby. Natomiast arcybiskup

15

patriarcha Słowiańszczyzny (obrządku słowiań-skiego; metropolia znajdowała się w Krakowie, Sandomierzu, Tyńcu albo Wiślicy 12) koronował go na cesarza Słowian koroną, którą Chrobry otrzymał od Ottona III na zjeździe w Gnieźnie w 1000 r. (lub koroną pochodzącą z wcześniej-szych czasów). W tym czasie, wobec osłabienia kraju, tytuł ten już niezbyt wiele znaczył, w nie-wielkim stopniu przekładał się na realną władzę poza granicami Polski, był bardziej symboliczny. Jednak i to było za dużo dla Zachodu (Niemiec i papiestwa): Bezpryma zamordowano. Przyszło to łatwo, bo nad Polską i jej władcami nadal ciążyła klątwa Gaudentego, usprawiedliwiająca każdą zbrodnię.

Żeby zdobyć władzę, Bezprym spisko-wał z Niemcami. Jednak nie oznacza to wcale, że ta współpraca układała się gładko. Zdraj-ca sam został zdradzony - o ile można uważać go za zdrajcę, bo był przecież starszym bratem Mieszka II, któremu teoretycznie korona nale-żała się w pierwszej kolejności, a którego odsu-nięto od władzy z powodu jego powiązań z ob-rządkiem słowiańskim i ogólnie "słowiańskością" (w przeciwieństwie do Mieszka, który oficjalnie popierał obrządek łaciński, pochodzący z Rzy-mu i Niemiec). (Tutaj wielką rolę bezpośrednio odegrała Rycheza, żona Mieszka II, która dbała przede wszystkim o interesy niemieckie, oraz to, że Chrobry wyznaczył taki kierunek polity-ki - "nie drażnić lwa", spełniać życzenia Niemiec,

16

byle utrzymać dynastyczne powiązania z nie-mieckim rodem cesarskim (to znaczy byle utrzy-mać w Polsce Rychezę), co zapewniało legitymi-zację władzy polskich cesarzy/królów w oczach Zachodu. Takie postępowanie ostatecznie przy-niosło rezultaty gorsze, niż gdyby od razu twar-do sprzeciwić się niemieckim manipulacjom. Dodatkowo, małżeństwo Mieszka z Rychezą, utrzymywane tylko z powodów politycznych, musiało być koszmarem). Ale wróćmy do współ-pracy Bezpryma z Zachodem. Nie otrzymał po-mocy za darmo: Niemcy chcieli, żeby był on ich marionetką na polskim tronie. Miał realizować ich cele. Szczególnie niemiecki kler, pewny, że żaden władca ich nie powstrzyma, rozpoczął realizację swoich planów wobec obrządku słowiańskiego. Dopuszczono się potwornych okrucieństw: wbijanie na pale, palenie żywcem słowiańskich kapłanów i ich rodzin, nie mówiąc o niszczeniu świętych gajów i całej kultury sło-wiańskiej. Przypisano to wszystko Bezprymowi, oskarżono go o te okrucieństwa - w imię brud-nych celów, w imię tworzenia historii pełnej kłamstw, żeby zdjąć winę z Kościoła i przerzucić ją na polskiego władcę. Bezprym przeciwstawił się niszczeniu obrządku słowiańskiego, dodat-kowo koronował się na cesarza Słowiańszczy-zny - nie chciał być posłuszny i dlatego niemiecki kler go zabił (np. otruł). Istnieją także inne możli-wości. Być może Niemcy wyszukali zamachow-ca-zdrajcę wśród Słowian; być może Bezpryma

17

zabili sami obrońcy obrządku słowiańskiego, przekonani, że to przez niego, na jego polece-nie są prześladowani (propaganda niemiecka?); być może zamordowali go ludzie z radykalnego odłamu obrządku słowiańskiego, tzw. sekty bo-gomilców, która nie uznawała żadnej ziemskiej władzy 13. Te trzy ostatnie możliwości zgadzają się z tym, co mówią niektóre kroniki: że zabili go "swoi". Tak czy inaczej, Bezprym panował bardzo krótko i zginął nagłą śmiercią.

Jak tyle razy w historii Polski, widać, że zdradzieckie układy z obcymi siłami niszczą nie tylko państwo, ale i tego, kto w takie układy wchodzi.

Na tron wrócił Mieszko II razem z Rychezą (Ryksą). Zrzekł się krajów zdobytych przez ojca, Bolesława Chrobrego. Zrzekł się pretensji do tytułu cesarza Zachodu, zrzekł się tytułu króla Polski - tym bardziej, że nie miał możliwości odzyskania obu koron, które wpadły w ręce niemieckie (działania Bezpryma i Rychezy - poczytaj wcześniej i dalej). Zostawił sobie tylko symboliczny tytuł cesarza Słowiańszczyzny (poczytaj też w części 1. Polska była imperium, punkt a) Imperium Lechitów - o tytułach polskich władców i o pokoju z 1032 r.), bo był on nadawany podczas koronacji przez słowiańskiego arcybiskupa, a więc nie zależał od łaski Zachodu. Ale tego tytułu i tak zachodni świat nie uznawał. Mieszko musiał także zgodzić się na dzielenie państwa z jeszcze dwoma braćmi. Widać, że stał się tylko cieniem

18

dawnego człowieka - ambitnego i odważnego polityka i dowódcy o dalekosiężnych planach.

Wszystko przez zdradę i wewnętrzne spory w kraju. Przez brak jedności.

Gall Anonim i biskup Wincenty Kadłubek ogólnie chwalą Mieszka II (w tym za męstwo i uczciwość), ale jednocześnie zarzucają mu... nie wiadomo co. Zarzuca-ją niebycie jego ojcem, Bolesławem Wielkim/Chrobrym. Poświęcają mu tylko kilka linijek i nie podają żadnych szczegółów jego panowania. A przecież mogliby napi-sać na przykład o wielokrotnych zwycięstwach Mieszka jako dowódcy w wojnach z Niemcami, o jego dwóch ni-szczycielskich najazdach na Saksonię czy chociaż o tym, że był wszechstronnie wykształcony. Albo o tym, jak kastracja i spiski zamieniły potężnego władcę Lechii w cierpiącego kalekę. Ale byli duchownymi i niezręcznie im było mówić o przerażającej kościelnej klątwie rzuconej na kraj i władców w imię brudnych ce-lów politycznych.

Gall Anonim, chyba przez nieuwagę, pisze tylko tak: "Klęska ta [tzn. najazd Brzetysława] zaś dlatego tak po-wszechnie miała dotknąć całą ziemię [polską], że podobno Gaudenty, brat i następca św. Wojciecha, z nie znanej mi przyczyny obłożył ją klątwą" 14 (moje podkreślenie).

Ta jedna klątwa Gaudentego doprowadziła do wielu tragicznych wydarzeń: zamachów na Bolesława Wielkiego i Mieszka II, wojen z Niemcami w latach 1002-1018 15, wielkiej utraty wpływów przez Polskę, okrojenia jej terenów, zrzucenia z tronu Mieszka II i upadku jego planów wzmocnienia słowiańskiego cesarstwa, do najazdu Brzetysława. Najazd Brzetysława

19

był ogromną klęską i jedną z największych tragedii w średniowieczu. Czesi wywieźli ogromne skarby, zburzyli wiele budowli, wzięli w niewolę i zabili wielu mieszkańców 16. Odpowiedzialność za to wszystko ponoszą biskup Gaudenty razem z klerem oraz niemiecki cesarz Henryk II, który między innymi za ciągłe ataki na Polskę został ogłoszony świętym Kościoła katolickiego.

Gall Anonim o zniszczeniach dokona-nych podczas najazdu Brzetysława: "A wspo-mniane miasta tak długo pozostały w opuszcze-niu, że w kościele Św. Wojciecha męczennika i Św. Piotra apostoła dzikie zwierzęta założyły swe legowiska" 17.

* Po śmierci Mieszka II królem Polski chciał zostać jego syn Kazimierz. Jednak Polacy na to nie pozwolili. Dlaczego? Bo zbyt duże wpływy miała Ryksa/Rycheza, niemiecka matka Kazimierza, która nie dopuszczała do władzy Słowian, urzędy rozdawała tylko Niemcom, a na ludność Polski nałożyła wiele nowych, niszczących podatków. Ale głównym powodem było to, że nienawidziła Pola-ków, obrażała ich i pogardzała nimi, ich kulturą i językiem, a syna wychowywała "po niemiecku".

Została wypędzona z kraju razem z synem, który z pogardy dla języka polskiego kazał się nazywać nie Kazimierzem, ale Karolem.

"Roczniki" Jana Długosza: "Koronacja Kazimierza nie doszła do skutku, gdyż wszyst-kimi winami obciążono królową Ryksę. Oboje zostają wypędzeni z powodu Niemców, któ-rych królowa pogardzając Polakami trzymała na dworze i urzędach. [...] Chociaż rycerstwo skarżyło się, że [razem z ludem] jest obciążone licznymi podatkami, daninami i służebnościami, które wymyśliła i wprowadziła królowa Ryksa

20

[były one jej "wymysłem"], większą jednak go-ryczą przejmowało ich to, że królowa swoimi zabiegami i wpływem nie pozwalała znieść tych ciężarów, mimo próśb wielokrotnie zanoszo-nych do niej i do jej syna Kazimierza. [...] Ryksa od dawna zarówno za życia męża swojego króla Mieczysława, jak i później po jego śmierci niena-widziła Polaków, gardziła ich obyczajami i mową i często obrzucała ich obelgami. Ponadto trzy-mała Niemców na swoim dworze i na urzędach, a prawdę mówiąc, pomijając i gardząc panami polskimi i ich synami, chociaż pochodzili ze zna-komitych i szlachetnych rodów, dawała pierw-szeństwo przy nadawaniu urzędów i obdarzaniu pieniędzmi byle jakim przybyszom z Niemiec, lu-dziom podłego i niskiego pochodzenia. [...] [Po-lacy] taką wzajemną odpłacali się nienawiścią wobec królowej, która nawet wtedy wobec ich słusznego oburzenia nie zmieniła swojego po-stępowania, że najpierw tak królowej, jak i jej synowi wypowiedzieli wszelkie posłuszeństwo i odebrali rządy królestwa, a następnie ode-brawszy jej zamki, miasta i inne posiadłości, wy-pędzili ją z dworu królewskiego, a w końcu kazali wraz z synem wynieść się z Królestwa Polskiego i zamieszkać u Niemców, których darzyła takim poważaniem" 18.

Ryksa/Rycheza do końca życia nie zrezygnowała z tytułu kró-lowej Polski. Mimo wielokrotnej zdrady stanu, jakiej się dopuściła: oddała Polskę niemieckiemu Cesarstwu Rzymskiemu jako lenno; prawdopodobnie otruła swojego męża, króla Polski Mieszka II (jako wypełnienie klątwy Gaudentego; jednak nie została za to świętą, a "tylko" błogosławioną Kościoła katolickiego... 19); wcze-śniej, w 1031 r., ukradła dwie cesarskie/królewskie korony, które nosiła ona i jej mąż, potajemnie wywiozła je z Polski i dała Niem-com, którzy tak bardzo ich pragnęli c.

21

Zgodnie z "prastara niemiecką tradycją", trwającą aż do czasów obecnych, okradła także Polskę z wielkich bogactw:

"Roczniki" Długosza: "Królowa Ryk-sa zabrawszy z Polski ogromne skarby udaje się do cesarza i oddaje mu dwie korony, a syna swego Kazimierza posyła na naukę do Pary-ża, za skarby zaś kupuje liczne dobra w Niem-czech. [...] zabiera ze skarbca królewskiego cały majątek w złocie, srebrze, klejnotach i drogich kamieniach, zebrany przez królów polskich Bo-lesława i Mieczysława oraz dwie korony bar-dzo ciężkie i drogocenne, którymi koronowano królów [...] Wywozi i odziera Królestwo Polskie z wielkich bogactw. Przybywszy zaś do Sakso-nii, najpierw udaje się do cesarza. Przyjęta przez niego uprzejmie i z szacunkiem, obdarzyła cesa-rza dwiema koronami, które wywiozła ze sobą z Polski. Poskarżywszy się na krzywdy, jakich doznała od Polaków, poleciła siebie i syna swe-go Kazimierza opiece i władzy cesarza [...] Ona zaś za skarby wywiezione z Polski kupiła wiele znacznych posiadłości [...] posłała go [Kazimie-rza] z czasem na naukę do Paryża, gdzie Kazi-mierz zmieniwszy imię polskie, ponieważ wyda-wało się trudne do wymówienia i barbarzyńskie, zaczął nazywać się Karolem. [...] [Kazimierz] przybył następnie do cesarza, gdzie przebywa-ła jego matka, królowa Ryksa, której wygnanie prawie całą Polskę naraziło na zgubę" 20.

Być może zanim jeszcze wygnano Rychezę i Kazimierza, władzę w Polsce objął Bolesław, starszy syn Mieszka II,

c (przypis na poprzedniej stronie) Te dwie korony nigdy nie wróciły do Polski. Wikipedia co prawda twierdzi inaczej, ale jednak Kazimierz tzw. Odnowiciel nigdy nie był królem - został tylko księciem Polski. Bo nie chciał się sprzeciwiać niemieckiemu cesarzowi; i dlatego, że nie dysponował królewskimi insygniami.

22

nazywany Zapomnianym (w 1034 r.; według Długosza wygnanie miało miejsce w 1036 r.). Do tej pory był odsuwany w cień przez Rychezę i całe stronnictwo popierające Zachód i "łacinników". Na tron wyniosło go nieza-dowolenie z proniemieckich działań Rychezy i wcze-śniejszej akcji (niemiecko-rzymskiego) Kościoła prze-ciwko obrządkowi słowiańskiemu. Okazało się to silniejsze od kontynuowania polityki rozpoczętej przez Chrobrego - polityki, w której stopniowo coraz bardziej pozwalano na mieszanie się Niemiec w sprawy polskie po to, żeby uzyskać akceptację statusu władców Polski przez Zachód. Bolesława Zapomnianego, w odróżnieniu od Kazimierza/Karola, wychowywano w tradycji słowiańskiej. Był on silnie związany z obrządkiem słowiańskim; inaczej niż Bezprym, władzę objął opierając się tylko na rodzimych siłach. Arcybiskup obrządku słowiańskiego koronował go na cesarza Słowiańszczyzny. (Metropolia cały czas znajdowała się na terenie Polski). Rozpoczęło się odzyskiwanie pozycji przez obrządek słowiański - niemiecko-rzymskie katolickie kościoły i klasztory pozbawiano majątków i przywilejów i na inne sposoby ograniczano ich znaczenie. W odpowiedzi Kościół zachodni podniósł histeryczny krzyk - oskarżył Bolesława o okrucieństwa. Następnie skazał go na zapomnienie, wymazanie z kronik i ludzkiej pamięci. Nie chciał, żeby ktokolwiek kiedykolwiek natrafił na ślady zorganizowanego oporu wobec niewolniczego koszmaru katolicyzmu. (Ten nakaz zapomnienia obowiązywał w całej Europie, a więc "na całym świecie" (ówczesnym - z punktu widzenia Zachodu), a nie tylko w Polsce - był sterowany odgórnie przez międzynarodową organizację Kościoła. Tyle jeśli chodzi o zarzut, że Bolesław Zapomniany nie istniał, bo nic o nim nie mówią kroniki zagraniczne, których rzekomo zakaz

23

nie dotyczył). W tym okresie być może zdarzały się akty odwetu na niemiecko-rzymskim klerze, jednak były dokonywane w zemście za potworne okrucieństwa, których wcześniej ten kler się dopuścił niszcząc obrządek słowiański. Być może także "łacinnicy" nadal próbowali uzyskać przewagę nad rodzimą wiarą stosując brutalną przemoc (prowokacje?). Ale sprawiedliwość, prawda nie znaczą nic dla totalitarnych, zakłamanych instytucji, takich jak średniowieczny Kościół. Liczyły się tylko brudne cele polityczne; a przede wszystkim pieniądze. Bolesława skazano na zapomnienie, bo był zbyt samodzielny, w przeciwieństwie do Bezpryma nie uwikłany w polityczne układy z Zachodem; bo miał odwagę być duchowo niezależny od Rzymu. W jego przypadku sama klątwa niewiele by dała, skoro nie chciał mieć nic wspólnego z obrządkiem łacińskim i nie przejmował się takimi groźbami.

Bolesława zamordowano.

Podobnie jak Bezprym, rządził krótko. I podobnie jak w przypadku Bezpryma, odpowiedzialność za jego śmierć spada na (niemiecko-rzymski) katolicki kler, któ-ry być może wynajął zamachowca spośród Słowian (tak żeby stworzyć kłamstwo, że zabili go "swoi"). (Inna ewen-tualność jest taka, że zamordowali go ludzie z radykalnego odłamu obrządku słowiańskiego, tzw. sekty bogomilców, która nie uzna-wała żadnej ziemskiej władzy 21) (poczytaj wcześniej).

Ludzie wierni obrządkowi słowiańskiemu, oburzeni zamordowaniem Bolesława, rozpoczęli otwartą walkę z klerem niemiecko-rzymskim.

W zemście za wprowadzenie przez "światły katolicyzm" niewolnictwa i pańszczyzny, za

24

okrucieństwa popełniane w czasie "nawraca-nia" Słowian "w sposób zachodni" (to znaczy pod dyktando niemieckiej hierarchii) kościoły palono, a księ-ży łącznie z biskupami zabijano. Zabijano także "panów" - możnowładców, czyli poganiaczy feudalnych niewolni-ków. Za to, że dbali o interesy Zachodu, a nie tych, któ-rych mieli wokół siebie. Był to gwałtowny powrót do starożytnego państwa ludzi wolnych i równych sobie. Katolicyzm, oparty na tyranii, nie mógł tego znieść; dlatego (katoliccy) naukowcy nazywają te wydarzenia "reakcją po-gańską".

Franciszek Kmietowicz podkreśla, że nie chodziło o żadne pogaństwo, ale o inną for-mę chrześcijaństwa. Cytuje np. kronikę Galla, w której stronników Masława (poczytaj dalej) nazywa się "fałszywymi chrześcijanami" (bo byli chrześcijanami obrządku słowiańskiego), w od-różnieniu od pogan, z którymi miano walczyć później ("Pogromiwszy fałszywe chrześcijany, już bez trwogi uderzcie na pogany!" 22).

Obszarem najspokojniejszym, bo stosunkowo wol-nym od wpływów niemiecko-rzymskiego katolicyzmu, było Mazowsze. Przywódcą został tam Masław/Mie-cław/Mieczysław - krewny Bolesława Wielkiego/Chro-brego, przyjaciel i zaufany współpracownik Mieszka II. Władzy nie zagarnął, ale został wybrany - jako przy-wódca powstania ludowego. Widząc, jak katolicyzm rę-kami Niemców niszczy Polskę, na swoim terenie w pełni przywrócił dawną wiarę. Była ona etyczną podstawą potęgi federacji lechickiej przez kilkaset lat wcześniej, naturalną kontynuacją starożytnego słowiańskiego

25

systemu filozoficznego. Później nazywano ją właśnie chrześcijaństwem obrządku słowiańskiego (nie mylić z prawosławiem); fanatyczni katoliccy kronikarze pisali za to o "fałszywym chrześcijaństwie".

Rzeczywiście z ich punktu widzenia ta wiara była wielkim i strasznym zagrożeniem, bo podtrzymywała niezależność władców od in-stytucji religijnych, a więc i od całego Zachodu, wzmacniała słowiańską jedność, zachowywała wartościowe słowiańskie tradycje. Niczego nie narzucała, zamiast dzielić łączyła: formalnie wyznawano Jezusa, ale tak naprawdę chodziło o uniwersalne siły i prawa życia, Wszechświata, które mogły przybierać różne postacie (np. We-lesa, Trzygłowa czy Świętowita). Furię wobec tej wiary oczywiście rozpalała u krytyków z Za-chodu także sprawa pieniędzy: niemiecka hie-rarchia kościelna była wściekła, bo pozbawiono ją dochodów z terenów słowiańskich 23 (pobi-cie Metodego na synodzie biskupów w 870 r. i uwięzienie go na trzy lata).

To, że obrządek słowiański pojawił się w Polsce długo przed niemiecko-rzymskim ka-tolicyzmem, pokazują dowody archeologiczne, np. chrzcielnica z Wiślicy z IX w. n.e., "bizan-tyjskie" fundamenty pod katedrami w Gnieźnie czy Poznaniu i inne resztki świątyń w różnych polskich miastach. (Oczywiście istnieje również nihilistyczna interpretacja gorliwych "prawdo-mównych", którzy przekonują, że te znaleziska są dużo młodsze, w ogóle ich nie ma itp. ...).

26

Przed drugą wojną światową pod starą katedrą Chrobrego na Wawelu znaleziono pozostałości grobowców hierarchów kościelnych; szaty litur-giczne, w których ich pochowano, nie były po-chodzenia zachodniego. Podobnie z grobem ze Smogorzewa na Śląsku, odkrytym przez Niem-ców jeszcze przed 1914 r. Wśród szczątków były tam resztki wschodniej ikony i szat litur-gicznych wskazujących na Bizancjum 24. Bardzo wyraźne pierwszeństwo obrządku słowiańskie-go, rozpowszechnionego w Europie Środkowej i Wschodniej na długo przed niemiecko-rzym-skim katolicyzmem, jasno udowadnia też list arcybiskupa Theotmara z Salzburga, napisany w 900 r. do papieża. Theotmar skarży się w nim, że cały wschód (a przynajmniej Małopolska) jest już nawrócony przez uczniów Metodego, więc niemieccy misjonarze nie mają co robić 25.

Obecnie staje się coraz bardziej jasne, że tak zwany "chrzest Polski" w 966 r. tak naprawdę nie był wprowa-dzeniem chrześcijaństwa, a tylko przejściem z obrządku słowiańskiego na łaciński przez Mieszka I i jego dwór. Była to decyzja polityczna, a nie etyczna. Część wiel-kiego planu Mieszka I, zręcznego dyplomaty o szerokich horyzontach, stratega, który myślał dziesiątki i setki lat naprzód. Ta decyzja nie miała większego wpływu na to, w co tak naprawdę wierzyła ludność Polski i jakimi war-tościami się kierowała.

Prawdziwymi wartościami leżącymi u źródeł praw-dziwego chrześcijaństwa.

27

F. Kmietowicz pokazuje, że tzw. po-strzyżyny Mieszka I, kiedy był jeszcze dziec-kiem, były tak naprawdę chrztem w obrządku słowiańskim. I dalej: "Jeżeli Mieszko I został po raz pierwszy ochrzczony gdy miał siedem lat, to nie mógł po raz drugi być ochrzczony w roku 966, gdy miał około 50 lat. Dwa razy chrztu się nie udziela. Rzecz staje się zrozumiała, je-żeli weźmie się pod uwagę, że po raz pierwszy Mieszko I był chrzczony w obrządku słowiań-skim, a w 966 r. przeszedł na obrządek łaciński. Chrztu rzymskiego oczywiście nie było, jedynie stwierdzenie zmiany obrządku, a nieświadomy tego kronikarz błędnie zanotował lub też ce-lowo przekręcił informację, by ukryć fakt, że władca Polski był wpierw wyznawcą obrządku cyrylo-metodiańskiego.

W "Roczniku Krasińskich" jest wzmian-ka: "Myeschko per Cirulum et Methudium baptizatur et per Adalbertum confirmatur" 26" ["Mieszko został ochrzczony przez Cyryla i Me-todego i konfirmowany przez Adalberta"; dalej F. Kmietowicz podaje kolejne cytaty ze źródeł] "Wzmianki te wskazują na powiązanie Mieszka I z cyrylo-metodianizmem, przy czym dobitnie to czyni "Rocznik Krasińskich". Kronikarz zaciem-nia informację twierdzeniem, że Mieszko I zo-stał ochrzczony przez Cyryla i Metodego a kon-firmowany przez św. Wojciecha. Wykluczone, aby te osoby historyczne miały coś wspólnego z władcą Polan. Metody umarł w 885 roku, a św.

28

Wojciech miał w 966 roku zaledwie 10 lat. Nie-mniej jednak notatka staje się w pełni zrozumia-ła, jeżeli weźmie się pod uwagę, że nie chodzi tu o osoby historyczne, ale obrządki jakie one reprezentowały" 27.

F. Kmietowicz wymienia jeszcze wie-le argumentów, m.in. ten: "Charakterystyczne, że zarówno Thietmar jak i Gall podają drobne szczegóły odnoszące się do małżeństwa Miesz-ka I, natomiast nic nie wiedzą o okolicznościach samego chrztu, bo go w 966 r. nie było" 28. A przecież w średniowieczu nawrócenie się ja-kiegokolwiek pogańskiego władcy było trakto-wane jako wydarzenie o olbrzymim znaczeniu.

Chrześcijaństwo obrządku słowiań-skiego przetrwało do czasów Bolesława Krzy-woustego i późniejszych. P. Jasienica, "Polska Piastów": "Wkrótce po zgonie Krzywoustego biskup krakowski, Mateusz, wysłał do św. Ber-narda z Clairvaux list, w którym pisał o potrze-bie zwalczania błędnych wierzeń "bezbożnych Rusinów", lecz informował ponadto, że istnieją liczne rzesze Słowian, którzy nie przyłączyli się ani do greckiego, ani do łacińskiego wyznania i chwalą Boga chrześcijan na swój sposób. Bi-skup pisał o utrzymującym się wówczas przy życiu obrządku słowiańskim" 29 (moje podkre-ślenie).

Wróćmy do czasów Masława.

Tymczasem na Polskę zachodnią i południową, po śmierci Bolesława Zapomnianego pozbawioną władcy

29

i pogrążoną w walce, najechał czeski książę Brzetysław. Klęska, wyludnienie, zniszczenie. (Poczytaj wcześniej).

Żeby przywrócić w Polsce władzę Kościoła, papież z niemieckim cesarzem zorganizowali pierwszą w historii wyprawę krzyżową d. Na czele wojsk, które najechały ziemie polskie, stał Kazimierz/Karol, syn Ryksy - tym sposobem chciał zdobyć sobie koronę.

Ryksa/Rycheza z synem, papież, niemiecki cesarz - najwyraźniej wspólnie porozumieli się, żeby osłabić Pol-skę.

W jednej ze średniowiecznych kro-nik zachodnich znajdziemy podobno: "W roku 1039 Benedykt IX ogłosił krucjatę przeciw Sło-wianom. Na czele krucjaty stanął Karol Mnich. Cesarz Niemiec dał mu 500 zakonników [...] i 15 000 tarczowników. Ponadto Henryk dał [...] dużo złota na zaciąg wojska wśród Słowian" 30.

Żeby ukryć całą sprawę kościelnej krucjaty przeciwko Polsce mówi się, że Karol/Kazimierz Mnich miał ze sobą tylko 500 ludzi. Ale nawet z tego fragmentu kroniki widać, że było ich co najmniej 15 500. (Liczba jak na tamte czasy duża, bardzo duża). W bitwie pod Grunwaldem w 1410 r. wojskami zakonnymi dowodziło 250-270 Krzyżaków - a wtedy byli oni u szczytu potęgi. Tymczasem Karol/Kazimierz Mnich przyprowadził 500 rycerzy... Dwa razy więcej.

Potwierdzenie w kronice biskupa Bo-guchwała: "W otoczeniu niemałych zastępów zbrojnego rycerstwa odprowadzili go oni do królestwa polskiego, nie bez wielkich utarczek wojennych" 31 (podkreślenia moje).

d Z drugiej strony, pierwsza krucjata na Polskę i w ogóle pierwsza w historii mogła mieć miejsce trochę wcześniej i być skierowana przeciwko Bolesławowi Zapomnianemu.

30

Armia ta zmiażdżyła ludowe powstanie w Polsce za-chodniej i południowej, gdzie duże wpływy niemiecko--rzymskiego katolicyzmu doprowadziły do wewnętrzne-go rozbicia i słabości ludności słowiańskiej. Dużo trudniej było poradzić sobie z Mazowszem i Masławem, bo tam ludzie byli zjednoczeni wokół wielkiej idei - dawnej wiary i starożytnego systemu filozoficznego Lechitów. Krzyżowcy musieli się sprzymierzyć z Rusią, która tak-że bała się odrodzenia słowiańskiego chrześcijaństwa; tymi wojskami dowodził Jarosław I Mądry, władca kijowski. Wielka bitwa pod Pobiedziskami, w której po stronie Ma-sława walczyli także Pomorzanie, Litwini i Jaćwingowie 32, oznaczała triumf zachodniego katolicyzmu nad Lechią. Ro-zegrała się całe osiem lat po początku pierwszej krucjaty na Polskę. Masław podczas niej zginął - albo przeżył i wycofał się do Prus, które dawniej należały do Polski (federacyjnej wspólnoty Lechii; Bielscy podają, że na przełomie IX i X w. n.e. Sie-mowit odzyskał Prusy 33). Jego armia była pokonana. Wtedy Zachód opłacił zamachowców, którzy Masława zamor-dowali. (O morderstwie pisze biskup Kadłubek i Bo-guchwał). W nagrodę za te zdrady Prusy i Ruś dostały od katolickiego Zachodu potwierdzenie oderwania się od Polski (Lechii). Właśnie w ten sposób osłabiano i niszczono Polaków.

To za czasów Karola/Kazimierza Mnicha, w efekcie klątw, wypraw krzyżowych i działań dyplomatycznych niemieckiego Cesarstwa i Kościoła, ludy tej części Eu-ropy ostatecznie przestały płacić daniny Polanom i Le-chitom mieszkającym pomiędzy Odrą a Wisłą. Cała Sło-wiańszczyzna (Lechia), od Dunaju i Łaby po Don i Morze Czarne, składała te daniny przez długie wieki. Aż do

31

władcy, który zdradził swoich ludzi, wyparł się ich, pod-dał się Zachodowi, zrobił z siebie polityczną marionetkę i sprowadził na swój kraj obce armie.

Np. biskup Boguchwał: "Te wszystkie zaś narody słowiańskie [...] składały daniny aż do czasów króla Kazimierza Mnicha. Za jego czasów [...] większa część plemion wyłamując się z posłuszeństwa Lechitom, odmówiła im składania zwykłych danin" (34) (cytat zmieniony w porównaniu z wydaniem kroniki Boguchwała, ale najwyraźniej tak właśnie powinno się tłuma-czyć ten fragment - poczytaj dlaczego wcześniej, w "Część 1. Polska była imperium", a) Imperium Lechitów).

Powodem wyjścia z federacji była niechęć do podporząd-kowania się niemiecko-rzymskiemu katolicyzmowi, propa-gowanemu przez Kazimierza "Odnowiciela" - na przykład Ruś, mająca powiązania ze światem greckim, wolała grec-kie prawosławie. Z całą pewnością było jej bliżej do ob-rządku słowiańskiego niż rzymskiego i na tym fundamencie można było zbudować porozumienie rusko-polskie, ale dla zachodniego katolicyzmu oznaczałoby to utratę wpływów, tak więc ostateczny rozpad federacji stał się faktem.

Można także bezpiecznie założyć, że nie tylko Polska, ale i Ruś tak naprawdę została ochrzczona długo przed datą uznawaną w ofi-cjalnej nauce. Ta oficjalna data dla Rusi dotyczy chrztu z Bizancjum w drugiej połowie X w. (sym-bolicznie 988 r.) Tymczasem już wcześniej roz-powszechniło się tam chrześcijaństwo obrząd-ku słowiańskiego. F. Kmietowicz wskazuje na

32

przykład, że według Thietmara w Kijowie było 400 kościołów 35, a przecież umarł on w 1018 r. - w tak krótkim czasie nie mogło ich tam tyle po-wstać. Wobec tego musiały to być świątynie cy-rylo-metodiańskie 36. (Długosz podaje liczbę niż-szą, ale równie zaskakującą - 300 kościołów 37).

Może jednak krucjata na Polskę pod dowództwem Kazimierza/Karola była w jakiś sposób "uzasadniona"? Ogłoszona z właściwych, szlachetnych, świętych po-wodów? No to zobaczmy kim był papież, który ją zorganizował. "Benedykt IX, który wysłał rycerzy nie-mieckich na Polskę, żeby wprowadzali tam katolicyzm, to przebarwna postać, wspaniały człowiek" 38 (sarkazm). Spędzał czas na dzikich orgiach i cynicznie drwił z chrześcijaństwa.

Podobno jedna ze średniowiecznych kronik zachodnich podawała barwnie: "Po śmierci papieża Jana XX nastąpił po nim Benedykt IX, syn Alberyka, człowiek rozpustnych obyczajów, który w czasie [...] orgii w kościołach zakładał na siebie skórę niedźwiedzia. [...] Sam wyznawał, że jest potępiony na wieki [...] [twierdził] że Jezus zbawiał przez grzeszne uczynki" 39. (Poczytaj też dalej o grzechach i zbrod-niach papiestwa).

Co do Kazimierza Mnicha (tak nazywają go niektórzy polscy średniowieczni kronikarze), który prowadził wypra-wę krzyżową na Polskę, to oficjalna historia nazywa go "Kazimierzem Odnowicielem". Za to, że przywrócił ("odno-wił") katolicyzm po powrocie chrześcijaństwa słowiańskie-go za czasów Masława. "Odnowiciel" brzmi tak, jakby to był jakiś dobroczyńca. A przecież Karol/Kazimierz Mnich to zdrajca, sługa niemieckiego cesarza i papieża. Nienawi-

33

dził Polski. Zniszczył starożytną wolność, doprowadził do śmierci prawdziwego władcę Polaków, wybranego przez lud (Masław/Miecław). Poprowadził na ten kraj obłudną krucjatę. To on zadbał o silną pozycję Niemców w Polsce, nadając swoim niemieckim towarzyszom najważniejsze urzędy w państwie, np. biskupstwa, oraz ziemię.

Rządy Mieszka II, Bezpryma, Bole-sława Zapomnianego, Masława to jeden z naj-bardziej zagmatwanych i niejasnych okresów historii Polski, a jednocześnie okres kluczowy z punktu widzenia religii. Dlatego podaję chro-nologię zrekonstruowanych wydarzeń, na której się opierałem:

^ Pojmanie Mieszka II na wiecu

^ Bezprym obejmuje władzę (1031 r.)

^ Rycheza kradnie cesarskie/królew-skie korony - Mieszka II i swoją - i potajemnie ucieka z synem Kazimierzem na zachód

^ Bezprym odsyła koronę cesarza Za-chodu do Rzymu

^ Bezprym zostaje zamordowany (1031 lub 1032 r.)

^ Mieszko II wraca na tron Polski ra-zem z Rychezą (1032 r.)

^ Śmierć Mieszka II (1034 r.)

^ Wygnanie Rychezy razem z Kazimie-rzem z Polski

^ Bolesław Zapomniany obejmuje wła-dzę (1034 r.) (być może wcześniej)

^ Zamordowanie Bolesława Zapomnia-nego (1038 r.)

34

^ Bunt przeciw zachodnim wpływom w Polsce (bezpośrednio sprowokowany przez mord na Bolesławie), błędnie nazywany "reak-cją pogańską"

^ Najazd Brzetysława (1038 r.)

^ Powrót do Polski Kazimierza na czele krucjaty (1039 r.)

^ "Bunt Masława" (czyli powrót do le-chickiego ustroju wolności i sprawiedliwości).

Niejasna jest także sprawa koron, któ-re ukradła Rycheza. Jakie to były korony? Jakich koron używali wtedy polscy władcy? Poniżej proponowane uporządkowanie tej sprawy.

Jedna korona to korona cesarzy/kró-lów słowiańskich (w obrządku słowiańskim). Nosił ją na przykład Mieszko I, Bolesław Wiel-ki/Chrobry (ten ostatni od 992 r.) i Mieszko II. Arcybiskup metropolita ("patriarcha") obrządku słowiańskiego koronował nią przywódców Sło-wiańszczyzny. (Inna możliwość jest na przykład taka, że rola metropolity słowiańskiego, inaczej niż na Zachodzie, była mniejsza - przywódca Słowian koronował się tak naprawdę sam i/albo przy aprobacie naczelników rodów, ple-mion itp.). Skąd taka dwuznaczność - "cesarz/król" słowiański? Bo trudno na Słowiańszczyznę przenieść terminologię i zwyczaje zachodnie (poczytaj wcześniej - część 1., punkt a) Impe-rium Lechitów). W każdym razie tytuł "cesarza/króla słowiańskiego" wyraża siłę i niezależ-

35

ność zarówno od Rzymu jak i Konstantynopo-la, zarówno od Zachodu jak i Wschodu, wyraża zwierzchnictwo (w ramach federacyjnego zwią-zku Lechii) - a więc właśnie te wartości, które utożsamia się z "cesarzem".

Przypomnijmy jednocześnie to, co po-jawiło się już wcześniej, w części 1.: tradycyjna władza cesarzy/królów słowiańskich/lechickich/polskich była oparta na kulturze i etyce wspól-noty Lechitów. Musiała ona ustąpić nowym zachodnim podziałom i granicom, wyznacza-nym przez brutalną siłę, niewolniczy feudalizm, intrygi, zdradę. Z biegiem czasu coraz bardziej stawała się tylko pustą formą i reliktem odległej przeszłości.

Druga korona to ta podarowana Bo-lesławowi Wielkiemu/Chrobremu przez Otto-na III na zjeździe w Gnieźnie w 1000 r. Od tego czasu mogła ona uosabiać władzę cesarza/króla Słowiańszczyzny i być używana zamiast dotych-czasowej korony opisanej wyżej. (Przedmioty to tylko symbole. Ważna jest oczywiście realna pozycja władcy, a nie sam pasek ze złota wysa-dzany klejnotami, który można wymienić). Póź-niej "korona Ottona" była traktowana, szcze-gólnie przez Zachód, jako symbol władzy tylko królewskiej. Prawdopodobnie właśnie po to w 1004 r. papież wysłał koronę królewską Chro-bremu - możemy to traktować jako oficjalne po-twierdzenie koronacji na zjeździe gnieźnieńskim z jednoczesnym celowym obniżeniem jej rangi.

36

Czyli polityczno-propagandowa intryga. Jednak korona po drodze do Polski została zrabowana. Następnie Chrobry nie starał się, żeby wysłano kolejną, co zadziwia współczesnych historyków. Czy powodem nie było właśnie to, że ten papie-ski prezent był w rzeczywistości pułapką? Być może to sam Chrobry upozorował jego zrabo-wanie, tak żeby nie musieć odbierać "wyróżnie-nia", które w rzeczywistości było upokorzeniem (obniżenie rangi z cesarskiej na królewską). (We-dług niektórych źródeł korona trafiła na Węgry. Dla tamtejszych władców nie była niewygodna, bo nigdy nie byli cesarzami).

Rycheza wywiozła z Polski jedną z tych koron ("słowiańską" albo "Ottona"). (Do-datkowo koronę dla kobiety - "do pary", która była jej uzupełnieniem). Biorąc pod uwagę, że Niemcom musiało na tym zależeć, była to raczej "korona Ottona", którą pewnie uważali za swoją własność.

Trzecią koroną, jaka w tamtym okresie była przechowywana w Polsce, była cesarska korona Zachodu, używana podczas korona-cji cesarzy niemieckiego Świętego Cesarstwa Rzymskiego przez papieża - ta, którą zdobył Bolesław Wielki/Chrobry, kiedy najechał Rzym w 1025 r. Odesłał ją do Rzymu Bezprym.

Być może istniała również czwarta ko-rona - przysłana z Konstantynopola przez bizan-tyjskiego cesarza Bazylego II 40. Jednak w tym zakresie informacji praktycznie nie ma i pozo-

37

stają tylko domysły (katoliccy kronikarze mogli nie pisać o tym po to, żeby stworzyć wrażenie, że Polska była "zawsze wierna Rzymowi").

* Po śmierci Karola/Kazimierza Mnicha władcą Polski został Bolesław Szczodry/Śmiały. Był on synem Kazimierza (i księżniczki ruskiej), ale wychowanym już w Polsce i "po polsku" (Kazimierz/Karol pamiętał, że wprowadzanie niemieckich obycza-jów i lekceważenie kultury polskiej były wcześniej powodem jego wygnania). Bolesław podziwiał wielkich władców Polski, szczególnie swojego pradziadka, Bolesława Wielkiego/Chrobrego, i chciał ich naśladować. Chciał odbudować potęgę Polski/Lechii. W toku długoletnich walk odzyskał dla Polski Ruś oraz tereny na południu po Dunaj (obecnie część Rumunii, Mołdawii, Węgier, Czech oraz Słowacja; poczytaj na początku części 1. Polska była imperium). Już samo to było wielkim zagrożeniem dla katolickiego Zachodu. Następ-nie Bolesław Szczodry/Śmiały rozpoczął przygotowania do wyprawy wojennej na niemieckie Cesarstwo (chciał odzyskać tereny między Łabą a Odrą (obecnie wschodnie Niemcy), czyli słowiańską Germanię (poczytaj w części 1., punkt b), podpunkt 1. Nazwy)). Sprzyjała mu sytuacja na te-renie Rzeszy (dwa bunty Sasów, którzy tradycyjnie po-pierali Polskę) i międzynarodowa:

W tym czasie na Zachodzie doszło do ostrego kon-fliktu między niemieckim cesarzem e a papieżem. Bo-lesław mocno poparł papieża. Wykorzystał ten tzw. spór o inwestyturę dla celów taktyczno-strategicznych. Chodziło o osłabienie cesarza i uzyskanie z Rzymu korony. (Jak widać, także w tym zakresie Śmiały/Szczodry szedł drogą swojego

e Mówiąc dokładnie, Henryk IV koronował się na cesarza dopiero później.

38

prapradziadka i pradziadka, Mieszka I nazywanego czasem Prze-biegłym, i Bolesława Chrobrego, którzy posługiwali się między innymi religią dla realizacji planów politycznych). Cel osiągnął. Przy czym koronację Śmiałego poparło duchowieństwo i obrządku łacińskiego, i słowiańskiego. Byli na niej obecni wszyscy biskupi obu rytów (piętnastu; w tym dwóch legatów pa-pieskich 41 42. Historyków zaskakuje tak duża liczba - bo nie chcą uwierzyć w istnienie w Polsce czegoś poza niemiecko-rzymskim katolicyzmem). Stwarzało to szanse na współpracę w kra-ju i wzmocnienie go - pod warunkiem silnej władzy cen-tralnej i lojalności wobec niej kleru.

I tutaj pojawia się biskup Stanisław.

Niemiecki król wiedział, że nie potrafi pokonać potęż-nego Bolesława Szczodrego militarnie. Dlatego wpłynął na Stanisława, biskupa krakowskiego, żeby ten wywołał w Polsce bunt przeciwko wyprawie na Niemcy. Wtedy Stanisław rzucił na króla Bole-sława klątwę. Miała ona zachwiać pozycją polskiego władcy, pozbawić go poparcia Polaków i nawet dopro-wadzić do jego upadku - łącznie ze śmiercią.

Dlatego jest oczywiste, że "święty" biskup Sta-nisław był zdrajcą, sługą niemieckiego władcy. (Podobnie jak Kazimierz Mnich nazywany "Odnowicie-lem" - poczytaj wcześniej w tej części). Gall Anonim nazy-wa go "biskupem-zdrajcą", grzesznikiem, jasno mówi, że to za zdradę ukarał go król Bolesław Szczodry/Śmiały. A przecież Gall Anonim jest jak najbardziej "oficjalny", wiarygodny, uznany. Nie mógł o tych wydarzeniach kła-mać, bo rozegrały się niewiele wcześniej - kiedy pisał swoją kronikę, żyli jeszcze ludzie, którzy dobrze je pa-miętali i mogliby mu zarzucić mijanie się z prawdą. Dla-tego jego relacja jest w tym przypadku szczególnie waż-

39

na, mimo że w innych częściach "Kroniki" dał się poznać jako manipulator i wróg Polski (poczytaj wcześniej):

Kronika Galla Anonima: "Jak zaś do-szło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bo-żym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedli-wiamy biskupa-zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw" 43.

Jak widać w tym fragmencie, Gall Anonim stara się przedstawić wydarzenia z punktu widzenia Kościoła (Rzy-mu). To dlatego mówi z taką rezerwą, dużo pomija - więcej przemilcza niż ujawnia. Nie mógł przecież kłamać w żywe oczy ludziom, którzy byli świadkami tych wydarzeń.

Długosz podaje, że następca Bole-sława Śmiałego, pobożny Władysław Herman, zwrócił zabójcom Stanisława ich majątki, które wcześniej zostały skonfiskowane 44. Pokazuje to jasno, że biskup nie był żadną niewinną ofiarą, że jego przestępstwo było wyjątkowo oczywi-ste.

Co stało się z 500 niemieckimi rycerzami, którzy dowo-dzili w krucjacie Karola/Kazimierza Mnicha z 1039 r.? Zo-stali w Polsce, opustoszałej po rzeziach urządzonych przez Brzetysława. Kazimierz "Odnowiciel" faworyzował Niem-ców - to znaczy ci rycerze i ich dzieci dostali różne ważne urzędy w państwie, m.in. biskupstwa. Niewykluczone, że na-wet nauczyli się polskiego, przybrali polskie "nazwiska" - wiedzieli o tym, że Polacy wygnali kiedyś Karola/Kazimierza i Ryksę za nie-

40

nawiść do polskiej kultury. Być może biskup Stanisław był takim właśnie spolszczonym Niemcem. Wtedy zorgani-zowanie buntu byłoby dla niego tym łatwiejsze - zwró-ciłby się bezpośrednio do innych Niemców, do rodzin 500 rycerzy Karola/Kazimierza Mnicha.

Być może jednak Stanisław pochodził nie z zachodu, ale ze wschodu. Według F. Kmietowicza - z Rusi (prawnuk Wło-dzimierza Wielkiego, wielkiego księcia kijowskiego; czyli krewny Bolesława Śmiałego) 45. Tak czy inaczej, jego zdrada była tym większa, że najprawdopodobniej był biskupem ob-rządku słowiańskiego, który przecież wobec ciągłego naporu kleru niemiecko-rzymskiego miał bronić praw-dziwych wartości słowiańskich i wręcz niepodległości całej Polski.

Znowu zdrada. Brak jedności wewnątrz kraju.

Być może biskup Stanisław w jakimś sensie dzia-łał w dobrej wierze. Tak jak wielu, wielu ludzi w ciągu następnych wieków, którzy ostatecznie ulegali kłam-stwom, brudnym intrygom Niemiec i całego Zachodu, ubranym w piękne słówka.

Obiektywnie trzeba również przyznać, że prawdopodobnie bunt Stanisława, za którym stali "agenci" niemieccy (np. część możnowład-ców i kler, a także Władysław Herman, młodszy brat Bolesława Śmiałego), mógł liczyć na popar-cie wielu Słowian. Dlaczego? Bo ludność Polski była wyczerpana ciągłymi wojnami króla Bole-sława, które przecież nastąpiły po zniszczeniu państwa w czasie najazdu Brzetysława i krucja-ty pod wodzą Kazimierza Odnowiciela, w czasie rządów Bezpryma i Bolesława Zapomnianego.

41

(To przecież okres, kiedy każda wojna oznaczała splądrowanie kraju przez najeźdźcę). Dodatko-wo, do władcy mógł negatywnie nastawić jego trudny charakter (odziedziczony po cesarzach bizantyjskich - podwójne pokrewieństwo 46) łącznie z zuchwałością i ogromną ambicją. Lu-dzie wciąż pamiętali wolność Lechii, mieli mie-szane uczucia wobec "pomazańca bożego" i ła-two było ich do niego zniechęcić.

Biskup Kadłubek pisze, że Stanisław sprzeciwił się królowi z powodu surowych kar, wymierzonych przez Bolesława żonom rycerzy, którzy walczyli z nim w trakcie wieloletnich wy-praw wojennych. Te "niewierne żony" zdradzały mężów z zarządcami majątków, ze sługami mę-żów (poczytaj na początku części 1. Polska była imperium). Kadłubek jako duchowny zajmujący wysoką pozycję w hierarchii kościelnej nie mógł podać prawdziwych powodów buntu "świętego" Stanisława i musiał go jakoś usprawiedliwiać. Ale jeśli nawet rzeczywiście żony zdradzały mę-żów z ich sługami, a potem nie chciały wpusz-czać do domu tych mężów wracających z wy-praw wojennych, to była to nie tylko zdrada, ale i kradzież (ziemi, nieruchomości). W ten sposób Kościół po raz kolejny bronił zdrajców i złodziei - przeciwko Polsce...

O podstępie Kadłubka (o tym jak mo-delował swoją kronikę) poczytaj w części 1., punkt c) Wiarygodność kronik.

Nawet jeżeli Stanisław miał dobre intencje, to z dru-giej strony musimy też jednak pamiętać, że był aro-

42

ganckim złodziejem i oszustem - ukradł wieś pewnego rycerza, Piotrowina, który krótko przedtem umarł. Kie-dy rodzina Piotrowina próbowała odzyskać swoją wła-sność, z gigantyczną, groteskową bezczelnością biskup oznajmił, że go wskrzesił. Ukartował idiotyczny prze-kręt - podstawiony rzekomy nieboszczyk zeznawał na korzyść Stanisława. Było to możliwe, bo struktury reli-gijne już wtedy uzyskały mocny wpływ na część społe-czeństwa, którą udało się w dużym stopniu ogłupić. Bi-skup Stanisław prawdopodobnie wyróżniał się brakiem moralności także w innych dziedzinach, co na przykład Kadłubek sugeruje między wierszami ("niemoralne życie"; poczytaj wcześniej, w Przeszłość. Część 1. Polska była imperium, punkt c) Wiarygodność kronik) 47. Jego moralne zarzuty wo-bec króla były tylko bezczelnym pretekstem i odwraca-niem uwagi od siebie samego.

Prawdy o życiu Stanisława (rozpusta, chciwość, złodziejstwo) można się też doczytać u Długosza, choć jest on jeszcze ostrożniejszy od Kadłubka 48.

Całość tamtych wydarzeń w wielu punktach podobnie przedstawia historyk prof. Jan Powierski 49.

Za zdradę stanu Bolesław Śmiały/Szczodry skazał biskupa Stanisława na obcięcie członków (np. nosa, palców; jeśli następowała śmierć, to z upływu krwi).

Była to zwykła kara przewidziana dla zdrajców.

Tysiącletnie oburzenie na króla Bolesława zmniejsza to, że Stanisław zginął nie w żadnym kościele podczas mszy, tylko na placu straceń na Wawelu, po średniowiecznym odpowiedniku procesu. (Bliski wydarzeniom Kadłubek pisze "między infułami" - to znaczy między słowiańską katedrą św. Michała a łacińską św. Wacława 50).

43

Wersję o śmierci przy ołtarzu dorobiono później, na wzór okoliczności morderstwa Tomasza Becketa, arcybiskupa Canterbury, w Anglii w 1170 r. - po to, żeby zwiększyć szanse na kanonizację. Dorobiono także kłamstwa o niemoralności Bolesława Śmiałego - żeby przedstawić w korzystnym świetle "świętego". Oburzenie na króla jeszcze bardziej zmniejsza to, że być może wyrok wydał nie on, ale sąd biskupi (katolicki arcybiskup Bogumił, w tym okresie zwierzchnik biskupów obrządku słowiańskiego w Polsce). I jeszcze jedno: w 1966 r. otwarcie srebrnej trumny św. Stanisława z katedry wawelskiej pokazało, że pochowana w niej osoba otrzymała śmiertelny cios w głowę. Jeśli są to szczątki Stanisława, oznacza to prawdopodobnie, że Bolesław oszczędził mu cierpień - zanim kat zaczął odcinać części ciała, biskup już nie żył. 51

Wróćmy na chwilę do twierdzenia, że Stanisław był biskupem obrządku słowiańskiego, a nie łacińskiego. Jakie są na to dowody? F. Kmietowicz przytacza między innymi tych pięć: po pierwsze, nazywanie Stanisława w źródłach "popem" (tak nazywano księży obrządku słowiańskiego). Po drugie, brak reakcji katolickiej hierarchii kościelnej na jego śmierć (nie było żadnej klątwy na króla Bolesława, czy to ze strony polskiej, czy z Rzymu. Widać więc, że egzekucja Stanisława była im na rękę). Po trzecie, Bolesława Śmiałego jako jedynego z polskich królów zaraz po śmierci zaliczono w poczet "czcigodnych" ("venerabiles") - nie jest możliwe, żeby w ten sposób nagrodzono go za zamordowanie hierarchy katolickiego, za to jest bardzo możliwe, że była to nagroda za pozbycie się hierarchy "heretyka". Co już

44

wręcz groteskowe, pamięć Bolesława Śmiałego obchodzono 11 kwietnia, czyli właśnie w rocznicę śmierci Stanisława... Po czwarte, czaszka z otwartej w 1966 r. srebrnej trumny św. Stanisława z katedry na Wawelu nosi ślady cięć nożem - tak jakby chciano go ogolić i wyciąć mu tonsurę, a właśnie taki wygląd narzucała brodatemu i zarośniętemu klerowi słowiańskiemu wcześniejsza instrukcja papieża. Po piąte, trudności przy kanonizacji Stanisława (zrozumiałe, skoro chodziło o "heretyka") i to, że starań o nią nie rozpoczęto zaraz po jego śmierci (z biegiem czasu pamięć o tym, kim naprawdę był, zatarła się). 52

Zabicie biskupa obrządku słowiańskiego zwróciło Słowian (Polaków) przeciwko Bolesławowi Śmiałemu. Rozbicie wewnętrzne. Być może o to od początku cho-dziło spiskowcom, którzy na polecenie cesarza mieli usunąć zagrożenie dla Niemiec ze strony polskiego króla; wtedy biskup Stanisław byłby tylko pionkiem w ich grze, naiwną marionetką. Przeznaczonym do likwidacji zdra-dzonym zdrajcą (poczytaj też wcześniej o Bezprymie). Wobec rosnącej w siłę opozycji, wobec presji niemiec-ko-rzymskiego kleru i "panów", ulegających wpływowi Niemiec, król Bolesław wyjechał na sprzyjające mu Wę-gry. Tutaj umarł w niejasnych okolicznościach. Najpraw-dopodobniej zamordowano go za niemieckie pieniądze.

Całe wieki później powstała legenda, że Bolesław trafił do opactwa w Ossiach (dzi-siejsza Austria) i tam odbywał pokutę za zabi-cie Stanisława. Legenda okazała się kłamstwem. Król nie pokutował - nie miał za co.

45

Kiedy zatarła się pamięć o szczegółach wydarzeń, o prawdziwych celach buntu biskupa Stanisława i o tym kim w rzeczywistości był, został on uznany za katolic-kiego świętego i patrona Polski. Starali się o to sami Po-lacy - żeby wzmocnić polski Kościół.

Kanonizacja miała miejsce w poło-wie XIII w., czyli prawie 200 lat po śmierci jego i Bolesława Szczodrego/Śmiałego. Proces ka-nonizacyjny napotykał duże trudności - różne zabiegi propagandowe, tuszujące prawdę i znie-kształcające historię, początkowo nie odnosiły skutku (poczytaj wcześniej oraz w książce "Kie-dy Kraków był "trzecim Rzymem"" F. Kmietowi-cza; np. "poprawianie" list biskupów, żeby ukryć biskupów obrządku słowiańskiego) 53.

Kanonizacja miała wymiar głównie polityczny. Można nawet uznać, że ci, którzy do niej doprowadzili, mieli dobre intencje; niestety, na kłamstwie nie zbuduje się nic wartościowego.

Jest groteskowe, że ktoś taki jak biskup Stanisław został świętym i patronem Polski, przeciwko której spiskował. Nic dziwnego, że od stuleci w Polsce dzieje się tak źle, a Polacy nie mają tożsamości, siły i niszczą siebie poczuciem winy. Nic dziwnego, skoro patronem tego kraju jest zdrajca, sługa obcych mocarstw, czło-wiek, który przyczynił się do zamordowania wielkiego polskiego króla (za pośrednictwem rzuconej klątwy). Złodziej i bezczelny oszust (poczytaj wcześniej o Piotrowinie). Spisek biskupa Stanisława doprowadził do tego, że Polska została zredukowana do "kraiku nad Wisłą", smutnych resztek dawnej potęgi Lechii. Dopro-

46

wadził do tego, że Germania, dawniej słowiańska, pozo-stała częścią Niemiec - bo Bolesław Szczodry/Śmiały nie dostał nawet szansy jej odzyskania. Doprowadził do tego, że zamordowano wielkiego polskiego władcę. Rzeczywiście, olbrzymie są zasługi biskupa Stanisława dla Kościoła (niemieckiego).

Szczególnie groteskowe jest to, że uznano go za patrona zjednoczenia Polski. Nic dziwnego, że podziały trwały tak długo i trwają nadal (rozbicie dzielnicowe, obcy władcy, zabory, gigantyczne wpływy agentów wrogich państw, a teraz dodatkowo nienawiść w polityce, kłótnie o każdą bzdurę).

* Po śmierci Bolesława II Szczodrego/Śmiałego/Sro-giego władzę objął jego młodszy brat, Władysław I Herman. "Siedział cicho": nie chciał być samodzielnym królem, popierał niemieckie Cesarstwo, a jeszcze bar-dziej Rzym i papiestwo. Jednak niewiele mu to pomo-gło - faktyczną władzę szybko odebrał mu jego pala-tyn (zarządca dworu), Sieciech. Kim był Sieciech? Być może tylko ambitnym Polakiem. A być może agentem Niemiec, który miał kontrolować Władysława Herma-na i ostatecznie pozbawić go wpływów; być może "Sie-ciech" to tylko spolszczenie, a tak naprawdę nazywał się Setegius (jak podaje Boguchwał).

Sieciech brał prawdopodobnie udział w wygnaniu z Polski Bolesława Szczodrego/Śmiałego. Wiele wskazuje na to, że żona Wła-dysława Hermana, córka niemieckiego cesarza, zdradzała męża właśnie z Sieciechem 54.

47

Biskup Boguchwał: "[...] wódz rycer-stwa polskiego, niejaki Sieciech, inaczej zwa-ny Setegius, który rozrzutnie i niesprawiedli-wie trwonił zasoby państwa" 55. I dalej: "Wraz z palatynem dzielnicy śląskiej, wspomnianym Magnusem, sprzysięgli się przeciw pobożnemu królowi Władysławowi i ośmielili się ustanowić wspomnianego Zbygniewa księciem Wrocławia i dzielnicy śląskiej. Dostojny zaś król Włady-sław, choć ciężko odczuł to w duszy, jednak nie chciał pierwszy przykładać ręki do karania. Lecz Sieciech, wojewoda[,] i palatyn dzielnicy [ślą-skiej Magnus], rozważając, że wspomniany król Władysław i królowa kipią oburzeniem na nich, i przeczuwając grożące im niebezpieczeństwo z powodu czynu, na który się ważyli, darami i obietnicami przeciągają na stronę Zbygniewa króla Węgier Władysława i księcia czeskiego Brzetysława, i nakłaniają ich, aby nie udzielali pomocy królowi Władysławowi przeciw Zby-gniewowi i przeciwko nim. Za wstawiennictwem króla Węgier Władysława i księcia czeskiego Brzetysława zmuszony został król Lechitów do zawarcia układu pokojowego ze wspomnianym synem swoim Zbygniewem" 56 (w trzecim zda-niu ("Lecz Sieciech") dodaję przecinek i wskazu-ję o jakiego palatyna chodzi - zgodnie z sensem, m.in. z dalej następującymi zaimkami i formami czasowników ("oburzeniem na nich", a nie "na niego", "na który się ważyli", a nie "ważył", itd.)). (Sieciech i Magnus często się nawzajem zwal-czali; tutaj chodzi o ich taktyczny, tymczasowy sojusz).

Kim w takim razie był Zbigniew? Może zastanawiać to, że Długosz podaje, że w niczym nie przypominał on ojca 57. Kronikarze piszą, że bezustannie i na oślep,

48

wbrew podstawowemu rozsądkowi, wybaczano mu kolejne zdrady, kłamstwa, próby morderstwa. Jeśli do-łączymy do tego późniejsze wydarzenia (walka cesarza i Kościoła o jego prawa), staje się raczej jasne, że był "agentem" chronionym przez Zachód. Miał doprowadzić do walk w Polsce i rozbicia jej. Prawdopodobne staje się też przypuszczenie, że mógł on być nieślubnym synem (bękartem) pochodzącym z jakiegoś ważnego zachod-niego rodu, być może synem papieża. Według tej wersji zo-stałby adoptowany przez Władysława Hermana już jako dorosły; istnieją informacje, że przedtem nawet nie znał polskiego.

Kadłubek pisze o jego "podejrzanym pochodzeniu" 58.

W średniowieczu papieże mieli wiele nieślub-nych synów i córek. Synów nazywano najczęściej "bratankami" i "siostrzeńcami"... Te papieskie dzieci wże-niano w rody panujące w Europie (np. syn papieża że-nił się z królową jakiegoś kraju); albo nakłaniano te rody, żeby je adoptowały - tak prawdopodobnie było ze Zbi-gniewem. Na przykład synem papieża Pawła III (1468-1549 r.) był Piotr Alojzy, książę Parmy i Piacenzy, a wnu-kiem Oktawian, książę Parmy, który z kolei wżenił się w ród Habsburgów (Małgorzata Habsburg (Parmeńska), której pierwszy mąż był najprawdopodobniej synem pa-pieża Klemensa VII) 59.

Z tą katolicką "tradycją" skończył (przynajmniej teo-retycznie) papież-reformator, Aleksander VI. Ale to nowe prawo miało dotyczyć dopiero jego następców. Sam ko-rzystał z dotychczasowych "zwyczajów": papież Alek-sander VI prawdopodobnie sypiał m.in. z wła-sną córką, Lukrecją Borgią. Zarzucano mu też, że

49

razem z nią uczestniczył w publicznych orgiach 60. Zresz-tą, zgodnie z "zaleceniami" Starego Testamentu - Lot po ocaleniu z Sodomy i Gomory uprawiał seks z własnymi córkami, a urodzeni z tego kazirodztwa synowie stali się "ojcami narodów":

Księga Rodzaju 19,36: "I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca. Starsza, urodziwszy potem syna, dała mu imię Moab. Ten był praojcem dzisiejszych Moabi-tów. Młodsza również urodziła syna i nazwała go Ben-Ammi. Ten zaś stał się praojcem dzisiej-szych Ammonitów" 61.

Najwyraźniej papieże również chcieli, by ich bękarty sta-ły się "ojcami narodów"...

Przy czym okazuje się, że "władzę duchową" można było dziedziczyć tak samo jak świecką. Synowie papie-ży Anastazego I i Hormizdasa także zostali papieżami. No, ale to działo się na przełomie starożytności i średniowie-cza, kiedy normy były inne... Niestety, to samo "przyda-rzyło się" papieżom Innocentemu III (1161-1216 r.) (ojciec) - Grzegorzowi IX (syn) - Aleksandrowi IV (wnuk), Innocen-temu IV (1195-1254 r.) (ojciec) i Hadrianowi V (syn), Kle-mensowi VI (1291-1352 r.) (ojciec) i Grzegorzowi XI (syn). Według oficjalnej wersji za każdym razem byli to syno-wie bliżej nieznanego brata papieża. 62 Taaak, oczywiście, tłum nieznanych z imienia braci (i których pewnie nikt ni-gdy nie widział).

Wróćmy do Zbigniewa. Po zawarciu pokoju z przybranym ojcem zdradził go i próbował otruć. P. Szy-dłowski maluje taki obraz: "Władysław udawał, że umie-ra na skutek otrucia. Zbigniew wkroczył wtedy rado-śnie, poprzedzany muzyką i muzykantami, na dwór ojca,

50

pewien, że trucizna została wypita. Władysław jednak trucizny nie wypił; a nie mogąc papieskiego bękarta ka-rać gardłem, zaczął zabierać mu sojuszników. Zbigniew wściekł się wtedy i wydał wojnę ojcu" 63. 64

Biskup Boguchwał: Władysław "dla poskromienia buty pyszniącego się syna posta-nowił usunąć ostrożnie podpory, w których ów największą pokładał ufność. Więc niektórych wielmożów śląskich odciągnął od niego prze-mocą, innych darami, intrygą, denarami. Dlate-go rozwścieczony na ojca Zbygniew uszedł do Wrocławia, a następnie szybko pospieszył do Kruszwicy, zebrawszy silny oddział. Tam zaś w Kruszwicy uzbroił sześć zastępów, wsparty nadto niemałą pomocą Pomorzan ośmielił się wydać ojcu walną bitwę. W starciu z nim uległ i pojmany pod strażą ojca został oddany do wię-zienia. W tej zaś bitwie poległo tak wielkie mnó-stwo wrogów, że pola wokół miasta Kruszwicy i głębokie jeziora, pełne wstrętnej woni trupiej i krwi, grozą przejmowały mieszkańców i unie-możliwiały jedzenie ryb" 65.

To z tych powodów biskup Kadłubek praktycz-nie nazywa Zbigniewa mordercą ojca (ojcobój-cą). To samo sugeruje Długosz 66.

"Kronika polska" Kadłubka, o Zbignie-wie: "został podjudzony do zgładzenia ojca" 67, "Zbigniew mając w swej naturze jakieś, sam nie wiem, wrodzone skłonności, nie tylko przez karę stał się zuchwalszy, lecz skutkiem nagany ojcowskiej zarozumialszy. [...] Ta przeklęta wada wydała niejednego ojcobójcę" 68.

Bolesław III Krzywousty za zdradę stanu i kilka prób zabicia (przybranych) ojca i brata (czyli właśnie Krzywo-

51

ustego) wygnał Zbigniewa z kraju. Wtedy interwenio-wało niemieckie Cesarstwo. Cesarz z wielkimi wojskami zaatakował Polskę, chcąc siłą osadzić Zbigniewa na tro-nie.

Gall Anonim cytuje bezczelny list-ul-timatum niemieckiego cesarza Henryka IV do Bolesława III Krzywoustego: "Dlatego winieneś albo przyjąć z powrotem brata swego, oddając mu połowę królestwa, a mnie płacić rocznie 300 grzywien trybutu, lub tyluż rycerzy do-starczyć na wyprawę, albo ze mną, jeśli czujesz się na siłach, podzielić mieczem królestwo pol-skie" 69 (czyli walczyć o królestwo).

To w trakcie tej wojny rozegrała się wielka bitwa na Psim Polu w okolicach Wrocławia, w której Bolesław III Krzywousty zadał wojskom Cesarstwa straszną klęskę:

Biskup Boguchwał: "Skoro więc tylko nazajutrz zaświtało, oddziały wojsk Bolesława postępują w największym porządku. I jak woj-sko cesarza krzepi wielka jego siła liczebna, tak Polaków czyni śmielszymi odwaga. Jak więc pierwsze były oddziały Czechów, tak zaraz w pierwszym starciu ulegają. Następnie padają olbrzymie legiony Alemanów, jedne od [ciosów] Bolesława, drugie od [uderzeń] Ślęzan i Ma-zowszan. Inni niepewnie biegając między sze-regami walczących i nie wiedząc, co mają robić lub komu nieść pomoc, gromadą to tu, to tam łażą. Niektórzy giną od zatrutych strzał, inni muszą przejść do walki pieszej, gdyż konie pa-dły im skutkiem zatrutych ran. I tak Alemania z płaczem i zawodzeniem zebrała skąpe i nędz-ne resztki Alemanów, którzy [zachowane] życie cesarza uważali za łaskę, a ucieczkę za triumf" 70.

52

Była to jedna z największych bitew średniowiecza (poczytaj Przeszłość. Część 1. Polska była imperium).

Tak więc ten militarny plan kompletnie się nie udał. Wtedy Rzym spróbował dyplomacji. Przysłany do Polski papieski wysłannik zorganizował popleczników (potom-kowie niemieckich rycerzy, których sprowadził Karol/Ka-zimierz Mnich, oraz inni Niemcy). Wobec presji Kościoła i części możnych (niemieckich) oraz z powodu swojego bardzo łagodnego, naiwnego wręcz charakteru 71 Bole-sław Krzywousty zdecydował się wybaczyć Zbigniewo-wi i pozwolić mu na powrót, a nawet dać mu część kraju jako swojemu wasalowi. Jednak Zbigniew zupełnie tego nie docenił. Odmówił uznania władzy brata; złamał w ten sposób dane słowo, bo wcześniej przyrzekł pod-porządkowanie się Krzywoustemu. Co więcej, zorgani-zował kolejny zamach na króla Polski, swojego przybra-nego brata:

Gall Anonim: "Atoli Zbigniew, idąc za podszeptem ludzi głupich, niepomny przyrze-czonego poddaństwa i pokory, przybył do Bo-lesława nie w pokornej, lecz w wyzywającej postawie, nie jak przystało na człowieka skru-szonego długotrwałym wygnaniem, znużonego tylu trudami i niepowodzeniami, lecz owszem, jak pan [udzielny], każąc miecz nieść przed sobą, z poprzedzającą go orkiestrą muzykantów grają-cych na bębnach i cytrach, okazując w ten spo-sób, że nie będzie służył, lecz panował; dając do poznania, że nie będzie wasalem brata, lecz że bratu będzie rozkazywał. [...] Inną jeszcze i groź-niejszą dodawali wiadomość, jakoby Zbigniew

53

miał już kogoś z jakiego bądź rodu, bogatego czy biednego, upatrzonego i umówionego, który by znalazłszy dogodne po temu miejsce przebił Bolesława nożem lub jakimkolwiek innym żela-zem; tego zaś zabójcę, gdyby mu się wówczas udało śmierci uniknąć, miał sam [Zbigniew] wy-nieść na jedno z najwyższych dostojeństw, jak-by którego spośród książąt" 72.

Znowu zdrada i kłamstwo. Brak jedności we-wnątrz kraju.

Krzywousty nie miał wyboru i zgodnie z prawem, na żądanie doradców, kazał oślepić Zbigniewa - zdrajcę stanu, wielokrotnego za-machowca, który nałogowo spiskował pogardzając kolejnymi aktami przebaczenia ze strony Bolesława 73 i uparcie próbował mordować, ojcobójcę, bratobój-cę, królobójcę. Zbigniew umarł. W zemście za to papież rzucił klątwę na Krzywoustego.

Wcale nie było tak, że z "wrodzonej dobroci" ujmo-wał się za jakimś szlachetnym rycerzem, jednym z tysię-cy, w jakimś odległym kraiku. To próbują nam wmówić niektórzy historycy. Za to chodziło mu o kontrolę nad państwem, które nadal było wielkim zagrożeniem dla Zachodu i Rzymu, i być może o nieślubnego syna. (Np. Krzywousty dążył do uniezależnienia Kościoła polskiego od Nie-miec).

Papież wysłał swoich przedstawicieli na Ruś i Wę-gry, nad którymi Bolesław Krzywousty wcześniej za-panował. Papiescy wysłannicy spiskowali, zachęcali do buntu wobec polskiego władcy, wyjętego klątwą spod prawa, i do odłączenia się od Polski.

54

Biskup Boguchwał: "Gdy więc Bo-lesław w innych stronach zajęty był różnymi sprawami, pewien ruski książę Wołodar, za-zdroszcząc Bolesławowi powodzenia, zwołał [na naradę] wszystkich książąt ruskich. Podbu-rza każdego z osobna: wzywa, aby pamiętali o swym wolnym urodzeniu, pouczając, jak wiel-kiej niesławy przyczyną jest piętno niewoli, jak wielkiego szyderstwa wśród ludzi [...] Wszyst-kim więc książętom nakazuje wypowiedzieć po-słuszeństwo Bolesławowi i wszyscy sprzysięga-ją się przeciw niemu" 74.

Biskup Boguchwał jako duchowny, członek kościelnej hierarchii, nie mógł jasno powiedzieć, że ten bunt był robotą papieża i jego legatów. Za to wyraźnie mówi o władzy Krzywoustego nad Rusią i ruskimi książętami - o czym "nie wie" oficjalna nauka.

Z powodu różnego rodzaju ataków z wielu stron, Bo-lesław Krzywousty ostatecznie się poddał. Zrobił to, co było celem niemieckich cesarzy i papieży wobec Euro-py: podzielił Polskę pomiędzy synów. Na drobne pań-stewka, które łatwo było uzależnić i podbić. Dodatko-wo oddał niemieckiemu Cesarstwu zachodnią część Polski, część zachodniej Słowiańszczyzny, jako darowiznę na rzecz Kościoła (być może w ra-mach tajnych układów; chodzi o Saksonię i Pomorze Zachodnie razem z Rugią 75 - wszystko w dzisiejszych północno-wschodnich Niemczech - oraz być może sąsiednie ziemie). ("Darowizna na rzecz Kościoła" - raczej jak zwykle kradzież, wyszar-panie nieruchomości, ziem, żeby nabijać kasę papieży). Część Pomorza Zachodniego wróciła do Polski po dru-

55

giej wojnie światowej, czyli po ponad 800 latach. Wiel-kie Sławonia i Koryntia nie wróciły nigdy.

Dawne Sławonia i Koryntia, dziedzictwo Bolesława Chrobrego i Mieszka II, cel Bolesława Śmiałego...

W efekcie klątwy papieża ziemie Polski (np. Kraków, Gdańsk, Wrocław) po jakimś czasie stały się czę-ścią niemieckiego Cesarstwa jako lenno 76. Roz-drobniony, podzielony na malutkie księstewka Śląsk zaczęli przejmować Czesi i Niemcy; ostatecznie wszedł w skład Cesarstwa i później Prus i wrócił do Polski do-piero po drugiej wojnie światowej. To papież został pisemnie mianowany wykonawcą "ostatniej woli" Krzywoustego (tak naprawdę narzuconej przez Rzym i Niemcy). Tak zwany "testament Krzy-woustego" był klęską. Był poddaniem się woli papieża i niemieckiego cesarza. Był początkiem okresu rozbicia dzielnicowego, które otworzyło drogę dla faktycznego pierwszego rozbioru Polski, wcześniej-szego o sześć stuleci od rozbiorów z 18. wieku. Ozna-czał niewolę na ponad 150 lat, którą zrzucił dopiero Władysław Łokietek w toku ciężkich walk (np. bitwa pod Płowcami w 1331 r.)

Boguchwał cytuje zaskakujący wiersz, pokazujący co się naprawdę stało: ""Umiera Bo-lesław najlepszy, choć przy końcu oszukany"" 77.

Kiedy już uzyskał wszystko co chciał, papież zdjął klą-twę z Krzywoustego. "Ach, jakże dobry był to człowiek!"

Paweł Jasienica, "Polska Piastów": "Testament Krzy-woustego spisany i przedstawiony papieżowi do za-twierdzenia! [...]" 78 (moje podkreślenie).

56

Ten upadek Polski i uzależnienie od Cesarstwa krótko po śmierci Krzywoustego opi-suje niemiecki kronikarz Helmold: "Kiedyś miała [Polska] królów, dziś rządzą nią książęta, i kraj równie jak Czechy podlega władzy cesarskiej" 79.

* Następnie Rzym/Kościół katolicki i niemiec-kie Cesarstwo f "strzelały klątwami" na wład-ców Polski na prawo i lewo, chcąc ich zmusić do posłuszeństwa i cynicznie rozgrywając sytuację polityczną. Na przykład:

- Arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina rzucił klątwę na Władysława II Wygnańca, najstarszego syna Bolesława III Krzywoustego, kiedy Władysław próbował zjednoczyć kraj. Władysław mimo prze-wagi militarnej musiał się poddać 80. Wcześniej Jakub ze Żnina nadzorował wykonanie "testamentu Krzywo-ustego" 81 82 83.

f Od początków XII w., po sporze o inwestyturę, papież uzyskał przewagę nad Cesarstwem. P. Jasienica: "Konrad III to pierwszy panujący z rodu Hohenstaufów. Z biegiem czasu wśród władców tej dynastii krystalizuje się nowy program polityczny. Jest nim myśl o stworzeniu powszechnego cesarstwa, którego ośrodek znajdowałby się jednak nie w Niemczech, lecz we Włoszech" (Jasienica str. 107). "W Rzymie rządził podówczas Innocenty III [papież; przełom XII i XIII w.] [...] Innocenty III miał twarz wodza nawykłego rozkazywać i łamać wszelki opór siłą. [...] Teoria, którą sam wyznawał i innym narzucał, głosiła, że wszelka władza świecka musi podlegać duchownej. Nie było więc już mowy o wyzwoleniu papiestwa spod przewagi cesarskiej, lecz o odwróceniu tamtego porządku rzeczy - o posłuszeństwie wszystkich stolic katolickiej Europy wobec Rzymu. Innocenty III umacniał po prostu świeckie panowanie papieży nad światem. - Cesarz niemiecki złożył mu hołd i uznał się lennikiem. Okrutny i przebiegły król angielski - Jan Bez Ziemi - oddał swą koronę w ręce legata papieskiego i otrzymał ją z powrotem - ale już jako lenno" (Jasienica str. 120).

57

Żeby oddać mu sprawiedliwość, "przy-czynił się do zniesienia zależności metropoli-talnej archidiecezji gnieźnieńskiej od arcybi-skupstwa magdeburskiego" 84.

Tymczasem Biblia wyraźnie mówi, że nie wolno rzu-cać klątw na własnych władców:

Biblia Gdańska, Księga Wyjścia 22.28: "Sędziom nie będziesz złorzeczył, a przełożone-go ludu twego nie będziesz przeklinał" 85.

Biblia Poznańska, Księga Wyjścia 22.28: "Nie będziesz złorzeczył Bogu ani prze-klinał wodza twego ludu" 86.

("Sędzia" to nazwa najwyższej funkcji w ustroju sędziów, wspomnianym w Biblii).

To nie pierwszy raz, kiedy Kościół dzia-ła odwrotnie niż to mówi Biblia. Takich sytuacji było i jest bardzo wiele...

- Papież przez swojego legata, kardynała Gwido-na z Cremy, rzucił klątwę na młodszych synów Krzywoustego, czyli na przeciwników Władysława Wygnańca (Bolesława IV Kędzierzawego i Mieszka III Stare-go). Obłożył także kraj interdyktem 87 (czyli zakazem m.in. odprawiania mszy). Polacy pomimo klątwy popar-li młodszych braci, więc papież ogłosił krucjatę na Polskę. Kraj zaatakowała armia Cesarstwa dowodzona przez Fryderyka Barbarossę. To wtedy Bolesław IV Kę-dzierzawy oddał państwo w lenno niemieckiemu cesa-rzowi; bracia musieli porzucić marzenia o zjednoczeniu Polski.

Dlaczego Kościół nagle zmienił front? Dlaczego naj-pierw popierał przeciwników Władysława Wygnań-ca, a wkrótce potem rzucił na nich klątwę? Bo ważna

58

była tylko "równowaga sił" - utrzymywanie Polski w chaosie i słabości, tak żeby polskie państew-ka nigdy się nie zjednoczyły i nie zagroziły Za-chodowi.

- Arcybiskup gnieźnieński rzucił klątwę na Władysła-wa III Laskonogiego. Powód? Na pewno to, że Laskono-gi ostro sprzeciwiał się wzmocnieniu pozycji Kościoła 88 (Kościół chciał się całkowicie uniezależnić od władz pań-stwowych; odwrotnie, chciał dyktować swoje warunki świeckim władcom). Najprawdopodobniej także to, że nie ulegał "możnym". Bo kim byli ci "możni"? Byli to w dużej części potomkowie niemieckich rycerzy sprowadzonych przez Karola/Kazimierza Mnicha ("Odnowiciela") i inni Niemcy. Podsumowując - powodem była zbyt silna pozycja Laskonogiego w Polsce.

Konflikt rozwiązano na zjeździe w Gło-gowie w 1208 r. W zamian za odwołanie klątwy arcybiskup gnieźnieński mógł wrócić do Wiel-kopolski. Co więcej, wynagrodzono mu wszyst-kie poniesione "straty" 89.

- Bolesław Rogatka był kolejnym polskim księciem, którego Kościół katolicki "rozstrzeliwał" klątwa-mi (co najmniej trzy klątwy: w 1248, 1249 i 1257 r., ta ostatnia łącznie z wezwaniem do krucjaty przeciwko władcy). Powód? Bolesław walczył ze zbyt dużym uprzywilejowaniem Kościoła (szczególnie stanow-czo żądał zwrotu przejętych majątków). Gdyby ktoś wątpił, że właśnie to było przyczyną: klątwy były zdej-mowane po zatwierdzeniu przywilejów dla kleru. Osta-tecznie w 1261 r. Bolesława zmuszono "do zapłacenia ogromnego

59

zadośćuczynienia oraz publicznego ukorzenia się u bram katedry we Wrocławiu" 90.

- Papież Innocenty III rzucił klątwę na Leszka Białego, kiedy ten stał się zbyt silny 91 92. Pretekstem była "obrona testamentu Krzywoustego". Hierarchia kato-licka wydała odpowiednią bullę 9 czerwca 1210 r. 93

Jest charakterystyczne, że o tej klątwie mówi Wikipedia angielska, ale Wikipedia polska o niej milczy:

Wersja angielska: "Spokojne rzą-dy Leszka w Krakowie [...] zostały przerwane w 1210 r., kiedy został wyklęty bullą wydaną przez papieża Innocentego III" 94 i "[...] w bulli wydanej przez papieża Innocentego III 9 czerw-ca 1210 r., w której Stolica Apostolska [...] nakła-dała klątwę na Leszka Białego" 95.

Wersja polska: "Bezproblemowe rządy Leszka w ziemi krakowskiej [...] zostały zachwia-ne w 1210 w związku z przywróceniem przez papieża Innocentego III [...] statutu Bolesława Krzywoustego" 96.

Jak widać, wersja polska przemilcza klątwę, a dodatkowo "cukruje" (w wersji an-gielskiej jest o przerwaniu rządów, w wersji pol-skiej tylko o ich "zachwianiu"). Przedstawia fakty w sposób korzystny dla Kościoła, jak wytraw-ny polityk czy specjalista od kłamliwego PR-u; usprawiedliwia Rzym, wmawia czytelnikowi, że chodziło o przestrzeganie prawa ("statut Krzy-woustego"), stwarza wrażenie, że papież to był

60

dobroduszny przyjaciel, któremu na sercu leża-ło dobro Polski.

Klątwa na Leszka Białego była zaskoczeniem dla Kościo-ła w Polsce, który go popierał.

I znowu przykład manipulacji polskiej Wikipedii, które łatwo przeoczyć. Wersja an-gielska mówi jasno, że to lokalna (czyli polska) hierarchia kościelna popierała Leszka ("The Pa-pal Bull was a complete surprise for both Leszek and the local church hierarchy who supported him" 97). A wersja polska nie wspomina w ogó-le, że chodziło tylko o duchowieństwo polskie - tworzy wrażenie, że to cały Kościół popierał Leszka, bo nie chce Kościołowi czegokolwiek za-rzucać i woli podtrzymywać bzdurne kłamstwo, że władze katolickie sprzyjały Polsce: "Bulla pa-pieska była zarówno dla Leszka, jak i popierają-cego go kościoła wielkim zaskoczeniem" 98.

Gdyby cały Kościół popierał Leszka, to jak papież mógł jednocześnie rzucić na niego klątwę?!

Czyżby prawda zależała od tego, jakim językiem się mówi?!

- Na Konrada I Mazowieckiego, brata Leszka Białego, Kościół rzucił klątwę. Powód? Konrad I Mazowiecki stał się zbyt silny i walczył z niszczącym wpływem Ko-ścioła katolickiego.

Biskup Boguchwał: "W tym również roku książę mazowiecki Konrad wkroczywszy do diecezji krakowskiej, obrabował wsie ko-ścielne i spalił zabudowania biskupie, a wyrzą-dziwszy wiele szkód wspomnianemu Kościoło-

61

wi, wrócił nietknięty do siebie. I za to krakowski biskup Prandota, którego w poprzednim roku wybrano biskupem i wyświęcono, wyklął tego księcia. Jego wyrok zatwierdził ksiądz Pełka, ar-cybiskup gnieźnieński" 99. Jak widać, celem Kon-rada były tylko majątki kościelne.

Bezpośrednim powodem rzucenia klątwy było to, że Konrad zdecydowanie przeciwstawił się spiskom Kościoła. Miały one na celu zbuntowanie przeciwko niemu jego własnego syna (zdrada scholastyka księdza Jana Czapli, który był wychowawcą Kazimierza, syna Konrada).

Postać Konrada I Mazowieckiego wiąże się ze spro-wadzeniem Krzyżaków do Polski. Rzekomo to właśnie Konrad ich zaprosił i nadał im ziemie, żeby pomagali mu w walce z Prusami. Tymczasem akty nadania ziemi Krzyżakom (między innymi tak zwany "dokument kru-szwicki") były fałszerstwem.

W różnych rzekomo "autentycznych" dokumentach mnożą się nadania dla Krzyża-ków, czasem wiele razy tej samej ziemi (żeby je "wzmocnić"...). Są dokonywane wbrew inte-resom Konrada i możnych, wbrew interesom tych, którzy są prawdziwymi właścicielami ma-jątków ukradzionych przez zakon. Co dziwne, te "dobrodziejstwa" idą dalej niż jakiekolwiek inne z tamtej epoki i z tej części Europy. No ale oczy-wiście są Prawdą Jedyną. Prawda?

Jedyna?

A przecież wcześniej Krzyżacy zostali wygnani z Węgier - za próbę stworzenia wła-

62

snego państwa, wrogiego Węgrom. (Osiedlił ich tam król Andrzej II. Jednak Węgrzy w porę zo-rientowali się w prawdziwych intencjach Krzy-żaków i ich zaatakowali). Polacy nic o tym nie wiedzieli i naiwnie na wszystko im pozwalali?

Dodatkowo w sprawę wmieszały się strony trze-cie. Papieże i niemieccy cesarze nadawali Krzyżakom ziemie Prusów tak jakby one kiedykolwiek do nich na-leżały. Fałszowano daty powstania dokumentów (np. antydatowanie cesarskiej Złotej Bulli z Rimini). Matactwa, kłamstwa i oszustwa: na przykład we współpra-cy z Rzymem Krzyżacy oddali Prusy "świętemu Pio-trowi", a papież natychmiast oddał je im z powrotem - w zamian za odpowiednie regularne opłaty ("czynsz rekognicyjny"). Czyli złodzieje podzielili się łupem.

Ten sam wybieg zastosowali także później w sprawie Gdańska i całego Pomo-rza Gdańskiego. Krzyżacy bezprawnie zajęli je w roku 1308. Władysław Łokietek, późniejszy król Polski, pozwał ich do sądu papieskiego. Sprawę wygrał. Wtedy Krzyżacy zrzekli się tych terenów, oddając je Rzymowi ("świętemu Pio-trowi"). Wobec tego papież unieważnił wcze-śniejszy wyrok, korzystny dla Polski - bo inaczej straciłby dochody. Zamiast tego oddał Krzyża-kom Pomorze Gdańskie razem z Gdańskiem w dzierżawę (znowu "czynsz rekognicyjny").

Krzyżacy dokonali wielu, wielu, wielu bezczelnych oszustw. "Święty zakon"? Kłamcy. Podopieczni pa-pieża, współpracownicy niemieckiego Cesar-stwa, "armia Boga". W bezczelności oszustw wyprze-

63

dzili nawet hierarchię katolicką. Bo jest zresztą dobrze znane, że absolutna większość zachowanych do dzi-siaj średniowiecznych dokumentów jest kościel-nymi fałszerstwami. Kościół sam sobie nadawał różne przywileje, ziemię, miasta, wsie, zamki, inne bo-gactwa - kłamiąc, że robią to inni: królowie, książęta, inni możni, zwykła szlachta czy mieszczanie i chłopi. Dodatkowo, tego typu nadania często były wymusza-ne, np. na łożu śmierci - jako "otwarcie drogi do życia wiecznego".

"Fałszerstwa dokumentów, przywile-jów i nadań książęcych należały do zwyczajo-wych praktyk. "Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku trzy, podrobionych na imiona książąt zaś siedemna-ście" (wg: Wojciech Kętrzyński, Studia nad do-kumentami XII wieku, Kraków 1891, s. 107). Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Pol-ski dotycząca obejmuje 150 pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego material-nym interesie sfałszowane" 100.

Krzyżacy... Pełna nazwa: Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Inna nazwa: "Zakon niemiecki"... "Pobożni bracia"? Kłamcy, bandyci i zwyrodnialcy. Często przestępcy-recydywiści, bo wstąpienie do "zakonu" chroniło przed karą za wcze-śniejsze zbrodnie. Ich metody były wzorem dla "służb specjalnych" koszmarnych państw totalitarnych setki lat później. Dla Gestapo hitlerowskich Niemiec. Dla be-stialskiego Czeka/NKWD w ZSRR czasach Stalina.

64

Potworne tortury, dzikie okrucień-stwo przez dziesiątki lat. Na samym początku męka pruskiego szlachcica Pipina: "Pipin dostał się do niewoli, a jako odstępca od wiary został stracony w sposób szczególnie okrutny: wydar-to mu wnętrzności i przybito je do drzewa, do-koła którego musiał biegać aż padł. Tak opisuje tę egzekucję kronika cystersów oliwskich (Oli-wa na Pomorzu)" 101.

"Roger Bacon pisał w końcu XVIII w., że Zakon interesował się tylko podbojem po-gan, ale nie ich nawróceniem (Opus majus 2, 121)" 102. Krzyżacy celowo opóźniali chrystiani-zację Prusów żeby móc uzasadniać swoje zdo-bycze pod propagandową przykrywką "walki za wiarę" 103. To samo przez setki lat: walka za wiarę, za wartości, za demokrację, za cokol-wiek byle tylko niszczyć innych ludzi.

Powraca też temat braku jedności. Mimo po-twornego okrucieństwa, terroru, sprawnej administracji Krzyżacy nie mogliby rządzić lechickimi Prusami, gdyby ci razem stawili im czoła. Ale obietnice i przekupstwo rozbiły ich jedność. Pruskich wodzów mordowali zdraj-cy:

"W 1273 r. Henryk Monte został schwytany przez zdradę w swej kryjówce w puszczy, podczas gdy towarzysze jego byli na polowaniu. Został on natychmiast powieszony na drzewie i przebity oszczepem. Wódz War-mów Glappo został schwytany również przez zdradę i powieszony" 104.

65

Część pruskiej szlachty przyjmowała krzyżackie pa-nowanie w zamian za przywileje. Wielu wyemigrowało za granicę, na Litwę czy do Polski (Pomorze Gdańskie, Wielkopolska). Ludzie biedniejsi musieli zostać - podda-wali się żeby nie umrzeć z głodu i zimna i żeby nie być niewolnikami. Krzyżacy niszczyli ich domy, palili zapasy żywności. Tych, którzy przeżyli, rozpijali. Tak żeby za-mienić ich w durną, bezwolną masę.

"Oddziały zdobywców paliły chaty oraz stogi zboża i siana, uprowadzały bydło i lu-dzi, nie zostawiając innego wyjścia. [...] Ci, któ-rych uprowadzano jako jeńców, mieli pozostać na zawsze niewolnikami, bez rodziny, bez domu, bez przyszłości. [...] [P]ozostali chłopi, opusz-czeni i niezdolni do inicjatywy. Przekazali oni tę bierność i nieograniczone posłuszeństwo swym odległym potomkom. [...] w pijaństwie szukali ucieczki w krainę snów od nieodwracalnej nę-dzy" (podkreślenie moje) 105.

Czy Konrad Mazowiecki naprawdę był taki głupi, że nie widział, czym są Krzyżacy? Czy naprawdę nie dało mu do myślenia wcześniejsze wygnanie zakonu z Wę-gier? Ruska kronika z tamtych czasów nazywa go "pre-dobr i premudr" - arcydobrym i arcymądrym 106. Bardziej prawdopodobne jest to, że nigdy żadnej ziemi Krzyża-kom nie nadawał - dokumenty sfałszowano.

W źródłach są ślady sojuszu Konrada z Prusami. Podstawą tego sojuszu były bardzo podobna wiara (system wartości) i lechicka mi-łość do wolności (demokracja wiecowa) - pozo-stałość po wspólnocie w ramach federacji Le-

66

chii. (Bielscy podają, że na przełomie IX i X w. n.e. Siemowit odzyskał Prusy, które dawniej należały do Polski 107). Jednocześnie ta współ-praca była niezbyt stabilna; Prusowie nie two-rzyli jednorodnego państwa, ale byli zbiorem samodzielnych plemion, które prowadziły różną, zmienną politykę. P. Szydłowski sugeruje taką wersję wydarzeń, inną niż ta z historii oficjalnej: Konrad Mazowiecki poprzez małżeństwo z Aga-fią (Agatą), córką księcia ruskiego i teoretycznie spadkobierczynią wschodniej Lechii, przyjął na siebie zadanie odbudowania wielkiej słowiań-skiej federacji. To dlatego korzystał z pomocy Prusów i Litwinów. W ten sposób oczywiście naraził się na gniew Kościoła i Niemiec, któ-re dążyły do utrzymywania Polski i całej Sło-wiańszczyzny w śmiertelnej słabości. Żeby go zniszczyć, nasłano na niego Krzyżaków; z tego samego powodu doprowadzono do konfliktu z hierarchią kościelną w 1239 r. (klątwa na parę książęcą. Nie tylko na władcę, jak to najczęściej się działo, ale też na jego żonę - to sugeruje duże znaczenie Agafii).

(P. Szydłowski pisze: "Sarmaci już w czasach wojen z Persami nie mieli królów tyl-ko królowe. Rzymianie o Sarmatach pisali, że tym przeklętym ludem rządzą kobiety. [...] Kon-rad był wodzem przy królowej" 108. Pasuje to do starożytnych i średniowiecznych przekazów, które kraj Amazonek umieszczały mniej więcej na terenie dzisiejszej Polski).