I. Płeć, seks i "skąd się wzięłam/wziąłem?"
Pierwsze pytania dziecka dotyczące seksualności i przychodzenia na świat wynikają najczęściej z dostrzeżenia anatomicznych różnic płciowych lub innych zjawisk związanych z tą sferą (np. narodziny zwierząt). Miejscem takich obserwacji jest zwykle plaża, basen, wycieczka na wieś, a sprzyja im letni negliż i kontakt z naturą. Zainteresowanie dziecka płciowością niesłusznie kojarzy się dorosłym ze sferą erotyczną. Wynika stąd podstawowa trudność w prowadzeniu takich rozmów. Dziecko odnosi się do tego zjawiska jak przyrodnik poznający bogactwo świata natury, natomiast dorosły uważa, że stawiane mu pytania dotyczą jego intymności, i czuje się nimi skrępowany. Stąd tendencja rodziców do podawania wyjaśnień bardzo odległych od prawdy, a tym samym od ich intymnej sfery. Obecnie najpopularniejszym wyjaśnieniem pojawienia się dziecka w rodzinie jest "kupowanie w szpitalu". Nie jest ono jednak przez dziecko pozytywnie odbierane, ponieważ sugeruje przypadkowość i nieprzewidywalność tego procesu. Obfituje także w momenty wzbudzające lęk, jak oczekiwanie w szpitalu na zabranie przez rodziców do domu. Poza tym nawet dla maluchów są to mało wiarygodne opowieści, dodatkowo przedstawiane przez dorosłych w dziwnej atmosferze skrępowania. Natomiast powiedzenie dziecku prawdy, to znaczy wyjaśnienie związku pomiędzy miłością rodziców, ich bliskością a jego pojawieniem się na świecie, może pogłębić wzajemną więź. Zamiast anatomicznych szczegółów, których "mali odkrywcy" wcale tak dużo nie oczekują, warto porozmawiać więcej o uczuciach, takich jak miłość pomiędzy rodzicami, pragnienie posiadania dziecka, radość z jego narodzin.
Kolejna trudność to słownictwo, a właściwie - jego brak. Mamy do dyspozycji głównie określenia medyczne lub wulgaryzmy, którymi z oczywistych powodów się nie posłużymy. Decydując się na użycie nazw anatomicznych, powinniśmy poinformować dziecko o ich medycznym pochodzeniu i ograniczeniach w stosowaniu w życiu społecznym (np. podczas niedzielnego obiadu u babci). Możemy też zaproponować dziecku, aby samo znalazło określenia na to, co zaobserwowało.
Dziecko, zadając tego rodzaju pytania, nie chce poznawać intymnych szczegółów współżycia rodziców, lecz - przede wszystkim - zależy mu na tym, aby upewnić się, że właściwie dostrzegło różnice anatomiczne lub odpowiednio skojarzyło ze sobą określone zjawiska (np. bycie w ciąży i posiadanie potomstwa). Ponadto niepokoi się, czy te różnice, a dokładnie odmienność ciała innych od jego własnego, uznawanego za wzór, nie świadczą o jakimś zaburzeniu. Dlatego podczas rozmowy na ten temat należy zapewnić dziecko, że zauważone przez nie różnice są jak najbardziej prawidłowe, powszechne i akceptowane. Dobrze jest również umieścić te spostrzeżenia w kontekście innych różnic międzyludzkich (takich jak rasa, wiek, budowa fizyczna, uzdolnienia) i osobowościowych (osoby radosne i poważne, spokojne i żywiołowe). Można nawiązać do fikcyjnych, ale dobrze znanych dziecku postaci, np. wspomnieć o pogodnym Kubusiu Puchatku, żywiołowym Tygrysku i zamyślonym Kłapouchym. Oczywiście nie wartościujemy, które z tych cech są pozytywne, a które mniej pożądane. Pozwala to dziecku zobaczyć różnice płciowe w szerszym kontekście różnorodności otoczenia oraz uczy akceptowania odmienności i tolerancji dla nich.
1. Czym się różni chłopczyk od dziewczynki? Co to znaczy, że jestem dziewczynką/chłopcem?
Cały świat przyrodniczy, czyli rośliny, zwierzęta i my, ludzie, jest tak zorganizowany, że są dwie płcie: żeńska (dziewczynki i kobiety) oraz męska (chłopcy i mężczyźni). Ciekawe, czy wiesz, jak się nazywa pani sarna (łania) i pan sarna (jeleń)[1]. Natura[2] bardzo dobrze to zaplanowała. Dzięki temu jest ciekawie, możemy się wzajemnie poznawać, każdy ma mamę i tatę, może też mieć rodzeństwo - braci i siostry.
Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie przede wszystkim budową tych części ciała, które są związane z przychodzeniem na świat dzieci. Mężczyźni mają ...[3], który inaczej nazywa się penis i jest na zewnątrz brzuszka. Kobiety mają otwór w dole brzuszka, zwany pochwą, i macicę, która jest w środku. I tak jest bardzo dobrze, bo macica to "domek dla dzidziusia", a dziecko na początku jest bardzo malutkie i delikatne, dlatego musi mieszkać w brzuszku mamy. Mamie i maleństwu jest wtedy wygodnie i oboje czują się bezpiecznie. Kiedy maluszek jest już wystarczająco duży, rodzi się, czyli wychodzi z brzuszka mamy. Poza tym dziewczynkom, gdy dorastają i stają się kobietami, powiększają się piersi, żeby - kiedy zostaną mamami - mogły karmić dzidziusia swoim mlekiem, które on lubi najbardziej.
To, że ktoś jest dziewczynką, oznacza, że kiedy będzie duży, może urodzić dziecko i zostać mamą. Gdy ktoś jest chłopcem, w przyszłości może zostać tatą. Oni jako dorośli mogą być rodzicami, ale czasem ktoś jest już duży, a mimo to nie stał się rodzicem. Tak może być i jest to naturalne.
Musisz jeszcze wiedzieć, że wyrazy, których użyłam, odpowiadając na Twoje pytanie - jak penis, pochwa, macica, piersi - to określenia medyczne, którymi posługują się lekarze w swojej pracy w szpitalu. Tam są odpowiednie, ale nie jest grzecznie używać ich w rozmowach z innymi, poza rodzicami i lekarzami. A może masz pomysł, jak inaczej nazwać te części ciała?
Wszystkie te części naszego ciała - inne u dziewczynek i u chłopców - są potrzebne, żeby mogły rodzić się dzieci, ale ludzie różnią się również w inny sposób. Mają np. różny kolor skóry. Czy znasz kogoś, kto ma inny kolor skóry? Mogą też mieć różny wzrost (są osoby wysokie i niskie), wagę (są ludzie szczuplejsi i grubsi) i talenty. Jedni szybko biegają, a inni pięknie rysują. Różnimy się także pod względem charakteru i usposobienia. Wiesz o tym doskonale, bo lubisz opowiadania o Kubusiu Puchatku. Czy pamiętasz, który z jego przyjaciół lubił biegać i brykać? (Tygrysek). A który ciągle nad czymś rozmyślał i się zamartwiał? (Kłapouchy).
Dzięki temu, że każdy jest inny, świat jest ciekawy. Wyobraź sobie, jak byłoby nudno, gdyby wszystkie Twoje zabawki były takie same. Byłoby wtedy tak, jakbyś miał tylko jedną zabawkę. To chyba nie byłoby miłe, prawda? To dobrze, że są na świecie chłopcy i dziewczynki, mężczyźni i kobiety, osoby wesołe i poważne.
2. Skąd się biorą dzieci? Skąd dziecko wzięło się w brzuszku mamy?
To jest skomplikowane, dlatego ta opowieść będzie długa, ale na pewno Cię zaciekawi.
Całe nasze ciało zbudowane jest z malutkich cząsteczek, które nazywamy komórkami. Podobnie jak duży dom zbudowany jest z małych cegiełek. Komórki są różne. Te w skórze różnią się od tych w sercu. Wszystkie są tak małe, że nie można ich zobaczyć bez mikroskopu. Dorośli mają w brzuszku wyjątkowe komórki, które są potrzebne, żeby powstało dziecko. Te komórki też różnią się od siebie, a żeby urodziło się dziecko, potrzebne są obie - jedna od mamy i druga od taty. Komórki te muszą się ze sobą połączyć.
Pewnie zauważyłeś, że aby urodziło się dziecko, potrzebni są mama i tata. Mama, która ma swoją komórkę i "domek dla dzidziusia", oraz tata, który ma tę drugą komórkę. Mama i tata kochają się, czyli bardzo się lubią, całują i miło dotykają. To jest dla nich bardzo przyjemne. Wtedy chcą mieć dzieci, marzą o tym, żeby były do nich podobne, i pragną je razem wychowywać, bawić się z nimi i uczyć je wszystkiego o świecie.
Kiedy się lubimy i kochamy, uśmiechamy się do siebie, dotykamy i przytulamy. Ty bardzo lubisz babcię (dziadka), a ona (on) bardzo lubi Ciebie i dlatego kiedy się witacie, podajecie sobie ręce, ona (on)całuje Cię w policzek i serdecznie przytula. Tata i mama kochają się wyjątkowo i dlatego dotykają się, przytulają i całują bardzo miło i czule. Czasem przytulają się tak mocno, że komórka taty łączy się w brzuszku mamy z jej komórką i powstaje dziecko. Najpierw dzidziuś jest w brzuszku, a potem się rodzi, czyli wychodzi z brzuszka, i mieszka z rodzicami, a jeśli ma rodzeństwo, to również ze swoimi braćmi i siostrami.
Tak było także z Tobą. Kiedy ja i Twój tata poznaliśmy się, bardzo się pokochaliśmy, zostaliśmy małżeństwem[4], całowaliśmy się i przytulaliśmy tak, jak dorośli. Wtedy też bardzo chcieliśmy mieć dziecko i tak się stało. Myśleliśmy o tym, jaki będziesz i wiesz... jesteś właśnie taki, jak tego pragnęliśmy. Marzyliśmy, żebyś już był z nami, ale musieliśmy trochę poczekać, bo musiałeś mieszkać w brzuszku. Dopiero po kilku miesiącach stałeś się na tyle duży, że mogłeś wyjść z niego na zewnątrz. To jest trudne, dlatego pojechaliśmy do szpitala, żeby lekarze nam w tym pomogli. Kiedy wróciliśmy do domu, cała rodzina była bardzo szczęśliwa z tego, że jesteś już z nami.
3. Co to znaczy, że Ty, mamo, mnie urodziłaś?
Dziecko powstaje ze specjalnych komórek - jednej od mamy i drugiej od taty. Dzięki temu dzieci są podobne do swoich rodziców. Czy zauważyłeś to podobieństwo? Kiedy rodzice się kochają, całują i bardzo miło przytulają, komórka taty przechodzi do brzuszka mamy, w którym jest jej komórka. Gdy te komórki spotkają się w brzuszku mamy, łączą się ze sobą i powstaje dziecko. Komórki, z których powstaje dziecko, są bardzo, bardzo małe. Dlatego dziecko na początku też jest malutkie, takie, że go prawie nie widać. Wtedy jest jeszcze za małe, żeby mieszkać na świecie, dlatego jego domkiem jest brzuszek mamy. Tam rośnie i się rozwija. Po kilku miesiącach, w ciągu których mama i tata bardzo się cieszą z tego, że niedługo zostaną rodzicami, dzidziuś jest na tyle duży, że może się urodzić, czyli wyjść z brzuszka mamy i zamieszkać ze swoją rodziną.
Tak było też z Tobą. Na początku byłeś bardzo, bardzo mały, mieszkałeś w moim brzuszku. Kiedy już trochę urosłeś, wyszedłeś z niego na zewnątrz. To jest trudne, bo dziecko wychodzi przez mały otwór, który mama ma na dole brzuszka. Dlatego ja Ci pomagałam, to znaczy urodziłam Ciebie. Żeby wszystko było dobrze, odbyło się to w szpitalu, gdzie zajmował się nami pan doktor. Był też z nami tata, który bardzo się o nas troszczył[5]. Pan doktor sprawdził, czy jesteś zdrowy, i po kilku dniach szczęśliwi wróciliśmy do domu.
4. Co to jest seks?
"Seks" jest to słowo z języka angielskiego[6], które oznacza płeć, czyli to, czy ktoś jest dziewczynką czy chłopcem. Oznacza też to, co robią dorośli, kiedy się kochają, tak jak mama i tata. Mogą się wtedy czule przytulać i całować. To jest piękne i przyjemne i oznacza, że te osoby bardzo, bardzo się lubią, czyli kochają.
Czasem dorośli kochają się, całują i przytulają tak mocno i miło, że powstaje dziecko. Tak było też z nami. Bardzo się cieszyliśmy, kiedy miałeś się urodzić, i teraz jesteśmy szczęśliwi z tego, że jesteś z nami.
5. Dlaczego zakrywamy niektóre części ciała? Dlaczego nikt oprócz rodziców nie może mnie oglądać rozebranego ani dotykać?
Kiedy kogoś tylko trochę znamy, np. naszego sąsiada, witamy się z nim, mówiąc "dzień dobry". Gdy kogoś lubimy, na przywitanie podajemy mu rękę. Jeśli jest to ktoś, kogo bardzo lubimy - nasz przyjaciel, wtedy całujemy go w policzek i przytulamy się. Kiedy kogoś bardzo mocno kochamy, tak jak my, rodzice, kochamy Ciebie, możemy go przytulać do siebie i oglądać całe jego ciało. Inne osoby nie kochają nas tak bardzo, dlatego nie mogą oglądać naszego ciała, a my nie możemy im go pokazywać. Jedynie najbliższym możemy pokazywać całe ciało, nawet brzuszek i pupę, a tym, których lubimy - tylko część (głowę, ręce, nogi). Na co dzień musimy więc ładnie się ubierać i zakrywać niektóre części naszego ciała.
Wyjątek stanowi osoba, której rodzice pozwolą oglądać ich dziecko (np. lekarz podczas badania) lub którą poproszą o opiekę nad nim (np. babcia). Podobnie, tata i mama bardzo się kochają, dlatego mogą się przytulać i oglądać swoje ciała, ale nikt inny nie może tego robić. Dlaczego? Bo to są bardzo osobiste sprawy, to znaczy wyjątkowe. Dotyczą one tylko tych osób, które się kochają, np. mnie i Ciebie albo mnie i taty.
To, że zakrywamy niektóre części naszego ciała, jest też związane ze zwyczajami. Ludzie mieszkający na innych kontynentach zachowują się inaczej niż my, mają inne domy, co innego jedzą, a także inaczej się ubierają. Indianie lub Afrykanie nie zasłaniają swego ciała tak jak my. W szczególnych sytuacjach, np. na plaży, my również chodzimy rozebrani. Zawsze jednak są to sprawy osobiste i nawet jeśli ktoś jest rozebrany, nie należy być wścibskim i nadmiernie mu się przyglądać.
ANEGDOTA Synek: Wiesz tato, kiedy będę duży, ożenię się z babcią. Tata: Synku, to jest niemożliwe. Synek: Ależ tato, to świetny pomysł. Babcia mnie lubi. Gotuje mi takie pyszności. Tata: Nie synku, nie możesz tego zrobić. Synek: Ale ja chcę! Babcia daje mi fantastyczne prezenty! Tata: Synku, nie możesz ożenić się z moją mamą! Synek: Jak to! A ty z moją mogłeś?!