p

Rodzicielstwo na każdy dzień roku. 366 medytacji na temat miłości i wychowywania wspaniałych dzieci - Ryan Holiday

Kup książkę

54.90 zł
35.69 zł (34,04 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Wiele osób ma dzieci. Zbyt mało osób pełni rolę rodzica.

Mogłoby się wydawać, że sam fakt, iż mamy dzieci, czyni z nas matki i ojców, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że tak nie jest. Wielu ludzi odwozi dzieci do szkoły, kupuje im ubrania, przygotowuje posiłki, ścieli łóżka itd., ale nie jest prawdziwymi rodzicami. Zachowują się bardziej jak opiekunowie prawni, odhaczając kolejne pozycje na liście rzeczy do zrobienia aż do osiemnastego roku życia dziecka.

To nie jest rodzicielstwo. To absolutne minimum.

A najsmutniejsze jest to, że niektórzy nie robią nawet tyle. Wychodzą najwyraźniej z założenia, że ich obowiązki kończą się z chwilą poczęcia czy urodzenia dziecka, albo w momencie podpisania dokumentów rozwodowych.

Prokreacja to biologia. Rodzicielstwo to psychologia. To decyzja. Świadomy wybór. Zobowiązanie - zobowiązujesz się zmienić siebie i swoje priorytety dla dobra swoich dzieci. Zobowiązujesz się do poświęceń, pomocy i wykonywania ciężkiej pracy polegającej na podejmowaniu trudnych decyzji, do kochania, a nie tylko do posiadania.

Będąc rodzicem, dokonujesz wyboru, aby dzieci stały się może nie jedynym, ale najważniejszym elementem twojego życia. W pełni akceptujesz fakt, że ich pojawienie się na świecie zmieniło wszystko - to, kim jesteś, jakie wyznajesz wartości i jakie wypełniasz obowiązki.

Osoba, która tylko posiada dzieci, robi przy nich dokładnie tyle, żeby przypadkiem nikt nie zgłosił jej do opieki społecznej albo żeby nie dawać sąsiadom pożywki do plotek. Rodzic zobowiązuje się postępować zgodnie z odwiecznymi zasadami, które mogą nieco trącić myszką, ale są w dzisiejszych czasach tak rzadkie, że przestrzeganie ich w życiu nie pozostaje niezauważone. Oto one: stawiaj rodzinę na pierwszym miejscu, kochaj bezwarunkowo, bądź obecny, pomagaj dzieciom spełniać ich przeznaczenie, nie twierdź, że coś ci się od losu należy, bądź wdzięczny za to, co masz.

Postawmy sprawę jasno - ten wybór mamy dopiero od niedawna. Z pewnością nie jest przesadą stwierdzenie, że jeszcze kilka pokoleń wstecz najważniejsze było to, żeby dzieci w ogóle dożyły dorosłości. Potomków postrzegano jako inwestycję w przyszłość, kolejną parę rąk do pracy na roli albo przy taśmie w fabryce, kolejną pensję pozwalającą związać koniec z końcem.

Nawet na początku XX wieku rodzicielstwu towarzyszyła wysoka zachorowalność i umieralność dzieci. Jeśli do dorosłości dożyły wszystkie dzieci z rodziny, traktowano to w kategorii cudu. A co z opieką w wymiarze emocjonalnym? Bezwarunkową miłością? Nie, na to nie było czasu ani miejsca.

Winston Churchill[1] nie był ideałem ojca, a sam został wychowany przez dwoje zapatrzonych w siebie, wiecznie zajętych własnymi sprawami arystokratów, typowych przedstawicieli brytyjskiej epoki wiktoriańskiej. Pewnego wieczora w czasie ferii szkolnych, gdy rozmawiał z synem Randolphem, naszła go pewna niewesoła refleksja: "Wiesz, chłopcze, w czasie tych ferii rozmawiałem z tobą więcej niż mój ojciec ze mną przez całe swoje życie". Z pewnością nie przesadzał, ponieważ takie były wtedy realia - i nie zmieniło się to jeszcze przez wiele, wiele lat. Może i twoje dzieciństwo wyglądało podobnie.

Jakie to smutne! I to nie tylko z punktu widzenia dzieci, ale i rodziców.

Przez wiele pokoleń wstecz rodzice, zwłaszcza ojcowie, byli pozbawieni najbardziej satysfakcjonującej, najpiękniejszej rzeczy na świecie - udziału w życiu ich dzieci. Zamiast zajmować się nimi na co dzień, kochali je z daleka. Wadą kultury patriarchalnej, która scedowała cały ciężar zajmowania się domem na kobiety, były zbyt niskie oczekiwania wobec mężczyzn w sferze zajmowania się domem i dziećmi. Kochać i być kochanym? Rozumieć i być rozumianym? Nikt tego mężczyzn nie uczył. Nikt tego od ojców nie oczekiwał.

Pomyśl, jak potoczyłaby się historia ludzkości, gdyby więcej rodziców było naprawdę rodzicami. Gdyby [wstaw nazwisko zbrodniarza] został staranniej wychowany. Gdyby w [wstaw nazwisko chciwego biznesmena] wyrobiono poczucie, że jest wystarczająco dobry. Gdyby nad [wstaw nazwisko ofiary okrutnej zbrodni] roztoczono lepszą opiekę. Gdyby [wstaw nazwisko przeciętnego człowieka] posiadł narzędzia służące realizacji jego pełnego potencjału. Gdyby tylko ktoś zapewnił [wstaw nazwisko osoby wpływowej], że jest z niej/niego dumny.

Nie możemy co prawda zmienić traumatycznej przeszłości, lecz mamy możliwość urządzenia sobie lepszej przyszłości.

To jest właśnie filozofia tej książki.

Bez względu na błędy wcześniejszych pokoleń rodzicielstwo stanowi jedno ze wspaniałych doświadczeń, pozwalających nam się połączyć z tymi, którzy żyli na ziemi tysiące lat temu. Jedne z najpiękniejszych strof rzymskiego poety Lukrecjusza opiewają radość ojca, który pochyla się, by biegnące ku niemu dzieci mogły wpaść mu w ramiona. Jeden z najstarszych dowodów na obecność człowieka na kontynencie amerykańskim to ślady rodzica, prawdopodobnie matki, odkryte na terenie Parku Narodowego White Sands. Ustalono, że kobieta na zmianę niosła na rękach, po czym stawiała na ziemi, małe dziecko.

Nasze doświadczenia, nieokiełznane, chaotyczne życie codzienne wypełnione radościami i trudnościami, miłością i pracą, są ponadczasowe. Świat sprzed wieków był zupełnie inny niż ten, w którym żyjemy obecnie - ślady z Nowego Meksyku przeplatają się z odciskami łap ogromnych leniwców, przodków dzisiejszych wielbłądów i wymarłych gatunków mamutów - ale samo doświadczenie noszenia dziecka na rękach pozostaje niezmienne, sam na pewno robiłeś to setki razy, czy to w parku, czy wracając do samochodu po obiedzie w restauracji, czy podczas urlopu, na plaży.

Rodzice zawsze martwili się o swoje dzieci. Zawsze się z nimi bawili. Zawsze czynili w stosunku do nich plany. Zawsze starali się świecić im przykładem. Zawsze starali się wspierać swoje dzieci i zachęcać je do działania. Zawsze zastanawiali się i wątpili, czy robią dla nich wystarczająco dużo - czy to, co im zapewniają, wystarczy, czy posyłają je do wystarczająco dobrej szkoły, czy uprawiany przez nie sport jest bezpieczny, czy zdołają zapewnić im bezpieczną przyszłość. Robili dokładnie to samo co ty, i dokładnie to samo będą robić dla swoich dzieci za pięćdziesiąt pokoleń.

Bierzemy udział w czymś ponadczasowym, wiecznym, niepozornym, ale jednocześnie niezwykle istotnym. Powinniśmy odczuwać pokorę, a jednocześnie czuć się zainspirowani do działania. Powinniśmy mieć jasno wytyczony cel... i sprecyzowany punkt widzenia.

Są też porady czysto praktyczne. Rodzicielstwo to temat, który porusza każda filozofia i tradycja religijna. Platon uczy nas, jak kontrolować emocje w kontaktach z dziećmi. Marek Aureliusz uczy, jak stworzyć dzieciom spokojny dom. Seneka pokazuje, jak uniknąć rozpuszczania potomstwa. Lekcję wspierania dzieci daje nam królowa Elżbieta II. Naukę inspirowania dzieci pobieramy u Florence Nightingale. Pielęgnowania u dzieci ciekawości świata uczy nas Sandra Day O'Connor. Jak doceniać czas spędzany z dziećmi, pokazuje nam Jerry Seinfeld. Lekcji łączenia pracy zawodowej z rodzicielstwem udziela nam Toni Morrison. Wiary w dzieci uczy nas przykład Muhammada Alego. Uczymy się od matek, które przetrwały Holokaust, od ojców, którzy stali na czele ruchu walczącego o prawa obywatelskie, od synów, którzy stawali się bohaterami wojennymi, od córek, które zdobywały Nagrody Nobla... Od stoików i buddystów, od nam współczesnych i tych, którzy żyli w starożytności. Od nich wszystkich możemy się czegoś dowiedzieć.

Tak samo jak w mojej poprzedniej książce pt. Stoicyzm na każdy dzień roku, również tu przedstawiłem cenne rady jedna po drugiej, dzień po dniu. Najlepiej zacznij czytanie od dnia w roku, który przypada dzisiaj (nie czekaj do 1 stycznia, zacznij już dziś!). W którymkolwiek miejscu zaczniesz czytać, największe korzyści osiągniesz, sięgając po nią każdego dnia, zapoznając się z jej treścią w sposób regularny, ponieważ to, co napisałem, pozostanie niezmienne, lecz zmieniać się będą twoje dzieci, świat i ty sam.

Moja książka pt. Stoicyzm na każdy dzień roku ma już niemal dziesięć lat. Sprzedało się jej ponad milion egzemplarzy w czterdziestu językach, a wiele osób czyta ją codziennie od lat. Choć odkąd złożyłem rękopis u wydawcy jesienią 2015 roku, nie zmieniłem w niej ani słowa, nadal pomaga i służy ludziom na całym świecie. Stoicy mawiali, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ponieważ i my, i rzeka podlegamy nieustannym zmianom.

Ta metafora odnosi się również do rodzicielstwa, w związku z czym niniejsza książka ma taki sam zamysł. Nie została napisana z myślą o osobach oczekujących dziecka ani rodzicach dorosłych dzieci, lecz dla wszystkich na każdym etapie tej drogi. Wpisy na poszczególne dni zostaną inaczej przyjęte przez rodzica małych bliźniaków niż przez osobę, której dzieci właśnie przeniosły się na swoje, inaczej też będą przyjmowane przez tę samą osobę, ale na przykład rok później. Pozostańmy na chwilę przy temacie powracania do pewnych zagadnień, ponieważ jest najważniejszy z punktu widzenia filozofii tej książki, a także dobrego, świadomego rodzicielstwa.

Rodzicielstwo, tak samo jak poszukiwanie mądrości, to zadanie na całe życie. Nikt nie oczekuje, że nauczysz się tego w jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na tym właśnie polega podstawowy mankament większości poradników poświęconych rodzicielstwu. Masz przeczytać jedną książkę - czy to w stresie oczekiwania na przyjście dziecka na świat, czy kiedy jest niemowlęciem, a ty nie śpisz po nocach, czy w momencie kryzysu na dalszym etapie jego rozwoju - i nagle stać się dobrym rodzicem? To tak nie działa. W każdej minucie życia dzieci stawiają cię w sytuacjach, których nie byłbyś sobie w stanie nawet wyobrazić (i o których nie przeczytasz w żadnej książce). W rodzicielstwie nic nie dzieje się momentalnie, to proces i ciężka praca, której musisz się podjąć. Stąd właśnie idea tej książki - jedna strona dziennie. Nie chodzi o to, aby ją przeczytać i odłożyć na półkę, ale by wyrobić w sobie nawyk sięgania po nią rano albo wieczorem, bezustannie.

Oczywiście będziemy popełniać błędy. Będziemy tracić nad sobą kontrolę, rozpraszać się, nadawać najwyższy priorytet nie temu, co trzeba, a nawet ranić siebie i osoby, które kochamy. I co dalej? Tak samo jak z czytaniem tej książki - musimy zacząć tam, gdzie wcześniej skończyliśmy. Musimy zaakceptować fakt, że jesteśmy tylko ludźmi, uczyć się na błędach i nie popełniać ich dwa razy... albo po prostu nigdy więcej.

Wstań i otrząśnij się z kurzu. Zrób kolejne postanowienie. Tym razem zrób to lepiej.

Niniejsza książka nie jest skierowana wyłącznie do mężczyzn. Do naszego bezpłatnego newslettera z serwisu dailydad.com zapisały się również tysiące kobiet. Serwis nosi nazwę The Daily Dad tylko dlatego, że sam jestem ojcem dwóch chłopców, niczego innego nie należy się w niej doszukiwać.

Niezależnie od tego, czy twoje dzieci są dorosłe, czy jeszcze nie przyszły na świat, czy wychowujesz dzieci swoje, czy partnera, jesteś rodzicem adopcyjnym, gejem czy hetero, niezależnie od twojej płci, ta książka jest o drodze, którą musisz pokonać, by stać się jak najlepszym rodzicem - takim, na jakiego zasługują twoje dzieci i jakiego potrzebuje świat. Nie jest to też droga krótka - od narodzin do pełnoletności, jak zwyczajowo się to definiuje. Nie, bycie dobrym rodzicem zaczyna się długo wcześniej, a kończy... właściwie nigdy się nie kończy. Nawet po naszej śmierci dzieci będą nosiły w sobie dobre i złe cechy, które w nich wykształciliśmy słowem i postępowaniem.

Wychowywanie dzieci - czy też wychowywanie dorosłych, jak to ujął kiedyś pewien rodzic podczas wywiadu, bo właśnie o to przecież chodzi - to najtrudniejsze zadanie, z jakim przyjdzie ci się kiedykolwiek zmierzyć. Ale również najbardziej satysfakcjonujące i absolutnie najważniejsze.

Właśnie o tym jest ta książka, tego dotyczy wiedza zgromadzona przez wcześniejsze pokolenia.

Jesteś rodzicem. Jesteś każdym rodzicem, który kiedykolwiek żył i kiedykolwiek będzie żyć na ziemi.

Jesteśmy w tym razem.

Więc dajmy z siebie wszystko, wspólnie.

[1] Winston Churchill (1874 - 1965) - brytyjski polityk i pisarz, laureat Literackiej Nagrody Nobla z 1953 roku. Wszystkie przypisy w książce pochodzą od tłumacza.