ROZDZIAŁ 1
Jesteś twórcą życiowego przełomu
Tylko my sami możemy zdjąć klątwę pokoleniową.
Kiedy ktoś mówi: "To u nas rodzinne",
odpowiedz mu: "Od tej chwili już nie".
Autor nieznany
Jeśli czytasz tę książkę, jesteś potencjalnym twórcą życiowego przełomu. Osobą, która postanowiła zmienić sposób, w jaki pokazuje się światu, aby pozostawić własnej rodzinie i społeczności spuściznę inną od tej, którą sama odziedziczyła. Twoje dążenie do ozdrowienia wpływa nie tylko na ciebie. Ma wymiar zbiorowy. Przerywając cykle, posyłasz uzdrawiające fale także w przeszłość i przyszłość. Jest to trudne wyzwanie, które niezależnie od tego, czy to było twoim świadomym wyborem, czy raczej wybrało ciebie, może wyswobodzić pokolenia twojej rodziny z krępujących je więzów.
Przerwanie szkodliwego cyklu przynosi wielkie korzyści. Nie od razu je uzyskasz, gdy tak się jednak w końcu stanie, poczujesz lekkość płynącą z wewnętrznego spokoju. Zasługujesz na to, by tej lekkości doznać, by osiągnąć stan wolności emocjonalnej i zrzucić z siebie międzypokoleniowe obciążenia. Przerywając cykl, w którym tkwisz, pozbywasz się bagażu przeszłości i rozpoczynasz marsz ku lepszej przyszłości. Twórcą życiowego przełomu zostaje się z własnej woli. Jest to świadoma decyzja z długofalowymi skutkami. Może do jej podjęcia skłoniła cię świadomość, jak bardzo cierpi twoja rodzina i społeczność, przekonanie, że nie wolno godzić się na to, by ten sam los spotkał następne pokolenie. A może pragniesz pozostawić po sobie inne dziedzictwo, niż zostało dane tobie. Jedno jest pewne - kto przerywa cykl, ma w tym jasno określony cel: wyrwanie się ze schematów powtarzających się w kolejnych pokoleniach. Czytając tę książkę, robisz wielki krok w kierunku jego realizacji.
Przerwanie cyklu jest wielopoziomowym, wielozadaniowym, wielopokoleniowym procesem dochodzenia do spokoju ducha. Spokój ten ma objąć ciebie, twoich przodków i potomków, twoją społeczność, a nawet szerszą kulturę. I gdy przyjmujesz takie nastawienie, uzyskujesz wewnętrzną pewność, że jest to coś, o co warto walczyć.
Wielu ludzi przerywających cykle nie wie, że to właśnie robią. Wiedzą tylko w głębi duszy, że dłużej nie może być tak, jak jest. Postanawiają zmienić narrację i dać sobie szansę na ulgę, szczęście, zdrowie. Pragną, by ich dzieci miały inne życie niż oni sami. Myślą o cierpieniu, jakie znosiła i znosi ich rodzina, i czują się w obowiązku odmienić ten stan rzeczy, uleczyć traumę przechodzącą z pokolenia na pokolenie. Dostrzegają bolączki swoich społeczności i są zmotywowani, by im zaradzić. Zauważają, w jaki sposób traumatyczne doświadczenia wpływają na sytuację na całym świecie, i chcą wprowadzić zmiany, które przyczynią się do stworzenia lepszej globalnej społeczności. Widzą tylko jedną drogę naprzód: drogę do uzdrowienia. Idą więc przez życie, stawiając czynny opór istniejącemu stanowi. Dzień w dzień stają do walki z tym, czego ich nauczono bądź jak ich traktowano. Kierując się intuicją, wiarą i odwagą, przystępują do przerwania cyklu i z czasem dostrzegają potężną zmianę kursu zarówno własnego, jak i osób w swoim otoczeniu. Twórca życiowego przełomu podejmuje wszystkie te działania, co oznacza, że też już je prowadzisz, nawet jeśli do tej pory o tym nie wiesz. Możliwe, że jesteś dopiero na samym początku tego procesu; to również jest wielka rzecz.
Twórcy życiowego przełomu różnią się od siebie. U każdego z nich występuje inna kombinacja poniższych cech, jest to więc dobry moment na to, aby sięgnąć po swój dziennik i wypisać te, z którymi się utożsamiasz. Twórca życiowego przełomu:
Dostrzega w sobie mądrość i odporność psychiczną odziedziczone po poprzednich pokoleniach. Decyduje się wyeliminować reakcje traumatyczne występujące w pokoleniach swojej rodziny. Uznaje swoją rolę w utrwalaniu cykli. Gotów jest wykonać wewnętrzną pracę niezbędną do zerwania więzów bólu. Gotów jest ponieść konsekwencje zburzenia zastanych schematów. Codziennie oddaje się praktykom umysłowym, aby być świadomym swoich doznań emocjonalnych. Prowadzi styl życia, który pozytywnie wpływa na jego organizm, a zwłaszcza jego epigenom (chemiczne zmiany w DNA, potencjalnie podlegające transmisji międzypokoleniowej). Znajduje oparcie w praktykach duchowych, które regenerują duszę. Uznaje, że jego DNA nie przesądza jego losu. Nie chce dłużej żyć w przeświadczeniu, że jest w jakiś sposób genetycznie wybrakowany; przeciwnie, zamierza zaakceptować swoje genetyczne bogactwo. Gotów jest wprowadzić zmiany, które przyczynią się do większego uodpornienia jego ciała na stres. Postrzega dusze członków swojej społeczności jako przedłużenie własnej duszy i stosownie je traktuje. Zwalcza przejawy systemowej niesprawiedliwości, które napędzają cykle traumy zbiorowej. Gotów jest dzielić się z innymi uzdrawiającą wiedzą, aby całe jego pokolenie mogło się skuteczniej leczyć. Postrzega siebie jako żyjącego przodka, który ma wpływ na przyszłe pokolenia. Powziął postanowienie, że cykl dziedziczonej traumy zakończy się na nim.
Jako twórca życiowego przełomu możesz się utożsamiać z jedną, kilkoma bądź nawet ze wszystkimi powyższymi cechami. Przerwanie cyklu jest sprawą indywidualną; każdy podchodzi do tego inaczej. Przerwij na chwilę lekturę, by to przemyśleć i odpowiedzieć sobie na pytanie: "Które z moich cech umożliwią mi przerwanie cyklu?". A potem czytaj dalej, ponieważ z niniejszej książki dowiesz się, jak wiele możesz osiągnąć jako twórca życiowego przełomu.
Moim zadaniem jest pomóc ci doprowadzić do końca pracę, którą już teraz czujesz się w obowiązku wykonać. Dać ci do ręki narzędzia, dzięki którym zniesiesz bolesne uczucia i trudne rozmowy z samym sobą, członkami twojej rodziny i społeczności. Mam nadzieję wspierać cię, wskazywać ci drogę i służyć zrozumieniem w czasie, gdy będziesz wykonywać odważną pracę przerywania cykli, która jest ci przeznaczona.
Po czym poznasz, że to właściwy moment?
Każdy twórca życiowego przełomu jest inny. Wszystkich nas jednak łączy jedno: nikt nigdy nie poczuje się w pełni gotowy, by przerwać taki czy inny cykl. Jest tak dlatego, że nie ma na to idealnego momentu; nie doznasz nagłego olśnienia, nie dostaniesz wskazówki, która jasno ci powie, że oto przyszła pora działać.
Jednemu z moich pacjentów przyśniło się, że odwiedził go jego przodek jako świetlista niebieska aura. Ów pacjent we śnie nie tyle usłyszał, ile poczuł, że przodek przekazał mu wiadomość: "Musisz stanąć do boju". Ten sen, a właściwie jego interpretacja skłoniły go do zmiany nastawienia. Nie planował tego. Podświadomie zrozumiał, że przodkowie są z nim i że jest gotowy do czekającej go walki.
Umysł i ciało są narzędziami, którymi posługuje się wyższa świadomość duszy, dlatego istotne jest, abyśmy uważnie wsłuchiwali się w głos podświadomości. Ja także usłyszałam wezwanie do działania we śnie. Przyszło w postaci wiadomości od żyjącego przodka, mojego ojca: "Dziecko moje, już czas", powiedział mi. Stało się to w okresie mojego życia, kiedy nic mi się nie chciało. Czułam się niegotowa. Dręczący mnie syndrom oszustki - międzypokoleniowe kłamstwo, które przyswajałam przez dziesiątki lat - odebrał mi wiarę w siebie. Syndrom ten to przekonanie, że nie jesteś tym, za kogo się podajesz, lub nie masz czego szukać w określonych miejscach, które od pokoleń były niedostępne dla takich jak ty. Moja interpretacja tego snu pomogła mi jednak zmienić nastawienie psychiczne. Byłam otwarta na to, by przyjąć wiadomość od ojca, sygnalizującą początek podróży, w której jestem do dziś, a której kresem ma być przerwanie wszelkich szkodliwych cykli.
Może dotarł już do ciebie sygnał do podjęcia starań o połączenie się ze swoim międzypokoleniowym wyższym ja. Może wiadomość tę przekazał ci nie cudzy głos lub cudza aura, lecz własny głos wewnętrzny. W każdym razie, jeżeli tutaj jesteś, uwierz, że twoja dusza jest gotowa.
Holistyczne praktyki uzdrawiające
Jak wspomniałam, jednym z przejawów międzypokoleniowej traumy w mojej rodzinie było przechowywanie rupieci, nawyk wynikający ze stałego funkcjonowania w trybie przetrwania. Uświadomiłam sobie, że przerwałam ten cykl, kiedy udało mi się rozstać z cenną pamiątką, kubkiem od mojej babci. Był piękny, biały, w środku pomalowany na czerwono, z małą łyżeczką do kompletu i otworem na łyżeczkę w uchu. Babcia przysłała mi go - z ucałowaniami - z Dominikany w bagażu członka rodziny. Byłam wzruszona, bo wiedziałam, że się u niej nie przelewało, i doceniłam włożony przez nią wysiłek, by ten dar trafił do mojego domu i serca. Przez lata codziennie piłam z tego kubka. Częstokroć medytowałam nad słowami babci, wręcz słysząc jej głos, gdy trzymałam kubek wypełniony ulubioną herbatą. Zajmował honorowe miejsce w moim domu. Pewnego dnia rozbił się jednak na tyle kawałków, że nie dało się go skleić. Co jeszcze bardziej bolesne, stało się to zaledwie kilka miesięcy po śmierci babci. Jedyny przedmiot, który namacalnie łączył nas ze sobą, uległ zniszczeniu. Byłam zdruzgotana, męczyło mnie głębokie poczucie winy. Miałam wyrzuty sumienia, że nie zachowałam tej cennej pamiątki, której ofiarowanie kosztowało babcię tyle wysiłku. Do tego oczywiście, ponieważ jedną z niezaleczonych ran na mojej psychice był lęk przed stratą, bałam się, że bez tego łączącego nas fizycznego przedmiotu utracę także świętą duchową więź z babcią, coś, co zawsze pozwalało mi poczuć grunt pod nogami.
Intuicyjnie wiedziałam, co muszę zrobić. Czułam nawet, że to babcia podpowiedziała mi, jak wykorzystać to zdarzenie, by uzdrowić samą siebie. Ponieważ trauma odciska piętno na duszy, musiałam podjąć działania, by uleczyć całe swoje ja. Tylko tak mogłam zrobić krok naprzód.
Aby uleczyć swój umysł, musiałam stawić czoło lękowi przed zerwaniem więzi z babcią, przypomnieć sobie, na jak wiele sposobów zawsze pozostanę z nią związana. Aby uleczyć ciało, musiałam wziąć kilka głębokich oddechów, skupić się na swoim sercu i przegnać z niego rozpacz przyprawiającą mnie o fizyczne dolegliwości. Aby zaś uleczyć duszę, postanowiłam pisać listy do babci. To umocniło i do dziś umacnia więź łączącą mnie z nią.
Doświadczenie to wpłynęło też na moje podejście do pracy z pacjentami. Pisanie listów do przodków stało się narzędziem, które podsuwałam osobom pragnącym, by w życiu dalej towarzyszyła im miłość i mądrość zmarłych bliskich. Pracowaliśmy nad oswajaniem trudnych myśli i uczuć, z którymi nie poradzili sobie ich przodkowie (w ramach uzdrawiania umysłu), nad eliminowaniem zapisanej w ciele pamięci o traumie (w ramach uzdrawiania ciała) oraz nad daniem pacjentowi poczucia, że stoi na pewnym gruncie, i odtworzeniem jego zerwanych więzi (w ramach uzdrawiania duszy). To była praca wielopoziomowa, holistyczna, sięgająca do najgłębszych korzeni. Przerwanie cyklu oznacza uporanie się z doświadczeniami, które najpierw zapisały się w duszach członków rodziny pacjenta, a potem w jego własnej. Był to, i jest nadal, jedyny sposób na to, by przepracować wszystkie poziomy bólu wywołanego traumą międzypokoleniową. I mam nadzieję, że tego samego dokonamy na kartach tej książki. Zajęcie się samym umysłem, bez zaleczenia ran na ciele i duszy, pozostawiłoby cię z tym samym bólem emocjonalnym, który ty i twoi przodkowie znosicie od wieków. Chcę ci tego oszczędzić. Pragnę cię poprowadzić do wszechstronnego uzdrowienia i prawdziwego wyzwolenia emocjonalnego. Aby uzdrowić twoje ciało i duszę, wybieramy podejście holistyczne, bo uwzględnia ono wszystkie aspekty bólu, jakiego doświadczasz.
Przygotowanie do pracy
Trauma międzypokoleniowa przeważnie nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. U większości osób, z którymi miałam zaszczyt przez lata pracować, występowała ona na różnych płaszczyznach i każdą trzeba było cierpliwie odsłonić. Pacjent na pierwszych sesjach częstokroć skupia się na jednym konkretnym problemie, by z czasem zrozumieć, że nękający go ból ma wiele warstw - a na domiar złego, część z nich nie ma nic wspólnego z nim samym, lecz pochodzi od jego przodków i członków jego rodziny. Być może w tobie też tkwiło przekonanie, że twoje trudności mają jedną określoną przyczynę, i dopiero później pojawiła się w tobie świadomość, że są to zmagania się z odziedziczoną traumą. Trauma przechodząca z pokolenia na pokolenie często objawia się w sposób podobny do innych przypadłości - choćby przewlekłą depresją, paraliżującym lękiem i niezdolnością do koncentracji - początkowo więc może być ją trudno zdiagnozować.
Dobra wiadomość jest taka, że teraz już wiesz, że twój ból ma w części charakter dziedziczny, więc możesz coś z tym zrobić. Koniecznie musisz ten fakt zrozumieć, zanim przejdziesz do dalszej pracy, jednocześnie jednak niełatwo jest się z tą wiedzą oswoić, dlatego to całkowicie normalne, że ten pierwszy krok na drodze do uzdrowienia robisz z ciężkim sercem. W toku terapii czasem będzie ci lżej na sercu, czasem jeszcze ciężej niż w tej chwili. Musisz zawsze pamiętać, że proces uzdrawiania nie przebiega w sposób linearny. Nieraz zaleją cię fale emocji. Przeżyjesz wzloty i upadki. Warto więc z góry ustalić, jakie nadzieje wiążesz z czekającą cię podróżą, bo wtedy łatwiej ci ją będzie odbyć. Pozwoli ci się to przygotować na wszelkie trudne chwile.
Ilekroć zagłębiasz się w swoją psychikę, powstaje zagrożenie, że podniesie ci się poziom stresu. Otwarcie długo zamkniętych drzwi w duszy może wyzwolić negatywne emocje. Dlatego koniecznie musisz mieć plan radzenia sobie w takich sytuacjach, z którego będziesz korzystać podczas lektury tej książki. Jest to ważne także z tego względu, że stres wywołuje odruchową reakcję układu nerwowego. Przeżywane emocje mogą zmusić twój organizm do przejścia w tryb przetrwania. Wstrzymane wówczas zostają wszystkie funkcje organizmu, które nie są nieodzowne do przetrwania, w tym zdolność do złożonego myślenia, niezbędna do uporania się ze stresem.
Aby zapobiec wybuchom emocjonalnym, czyli sytuacjom, w których emocje wyrywają się spod kontroli, musisz z góry zaplanować, jak będziesz sobie radzić z trudnymi uczuciami. Taki plan podpowie ci, co robić, gdy napięcie stanie się nie do zniesienia. Przygotuje cię na wszelkie bolesne doświadczenia, zwiększy szansę na to, że zapanujesz nad swoją reakcją emocjonalną, i pomoże szybciej wyjść z trybu przetrwania. Podczas opracowywaniu planu radzenia sobie z przyszłym stresem rozważ podjęcie następujących kroków:
Wybierz ciche, wygodne miejsce, gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał. Zdecyduj się na jedną konkretną metodę ugruntowania, która pomoże ci wrócić do tu i teraz. Mnie pomaga technika, która angażuje wszystkie pięć zmysłów. Polega na wyliczaniu rzeczy w twoim otoczeniu. Najpierw rozglądasz się i wymieniasz pięć rzeczy, które widzisz. Potem wyliczasz cztery rzeczy, których możesz dotknąć. Od tego przechodzisz do odnalezienia trzech rzeczy, które możesz usłyszeć. Następnie wymieniasz dwie rzeczy, których zapach możesz poczuć. I na koniec znajdujesz jedną rzecz, której możesz posmakować. Kiedy już jesteś na pewnym gruncie, spróbuj przejść do ćwiczenia polegającego na tym, że wyobrażasz sobie trudną sytuację i to, jak sobie z nią radzisz. Na początek wyobraź sobie sytuację, która wywołałaby w tobie tylko lekko negatywne uczucia. Zwizualizuj ją jak najwyraziściej. Przećwicz w myśli sposób poradzenia sobie z tą sytuacją. Oznacza to, że masz dosłownie wyobrazić sobie, jak znajdujesz rozwiązanie problemu i z ulgą zostawiasz go za sobą. Weź dziesięć wolnych, głębokich oddechów - wdech ma trwać pięć sekund, wydech siedem - i jednocześnie dalej wyobrażaj sobie, że czujesz się dobrze, osiągasz stan odprężenia. Na koniec pozwól sobie na chwilę relaksu. Może to polegać na tym, że posiedzisz jeszcze kilka sekund bez ruchu.
To ćwiczenie pozwoli ci zrozumieć jedną istotną rzecz: każdy problem da się przeżyć. Można znaleźć rozwiązanie, i po sprawie. Możesz powtarzać to ćwiczenie, ilekroć czekająca cię praca będzie się wydawać ponad twoje siły, by przypomnieć sobie, że choćby było ciężko, przeżyjesz.
Delikatne przypomnienie
Ważne jest, aby w trakcie uzdrawiania międzypokoleniowego czuć się bezpiecznie, nie przemęczać się. Dlatego nie forsuj tempa i rób przerwy, kiedy uznasz to za konieczne. Jeśli zaczniesz mieć wrażenie, że samodzielnie nie podołasz takiemu czy innemu wyzwaniu, znajdź sobie partnera lub psychologa specjalizującego się w traumie, który pomoże ci w tej głębokiej pracy nad sobą.
Ugruntowujące kąpiele dźwiękowe
Pragnę, aby lektura tej książki i wykonywanie zalecanych w niej ćwiczeń pozwalały ci się czuć możliwie najbezpieczniej pod względem psychologicznym. Czym jednak jest psychologiczne bezpieczeństwo? Jest to zdolność do tego, by będąc w określonym punkcie czasu i przestrzeni, nie czuć pragnienia ucieczki fizycznej lub mentalnej. Im bezpieczniej się czujesz, tym łatwiej ci się skupić na chwili obecnej i konsekwentnie stosować zaproponowane przeze mnie metody terapeutyczne. Przedstawię więc zabieg, który pomoże ci mocniej zakotwiczyć się w sobie: kąpiele dźwiękowe połączone z medytacją. Jeśli nie wiesz, czym jest kąpiel dźwiękowa, pozwól, że pokrótce to wytłumaczę.
Terapia dźwiękowa polega na wykorzystywaniu dźwięku, a ściślej: fal dźwiękowych o określonej częstotliwości, do wzbudzania w ciele odprężających i uzdrawiających wibracji. Kąpiele dźwiękowe emitują drgania o częstotliwości działającej na poziomie komórkowym. I to właśnie ta dźwiękowa energia kalibruje na nowo wszelkie napięcia uwięzione czy zastygłe w układzie nerwowym. To trochę tak, jakby wibracje delikatnie przywracały energię na właściwe tory. Kiedy silny stres i trauma wytrącają twój układ nerwowy z równowagi, fale dźwiękowe mogą tę równowagę przywrócić na bardzo podstawowym, komórkowym poziomie. A gdy żyjemy z traumą na co dzień, dążenie do zachowania równowagi psychicznej musi być dla nas ważną sprawą, inaczej groziłoby nam kompletne rozsypanie się.
Kąpiele dźwiękowe mają długą historię, o wiele wieków dłuższą niż współczesna medycyna. Kwarcowe misy dźwiękowe, instrument, który osobiście stosuję w uzdrawianiu dźwiękiem, wywodzą się z tradycji buddyzmu tybetańskiego. Uderzone emitują dźwięki, które mogą odblokować energię poprzez wzbudzenie wibracji w określonych obszarach ciała zwanych czakrami, czyli ośrodkami energetycznymi. Praktyki te stosuje się od ponad dwóch tysięcy lat i tradycyjnie towarzyszy im medytacja i recytacja mantr. Mantry używane są od wieków w wielu regionach świata i, połączone z innymi uzdrawiającymi dźwiękami, niemal od razu koją umysł i ciało.
Moim celem jest wyposażyć cię w możliwie najwięcej narzędzi umożliwiających ci zachowanie stanu równowagi wewnętrznej. Im więcej zyskasz tych narzędzi, tym większa będzie twoja emocjonalna stabilność. Aby dać ci poczucie ugruntowania, pobudzić proces twojego zdrowienia i połączyć cię z mądrością przodków, przygotowałam trzy kąpiele dźwiękowe, po jednej na każdą część książki. I chciałabym, abyśmy zapożyczając tę prastarą praktykę, pamiętali o jej pochodzeniu i oddali należny szacunek Tybetańczykom, współczesnym i dawnym, którzy stosowali ją długo przed tym, nim i ja, i ty pojawiliśmy się na świecie. Nie zapominajmy też, czemu ta technika pierwotnie miała służyć: zbiorowemu uzdrawianiu.
Kąpiele dźwiękowe proponowane w tej książce mają pogłębić twoje doznania. Jeśli możesz, po przeczytaniu każdej sekcji oddawaj się tym kąpielom i pozwól sobie na chwilę odprężenia i odpoczynku.
Wszystkie lecznicze kąpiele dźwiękowe znajdziesz w załączniku D.
Zdrowienie w szerszym gronie
Samodzielne mierzenie się z tymi wszystkimi wyzwaniami może wydawać się czymś niewykonalnym. Jeśli masz wrażenie, że w szerszym gronie byłoby ci lżej, dobrym rozwiązaniem jest zabranie kogoś ze sobą w tę podróż. Terapia w towarzystwie ludzi odgrywających ważną rolę w twoim środowisku może mieć zbawienne skutki. Pamiętaj jednak, że bez względu na to, czy zdecydujesz się na wspólną terapię z partnerem, czy skupisz się na leczeniu własnej duszy, wybór należy tylko do ciebie i intuicyjnie wyczujesz, czy będzie dla ciebie korzystny, czy nie.
Jeśli postanowisz przerobić materiał zawarty w tej książce w towarzystwie drugiej osoby, pomyśl o tym człowieku, twoim przyszłym wspólniku w przerywaniu cykli. Może to być twój przodek, może to też być ktoś z twojego otoczenia, kogo zaprosisz, by pracował z tobą krok po kroku, rozdział po rozdziale. Co istotne, jeśli zwrócisz się do osoby żyjącej, musi ona być gotowa zaangażować się w przerywanie cykli równie mocno jak ty i wspierać cię w pracy nad sobą.
Ilekroć przedstawiam to zalecenie pacjentom, wyczuwam w nich pewne wahanie. Jeśli twoja reakcja jest podobna, wcale ci się nie dziwię. Pacjenci zwykle odbierają moje słowa jako sugestię, by zabrali członków rodziny w swoją uzdrawiającą podróż. By ci, którzy cierpią najgłębszy ból emocjonalny, podjęli ten trud wraz z nimi. Nie to jednak jest moją intencją, w żadnym razie. Zachęcam tylko, by rozważyć zaproszenie do współpracy kogoś (z rodziny lub nie, żywego bądź z zaświatów), kto nie wywoła w tobie negatywnych emocji, ale da ci poczucie psychologicznego bezpieczeństwa. Rozsądnie mieć u boku osobę, przy której czujesz się bezpiecznie, zwłaszcza gdy czeka cię praca tak emocjonalnie wymagająca. Nie sugeruję, by wziąć na swoje barki większy ciężar emocjonalny, lecz podpowiadam, jak zmniejszyć ten, który już dźwigasz. Jeśli przemawia do ciebie idea terapii razem z inną osobą lub w szerszym gronie, teraz masz okazję zastanowić się, z kim chcesz tę terapię odbyć. Jeżeli znajdziesz taką osobę, poproś, by towarzyszyła ci w tej podróży. Może jednak dojdziesz do wniosku, że terapia przyniesie lepsze efekty, jeśli podejmiesz ją w pojedynkę, wówczas usłuchaj swojej intuicji. Którąkolwiek drogę wybierzesz, sięgnij po dziennik i coś do pisania, przed tobą bowiem pierwsze ćwiczenie służące przerwaniu cyklu.
Przerywamy cykl: zerwij umowę pokoleniową
Do tej chwili część twojego ja związana była podświadomą umową. Nakazywała ona prezentować światu stare rany i trzymać się tych samych starych schematów, które utrwalały ból i traumę w poprzednich pokoleniach rodziny. Umowa ta przedłużała trwanie szkodliwego cyklu. Jeśli chcesz być tym, kto ten cykl przerwie, musisz tę umowę wypowiedzieć. Wyswobodzić się z nałożonych przez nią więzów. Zobowiązać się do porzucenia starych schematów i zastąpienia ich nowymi, zdrowszymi. W związku z tym chciałabym pomóc ci wypowiedzieć tę starą umowę i sporządzić nową. Weź osobną kartkę i napisz własną wersję poniższego tekstu:
Poczynając od [wpisz datę] władzę nade mną sprawowało moje zranione ja, co zmuszało mnie do bezwiednego uczestniczenia w cyklu traumy międzypokoleniowej, który przez dziesiątki lat przysparzał mi bólu. To zaś, często bez mojej świadomej wiedzy, hamowało rozwój mój i mojej rodziny. Nie chcę, by ta umowa dłużej mnie wiązała. Niniejszym wypowiadam ją i odrzucam. Teraz podrzyj kartkę z tym tekstem. Następnie spisz w swoim dzienniku nową umowę, która zobowiąże cię do podjęcia działań na rzecz przerwania szkodliwych cykli w twoim życiu. Może ona wyglądać, jak następuje:
Poczynając od [dzisiejsza data], całym sercem przyjmuję moją nową tożsamość: twórcy życiowego przełomu. Obiecuję świadomie wzbogacać życie swoje i osób z mojego otoczenia, czerpiąc z wyższej wielopokoleniowej i rodowej świadomości. Czynię to dla siebie, mojego rodu i mojej zbiorowości.
Opatrz umowę datą i swoim podpisem. Przeanalizuj swoją reakcję na to ćwiczenie. Jakie uczucia pojawiły się w jego trakcie w twoim umyśle, ciele i twojej duszy? Innymi słowy, jaki to wywołało w tobie oddźwięk?
Co już umiesz
W tym rozdziale ustaliliśmy, co skłoniło cię do sięgnięcia po tę książkę: fakt, że jesteś kimś, kto chce przerwać szkodliwe cykle w swoim życiu. Sformułowaliśmy definicję twórcy życiowego przełomu, ale zostawiliśmy ci też możliwość jej uzupełnienia. Zostało wyjaśnione również, jak zapewnić sobie odpowiednie warunki do zdrowienia w toku dalszej lektury, a rozdział zakończyliśmy zachętą do przerwania cyklu poprzez wypowiedzenie podświadomej umowy, która łączyła cię z bólem poprzednich pokoleń. To duża rzecz. Mam nadzieję, że odczuwasz dumę z siebie. Twoi przodkowie dumni są z ciebie na pewno. A teraz pora na kilka pytań do refleksji.
PYTANIA DO REFLEKSJI
Co czujesz, określając siebie jako twórcę życiowego przełomu? Jak oceniasz swoje przygotowanie do czekającej cię pracy? Jakie uczucia towarzyszyły ci w momencie zerwania umowy łączącej cię z twoimi przeszłymi cyklami?