p
PRZEDMOWA
Medytacja to metoda rozpoznawania i uświadamiania sobie wrodzonej pełni
każdej chwili. Nie chodzi o odkrywanie czegoś, czego ci brakuje, ale o zyskanie świadomości tego, co już masz. Świadomość naszej wrodzonej
pełni jest czysta, przenika wszystko, czego doświadczamy, i kieruje
wszystkimi naszymi działaniami. Przedstawione w tej książce metody nie
wymagają nauki rytuałów czy podążania za skomplikowanymi filozofiami.
Zamiast tego uczą po prostu, jak bezpośrednio doświadczać życia, bez
ubierania tego w religijne czy filozoficzne poglądy, formy i klasyfikacje.
Wśród praktyk, których bezpośrednio doświadczymy w tej książce, są
wskazówki medytacyjne Dawy Gyaltsena, tybetańskiego mistrza dzogczen
tradycji bon, który żył w VIII wieku. Dawa Gyaltsen był dwudziestym
czwartym mistrzem dzogczen z mojej linii zwanej Sziang Sziung Njen Dziu,
czyli ustnej tradycji Sziang Sziung. Wskazówki dotyczące praktyk w tej
linii były ustnie przekazywane przez stulecia od mistrza do ucznia w starożytnej krainie Sziang Sziung, a potem w Tybecie. Tybetańska nazwa
tych nauk, dzogczen, oznacza wielką doskonałość lub wielkie
spełnienie. Trzonem nauk dzogczen jest pogląd, że wszystkie czujące
istoty są pierwotnie czyste i doskonałe oraz mają potencjał do
spontanicznego przejawiania tych doskonałych właściwości. Ten tradycyjny
język może brzmieć tajemniczo, ale mówiąc prosto, oznacza to, że od
samego początku nasza natura jest doskonale czysta i pełna, a czystość
ta, kiedy nic jej nie blokuje, może bez wysiłku wyrażać się w sposób
przynoszący wszystkim pożytek. Zdolność ta jest w każdym z nas. To nasza
natura. Kiedy nie udaje nam się rozpoznać owej prawdziwej natury,
cierpimy i możemy wyrządzać krzywdę innym. Kiedy zaś rozpoznajemy swoją
wrodzoną naturę, potrafimy uwolnić się od własnego cierpienia. Kiedy to
nasze rozpoznanie dojrzewa, możemy stać się wielkim pocieszeniem i pomocą dla innych.
Wielu mistrzów dzogczen nie było intelektualistami czy uczonymi.
Niektórzy nie umieli nawet czytać. Ale przekaz nauk od mistrza do ucznia
oraz płynące z tego związku ciepło i błogosławieństwo trwają
nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Tradycyjnie nauczyciel wprowadzał
ucznia w naturę umysłu, która sama w sobie jest już czysta i pełna.
Nauczyciel lub nauczycielka "wskazywali", czyli potwierdzali
rozpoznanie, które osiągnął uczeń. Po otrzymaniu tych wskazówek uczeń
medytował w odosobnieniu przez jakiś czas, dopóki jego czy też jej
medytacyjne urzeczywistnienie nie stało się stabilne. Urzeczywistnienie
to było następnie wyrażane w kilku linijkach duchowej porady płynącej
prosto z serca. Tę serdeczną radę, owoc ich praktyki, przekazywali
kolejnemu uczniowi, który następnie kontemplował i praktykował tę naukę,
dopóki sam nie osiągnął urzeczywistnienia. Płynące z serca wskazówki
Dawy Gyaltsena składają się z pięciu linijek i noszą nazwę właśnie
pięciu wersów Dawy Gyaltsena. Stanowią prostą, elegancką i całościową
ścieżkę do urzeczywistnienia.
Wizja jest umysłem.
Umysł jest pusty.
Pustka jest przejrzystym światłem.
Przejrzyste światło jest jednością.
Jedność jest wielką błogością.
Tych pięć wersów opisuje ścieżkę czystej świadomości prowadzącą nas od
zamętu do wielkiej błogości. Można je stosować w każdej sytuacji i w każdym momencie. Jako młody mnich nosiłem te spisane wersy w kieszeni,
kiedy po raz pierwszy wyjeżdżałem z kraju, w którym się urodziłem -
Indii, aby nauczać tybetańskiej tradycji bon na Zachodzie. Często
siadywałem we włoskiej kawiarni i kontemplowałem te nauki, obserwując
płynące wokół mnie życie. Teraz, w Stanach Zjednoczonych, wersy te nadal
prowadzą mnie w życiu jako męża, ojca i nauczyciela.
Kiedy dowiesz się, jakie znaczenie się w nich kryje, i zaczniesz nad
nimi medytować, wzbudzisz w sobie chęć do bezpośredniego i intymnego
wejrzenia do swojego wnętrza i odkrycia klejnotu, który kryje się w twoich zwyczajnych doświadczeniach. Bardzo często, kiedy potrzebujemy
pomocy, rady czy chcemy doznać ulgi, próbujemy je uzyskać na zewnątrz
samych siebie, odrzucając własne doświadczenie, ponieważ prawdopodobnie
nie wiemy, jak z nim pracować. Często wątpimy w siebie i sami się
krytykujemy. W każdej podróży musimy wiedzieć, w jakim kierunku się
zwrócić, kiedy czujemy się rozdarci i wpadamy w pomieszanie. Dlatego
najistotniejsza jest zasada schronienia - wiedza o tym, jak zwrócić się
do wewnątrz, kiedy potrzebujemy pomocy. Dlatego właśnie pierwsze trzy
rozdziały poświęciłem odkrywaniu wewnętrznego schronienia.
Podzielę się również z tobą modlitwą wewnętrznego schronienia, którą
napisałem dla moich uczniów jako duchową wskazówkę na ścieżce. Będę cię
zachęcał, abyś czcił i szanował "trzy bramy" ciała, mowy i umysłu jako
potencjał uzdrawiania, i mam nadzieję, że zainspiruję cię, abyś odkrył
swoje wrodzone pozytywne właściwości. Modlitwa pojawia się w rozdziale
2. oraz w załączniku 1., jest również recytowana w nagraniu (kod QR).
Kiedy odkryjesz wewnętrzne schronienie, w rozdziałach 4-8
przeanalizujesz znaczenie każdej z pięciu nauk płynących z serca Dawy
Gyaltsena, nauczysz się także, jak kontemplować te wskazania poprzez
medytację zgodną z instrukcjami. Kiedy połączysz się z tym, kim naprawdę
jesteś - z otwartością, przytomnością i wewnętrznym ciepłem, wejdziesz w kontakt z błogosławieństwami praktykujących i mistrzów, którzy przed
tobą kroczyli duchową ścieżką, ponieważ oni również, podobnie jak ty
teraz, połączyli się ze swoim wnętrzem poprzez medytację.
Aby zaangażować się w te nauki, nie musisz przyjmować żadnego
konkretnego systemu wierzeń czy przekonań, musisz jedynie chcieć w bezpośredni sposób stawić czoło swoim życiowym doświadczeniom. Chodzi o to, aby zintegrować te nauki z życiem, które prowadzisz. Bez względu na
to, jaką masz pozycję, jaki życiowy etap właśnie przechodzisz i gdzie
akurat jesteś, ofiaruję ci te nauki z nadzieją, że uzyskasz
urzeczywistnienie, przekształcając to, co postrzegasz jako ograniczenia,
w dary. O to się modlę. I bez względu na to, czym się w życiu zajmujesz,
jeżeli twoje działania łączą się z otwartym źródłem istnienia w twoim
wnętrzu, ich rezultat będzie pożyteczny, ponieważ tylko wtedy, kiedy
tracimy kontakt ze źródłem wewnętrznej mądrości i światła, sami cierpimy
i krzywdzimy innych.
Obyś odkrył skarbnicę swojego naturalnego umysłu i zyskał wiele
korzyści, które mogą wzbogacić twoje życie. Obyś doświadczył
błogosławieństw linii, które wspierają głębokie osobiste uzdrawianie,
kiedy pozwalasz naukom Dawy Gyaltsena wpłynąć do twojego serca. Oby owoc
twojej praktyki dojrzał i odżywił ciebie oraz niezliczone istoty.
Tenzin Wangyal Rinpocze,
październik 2011
WPROWADZENIE
Ścieżka medytacji przedstawiona w tej książce nie polega jedynie na
przyswojeniu sobie kilku nowych technik i pojęć. Jesteśmy przecież
żywymi istotami o czułych sercach, nie mechanicznymi przedmiotami.
Dlatego, aby rozwijać się i dojrzewać jako odczuwające istoty, musimy
wiedzieć, do kogo się kierować, kiedy pogrążamy się w zamęcie czy
napotykamy trudności. W mojej tradycji pomoc tę uzyskujemy, zwracając
się do wewnętrznego schronienia. Poszukiwanie schronienia to nie jakaś
bliżej nieokreślona abstrakcja, nie jest to też błaganie o pomoc. To
pomaganie samemu sobie poprzez skupienie uwagi w bardzo określony
sposób. Kiedy to robimy, dokonujemy pewnych odkryć i zyskujemy dostęp do
wielu płynących z tego korzyści.
Jak jednak zwykle postępujemy, kiedy czujemy się zagubieni? Odrzucamy
ten stan i próbujemy się go pozbyć lub odepchnąć: potęgujemy go poprzez
rozpamiętywanie i zatracanie się w nim lub odcinamy się od niego poprzez
rozproszenie. Zazwyczaj szukamy na zewnątrz jakiegoś pocieszenia,
wsparcia czy rady. Nie da się jednak znaleźć tego, czego naprawdę nam
potrzeba, na zewnątrz nas samych. Możemy myśleć, że trafiliśmy na coś,
co nam pomoże, ale jest to nietrwałe i prędzej czy później i tak to
stracimy lub będziemy się nieustannie zamartwiać, że tak się stanie.
Ostatecznie bowiem zewnętrzne wsparcie nie jest najlepszym lekarstwem na
nasze cierpienie. Najlepszy lek znajduje się w naszym wnętrzu. Zwrócenie
się do wnętrza nie oznacza, że musimy zweryfikować nasze poglądy,
zakwestionować myśli czy zmienić uczucia. Skierowanie się do wewnątrz to
znalezienie wsparcia w tym, czym już jesteśmy.
Kiedy jesteś zestresowany lub przeżywasz trudności, skieruj uwagę do
wewnątrz. Zwykle nie skupiamy się na swoim wnętrzu, ale jesteśmy
skoncentrowani na problemie. Przez umysł przepływają nam myśli w rodzaju: "Moje zdrowie się pogorszyło...", "Boję się tej zmiany...", "Ta
osoba mnie denerwuje...". Odwracamy uwagę od siebie i skupiamy się na
"problemie", którym może być pewna sytuacja czy osoba. Nieustannie o tym
rozmyślamy, a nasze myśli krążą we wszystkie strony. W ten sposób
próbujemy rozwiązać ów problem lub tylko ponarzekać. Być może w takich
chwilach starasz się całkowicie przekierować uwagę i przenieść ją z problemu na coś innego, ponieważ kłopot za bardzo cię przytłacza. Może
przystosowujesz się do sytuacji, wychodząc z założenia, że
zaakceptowanie jej świadczy o trzeźwości myślenia, szlachetności czy
dojrzałości. Stosując wszystkie te twórcze i wyszukane sposoby,
wzmacniasz swą tożsamość osoby cierpiącej. Nazywam ją tożsamością bólu.
Bez względu na to, jak znajoma jest ci tożsamość bólu, nie tym tak
naprawdę jesteś.
Wewnętrzne schronienie to rozpoznanie swojej prawdziwej natury, która w myśl tych nauk jest otwartą i czystą przestrzenią istnienia. To natura
twojej prawdziwej tożsamości: otwarta i czysta, którą często określa się
mianem naturalnego umysłu. Można ją bezpośrednio postrzegać, ale nie
poprzez poruszający się, rozwiązujący problemy umysł. Może ją pojąć
jedynie czysta świadomość. Świadomość otwartości jest źródłem wszelkiego
uzdrawiania, kreatywności, radości, miłości, współczucia oraz wszystkich
innych pozytywnych właściwości.
Aby odkryć owo wewnętrzne źródło, wewnętrzne schronienie, musisz
przekierować skupienie czy też uwagę z perspektywy problemu na samą
świadomość bycia. Niniejsza książka zawiera konkretne wskazówki, jak to
zrobić, jak rozpoznać to, co prawdziwe, w samym środku zamętu. Pomogą ci
one wprowadzić świadomość do zwyczajnych doświadczeń codziennego życia,
ponieważ te wydawałoby się przyziemne i ograniczone przeżycia mogą stać
się bramą do doświadczenia magii nieograniczonych możliwości. Nie chodzi
tutaj o samą technikę tej czy innej medytacji, choć wiele z nich jest
niezwykle przydatnych. Bardziej jednak niż jakakolwiek technika liczy
się twój związek z sobą samym. Łącząc się z miejscami w twoim wnętrzu, z którymi być może nigdy w pełni się nie połączyłeś, oraz rozumiejąc
rzeczy, których może nigdy w pełni nie pojąłeś lub im nie zaufałeś,
zmienisz swoje życie. Czy rozpoznajesz i wielbisz przestrzeń istnienia -
prawdę o tym, kim jesteś - w twoim obecnym życiu? Twoja wewnętrzna
przestrzeń to nie nieożywione miejsce, w którym nic się nie dzieje. Cały
wszechświat pojawia się, spoczywa i rozpuszcza w tej przestrzeni.
Wszystko w twoim ciele się w niej pojawia, spoczywa i rozpuszcza. Z pewnością możemy zaufać, że istnieje w nas i działa głębsza inteligencja
niż inteligencja ego ze wszystkimi jego planami i sugestiami.
Rozwiązania problemów pojawią się naturalnie z łączności z otwartą
przestrzenią istnienia, która jest nieograniczona i pełna
niewyczerpanego potencjału.
Jeżeli zastosujesz się do zasad opisanych w tej książce, umiejętność
rozwiązywania problemów, kreatywność i inteligencja w sposób naturalny i spontaniczny się w tobie pojawią. Musisz tylko rozpoznać i połączyć się
z otwartością w pełnej obecności. Dostrzeżesz wówczas, że w twoim
codziennym życiu zachodzą zmiany. Zaufaj, że źródłem wszystkiego jest
otwartość. Odkrywanie jej nie jest biernym doświadczeniem, jesteś
uczestnikiem żywotnego procesu. W miarę jak będziesz poznawał ożywienie,
które płynie z łączenia się z nieograniczonymi możliwościami każdej
chwili, doświadczysz wrodzonego poczucia wartości i wewnętrznego
bogactwa. Twoje działania będą spontanicznie wypływać z ciepła tego
połączenia oraz przyniosą tobie i innym wiele pożytku i błogosławieństwa.
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI I NAGRANIA DOSTĘPNEGO W SIECI (kod QR)
W kolejnych rozdziałach przedstawię kilka medytacji, które zostały tak
opisane, abyś mógł je praktykować. Po przeczytaniu każdego rozdziału
możesz zrobić przerwę, posłuchać i praktykować wraz z odpowiednim
nagraniem w Sieci:
https://ligmincha.pl/przebudzanie-swietlistego-umyslu/
Pomoże ci to lepiej zapoznać się z każdą praktyką oraz wprowadzić to, o czym czytałeś i co rozważałeś, bezpośrednio do życiowego doświadczenia w głębszy sposób. Jest to tradycyjnie buddyjski sposób podążania duchową
ścieżką: czytanie czy słuchanie nauk, rozważanie ich, a następnie
wprowadzenie tego zrozumienia bezpośrednio do praktyki medytacyjnej.
Możesz często korzystać z nagrań (kod QR) jako wsparcia w praktyce
medytacyjnej. Każdą sesję radzę rozpoczynać od modlitwy schronienia.
Wzbudzanie wewnętrznego schronienia - jak przedstawiono to w nagraniu -
stworzy podstawę dla twojej praktyki, może też być pełną praktyką samą w sobie. Jeżeli będziesz ją kontynuował, możesz wybrać do rozważania jedną
lub wszystkie ścieżki odpowiadające naukom Dawy Gyaltsena. Praktyka
będzie kompletna, kiedy wniesiesz jej owoce do codziennego życia.
Tradycyjnie nawet bardzo krótka medytacja kończy się intencją
poświęcenia zasługi płynącej z praktyki dla dobra innych. Tradycyjna
modlitwa poświęcenia zasługi, jako wsparcie wyrażenia takiej intencji,
została podana zarówno w języku tybetańskim, jak i polskim.
ROZDZIAŁ 1
ZNAJDOWANIE SCHRONIENIA POPRZEZ TRZY BRAMY
Zwyczajne doświadczenie daje nam trzy możliwości przemienienia naszego
życia oraz odnalezienia wewnętrznego spokoju, radości i wyzwolenia od
cierpienia, czego wszyscy sobie życzymy. Ponieważ chaos i zamęt wyraża
się poprzez ciało, mowę i umysł, te trzy sfery dają nam jednocześnie
możliwość rozproszenia owego zamętu. Trzy obszary - ciało, mowa i umysł
- noszą nazwę trzech bram. Przenosząc uwagę w określony sposób - od
wyrażenia bólu na jego uwolnienie - wkraczamy w te bramy, aby odkryć
dary otwartości, świadomości i ciepła.
Przekierować uwagę można na trzy sposoby. Skupiając się na ciele bólu,
powinieneś poczuć nieporuszoność ciała. Koncentrując się na mowie bólu,
łączysz się z doświadczeniem ciszy. Kiedy zaś kierujesz uwagę na umysł
bólu, czyli poruszający się umysł, powinieneś rozpoznać przestrzenność i się z nią połączyć. W ten sposób możesz odkryć głębokie miejsce
nieporuszoności, ciszy i przestrzenności. Te trzy bramy dają dostęp do
ważnych miejsc schronienia.
Wielu ludziom trudno uświadomić sobie samą przestrzeń istnienia. Są
świadomi doznań, które odczuwają, oraz wewnętrznego dialogu, jaki
nieustannie prowadzą, również treści nieustannie poruszającego się
umysłu. O jaką zmianę tu chodzi? Przede wszystkim należy otworzyć się i po prostu poczuć własny dyskomfort. Czy potrafisz całkowicie się
otworzyć, podobnie jak niebo otwiera się na chmury? "Chmurami" mogą być
twoje myśli, uczucia, doznania czy wspomnienia. Czy niebo ma jakiś
problem z chmurami? Czy się oburza? Mówi do chmury: "Jesteś tu zbyt
długo! Czemu wciąż tu tkwisz? Jakim prawem jeszcze tu jesteś?". Nie.
Niebo po prostu zezwala na obecność chmur, a kiedy one w końcu się
rozproszą, nie komentuje tego. Nie czuje się samotne, kiedy chmury
odpłyną. Czy potrafisz być jak niebo i gościć chmury? Jeżeli umiesz to
zrobić - być z własnym bólem w bezpośredni sposób - ból sam się uzdrowi:
to samowyzwolenie. Kiedy odczuwany ból czy dyskomfort się zmieni,
powinieneś pozostać obecny i świadomy samej otwartości.
Ścieżka każdej osoby jest wyjątkowa, każdy człowiek musi być gotowy
bezpośrednio doświadczyć ograniczeń i bólu, które pojawiają się w ciele,
mowie i umyśle, oraz nauczyć się zwracać do wewnętrznego schronienia,
aby odkryć płynące z tego pożytki. Ważne jest, abyśmy rozpoznali, jak
wielką uwagą obdarzamy własne ego, rozwiązujący problemy, poruszający
się umysł. Musimy rozpoznać, czym ego jest tak naprawdę, a jest
tożsamością bólu. Ból bezustannie toczy dialog z bólem, zwykle nami
kieruje, czasami doprowadzając nas do szaleństwa. I bez względu na to,
jak bystre czy wyrafinowane jest ego, manipuluje, stosując logikę bólu,
w rezultacie go potęgując i przysparzając. Być może nadszedł czas,
abyśmy odkryli, że istnieje coś jeszcze oprócz ego, ku czemu moglibyśmy
się zwrócić i czemu moglibyśmy zaufać.
Aby wyzbyć się osobistego, rodzinnego czy społecznego cierpienia, musimy
rozpoznać nawykowe reakcje, które zaciemniają naszą prawdziwą naturę i uniemożliwiają nam życie w pełnym kontakcie z naszą wrodzoną
inteligencją i zdolnościami. Nawykowe reakcje na życiowe trudności
nazywam "ciałem bólu". Mówiąc "ciało", nie mam na myśli jedynie
fizycznego ciała z jego napięciami, dolegliwościami, ograniczeniami i chorobami, ale całą naszą tożsamość, poczucie ja. W naukach bon
tożsamość ta nazywana jest "karmicznym konceptualnym ciałem bólu". Ciało
bólu jest tym, czym - jak sądzisz i czujesz - jesteś w każdej chwili.
Warto skierować uwagę na moment doświadczania cierpienia i trudności,
ponieważ ciało bólu bardziej się wtedy ujawnia. Reakcja wyzwolona w chwilach stresu to reakcja karmicznego konceptualnego ciała bólu. Ale
poczucie ja to całkowicie błędna idea jaźni. Może przypominasz sobie, że
kiedyś mówiłeś: "Przechodzę trudny okres. Rozstałem się z żoną. Mam
kłopoty z szefem. Starzeję się. Jestem chora". Ja. Ja. Ja. Kimże jest to
ja? Czy to naprawdę ty? Na to wygląda, ponieważ wierzysz, że tak właśnie
jest, a w szczególnie bolesnej chwili możesz żywić niezłomne przekonanie
co do tej tożsamości. Dotychczas jednak podstawowym problemem była
właśnie twoja wiara w ową tożsamość.
Z poczucia ja płynie mowa bólu, która wyraża cierpienie oddzielenia.
Czasami ten ból można odczuwać jako niespokojne, płynące ku górze
doznania w klatce piersiowej, gardle i podczas oddychania, równie często
przejawia się on zewnętrznie w mowie lub wewnętrznie jak wewnętrzny
dialog. Może być czymś tak zwyczajnym jak westchnienie lub tak
skomplikowanym jak nawykowa negatywna wewnętrzna rozmowa, która
towarzyszy nam zarówno na jawie, jak i we śnie. Często nie dostrzegamy,
jakie szkody ona powoduje, wzmacniając naszą tożsamość bólu.
Jako ludzkie istoty jesteśmy z natury gawędziarzami. Umysł bólu obejmuje
wyobrażenia ego. To opowieść utkana z myśli i obrazów, które wydają się
inteligentne, ale nie zawierają prawdy fundamentalnego oddzielenia od
naszej podstawowej natury. Nasze opowieści mogą nas zachwycać i bawić,
mogą nas też szokować i przerażać. Ale nie jesteśmy naszymi
opowieściami. I bez względu na to, jak bystry czy wyrafinowany jest
gawędziarz, umysł bólu nie może wyzwolić nas z cierpienia.
Co zatem od niego uwalnia? Chwila, w której dostrzegamy, że jesteśmy
czymś więcej niż tylko naszymi myślami i odczuciami, jest uzdrawiająca.
W takim właśnie momencie błędne poczucie ja zaczyna słabnąć. W medytacji
rozpuszczanie trwałego ja pobudza się, kierując uwagę na samo poczucie
istnienia, a nie na określoną chwilową reakcję. W chwili, kiedy owo
błędne poczucie ja zaczyna się rozwiewać, zaczynasz czuć się inaczej.
Jeżeli zaufasz otwierającej się przestrzeni, zyskasz głębsze wsparcie
niż to, które daje ci reaktywność ego. To wewnętrzne schronienie, które
jest twoją ochroną.
Nasze fałszywe ja myśli: "To nie w porządku". "Ona tak bardzo mnie
skrzywdziła", "Nie mogę tego zaakceptować" lub też "Muszę mu odpłacić
pięknym za nadobne", "Muszę dobrze to zaplanować", "Muszę zyskać nad nim
przewagę". Kim jest to ja? Chcemy wiedzieć, czy jesteśmy ofiarą czy
zwycięzcą. Ale musimy chronić się przed tym poglądem, ego, tymi głosami,
ponieważ właśnie przez to cierpimy. Jak wejść w kontakt z tym, co jest
większe niż ja? Nie połączysz się z tym, angażując się w rozmowę z ja.
Nie uda ci się to, kiedy będziesz negocjował z ja czy będziesz starał
się je poprawić, zniszczyć czy zignorować. Zacznij po prostu odczuwać
to, co czujesz. Chwila, kiedy czujesz zakłopotanie, zamęt, irytację czy
cokolwiek innego, daje ci możliwość odkrycia, że tak naprawdę nie jesteś
tą reakcją.
Aby w pełni wykorzystać życiowe trudności, tak aby stały się bramą do
uzdrawiania i pozytywnego rozwoju, musimy odkryć, w którą stronę
powinniśmy podążyć. Idź w stronę nieporuszoności, idź w stronę ciszy,
idź w stronę przestrzenności. Niech źródłem twojej reakcji będą te trzy
obszary. Niech reakcja po prostu się przejawi - nie opieraj się jej, nie
kłóć się z nią, nie odrzucaj jej w żaden sposób. I jednocześnie nie
pozwalaj, aby wpłynęła na twój bezruch, ciszę i przestrzenność. Gdy
przyjrzysz się własnemu doświadczeniu, możesz zrozumieć, że z powodu
lęku nie pozwalasz bólowi być po prostu bólem, którym w tej chwili jest.
A ponieważ boimy się bólu i podatności na zranienie, próbujemy je
opanować, jakoś dać sobie z nimi radę. Tego, kto panuje nad sytuacją,
kto sobie z nią radzi, nazywam "sprytnym ego". Choć poczucie, że jakiś
aspekt nas samych kontroluje sytuację, może dodawać otuchy, sprytne ego
nie znajdzie uwolnienia od swojej fałszywej tożsamości i nie dotrze do
kresu cierpienia. Myślisz, że ten inteligentny głos rozwiąże problem. To
błędne przekonanie. Ponieważ tak łatwo uwierzyć w fałszywe ego, jeszcze
większego znaczenia nabiera odnalezienie wewnętrznego schronienia w nieporuszoności, ciszy i przestrzenności.
Jak wspomniałem w przedmowie, nauki dzogczen w tradycji bon mówią, że
nasz naturalny umysł jest czysty i doskonały oraz spontanicznie rodzi
pozytywne właściwości, takie jak miłość, radość, współczucie i bezstronność. Nie musimy bezpośrednio ich rozwijać ani z wysiłkiem
wypracowywać, ponieważ pojawiają się naturalnie. Dlatego właśnie
rozpoznanie naturalnego umysłu jest wewnętrznym schronieniem, głównym
celem praktyk medytacyjnych opisanych w tej książce. Dostęp do
wewnętrznego schronienia zyskujemy poprzez doświadczanie nieporuszoności
ciała, ciszy mowy i przestrzenności umysłu - poprzez trzy bramy.
Wewnętrzne schronienie naturalnego umysłu to nie jakieś przekonanie czy
koncepcja. Doświadczenie to nie ma kształtu, koloru, definicji, nie jest
konkretnie umiejscowione, nie przynależy też do żadnej religii czy
filozofii. Rozpoznając naturalny umysł, uwalniamy się od cierpienia.
Kiedy nie udaje nam się go rozpoznać, nadal cierpimy. Odkrycie
naturalnego umysłu wymazuje podziały, rozwiązuje konfliktowe emocje i myśli oraz rozwiewa zamęt i cierpienie. Kiedy rozpoznajemy swój
naturalny umysł oraz osiągamy stabilność i dojrzałość w rozpoznawaniu
tego wewnętrznego źródła, osiągamy oświecenie. Każdy z nas jest
obdarzony niezwykłym skarbem - wewnętrzną mądrością. Niestety
utraciliśmy kontakt ze schronieniem, które jest wewnątrz nas.
ODNAJDYWANIE WEWNĘTRZNEGO SCHRONIENIA POPRZEZ NIEPORUSZONOŚĆ CIAŁA
Jak odkryć wewnętrzne schronienie poprzez bramę ciała? Jak odnaleźć w sobie doświadczenie nieporuszoności, kiedy czujemy się wzburzeni czy
zaniepokojeni? Po pierwsze, nie poruszaj ciałem. Pozwól mu spocząć.
Pozwól bólowi oddychać. Po drugie, nie karm ciała negatywną uwagą czy
niepokojem - ważne jest, aby skierować na ciało właściwy rodzaj uwagi.
Pozostań niewzruszony i skoncentruj się na nieporuszoności. To właśnie
twoja brama. Wkrocz głębiej w tę nieporuszoność. Może w ciągu dziesięciu
minut uda ci się dotrzeć do głębokiego miejsca w twoim wnętrzu. Kiedy
dojdziesz do obszaru niewzruszoności, uzyskasz naturalne poczucie
ekspansji przestrzeni czy przestrzenności. To poczucie istnienia,
przestrzenność, której doświadczasz, jest niezniszczalna. Nie przyjmuj
schronienia w czymś, co może ulec zniszczeniu czy zmianie. Przyjmij
schronienie w czymś, co się nie zmienia. To schronienie jest
przestrzennością istnienia. Nawet jeśli uda ci się go doświadczyć tylko
przez chwilę, to wystarczy, aby zacząć mu ufać. Zaufanie do wewnętrznego
schronienia jest niezwykle ważne. Dotarcie do obszaru głębokiej
nieporuszoności daje ci pełne poczucie ochrony. W ten właśnie sposób
ciało jest jedną z bram do wewnętrznego schronienia.
Czasami tracimy kontakt z naszą esencją i wikłamy się w to, jak
wyglądamy, jak się czujemy czy co posiadamy. Oczywiście ciało jest ważne
i należy o nie dbać, ponieważ stanowi bramę do doświadczania naszej
wewnętrznej esencji. Daje nam dostęp do głębi nieporuszoności, dzięki
której możemy doświadczyć mądrości. Ostatecznie wewnętrznej
niewzruszoności możemy doświadczyć jako subtelnego przepływu świadomości
w ciele. Celem jogi tybetańskiej jest wsparcie subtelnego jej ruchu.
(Więcej informacji na temat jogi tybetańskiej można znaleźć w mojej
książce Przebudzanie świętego ciała, REBIS).
Kiedy jesteśmy świadomi naszego fizycznego ciała i oddechu, odnajdujemy
wewnętrzne ciało. Można je nazwać świętym. To swoiste przebudzenie
świętego ciała. Doświadczasz poczucia ugruntowania, ja wykraczającego
poza to, co odczuwasz zwyczajnym ciałem i jego zmiennymi
uwarunkowaniami. Masz poczucie istnienia, które przekracza niewiedzę i dualistyczne lęki ego, a docierasz do niego, łącząc się z tym głębokim
miejscem w bardzo prosty sposób - poprzez nawiązanie kontaktu z nieporuszonością. To nie jest skomplikowane. Gdy tego doświadczysz,
będzie to najbardziej ekscytująca rzecz w twoim życiu. Kiedy stajesz w obliczu wielkiego wyzwania czy doznajesz bólu, w ciągu sekundy możesz
się przenieść do miejsca całkowitego spokoju, jest to bardzo potężne,
cenne i absolutnie niezbędne doświadczenie. Tak właśnie znajdujemy
ochronę - odkrywając schronienie poprzez nieporuszoność ciała.
ODNAJDYWANIE WEWNĘTRZNEGO SCHRONIENIA POPRZEZ CISZĘ MOWY
Jak odnaleźć wewnętrzne schronienie poprzez bramę mowy? Ciało bólu ma
własną mowę, swoje głosy. Nietrudno unikać pewnych ludzi, zmienić pracę
czy się rozwieść, ale bardzo trudno wziąć rozwód ze swoimi wewnętrznymi
krytycznymi głosami. Nawet jeżeli wybierzesz się do pięknego miejsca na
wakacje, mowa bólu pojedzie tam z tobą. Gdy udasz się na plażę, będzie
ci towarzyszyć. Jeżeli pojedziesz w góry, aby odetchnąć świeżym
powietrzem, wewnętrzny dialog ruszy tam z tobą. Jak przezwyciężyć owego
wewnętrznego krytyka? Nie uda się go zagadać, nawet w "inteligentny"
sposób, co zwykle robimy.
Może twierdzisz: "Nie martwię się długami. Po prostu o nich nie myślę.
Pracuję i prowadzę ożywione życie towarzyskie". Ale kiedy budzisz się o trzeciej nad ranem, zaczynasz rozmyślać o długu. Czy to dobry czas na
takie rozważania? Nie. Ty jednak leżysz w łóżku i nie możesz ponownie
zasnąć, ponieważ prowadzisz rozmowę z samym sobą. Bardzo głośną
dyskusję. Negocjujesz ze swoim wewnętrznym głosem i osiągasz chwilowy
intelektualny spokój. Znajdujesz przyczyny, dla których możesz być
spokojny, możesz się uspokoić i dobrze się poczuć. Jeśli zechcesz,
możesz wynaleźć mnóstwo powodów, aby poczuć się komfortowo lub być w pełni opanowanym. Ale nie jest to panaceum na twój wewnętrzny niepokój,
ponieważ bez względu na to, jak inteligentnie rozumujesz, jest to
element mowy bólu.
Co więc możesz zrobić? Skoncentruj się, zogniskuj uwagę i posłuchaj
ciszy. Jeżeli wewnętrzne głosy nie dają ci spokoju, po prostu pozwól im
istnieć. Poczuj przestrzeń i ciszę wokół nich, zamiast ich słuchać i podejmować z nimi dyskusje. Poczuj ciszę w tych głosach oraz w ich
otoczeniu, nie próbuj jej odnaleźć w ich braku. Aby odnaleźć ciszę, nie
musisz uciekać od hałasu. Znajdź ciszę w zgiełku. Wsłuchaj się w nią.
Ona jest tu zawsze. Możesz ją odkryć. Nie odrzucaj swojego wewnętrznego
głosu ani go nie zapraszaj. Po prostu bądź całkowicie otwarty. Kluczem
jest właśnie otwartość. Podobnie jak niebo przyjmuje chmury, cisza
obejmuje wszystkie dźwięki, zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne.
Pewien mój znajomy kupił dom na pięknej działce, w (wydawałoby się)
bardzo spokojnym miejscu. Ale miał obsesję na punkcie hałasu. Powiedział
mi: "Wyobrażasz sobie? Zapłaciłem taką kasę za spokój i ciszę, a dobiega
mnie hałas z drogi!". Chciał pozwać do sądu pośrednika handlu
nieruchomościami, który sprzedał mu ten dom, ponieważ jego główną zaletą
miała być właśnie cisza. Dla niego było to równoznaczne z tym, że miał
nie słyszeć dosłownie żadnych odgłosów. Kiedy się wprowadził, zaczął
wychwytywać wszelkie dźwięki i wiele wysiłku wkładał w to, aby je
usłyszeć. Czyż nie to nieustannie robimy? Nasłuchujemy hałasu. Ale czy
kiedykolwiek wsłuchujemy się w wewnętrzną ciszę w nas samych? W tej
właśnie chwili, jeśli słuchasz, usłyszysz ją. Jeżeli usłyszysz tę ciszę,
odkryjesz znacznie więcej. Moc wewnętrznych głosów wówczas osłabnie.
Jeżeli jednak nie cierpisz swoich myśli i wewnętrznego dialogu, one
nigdy nie ucichną. Dlatego też druga brama, brama mowy, ma tak wielkie
znaczenie. Kiedy słyszysz ciszę, możesz gościć gadatliwy umysł. Kiedy
przyjmiesz go bez osądzania czy analizowania, moc twoich wewnętrznych
głosów się rozproszy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki