PRZEDMOWA
Nauki, które wspólnie zgłębimy w tej książce, pomogły mi się rozwinąć,
pogłębić związki z najbliższymi, zyskać pełniejszy dostęp do
kreatywności oraz lepiej wspierać moich uczniów i linię przekazu w obrębie rdzennej tybetańskiej tradycji bon. Opisane tu praktyki
medytacyjne są prawdziwym skarbem dla mnie i moich uczniów. To proste,
bezpośrednie, wspaniałe i skuteczne metody, odpowiednie dla każdego, kto
jest gotowy poddać swoje życie pewnej refleksji. Pomogą nam one
rozpoznać utrwalone wzorce, które już nam nie służą, i wyzbyć się ich, a powitać świeże, spontanicznie pojawiające się w każdej chwili
możliwości.
Każdy z nas powinien od czasu do czasu przyjrzeć się sobie i podsumować
własne dokonania w zakresie rozwoju osobistego oraz wypełniania
zobowiązań w stosunku do bliskich i społeczeństwa, a także zrobić bilans
swoich duchowych aspiracji. Kiedy jesteśmy gotowi szczerze określić, na
jakim etapie obecnie jesteśmy w życiu, zauważone przez nas ograniczenia
staną się bramą prowadzącą do wyzwolenia naszego potencjału.
We współczesnym społeczeństwie pojęciowy umysł zyskał ogromne znaczenie,
a my staramy się dokonywać życiowych zmian poprzez intelekt. To, jak
doświadczamy umysłu, stanowi jednak rezultat "wiatru" zwanego po
tybetańsku lung. W innych wschodnich kulturach określa się go mianem
prany, qi czy też chi. To, czy nasz umysł będzie subtelny i przejrzysty
czy też wręcz przeciwnie - zmącony i niespokojny, zależy właśnie od tego
"wiatru". Tradycje Indii i Tybetu obejmują rozległą wiedzę na temat
lung, która nie w pełni zakorzeniła się na Zachodzie. Dostęp do owego
"wiatru" zyskujemy nie przez pojęciowy umysł, ale przez otwartą,
niekonceptualną świadomość. Nawiązujemy bezpośredni kontakt z naszym
ciałem, mową i umysłem, które zarówno w tradycji bon, jak i w buddyzmie
określa się mianem trzech bram.
Szczególnie interesuje mnie to, jak dzięki pracy z wewnętrznym "wiatrem"
możemy poprawić dobrostan naszego ciała i umysłu oraz dokonać zmian w życiu prywatnym i społecznym, ostatecznie wyzwalając się z cierpienia
cyklicznej egzystencji, czyli samsary. Przerwanie samsary może być
ostatecznym celem, jaki sobie postawimy, natomiast oczyszczenie umysłu
ze złości wobec partnera ma bezpośredni związek z naszym codziennym
życiem. Powinniśmy pracować z naszymi uwarunkowaniami w chwili, w której
ich doświadczamy. W tym zadaniu, w przekształcaniu cierpienia, niezwykle
istotną rolę odgrywa właśnie "wiatr". Jestem przekonany, że dzięki
pogłębianiu zrozumienia jego istoty w znacznym stopniu poprawiamy swoją
zdolność do wprowadzania ważnych życiowych zmian.
Od dziesiątego do dwudziestego piątego roku życia przebywałem w klasztorze w Indiach, gdzie zdobyłem wykształcenie i zostałem mnichem w tradycji bon. Żywię wielką miłość i wdzięczność dla moich nauczycieli
oraz darzę szacunkiem klasztorny trening - surowy i nieustanny. Od
chwili, kiedy opuściłem klasztor, nadal rozważam nauki i realizuję je w moim obecnym życiu męża, ojca i nauczyciela. Niegdyś stale miałem przy
sobie książki i byłem pogrążony w lekturze. Teraz już tego nie robię.
Nie chodzi oczywiście o to, że w ogóle nie czytam, zacząłem jednak
skupiać się na wprowadzaniu w życie nauk, które studiowałem. Właśnie to
jest dla mnie największym wyzwaniem - stosowanie nauk we wszystkich
sytuacjach. Tu płynie moja życiowa energia i to też zainspirowało mnie
do napisania tej książki.
Życie zapewnia nam wiele możliwości podejmowania duchowej pracy. Czuję
głęboką wdzięczność za przeciwności, jakie napotkałem na swojej drodze,
ponieważ kiedy staję w obliczu przeszkody i wprowadzam ją do praktyki,
dokonuje się prawdziwa zmiana. Kiedy potem wygłaszam nauki na ten temat,
są one dla mnie niezwykle żywe. Nie występuję wówczas jako ekspert, lecz
jako osoba podążająca duchową ścieżką. Mam poczucie, iż choć moja wiedza
jest ograniczona, to możliwość urzeczywistniania nauk - ogromna. Te
starożytne przekazy same w sobie są wielką wartością, a kiedy uczymy się
je stosować, nieustannie ukazują się nam twórcze życiowe możliwości.
Czasami się obawiam, że owe drogocenne nauki, wywodzące się z tradycji
głębokiej refleksji i szczerego zaangażowania, przekazywane uczniom
przez nauczycieli od tysięcy lat, zostaną utracone. Już teraz
dostrzegam, jak wiele mądrości moich mistrzów przepadło na zawsze. Mam
też poczucie, że kolejne nauki mogą nie przetrwać do następnego
pokolenia, i to też motywuje mnie do dzielenia się wiedzą.
Mam nadzieję, że ta książka stanie się dla ciebie przewodnikiem i wsparciem w dogłębnej refleksji i transformacji. Przeczytaj ją i wykonaj
opisane przeze mnie ćwiczenia z moim błogosławieństwem. Oby te nauki
wzbogaciły twoje życie i pomogły ci rozjaśnić zaciemnienia oraz
rozpoznać własne wyjątkowe zdolności, tak byś mógł podzielić się nimi z innymi dla ich dobra.
Tenzin Wangyal Rinpocze
maj 2010
WPROWADZENIE
Książka ta mówi o tym, jak dokonać życiowej transformacji, jak
wprowadzać w życiu pozytywne zmiany, jak przekształcać czy też
rozszerzać swoją świadomość, wykraczając poza ograniczenia uprzedzeń i lęku oraz starych, nawykowych wzorców, aby odkrywać nowe rozwiązania
problemów, którym musimy stawiać czoło.
Wiele rodzajów psychologicznej i duchowej pracy nad sobą koncentruje się
głównie na umyśle. A niełatwo go zmienić. Prawdopodobnie każdy z nas
miał kiedyś dobre intencje, których jednak nie udało mu się wprowadzić w życie. Często czujemy się ograniczeni wzorcami i nawykami, które
pragniemy zmienić, nie wiemy jednak, jak to uczynić.
Prawdopodobnie wypróbowałeś już popularną metodę wpływania na umysł
przez koncepcje, czyli starałeś się przekonać samego siebie za pomocą
perswazji. Często przemawiamy sobie do rozsądku: "Nie powinienem tego
robić. To nie jest dla mnie dobre". Prawdopodobnie masz długą listę
powodów, dla których nie powinieneś czegoś robić, z prawnego, etycznego
czy duchowego punktu widzenia, ale i tak nie potrafisz się zmienić. Jest
tak, ponieważ wiele naszych nawykowych wzorców przejawia się w sferze
głębszej niż ta, do której docierają dobre intencje, a więc nie mają one
wystarczającej siły oddziaływania, aby spowodować upragnioną przez nas
zmianę.
Nierzadko się zdarza, że osoby, których związek przeżywa kryzys,
deklarują wobec siebie dobre zamiary: "Nie kłóćmy się. Zjedzmy razem
dobrą kolację i postanówmy, że zrobimy wszystko, aby już nigdy nie
doszło do tak ostrej wymiany zdań. Będziemy rozwiązywać problemy na
bieżąco, aby się nie nawarstwiały i nie prowadziły do wybuchu". Obie
strony się na to zgadzają i uznają, że to dobra decyzja, a jednak
prędzej czy później stwierdzają, iż nie udało się zapobiec kolejnemu
konfliktowi.
A może twoja koleżanka zrobiła coś, co bardzo cię wzburzyło, i zastanawiasz się: "Co jej strzeliło do głowy? Jak mogła tak postąpić?".
Najchętniej natychmiast byś do niej zadzwoniła i od razu załatwiła
sprawę. Zaczynasz obmyślać strategie, aby rozwiązać problem. Prowadzisz
w duchu wyimaginowane rozmowy z koleżanką lub siadasz przy komputerze i piszesz do niej e-maila. Chcesz wszystko wyjaśnić. Może twój lekarz,
partner czy przyjaciele radzą ci, żebyś odpuściła i nie przejmowała się
błahostkami lub tak ciężko nie pracowała. Może planujesz potem pójść na
siłownię, ale teraz zamierzasz napisać tego e-maila i zażegnać konflikt,
który między wami narósł. Później będziesz mogła się odprężyć.
Często zakładamy, że "potem", kiedy ukończymy określone zadania, kiedy
warunki będą bardziej sprzyjające, będziemy w stanie się rozluźnić. Ale
to właśnie teraz, w epicentrum wzburzenia, możemy zyskać dostęp do
czegoś więcej. Nasz niepokój, wewnętrzne sprzeczności i nawyki mogą stać
się bramą do innego wymiaru istnienia, do doświadczenia jasnej, otwartej
świadomości, witalności i pozytywnych właściwości.
Czasami, kiedy nęka nas jakiś problem, traktujemy go tak, jakby był
"gdzieś na zewnątrz". Całkowicie go uzewnętrzniamy i dochodzimy do
wniosku, że to druga osoba musi się zmienić. Lub też, kiedy staramy się
uporać z kłopotami, nieustannie analizujemy i obmyślamy rozmaite
strategie. Kiedy jednak tak drążymy trudną sytuację, wymyślone przez nas
sposoby działania napędza energia wzburzenia i dyskomfortu. Żaden czyn,
do którego pchają nas negatywne emocje, nie rozwiąże problemu, a jedynie
go nasili. Tylko wtedy, kiedy motorem naszych działań jest otwartość,
możemy naprawdę przezwyciężyć przeszkody.
Zgodnie z tradycją bon umysł z natury jest otwarty i czysty. Na
fundamentalnym poziomie właśnie tacy jesteśmy. Otwartość to źródło
naszego istnienia, w niej łączymy się z każdym przejawem życia. To, co
przeszkadza nam w rozpoznaniu owego źródła, przypomina chmury
zakrywające słońce. Słońce zawsze świeci, ale z naszego punktu widzenia
- czyli z perspektywy identyfikowania się z własnymi problemami - nie
dostrzegamy jego blasku. Bardziej znajome jest nam utożsamianie się z trudnościami i nieustanne ich analizowanie, jesteśmy przyzwyczajeni do
rozwiązywania problemów umysłem, który operuje pojęciami. Ale to
niekonceptualna świadomość pozwala nam bezpośrednio doświadczyć
otwartości umysłu. Książka ta ma ci pomóc zapoznać się z mocą
pozapojęciowej świadomości, tak abyś mógł we własnym wnętrzu rozpoznać
jej źródło oraz pozytywne właściwości, które z niego płyną.
Jak zatem przejść od poczucia, że tkwimy po uszy w problemach, do
zyskania dostępu do otwartego stanu umysłu będącego źródłem pozytywnych
właściwości? Jeżeli pragniesz zmienić daną sytuację lub własne
zachowanie, musisz przenieść uwagę z opowieści, jaką snujesz na temat
tego, co się dzieje, na wewnętrzne doświadczenie, które w tym momencie
przeżywasz. Pierwszym elementem, na którym powinieneś się skupić, jest
twoje ciało - w nim bezpośrednio doświadczasz dyskomfortu i wzburzenia.
W twoim bólu zawiera się możliwość przeobrażenia, a sam kontakt z nim
wywoła pozytywną zmianę.
Jak to możliwe? Koncentrując się na ciele, wyraźnie wyczujesz napięcia i wzburzenie pojawiające się, kiedy doświadczasz trudności. Czasami
przejawia się to napiętymi mięśniami brzucha czy zaciśniętymi szczękami.
Być może zauważysz, że płytko oddychasz, a nawet wstrzymujesz oddech.
Twoje myśli galopują jak szalone. Zwykle identyfikujemy się z naszym
bólem, przeobrażając rezultat chwilowych przyczyn i warunków w coś
znacznie trwalszego, niż jest w rzeczywistości. Utożsamiamy się ze swoją
opowieścią o problemie, a nie z tym, kim naprawdę jesteśmy. Reakcja na
ową opowieść staje się naszym nawykiem. Teksty tradycji bon określają
ten wzorzec mianem "karmicznego konceptualnego ciała bólu". I choć nie
jest ono z natury stałe, trwałe i niezmienne, ograniczone doświadczenie
samego siebie staje się naszą tożsamością, znajomą sytuacją, w której
tkwimy i w której spędzamy zdecydowanie zbyt dużą część życia.
Strukturę karmicznego pojęciowego ciała bólu wspiera wspomniany już
"wiatr" - lung. Możesz zatem przenieść uwagę z opowieści, która
zajmuje twój umysł, i połączyć się właśnie z tym "wiatrem", czyli z siłą
podtrzymującą ciało bólu. Nasz nieustannie poruszający się umysł stale
tworzy rozmaite opowieści i wysnuwa logiczne wnioski. Umysł ten w rzeczywistości unosi się na wietrze, a kiedy uda ci się ów wiatr
pochwycić świadomością, będziesz mógł nim pokierować. Łącząc się z wiatrem, możesz rozpuścić struktury ciała bólu. Pochwycenie
elementarnego wiatru jest jak schwytanie konia, którego możemy dosiąść i udać się na nim we właściwym kierunku.
Skupiając umysł oraz doświadczając ciała i oddechu w określony sposób,
możemy wyzbyć się nawykowych wzorców pojęciowego umysłu i bezpośrednio
odkryć, co oznacza istnienie. Możemy odkryć otwartość i rozpoznać w niej
możliwości rozwoju, których zawsze pragnęliśmy, ale nie potrafiliśmy
uzyskać.
W jogicznych tradycjach bon istnieje wiele metod pracy z wewnętrznym
wiatrem, przekształcających nasze destrukcyjne emocje (takie jak gniew,
przywiązanie i niewiedza) w pozytywne właściwości, a zamęt w mądrość.
Łącząc się z wewnętrznym wiatrem, możemy pochwycić problematyczny umysł
i skierować go w dobrą stronę. Dziki rumak zostanie w ten sposób
okiełznany.
Zwykle jesteśmy świadomi treści naszych myśli, wiemy, czego one dotyczą.
Myślimy o pewnych rzeczach. Za pomocą słów i obrazów snujemy opowieści i reagujemy na nie uczuciami i doznaniami. Lub też odwrotnie: doświadczamy
określonych doznań oraz uczuć i snujemy opowieści, aby je wyjaśnić czy
też wyrazić swój niepokój. Gdybyśmy jednak zamiast koncentrować się na
treści tych historii, po prostu uświadomili sobie, że myślimy,
moglibyśmy odkryć wiatr czy też siłę napędzającą myślenie. Kiedy
odkryjemy ów wiatr i się z nim połączymy, będziemy mogli zastosować
skuteczne metody, aby go oczyścić i nawiązać kontakt z otwartą
przestrzenią naturalnego umysłu. A kiedy się z nią połączymy, zyskamy
dostęp do wielu nowych możliwości.
W tym miejscu powinniśmy podkreślić różnicę między pojęciowym umysłem a jego naturą, którą nazywam otwartą świadomością. Aby być świadomym, nie
musimy myśleć. Świadomość to nie myślenie. Czasami ludzie Zachodu
utożsamiają świadomość czy inteligencję z myśleniem. Nie o to mi chodzi,
gdy mówię "świadomość" i "otwartość". Otwarta świadomość oznacza
rozpoznanie fundamentalnego, zawsze obecnego naturalnego umysłu, który
jest czysty niczym rozświetlone niebo. To stan umysłu naturalny dla
każdego z nas, a ścieżka medytacji prowadzi nas do coraz lepszego
rozpoznawania go i ufania mu.
Gdy zatem wpadamy w wir rozterek i problemów, co zasadniczo polega na
angażowaniu się w to, co jest "gdzieś na zewnątrz", oraz w opowieści,
które na ten temat tworzymy, możemy wtedy skupić się bezpośrednio na
naszym oddechu i doznaniach fizycznych, starając się poczuć energię
napędzającą tę opowieść. Energia ta w rzeczywistości ma określoną
strukturę, którą możemy sobie uświadomić. Ową energetyczną strukturę,
czyli wiatr, porównujemy do konia, którego możemy pochwycić i poprowadzić. Wykorzystujemy zwyczajny (fizyczny) oddech jako metodę
pokierowania naszą uwagą, tak aby uwolnić się od fascynacji treścią
opowieści i połączyć bezpośrednio ze strukturą zaciemniających nasz
umysł myśli, uczuć i doznań. W ćwiczeniach opisanych w tej książce
będziemy wciąż od nowa praktykować przenoszenie uwagi z poczucia, że
tkwimy w trudnej sytuacji, na podstawową energetyczną strukturę owej
trudności. Wstrzymując, a następnie uwalniając oddech poprzez rozmaite
ruchy ciała i koncentrując się na określonych punktach, możemy podczas
wydechu wyzwolić energetyczną strukturę własnego zamętu. Nauczymy się
wówczas prowadzić oddech poprzez subtelną architekturę ciała składającą
się z kanałów energii i czakr. Kierowanie oddechem i jego uwalnianie
pozwoli nam wejrzeć w przejrzystą, otwartą przestrzeń umysłu.
Jak już mówiłem, to właśnie czysta, otwarta przestrzeń stanowi prawdziwą
naturę umysłu. Jest ona źródłem wszystkich pozytywnych właściwości,
jakich doświadczamy w życiu. Rozpoznawanie i zbliżanie się do tego
źródła energii jest celem praktyki medytacyjnej. Stopniowe zaznajamianie
się z naturą umysłu pozwoli nam przeżyć życie w sposób bardziej radosny
i pożyteczny. Zwykle nie znamy własnej naturalnej otwartości i nie mamy
do niej zaufania jako do potężnego źródła, z którego możemy czerpać.
Dlatego nie żyjemy i nie działamy, opierając się na tej podstawie, a naszym dobrym intencjom brakuje siły, abyśmy mogli przezwyciężyć złe
nawyki i urzeczywistnić swój życiowy potencjał.
Wszystkie praktyki medytacyjne opisane w tej książce pomagają schwytać
rumaka nawykowych tendencji, okiełznać ów wewnętrzny wiatr poprzez
wprowadzenie niekonceptualnej uwagi do oddechu oraz wykorzystania ich do
rozpoznania swojego naturalnego umysłu. Natura umysłu jest nieporuszona,
czysta i niezmienna. Stanowi również niewyczerpane źródło wszelkiego
szczęścia i pozytywnych właściwości. W ćwiczeniach medytacyjnych
opisanych w dalszej części książki wiatrem naszego oddechu spróbujemy
rozwiać chmury zasłaniające bezkres naturalnego umysłu i odkryć tym
samym subtelniejszą świadomość, która rozpoznaje naturę umysłu, źródło
istnienia. Każdy z nas kryje w sobie to źródło, po prostu przesłaniają
je nasze myśli i destrukcyjne emocje. Zatem wyłącznie pewien nawyk
sprawia, że nie dostrzegamy owego źródła. Jesteśmy rozproszeni. Choć
wszyscy pragniemy spokoju i szczęścia, nieustannie poszukujemy
spełnienia na zewnątrz, próbując je sobie zapewnić w warunkach, na
których z natury nie można polegać i które nieuchronnie się zmienią. Ta
zmiana wywołuje dalszą niepewność i brak zadowolenia. Gonimy za tym, co
zmienne, a nie rozpoznajemy głębokiej, nieprzemijającej wewnętrznej
przestrzeni istnienia, która nigdy się nie zmienia.
Nauki tradycji bon obejmują trzy możliwości czy też bramy prowadzące do
wyzwolenia z cierpienia, a mianowicie ciało, mowę i umysł. W tej książce
skoncentrujemy się na bramie ciała. Aby osiągnąć dzięki niej wyzwolenie,
musimy uwolnić wiatry, które wspierają karmiczne konceptualne ciało bólu
i połączyć się z subtelnymi wewnętrznymi wiatrami niezmiennego ciała
esencji, sprzyjającymi rozpoznaniu naturalnego umysłu. Mam nadzieję, że
praca z tymi wewnętrznymi wiatrami stanie się lekiem, który uzdrowi
wasze życie.
JAK KORZYSTAĆ Z KSIĄŻKI I NAGRANIA DOSTĘPNEGO W SIECI
W kolejnych rozdziałach opisuję Dziewięć Oczyszczających Oddechów oraz
ćwiczenia tsa lung, wyjaśniam też, jak z nimi pracować, aby odmienić
siebie i swoje związki z innymi. Po przeczytaniu opisu każdego ćwiczenia
możesz zatrzymać się na jakiś czas, aby praktykować z nagraniem w Sieci:
https://ligmincha.pl/PRZEBUDZANIE.htm
(kod QR zamieszczony poniżej).
W ten sposób zapoznasz się z konkretnym ruchem i wprowadzisz
bezpośrednio do swojego głębokiego doświadczenia to, o czym mówi książka
i co kontemplujesz. Tak właśnie tradycyjnie dokonujemy postępu na
ścieżce w tradycji bon: czytamy lub słuchamy nauk, rozważamy je, a następnie wprowadzamy bezpośrednio do praktyki medytacyjnej.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki