Wstęp
Rak piersi1 - jako jedna z niewielu tak poważnych chorób - szeroko zaistniał w mediach publicznych. Można powiedzieć, że temat ten zrobił zawrotną wprost karierę: pod koniec pierwszej dekady XXI w. wydawcy i dziennikarki prasy kobiecej zaczęli się wręcz uskarżać na przesyt problematyką raka piersi. Niemniej co roku, głównie w październiku, z poczucia obowiązku publikowane są kolejne artykuły na temat profilaktyki tej choroby, jak i funkcjonowania kobiet po przebytej operacji chirurgicznej (oszczędzającej lub mastektomii).
Trudno jednak stwierdzić, czy w latach 1995-2009 rzeczywiście dokonała się głęboka przemiana nastawienia polskiego społeczeństwa do raka piersi i chorujących nań kobiet. Od 2007 r. prowadzony jest ogólnopolski ujednolicony program badań przesiewowych dla kobiet w przedziale wieku 50-69 r.ż.2, podniósł się standard opieki nad chorymi, pojawiły się nowe metody diagnozowania i leczenia raka piersi itd. Jednak z drugiej strony, mimo zmian, jakie ostatnio zaszły w Polsce, wskaźniki wykrywalności raka piersi i jego wyleczalności w całej populacji, w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i krajami Europy Zachodniej, nadal są znacznie niższe3. Jak sugeruje środowisko medyczne, dzieje się tak przede wszystkim z powodu słabej zgłaszalności kobiet na badania diagnostyczne. W związku z tym często formułowany jest łatwy wniosek, że kobiety mają niską świadomość zagrożenia rakiem piersi i bagatelizują jego symptomy, nawet gdy ta choroba zaczyna im już doskwierać. Winę przerzuca się na kobiety, choć winny jest cały system, a kobiety w tym całym układzie być może najmniej. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy czasami wymienia się: utrudniony dostęp do ośrodków diagnostycznych w niektórych regionach Polski, chaos organizacyjny w opiece zdrowotnej (w tym w organizacji badań przesiewowych i dostarczaniu tzw. zaproszeń na mammografię), słabą znajomość problematyki raka piersi u lekarzy pierwszego kontaktu, ignorowanie objawów zgłaszanych przez pacjentki, słabą jakość sprzętu mammograficznego w niektórych ośrodkach medycznych i brak odpowiedniej liczby dobrze przeszkolonych specjalistów zajmujących się odczytywaniem klisz z badań radiologicznych itp.
Poszukiwanie prostych wyjaśnień złożonej sytuacji powoli przestaje być możliwe m.in. dlatego, że kobiety są coraz lepiej przygotowane do spotkania z lekarzem. W znacznej mierze (para)medyczna wiedza kobiet pochodzi z własnych doświadczeń, od rodziny i znajomych, którzy chorowali i leczyli się na określone dolegliwości, oraz z publikacji poradnikowych, prasy kobiecej i Internetu. Można narzekać na jakość tej wiedzy, trudno jednak byłoby nadal utrzymywać, że kobiety zgłaszają się do lekarza zupełnie nieprzygotowane i że zupełnie nic nie wiedzą na temat choroby, na którą są potem leczone.
Teraz więc coraz pilniejsze staje się znalezienie odpowiedzi na pytanie nie o to, dlaczego kobiety "same sobie szkodzą", nie respektując racjonalnych zaleceń medycznych (np. nie przestrzegając reguł zdrowego stylu życia ujętych w Kodeksie Walki z Rakiem, 2003), ale o to, jaka wiedza dociera do nich m.in. przez popularne media, jakie informacje są im podsuwane i jak są formułowane, a także o to, jakie są potencjalne konsekwencje rozpowszechniania takich, a nie innych przekazów. Tym właśnie zagadnieniom poświęciłam niniejszą publikację. Moim zamiarem jest rozważenie edukacyjnego potencjału prasy kobiecej (w tym jej dydaktycznych ograniczeń) w zakresie podnoszenia świadomości kobiet na temat raka piersi. Mówiąc inaczej, przedmiotem moich badań uczyniłam kulturowe reprezentacje raka piersi czy, używając jeszcze innych kategorii, medialne ramy, w których lokowana jest problematyka tej choroby, oraz społeczne reakcje na ich obecność w przekazach prasowych.
Swoje analizy rozpoczynam od zakreślenia ogólnych ram teoretycznych dla kwestii podejmowanych w dalszej części tej książki, tzn. od wyjaśnienia wyboru stanowiska, z którego analizuję wybrane zagadnienie (konstruktywizm społeczny), od wskazania na - ważne z mojego punktu widzenia - pedagogiczne perspektywy oglądu mediów oraz zasygnalizowania swoistości badanego środka informacji (prasa kobieca). Wyjaśniam tu także, jak rozumiem realizowane przez prasę kobiecą edukację zdrowotną i promocję zdrowia. W 2 rozdziale przedstawiam założenia metodologiczne mojego projektu badawczego. Omawiam tu koncepcję ramowania oraz wybrane sposoby jej wykorzystania w badaniach nad problematyką zdrowotną w mediach publicznych.
Czytając prasę kobiecą, a potem ją analizując, zaobserwowałam, że dziennikarze problematykę raka piersi najczęściej podejmują w obrębie dwóch uznawanych potocznie za przeciwstawne gatunków: w artykułach medycznych i reportażach. Analiza literatury przedmiotu potwierdziła to wstępne rozpoznanie, co skłoniło mnie do podjęcia badań dotyczących tych właśnie rodzajów przekazu. Dlatego też w rozdziałach 3 i 4 skoncentrowałam się na omówieniu głównych strategii, jakich używają dziennikarze - zarówno prasy zachodniej, jak i polskiej - do zaprezentowania swoim czytelniczkom raka piersi jako problemu medycznego (jednostki chorobowej). Najpierw ustaliłam, jak definiowany jest rak jako przypadłość zdrowotna, czyli - zgodnie z logiką "prasowej medycyny" (Bunton 1997, s. 232-235) - jakie są jego przyczyny, sposoby jego wykrywania i jakie są sposoby na rozwiązanie tego problemu. Następnie sprawdziłam, jak opisywane są dwa główne społeczne światy raka piersi, tj. lekarze i pacjentki.
W rozdziałach 5 i 6 zajęłam się analizą reprezentacji raka piersi jako indywidualnego doświadczenia w reportażach, nazywanych przeze mnie historiami życia, prasowymi narracjami choroby lub patografiami.
Rozdział 7 poświęciłam syntetycznemu zestawieniu dominujących sposobów ujmowania raka piersi w obu rodzajach przekazów. Wskazuję tu na kilkanaście ram zidentyfikowanych w materiale badawczym, przy pomocy których nadawcy dążą do wykreowania raka jako schorzenia, któremu można zapobiec, lub - jeśli jednak nie udało się go uniknąć - jako choroby przewlekłej, która sama w sobie ma edukacyjny potencjał (gdyż może uruchomić procesy uczenia się). W artykułach medycznych najczęściej używane są ramy, które nazwałam następująco: pod nadzorem aparatów, zdrowy nawyk, kara za zwłokę, potęga medycyny, upełnomocnienie kobiet w relacji z lekarzem dzięki podstawom wiedzy biomedycznej, populacja zagrożona... irracjonalnością (i irracjonalną śmiercią), rak jako nie-zagrożenie, czyli normalne piersi bolą, rak piersi jako choroba uleczalna. W reportażach nadawcy najchętniej używali ram: trajektoria pacjencka, przezwyciężenie osobistego kryzysu dzięki miłości bliskich, restytucja zdrowia, transformacja życia i tożsamości, okaleczona kobiecość, prawie jak starożytne plemię. Wszystkie te ramy - zgodnie z sugestiami badaczy przekazów masowych (np. Roberta Entmana, Williama Gamsona i Baldwina Van Gorpa) - "rozpakowałam", by wskazać elementy składające się na ich zawartość, tzn. wyróżniłam m.in. tematy kulturowe, z którymi poszczególne ramy korespondują (czyli przekonania, do jakich się odwołują), oraz wskazałam, co w każdym przypadku uważane jest za problem, co za jego przyczynę, a co za jego rozwiązanie. Wyróżnione strategie nadawcze (nazywane tu "pakunkami ram") starałam się odnieść do szerszych zjawisk społecznych, które uznać można za kulturowe archiwa ram, tj. medykalizacji, biouspołecznienia oraz edukacjonalizacji.
W rozdziale 8, ostatnim, przedstawiam analizy badania odbioru przekazów prasowych przez czytelników (tu: 18 studentów), którzy intencjonalnie sięgnęli po wybrane artykuły medyczne i patografie. Dyskusje grupowe na temat wrażeń, jakie wywarła na nich lektura prasy kobiecej, posłużyły mi do wyciągnięcia pewnych wniosków na temat efektów oddziaływania medialnych ram raka piersi.
Zaznaczę jeszcze, że tematem tej choroby zainteresowałam się w połowie ubiegłej dekady, a bezpośrednim impulsem do podjęcia systematycznej analizy tego zagadnienia było zapoznanie się z alternatywnymi wizerunkami raka piersi w mediach informacyjnych, tzn. wzmiankami dotyczącymi pierwszego kalendarza z aktami polskich Amazonek. To ten projekt Izabeli Moczarnej-Pasiek uzmysłowił mi istnienie problemu, tj. wszechobecność ostro wyselekcjonowanych obrazów raka piersi i chorujących nań kobiet - obrazów, które pozostawały w sprzeczności z moimi doświadczeniami. Dla prasowego przekazu bardzo istotne są zdjęcia ilustrujące tekst. Pełnią one przede wszystkim funkcję perswazyjną, a nie dokumentującą dane zagadnienie. Zdecydowałam się jednak ograniczyć swoje analizy do bardzo ogólnego omówienia fotografii prasowych, ilustrujących zarówno przekazy medyczne, jak i patografie. Początkowo planowałam przeanalizować je obszernie w kontekście alternatywnych wizerunków choroby, tj. prac wybranych artystek, które chorowały na raka piersi (Alina Szapocznikow, Jo Spence, Matuschka, Krystyna Kofta) albo wykonały prace artystyczne ukazujące Amazonki (Izabela Moczarna-Pasiek). Ostatecznie zrezygnowałam z tego zamiaru, ponieważ nie dotyczy on bezpośrednio edukacyjnego potencjału prasy kobiecej4.
Podjęte w tym opracowaniu refleksje są w pewnej mierze próbą zrozumienia przyczyn poczucia dyskomfortu, jakie pojawiło się u mnie w momencie konfrontacji osobistych przeżyć (w tym reakcji na alternatywne wizerunki choroby) z przekazami medialnymi. Przede wszystkim jednak chciałabym, aby przedstawione tu analizy uzupełniły istniejące już rozważania na temat społecznego potencjału prasy kobiecej (szczególnie w odniesieniu do medialnej edukacji w zakresie raka piersi), a także wsparły działania osób zajmujących się orędownictwem na rzecz podnoszenia świadomości raka piersi oraz poprawy sytuacji Amazonek.
1Polska należy do krajów o tzw. średniej zapadalności na raka piersi i średniej umieralności z tego powodu. Jak podaje Krajowy Rejestr Nowotworów, w 2009 r. na raka piersi (C50; Nowotwór złośliwy sutka) zachorowały 15 752 kobiety, a zmarły 5242 (http://85.128.14.124/krn). Analiza danych epidemiologicznych dowodzi, że pierwszą przyczyną zgonów wśród kobiet są choroby układu krążenia (46,4 przypadków na 10 tys. kobiet), a choroby nowotworowe drugą (20,7 przypadków na 10 tys. kobiet) - wśród nich od trzech lat na pierwszym miejscu jest rak płuc (2,9 przypadków); wcześniej pozycję tę zajmował rak piersi (obecnie na drugim miejscu; 2,7 przypadków na 10 tys. kobiet) (Rocznik Demograficzny 2010, s. 330-331).
2Wprowadzenie Populacyjnego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Piersi (realizowanego w ramach długoletniego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, a przyjętego na mocy ustawy z dn. 1.07.2005 r.; www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/ust_npzchn_3857_01072005.pdf) onkolodzy od lat uważali za priorytet (np. Wronkowski, Chmielarczyk 2000), ponieważ "[...] głównym celem przesiewowych badań mammograficznych jest zmniejszenie współczynników umieralności w grupie kobiet chorych na raka piersi", wczesna wykrywalność choroby, a także zmniejszenie kosztów leczenia raków w zaawansowanych stadiach (Chruścicka i in. 2009, s. 85-86). Pierwsze efekty skriningów populacyjnych szacują m.in. Iwona Chruścicka (Chruścicka i in. 2009), Maria Jokiel (2009), Bartłomiej Szynglarewicz i in. (2009).
3Zakłada się, że warunkiem skuteczności badań przesiewowych w kierunku raka piersi (tj. zmniejszenia umieralności o 25%) jest udział co najmniej 70% populacji objętej skriningiem. W Polsce natomiast w pierwszych latach prowadzenia ogólnopolskiego programu na badania zgłaszało się ok. 30-40% kobiet, do których jest on skierowany. Współczynnik odsetka 5-letniego przeżycia po zdiagnozowaniu raka piersi nie jest w Polsce zbyt wysoki w porównaniu z wynikami uzyskiwanymi w krajach Zachodu; poza tym w Polsce tę chorobę wykrywa się w bardziej zaawansowanych stadiach rozwoju. Najlepsze wyniki leczenia (szacowane w odniesieniu do 5-letniego przeżycia kobiet z rakiem piersi, tzn. powyżej 90%) osiągane są w Stanach Zjednoczonych (Szewczyk 2011, s. 8).
4To bardzo istotne zagadnienie poddałam wspólnie z Izabelą Kowalczyk wstępnej analizie w artykułach Chora sztuka (2007) oraz Ujawnić tabu. Fotografie z wrocławskiego kalendarza Amazonek (2007).