p

Praktyczny poradnik rozwoju duchowego - Łukasz Kubiak

Kup ebooka

51.77 zł
42.97 zł (42,97 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Cały czas, gdzieś na świecie próbuje przebudzić się ludzka świadomość. Spacerując wieczorem po parku, ktoś obserwuje gwiazdy i rozmyśla o powstaniu wszechświata. Komuś innemu wali się całe życie, więc zaczyna analizować swoje przeszłe decyzje, szukając odpowiedzi na pytanie: "Czemu jestem właśnie taką, a nie inną osobą?". W innym miejscu, znudzony rutyną człowiek, zastanawia się nad sensem całego swojego życia: "Czemu to służy i dokąd zmierza? Jaki jest cel życia? Czy w ogóle jest jakiś?".

Praktycznie całe społeczeństwo żyje w klatkach własnych emocji i ograniczających myśli, zbudowanych w większości jeszcze w dzieciństwie i wzmacnianych przez całe życie. Większość ludzi ignoruje bądź odrzuca przebłyski świadomości, które próbują im pokazać, że jest coś więcej niż pusta, materialna egzystencja. Coś więcej niż ich własne wyobrażenia o życiu i tkwienie w ograniczających schematach umysłu. Niektórzy jednak przebudzają się, gdy w końcu pozwolą sobie zadać właściwe pytania: "Czy mogę się zmienić? Czy muszę tkwić w tej roli? Czy mogę żyć zupełnie inaczej? Co we mnie sprawia, że czuję i myślę, to co czuję i myślę? Skąd biorą się moje motywacje? Co mną kieruje? Czym są emocje? Czy istnieje coś takiego jak dusza? Jak wygląda życie po śmierci?". I bardziej zaczniesz zastanawiać się nad sobą i swoim życiem, tym więcej będziesz miał pytań. Większość ludzi poddaje się dość szybko, stwierdzając, że odpowiedzi są kompletnie poza ich zasięgiem. Myślą sobie: "A co taki zwykły szaraczek jak ja może wiedzieć na temat praw rządzących wszechświatem i wszelkim życiem?". Niektórzy jednak nie chcą sobie odpuścić, więc aktywnie poszukują odpowiedzi. W ten sposób zaczyna się ich przygoda z rozwojem duchowym.

Rozwój duchowy jest niczym innym, jak drogą do poznania siebie i swojego miejsca we wszechświecie, przy jednoczesnym zrozumieniu, jak ten działa i jakimi rządzi się prawami. Jest to ścieżka dla wszystkich tych, którzy stwierdzili, że nie satysfakcjonuje ich bierne podążanie za społecznymi schematami bez pytania o cel i sens tego wszystkiego. Jeśli czujesz, że chcesz zrozumieć siebie, świadomie kształtować swoje życie, czuć się lepiej ze sobą i w tym świecie, odkrywać swój potencjał, uwolnić się od wszelkich ograniczeń i cierpienia oraz realizować szczęście, spełnienie i miłość - rozwój duchowy jest dla ciebie. Dzięki duchowości możesz naprawić wszystko to, co nie działało dobrze w twoim życiu.

Brzmi to tak pięknie, że zapewne zadajesz sobie pytanie: "Gdzie tkwi haczyk?". Haczyk jest i to dosyć spory. Nie wystarczy, że nauczysz się podstaw medytacji, usiądziesz sobie do praktyki na kilka godzin i od razu poznasz wszelkie tajemnice wszechświata. To jest droga, która wymaga zaangażowania, sporej cierpliwości, elastyczności w czuciu i myśleniu oraz gotowości do licznych konfrontacji ze swoją psychiką i emocjonalnością. To jest to, przed czym ucieka większość ludzi, brnąc w pracoholizm, alkohol, odmóżdżające rozrywki i wszystko to, co pozwala żyć w oderwaniu od siebie. Jeśli myślisz poważnie o rozwoju duchowym, musisz liczyć się z pracą rozłożoną na lata. To nie jest szybka i łatwa droga, szczególnie na samym początku, gdy jeszcze tak wiele musisz nauczyć się i odkryć. Zdecydowanie jest jednak warta czasu i wysiłku, ponieważ może zaoferować coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej - prawdę. Do tej pory mogłeś żyć "prawdami" sprzedawanymi ci przez rodzinę, otoczenie, polityków, święte księgi i wszelkiego rodzaju autorytety. W duchowości odkrywasz zaś swoją własną prawdę, która wypływa z twojego osobistego doświadczenia, czucia i świadomości. To jest prawda w najczystszej postaci, której nie da się zakłamać lub zmanipulować. Mimo że w tej książce będziesz poznawał moją prawdę, wynikającą z mojej własnej praktyki - nie chodzi o to, abyś w nią ślepo uwierzył, ale żebyś zainspirował się i wykorzystał ją do odkrycia swojej własnej. A ta może w wielu punktach diametralnie różnić się od mojej i to też będzie w porządku. W duchowości nie ma czegoś takiego jak jedyna słuszna prawda, którą każdy powinien podążać. Możemy nawzajem inspirować się i wspierać w naszej duchowości, ale każdy musi samodzielnie odkryć najlepszą dla siebie drogę.

Pisząc tą książkę, przyświecał mi jeden cel. Chciałem zaoferować innym zbiór najważniejszych informacji w jednym miejscu, który pozwoli odkrywać duchową prawdę o sobie i świecie na własną rękę. A także pomoże odnaleźć własną ścieżkę, niezależnie od tego, jaka by ona nie była. Słowo "praktyczny" pojawiło się też w tytule nieprzypadkowo. Ezoteryka i szeroko pojęta duchowość są przesiąknięte ogromem przeróżnych teorii, fantastycznych konceptów i innych dziwów, które według mnie przesłaniają sedno rozwoju duchowego. Osobiście zawsze byłem zainteresowany tylko praktyczną stroną duchowości, a więc wszystkim tym, co mogłem przekuć na konkretne i namacalne efekty w moim życiu. Unikam wszelkich konceptów, które są nieweryfikowalne przez własną praktykę czy nie wnoszą do niej żadnej wartości. Wszelkie teorie, które tutaj poznasz, zostały opisane, ponieważ ułatwiają poruszanie się w duchowości i zrozumienie tego, co się robi - a jest to niezwykle ważne, abyś rozumiał sens i cel każdej praktyki, jaką będziesz wykonywał.

Wszystko, o czym piszę, wypływa z mojej własnej świadomości i odczuć - część z tych teorii poznałem dzięki cudzym naukom, gdy sam jeszcze uczyłem się, co i jak działa, a do części wniosków doszedłem samodzielnie. Wszystko jednak zweryfikowałem na sobie przez ponad 11 lat własnej praktyki i starałem opisać się głównie to, co rzeczywiście jest ważne podczas duchowej drogi. Nie chciałem też, aby ta książka była kolejnym, generycznym tytułem, który tylko przedstawia ogólne teorie, opisywane już dziesiątki razy przez innych. Skupiłem się więc przede wszystkim na uwzględnieniu wszelkich niuansów i praktycznych rad, istotnych dla osoby, która jest poważnie zainteresowana swoją własną praktyką. Pracując przez wiele lat ze sobą, a później także wspierając innych na ich drodze, miałem do czynienia z naprawdę wieloma różnymi przypadkami. Widziałem, co potrafi człowieka rozproszyć czy zniechęcić do rozwoju. Spotykałem "trudne przypadki", rozpracowywałem przeróżne wzorce podświadomego autosabotażu czy pomagałem uzdrowić sprzeczności tak silne, że człowiek kompletnie nie wiedział czego chce i o co mu chodzi. Istnieje naprawdę wiele pułapek na duchowej drodze, a ta wymaga też solidnych podstaw, jeśli mamy działać mądrze i sensownie. Nie wystarczy wiedzieć jak medytować czy pisać afirmacje - powinno jeszcze wiedzieć się, jakie mieć w tym wszystkim nastawienie, jaki jest cel, na co należy uważać, czego nie powinno się robić, itd. itp. Zdaję sobie sprawę, że niektóre rozdziały mogą przytłoczyć cię ilością informacji, szczególnie jeśli są to dla ciebie kompletnie nowe tematy. Nie musisz jednak wszystkiego od razu zrozumieć czy zapamiętać. Celem tej książki jest nie tylko wprowadzenie do rozwoju duchowego, ale również możliwość regularnego wracania do przedstawionych treści, aby na bieżąco weryfikować swoją pracę. Im więcej będziesz miał doświadczenia w pracy nad sobą, tym większe będzie twoje zrozumienie różnych konceptów. Zauważysz też, że wracając do książki na przestrzeni lat, zupełnie inaczej będziesz rozumiał czy interpretował pewne fragmenty - patrząc na te same zagadnienia z innej perspektywy.

Chciałbym żebyś podszedł do wszystkiego, co przeczytasz w tej książce z otwartym umysłem - nie traktuj niczego jak prawdy absolutnej, ale też niczego nie odrzucaj z góry. Jeśli czujesz, że dana treść zgadza się z twoimi uczuciami to świetnie. Jeśli nie, daj sobie szansę to zweryfikować w toku własnej pracy i po prostu potraktuj daną informację jako potencjalnie możliwą prawdę. Jako osoba nieoświecona oczywiście mogę też mylić się w niektórych kwestiach. Najlepiej jest więc podejść do tego, jak do każdej innej duchowej treści - wybrać to, co z nami rezonuje, a resztę zostawić. Jeśli jesteś zaś duchowym sceptykiem, to nawet jeśli bym chciał, nie jestem w stanie udowodnić ci prawdziwości przedstawionych w tej książce duchowych konceptów. Dla mnie dowodem są moje własne doświadczenia, uczucia i świadomość, które pojawiły się w toku praktyki. Mogę je jedynie opisać, ale nie sprawię, że sam to poczujesz - to już zależy tylko od ciebie czy postanowisz wejść na tą drogę i samodzielnie sprawdzić, co cię na niej czeka.

Zdaję sobie sprawę również z faktu, że zanim zdecydujesz się na przeczytanie całej książki opartej na moim własnym doświadczeniu, zapewne chciałbyś wiedzieć cokolwiek na temat tego, kim jestem i na czym opierała się moja praktyka. Chciałbym więc pokrótce opisać ci, jak wyglądało moje przebudzenie i gdzie mnie to zaprowadziło.

Nie byłem żadnym uduchowionym dzieckiem, ani nie miałem żadnych specjalnych przebłysków świadomości w dzieciństwie. Byłem do bólu przeciętnym chłopakiem z licznymi problemami. Cichy, nieśmiały, przestraszony i zamknięty w sobie, miałem tylko jedno małe marzenie - żeby wszyscy dali mi spokój i niczego ode mnie nie chcieli. Mając beznadziejną relację z rodziną i nie potrafiąc odnaleźć się wśród rówieśników, stroniłem od ludzi, a z wiekiem rosły tylko fobie społeczne. Brak miłości, przemoc psychiczna i emocjonalna w domu, później znęcanie się również i w szkole - to wszystko sprawiało, że rosła we mnie niechęć czy wręcz nienawiść do świata, ludzi i siebie samego. Moja samoocena była kompletnie zdeptana, a ja miałem wrażenie, że oddychając, tylko niepotrzebnie zużywam tlen innym. Wśród ludzi przejawiałem się jak niewidzialne dziecko, całą swoją postawą przepraszające za to, że żyje. Mając 15 lat miałem już typowe objawy depresji - niechęć do życia, zobojętnienie, silne wycofanie, zajmowanie się tylko tym, co konieczne, a przez resztę czasu uciekanie w świat książek i gier oraz pojawiające się myśli samobójcze. Na szczęście za bardzo bałem się umierania, żeby cokolwiek sobie zrobić, ale myślenie o tym przewijało się przez jakiś czas. Po kilku latach takiej wegetacji, gdy zaczynałem studia, nastąpił krytyczny moment, który odmienił wszystko. Zawsze brakowało mi czułości, bliskości i miłości, gdyż w domu nie dostawałem tego zbyt wiele. Niestety prowokowałem nieświadomie bardzo mocno do odrzucenia, więc wszelkie szkolne miłostki kończyły się, zanim w ogóle się zaczęły - szczególnie, że nie potrafiłem nawet wydobyć z siebie pełnego zdania, aby porozmawiać z jakąkolwiek dziewczyną. Gdy więc na nowo rozpoczętych studiach znalazłem sobie kolejny obiekt do nieszczęśliwego wzdychania, coś się we mnie poddało. Poczułem tak silną beznadziejność i niemoc, że odpuściłem sobie nawet fantazjowanie o tym, że kiedykolwiek mogłoby cokolwiek z tego być. Z ogromną siłą uderzyła mnie beznadziejność i żałosność całej mojej egzystencji. Miałem wrażenie jakby moje życie od samego początku było odgórnie przegrane. Przez kolejny tydzień czułem się, jakbym dosłownie miał kotwicę w brzuchu. Nie mogłem prawie nic zjeść, ponieważ miałem od razu odruchy wymiotne - tak silna była reakcja organizmu. Czułem się jakbym zapadł się w sobie i umierał za życia. Cierpienie było już tak silne i namacalne, że w końcu coś we mnie pękło i poczułem, że muszę coś zmienić, albo równie dobrze mogę położyć się na podłodze i czekać na śmierć. I wtedy po raz pierwszy w moim życiu zadałem sobie pytanie: "To ja mogę coś zmienić? Da się tak w ogóle?".

To był moment, w którym rozpoczęło się moje przebudzenie. Momentalnie poczułem w sobie entuzjazm, jakiego jeszcze nigdy we mnie nie było i zacząłem szukać odpowiedzi w Internecie, wpisując nieco na oślep przeróżne hasła. W ten sposób trafiłem na pierwsze informacje o medytacji, chociaż nie było to jeszcze nic konkretnego, co dałoby mi jakieś sensowne odpowiedzi. Następnego dnia, idąc na uczelnię z nieco już innym nastawieniem, zmianę mojego zachowania zauważył jeden z kolegów z grupy. Od słowa do słowa, opowiedziałem mu co nieco o swoich próbach zmienienia czegoś w swoim życiu, a ten momentalnie ucieszył się i podesłał mi link do artykułów, które na zawsze odmieniły moje życie. Dowiedziałem się o pracy z podświadomością, wpływie intencji na nasze życie, formach pracy z własnymi emocjami i psychiką oraz wielu innych rzeczy. Dostałem praktycznie jak na tacy mnóstwo przydatnych informacji, dzięki którym mogłem zacząć odkrywać i realizować swoją własną praktykę - a wszystko to w ciągu doby od wyrażenia szczerej chęci do zmian! To był zaledwie początek cudów i pozytywnych zmian w moim życiu.

Od razu całkowicie zaangażowałem się w temat - byłem tak niesamowicie podekscytowany i zafascynowany tym, że nie tylko mogę rozwiązać swoje problemy, ale wręcz mogę kreować swoim umysłem rzeczywistość wokół mnie. Dużo było w tym jeszcze nieprzytomności i nierozumienia tego, o co naprawdę w tym wszystkim chodzi. Jednak uczyłem się i oczyszczałem swoje intencje wobec siebie i swojego rozwoju, dzięki czemu na przestrzeni czasu zyskiwało to wszystko na jakości. Moim nadrzędnym celem był związek partnerski, ponieważ cały czas tak bardzo pragnąłem bliskości i miłości, ale po drodze czekało mnie mnóstwo pracy z samooceną i innymi podstawami, nim w ogóle stałem się zdolny do tworzenia dojrzałych relacji z ludźmi. Dziś, chociaż dalej pracuję nad sobą i wciąż są przede mną cele czekające na realizację - udało mi się osiągnąć naprawdę dużo i jestem niesamowicie dumny z siebie. Poukładałem przede wszystkim relację ze sobą do tego stopnia, że zamiast nienawiści i niechęci, udało mi się zbudować całkiem sporo miłości, akceptacji i wspierającej życzliwości wobec siebie. Odbudowałem podstawy samooceny, odkrywając swoje liczne zalety i mocne strony. Poradziłem sobie z niemocą, złością, nadmiarem krytyki, lękami, skrajną nieśmiałością i wieloma innymi problemami. Dziś mogę powiedzieć, że szczerze lubię siebie i czuję się naprawdę dobrze ze sobą - uwielbiam wręcz to, że jestem właśnie sobą, a nie kimkolwiek innym. Udało mi się zbudować szczęśliwy i udany związek, w którym naprawdę niczego mi nie brakuje. Polubiłem się ze światem i ludźmi na tyle, że teraz moja praca (którą uwielbiam!) wiąże się z pomaganiem innym - wszystko to, czego nauczyłem się przy okazji ratowania siebie, wdrażam teraz w pracy z cudzymi problemami. Przy okazji wciąż odkrywam jak cudowni i wspaniali potrafią być inni ludzie.

Można więc powiedzieć, że ogólnie żyje mi się całkiem dobrze, lekko i przyjemnie. Nie zrealizowałem jeszcze wszystkich swoich celów i nie uwolniłem się od wszelkich ograniczeń, ale to jest kwestia czasu. Przez lata pracy nad sobą nauczyłem się, że każdy cel jest osiągalny, jeśli tylko podejdzie się do sprawy uczciwie, cierpliwie i wytrwale. Nie piszę tego wszystkiego, aby się chwalić, ale aby pokazać ci, że nawet beznadziejny przypadek (a właśnie takim byłem), może to wszystko przekroczyć i zbudować sobie zupełnie nową jakość życia. Nie będę ukrywał, że dla mnie pierwsze lata były dość trudne i żmudne, ale z czasem było coraz lepiej i coraz łatwiej. Chciałbym tylko, żebyś miał świadomość, że niezależnie od tego jak źle by z tobą nie było - na pewno da się coś z tym zrobić.

Po tym wstępie nie pozostaje nic innego jak zaprosić cię do lektury reszty książki. Dla ułatwienia podzieliłem ją na trzy części. Każda z nich stopniowo będzie wdrażać cię w poszczególne zagadnienia, zaczynając od najbardziej podstawowych kwestii. Najpierw poznasz najważniejsze teorie, dzięki którym będziesz mógł zrozumieć istotę rozwoju duchowego, a także to, co w jego ramach robimy i po co. W drugiej części przedstawię podstawowe, uniwersalne narzędzia, dzięki którym będziesz mógł pracować nad sobą - dowiesz się jak z nich korzystać, na co należy uważać, czy czego nie powinno robić się podczas pracy z nimi. W ostatniej części przejdziemy w końcu do samej praktyki, wykorzystując zdobytą wiedzę o teorii i narzędziach. Odkryjesz strategie i możliwości pracy nad sobą, a także poznasz wiele przydatnych wskazówek, przykładów, ćwiczeń i pomysłów na swoją praktykę.

Wszystko jest energią

Wiesz już z czego składa się umysł i jak funkcjonuje, ale czy zdajesz sobie sprawę do czego jest zdolny? Większość ludzi myśli, że możliwości umysłu kończą się na analizowaniu informacji, kreowaniu idei, rozwiązywaniu krzyżówek i tego typu działaniach. Nieświadomi są jednak niezwykle potężnej i tak naprawdę podstawowej funkcji, jaką jest kreowanie rzeczywistości. Są w nas bowiem tysiące myśli, emocji, wyobrażeń, nawyków i nastawień, które nieustannie kreują nasze własne życie. Jeśli np. czujesz, że na nic nie zasługujesz, to rzadko spotyka cię coś dobrego, a życie wymyśla setki sposobów na to, aby ci dokopać. Tak po prostu.

Jakim cudem, nasze własne emocje i myśli miałyby wpływać na świat zewnętrzny? Wbrew pozorom, jest to stosunkowo proste i intuicyjne do zrozumienia. Musimy jedynie przyjrzeć się temu, jak zbudowana jest wszelka materia. Zanim jednak do tego przejdziemy, chciałbym podkreślić, że poniższe opisy nie są akademickim opracowaniem, a próbą zobrazowania pewnych zależności przy pomocy intuicyjnych odczuć. Musisz mi więc wybaczyć potencjalnie błędy i nieścisłości z naukowego punktu widzenia.

O tym, że wszystko, co istnieje jest zbudowane z atomów, słyszało każde dziecko. Przez długi czas sądzono, że atomy są niepodzielne i jest to najmniejsza cząstka, z jakiej składa się otaczający nas świat. Z czasem jednak atomy podzielono na protony, neutrony i elektrony, a te na jeszcze mniejsze cząsteczki - np. kwarki i leptony. Te cząsteczki oddziałują na siebie wzajemnie, ale co istotne - między nimi są ogromne, puste przestrzenie! Do dziś naukowcy głowią się, jak te cząsteczki dokładnie działają i czy w ogóle są cząstkami czy może strunami o określonej długości. Pojawiają się jednak ciekawe teorie, które pokrywają się z tym, co duchowi nauczyciele wiedzieli już od tysięcy lat (fizyka kwantowa ma tu sporo do powiedzenia). W bardzo dużym uproszczeniu, chodzi o to, że te cząstki czy struny wibrują z określoną częstotliwością, tworząc w efekcie końcowym drzewo, wodę, kamień czy ciebie. Na poziomie fizycznym nie jesteś niczym więcej jak przeogromnym zbiorem wibrujących cząstek/strun.

Zobrazujmy to małym przykładem. Spójrz na dowolny przedmiot, oddalony od ciebie. Ten przedmiot jest zbudowany z jakichś cząsteczek i pustej przestrzeni - tak samo, jak ty. A co jest pomiędzy wami? Nic? Na pewno jest powietrze, czyli zbiór różnych gazów, które tak samo jak ty i ten przedmiot, składają się z wibrujących cząsteczek i pustej przestrzeni między nimi. Gdyby teraz bardzo, bardzo mocno powiększyć obraz, tak aby dostrzec te najmniejsze, wibrujące cząsteczki, to zobaczyłbyś, że nie ma sztywnej granicy między twoim ciałem, a powietrzem. Nie ma granicy między tym przedmiotem, a powietrzem. Jest po prostu dużo pustej przestrzeni i mnóstwo przenikających się cząsteczek o różnych właściwościach. Wszelkie granice między obiektami są iluzoryczne, a w rzeczywistości wszystko jest ze sobą połączone.

Umysł, aby ułatwić sobie poruszanie się w materialnej rzeczywistości, wyodrębnia oddzielne formy na podstawie fizycznych właściwości danych przestrzeni. Ten fragment przestrzeni nazwie drzewem, a tamten kamieniem. Umowność wyodrębniania tych form, można zobaczyć podczas wakacyjnego wyjazdu. Patrząc ze statku na nadmorski brzeg, widzisz przepiękną plażę - dość jednolity twór. Dopiero, gdy na nią dotrzesz i piasek przesypuje się między twoimi palcami, umysł rozbija ten twór na coś bardziej złożonego - ziarenka piasku, połamane patyki, muszelki. Gdy sięgniesz po mikroskop, będziesz mógł to rozbić na jeszcze mniejsze elementy. Plaża sama w sobie nie istnieje - to tylko twój umysł wybiera sobie pewien fragment rzeczywistości i definiuje go w ten sposób. Tak samo opisujemy wszelkie materialne formy, sztucznie nadając im nazwy i granice, aby mieć punkty odniesienia dla umysłu. W rzeczywistości wszystkie te granice są tylko i wyłącznie umowne, oparte na fizycznych zmysłach. Rozdzielenie jest iluzją, wynikającą z ograniczeń naszych zdolności poznawczych. Oczy tego nie zobaczą, a dotyk jest zbyt mało precyzyjny, żeby to zarejestrować w mózgu. To połączenie wszystkiego, co istnieje, wychwycić mogą tylko nasze duchowe zmysły, dlatego też osoby medytujące i poszerzające swoje zrozumienie rzeczywistości, odkryły te zależności już dawno temu. W duchowości te fale czy cząsteczki, z których stworzony jest świat, nazywane są po prostu energią i dla wygody przy tym określeniu zostaniemy.

Energie, z których zbudowany jest świat, oddziałują na siebie wzajemnie w dużo szerszym zakresie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Cały wszechświat to tak naprawdę jedno, wielkie pole różnorodnych energii, a skoro zawiera się w nim całe istnienie - to nie ma żadnego problemu w tym, aby w tej energetycznej sieci posyłać coś, z jednego jej punktu, w dowolny inny. Z tego powodu, nasze myśli czy emocje, które też są pewnego rodzaju energiami, mogą wpływać na innego człowieka, nawet jeśli znajduje się on na drugim krańcu świata. Te przepływy energii rządzą się swoimi prawami, więc nie ma tutaj mowy o dowolnym kreowaniu rzeczywistości - istotna jest choćby kwestia wolnej woli żyjących istot, do czego jeszcze dojdziemy.

Ważne jest to, aby zrozumieć i zapamiętać, że to, co fizyczne zmysły odbierają jako coś rozdzielonego, niezależnego od siebie - na poziomie energii stanowi jedną, wielką strukturę pozbawioną granic.

Energia ulega również nieustannym przemianom. Zastanów się, co się dzieje ze spalonym drzewem. Czy po spaleniu, znika z tego świata całkowicie, czy po prostu zmienia formę? A obieg wody w przyrodzie? Woda może sobie zamarzać, zmieniając swoją postać - może też odparować, aby przekształcić się w chmury, a potem znów spaść na ziemię w formie deszczu. Wody możesz użyć do reakcji z innymi substancjami, gdzie tą wodę bezpowrotnie stracisz (jako wodę), ale zauważ, że cząsteczki z których się składała, nie znikają z naszego wszechświata, a jedynie łączą się z cząsteczkami innych substancji, aby razem stworzyć coś zupełnie innego.

We wszechświecie nic nie ginie bezpowrotnie - jedynie zmienia swoją formę.

Można więc powiedzieć, że pewne obszary czy fragmenty tej całej energii z której składa się wszechświat, wibrują w określony sposób, aby tworzyć konkretne formy, które ulegają nieustannym przemianom. A skąd ta energia wie jak wibrować i co ma tworzyć? Co nią kieruje? To jest właśnie efekt życia, czyli świadomości (świadomość = życie). To wszelkie życie jakie istnieje, kreuje rzeczywistość wokół siebie. Gdyby energia była pozbawiona życia (czyli świadomości), to byłaby zapewne tylko bezkształtną, jednolitą masą, pozbawioną jakichkolwiek właściwości. Byłaby nicością. Na szczęście jednak życie istnieje i ono "lepi" tą energię niczym plastelinę pod swoje potrzeby. Im większa świadomość danej jednostki, tym większe oddziaływanie na rzeczywistość. Człowiek ze swoją złożonością myśli, emocji i działań kreuje rzeczywistość wokół siebie znacznie intensywniej niż np. zwykła roślinka. Świat wokół nas jest niczym innym jak wypadkową kreacji wszystkich żywych istot, jakie istnieją. W końcu, to całe życie musi się przejawiać gdzieś i jakoś - potrzebne są konkretne formy, które to umożliwią i cały materialny wszechświat jest tylko jedną, z wielu płaszczyzn, która nadaje pewien konkretny kształt życiu.

Każda żywa, świadoma istota wibruje w określony sposób, a to zależy przede wszystkim od tego, do czego dostraja się jej troisty umysł. Negatywne emocje i plugawe myśli wiążą się z niskimi wibracjami. Im bardziej ktoś wibruje na takich częstotliwościach, tym bardziej przejawia choroby, ograniczenia czy stłumienia. Z kolei wysokie, czyli Boskie energie, wiążą się ze zdrowiem, szczęściem, miłością i innymi jednoznacznie pozytywnymi cechami. Jeśli mamy jakąś grupę ludzi, która jest dostrojona w dużym stopniu do niskich energii, to tworzą oni wokół siebie środowisko o równie niskich wibracjach, czyli mało przyjemne miejsce. Wynika to z faktu, że energie którymi emanują, mieszają się z energiami otoczenia i dostrajają je do tych konkretnych wibracji. Można więc powiedzieć, że swoim przejawianiem się, "rzeźbią" świat wokół siebie.

Tutaj działa słynna zasada, mówiąca, że "podobne przyciąga podobne". Energie o zbyt dużej różnicy w jakości wibracji odpychają się wzajemnie, ze względu na brak dopasowania, natomiast te podobne, wzajemnie wzmacniają się poprzez zjawisko rezonansu. Te zależności są dość złożone i bywa tak, że np. jedna osoba może emanować tak silnym spokojem, że uspokaja samą swoją obecnością całą grupę panikarzy. Z reguły jednak jest tak, że marudy nakręcają się wzajemnie, a szczęśliwi ludzie dzielą się swoim szczęściem i je wzmacniają w sobie nawzajem.

No dobrze, a jak się to ma do nas i naszego życia?

Musisz zwrócić uwagę przede wszystkim na jedną rzecz - masz w sobie mnóstwo wyobrażeń, emocji, myśli i nastawień. Każda z tych rzeczy wiąże się z konkretnymi wibracjami i każda z nich kreuje ci życie. Każda z osobna i wszystkie razem, również te, których nie jesteś świadomy (dla zobrazowania - np. to, że nie czujesz, że palą ci się włosy, nie zmienia faktu, że to realnie się dzieje, wpływając na ciebie). Jako, że zazwyczaj mamy w sobie sporo sprzeczności - to, co realnie kreuje się, jest tylko wypadkową najważniejszych i najsilniejszych energii w nas. Z tego powodu twoja potrzeba miłości nie wykreuje ci jej, jeśli silniejszą energią będzie lęk przed nią i poczucie niezasługiwania.

Właśnie dlatego, tak ważna jest praca z podświadomością, ponieważ od zawartości jej programów zależy to, co ona kreuje na co dzień i na co pozwala Średniemu Ja. Nie zamienisz od tak wody w wino, mimo że jest to technicznie możliwe. Tak, choć może się to wydawać nierealistyczną bajką, teoretycznie podświadomość może ci pozwolić nawet na realizację tego, co inni uznaliby za cud - jasnowidzenie, wychodzenie z ciała czy materializację przedmiotów. Zanim jednak zaczniesz o tym myśleć, proponuję, abyś najpierw uwierzył w to, że możesz żyć szczęśliwie, bogato, w spełnieniu i miłości. Jeśli do tego nie będziesz w stanie przekonać swojej podświadomości, to tym bardziej do możliwości naginania praw rządzących materią, uznanych za jedne słuszne przez naukę i społeczeństwo.

Istotne jest również to, że skoro wszyscy razem kreujemy rzeczywistość wokół siebie, to granicą mojej kreacji jest miejsce, w którym zaczyna się twoja wolna wola. Skoro zbiorową intencją ludzi na tej planecie jest jeszcze żyć tutaj, to jedna osoba nie wykreuje końca świata. Nie będzie to technicznie w ogóle wykonalne. Tak samo, moce duchowe mogą nie działać w obecności osoby, która ma bardzo silną intencje, aby nie wierzyć, że coś takiego jest możliwe. To nie powinno jednak być dla Ciebie problemem, ponieważ istotą rozwoju duchowego jest skupienie się na sobie, własnej przestrzeni i świadomości. Inni niech żyją sobie jak chcą, a my możemy tworzyć w sobie i wokół siebie rzeczywistość najwyższej jakości, niezależnie od tego, co inni wybierają i kreują swoją energią. Tym łatwiej będzie nam to przychodzić, im bardziej będziemy otaczać się ludźmi, którym jest po drodze z tym, co wybieramy.

Siła Wyższa, czyli Bóg

Chyba żaden duchowy koncept nie wzbudza tyle emocji i kontrowersji, co właśnie idea inteligentnej Siły Wyższej. Mamy religie i filozofie, które próbują od tysiącleci okiełznać ten temat, ale w większości przypadków kończy się to wprowadzaniem niepotrzebnego zamieszania i ograniczających wyobrażeń. Pierwsze religie powstawały na bazie wierzeń i rozumowania prostych ludów, które niegdyś zamieszkiwały naszą planetę. Bardzo popularne były chociażby bóstwa solarne, gdyż słońce zawsze było istotną częścią życia człowieka. To były takie pierwsze próby szukania duchowości w tym, co było dla tych ludzi ważne i co ich otaczało na co dzień. Wraz z rozwojem danej cywilizacji, wierzenia były coraz bardziej rozbudowywane o nowych bogów, wspaniałe historie i niezwykle ważne rytuały. Rodzili się więc bogowie wojny, rolnictwa, śmierci czy płodności. I to wszystko przyjmowało się w społeczeństwie, ponieważ dzięki mocy kreacji podświadomego umysłu, świadectwa działania bogów nie były czymś niespotykanym. Człowiek, który uwierzył, że uzyskał w specjalnym rytuale przychylność boga wojny, mógł dokonywać niesamowitych rzeczy na polu bitwy. Inna osoba, która popadła w niełaskę bogów i została obrzucona klątwą - zaczynała realnie doświadczać jej skutków. Oczywiście pod warunkiem, że wierzyła w jej moc i nieuchronną realizację.

Podwaliny pod współczesne religie tworzyli najczęściej duchowi nauczyciele, którym przypisywano łatki proroków lub synów bożych. Mogły to być osoby o wysokim poziomie świadomości, czasami rozwiniętych mocach duchowych, ale raczej nieoświecone jeszcze w tamtym momencie - a więc wciąż posiadające ograniczające wyobrażenia i filtry we własnej podświadomości. Stąd też ich nauki potrafiły być niezwykle mądre, ale niekoniecznie doskonałe i czyste. Dodatkowo już nawet bezpośredni, najbliżsi uczniowie zniekształcali owe przekazy, filtrując je przez własne rozumowanie i niepełną świadomość. Łatwo więc sobie wyobrazić jak bardzo zostały spaczone przez kolejne pokolenia, które nawet nie miały okazji do osobistego kontaktu z ich twórcami. Po drodze pojawiali się też ludzie chciwi i zakłamani, którzy z różnych, egoistycznych pobudek modyfikowali pierwotne źródła. Gdyby Jezus miał okazję przeczytać teraz, po dwóch tysiącach lat, czego niby nauczał, to mógłby się w wielu punktach mocno zdziwić. A wielu ludzi bezmyślnie przyjmuje ten poszatkowany i spaczony przekaz niczym prawdę objawioną.

Na szczęście nie musimy polegać na cudzych przekazach, ponieważ Boga możemy doświadczać samodzielnie i wbrew temu, co mówią religie - nie polegać na ślepej wierze, ale własnych uczuciach, świadomości i doświadczeniu. I w tym wszystkim nie jest istotne, czy będziemy to nazywać Bogiem, Siłą Wyższą, Źródłem czy jeszcze inaczej. Nazwa jest potrzebna tylko twojemu umysłowi, żeby mieć jakieś odniesienie. Osobiście używam zwrotu "Bóg", ponieważ właśnie to określenie najbardziej kojarzy moja podświadomość. Co prawda za tym szła też cała masa ograniczających wyobrażeń, ale wolałem je po prostu oczyścić, niż na siłę tworzyć nowe definicje. Tutaj trzeba uważać, żeby sobie niepotrzebnie nie namieszać i nie stworzyć wewnętrznego konfliktu - samo używanie innego określenia magicznie nie przeskoczy negatywnych wyobrażeń, które już mamy na temat Boga. Jeśli podświadomość przywiązała się do konkretnego określenia, to warto to uszanować. Na dłuższą metę ułatwi to nam życie.

Takie prawdziwe, głębokie zrozumienie, czym dokładnie jest Bóg, możemy osiągnąć tylko poprzez medytacyjne urzeczywistnienie czystej świadomości. Wszystko, co przeczytamy, czy ktoś nam opowie na ten temat, będzie tylko wyobrażeniem, dopóki tego sami nie doświadczymy na wyższych poziomach niż ten mentalny czy astralny. Warto jednak najpierw poznać ogólny obraz Boga, nie po to, aby w niego ślepo wierzyć, ale żeby mieć ogólne rozeznanie w temacie, nim doświadczysz tego wszystkiego osobiście.

Na dobry początek możesz wyrzucić do kosza wszelkie wyobrażenia o Bogu jako istocie, która posiadałaby własną osobowość. Z pewnością nie jest to okrutny schizofrenik, który nie może się zdecydować czy bardziej kocha czy nienawidzi swoje dzieci, a na jakiego kreuje go każda większa religia. W tym przypadku to jest efekt przede wszystkim dopisków, przekształceń i mieszania starych wierzeń z nowymi naukami - po tak długim czasie i takiej ilości modyfikacji nie ma szans na jakąkolwiek spójność. Możesz więc odetchnąć z ulgą, ponieważ Bóg nie karze, nie rozlicza, nie testuje, nie zmusza, nie obraża się, nie gniewa, ani nie wpada w żaden inny stan, który wiąże się z posiadaniem ego. To jest tylko zbiór wyobrażeń ludzi, którzy sami nie potrafili sobie wyobrazić takiej prawdziwej, pozbawionej ego boskości. Nie opiszesz prawidłowo Boskiej doskonałości, jeśli jest ona całkowicie poza twoim odczuwaniem, rozumowaniem i świadomością.

Najbliżej są ci, którzy nazywają Boga miłością. Tak, Bóg to energia miłości. A także spełnienia, bogactwa, lekkości, szczęścia, mocy, mądrości i wiele innych. I tutaj odrę cię z romantycznych i krzepiących serce wyobrażeń - Bóg to nie jest serdeczny dziadek na tronie w niebie czy piękna mateczka ziemia. Możesz Go sobie oczywiście tak wyobrażać, jeśli ci to pomaga, ale żeby zrozumieć czym naprawdę jest - musimy spojrzeć na Niego nieco bardziej technicznie.

Bóg jest energią. Skoro już ustaliliśmy wcześniej, że wszystko, co istnieje jest energią, to i Bóg nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Tu jest tylko ta różnica, że Bóg nie jest byle jaką energią, ale tą najwyższej jakości. Taką, przy której wszystkie inne są po prostu prymitywne i ograniczające. No i co najważniejsze - jest to inteligentna energia, ale mówimy tu o zupełnie innym rodzaju inteligencji niż ta mentalna. Nie jest to, tak jak już mówiliśmy wcześniej, inteligencja skażona ego, ale dobroć, moc, miłość i mądrość w najczystszej postaci, pozbawione formy i ograniczeń. Nie podchodź do tego konceptu zbyt mentalnie, przemedytuj to, jak już opanujesz podstawy medytacji. Te Boskie energie cechują się tym, że są jednoznacznie pozytywne, więc jeśli cokolwiek w temacie Boga wzbudza twoje negatywne odczucia, to albo jest zakłamaniem, albo czegoś jeszcze nie zrozumiałeś.

Boska energia przenika wszystko, co istnieje, ale nie wszystko jest do niej dostrojone. Pamiętasz, jak mówiliśmy o różnych płaszczyznach rzeczywistości? Boskie energie znajdują się na planie przyczynowym, buddycznym i atmicznym. Choć niższe płaszczyzny nie są domem dla Boskich energii, to te jak najbardziej mogą na nie wpływać. Taka roślinka z ciałem materialnym i eterycznym Boskich energii nie przejawia, ale Bóg może na tą roślinkę oddziaływać (jeśli miałoby to jakiś sensowny cel). Z tego powodu mówimy, że Bóg jest wszędzie, ale nie wszystko jest Bogiem! Jak widzisz - jest to tylko pozorna sprzeczność. Boskie energie mogą przejawiać się wszędzie, ale najpierw trzeba podnieść jakość energii (zmienić częstotliwość wibracji) wybranego wycinka rzeczywistości - czyli po prostu dostroić się do Boga. Jako, że świat zewnętrzny jest wspólną kreacją zamieszkujących go istot, najłatwiej jest podnieść swoje własne wibracje, ponieważ w tym mamy już potencjalnie pełną niezależność. Boga znajdziemy więc najszybciej i najłatwiej właśnie w sobie. Świata na siłę nie zmienimy, ponieważ jednym z fundamentalnych aspektów istnienia jest wolna wola. A ta zakłada, że Boskich energii doświadczają te istoty, których świadomość dojrzeje do własnej, nieprzymuszonej decyzji o dostrojeniu do Boga. Miłość nie byłaby prawdziwą miłością, gdyby wciskano ją nam na siłę. Najpierw musimy ją objąć własną świadomością, aby wiedzieć jak ją w ogóle przejawiać.

No i tu dochodzimy do chyba najczęściej zarzucanego "grzechu", jaki niby Bóg popełnia, a co doprowadziło mnóstwo ludzi od obrażenia się i odwrócenia od Niego. Sporo osób nie potrafi zrozumieć, dlaczego Bóg nie ingeruje w pewne sytuacje i zdarzenia, pozwalając na cierpienie, zło i niesprawiedliwość. A prawda jest taka, że te wszystkie zjawiska są skutkiem niepełnej, nieurzeczywistnionej jeszcze świadomości żywych istot i bazujących na tym kreacji. Wszystko, co istnieje jest właściwe, ponieważ wypływa z takiej, a nie innej świadomości i wolnej woli. Nasze doświadczenia nie są dziełem okrutnego przypadku czy nawet tego, jaki ten świat jest, ale naszych przeszłych decyzji, wyborów i nastawień. Jeśli jesteśmy teraz blisko dna, to dlatego, że musieliśmy przez wiele wcieleń mocno przeć w tym kierunku, odrzucając Boskie prowadzenie, które ZAWSZE jest nam oferowane. Nawet wtedy, kiedy tak pogubiliśmy się, że kompletnie go nie widzimy i nie czujemy. Jeśli wkładasz sobie watę do uszu, to tylko do siebie możesz mieć pretensje o to, że słabo słyszysz. Bóg ci na to pozwala, ponieważ uczynił cię wolnym i masz pełne prawo robić, co tylko zechcesz - ze wszelkimi tego konsekwencjami.

My, jako nieoświecone istoty postrzegamy rzeczywistość z poziomu naszej własnej, niepełnej jeszcze świadomości. Natomiast Wyższa Inteligencja działa mając czystą świadomość i pełne zrozumienie wszystkiego, co istnieje. Wyobraź sobie superkomputer, który analizuje wszystkie istniejące dane w całym wszechświecie i na ich podstawie wymyśla optymalne rozwiązania wszystkich problemów. Jeśli więc mamy inną wizję tego, jak Bóg podchodzi do pewnych spraw, to domyśl się - kto tu najprawdopodobniej myli się i nie widzi całego obrazu? Bóg jest ukierunkowany na nieustanne tworzenie Najwyższego Dobra dla wszystkich żywych istot, a więc właśnie tych najlepszych, najmądrzejszych rozwiązań, które uwzględniają wspólny interes wszelkiego istnienia. Właśnie dlatego warto powierzać Bogu nasze własne pomysły, potrzeby i plany, ponieważ On wie jak je zrealizować tak, żeby nie tylko dla nas było dobrze, ale też przy okazji dla innych.

Zobaczmy na przykładzie, jak to wszystko działa. Załóżmy, że komuś nie podobają się warunki obecnej pracy i ma taki pomysł, że chce zmienić firmę na inną, pozostając w tej samej branży (np. telefonicznej sprzedaży sprzętu kuchennego), gdyż czuje się w niej dość pewnie i bezpiecznie. Modli się więc o nową pracę, chodzi na rozmowy, ale nigdzie nie chcą go zatrudnić. Mijają miesiące i nic nie idzie do przodu. Czyżby Bóg był zbyt zajęty, żeby mu pomóc? Nic z tych rzeczy. Wyższa inteligencja "przeskanowała" potencjał tej osoby, jej potrzeby, uczucia, gotowość, intencje, talenty i każdy możliwy aspekt istnienia. Jednocześnie przeskanowana została cała reszta świata - wszyscy ludzie, ich twory, materialne ograniczenia i możliwości, absolutnie wszystko, co się da. W ten sposób powstał najlepszy możliwy plan dla tego człowieka. A jest nim, uwaga - otwarcie własnej cukierni! Okazuje się bowiem, że ten człowiek uwielbia i potrafi przyrządzać pyszne ciasta, a samo otwarcie własnego biznesu jest czymś, co pomoże mu przekroczyć własne ograniczenia i niesamowicie wzrosnąć. Ma co prawda problem z kwestiami organizacyjnymi i załatwianiem pewnych spraw, ale tak się składa, że w ten plan wpisane jest spotkanie człowieka, który idealnie te braki wypełni i będzie świetnym partnerem biznesowym (przy okazji jego potrzeby zostaną też zaspokojone). Mało tego - w okolicy akurat jest spore zapotrzebowanie na cukiernię i szykuje się atrakcyjny lokal do wynajęcia, który zapewni odpowiednio duży ruch. Niestety, choć potencjalnie jest to w zasięgu możliwości naszego bohatera (w przeciwnym razie Bóg mu tego nie wymyślił), to poddaje się on wątpliwościom, niskiej samoocenie i lękom. Z tego powodu odpycha wszelkie inspiracje i wskazówki, które Bóg mu podsyła, bagatelizując je i traktując jedynie jako fantazje i wymysły. W efekcie myśli, że Bóg nie chce mu pomóc, ponieważ nie realizuje jego własnej wizji, a innej opcji nie przyjmuje jako w ogóle możliwej. A Bóg tego nie robi, ponieważ realizacja jego planu, którego się tak uczepił, oznaczałaby ugruntowanie ograniczeń i na dłuższą metę byłaby niekorzystna. Bóg nie wspiera tego, co nam szkodzi, nawet jeśli bardzo nam na tym zależy i wyobrażamy sobie, że to jest najlepsze, co może nas spotkać. Wspieranie naszych urojeń nie ma nic wspólnego z Najwyższym Dobrem. Na tym oczywiście działania Boga się nie zakończą, ponieważ On nieustannie będzie stymulował intuicyjne inspiracje, podsyłał pomoc czy wskazówki, ale tylko w takim zakresie, jaki jest możliwy przy uszanowaniu wolnej woli tego człowieka. Nic na siłę.

Podsumowując - Bóg jest Wyższą Inteligencją, która nieustannie działa tak, aby obdarzać cię wszystkim, co najlepsze, z uwzględnieniem Najwyższego Dobra - a więc dbając o to, aby nic nie działo się czyimś kosztem. Bóg szanuje i uwzględnia twoją wolną wolę, której wyrazem jest wszystko to, co zawiera świadomość, podświadomość i nadświadomość. Oczyszczanie podświadomości i poszerzanie świadomości, aby doprowadzić do zjednoczenia trzech jaźni, jest więc kluczowe w otwieraniu się na Boga i swobodnym przejawianiu wszelkich Boskich energii. Dopóki masz w sobie bałagan mentalny i emocjonalny oraz zawężoną świadomość - ograniczone są twoje możliwości zrozumienia i dopuszczenie do siebie Boskich energii i planów.

Otwierając się na siebie prawdziwego, otwierasz się na Boga. Otwierając się na Boga, otwierasz się na siebie prawdziwego.