p

Powiedz życiu TAK od nowa. 300 twórczych inspiracji - Ewa Foley

Kup ebooka

54.90 zł
42.82 zł (42,82 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Kilka słów od Gosi Ohme

Jeśli mia­ła­bym wska­zać jedną osobę, która kocha życie, to byłaby nią Ewa Foley. Mówiła o tym znacz­nie wcze­śniej, niż ja zako­cha­łam się w życiu. Czy­ta­łam jej książkę wiele lat temu, ale wtedy nie rozu­mia­łam, jak ogromne zna­cze­nie ma jej podej­ście do życia, a także ducho­wość, którą ze sobą wnosi. Byłam na początku swo­jej drogi prze­bu­dze­nia.

Ewa jest kom­pletna i to, co robi, jest kom­pletne. Jej holi­styczne, otwarte podej­ście do życia łączy wiele wąt­ków, które trudno opi­sać jed­nym zda­niem. Ewa jest opo­wie­ścią o podróży, zarówno tej wewnętrz­nej, jak i zewnętrz­nej. Nie­wiele znam osób, które tyle widziały, tyle doświad­czyły. Ewa jest opo­wie­ścią o sio­strzeń­stwie, ogrom­nie wspiera kobiety i łączy poko­le­nia. Wokół niej zawsze jest duża spo­łecz­ność dziew­czyn, które nie tylko się od niej uczą, ale chcą być w jej ener­gii, w jej polu. Ewa jest opo­wie­ścią o stra­cie, stra­cie tak bole­snej, że nie­moż­li­wej do wyobra­że­nia dla tego, kto nie doświad­czył śmierci dziecka. Jestem z rocz­nika Maćka, jej syna, i wie­rzę, że w innym życiu Maciek był moim przy­ja­cie­lem i jego dusza naka­zała mojej przyjść do Ewy, za co jestem Ci, Maćku, ogrom­nie wdzięczna.

Stra­cić naj­waż­niej­szą osobę w życiu i na­dal miło­wać życie - to jest ponad­prze­ciętna sztuka. Zasta­nów się, czy ty był­byś w sta­nie to robić? Czy może toczył­byś z życiem walkę? Może czuł­byś gorycz, żal? Focha? A może na zawsze opu­ścił­byś życie, scho­dząc do cze­lu­ści roz­pa­czy? Szcze­rze powiem, że nie wiem, co bym zro­biła z życiem, które byłoby wobec mnie tak nie­spra­wie­dliwe i okrutne. Albo wiem! Poszła­bym do Ewy Foley, żeby od nowa nauczyła mnie miło­ści do życia, bo ona potrafi. Potrafi naj­bar­dziej. Ewa jest więc opo­wie­ścią o tej miło­ści do życia. Miło­ści zachłan­nej, bez­gra­nicz­nej i mądrej, a także tej, która nie boi się zobo­wią­za­nia wobec życia. Obie nas to łączy.

Ewa Foley jest auto­ry­te­tem dla wielu ludzi, rów­nież tych, któ­rzy na co dzień pra­cują jako tre­ne­rzy, coacho­wie, tera­peuci. Taki prze­wod­nik jak ona wśród całej masy nie­pro­fe­sjo­na­li­stów jest skar­bem. Dzięki swo­jemu doświad­cze­niu biz­ne­so­wemu, a także tre­ner­skiemu, jak nikt inny umie uczyć ludzi wdra­ża­nia zmiany. Książka, którą masz teraz w ręku, pełna jest ćwi­czeń, wska­zó­wek, zadań, które pozwa­lają nie tylko rozu­mieć, ale i dzia­łać. Byłam nie raz na warsz­ta­tach Ewy i wiem, jak bar­dzo pomocne są jej wska­zówki.

Kocham Cię, Ewo, i dzię­kuję Ci za Twoją piękną książkę, za to, co przez lata robi­łaś dla pol­skich kobiet i robisz na­dal, za Twoją obec­ność w moim życiu. A tobie, czy­tel­niczko lub czy­tel­niku, życzę pięk­nej podróży z tą książkę i jesz­cze pięk­niej­szego prze­bu­dze­nia.

Gosia Ohme psy­cho­lożka, autorka książki Prze­bu­dzone

Przedmowa do nowego wydania

Witaj w "kla­nie ludzi na TAK" (Yes Clan People)! Od napi­sa­nia tego porad­nika dobro­stanu, peł­nego prak­tycz­nych rad, minęły dwie dekady. Były to naj­lep­sze lata mojego doj­rza­łego życia i spo­koj­nie mogę dzi­siaj - tuż przed moimi 72 uro­dzi­nami - powie­dzieć, że życie zaczyna się po sie­dem­dzie­siątce...

Gdy mia­łam 65 lat, nie­spo­dzie­wa­nie poja­wił się w moim życiu dawny biz­ne­sowy kolega Michael, nie­spo­dzie­wa­nie dla nas obojga otwo­rzył się mię­dzy nami por­tal na miłość, nie­spo­dzie­wa­nie Michael padł na kolana i oświad­czył mi się - a ja, autorka Powiedz życiu TAK, oczy­wi­ście powie­dzia­łam mu TAK! Kilka mie­sięcy póź­niej, jesie­nią 2017 roku, wzię­li­śmy ślub w Fort Col­lins, w sta­nie Kolo­rado, gdzie wtedy miesz­ka­li­śmy. Od tego czasu z każ­dym dniem nasza miłość staje się sil­niej­sza, peł­niej­sza, rado­śniej­sza, bo oboje jeste­śmy na TAK. To słodka tajem­nica naszego mał­żeń­stwa - mówimy sobie TAK codzien­nie i bez waha­nia...

Czas, który upły­nął od uka­za­nia się po raz pierw­szy na rynku pol­skim niniej­szej książki, wypeł­niały bez­cenne lek­cje, fascy­nu­jące podróże po świe­cie, inten­sywna nauka i nie­wy­goda, która inspi­ro­wała mnie do dal­szego roz­woju i do pisa­nia. Tak powstała kolejna część mojej TRY­LO­GII ŻYCIA, czyli Bądź anio­łem swo­jego życia. Jak oczysz­czać i wzmac­niać ener­gię życiową.

W ciągu tych dwóch dekad wiele zro­zu­mia­łam o świa­do­mym, god­nym życiu, o śmierci, o stra­cie i żało­bie, o mocy wdzięcz­no­ści, o prze­bu­dze­niu, o sile ponad­cza­so­wej i ponadwy­mia­ro­wej miło­ści... i co to naprawdę zna­czy mówić życiu TAK. To, co odkry­wa­łam pod­czas tej podróży, skrzęt­nie noto­wa­łam w for­mie wier­szy, cyta­tów, moich wglą­dów, reflek­sji, olśnień (aha!), spo­strze­żeń i ćwi­czeń będą­cych czę­ścią pracy wewnętrz­nej. Teraz te notatki dosta­jesz ode mnie w pre­zen­cie w tym "odświe­żo­nym" wyda­niu.

Tę książkę w pew­nym sen­sie napi­sało moje zwy­kłe, codzienne życie, więc nieco ci o nim opo­wiem... Uro­dzi­łam się w War­sza­wie w 1952 roku jako druga córka Anto­niego i Euge­nii. Potem w naszej rodzi­nie poja­wiła się jesz­cze jedna dziew­czynka i tak zosta­łam "tą środ­kową" sio­strą w naszym babińcu. Po matu­rze wyje­cha­łam do Lon­dynu. Tam dosta­łam potężną lek­cję samo­dziel­no­ści i odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie i swój los. W ciągu dnia pra­co­wa­łam jako au pair, a wie­czo­rami stu­dio­wa­łam. Po czte­rech latach wró­ci­łam do Pol­ski i zosta­łam nauczy­cielką języka angiel­skiego.

Póź­niej porwał mnie świat wiel­kiego biz­nesu. Dosta­łam pro­po­zy­cję nie do odrzu­ce­nia: w wieku 23 lat zosta­łam MSR (mar­ke­ting servi­ces repre­sen­ta­tive) w ame­ry­kań­skiej kor­po­ra­cji. W krót­kim cza­sie zro­bi­łam zawrotną karierę. Zako­cha­łam się bez pamięci. Wyszłam za mąż. Uro­dzi­łam syna. Kilka lat póź­niej z mężem roz­wie­dli­śmy się poko­jowo. Kocha­łam moją pracę! I gdyby nie pewien austra­lij­ski dyplo­mata, pew­nie była­bym w tam­tym miej­scu do dziś.

Ale stało się ina­czej: w środku stanu wojen­nego zosta­łam żoną Austra­lij­czyka, któ­rego nazwi­sko cały czas noszę. Emi­gra­cja. Zmiana kon­ty­nentu, stylu życia, sta­tusu spo­łecz­nego, śro­do­wi­ska, języka. Rady­kalna zmiana. W roli żony dyplo­maty nie za bar­dzo się odnaj­dy­wa­łam... więc kolejny roz­wód - też łagodny i poko­jowy.

A nie­długo potem znowu zmiana: prze­pro­wadzka z Can­berry do Syd­ney. W Syd­ney otwo­rzył się przede mną inny świat. Zaczę­łam medy­to­wać, prak­ty­ko­wać jogę, stu­dio­wać medy­cynę holi­styczną i psy­cho­lo­gię pozy­tywną. Zmie­ni­łam zawód na life­style coach, otwo­rzyłam Kli­nikę Tera­pii Natu­ral­nych, zaczę­łam pra­co­wać indy­wi­du­al­nie z ludźmi jako doradca życiowy i pro­wa­dzić warsz­taty. Przez cały ten czas z pasją eks­plo­ro­wa­łam zagad­nie­nia roz­woju oso­bi­stego, zdro­wia i wel­l­ness, czyli sze­roko poję­tego dobrego bycia w dobrym sta­nie. Zaczę­łam też wtedy pisać pod­ręcz­nik dobro­stanu, który wła­śnie czy­tasz. Powie­dzia­łam życiu TAK!

Po kil­ku­na­stu latach wspa­nia­łego, inten­syw­nego życia na anty­po­dach nie­spo­dzie­wa­nie dopa­dła mnie cho­roba emi­granta! Tęsk­nota była tak doj­mu­jąca, że posta­no­wi­łam - z nasto­let­nim już wtedy synem Mać­kiem - pomiesz­kać tro­chę w Pol­sce. I zasie­dzia­łam się! Zosta­łam na rok, 5 lat, 15 lat... i wciąż tu jestem.

Począt­kowo pra­co­wa­łam w kor­po­ra­cji. Wró­ci­łam do świata wyso­kiej dyrek­tor­skiej pen­sji, ele­ganc­kiego samo­chodu, mię­dzy­na­ro­do­wych podróży służ­bo­wych i spo­rej odpo­wie­dzial­no­ści zawo­do­wej. To wszystko wyda­wało się atrak­cyjne... przy­naj­mniej przez jakiś czas. Po kilku latach - w sta­nie abso­lut­nego wypa­le­nia zawo­do­wego i fru­stra­cji - bar­dzo się roz­cho­ro­wa­łam. Zło­ży­łam wtedy bez waha­nia rezy­gna­cję i... w wiel­kim stylu spa­li­łam po sobie wszyst­kie mosty!

Marzyła mi się samo­dziel­ność, wol­ność od kor­po­ra­cyj­nego wię­zie­nia, nie­za­leż­ność. Marzy­łam, by być swoim wła­snym sze­fem. Marzy­łam, by stać się boha­te­rem i anio­łem swo­jego życia... I zre­ali­zo­wa­łam to marze­nie! W 1995 roku zało­ży­łam wła­sną firmę szko­le­niowo-wydaw­ni­czą. Nazwa­łam ją Inspi­ra­tion Semi­nars Inter­na­tio­nal (ISI) i zaczę­łam żyć swoją pasją: inspi­ro­wa­niem do pozy­tyw­nego, zdro­wego i god­nego życia! Jeź­dzi­łam przez lata nie­zmor­do­wa­nie po Pol­sce z wykła­dami i warsz­ta­tami, nagry­wa­łam i wyda­wa­łam swoje pre­lek­cje, afir­ma­cje i medy­ta­cje. Pro­wa­dzi­łam otwarte warsz­taty roz­wo­jowe "dla ludzi" w ramach Insty­tutu Świa­do­mego Życia (stu­denci nazy­wali ten roczny kurs Szkołą Życia) oraz zamknięte szko­le­nia i kon­sul­ting dla firm.

W wol­nych chwi­lach pisa­łam... Pisa­nie od dziecka było moją pasją. Jako nasto­latka zosta­łam człon­kiem pre­sti­żo­wego Klubu Mło­dych Auto­rów (KMA) i wtedy uka­zały się dru­kiem moje pierw­sze tek­sty. W 1995 roku zaczę­łam pisać książki i w ciągu kilku lat powstały trzy moje porad­niki, zwane TRY­LO­GIĄ ŻYCIA. Pierw­szy, Zako­chaj się w życiu, został wydany w 2000 roku. Zaraz potem wyszły kolejne: Powiedz życiu TAK i Bądź anio­łem swo­jego życia (wszyst­kie te książki dostępne są w wer­sji czy­ta­nego przeze mnie audio­bo­oka).

Do dzi­siaj z pasją dosko­nalę swój warsz­tat tre­ner­ski, uczest­ni­cząc w cie­ka­wych kon­fe­ren­cjach i zaję­ciach prak­tycz­nych na całym świe­cie. Cią­gle się uczę. Zapra­szam do Pol­ski inspi­ru­ją­cych wykła­dow­ców.

Z pasją mówię od kil­ku­dzie­się­ciu lat o tym samym:

TO JEST TO! To jest jedyne życie, jakie masz. To nie jest próba gene­ralna ani test.

Każdy z nas wziął kie­dyś swój pierw­szy oddech i każdy weź­mie kie­dyś ten ostatni. W pre­zen­cie - pomię­dzy tymi dwoma odde­chami - dosta­jesz czas swo­jego życia. Jakość tego czasu zależy od cie­bie. Dosta­jesz codzien­nie cał­kiem nowe 24 godziny. Możesz ten czas zmar­no­wać lub wyko­rzy­stać mądrze i świa­do­mie. Wybór należy do cie­bie, bo życie jest darem, a szczę­ście wybo­rem.

Rdzenni miesz­kańcy Ame­ryki Pół­noc­nej mają rytuał "podaj dalej!". Uwa­żają, że jeżeli cze­goś się nauczymy, to mamy obo­wią­zek podać to dalej. Życie dało mi bez­cenne lek­cje, a ja je odro­bi­łam - wła­śnie o tych odro­bio­nych lek­cjach jest Powiedz życiu TAK od nowa. Zatem... w książce, którą trzy­masz w rękach, podaję moje lek­cje dalej. Przyj­mij je, pro­szę, ode mnie, a potem podaj je dalej kolej­nym oso­bom.

Z miło­ścią i świa­tłem,

Ewa Foley War­szawa, paź­dzier­nik 2024

Od mojej mamy

Szuka­jąc dziś w mojej domo­wej biblio­tece pierw­szego wyda­nia tej książki, pocho­dzą­cego z 2002 roku, zna­la­złam na półce egzem­plarz opa­trzony czer­wo­nym ser­dusz­kiem. Kiedy go otwo­rzy­łam, zoba­czy­łam na pierw­szej stro­nie dedy­ka­cję wpi­saną ulu­bio­nym nie­bie­skim dłu­go­pi­sem mojej śp. mamy Euge­nii i jej cha­rak­te­ry­stycz­nym pismem. Ze łzami w oczach czy­ta­łam słowa, któ­rych przez lata nie widzia­łam...

Kocha­nej mojej córuni Ewuni, oddaję całą moją miłość za dobre serce i tro­skę dla tych, co jej potrze­bują, za jej życiową mądrość, któ­rej i ja troszkę uszczk­nę­łam. Życzę ci, Ewu­niu, dal­szych suk­ce­sów, szczę­ścia, zdro­wia, wytrwa­ło­ści i dużo rado­ści.

Mama

(i tu wkle­jone kolejne czer­wone ser­duszko)

I tak DZI­SIAJ zamknęło się koło mojej tęsk­noty za tym, by mama mnie pochwa­liła. Prze­cież ona chwa­liła mnie tymi sło­wami od zawsze... tylko ja przez długi czas nie umia­łam tej pochwały ani przy­jąć, ani nawet zauwa­żyć. Kilka dni przed jej śmier­cią zapy­ta­łam mamę, dla­czego ni­gdy mi nie mówiła, że mnie kocha.

- Bo ni­gdy mnie o to nie pro­si­łaś - odparła.

Wtedy poło­ży­łam głowę na jej wynisz­czo­nych cho­robą pier­siach i szep­nę­łam nie­śmiało:

- To pro­szę cię, mamo, powiedz teraz, pro­szę...

A ona na to:

- Kocham cię, córu­niu, bar­dzo, zawsze cię kocha­łam.

Wtedy poja­wiło się we mnie mało mi znane dotych­czas poczu­cie zado­wo­le­nia... i zostało już ze mną na zawsze.

Zadowolona według Berta Hellingera

Zado­wo­lona zna­czy: zawar­łam pokój sama ze sobą. Rów­nież z innymi, bez jakich­kol­wiek rosz­czeń. Nikt mi nie jest już nic winien.

Zado­wo­lona jestem w sobie, jestem prze­peł­niona sobą i tym, co już mam. Kiedy jestem zado­wo­lona, jestem spo­kojna... Zado­wo­lona to zna­czy, że jestem w har­mo­nii.

Zado­wo­lona przyj­muję i daję, niczego nie wyma­ga­jąc. To, co do mnie przy­cho­dzi, może odejść. To, co odcho­dzi, pozwala cze­muś do mnie przyjść...

Zado­wo­lona jest ta miłość we mnie, któ­rej wolno jest pozo­stać w połą­cze­niu ze wszyst­kim takim, jakim ono jest.

Zado­wo­lona pozo­staję prze­peł­niona poko­jem i miło­ścią do wszyst­kich takich, jakimi oni są...

Wstęp

Każdy z nas dostaje na początku swo­jego życia blok mar­muru i wszyst­kie narzę­dzia potrzebne, by zamie­nić go w dzieło sztuki. Możemy wlec ten blok za sobą, ni­gdy go nie doty­ka­jąc. Możemy skru­szyć go na żwir albo ukształ­to­wać w uni­kalną rzeźbę. Wokół sie­bie widzimy przy­kłady wielu ludzi - dzieła życiowe skoń­czone lub nie­do­koń­czone; jedne inspi­rują, inne są prze­strogą... Przy­cho­dzi moment, w któ­rym rzeźby są pra­wie gotowe. Jest to czas na wygła­dza­nie i pole­ro­wa­nie tego, nad czym pra­co­wa­li­śmy przez lata. Wtedy wła­śnie mamy szansę na naj­więk­szy postęp, lecz by mógł się on doko­nać, musimy prze­kro­czyć poczu­cie upływu czasu. Jest tak, że czło­wiek zawsze może mieć albo wymówki, albo... zdro­wie, dłu­go­wiecz­ność, zro­zu­mie­nie, przy­godę, radość, speł­nie­nie i szczę­ście. Kształ­tu­jemy wła­sne życie poprzez moc swo­ich wybo­rów.

Życzę ci z całego serca, aby twoje życie było wybor­nym dzie­łem sztuki! Moją wizją jest zwer­bo­wa­nie cię do grona arty­stów życia - ludzi świa­do­mych, zdro­wych i szczę­śli­wych.

Wybór mię­dzy życiem wiel­kim a nija­kim należy do cie­bie. Masz w dłoni wszyst­kie potrzebne karty; musisz wybie­rać jasno i świa­do­mie. Możesz wybrać bycie czło­wie­kiem dobrym, pogod­nym, uczci­wym, szcze­rym, ale możesz też wybrać życie marud­nego ego­isty - obo­jęt­nego i powierz­chow­nego. Masz wybór mię­dzy ilu­zją, świa­tem pozo­rów a świa­tem prawdy i świa­tła. Świa­dome życie zaczyna się od sza­cunku dla rze­czy­wi­sto­ści - sza­cunku dla fak­tów i prawdy. Co jest, jest; nie ma, czego nie ma. Taka świa­do­mość rze­czy­wi­sto­ści zawsze przy­nosi wol­ność, daje siłę i potę­guje moż­li­wo­ści. Jesteś tu po to, by świa­do­mie uczest­ni­czyć w pro­ce­sie wła­snej ewo­lu­cji, by roz­wi­nąć w pełni swój poten­cjał, by doko­ny­wać wła­ści­wych wybo­rów, by kochać, uczyć się i roz­wi­jać duchowo. Wie­rzę, że ducho­wość ozna­cza tro­skę o świa­do­mość, jej potrzeby i roz­wój. Zatem każdy, kto oddaje się roz­wo­jowi oso­bo­wo­ści, kto pogłę­bia i buduje swoją samoświa­do­mość oraz dąży do samo­po­zna­nia, kto sięga po tego typu książkę - znaj­duje się na ścieżce ducho­wej.

Arab­skie przy­sło­wie mówi, że można przy­pro­wa­dzić wiel­błąda do wodo­poju, ale napić się wody musi sam. Napi­sa­łam ten porad­nik z inten­cją dopro­wa­dze­nia cię do wodo­poju nowej wie­dzy - wypić, czyli doko­nać zmian, musisz sam.

My, któ­rzy byli­śmy w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, pamię­tamy ludzi, któ­rzy pocie­szali swo­ich współ­więź­niów, dzie­lili się z nimi ostat­nim kęsem chleba. Być może było ich nie­wielu, ale sta­no­wią dowód na to, że można czło­wieka obra­bo­wać ze wszyst­kiego, oprócz jed­nego - nie można mu zabrać wol­no­ści - wol­no­ści wyboru postawy, nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści, wol­no­ści wyboru ścieżki, którą będzie szedł.

Vic­tor Frankl

Jesteś wol­nym czło­wie­kiem. Mądrze i roz­waż­nie wybie­raj ścieżkę, którą będziesz szedł. Mam nadzieję, że książka, którą trzy­masz w rękach, będzie twoim towa­rzy­szem na tej dro­dze i pomoże ci dobrze prze­żyć cały twój czas na ziemi - świa­do­mie i god­nie, pły­nąc z nur­tem wszech­obec­nego piękna i dobra. Znaj­dziesz tu spo­soby pozwa­la­jące wieść bogat­sze i rado­śniej­sze życie, wypeł­nione poko­jem i satys­fak­cją. Pamię­taj, że mała zmiana może uczy­nić zna­czącą róż­nicę w jako­ści two­jego życia. Szu­kaj tej zmiany...

Ten prze­wod­nik po życiu możesz zabrać ze sobą wszę­dzie. Otwie­ra­jąc go na dowol­nej stro­nie, natych­miast znaj­dziesz coś, co cię wzmocni, pobu­dzi do dzia­ła­nia, pod­su­nie dobry pomysł czy roz­wią­za­nie pro­blemu, zhar­mo­ni­zuje ciało, umysł i duszę, przy­woła miłość, pogodę ducha i dobry humor, które są w tobie. Każda strona popro­wa­dzi cię ku odkry­wa­niu drze­mią­cego w tobie bogac­twa wewnętrz­nych moż­li­wo­ści. Każda strona zawiera prak­tyczną radę pozwa­la­jącą uczy­nić życie spo­koj­niej­szym, zdrow­szym, szczę­śliw­szym.

Wie­rzę, że wszel­kie życiowe osią­gnię­cia wyni­kają nie z bez­myśl­nego korzy­sta­nia z życia, ale z roz­myśl­nego sta­wia­nia czoła kolej­nym wyzwa­niom.

Nie sądzę, żebym na tych stro­nach wymy­śliła coś nowego czy wielce ory­gi­nal­nego. Tak się zło­żyło, że w ciągu dwóch dekad pracy nad sobą mia­łam przy­wi­lej spo­tkać wielu wspa­nia­łych nauczy­cieli, któ­rzy otwo­rzyli serce przed pilną uczen­nicę, jaką jestem, i nie szczę­dzili mi bogac­twa swo­jej wie­dzy i doświad­czeń. Oni umieli szczo­drze dawać, a ja umia­łam od nich przyj­mo­wać. Pra­gnąc oddać im hołd, zebra­łam to, co spraw­dza się i przy­nosi dobre rezul­taty. To oni nauczyli mnie, że naj­lep­szą metodą, abym lepiej się czuła i funk­cjo­no­wała, jest spo­glą­da­nie wewnątrz sie­bie. Te pro­ste spo­soby stały się inte­gralną czę­ścią mojego codzien­nego życia, więc - zgod­nie z zasadą "podaj dalej!" - prze­ka­zy­wa­łam te nauki wszyst­kim, któ­rzy przy­cho­dzili na moje zaję­cia i chcieli mnie słu­chać. Teraz prze­ka­zuję je wam, któ­rzy chce­cie czy­tać...

Wszystko już było prócz nas, sny kopio­wane od lat. Jak tu odci­snąć swój ślad gdy twa każda myśl, każda myśl już była?

Jak zosta­wić coś czego nie zatrze czas?

Tak zaśpie­wał mi dzi­siaj Ryszard Ryn­kow­ski. Wła­śnie wró­ci­łam z kon­certu tego nie­zwy­kłego arty­sty - jego muzyka ubrana w pełne mądro­ści życio­wej tek­sty Jacka Cygana poru­szyła mnie bar­dzo głę­boko. Długo pła­ka­łam ze wzru­sze­nia, bo swoim magicz­nym muśnię­ciem dotknęła mnie nadzieja. Nadzieja na lep­szy świat.

Pro­szę, zostaw po sobie świat w dużo lep­szym sta­nie, niż go zasta­łeś. To będzie twój ślad...

Ewa Foley War­szawa, marzec 2002