Do Autorki
W pełni radości i wdzięczności
dla Pani Małgosi - Beata.
ROZEZNANIE
Rozeznanie, jest jak pierwsze spotkanie,
pełne niespodzianek, niewinne.
W powietrzu unosi się zapach nadziei,
Serce pulsuje, oddech przyspiesza,
czy to jest to, na co zawsze czekasz?
Lęk odbiera swobodę mówienia,
a tak wiele miałabym do powiedzenia.
Jedna myśl przytłacza drugą,
czy ten z przeciwka, jest tylko obłudą?
Tyle nadziei, tyle pragnienia,
raz w życiu doznać uczucia zrozumienia.
Czy to tylko tęsknota, marzenie,
czy warto postawić wszystko, na to jedno doświadczenie?
Tyle pytań, niepewności,
czy ten krok, spełni tęsknotę do zażyłości.
- Beata Stróżańska -
Bardzo dziwna sytuacja, w której można, by było nawet powiedzieć, że jesteśmy tak daleko, a zarazem tak blisko, ponieważ myślę o Pani. Nie będę przesadzała, że codziennie, ale intensywność myślenia o Pani, o wiele bardziej spotęgowała się w momencie, kiedy przestałam Panią bombardować, myśląc, że robię dobrze, moimi informacjami, które może przeszkadzały, które może nie były w Pani koncepcie, które może często Panią oderwały od momentu wewnętrznego spokoju. Różnie to w życiu bywa, jest Pani za bardzo osobą delikatną, żeby powiedzieć wprost.
Zauważyłam, że właśnie ta cisza wywołała nieprawdopodobną, wewnętrzną burzę połączenia.
Nie wiem dlaczego, myślę często o Pani rodzinie w Polsce. Nie umiem Pani powiedzieć dlaczego, pewne zdania Pani, krążą mi w głowie, urywki z Pani filmów po Pani wydeptanych już drogach, po myślach, po uczuciach. Są dla mnie inspiracją, a zarazem potwierdzeniem tego, że nie jestem sama, że każdy człowiek żyje, w prawdzie w swoim świecie, ale łączą nas podobne tęsknoty, podobne uczucia, podobnie rozczarowania, bo takich samych nie ma.
Jesteśmy indywidualni i jesteśmy Unikatami w swoim wydaniu. Jesteśmy jak odcisk palców i niepowtarzalni w swoim wewnętrznym rodzaju.
Kim jesteśmy, bo sami nie wiemy nawet kim jesteśmy. To jest niestety, ta wielka nieświadoma, że człowiek rozpoczyna zdanie: ja to, czy ja tamto, ale tak w gruncie rzeczy, jesteśmy bardzo daleko od tego, kto jestem ja, kim jestem ja, kto mówi.
Pani się pojawiła w moim życiu i pomogła mi w najgorszych momentach dostać rzeczy, które były dla mnie wręcz ratunkiem. Ja moją wdzięczność eksponuję na zewnątrz w innej formie. W formie myśli, w formie emocji, rozmowy.
Nasze powiązanie, choć nie słyszymy się długo, zawsze jest wyjątkowe, bo nie chodzi o ilość, tylko o intensywność, a z Panią zawsze jest intensywnie.
Ja wolę rzadko, a bardzo obficie zjeść coś dobrego.
Dużo, ale raz na miesiąc.
Nie okruchy, tylko rodzynki z ciasta.
Cieszę się niesamowicie, że moje słowa wzruszyły Panią, ponieważ w życiu nie umieściłaby Pani w swojej książce czegoś, co nie rezonowałby z Panią, z Pani bardzo głębokimi przemyśleniami, które uwieczniła pani na papierze, bo każda książka jest intymną częścią nas samych.
Każde słowo, które zostaje w niej uwiecznione jest czymś bardzo osobistym i nigdy te słowa nie są rzucone na wiatr. Te słowa mają znaczenie, są przeżyte, te słowa są podzielone, bolące, radosne, smutne, w każdym wydaniu.
Dziękuję Pani bardzo za zaufanie, że to, co odważyła się pani zrobić będzie owocowało. To jest naprawdę akt łaski. To co Pani zrobiła, jest dla mnie punktem zwrotnym.
W moim życiu, Pani wskazała mi drogę i mogłam, dzięki Pani, wypełnić moją pustkę, za co jestem bardzo wdzięczna.
Bardzo lubię powiedzenie:
"Może jestem kobietą nieidealną, ale idealnie mi się z tym żyje."
Czy tak do końca mi się z tym ideałem moim żyje? Nie, nie, jeszcze nie, ale dążę do tego, żeby tak było. To jest ten punkt, Pani Małgosiu, w którym moje życie nabiera kolorów.
Na wypłowiałe rzeczy, które już są tak sprane, powróci kolor. Te rzeczy są może imaginarne. To są myśli, to są słowa, to są czyny. Wiem, że nabiorą w końcu kolorów nie będą na przeciąg. Najbardziej sprana rzecz, zawiera w sobie soczysty kolor niewidoczny dla oka, a każde doświadczenie, choćby zatarte w pamięci, wszystkie emocje.
Ja nie jestem samotnikiem i pustelnikiem. Ja lubię bardzo być sama, ale wpadłam w okres bycia samotną, o czym pani doskonale wie i czuję, że może troszeczkę światełka, i może troszeczkę koloru zacznie przebijać się przez tę szczelinę drzwi, które mają numer 5 i 8, 58.
Ściskam wszystko, co piękne. Przytulam Panią, to piękno, tą delikatność, a zarazem ten humor Pani, który uwielbiam i Pani wytrwałość w moim jęczeniu. To jest najpiękniejszy prezent jaki otrzymałam w życiu.
Dziękuję, że dała Pani sobie radę z moim narzekaniem i marudzeniem.
Dziękuję. Z całego serca dziękuję pani Małgosiu.
Obojętnie, co by było, wiem, że jest Pani w moim życiu kimś, kto zwrócił mi uwagę na rzeczy, których nie widziałam. I za to jeszcze, bardziej dziękuję.
Dziękuję za pokazanie mi rzeczy, o których już zapomniałam, a które dzięki Pani powróciły.
- Beata Stróżańska -