p
WPROWADZENIE DO SERII
Obudź się i żyj! Nikt nie jest skazany na brak szczęścia, lęk i zmartwienia, życie w ubóstwie, problemy ze zdrowiem ani poczucie
odrzucenia i niższości. Bóg stworzył wszystkich ludzi na swoje
podobieństwo i dał nam moc pokonywania przeciwności losu i osiągania
szczęścia, harmonii, bogactwa i dobrobytu.
Masz w sobie siłę, żeby wzbogacić własne życie! Sposób dokonania tego
nie jest tajemnicą. Jest on propagowany, opisywany i praktykowany od
tysiącleci. Nauczają go wszystkie wielkie religie. Obecny jest w świętych księgach hebrajskich, ewangeliach, greckich pismach
filozoficznych, Koranie, buddyjskich sutrach, Bhagawadgicie oraz
dziełach Konfucjusza i Laozi. Znajdziesz go w pracach współczesnych
psychologów i teologów.
Sekret ten stanowi podstawę filozofii Josepha Murphy'ego, jednego z najbardziej inspirujących pisarzy i wykładowców XX wieku. Był on nie
tylko duchownym, ale też wielkim interpretatorem świętych ksiąg i różnych religijnych tekstów. Jako pastor i dyrektor Kościoła Boskiej
Nauki1 w Los Angeles co niedziela przyciągał na swoje wykłady
i kazania do półtora tysiąca osób. Jego codziennej audycji radiowej
słuchały miliony ludzi. Napisał ponad trzydzieści książek, a najbardziej
znana, opublikowana w 1963 roku The Power of the Unconscious Mind
[Potęga podświadomości - przyp. tłum.] natychmiast stała się
bestsellerem. Okrzyknięto ją jednym z najlepszych poradników, jaki
kiedykolwiek powstał. Sprzedała się w milionach egzemplarzy i nadal jest
kupowana na całym świecie.
Po tym sukcesie Murphy zaczął prowadzić wykłady w różnych krajach i zawsze podczas nich podkreślał, jak zwykli ludzie radykalnie podnieśli
jakość swojego życia dzięki wykorzystaniu pewnych elementów jego
koncepcji. Podawał też praktyczne wskazówki, w jaki sposób każdy może
wzbogacić swoje życie.
Joseph Murphy był propagatorem ruchu Nowej Myśli. Nurt ten powstał na
przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, a jego podwaliny
stworzyli filozofowie i wielcy myśliciele propagujący nowy sposób
patrzenia na życie, piszący o nim i praktykujący go. Połączyli podejście
metafizyczne, duchowe i pragmatyczne z naszym sposobem myślenia i życia
i odkryli sekret osiągania tego, czego naprawdę pragniemy.
Filozofia ta nie była religią w tradycyjnym znaczeniu, ale opierała się
na bezwarunkowej wierze w istotę wyższą, wieczną obecność, Boga.
Nadawano jej różne nazwy, takie jak Nowa Myśl albo Nowa Cywilizacja.
Zwolennicy tego ruchu propagowali nowy sposób życia, niosący ze sobą
nowe metody i doskonalsze rezultaty. Opierali swoje rozumowanie na
koncepcji, iż ludzka dusza jest połączona z atomowym umysłem
uniwersalnej materii, który wiąże naszą egzystencję z uniwersalnym
prawem obfitości. Jesteśmy więc zdolni do takiego jego wykorzystania,
które prowadzi do wzbogacenia naszego życia. Musimy pracować nad
osiągnięciem naszych celów, choć po drodze możemy doświadczyć cierpienia
i smutku. Dokonamy tego tylko wtedy, gdy odkryjemy i zrozumiemy prawo,
które Bóg zaszyfrował w przeszłości.
Sedno Nowej Myśli można podsumować następująco:
Możesz stać się tym, kim chcesz zostać.
Nasze osiągnięcia i niepowodzenia wynikają bezpośrednio z naszych myśli.
W sprawiedliwie urządzonym wszechświecie, gdzie utrata równowagi oznacza
całkowite zniszczenie, jednostka musi ponosić absolutną
odpowiedzialność. Nasze słabości i mocne strony, czystość i nieczystość
są tylko i jedynie nasze i nie należą do nikogo innego. To my, a nie
ktoś inny, jesteśmy ich przyczyną. Tylko my możemy więc na nie wpływać.
Całe nasze szczęście i cierpienie rodzi się w naszym wnętrzu. To, jak
myślimy, warunkuje to, kim jesteśmy; i dopóki nie przestaniemy myśleć w określony sposób, dopóty tacy będziemy. Jedyną drogą rozwoju i zwycięstwa jest uwznioślenie naszych myśli. Jedyną przyczyną, dla której
pozostajemy słabi, podli i nieszczęśliwi, jest nasz brak ochoty do tej
zmiany.
Wszystkie osiągnięcia, zarówno w sferze biznesu, intelektu, jak i ducha,
są wynikiem zdecydowanie ukierunkowanej myśli, podlegają temu samemu
prawu, a ich podstawą jest jedna metoda. Różni je jedynie cel. Ci,
którzy pragną osiągnąć niewiele, niewiele też muszą poświęcić; ci,
którzy pragną osiągnąć więcej, muszą poświęcić więcej; a ci, którzy chcą
osiągnąć bardzo dużo, poświęcą również bardzo dużo.
Nowa Myśl oznacza nowe życie: ze wszech miar zdrowsze, szczęśliwsze i bardziej satysfakcjonujące. Zostało ono przepowiedziane na podstawie
starych jak świat, uniwersalnych praw umysłu i nieskończonej duchowości,
która jest obecna w sercu i umyśle każdego człowieka. Właściwie Nowa
Myśl nie do końca jest nowa, ponieważ powraca do tradycji tak starej jak
rodzaj ludzki. Jest czymś nowym dla nas - gdy odkrywamy prawdy o życiu,
uwalniające nas od niedostatku, ograniczeń i nieszczęścia. W tym
momencie Nowa Myśl staje się powracającą, rozszerzającą się świadomością
twórczej siły w naszym wnętrzu, prawa umysłu i naszego boskiego
potencjału do tego, żeby być, żeby dokonywać i wyrażać więcej naszych
indywidualnych i naturalnych umiejętności, zdolności i talentów.
Kluczowe znaczenie dla prawa umysłu ma koncepcja, iż nowe myśli,
poglądy, postawy i przekonania tworzą nowe warunki: "To nasze
przekonania decydują o tym, co nam się przydarza" - dobre, złe,
obojętne. Istota Nowej Myśli polega na ciągłym odradzaniu umysłu, tak
żebyśmy mogli utwierdzić się w tym, co dobre i dopuszczalne oraz co
stanowi doskonałą boską wolę.
Dowieść tego oznacza wiedzieć na pewno i dysponować na ten temat solidną
wiedzą i doświadczeniem. Prawdy Nowej Myśli są praktyczne, proste do
przedstawienia i każdy może je zrealizować - jeśli i kiedy się na to
zdecyduje. Konieczne jest tylko otwarcie umysłu i gotowość serca: na
starą prawdę przedstawioną w nowy i inny sposób, na zmianę i odrzucenie
przestarzałych przekonań oraz na przyjęcie nowych poglądów i pojęć -
będących źródłem doskonalszej wizji życia czy też uzdrawiającej siły w naszym wnętrzu.
Odradzanie umysłu jest jedynym celem i praktyką ruchu Nowej Myśli. Bez
niego nie ma mowy o zmianie. Prawdziwa Nowa Myśl tworzy i wprowadza w życie zupełnie nową postawę oraz nową świadomość inspirującą nas i umożliwiającą nam wkroczenie w "życie bardziej obfite".
Tkwi w nas nieograniczona siła podejmowania decyzji i całkowita wolność
wyboru - albo się dostosować, albo zmienić. Dostosowanie się
(konformizm) oznacza życie zgodnie z tym, co przybrało lub uzyskało
formę - co jest widoczne i oczywiste dla naszych zmysłów, poglądów,
przekonań narzuconych nam przez innych. Dostosowanie się oznacza bycie
rządzonym przez "przelotne i niepewne mody i okoliczności danej chwili".
Sugeruje, iż nasze obecne środowisko ma formę (kon-form-izm), a my nie
powinniśmy podawać jej w wątpliwość. Otaczają nas przykłady
niesprawiedliwości, nieprawidłowości i nierówności, które czasem stają
się naszym udziałem. Powinniśmy stawić im czoło i zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby rozwiązać te problemy, opierając się na własnej
uczciwości i inteligencji.
Ogólnie mówiąc, na świecie panuje przekonanie, iż o naszej sytuacji
decyduje środowisko - że typową reakcją jest uleganie obecnemu stanowi i jego cicha akceptacja. Jest to najgorszy rodzaj konformizmu: świadomy
defetyzm. Najgorszy, ponieważ dobrowolny. Oddajemy władzę i całe nasze
zaangażowanie zewnętrznej, zastanej sytuacji, otoczeniu i przeszłości -
z wyboru, z powodu niewiedzy na temat funkcjonowania naszej cudownej i pierwotnej zdolności: twórczej siły umysłu.
Jeden z najbardziej aktywnych i przekonujących członków ruchu Nowa Myśl
oraz współzałożyciel Unity School of Christianity Charles Fillmore
głęboko wierzył w osobistą odpowiedzialność. W swojej książce The
Revealing Word napisał (jasno i wyraźnie): "Naszym prawdziwym
środowiskiem jest nasza świadomość. Zewnętrzne środowisko zawsze
odpowiada naszej świadomości".
Każdy, kto jest otwarty i gotowy na przyjęcie odpowiedzialności, stoi na
drodze do odmiany - odrodzenia umysłu, które pozwoli nam zacząć nowe
życie. Odmieniać znaczy "zmieniać warunki lub stan" (na bardziej
wartościowe i satysfakcjonujące), "niedostatek na obfitość; samotność na
towarzystwo; ograniczenie na pełnię; chorobę na pełnię zdrowia". Poprzez
tę wewnętrzną mądrość i siłę ujawni się w nas uzdrawiająca obecność.
Nie ulega wątpliwości, że pewnych rzeczy nie możemy zmienić: ruchu
planet, następstwa pór roku, przypływów i odpływów oceanu oraz wschodu i zachodu słońca. Nie możemy też zmienić umysłów i sposobu myślenia innych
ludzi - ale możemy zmienić siebie. Kto jest w stanie powstrzymać albo
zakłócić pracę twojego umysłu, wyobraźni czy woli? Tylko ty możesz
przekazać tę władzę drugiej osobie. Odradzając własny umysł, dajesz
sobie szansę na zmianę. "To jest klucz do nowego życia. Twój umysł jest
urządzeniem rejestrującym, a wszystkie przekonania, wrażenia, opinie i poglądy, jakie zaakceptowałeś, są odciśnięte w twojej głębszej
podświadomości". Możesz jednak go zmienić. Możesz skierować go na
szlachetny i bliski Bogu tor myślenia oraz uzyskać harmonię z wewnętrznym, nieskończonym duchem. Domagaj się piękna, miłości, pokoju,
mądrości, twórczych idei, a nieskończoność odpowie ci na to, odmieniając
twój umysł, ciało i okoliczności. Twoja myśl jest pośrednikiem pomiędzy
twoim duchem, ciałem i wymiarem fizycznym.
Przemiana zaczyna się wraz z medytacją, rozmyślaniem i przyswajaniem
sobie elementów, które chcemy przeżyć i urzeczywistnić. Wiedza
teoretyczna jest dobra i potrzebna - musimy wiedzieć, co robimy i dlaczego. Ale faktyczna przemiana zależy całkowicie od uaktywnienia
naszych wewnętrznych darów - tej niewidzialnej i nieuchwytnej siły,
którą posiada każdy z nas.
Tylko w ten sposób ostatecznie zerwiemy więzy dawnych nieszczęść i cierpień. Ponadto siła ta leczy rany po trudnych przeżyciach i ból
emocjonalny. Wszyscy pragniemy i potrzebujemy spokoju ducha, chcemy, by
ten najwspanialszy dar pojawił się w naszym otoczeniu. Mentalnie i emocjonalnie kontemplujmy boski spokój, wypełniając nim umysł i serce,
całą naszą istotę. "Najpierw mówcie: "Pokój temu domowi""2.
Wyłącznie rozmyślanie nad brakiem spokoju, harmonii, szczęścia i zgody
oraz oczekiwanie, że spokój sam się zamanifestuje, przypomina
oczekiwanie na to, żeby z pestki jabłka wyrosła grusza. Nie ma to
właściwie żadnego sensu; podważa wszelkie zasady zdrowego rozsądku. Ale
właśnie tak funkcjonuje świat. Jeśli chcemy uzyskać rezultaty, musimy
szukać sposobów odmiany umysłu, a jeśli to konieczne - wyrazić skruchę.
W wyniku tego odrodzenie i przemiana pojawią się w sposób naturalny.
Jest to warunek dokonania przemiany w życiu, rezygnacji z przystosowywania się do wyborów narzucanych przez świat czy podejmowania
decyzji zgodnie z następującymi i manifestującymi się wydarzeniami.
Warunek rozpoznawania przyczyn leżących u podstaw zdarzeń w świecie
materialnym - ustalonych przez człowieka doktryn, dogmatów i rytuałów -
i wkroczenia do wewnętrznej, metafizycznej krainy prawdziwej Nowej
Myśli.
Słowo "metafizyczny" stało się synonimem nowoczesnego zorganizowanego
ruchu. Po raz pierwszy posłużył się nim Arystoteles w trzynastym tomie
swoich dzieł, uważanym przez niektórych za jego największe osiągnięcie,
a zatytułowanym po prostu Metafizyka. Słownikowa definicja tego
pojęcia brzmi: "Nauka o czystej egzystencji, wykraczająca poza naukę
przyrodniczą". Meta znaczy "ponad" lub "poza". "Metafizyka" znaczy
zatem "ponad" lub "poza fizykę", ponad lub poza aspekt fizyczny: świat
formy. Meta wykracza dalej, meta jest duchem umysłu. U podstaw
wszystkiego leży meta, czyli umysł.
Z biblijnego punktu widzenia duch Boga jest dobry. "Ci, którzy czczą
Boga, czczą ducha lub prawdę". Kiedy jest w nas duch dobroci, prawdy,
piękna, miłości i dobrej woli, jest w nas też Bóg, przenika nas. Bóg,
prawda, życie, energia, duch - czy nie da się tego zdefiniować? Jak
można to zdefiniować? "Definiować to ograniczać". Mówi o tym piękna
stara medytacja: "Niezmienny w swej najgłębszej istocie: wieczny,
doskonale zjednoczony, pełny, kompletny, doskonały; JESTEM niepodzielny,
ponadczasowy, bez kształtu i wieku - bez twarzy, formy czy postaci.
JESTEM niemą, stałą obecnością w sercach wszystkich ludzi". Musimy
uwierzyć i przyjąć, że wszystko, co sobie wyobrazimy i uznamy za
prawdziwe, sprawdzi się; wszystkiego, czego życzymy innym, życzymy
sobie.
Emerson pisał: "Jesteśmy tym, o czym myślimy przez cały dzień". Innymi
słowy: duch, myśl, umysł i meta są manifestacją twórczej obecności i siły - i tak jak w naturze (prawa fizyczne) każdą siłę można wykorzystać
na dwa sposoby. Na przykład wodą możemy się oczyścić albo się w niej
utopić; elektryczność może dostarczać energii ułatwiającej życie lub
śmiercionośnej. Biblia mówi: "Ja stwarzam światło i ciemność; daję pokój
i zło; Ja, Pan, dokonuję tego wszystkiego - ranię i leczę; błogosławię i przeklinam". Nie karze nas żadne gniewne bóstwo - sami się karzemy,
nieprawidłowo wykorzystując swój umysł. Mamy też wielkie szczęście
(odnosimy korzyści), kiedy pojmiemy tę fundamentalną zasadę i obecność
oraz nauczymy się nowej myśli i zaakceptujemy ją.
Metafizyka jest zatem nauką o przyczynowości - nie zajmuje się skutkiem
czy zamanifestowanym rezultatem, ale przyczyną tego skutku lub
rezultatu. Metafizyka podchodzi do kwestii duchowych tak jak naukowcy do
świata formy. Bada umysł czy przyczynowość, w której tworzy się lub z której wywodzi to, co widzimy. Jeżeli umysł albo przyczyna się zmienią,
zmieni się też skutek.
Piękno i siła metafizyki polega moim zdaniem na tym, że nie ogranicza
się ona do żadnego konkretnego przekonania, tylko jest uniwersalna.
Można być żydem, chrześcijaninem, muzułmaninem, buddystą, a jednocześnie
metafizykiem. Niektórzy poeci, naukowcy i filozofowie nie mają żadnych
przekonań; ich wiara jest metafizyczna. Doskonałym metafizykiem był
Jezus, bo rozumiał umysł i wykorzystywał go, żeby pomagać innym,
inspirować ich i uzdrawiać. Kiedy zapytano Mahatmę Gandhiego (człowieka
o "wielkiej duszy"), jaką religię wyznaje, odpowiedział: "Jestem
chrześcijaninem... żydem... buddystą... hinduistą... Jestem każdym z nich".
Termin "Nowa Myśl" stał się popularnym ogólnym określeniem. Ten złożony
z przedstawicieli wielu Kościołów, ośrodków, grup modlitewnych i instytucji metafizyczny ruch pokazał jedność rodzaju ludzkiego z życiem
nie mającym ograniczeń, wrodzoną godnością i wartością jednostki. Tak
naprawdę kładzie nacisk na jednostkę, a nie zorganizowaną strukturę czy
działanie. Ale nie oznacza również nic nowego. Metafizyka jest właściwie
najstarszą ze wszystkich religijnych koncepcji. Ujawnia, że naszym celem
jest manifestowanie boskiej obecności i uniwersalnych zasad Dobra.
"Przybyłem, żeby dać ci życie bardziej obfite". Ujawnia naszą tożsamość
- "dzieci nieskończoności" - to, że jesteśmy miłowani i mamy wartość
duchową jako nieodłączne części Świętego (obejmującego wszystko)
Stwórcy.
Metafizyka umożliwia nam i ułatwia powrót do naszego Boskiego Źródła
oraz kładzie kres oddzieleniu i poczuciu alienacji, błąkania się po
jałowej, wrogiej pustyni. Metafizyka zawsze była, jest i będzie dostępna
dla wszystkich - cierpliwie czeka, aż ją odkryjemy i doznamy objawienia.
Wiele tysięcy osób poznało ją poprzez któregoś z jej zwolenników.
Kształtowała się stopniowo i zwykle uznaje się, że zapoczątkował ją
Phineas P. Quimby, który w roku 1937 w fascynującym artykule
zamieszczonym w "New Thought Magazine" opisał swoje osiągnięcia. Po
kilku latach eksperymentowania z mesmeryzmem Quimby doszedł do wniosku,
że nie chodzi o samą hipnozę, lecz warunkowanie podświadomości, które
prowadzi do zmiany. I chociaż nie był on zbyt gruntownie wykształcony,
to dzięki swojemu błyskotliwemu i dociekliwemu umysłowi został uznany za
bardzo oryginalnego myśliciela. W dodatku był płodnym pisarzem i autorem
dzienników (jego dzieła i opublikowane archiwa szczegółowo opisują
ewolucję jego odkryć) oraz wnikliwym czytelnikiem Biblii (sporządził
kopie dwóch trzecich Starego i Nowego Testamentu, wyszukując przypadki
uzdrowienia). Zauważył, iż znaczenie wielu fragmentów Pisma Świętego nie
jest jasne, co powoduje błędne rozumienie słów Jezusa Chrystusa.
Przez cały XX wiek w ramach ruchu Nowa Myśl działało wielu natchnionych
nauczycieli, autorów, duchownych i wykładowców. Chas E. Braden z uniwersytetu w Chicago nazywał tych ludzi zbuntowanymi duchami, ponieważ
naprawdę buntowali się oni duchowo przeciwko dogmatyzmowi, obowiązującym
rytuałom i przekonaniom. Niezgoda na niekonsekwencje sprawiła, że
religia zaczęła wywoływać obawy. Braden również odmówił akceptowania
status quo i zrezygnował z konformizmu.
Nowa Myśl jest indywidualną praktyką życiowych prawd - procesem
zachodzącym stopniowo. Dzisiaj możemy się dowiedzieć niewiele, ale jutro
trochę więcej. Nigdy nie dojdziemy do punktu, w którym nie ma już nic do
odkrycia. Jest to proces nieskończony, nieograniczony i wieczny. Mamy na
to cały potrzebny nam czas - wieczność. Wiele osób nie potrafi
zaakceptować siebie i własnych porażek. Ale później odkrywają one, że
niepowodzenia są okazją do nauki i że dzięki nim nie trzeba tych błędów
powtarzać. Może się wydawać, że robimy bardzo małe postępy, ale: "Przez
swoją wytrwałość ocalicie wasze życie".
W książce Pray Your Way Through It: The Revelation Murphy zauważa, że
Niebo określano jako świadomość, a ziemię jako manifestację. Twoim nowym
niebem jest twój nowy punkt widzenia - nowa płaszczyzna świadomości.
Widząc - a chodzi tutaj o widzenie duchowe - zdajemy sobie sprawę, że w absolucie wszystko jest błogosławieństwem, harmonią, nieskończoną
miłością, mądrością, całkowitym spokojem, doskonałością. Zidentyfikuj
się z tymi prawdami, uspokój morze strachu, znajdź pewność, wiarę i stań
się silniejszy i pewniejszy siebie.
W książkach z tej serii Joseph Murphy zsyntetyzował głębię tej siły i nadał jej zrozumiały i pragmatyczny kształt, co umożliwia natychmiastowe
wprowadzenie jej w życie. Zawierają one wykłady, kazania i audycje
radiowe, w których Murphy omawia metody maksymalizowania własnego
potencjału poprzez siłę podświadomości.
Jako że doktor Murphy był duchownym protestanckim, wiele przykładów i cytatów pochodzi z Biblii, nie należy jednak traktować pojęć
ilustrowanych przez te cytaty jako sekciarskich. Przekazują one bowiem
prawdy uniwersalne i są głoszone przez wiele religii i koncepcji
filozoficznych. Murphy stale powtarzał, że sedno wiedzy tkwi w prawie
życia, prawie wiary. Nie jest to przekonanie katolickie, protestanckie,
muzułmańskie ani hinduistyczne. Jest to przekonanie czyste i proste.
"Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe".
Po śmierci doktora Murphy'ego w 1981 roku jego duchowe dzieło
kontynuowała żona Jean Murphy. Podczas wykładu w 1986 roku ponownie
wyłożyła jego filozofię: "Chcę przekazać mężczyznom i kobietom wiedzę o ich boskim pochodzeniu i mocach, jakimi dysponują. Chcę powiedzieć, że
moc ta pochodzi z wnętrza i że są swoimi wybawcami, zdolnymi osiągnąć
własne zbawienie. Jest to przekaz zawarty w Biblii i dziewięćdziesiąt
procent naszego obecnego pomieszania wynika z błędnej, dosłownej
interpretacji przekształcających życie prawd, które Biblia oferuje".
"Chcę dotrzeć do większości, do człowieka z ulicy, kobiety przeciążonej
obowiązkami, której zdolności i umiejętności są tłumione. Chcę pomóc
innym - na każdym etapie czy poziomie świadomości - poznać cuda ukryte
we wnętrzu".
O swoim mężu doktor Jean powiedziała: "Był praktycznym mistykiem,
obdarzonym intelektem badacza, zmysłem przywódczym i sercem poety. Jego
przekaz można podsumować następująco: Jesteś królem, władcą swojego
świata, albowiem jesteś jednym z Bogiem".
Doktor Murphy głęboko wierzył, że boski plan dla ludzi zakłada ich
zdrowie, bogactwo i szczęście. Sprzeciwiał się teologom i innym ludziom
twierdzącym, że pragnienie jest złe, i nawołującym do zduszenia go w sobie. Był przekonany, że pozbycie się pragnienia oznacza apatię - brak
uczucia, brak działania. Nauczał, iż pragnienie jest darem od Boga i nie
ma w nim nic złego. Zdrowo i prawidłowo jest pragnąć tego, by stać się
czymś więcej i kimś lepszym niż wczoraj. Co może być złego w pragnieniu
zdrowia, obfitości, towarzystwa i bezpieczeństwa? Pragnienie leży u podstaw wszelkiego postępu. Bez niego nic nie dałoby się osiągnąć. Jest
siłą twórczą i należy je właściwie ukierunkować. W wypadku osoby biednej
dotyczy bogactwa, w wypadku chorej - zdrowia, samotnej zaś - towarzystwa
i miłości.
Musimy wierzyć, że potrafimy poprawić nasze życie. Przekonanie to -
niezależnie od tego, czy prawdziwe, fałszywe czy neutralne - utrzymywane
w nas przez jakiś czas, zostaje przyswojone przez nasz umysł. Jeżeli nie
zostanie wyparte przez przeciwstawne przekonanie, w końcu przybierze
formę i zostanie wyrażone czy doświadczone jako fakt, forma, warunek,
okoliczność, wydarzenie życiowe. Dysponujemy wewnętrzną siłą zmieniającą
przekonania negatywne w pozytywne, a tym samym zmieniającą nasze życie
na lepsze.
Wydajesz rozkaz, a twoja podświadomość szybko go wypełnia. Odpowiada ci
zgodnie z charakterem myśli w niej obecnej. Psycholodzy i psychiatrzy
zwracają uwagę na to, że kiedy myśli są przekazywane do podświadomości,
ich ślad powstaje w komórkach mózgu. Gdy podświadomość je przyswoi,
natychmiast przystępuje do realizacji. Działa na zasadzie skojarzeń i wykorzystuje każdą cząstkę wiedzy, jaką zgromadziliśmy w ciągu życia,
żeby zrealizować swój zamiar. Czerpie z twojej nieograniczonej
wewnętrznej energii i mądrości, tak ustawia prawa natury, żeby osiągnąć
cel. I czasem wydaje się, że natychmiast przynosi rozwiązanie problemów,
innym razem zaś trwa to kilka dni, tygodni albo dłużej.
Nawykowe myślenie naszej świadomości zostawia głębokie ślady w podświadomości. Jest to dla nas korzystne, jeżeli nasze nawykowe myśli
są harmonijne, spokojne i konstruktywne. Jeśli zaś poddajemy się lękowi,
zmartwieniom i innym negatywnym odczuciom, lekiem może być rozpoznanie
wszechmocy naszej podświadomości i zaprowadzenie w niej wolności,
szczęścia, doskonałego zdrowia i dobrobytu. Nasza podświadomość, twórcza
i zjednoczona z Boskim Źródłem, zacznie wytwarzać wolność i szczęście,
którego szczerze pragnęliśmy.
To pierwsza uaktualniona seria sześciu książek zawierających wykłady
Murphy'ego, która przenosi jego nauki w XXI wiek. Aby je wzbogacić i rozszerzyć, dodaliśmy do nich materiały z wykładów jego żony i przykłady
ludzi, których sukces potwierdza koncepcję Josepha Murphy'ego.
Wspomniana seria zawiera następujące książki:
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, pokonaj lęk i obawy
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, zdobądź bogactwo i odnieś sukces
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, zdobądź pewność siebie i poczucie własnej wartości
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, zyskaj zdrowie i energię życiową
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, rozwiń swoje życie duchowe
Wykorzystaj swój potencjał przez potęgę podświadomości, wzbogać swoje życieSama lektura tych książek nie poprawi twojego życia. Aby prawdziwie
zmaksymalizować swój potencjał, musisz zgłębiać te zasady, wziąć je
głęboko do serca, zintegrować z własnym umysłem i wykorzystać jako
nierozerwalny aspekt swojego podejścia do wszelkich spraw życia.
prof. Arthur R. Pell, redaktor
luty 2005
(w przekładzie Anny Zdziemborskiej)
Divine Science - stowarzyszenie religijne założone w 1885 roku w San Francisco przez Malindę E. Cramer. [wróć]
Wszystkie cytaty i parafrazy Pisma Świętego za: Biblia Tysiąclecia. [wróć]
PRZEDMOWA
W życiu każdego człowieka zdarzają się chwile, w których dominują lęk i zmartwienia. Przyczynami mogą być czynniki globalne, na przykład wojna,
głód, niepokoje społeczne lub kataklizmy. Mogą to być też zdarzenia z życia osobistego, dotykające bezpośrednio nas lub naszych bliskich:
choroba, bezrobocie, długi, problemy małżeńskie lub troska o dzieci.
Są to traumatyczne doświadczenia, które nas przytłaczają i odzierają
nasze życie z wszelkiej radości i szczęścia. Nie zawsze potrafimy
zapobiegać katastrofom lub szybko nieść pomoc innym, niemniej wszyscy
jesteśmy zdolni radzić sobie z problemami tak, aby nie zdruzgotały
naszego życia.
W swojej książce dr Murphy pokazuje, jak dzięki modlitwie i medytacji
można rozwinąć siłę, by stawić czoło trudnościom, z którymi się
borykamy, i uporać się z depresją, jaka zwykle im towarzyszy. Trzeba
nadal szukać praktycznych rozwiązań, jednak stosowanie się do wskazówek
dr. Murphy'ego często powoduje przyspieszenie tego procesu, a z pewnością umożliwia skuteczniejsze radzenie sobie w trudnych sytuacjach.
W przypadku choroby konieczne jest korzystanie ze zdobyczy medycyny; w razie utraty pracy należy znaleźć inną; jeżeli wystąpią problemy natury
prawnej, warto skorzystać z pomocy adwokata. Dr Murphy nie chce, abyśmy
liczyli na Boga, gdy w grę wchodzi leczenie, szukanie pracy lub
rozwiązywanie problemów prawnych bądź innego rodzaju. Jednak zwracając
się do Boga, możesz podtrzymać swoje morale. Poza tym - jak autor
pokazuje za pomocą przykładów i historii, które można znaleźć na kartach
jego książek - Bóg działa w nieodgadniony sposób i często przynosi
ludziom wierzącym rozwiązania problemów.
We wszystkich swoich dziełach dr Murphy poleca modlitwy i medytacje o udowodnionej skuteczności. W tej książce sięga po psalmy jako cudowne
źródło inspiracji i pomocy w przezwyciężaniu zmartwień i obaw.
Od tysięcy lat psalmy stanowią istotny aspekt judeochrześcijańskiej
tradycji religijnej. Wewnętrzne, ezoteryczne znaczenie psalmów ujawnia
Nieskończoną Uzdrawiającą Moc obecną w człowieku. Księga Psalmów, zwana
czasami "Małą Biblią", jest skarbnicą duchowych i praktycznych bogactw -
wielkim źródłem inspiracji i pocieszenia dla wszystkich mężczyzn i kobiet z każdego środowiska społecznego i zawodowego.
Księga Psalmów odnosi się do wszelkich możliwych stanów psychicznych -
od otchłani rozpaczy po szczyty euforii. W żadnym pojedynczym tomie
świętych ksiąg świata nie zetkniemy się z tak wieloma rodzajami
duchowych i codziennych doświadczeń.
Są psalmy, które traktują o zadowoleniu, spokoju umysłu, szczęściu,
radości, cudzie i chwale stworzenia, miejscu człowieka we wszechświecie.
Spotkamy się tu jednak również ze smutkiem, rozpaczą, chorobą, żałobą,
poniżeniem, rozstaniem lub wymówkami, ze zdradą lub niebezpieczeństwem,
nielojalnością przyjaciół i wspólników. Napisano również psalmy
dotyczące zagrożenia dla całego narodu, a także ryzyka w życiu
osobistym.
Różnorodność nastrojów i postaw wobec życia i Boga odzwierciedla ludzkie
doświadczenie: od użalania się nad sobą, samotności, uskarżania się,
rozpaczy, smutku, pokory, tęsknoty, mściwości i samozadowolenia po
radość, dziękczynienie, wiarę i duchowe uniesienie - wibrujące poczucie
jedności z życiem, Bogiem, wszechświatem, dostrojenie do otoczenia.
"Mała Biblia" odnosi się do tych wszystkich i wielu innych stanów
psychicznych. Dlatego powiedziano, że w psalmach może się odnaleźć każdy
człowiek, w każdej sytuacji i w każdym stanie psychicznym. Psalmy
pozwalają odczuć, że naprawdę jesteśmy synami i córkami Boga, dziećmi
nieskończonej, odwiecznej obecności, żywej obecności żyjącego Boga,
koniecznego wyrazu nieograniczonego życia.
"Psalmy pozwalają zapoczątkować rozmowę z naszym prawdziwym "ja" i pomagają nawiązać z nim relację. Tym, kto mówi, i tym, kto słyszy,
jesteśmy my sami - Bóg przemawiający w nas i poprzez nas".
Źródłem wszystkich 150 psalmów jest oczywiście Stary Testament, spisany
w starożytnym hebrajskim i przetłumaczony na większość języków świata.
Tak jak w każdym tłumaczeniu, tu również mamy do czynienia z różnymi
wersjami pierwotnego znaczenia poszczególnych słów i wyrażeń. Istnieje
kilka angielskich przekładów Biblii. W tej książce dr Murphy posługuje
się językiem Biblii Króla Jakuba, chyba najbardziej znanego
tłumaczenia Pisma Świętego. Autor podkreśla ponadto, że słowa Biblii
mają znaczenie symboliczne i nie powinny być traktowane dosłownie.
Symbolika ta została objaśniona w tekście.
Psalmy nie są tu jedynym materiałem do rozważań. W książce przedstawiono
również inne modlitwy i medytacje, które mogą się okazać pomocne
czytelnikom w przezwyciężaniu obaw i przywracaniu spokoju umysłu.
ROZDZIAŁ 1
ROZPRAW SIĘ Z NIEPOKOJEM
Jeśli długo się czymś zamartwiasz, tracisz siły życiowe, entuzjazm i energię... i stajesz się fizycznym i psychicznym wrakiem. Lekarze
specjalizujący się w chorobach psychosomatycznych zwracają uwagę na to,
że przewlekły niepokój leży u podstaw wielu chorób, takich jak astma,
alergia, problemy z sercem, nadciśnienie tętnicze i wielu innych - zbyt
licznych, by można je tu wymienić.
Umysł niespokojny to umysł zdezorientowany, podzielony, jałowo
roztrząsający sprawy, które nie mają nic wspólnego z prawdą.
Niewykluczone, że po przebudzeniu myślisz o czymś całkiem innym,
niemniej rzeczywistą przyczyną zmartwień są twoja opieszałość, lenistwo,
apatia i obojętność. Treścią myśli może być przecież harmonia, pokój,
piękno, właściwe postępowanie, miłość i zrozumienie. Można zastąpić
myśli negatywne konstruktywnymi.
Twój problem tkwi w twoim umyśle. Załóżmy, że pragniesz czegoś i że
gdybyś to osiągnął, rozwiązałbyś swój problem. Kiedy jednak przyglądasz
się realnym warunkom i okolicznościom, w twoim umyśle powstaje negatywna
myśl, a pragnienie zderza się z lękiem. Niepokój polega na tym, że umysł
akceptuje negatywne warunki. Zdaj sobie sprawę, że twoje pragnienie jest
darem Boga. Bóg jest Duchem Żywym, który mieszka w tobie i namawia cię,
żebyś w swoim życiu wspiął się wyżej. Mówi ci także, że nie ma takiej
mocy, która sprzeciwiłaby się Bogu, Żywemu Duchowi w twoim wnętrzu.
Istnieje tylko jedna Moc - nie dwie, trzy lub cztery, lecz tylko ta
Jedyna, która działa jako całość, w harmonii i pokoju. Nie ma w Niej
podziałów ani wewnętrznego skłócenia. Wszechmogąca Potęga daje oparcie,
ujawniając ci doskonały plan rozwoju. Jest to przekonanie, które
zapewnia spokój.
Gdy opadają cię niespokojne myśli, przypomnij sobie, że dzięki
Nieskończonej Inteligencji twoje pragnienie, ideał lub cel realizują się
zgodnie z boskim porządkiem. W ten sposób wypierasz z umysłu negatywne
myśli. Trzymaj się tego nastawienia, a nadejdzie dzień i cienie się
rozpierzchną.
Po jednym z moich wykładów pewien słuchacz poprosił mnie o radę. Martwił
się kiedyś o swoje zdrowie, ale lekarz, zbadawszy go starannie,
oświadczył mu, że jest całkiem zdrów na ciele, cierpi jednak na lęki i nerwicę. Nerwica lękowa - to fachowy termin oznaczający po prostu
długotrwałe zamartwianie się. Z kolei czasownik "martwić się", jeśli
poszukać jego pierwotnego znaczenia, oznacza "dusić, dławić" - i to
właśnie robił sobie mój rozmówca.
Ciągle się martwił o pieniądze, swoją firmę i przyszłość. Niepokój
blokował jego wizję sukcesu i pomyślności i pozbawiał go energii. Czuł
się wiecznie zmęczony i przygnębiony.
Poradziłem mu, aby trzy lub cztery razy dziennie znajdował chwilę
spokoju i uroczyście oświadczał, że otrzymał już od Wszechmocnego
inspirację i nadzieję oraz że jedyne, czego mu potrzeba, to sprzymierzyć
się z Nieskończonością i pozwolić, aby przepływały przez niego
nieograniczona harmonia, pokój i miłość. Doradziłem mu następująca
afirmację:
"Boże, Najwyższa Mądrości, obdarz mnie tym pragnieniem. Wszechmogąca
Potęga mieszka we mnie i pozwala mi być, działać i mieć. Mądrość i Siła
Wszechmogącego wspierają mnie i umożliwiają spełnienie wszystkich moich
celów. Regularnie i systematycznie rozmyślam o mądrości i sile
Wszechmogącego. Nie skupiam się już na przeszkodach, opóźnieniach,
ograniczeniach i niepowodzeniach. Wiem, że jeśli będę stale myśleć w ten
sposób, wzmocnię swoją wiarę i ufność, nabiorę więcej sił i opanowania,
albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego
myślenia".
Jakiś czas później otrzymałem od tego człowieka list, w którym zapewnił
mnie, że tak właśnie postępował, regularnie i metodycznie. Wypowiadane
prawdy dotarły do jego podświadomości, a wówczas jego mózg przesłał
uzdrawiające wibracje do każdej cząstki jego ciała. Kiedy już znalazły
się w podświadomości, prawdy te działały jak "duchowa penicylina":
niszczyły wirusy zmartwienia, strachu, lęku i wszystkich negatywnych
myśli. W ciągu miesiąca mężczyzna osiągnął świadomość siły, mocy i inteligencji, którą Bóg zaszczepił w nim w chwili przyjścia na świat.
Pokonał obawy, przyjmując duchowe lekarstwo Najwyższej Mądrości i Nieskończonej Inteligencji, zamknięte w jego własnej podświadomości.
Jakiś czas temu odwiedziła mnie przygnębiona kobieta. Powiedziała, że
strasznie się martwi o córkę, która wstąpiła do Korpusu Pokoju i wyjechała do odległego i niebezpiecznego zakątka Afryki. Nauczyłem
zatroskaną matkę konkretnej modlitwy, którą miała odmawiać wieczorem i rano w intencji własnej i córki. Po roku młoda kobieta szczęśliwie
zakończyła podróż po Afryce, wróciła do domu i wyszła za mąż za swojego
dawnego chłopaka.
I znowu jej matka przyszła do mnie, zmartwiona tak samo jak wcześniej.
Znów niepokoiła się o córkę. Teraz z kolei obawiała się, że ta poślubiła
nieodpowiedniego mężczyznę; innym razem przyznała jednak, że jest on
wspaniałym mężem. "Kiedy córka zaszła w ciążę - mówiła - obawiałam się,
że dziecko przyjdzie na świat martwe albo niepełnosprawne. Ona jednak
urodziła prześliczne maleństwo". Niepokoiła się też, że córce brakuje
pieniędzy. Jej rzeczywistym zmartwieniem było jednak co innego.
Istotą jej trudności było poczucie niepewności. Ta kobieta była nie
tylko niedojrzała emocjonalnie, ale i duchowo. Gdyby miała duchową
dojrzałość, ze spokojem błogosławiłaby swojemu zięciowi i córce,
świadoma tego, że są prowadzeni przez Boga, postępują właściwie, kierują
się boskim prawem i porządkiem i pokój Boży gości w ich duszach.
Wiedziałaby, że Bóg zapewnia im pomyślność wykraczającą poza ich
najśmielsze marzenia. Jak więc mogłaby się o nich martwić?
Ona po prostu była zatroskanym człowiekiem. Jej prawdziwy problem
polegał na tym, że nie sprzymierzyła się z Nieskończonością. Jej myśli
nie były myślami Boga.
Kiedy twoje myśli są myślami Boga, jest w nich Jego Moc. To takie
proste... Musisz oczyszczać swój umysł tak, jak sprzątasz swój dom.
Jeżeli nie utrzymujesz domu w czystości, zasiedlają go rozmaite owady,
które przenoszą choroby, ze ścian zaczyna się łuszczyć farba i dzieją
się najróżniejsze złe rzeczy. Umysł jest twoim domem. Musisz w nim
ciągle sprzątać i napełniać go Bożymi prawdami, które wysiedlają z niego
wszystko, co nie pochodzi od Boga.
Zdołałem pokazać tej kobiecie, że sama tworzy swoje zmartwienia. Dzięki
temu mogła zastąpić niepewność prawdziwym poczuciem bezpieczeństwa.
Napisałem dla niej specjalną modlitwę, na podstawie Psalmu 91, wielkiego
psalmu schronienia. Jeżeli jesteś osobą zatroskaną, odmawiaj tę
modlitwę:
"Kto przebywa w pieczy Najwyższego, mieszka w cieniu Wszechmocnego
umysłu. Wszystkie moje myśli podlegają prawom harmonii, pokoju i dobrej
woli; na tym polega moja dyscyplina. W moim umyśle mieszkają szczęście,
radość i głębokie poczucie bezpieczeństwa. Wszelkie myśli, które goszczą
w moim umyśle, sprzyjają mojej radości, pokojowi i ogólnemu dobru. Żyję,
działam i trwam w atmosferze braterstwa, miłości i jedności. Wszyscy
ludzie, którzy mieszkają w moim umyśle (ludzie mieszkający w twoim
umyśle to myśli, wyobrażenia, wizje, uczucia, reakcje emocjonalne itd.),
są dziećmi Boga, czyli Jego wyobrażeniami. W moim umyśle pozostaję w pokoju ze wszystkimi członkami mojej rodziny i całą ludzkością. Życzę
mojej córce i jej rodzinie tego samego dobra, którego pragnę dla siebie.
Mieszkam teraz w domu Boga. Roszczę sobie prawo do pokoju i szczęścia,
bo wiem, że będę mieszkać w domu Pana po najdłuższe czasy".
Kobieta często powtarzała te prawdy w ciągu dnia, a one - cudowne
wibracje duchowe - neutralizowały i unicestwiały chorobliwy ośrodek
niepokoju w jej podświadomości, przypominający mentalną, zaognioną ranę.
Nasiąknąwszy cudownymi duchowymi prawdami, została owładnięta głęboką
wiarą we wszystko, co dobre. Teraz ta kobieta z radością oczekuje od
życia tego, co najlepsze.
Jest wiele modlitw, za pomocą których możesz uporać się z niepokojem.
Codziennie rano, nim przystąpisz do wypełniania swoich obowiązków,
znajdź sobie spokojne miejsce i utożsamiaj się umysłowo i emocjonalnie z tymi oto prawdami:
"Żyję, poruszam się i jestem w Bogu (Bóg jest obecną
w tobie Zasadą Życia, a przecież wiesz doskonale, że żyjesz; Bóg jest
Protoplastą lub Ojcem wszystkiego, i dlatego w każdej religii świata
mówi się "Ojcze nasz"). Bóg żyje, działa i istnieje we mnie. Ja JESTEM
świątynią Boga Żywego. Bóg mieszka w moim wnętrzu. Jestem zanurzony w Boskiej Obecności, która otacza mnie, obejmuje i spowija. Mój umysł jest
Umysłem Boga, a mój duch jest Duchem Boga. Nieskończona Obecność we mnie
jest Jedyną Obecnością i Jedyną Potęgą, której nie można pokonać,
zablokować, zneutralizować ani sparaliżować. Jest Wszechmogący. Porusza
się jako całość. Nie ma w Nim podziałów ani wewnętrznego skłócenia. Jest
wszechpotężny, wszechwiedzący i wszechobecny. Gdy jednoczę się w myśli z tą Nieskończoną Siłą, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem większy od
jakiegokolwiek problemu. Mężnie zmagam się ze wszystkimi trudnościami,
bo wiem, że Bóg jest od nich silniejszy. Wiem też, że Boska
Inteligencja, która jest we mnie, obdarzy mnie wszelką potrzebną siłą,
mocą i twórczymi pomysłami. Wiem, że Nieskończoność leży rozciągnięta w uśmiechniętym odpoczynku1 w moim wnętrzu, gdzie wszystko
jest szczęśliwością, harmonią i pokojem. Zestrajam się teraz z Nieskończonością, a Jej mądrość, potęga i inteligencja uaktywniają się w moim życiu i wywierają na nie silny wpływ. Takie jest prawo mojego
istnienia i wiem, że Pokój Boży napełnia moją duszę. Wiem, że nie można
myśleć jednocześnie o dwóch różnych rzeczach. Nie mogę równocześnie
rozpamiętywać porażki i kontemplować sukcesu".
Czy wymiatasz ciemność ze swojego domu? Nie - po prostu włączasz
światło, które rozprasza mrok, jak słońce rozpędza mgły. Ciemność to
nieobecność światła, wystarczy więc zapalić światło w swoim umyśle.
Możesz powiedzieć do siebie: "Przebywam w pieczy Najwyższego i w cieniu
Wszechmocnego mieszkam. Powiem do Pana: Ucieczko moja i Twierdzo, mój
Boże, któremu ufam. Okryje mnie swymi piórami i schronię się pod Jego
skrzydła. Jego wierność to puklerz i tarcza". Czy nie cudownie jest tak
mówić? Czy nie cudownie składać takie zapewnienia? Czy nie wspaniale
jest to wiedzieć? Czy nie cudownie, cudownie jest to robić, praktykować
- i widzieć, jak pierzchają zmartwienia?
Odwiedził mnie kiedyś pewien kierowca ciężarówki. Był spanikowany.
Przeżył dwa poważne wypadki. Zdawał sobie sprawę, że jeśli przytrafi mu
się trzeci, zostanie zwolniony z pracy. Kiedy tylko wspinał się do
szoferki, trząsł się ze strachu. Powiedziałem mu, że nie może
jednocześnie obawiać się czekającej go podróży i poświęcać jej Bogu.
Kierowca musiał zastąpić niepokój pewnością siebie i poczuciem
bezpieczeństwa. Zawsze przed wyjazdem w następujących słowach powierzał
Bogu siebie i swoją ciężarówkę:
"Bóg prowadzi mnie, dokądkolwiek się udaję. Boża miłość idzie przede mną
i sprawia, że moja droga jest doskonała i radosna. Moja ciężarówka
należy do Boga. Ta świadomość prowadzi mnie i kieruje wszystkimi moimi
poczynaniami. Gdy jadę, poddaję się Bożemu prawu i porządkowi.
Przemieszczam się z miasta do miasta bez przeszkód, w radości i z miłością. Błogosławię wszystkim pozostałym kierowcom. Życzę im zdrowia,
szczęścia, spokoju i właściwego postępowania. Wiem, że wszystkie części
mojego samochodu zostały obmyślane zgodnie z Bożym planem i działają bez
zarzutu. Jestem zawsze opanowany, pogodny i spokojny. Jestem stale
uważny, świadomy i ożywiony przez Ducha Świętego. Miłość spowija mnie i wyprzedza; prowadzi mnie prostymi, radosnymi i doskonałymi drogami.
Zawsze otacza mnie święty krąg wiecznej Bożej Miłości, która wiedzie
mnie drogą prostą, radosną i cudowną".
W ciągu ostatnich trzech lat ani razu nie uległ wypadkowi, nie otrzymał
mandatu ani nie był wzywany do sądu. Zaczął wypełniać swój umysł tymi
prawdami i odrzucił wszystkie niespokojne myśli, które go dawniej
prześladowały. Powiedział mi: "Przywykłem do odmawiania tej modlitwy w trasie. Nauczyłem się jej na pamięć. To nie jest żadna abrakadabra.
Jestem świadomy tego, co robiłem i dlaczego. Wiedziałem, że wszczepiam
te idee w swoją podświadomość i że wszystko, co się w niej wyryje,
wyłoni się z niej w postaci formy, funkcji, doświadczenia i zdarzeń.
Wiedziałem też, że moje uduchowione myśli wywołują drgania o wysokiej
częstotliwości, które tłumią drgania o niskiej częstotliwości".
Kierowca na dobre pozbył się lęku i niepokoju. Wie teraz, że modlitwa
może coś zmienić. Jest to oczywiście kwestia dyscypliny. Modlenie się
jest nawykiem - i to bardzo dobrym. Jak nauczyłeś się chodzić? Choć
wiele razy próbowałeś przejść przez pokój, jednak upadałeś. W twoim
umyśle tworzył się pewien wzorzec myślowy. Zaczynałeś poruszać nogami i dalej już jakoś szło. Stopniowo przechodzenie na drugą stronę pokoju
stawało się naturalne. Innymi słowy, ciągle powtarzany wzorzec myślowy
lub czynność stają się twoją drugą naturą - reakcją podświadomości na
świadome myślenie i działanie. To również jest modlitwa.
Kilka lat temu byłem w pewnym sklepie w Wichita. Właściciel poprosił
mnie o przejście na drugą stronę lady i pokazał mi napis nad kasą: "Zła
się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną" (to fragment Psalmu 23). Dodał, że
trzy razy został obrabowany, a dwukrotnie przykładano mu lufę do głowy.
"Po trzecim napadzie chciałem sprzedać sklep i zająć się czymś innym,
ale przecież tak wiele zainwestowałem w to miejsce. Chodziło nie tylko o pieniądze, ale też o relacje z klientami i przywiązanie do lokalnej
społeczności. W końcu postanowiłem zostać. Żarliwie modliłem się o ten
sklep. Wciąż na nowo czytałem Biblię, w której znajdowałem pocieszenie i odwagę, zwłaszcza w Psalmie 23.
Rozmyślam nad tym zdaniem z psalmu, a ono koi mój umysł. Uznałem tę
Nieskończoną Obecność i Potęgę, która mieszka we mnie, za swojego
wspólnika. Wiele razy w ciągu dnia ośmielam się mówić: "Nieskończona
Inteligencja, która jest we mnie, jest moją wyższą jaźnią, moim starszym
wspólnikiem. Ona prowadzi mnie i strzeże.
Boża siła i mądrość są dla mnie zawsze dostępne. Nie jestem sam". Czuję
się teraz bezpieczny, bo wiem, że krąg Bożej miłości otacza mój sklep,
mnie i wszystkich moich klientów. Przywykłem odmawiać tę modlitwę: "Zła
się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co
mnie pociesza. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie
dni mego życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy"".
Twój umysł jest domem Boga. Jest miejscem, w którym przechadzasz się i rozmawiasz z Bogiem, ponieważ Bóg jest Najwyższą Inteligencją,
Nieskończoną Mądrością w tobie, zamkniętą w głębi twojej podświadomości.
Właściciel sklepu doświadczył lęku i obaw - i przezwyciężył je.
W ciągu ostatnich czterech lat nie miał żadnych kłopotów i osiągnął
niewiarygodny sukces. Zrozumiał, że niepokój jest irracjonalnym
myśleniem. Nieskończona Inteligencja, Bezkresna Mądrość - którą nazywamy
Bogiem - puka do drzwi twojego serca. Te drzwi są zamknięte od wewnątrz.
Jedyne, co musisz zrobić, to ją wpuścić i pozwolić jej zetknąć się z twoimi myślami. Ona uniesie cię, uzdrowi, natchnie, poprowadzi i otworzy
przed tobą nowe drzwi ekspresji, będzie cię strzec i wzmacniać. To
właśnie ta Obecność i Potęga goi skaleczenie na twoim palcu. Jeśli się
oparzysz, ona zmniejsza obrzęk i obdarza cię nową skórą i nowymi
tkankami. Jest tą, która zjawiła się z pierwszym uderzeniem twojego
serca i która opiekuje się tobą, kiedy śpisz.
W gruncie rzeczy, kiedy z niej nie korzystasz, to tak, jakby cię wcale
nie było. Dlatego właśnie powiedziałem, że niepokój jest lenistwem.
Pewien inżynier opowiedział mi, jak radzi sobie ze zmartwieniami.
Przygląda im się z technicznego punktu widzenia. "Kiedy w pracy
napotykam problem techniczny, wyodrębniam go i rozkładam na czynniki
pierwsze. Następnie zadaję sobie pytania: Jakie jest źródło problemu?
Jakie jest znaczenie poszczególnych części? Jak wykorzystać daną część
do rozwiązania całego problemu? Jeżeli chodzi o moje zmartwienia, pytam:
Czy mają one jakąś moc? Czy istnieje zasada leżąca u ich podłoża?"
Chłodne, racjonalne rozumowanie i logiczna analiza pozwalają mu
podzielić zmartwienia i uświadomić sobie, że są one jedynie cieniami
pojawiającymi się w jego umyśle - złudnymi i zwodniczymi. Nie mają nic
wspólnego z rzeczywistością; są jedynie mentalnymi cieniami.
Cień nie ma mocy! Niepokój jest właśnie takim cieniem zjawiającym się w umyśle. Nie istnieje; żadna zasada ani prawda nie leżą u jego podłoża.
Zmartwienia nie są niczym innym jak zbiorowiskiem ponurych cieni.
Lekarze mogliby zaświadczyć, że wielu pacjentów do tego stopnia martwi
się wyimaginowanymi chorobami, iż zaczyna odczuwać ich objawy. W medycynie choroby takie nazywa się "psychosomatycznymi". Słowo to
powstało z dwóch wyrazów: psyche, który oznacza umysł, i soma -
ciało. Myśli powstające w umyśle znajdują odzwierciedlenie w reakcjach
ciała. Mój przyjaciel, pomocniczy pastor w jednej z parafii w Los
Angeles, martwił się, że ma chore serce. Ponieważ jego przełożony,
starszy od niego o dwadzieścia lat, niedawno przebył atak serca, mój
przyjaciel był pewien, że grozi mu to samo. Poszedł więc do kardiologa,
który wykonał EKG i stwierdził, że pacjent ma zdrowe serce i że jego
problem jest natury psychosomatycznej. Gdy mój przyjaciel dowiedział
się, że jego przełożony miał atak serca, zaczął się nadmiernie niepokoić
o siebie, a nawet odczuwał bóle w klatce piersiowej i inne objawy
problemów kardiologicznych. Oto, co powiedział mu lekarz: "Powinien pan
stosować się do tego, czego pan naucza. Lekarstwa na pana problem nie
znajdziemy w podręcznikach medycznych, ale w Księdze nad Księgami.
Proszę wciąż od nowa czytać Psalm 27 i medytować nad nim tak długo, aż
fałszywe wyobrażenie opuści pana psyche, a soma zareaguje w odpowiedni sposób". To potrwało zaledwie kilka tygodni. Mój znajomy
wcielał w życie wielką zasadę transformacji: setki razy powtarzał dobrą
myśl, aż jego umysł pojął prawdę, która przyniosła mu wolność i pogodę
ducha.
To wymaga trochę pracy, ale jest możliwe. Dlatego nazwałem to dyscypliną
- chęcią wprowadzenia zamiaru w czyn. "Chcę to przezwyciężyć, spotkać
się z tym oko w oko. To tylko cień w moim umyśle. Nie zamierzam oddawać
władzy cieniom". Przyczyną bólów - dolegliwości o charakterze
emocjonalnym - było obsesyjne roztrząsanie myśli o chorym sercu, które
okazało się zdrowe. Pacjent został zatem w pełni uleczony - ale z czego?
Z fałszywego wyobrażenia, które powstało w jego umyśle.
Kolejnego przykładu na to, jak modlitwa i medytacja mogą pomóc w przezwyciężeniu niepokoju i przywróceniu zdrowia, dostarczyła mi wizyta
pewnego mężczyzny, z pozoru spokojnego i odnajdującego się w życiu.
Kiedy do mnie przyszedł, był bardzo zalękniony i zmartwiony. Dowiedział
się od lekarza, że ma wysokie ciśnienie tętnicze krwi, przekraczające
200, w związku z czym powinien mniej się denerwować i więcej relaksować.
"Nie mogę się nie przejmować - powiedział. Mam zbyt wiele do zrobienia,
a w mojej organizacji jestem pod ogromną presją". Doprawdy, ten człowiek
cierpiał z powodu nagromadzonych drobnych zmartwień i frustracji.
Zaproponowałem, żeby zastosował w swoim życiu proste prawdy: że nie może
być wiecznie chory; że jest tu po to, aby stawić czoło problemom i je
pokonać, zamiast przed nimi uciekać; został wyposażony (pod względem
psychicznym i duchowym) we wszystko, czego trzeba, aby poradzić sobie z dowolnymi problemami niezależnie od ich istoty - stanąć z nimi oko w oko, mężnie się z nimi zmagać, mówiąc: "Mam problem, ale mam również
Nieskończoną Inteligencję, i tylko ona zna odpowiedź". Wszystkie
warunki, okoliczności i zdarzenia mogą się zmieniać. Wszystko, co
zostało stworzone, pewnego dnia przeminie. Prawdę mówi stara maksyma:
"Wszystko ma swój kres". Ale twój umysł i Duch - twoja osobowość - nie
przeminą nigdy.
Pierwszym krokiem, jaki musiał wykonać ten mężczyzna, było odwrócenie
uwagi od choroby i problemów zawodowych i powierzenie Twórczej
Inteligencji - tej, która zamieszkuje jego wnętrze i która stworzyła
jego ciało - misji uzdrowienia go i odnowienia jego życia. Nauczyłem go
poniższej medytacji, którą miał powtarzać kilka razy dziennie, oraz
doradziłem, aby stanowczo afirmował następujące proste prawdy - i bezwarunkowo w nie wierzył:
"Co jakiś czas w ciągu dnia będę odwracał uwagę od bolączek i konfliktów
tego świata, powracał w objęcia Obecności Bożej, która jest we mnie, i jednoczył się z Twórczą Inteligencją, również mieszkającą w moim
wnętrzu. Wiem, że otrzymuję duchowy i psychiczny pokarm i że mój umysł
obmywa Boża rzeka pokoju. Nieskończona Inteligencja odsłania przede mną
doskonałe koncepcje rozwiązania każdego problemu. Odrzucam zewnętrzny
aspekt spraw i potwierdzam prymat Obecności i Potęgi w moim wnętrzu.
Pochłania mnie wielka prawda o tym, że Nieskończona Inteligencja jest
moim przewodnikiem, a właściwe działanie Boga jest najdoskonalsze z możliwych. Cudowna, uzdrawiająca Obecność przenika każdy atom mojego
jestestwa. Boża rzeka pokoju przepływa przez mój umysł i serce; jestem
zrelaksowany, opanowany, spokojny i pogodny. Wiem, że Boża Obecność,
która mnie stworzyła, scala mnie teraz i doskonali. Dziękuję za cudowne
uzdrowienie, które właśnie teraz się we mnie dokonuje".
Wypowiadając takie afirmacje regularnie, wiele razy w ciągu dnia,
człowiek ten zdołał wyprzeć ze świadomości codzienne bolączki i utrapienia. Badanie lekarskie, które odbyło się miesiąc później,
wykazało, że ciśnienie się unormowało. Mężczyzna odkrył, że nowe
nastawienie umysłu przywróciło cielesną integralność. Dziś, kiedy
ogarnia go niepokój z powodu napięcia i presji, jakim podlega w pracy,
powtarza swoje motto widniejące na biurku: "Żadna z tych spraw nie jest
w stanie wytrącić mnie z równowagi".
Czy martwisz się różnymi rzeczami? Jeżeli nie masz zdania w jakiejś
kwestii, na przykład przedstawionej w dzisiejszej gazecie, nie możesz
cierpieć z jej powodu. Nie ma opinii - nie ma cierpienia. Jeśli ogórek
jest gorzki, nie jedz go. Jeśli twoją drogę zarastają cierniste krzewy,
omiń je.
Wsłuchaj się w Nieskończoność. Jeśli to zrobisz, jakże możesz być
niespokojny? Czy nie ty sam jesteś przyczyną swojego niepokoju?
Wysławiaj Bożą mądrość, która mieszka w tobie. Powiedz do siebie:
"Wznoszę swe oczy ku górom, skąd nadejdzie mi pomoc".
KRÓTKO MÓWIĄC
Gdy opadają cię niespokojne myśli, przypomnij sobie, że dzięki
Nieskończonej Inteligencji twoje pragnienie, ideał lub cel realizują się
zgodnie z boskim porządkiem. W ten sposób wypierasz z umysłu negatywne
myśli.
Kiedy twoje myśli są myślami Boga, jest w nich Jego moc. Musisz
oczyszczać swój umysł tak, jak sprzątasz dom. Umysł jest twoim domem.
Musisz w nim ciągle sprzątać i napełniać go Bożymi prawdami, które
wysiedlają z niego to, co nie pochodzi od Boga.
Ciągle powtarzany wzorzec myślowy lub czynność stają się twoją drugą
naturą - reakcją podświadomości na świadome myślenie i działanie. To
również jest modlitwa.
Twój umysł jest domem Boga. Jest miejscem, w którym przechadzasz się i rozmawiasz z Bogiem, ponieważ Bóg jest Najwyższą Inteligencją,
Nieskończoną Mądrością w tobie, zamkniętą w głębi twojej podświadomości.
Wszystkie warunki, okoliczności i zdarzenia mogą się zmieniać. Wszystko,
co zostało stworzone, pewnego dnia przeminie. Prawdę mówi stara maksyma:
"Wszystko ma swój kres". Ale twój umysł i Duch - twoja osobowość - nie
przeminą nigdy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ralph Waldo Emmerson, Poleganie na sobie w: Szkice, przeł. Andrzej Tretiak, Toporzeł, Wrocław 1994. [wróć]