p
Recenzje
"Przeczytałem Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia podczas weekendu,
w trakcie lotu, a to, czego się nauczyłem, zacząłem wprowadzać w życie w poniedziałek - i od tego czasu stosuję nieustannie. Już zamówiłem
egzemplarze dla zespołu wyższej kadry kierowniczej oraz dla moich
dorosłych dzieci".
Bob Eckert, dyrektor generalny i prezes firmy Mattel
"Ta książka pomoże ci zmienić osoby niedostępne i trudne w kontaktach w twoich sprzymierzeńców, oddanych klientów, lojalnych współpracowników i przyjaciół na całe życie".
Keith Ferrazzi, autor bestsellerów Nigdy nie jedz sam oraz Who's got
your back
"Czyta się ją lekko, z łatwością stosuje się do zawartych w niej
wskazówek, a efekty tego są zdumiewające".
Marshall Goldsmith, autor bestsellerów SUKCES... i co dalej? oraz
Succession. Are You Ready?
"Przełomowa praca, którą wszyscy liderzy, obecni i przyszli, powinni
przeczytać, a co ważniejsze - stosować w praktyce".
Warren Bennis, profesor zarządzania na Uniwersytecie Południowej
Kalifornii (USC) oraz autor książki Droga lidera
"Książka Goulstona spełnia obietnice autora. Przeczytaj ją, a poznasz
sekret tego, jak porozumieć się z absolutnie każdym. Naprawdę mam na
myśli każdego"!
Mark Victor Hansen, współautor książki Balsam dla duszy
"Pełna obrazowych praktycznych rad, które będą pomocne w każdym rodzaju
kontaktów z innymi. Mark Goulston rozumie, że w komunikowaniu się chodzi
nie tyle o strategie i techniki, ile o nawiązywanie autentycznych
relacji z ludźmi. Jego wgląd w zachowanie innych to prawdziwy skarb".
Steven B. Sample, rektor Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz autor
bestsellera The Contrarians Guide to Leadership
"Bardzo wiele osób nie wie, czym jest introspekcja. W swojej nowej
książce Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia Mark Goulston uczy nas,
że ma ona wielką moc. Autor pokazuje nam, jak patrzeć na siebie i na
nasze związki z innymi, tak aby uświadomić sobie rzeczy ważne, dzięki
którym będziemy skuteczniej pracować i lepiej się bawić. Może ci się
wydawać, że jesteś pewny siebie i pełen pasji, gdy tymczasem inni mogą
postrzegać cię jako aroganckiego i impulsywnego. Przepaść, która dzieli
te dwa punkty widzenia, to często różnica decydująca o sukcesie lub
porażce. Goulston napisał ważną książkę, aby pomóc nam zbudować most nad
tą przepaścią i rozwinąć naszą zdolność do introspekcji".
John Byrne, redaktor naczelny Business Week
"Komunikacja nie polega wyłącznie na tym, że coś mówimy, ale również na
tym, że zostajemy wysłuchani. Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia
to nieodzowny przewodnik w podróży, której celem jest lepiej słuchać,
troszczyć się, udzielać wskazówek oraz poczuć spełnienie. Dziękujemy ci,
Mark".
Frances Hesselbein, przewodnicząca oraz założycielka i prezeska Leader
to Leader Institute
"Mark Goulston udziela nam wskazówek, jak porozumiewać się z ludźmi i nawiązywać bliskie relacje w życiu osobistym i zawodowym. Ta książka to
- jak dotychczas - jego najważniejsze osiągnięcie i lektura obowiązkowa
dla każdego, kto chce działać skuteczniej".
Wayne Gattinella, przewodniczący i dyrektor generalny WebMD
"Doktor Goulston, bazując na doświadczeniu, błyskotliwie wskazuje nam,
jak wprowadzać w życie złotą zasadę: "Innych traktuj tak, jak sam
chciałbyś być traktowany"".
Michael Critelli, emerytowany dyrektor naczelny i prezes Pitney Bowes
"Przez większą część swojego życia uważałem, że zawsze jestem w stanie
dogadać się w każdej problematycznej kwestii i że zawsze potrafię
wprosić się na przyjęcie. Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia oraz
rady Marka pomogły mi "wsłuchać się" do następnego poziomu. Ta książka
to kanon i lektura obowiązkowa dla każdego lidera w świecie biznesu".
Jason Calacanis, przedsiębiorca z branży internetowej, dyrektor naczelny
Mahalo
"Chcesz opanować jedną kluczową umiejętność nieodzowną do tego, by
odnieść sukces w życiu zarówno zawodowym, jak i osobistym? Przeczytaj
Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia. Proste, łatwe w zastosowaniu
techniki Goulstona są bardzo skuteczne - a rezultaty cię zadziwią".
Dr Ivan R. Misner, założyciel i prezes BNI, autor książki The 29%
Solution. 52 Networking Success Strategies
"W obecnych czasach, gdy rozwój technologiczny zapiera dech w piersiach,
łatwo jest stracić z oczu to, co naprawdę nas łączy. Łatwe do
zastosowania wskazówki Marka Goulstona pomogą czytelnikowi nawiązać
przydatne relacje w pracy oraz zbliżyć się do rodziny i przyjaciół. Ta
fascynująca mieszanka informacji o funkcjonowaniu mózgu oraz pokonywaniu
barier utrudniających skuteczne porozumienie sprawi, że z chęcią
zastosujesz praktyczne sugestie Goulstona. Innymi słowy, przeczytaj Po
prostu słuchaj. Sztuka porozumienia".
Tom Nelson, dyrektor ds. operacyjnych AARP
"Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia pokazuje, że to, co mówisz
innym, ma o wiele mniejsze znaczenie niż to, co pozwalasz im powiedzieć.
Goulston słuchał bardzo uważnie, ponieważ jest to nie tylko jedna z jego
najlepszych książek, ale i jedna z najlżejszych i najprzyjemniejszych
lektur dotyczących tego, jak ważne jest słuchanie".
Cathy Greenberg, autorka What Happy Women Know
"Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia to lektura obowiązkowa dla
każdego, kto chce poprawić swoje relacje w domu, w pracy lub w otoczeniu. Mark Goulston napisał arcydzieło, dzięki któremu życie
czytelników zyska na jakości - ponieważ o wiele łatwiej będzie im się
skutecznie porozumiewać. Koniecznie przeczytaj przeczytaj"...
Dr David Feinberg, dyrektor naczelny Hospital System na Uniwersytecie
Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA)
"Mądrość Marka bazuje nie tylko na jego wiedzy, ale i na doświadczeniu.
Przeczytałam setki książek, ale tylko kilka z nich zawiera informacje,
które mogę faktycznie zastosować w życiu zawodowym i osobistym. Mark
opisuje realne problemy i rzeczywiste praktyczne rozwiązania".
Stephenie Allen, prezeska Food Development, Dream Dinners
"U Goulstona wyczuwa się głęboką życzliwość - a takich osób znam
niewiele. Jego zdolność do tego, by pomóc nam ujrzeć samych siebie bez
zbroi, jest zarówno jego talentem, jak i jego darem dla nas. To książka
pisana prosto z serca. Teraz od nas zależy, czy zaczniemy słuchać".
Josh Waitzkin, autor The Art of Learning
"W świecie, w którym każdy chce mówić, tajemnicą sukcesu jest sztuka
słuchania. Nie wszyscy wielcy liderzy to doskonali mówcy - ale wszyscy
oni są doskonałymi słuchaczami. W swojej książce Mark Goulston ujawnia
prawdziwe sekrety dotyczące tej umiejętności. Po prostu słuchaj. Sztuka
porozumienia stanie się jedną z książek, która w ciągu kolejnego
dziesięciolecia wpłynie najbardziej na jej odbiorców w świecie biznesu i poza nim".
Dr Andreas Salcher, autor książki Utalentowany uczeń i jego wrogowie
oraz The Wounded Human, współzałożyciel Sir Karl Popper School
"Nasi rodzice faktycznie mieli rację - musimy nauczyć się słuchać. W książce Po prostu słuchaj. Sztuka porozumienia Goulston szczegółowo
opisuje zrozumiałym językiem, w jaki sposób słuchanie może pomóc nam w osiągnięciu celów w życiu osobistym i zawodowym. Książka jest o czymś
więcej niż tylko o słuchaniu dla samego słuchania - jest o słuchaniu,
które ma swój cel".
Dr Dwayne C. Proctor, dyrektor ds. programowych Robert Wood Johnson
Foundation
Przedmowa
Przedmowa
Kierownicy, dyrektorzy i handlowcy często mówią mi: "Rozmowa z tym a tym
przypomina walenie głową w mur".
Kiedy słyszę te słowa, odpowiadam: "Przestań walić głową w mur i poszukaj obluzowanych cegieł". I znajdź obluzowaną cegłę - czyli dowiedz
się, czego druga osoba naprawdę od ciebie potrzebuje - a będziesz w stanie pokonać największe przeszkody i nawiązać takie relacje z innymi,
o jakich nigdy nie sądziłeś, że są możliwe.
To przywodzi mi na myśl mojego przyjaciela i współpracownika Marka
Goulstona. Mark ma niemal magiczną umiejętność porozumiewania się z każdym: z szefami korporacji, kierownikami, pacjentami, klientami,
skłóconymi krewnymi, a nawet z porywaczami, którzy biorą zakładników,
ponieważ zawsze potrafi znaleźć tę obluzowaną cegłę. Jest geniuszem w dziedzinie komunikowania się z osobami, z którymi nie sposób się
porozumieć - a dzięki tej książce dowiesz się, jak to robi.
Z Markiem zetknąłem się po raz pierwszy dzięki jego książce Get Out of
Your Own Way at Work ["Nie przeszkadzaj sobie w pracy"]. Jego
książki, jego praca, a co najważniejsze - jego osoba, wywarły na mnie
takie wrażenie, że skontaktowałem się z nim. Obecnie jesteśmy partnerami
zawodowymi. Mark to jeden z przewodników ideowych i liderów programowych
w Ferrazzi Greenlight i mój zaufany doradca. Dzięki temu, że widziałem
go podczas pracy, mogę wyjaśnić, dlaczego wszyscy, począwszy od FBI, a skończywszy na Oprah, słuchają uważnie, kiedy Mark wyjaśnia, jak
porozumiewać się z innymi. Jego techniki, choć sprawiają wrażenie
prostych, są naprawdę skuteczne.
Aha, i niech nie zraża cię fakt, że Mark to psychiatra. Jest przy tym
jednym z najlepszych negocjatorów biznesowych, jakich kiedykolwiek
spotkałem. Wpuść go do biura, gdzie wszyscy są ze sobą skłóceni albo
gdzie zespół sprzedażowy nie może przekonać klienta do swojej oferty lub
gdzie morale albo wydajność spadają, a on rozwiąże problem szybko i w taki sposób, że wszyscy będą czuć się wygrani i usatysfakcjonowani.
Jeżeli pragniesz osiągnąć taki sukces, to lepszego doradcy od Marka nie
znajdziesz. Jest błyskotliwy, zabawny, miły i inspirujący, a jego
opowiastki o wszystkich, począwszy od nieproszonych gości, którzy
przyjechali na wakacje, po F. Lee Baileya, w równym stopniu bawią, jak i zmieniają życie. Zatem baw się dobrze - a nowe, skuteczne umiejętności
stosuj, aby ludzi "niemożliwych" i "niereformowalnych" zmienić w swoich
zwolenników, oddanych klientów, lojalnych współpracowników oraz
przyjaciół na zawsze.
Keith Ferrazzi
Przedmowa do wydania w wersji papierowej
Przedmowa do wydania w wersji papierowej
Codziennie dowiaduję się od ludzi z całego świata, że Po prostu
słuchaj. Sztuka porozumienia zmieniło ich życie. Te opowieści
zachwycają mnie i inspirują, ponieważ głęboko wierzę, że możemy
"uzdrowić świat już po jednej rozmowie".
Listy i komentarze, jakie otrzymuję, nadchodzą od ludzi na wszystkich
szczeblach drabiny społecznej. Od dyrektorów generalnych i gospodyń
domowych, od ministrów, przedstawicieli handlowych, nauczycieli i policjantów. Od absolwentów, którzy zdobyli "nieosiągalne" stanowisko,
bo słuchali. Od kobiety, która uratowała swoją karierę zawodową, dlatego
że dogadała się z niedostępnym szefem.
Wiele listów, które docierają, doprowadza mnie do łez. Na przykład pewna
matka z Oklahomy napisała mi, że stosując narzędzia z Po prostu
słuchaj. Sztuka porozumienia, pojednała się z adoptowaną córką
Mężczyzna z Indii napisał, że po dwudziestu latach bez kontaktu zaczął z nim rozmawiać jego ojciec.
Z kolei inni czytelnicy książki sprawiają, że śmieję się w głos. Oto
jeden z moich ulubionych komentarzy:
"Po prostu słuchałem żony przez ostatni tydzień. Jest ogromnie
szczęśliwa i zastanawia się, co się ze mną stało".
Czuję pokorę w obliczu takich słów czytelników i cenię sobie to, że
zechcieli poświęcić czas i wysiłek, by skontaktować się ze mną. Jestem
im wdzięczny za potwierdzenie dwóch rzeczy, których nauczyłem się na
podstawie własnych doświadczeń. Po pierwsze tej, że zwykłe słuchanie
ludzi zmienia życie zarówno ich, jak i twoje. A po drugie, że niemal
wszyscy ludzie - bez względu na to, kim są i gdzie mieszkają - reagują
na prawdziwe słuchanie, bez żadnych ukrytych w nim motywów, autentycznie
i serdecznie.
Jest jeszcze coś, co czytelnicy nieustająco mi powtarzają: słuchanie
sprawia, że mają bardziej empatyczne podejście do ludzi w swoim życiu -
a tym samym odnajdują w sobie to, co najlepsze i najwartościowsze. Jak
ujął to jeden z nich: "Dzięki słuchaniu sam mogłem udowodnić sobie, że
naprawdę jestem troskliwą osobą. W rezultacie wreszcie poczułem, że
zasługuję na to, żeby odnieść sukces i być szczęśliwym".
Mam nadzieję, że podobnie jak ci czytelnicy, także ty odkryjesz, że
sekretem porozumienia z ludźmi nie jest mówienie do nich, lecz ich
słuchanie. Kiedy uwierzysz, że ludzie mają ci do opowiedzenia ważną
historię, i pozwolisz, aby to zrobili, będziesz zdumiony tym, co się
wydarzy.
A jeśli już mowa o historiach, to chciałbym na koniec złożyć ogromne
podziękowania wszystkim czytelnikom z całego świata, którzy tak
wspaniałomyślnie podzielili się ze mną swoimi historiami. Dziękuję
również nowym czytelnikom - za to, że pozwalacie mi dzielić się z wami
moimi pomysłami i ideami. Mam nadzieję wkrótce usłyszeć o waszych
sukcesach.
Mark Goulston
Podziękowania
Podziękowania
Spośród wszystkich książek, jakie napisałem, niniejsza jest źródłem
mojej największej dumy i entuzjazmu. Ale jeżeli odniesie sukces, to
tylko dzięki mądremu, troskliwemu, życzliwemu, krytycznemu i hojnemu
wsparciu i pomocy wielu osób.
Przede wszystkim dziękuję moim czytelnikom, pacjentom i klientom, którzy
powierzyli mi swoje nadzieje i lęki oraz umożliwili mi przekazanie ci
tego, czego nauczyłem się, pomagając im.
Jestem również wdzięczny Billowi Gladstone'owi i Ming Russel, moim
oddanym i niezawodnym agentom w Waterside Productions - za ich wkład i wskazówki oraz za to, że przywoływali mnie do porządku, kiedy zaczynałem
sam sobie wchodzić w drogę. Wielkie podziękowania należą się również
Ellen Kadin, dyrektorce wykonawczej mojego wydawcy AMACOM Books - za to,
że pokochała ten projekt, i za jej zdroworozsądkowe podejście, gdy
zbaczałem z drogi i oddalałem się od dotrzymania obietnicy złożonej
czytelnikom. Najpraktyczniejsze i gotowe do zastosowania narzędzia
opisane w niniejszej książce w największej mierze zawdzięczam temu, że
Ellen grała rolę steru i miecza w tym rejsie. Ogromne podziękowania
składam także dr Sandrze Vogel, trenerce i konsultantce ds. przywództwa
na Xavier University Leadership Center w Cincinnati - za jej bezcenną
pomoc przy nowym wydaniu tej książki. Jestem również wdzięczny Alison
Blade, która pomogła mi wyrazić moje przesłanie w sposób zrozumiały, a także mojemu niezmiennie oddanemu poprzedniemu redaktorowi Johnowi
Duffowi z Penguin Putnam.
Podziękowania należą się także moim bliskim przyjaciołom i nadzwyczajnym
specjalistom od PR-u: Tomowi Brennanowi, Pam Golum, Cherie Kerr, Annie
Jennings i Paxtonowi Quigleyowi. Jestem również bardzo wdzięczny Lynne
Johnson z Fast Company, która zajmuje się moją rubryką "Leading Edge" i blogami, Marcowi Buscaglii z Tribune Media Services, który upowszechnia
moją rubrykę "Solve Anything with Dr. Mark" ["Rozwiąż każdy problem z doktorem Markiem"], oraz Ariannie Huffington ("Huffington Post"),
Mattowi Edelmanowi (PeopleJam), Kelly Ja'don (BasilAndSpice.com) i Marisie Porto (Divorce-360.com) - za to, że zamieszczają wpisy z moich
blogów i artykuły.
Jestem także bardzo zobowiązany następującym osobom: Keithowi
Ferrazziemu, Johnowi Kelly'emu, Jeffowi Kaplanowi, Jimowi Hannonowi,
Peterowi Winickowi, Kellee Johnson, Bo Manningowi, Chrisowi Tuffli i innym, których poznałem i z którymi pracuję w Ferrazzi Greenlight,
firmie z Los Angeles. Keith pierwotnie chciał zatytułować swój
największy bestseller Nigdy nie jedz sam inaczej - Nie dotrzesz tam
sam. To szczera prawda! A jego najnowsza książka Who's Got Your Back
["Kto cię wspiera"] podkreśla, jak ważna jest w twoim życiu obecność
ludzi, którzy pomogą ci się pozbierać, powiedzą ci kilka słów prawdy i kopną cię w tyłek (kiedy będzie ci to potrzebne).
Pod wpływem wymienionych tu osób otworzyłem się na świat ludzi, którzy
oferowali mi swoją pomoc. Należy tu wspomnieć zwłaszcza o: Martinie
Addisonie (Video Arts), Tonym Baxterze (Disney), Lee Canterze, Jasonie
Calacanisi (Mahalo), Chrisie Coffeyu, Stephenie Denningu, Martym
Edelstonie i Marjory Abrams (Boardroom), Paulu i Sarah Edwardsom,
Bronwyn Fryer (Harvard Business Review), Dave Fullerze (Costo
Connection), Michaelu Gervais (Pinnacle Performer), Taavo Godtfredsenie
(Skillsoft), Katalinie Groh (Groh Productions), Shawie Hunterze
(Skillsoft), Lindzie Kane (Bank of New York Mellon), Dave Loganie (ten
od Przywództwa plemiennego), Martym Nemko (NPR), Stacy Phillips
(Phillips, Lerner, Lauzon and Jamra), Billym Pittardzie (Lynda.com),
Tonym Robbinsie, Davidzie Rocku (Neuroleadership), Karen Salmansohn
(Bounce Back!), Heather Shea Shultz, Edwinie Shneidmanie (UCLA), Leo
Tilmanie (Financial Darwinism), Rebecce Torrey (Manatt), Joshu ("Bobby
Fisherze") Waitzkinie oraz Peterze Whybrowie (UCLA).
Podziękowania należą się także liderom, dla których najcenniejszą rzeczą
jest czas, a mimo to podarowali mi go, rozmowiając ze mną: Scottowi
Adelsonowi (Houlihan Lokey), Sharon Allen (Deloitte), Jeffreyowi Bergowi
(ICM), Angeli Braley (Wellpoint), Mike'owi Critelliemu (Pitney Bowes),
Bobowi Eckertowi (Mattel), Wernerowi Erhardowi, Jonathanowi Fieldingowi
(L.A. County Public Health), Jimowi Freedmanowi (Barrington Associates),
Billowi George'owi (byłemu dyrektorowi wykonawczemu w Medtronic i Harvard Business School), Marshallowi Goldsmithowi, Jimowi Goodnightowi
(SAS), Peterowi Guberowi (Mandalay), Markowi Victorowi Hansenowi
(Chicken Soup), Frances Hesselbein (Leader to Leader Institute),
Leonardowi Kleinrockowi (UCLA), Mike'owi Levenowi (Georgia Aquarium),
Jimowi Mazzo (Advanced Medical Optics), Ivanowi Misnerowi (BNI), Omarowi
Noorzadowi (Tri-Cities Regional Center), Tomowi O'Toole (Hyatt), Billowi
Quicksilverowi (Manatt), Carli Sanger (LA's Best), Scottowi Scherrowi
(Ultimata Software), Jimowi Sinegalowi (Costco), sir Martinowi
Sorrellowi (WPP); Bobowi Suttonowi (Stanford), Larry'emu Thomasowi
(Guitar Center), Raymondowi Tye (United Liquors), Williamowi Ury
(Harvard), Duane'owi Wallowi (White & Case) oraz Davidowi Wanowi
(Harvard Business Publications).
Moje najgłębsze podziękowania i słowa wdzięczności przekazuję mojej
kochającej i wspierającej rodzinie, w tym mojej żonie Lisie i dzieciom:
Lauren, Emily i Billy'emu, którzy są wiecznym gwarantem tego, że nigdy
nie będę brał siebie zbyt poważnie, oraz mojej mamie Ruth i braciom:
Noelowi i Robertowi, oraz ich rodzinom - za nieustającą miłość i zaufanie.
I w końcu ogromne podziękowania dla następujących osób, w tym także
tych, które już nie żyją, a których nieustające wsparcie przez ostatnie
dziesięciolecia odegrało kluczową w rolę w moim rozwoju i osiągnięciu
przeze mnie sukcesu: Davida Ackerta, Sandy Archer, Rosanne Badowski,
Joela Bagelmana, Moniki Ballard, Stana Barkeya, Loretty Barrett, Jordona
Bendera, Hala Bergmana, Davisa Blaine'a, Davida Bootha, Larry'ego
Brauna, Erica Brucka, Shela Bruckera, Jona Campbella, Stana Deakina,
Susan Diamond, Kathy Doheny, Jima Dorseya, Alberta Dorskinda, Stevena
Drimmera, Johna Duffa, Geoffreya Dunbara, Neila Elmouchi, Vereny
Florence, Davida i Gail Fogelsonów, Johna Foxa, Sandy Fox, Kena i Lynn
Franklinów, Petera Frosta, Gary'ego Garbowitza, Larry'ego Gerbera,
Selwyna Gerbera, Harry'ego Glazera, Rogera Goffa, Philipa Goldberga,
Cathy Greenberg, Gordona Gregory'ego, Kevina Gregsona, Arlena Gunnera,
Holly Gustlin, Cyrusa Hekmata, Bruce'a Hellera, Briana Hemswortha,
Patricka Henry'ego, Cheryl Hodgson, Paula Hynesa, Grace Jamry, Annie
Jennings, Prestona Johnsona, Marty'ego Josephsona, Joela Kabakera,
Briana Katza, Jima Kennedy'ego, Nancy Kent, Jeffa Kichavena, Johna
Kinga, Briana Kurtza, Tracy Kwiker, Petera Lauzona, Marka Lefko, Davida
Lermana, Marka Lernera, Davida LeVriera, Lisy Ling, Marka Lipisa,
Andy'ego Ludluma, Jamesa Ludwicka, Chrisa Malberga, Stephena Malleya,
Vicki Martin, Kena McLeoda, Williama McNary'ego, Franka Meltona, Steve'a Mindela, Rebekki Nassi, Michaela Parkera, Kimberly Pease, Stacy
Phillips, Martina Pichinsona, Karen Pointer, Kena Potalivo, Scotta
Regberga, Tima Reubena, Marka Risleya, Terri Robinson, Deborah Rodney,
Patricii Romaine, Ivana Rosenberga, Lee Ryana, Millicent Sanchez, Myera
Sankary'ego, Suzany Santos, Gail Schaper-Gordon, Morriego Schectmana,
Grega Seala, Deborah Shames, Billa Shermana, Marka i Mii Silvermanów,
Stana Stahla, Roberta Straussa, Rona Supancica, Erica Tauba, Tony'ego
Trupiano, Toma Tyrrella, Moniki Urquidi, Marcii Wasserman, Boba
Weinberga, Joela Weinsteina, Patricii Wheeler, Warda Wiemana i Halee
Fischer-Wright.
1. Czyim zakładnikiem jesteś?
1
Czyim zakładnikiem jesteś?
Dobre zarządzanie to sztuka polegająca na tym, że problemy zmieniamy w zagadnienia tak interesujące, a ich rozwiązywanie w zadanie tak
kreatywne, że wszyscy chcą się wziąć do pracy nad nimi.
PAUL HAWKEN, AUTOR NATURAL CAPITALISM
Właśnie teraz jest w twoim życiu ktoś, z kim musisz się porozumieć. Ale
nie potrafisz, co doprowadza cię do szału. Może jest to ktoś, z kim
pracujesz: podwładny, członek zespołu, klient lub szef. A może ktoś z domowników: partner, rodzic, buntowniczy nastolatek czy wściekła eks.
Próbowałeś już wszystkiego: logiki, perswazji, siły, błagania, gniewu,
ale za każdym razem napotykałeś mur. Jesteś zły, sfrustrowany lub
przerażony. Myślisz sobie: "Co teraz?".
Chcę, abyś zrobił następującą rzecz - pomyśl o tym, jak o sytuacji, w której ktoś wziął zakładnika. Dlaczego? Bo nie jesteś w stanie się
uwolnić. Opór, lęk, wrogość, zniechęcenie, upór, egocentryzm czy
niezaspokojone potrzeby drugiej strony, podobnie jak fakt, że nie jesteś
w stanie podjąć skutecznych działań - sprawiają, że tkwisz w pułapce.
Właśnie w tym momencie do akcji wkraczam ja.
Jestem przeciętnym facetem - mężem, ojcem, lekarzem - ale dawno temu
odkryłem, że posiadam pewien talent. W każdej niemal sytuacji potrafię
dogadać się z innymi. Potrafię przekonać opornych szefów, wściekłych
pracowników lub zespoły zarządzające, które niszczą same siebie, aby
wspólnie znaleźli rozwiązanie. Potrafię porozumieć się z rodzinami,
które są w trudnej sytuacji, i małżonkami, którzy z całego serca się
nienawidzą. Potrafię nawet wpłynąć na zmianę decyzji osób, które biorą
zakładników, i desperatów, którzy pragną popełnić samobójstwo.
Nie miałem pojęcia, co takiego robię inaczej niż wszyscy, ale
wiedziałem, że to działa. Zdawałem sobie sprawę z tego, że nie jestem
mądrzejszy od innych, ale wiedziałem też, że mój sukces to nie kwestia
przypadku - ponieważ moje działania konsekwentnie okazywały się
skuteczne i odnosiłem sukces w różnych sytuacjach z różnymi osobami. Ale
dlaczego okazywały się skuteczne?
Odpowiedź znalazłem, analizując swoją metodę. Okazało się, że trafiłem
przypadkowo na zestaw prostych, skutecznych technik (niektóre z nich
odkryłem samodzielnie, innych nauczyłem się od swoich mentorów i współpracowników), które przyciągają do mnie ludzi, nawet wówczas, gdy
ci ludzie woleliby zachować dystans.
Aby to zrozumieć, wyobraź sobie, że wjeżdżasz samochodem na strome
wzgórze. Wpadasz w poślizg, opony buksują, nie znajdując oparcia. Ale
zredukuj bieg, a odzyskasz kontrolę. I nagle droga wyjdzie ci na
spotkanie.
Większość ludzi, kiedy chce się porozumieć z innymi, wrzuca wyższy bieg.
Przekonują. Zachęcają. Kłócą się. Naciskają. I tym samym wywołują opór.
Gdy zastosujesz moje techniki, zrobisz coś dokładnie odwrotnego -
będziesz słuchać, zadawać pytania, staniesz się dla innych zwierciadłem,
w którym zobaczą to, co właśnie usłyszałeś. Kiedy tak zrobisz, rozmówca
poczuje, że go dostrzegłeś, zrozumiałeś i wczułeś się w jego sytuację. W taki sposób niespodziewana redukcja biegów przyciągnie ich do ciebie.
Niezwykle skuteczne techniki, których nauczysz się z niniejszej książki,
mogą sprawić, że inni z łatwością i szybko - nierzadko w ciągu zaledwie
minut - zmienią decyzję z "nie" na "tak". Stosuję te techniki
codziennie, aby naprawiać relacje w rodzinach i pomagać skłóconym parom
znów się w sobie zakochać. Stosuję je, aby ratować firmy na krawędzi
bankructwa, skłaniać do skutecznej współpracy skłóconych kierowników, a handlowcom osiągać "nieosiągalne" wyniki sprzedaży. Stosuję je także,
aby pomagać agentom FBI i negocjatorom w pertraktacjach z porywaczami i odnosić sukcesy w najtrudniejszych z możliwych sytuacji - w sprawach
życia i śmierci.
Prawdę mówiąc, jak sam się przekonasz, masz wiele wspólnego z takimi
negocjatorami - gdy chodzi o porozumiewanie się z osobami, które nie
chcą cię słuchać. Właśnie dlatego tę książkę rozpoczyna opowieść o Franku.
Frank siedzi w swoim samochodzie na parkingu przy dużym centrum
handlowym. Nikt do niego nie podchodzi, bo przystawił sobie pistolet do
gardła. Wezwano brygadę antyterrorystyczną oraz zespół negocjatorów.
Antyterroryści zajęli pozycje za innymi samochodami i pojazdami,
usiłując nie prowokować mężczyzny.
Czekają, zapoznając się jednocześnie ze szczegółami sytuacji. Patrzą na
mężczyznę tuż po trzydziestce, który stracił pracę w dziale obsługi
klienta w dużym sklepie z produktami elektronicznymi za to, że krzyczał
na klientów i współpracowników. Był na kilku rozmowach o pracę, ale bez
powodzenia. Agresywnie odnosił się do żony i dwójki małych dzieci.
Miesiąc wcześniej żona z dziećmi przeprowadziła się do rodziców, którzy
mieszkają w innym mieście. Oznajmiła mu, że potrzebuje czasu, a on musi
wziąć się w garść. Właściciel mieszkania, które wynajmowali, wyrzucił
Franka, bo ten nie zapłacił czynszu. Frank przeprowadził się do
obskurnego pokoju w biednej dzielnicy. Przestał się myć, golić i prawie
nic nie jadł. Kroplą, która przepełniła kielich goryczy, był sądowy
zakaz zbliżania się do żony i dzieci, który otrzymał w przededniu
zajęcia miejsca na parkingu centrum handlowego.
Teraz główny negocjator spokojnie rozmawia z mężczyzną.
- Frank, jestem porucznik Evans. Będę z tobą rozmawiać, ponieważ możesz
rozwiązać tę sytuację, nie robiąc sobie krzywdy. Wiem, że wydaje ci się,
że nie masz wyboru, ale w rzeczywistości jest inaczej.
- Gówno wiesz! - krzyczy Frank. - Jesteś taki, jak inni. Zostaw mnie,
k...a, w spokoju!
Porucznik Evans odpowiada:
- Raczej nie mogę tego zrobić. Jesteś tutaj, pośrodku parkingu pod
centrum handlowym, z pistoletem przy gardle, a ja chciałbym ci pomóc
znaleźć inne wyjście z tej sytuacji.
- Pier...l się! Nie potrzebuję niczyjej pomocy!
W ten sposób rozmowa toczy się przez godzinę. Przerywają ją chwile
milczenia trwające kilka minut lub dłużej. W miarę jak napływają
informacje o Franku, staje się jasne, że nie jest on człowiekiem złym,
tylko zagubionym i wściekłym. Brygada antyterrorystyczna jest gotowa,
żeby go zdjąć, w razie gdyby komukolwiek groził pistoletem, ale wszyscy
poza Frankiem chcą, aby sprawa zakończyła się pokojowo. Tyle że się na
to nie zanosi.
Po półtorej godziny zjawia się kolejny negocjator, detektyw Kramer. To
absolwent jednego z kursów mediacji z porywaczami, który prowadziłem dla
policji i negocjatorów z FBI.
Po zapoznaniu się pokrótce ze sprawą Franka i dotychczasowym przebiegiem
negocjacji detektyw Kramer udziela porucznikowi Evansowi wskazówek:
- Chciałbym, żebyś mu powiedział coś takiego: "Pewnie czujesz, że nikt
nie ma pojęcia, jak to jest, kiedy próbowało się już wszystkiego i w końcu pozostało już tylko to jedno rozwiązanie, prawda?".
- Powiedział co? - pyta Evans.
- Powiedz facetowi: "Pewnie czujesz, że nikt nie ma pojęcia, jak to
jest, kiedy próbowało się już wszystkiego i w końcu pozostało już tylko
to jedno rozwiązanie, prawda?" - powtarza Kramer.
Evans stosuje się do wskazówek i przekazuje sugestię Frankowi, który tym
razem odpowiada:
- Tak, zgadza się. Nikt nie wie i nikogo to, k...a, nie obchodzi!
- Dobrze - mówi Kramer do Evansa. - Odpowiedział "tak". Masz już punkt
zaczepienia. Na tym będziemy bazować. - I podpowiada mu kolejną kwestię:
"I założę się, że nikt nie wie, jak to jest, kiedy codziennie budzisz
się przekonany, że na pewno coś się nie uda. To też prawda, no nie?".
- Tak, każdego p...o dnia! Codziennie to samo! - brzmi odpowiedź.
Kramer radzi Evansowi, żeby ten powtórzył to, co usłyszał, i uzyskał
dodatkowe potwierdzenie: "To dlatego, że nikt nie wie, jak ciężko jest,
i nikomu nie zależy? I dlatego, że nic nie idzie dobrze, za to wszystko
idzie źle? To właśnie dlatego jesteś teraz w samochodzie z pistoletem i chcesz z tym wszystkim skończyć? Zgadza się?".
- Zgadza się - odpowiada Frank. W jego głosie pobrzmiewają pierwsze
oznaki wyciszenia.
- Opowiedz mi coś więcej. Co dokładnie się wydarzyło? Kiedy ostatnio w twoim życiu wszystko szło dobrze i co się od tego czasu stało, że
wszystko się spieprzyło? - Evans zachęca go do rozmowy. Frank zaczyna
relacjonować wydarzenia od momentu, kiedy zwolniono go z pracy. Kiedy na
chwilę milknie, Evans zwraca się do niego: - Naprawdę? Powiedz coś
więcej.
Frank opisuje swoje problemy. W którymś momencie, zgodnie ze wskazówkami
Kramera, Evans pyta:
- I przez to wszystko poczułeś się wściekły? Sfrustrowany? Zniechęcony?
Straciłeś nadzieję? Jak się czułeś dokładnie? - Czeka, aż Frank dobierze
słowa, które najlepiej opiszą jego samopoczucie.
- Miałem dość - przyznaje w końcu Frank.
- Czyli miałeś dość, a zakaz zbliżania okazał się kroplą, która
przepełniła czarę?
- Tak - potwierdza Frank. Jego głos, wcześniej wrogi, jest
spokojniejszy.
Wystarczyło kilka zdań, by Frank przeszedł od tego, że odmawiał rozmowy,
do słuchania i jej nawiązywania. Co się stało? Rozpoczął się najbardziej
kluczowy etap negocjacji - krok, który nazywam przekonywaniem. Jest to
etap, na którym rozmówca przestaje stawiać opór, a przechodzi do
słuchania i następnie rozważania tego, co zostało powiedziane.
Co sprawiło, że Frank zaczął słuchać i przekonywać się do tego, co mówił
porucznik Evans? Zmiana nastąpiła nieprzypadkowo. Sekret tkwił w wyartykułowaniu na głos tego, co Frank myślał, ale czego nie mówił.
Kiedy słowa porucznika zgodne były z tym, co Frank myślał, dał się
wciągnąć w rozmowę i zaczął mówić "tak".
Cykl Perswazji
Ty prawdopodobnie nie bywasz w takich sytuacjach jak ci, którzy
negocjują z porywaczami. Niemniej codziennie usiłujesz przekonać kogoś,
aby coś zrobił, prawda? I to niemal każdego spotkanego człowieka.
Komunikacja to wysiłek mający na celu porozumienie się z innymi po to,
aby nakłonić ich do zrobienia czegoś innego niż do tej pory. Może
starasz się im coś sprzedać? Może przemówić im do rozsądku? A może
wywrzeć na nich wrażenie, że jesteś odpowiednim kandydatem na dane
stanowisko, do awansu lub związku?
Tymczasem wyzwanie polega na tym, że ludzie mają swoje własne potrzeby,
pragnienia, cele. Mają tajemnice, które przed tobą ukrywają. Są
zestresowani, zapracowani i często wydaje się im, że nie potrafią
rozwiązać swoich problemów. Aby poradzić sobie ze stresem i brakiem
poczucia bezpieczeństwa, wznoszą wokół siebie mury, a wówczas trudno się
z nimi dogadać, nawet jeżeli dążycie do tego samego celu. Jeśli osoby te
nastawione są wrogo, porozumienie staje się niemożliwe.
Spodziewasz się, że uda ci się pokonać wspomniane przeszkody, gdy
zbliżysz się do tych osób uzbrojony w rozsądek i fakty lub zaczniesz je
zachęcać/prosić/argumentować - ale często bywa inaczej. Zamiast tego
dostajesz po głowie i nie masz bladego pojęcia dlaczego (ile razy
wyszedłeś ze spotkania promocyjnego, narady w biurze, w trakcie kłótni z partnerem lub dzieckiem, potrząsając głową i powtarzając: "Co się, u diabła, stało?").
Dobra wiadomość jest taka, że możesz się dogadać. Wystarczy, że po
prostu zmienisz swoje podejście. Techniki, które opisuję w niniejszej
książce, skutecznie stosują w najbardziej rozpaczliwych sytuacjach
negocjujący z porywaczami. Są one równie skuteczne, gdy usiłujesz
dogadać się z szefem, współpracownikiem, klientem, kochanką czy nawet
agresywnym nastolatkiem. Są proste, działają szybko, zapewniają niemal
natychmiastowy sukces.
Techniki te są efektywne, ponieważ odwołują się do tego, co w skutecznym
porozumiewaniu się ma zasadnicze znaczenie - do czegoś, co nazywam
Cyklem Perswazji (por. rys. 1.1). Tworząc Cykl Perswazji, inspirowałem
się przełomowym dziełem Jamesa Prochaski i Carla DiClemente
Transtheoretical Model of Change ["Transteoretyczny model zmiany"] i przedstawionymi tam pomysłami, a także dokonaniami Williama R. Millera i Stephena Rollnicka zaprezentowanymi w książce Wywiad motywujący.
Perswazja zawsze przebiega zgodnie z etapami tego cyklu. Aby
przeprowadzić przezeń innych, od początku do końca, musisz rozmawiać z nimi w sposób, dzięki któremu przejdą:
od oporu do słuchania
od słuchania do zastanowienia się
od zastanowienia się do chęci, by coś zrobić
od chęci, by coś zrobić, do zrobienia tego
od zrobienia tego do zadowolenia z wykonania czynności i kontynuowania
jej.
Główną ideą oraz obietnicą tej książki, "sekretem tego, jak porozumieć
się absolutnie z każdym" jest to, że porozumiesz się z nim dzięki temu,
że go "przekonasz". "Przekonanie" następuje, kiedy rozmówca przechodzi
od oporu do słuchania i dalej - do zastanowienia się nad tym, co mówisz.
Jak na ironię kluczem, by przekonać innych do siebie, a następnie
przeprowadzić ich przez resztę cyklu, jest nie to, co ty mówisz im, lecz
to, co dzięki twoim namowom oni powiedzą tobie - oraz to, co dzieje się
w ich głowach w trakcie tego procesu.
W kolejnych rozdziałach przedstawię dziewięć podstawowych zasad i dwanaście szybkich technik, które możesz zastosować, aby przeprowadzić
innych przez kolejne etapy Cyklu Perswazji. Opanuj te zasady i techniki,
a będziesz mógł je zastosować w każdej sytuacji, w życiu zawodowym i osobistym. Są to te same zasady, których uczę agentów FBI i negocjujących z porywaczami po to, by potrafili zbudować atmosferę
empatii, rozładować konflikt i przekonać kogoś do pożądanego
rozwiązania. Kiedy poznasz te reguły, nie będziesz już zakładnikiem
gniewu, lęku, braku zainteresowania czy ukrytych motywów innej osoby. To
dlatego, że będziesz mieć w ręce narzędzia potrzebne ci do odwrócenia
sytuacji na swoją korzyść.
RYS. 1.1. CYKL PERSWAZJI
W książce znajdziesz różne sposoby na rozwiązanie każdej problematycznej
sytuacji. To dlatego, że choć pod wieloma względami jesteśmy do siebie
podobni, każdy z nas działa po swojemu. Zasady, które podaję w części
II, są uniwersalne, ale nie wahaj się stosować także technik z części
III i IV, jeżeli pasują do twojej osobowości i sytuacji życiowej.
Sekret: Łatwo jest się porozumieć
W technikach, których nauczysz się z tej książki, nie ma nic magicznego.
Prawdę mówiąc, tajemnicą, którą odkryjesz, jest to, że porozumienie z innymi jest prostsze, niż się wydaje. Aby zobrazować to stwierdzenie,
opowiem historię Davida, pewnego dyrektora naczelnego, który zastosował
moje techniki, aby jego kariera potoczyła się nowym torem, a jednocześnie po to, żeby uratować swoją rodzinę.
Kompetencje zawodowe Davida nie podlegały dyskusji, ale on sam był
despotyczny i brakowało mu taktu. Dyrektor techniczny odszedł,
twierdząc, że bardzo podobało mu się w firmie, ale nie mógł znieść
szefa. W reakcji na obelgi Davida pracownicy wykonywali swoje obowiązki
byle jak. Inwestorzy uważali, że zachowuje się on obcesowo i protekcjonalnie, i rezygnowali z inwestowania w jego firmę.
Rada nadzorcza skontaktowała się ze mną, aby przekonać się, czy David
potrafi zmienić swoje zachowanie. Po spotkaniu z nim miałem co do tego
duże wątpliwości, ale wiedziałem, że muszę podjąć wysiłek porozumienia.
Gdy David i ja rozmawialiśmy o jego stylu zarządzania, zapytałem:
- A jak pański styl sprawdza się w domu?
- Ciekawe, że pan o to pyta - odparł. Kiedy zainteresowałem się
dlaczego, wyjaśnił: - Mam piętnastoletnie dziecko, które jest zdolne,
ale leniwe, i chociaż wszystkiego próbowałem, nic nie skutkuje. Źle się
uczy, a moja żona po prostu je rozpieszcza. Kocham moje dziecko, ale
czuję do niego nieomal obrzydzenie. Byliśmy z nim u lekarza i ma jakieś
problemy z nauką czy z koncentracją. Nauczyciele usiłują mu pomóc, ale
ono po prostu nie stosuje się do żadnych zaleceń. Myślę, że to dobry
dzieciak, ale zwyczajnie nie mam pojęcia, o co tu chodzi.
Wiedziony przeczuciem nauczyłem go kilku szybkich technik porozumiewania
się i doradziłem, aby przetestował je w pracy i w domu. Umówiliśmy się
na rozmowę za tydzień, ale już po trzech dniach dostałem od Davida
wiadomość. Napisał: "Panie Goulston, proszę, żeby zadzwonił pan do mnie
najszybciej, jak to możliwe. Chciałbym o czymś z panem porozmawiać".
Pomyślałem sobie: "O Boże, co znowu?", i oddzwoniłem. Byłem zaskoczony,
że kiedy odebrał, usłyszałem w jego głosie emocje.
- Myślę, że uratował mi pan życie - powiedział.
- Co się stało? - zapytałem.
- Zrobiłem dokładnie tak, jak mi pan poradził.
- Chodzi o zarząd i współpracowników? Jak...?
Przerwał mi.
- Nie, jeszcze z nimi nie rozmawiałem. Chodzi o mojego syna. Pojechałem
do domu, wszedłem do jego pokoju i powiedziałem, że muszę z nim pogadać.
Potem powiedziałem mu: "Założę się, że czujesz, że nikt z nas nie wie,
jak to jest, kiedy słyszysz, że jesteś bystry, ale nie korzystasz z inteligencji, żeby się dobrze uczyć. Prawda?". Miał w oczach łzy, tak
jak pan przewidział. Zadałem mu kolejne pytanie, które pan zasugerował -
ciągnął David. - "Pewnie czasem wolałbyś nie być aż tak inteligentny, bo
wtedy nie wymagalibyśmy od ciebie tak dużo i nie ciosalibyśmy ci przez
cały czas kołków na głowie, że masz się bardziej starać, zgadza się?"
Zaczął płakać... Ja też miałem łzy w oczach. Później zapytałem go: "Bardzo
ci ciężko?". - Davidowi załamał się głos. - Ledwie mógł cokolwiek z siebie wykrztusić. Odparł: "Jest coraz gorzej i nie wiem, jak długo
jeszcze będę w stanie to znosić. Wszystkich rozczarowuję, nieustannie".
David powiedział mi, że w tym momencie też zaczął płakać. "Dlaczego nie
mówiłeś mi, że jest aż tak źle?", zapytał syna. A potem z bólem w głosie
opisał ciąg dalszy:
- Mój syn przestał płakać i spojrzał na mnie z gniewem i urazą, które
musiał chować od lat. A potem wyjaśnił: "Bo nie chciałeś wiedzieć". I miał rację.
- A co pan zrobił? - dopytywałem.
- Nie mogłem pozwolić, żeby w tej sytuacji pozostał sam - kontynuował
David. - Więc powiedziałem mu: "Poradzimy sobie z tym. Teraz pójdę po
swojego laptopa i popracuję, siedząc na twoim łóżku. Dotrzymam ci
towarzystwa, gdy będziesz odrabiać zadanie. Nie mogę pozwolić, żebyś był
sam, kiedy czujesz się tak okropnie". Od kilku dni robimy tak codziennie
i wydaje mi się, że i on, i my najgorsze mamy za sobą. - Przerwał na
chwilę, po czym dodał: - Pomógł mi pan uniknąć katastrofy. Jak mogę się
panu odwdzięczyć?
- Proszę to, co zrobił pan z synem, zastosować w firmie.
- Co pan ma na myśli?
- Pozwolił pan swojemu synowi dać upust uczuciom - wyjaśniłem. - Gdy pan
to zrobił, on wyznał, co naprawdę się z nim dzieje. I trzeba panu
przyznać, że świetnie pan sobie z tą sytuacją poradził. Ale jest całe
mnóstwo ludzi, począwszy od członków zarządu po kadrę kierowniczą,
którzy postrzegają pana dokładnie tak, jak niedawno pana syn. Oni też
muszą dać upust frustracji, jaką pan w nich wywołuje.
David wyznaczył dwa spotkania: jedno z zarządem, a drugie z kadrą
kierowniczą. Obu grupom oświadczył to samo. Zaczął twardo: "Muszę wam
powiedzieć, że jestem naprawdę bardzo rozczarowany... (w tym momencie obie
grupy przygotowały się na ostry atak) ...jestem bardzo rozczarowany, że
naskakiwałem na was wszystkich i że nie słuchałem, co mi mówiliście,
podczas gdy wy przez cały czas próbowaliście chronić tę firmę i mnie
przede mną samym. Nie chciałem słuchać, ale teraz słucham". A potem
opowiedział o swoim synu i podsumował: "Proszę, abyście dali mi drugą
szansę, ponieważ uważam, że możemy wszystko naprawić. Jeśli po raz
kolejny wyrazicie swoje opinie, będę słuchać i pomogę wam znaleźć sposób
na realizację waszych pomysłów".
Zarówno jego zarząd, jak i kadra kierownicza nie tylko zdecydowali, że
dadzą Davidowi drugą szansę, ale także urządzili mu owację na stojąco.
Jaki morał płynie z tej historii? Taki, że właściwe słowa mają potężną
moc uzdrawiającą. W przypadku Davida kilkaset słów ocaliło jego
stanowisko, firmę i relację z synem.
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Przyjrzyj się obu historiom
opisanym w tym rozdziale, a przekonasz się, że detektyw Kramer i David
zastosowali podobne podejście do osiągnięcia zupełnie odmiennych celów.
Detektyw Kramer powstrzymał zrozpaczonego człowieka przed samobójstwem,
podczas gdy David uniknął zwolnienia z firmy i naprawił relacje z rodziną. Skuteczność tych technik - oraz innych, które poznasz - tkwi w tym, że można je zastosować wobec niemal każdej osoby i w każdej
sytuacji.
Dlaczego pojedynczy zestaw narzędzi do porozumiewania się ma tak
uniwersalne działanie? Ponieważ, choć nasze życie i nasze problemy
bywają bardzo różne, nasze mózgi pracują bardzo podobnie. W kolejnym
rozdziale przyjrzymy się pokrótce, dlaczego nasze umysły poddają się lub
nie poddają perswazji - i dlaczego porozumienie się z osobą, z którą nie
możemy się dogadać, zależy od tego, czy zwracamy się do jej mózgu.
2. Odrobina nauki. W jaki sposób mózg przechodzi od "nie" do "tak"
2
Odrobina nauki. W jaki sposób mózg przechodzi od "nie" do "tak"
Co dzieje się, gdy dwoje ludzi rozmawia ze sobą? Jest to naprawdę
podstawowe pytanie, ponieważ to podstawowy kontekst każdej perswazji.
MALCOLM GLADWELL, AUTOR KSIĄŻKI PUNKT PRZEŁOMOWY
Myślę jak lekarz, więc wersję roboczą tego rozdziału zapełniłem
rysunkami różnych części mózgu i objaśnieniami dotyczącymi jego
funkcjonowania. Kiedy skończyłem, pokazałem ją Ellen, mojej redaktorce,
spodziewając się reakcji: "O rany. Ale super".
Ellen szybko przejrzała fragment o mózgu.
- Paskudztwo - powiedziała dosadnie.
Zrozumiałem, co ma na myśli. Większość czytelników tej książki nie
będzie zainteresowana neuronami i neurotransmiterami oraz istotą szarą i istotą białą. Jeżeli należysz do ich grona, to zechcesz po prostu
dowiedzieć się, jak dogadywać się z innymi. Nie zainteresuje cię to, co
dzieje się w tym czasie w ich mózgach.
Ale jest pewien szkopuł: kiedy zrozumiesz, w jaki sposób mózg przechodzi
od oporu do przekonania, zyskasz ogromną przewagę - bo niezależnie od
tego, co pragniesz przekazać, musisz zwracać się właśnie do mózgu. Oto
dlaczego uczę negocjatorów, dyrektorów, kierowników, rodziców i każdego,
kto musi porozumieć się z trudną osobą, jak funkcjonuje mózg i jak jest
zbudowany.
Mimo to zastosowałem się do mądrej rady Ellen i skróciłem pierwotną
wersję tekstu. Zniknęły rysunki mózgu i nudne wykłady z anatomii. Co
pozostało? Trzy najważniejsze pojęcia, które pozwolą ci dostrzec, co
dzieje się w głowie innej osoby, którą usiłujesz przekonać do czegoś.
Kiedy zrozumiesz wszystkie trzy: "trzyczęściowy mózg", "porwanie jądra
migdałowatego" i "neurony lustrzane" - o funkcjonowaniu mózgu będziesz
wiedzieć wszystko, czego ci trzeba do porozumienia się z drugim
człowiekiem.
Trzyczęściowy mózg
Ile masz mózgów? To podchwytliwe pytanie, ponieważ odpowiedź (jak
prawdopodobnie wiesz, jeśli miałeś w szkole lekcje biologii) brzmi: nie
jeden, ale trzy.
Twój mózg ma trzy warstwy, które ewoluowały przez miliony lat:
prymitywną warstwę gadzią, bardziej rozwiniętą warstwę wykształconą u ssaków - i ostatnią warstwę, obecną u naczelnych. Wszystkie one są
wzajemnie powiązane, ale mimo to często działają, jakby były trzema
oddzielnymi mózgami - i często walczą ze sobą. Oto jak się zachowują:
Niższa, gadzia część, to fragment mózgu, który warunkuje reakcję walki
lub ucieczki. Ten obszar odpowiada za działanie i reagowanie bez
zbytniego zastanawiania się. Może również sprawić, że w sytuacji,
którą uznasz za kryzysową, zastygniesz z przerażenia - będziesz jak
sparaliżowany.
Środkowy - ssaczy - mózg to siedziba twoich emocji (możesz go nazwać
wewnętrznym histerykiem). Tu rodzą się intensywne uczucia: miłość,
radość, smutek, gniew, żal, zazdrość, przyjemność.
Wyższy mózg, mózg naczelnych, jest jak Spock z serialu
Star Trek -
to ta część, która logicznie ocenia sytuację i tworzy świadomy plan
działania. Zbiera dane z części gadziej i ssaczej, przesiewa je,
analizuje i podejmuje praktyczne, mądre i etyczne decyzje.
W trakcie ewolucji młodsze obszary mózgu nie wyparły jego starszych -
prymitywnych - części. Zamiast tego wykształciły się nad nimi. Mózg
środkowy znajduje się nad mózgiem niższym; wyższy mózg tworzy warstwę na
mózgu środkowym. A wszystkie trzy sprawują kontrolę nad tym, jak każdego
dnia myślisz i jak się zachowujesz.
Te trzy części współpracują ze sobą w niewielkim stopniu. Przeciwnie - w o wiele większym stopniu mają tendencję do tego, by się rozdzielać i funkcjonować niezależnie, zwłaszcza gdy odczuwamy stres. Gdy tak się
dzieje, zaczyna dominować wpływ mózgu gadziego lub ssaczego. Myślący
mózg ludzki zostaje zepchnięty na drugi plan, a prymitywne instynkty
biorą górę.
Ale co to wszystko ma wspólnego z porozumiewaniem się z innymi? To
proste: aby do kogoś dotarło, co mówimy, musimy zwracać się do jego
wyższego ludzkiego mózgu - a nie do mózgu węża czy szczura. Jeżeli
usiłujesz przekonać kogoś, kto jest rozwścieczony, buntuje się, martwi
lub czuje się zagrożony, to masz problem, ponieważ w takich sytuacjach
mózg wyższy nie gra pierwszych skrzypiec. Jeśli rozmawiasz z szefem,
klientem, współmałżonkiem lub dzieckiem, kimś, kto kontrolowany jest
przez mózg niższy lub środkowy, zwracasz się do węża przypartego do muru
lub w - najlepszym wypadku - do rozhisteryzowanego królika.
W takiej sytuacji twój sukces w całości zależy od tego, czy będziesz w stanie sprawić, że rozmówca stopniowo przejdzie od mózgu gadziego do
ssaczego, a następnie do ludzkiego (jak tego dokonać, nauczę cię w dalszej części książki). Na razie jednak przyjrzymy się temu, dlaczego
prymitywny mózg może przejąć nad nami władzę i sprawić, że wiele wieków
ewolucji pójdzie w niepamięć. Zasadniczą rolę odgrywa tu obszar mózgu o nazwie jądro migdałowate (inaczej: ciało migdałowate).
Porwanie jądra migdałowatego oraz śmierć racjonalnej myśli
Twoje jądro migdałowate, niewielki obszar mózgu, szybko wkracza do
akcji, kiedy wyczuwa, że coś ci zagraża - na przykład kiedy zbliża się
do ciebie nieznajomy na nieoświetlonym parkingu. To zagrożenie nie
zawsze musi mieć wymiar fizyczny. Mogą je także wywołać ostre słowa,
problemy finansowe lub nawet urażone ego.
W sytuacjach, w których wyczuwasz zagrożenie, zaalarmowana zostaje
również kora czołowa, część twojego mózgu odpowiadająca za logiczne
myślenie. Wyższy obszar mózgu pragnie to zagrożenie analizować, na co
nie zawsze jest czas. Dlatego twoje ciało przekazuje kontrolę nad
przebiegiem impulsów do kory czołowej (biegną lub nie) jądru
migdałowatemu.
Niekiedy w sytuacjach skrajnego przerażenia jądro migdałowate
natychmiast wyłącza wyższy mózg, co sprawia, że działasz, kierując się
prymitywnym instynktem. W większości jednak wypadków, zanim wykona
jakikolwiek krok, jądro migdałowate ocenia sytuację. Aby zrozumieć ten
proces, wyobraź sobie, że ciało migdałowate to stojący na kuchence
garnek wypełniony po brzegi wodą. Gdy podgrzewasz go stopniowo, woda
może lekko wrzeć całymi godzinami. Podkręć jednak ogień, a w końcu
zacznie bulgotać i wykipi. Tak samo jest z jądrem migdałowatym. Dopóki
"delikatnie wrze" i "nie bulgocze", masz dostęp do wyższego mózgu,
dzięki któremu możesz zatrzymać się, zastanowić, rozważyć wszystkie
opcje i dokonać mądrego wyboru. Kiedy jednak jądro migdałowate zaczyna
"kipieć", jest po bombkach.
Właśnie ten punkt określamy jako porwanie jądra migdałowatego - terminem
stworzonym przez psychologa Daniela Golemana, twórcę koncepcji
inteligencji emocjonalnej. Określenie "porwanie" jest bardzo adekwatne,
ponieważ na tym etapie (jeśli wybaczysz mi dygresję i kolejną metaforę)
inteligentny i rozsądny pilot twojego mózgu - kora czołowa - nie
sprawuje już kontroli. Zamiast niej samolotem kieruje wąż. Zdolność
logicznego myślenia gwałtownie maleje, pamięć szwankuje, a hormony
stresu zalewają organizm. Gwałtowny napływ adrenaliny nie pozwoli ci
jasno myśleć przez kolejne minuty (aby efekty jej działania ustąpiły w pełni, muszą minąć godziny). Ta koncepcja bez wątpienia bardzo
przemawiała do Golemana, ponieważ kiedy doświadczasz porwania jądra
migdałowatego, znika cała twoja inteligencja emocjonalna.
Jeżeli osobie, która doświadcza pełnego porwania jądra migdałowatego,
starasz się przemówić do rozsądku, podając fakty, to tracisz czas. Ale
jeśli zainterweniujesz, zanim jądro migdałowate zacznie kipieć, wyższy
mózg rozmówcy nie przestanie sprawować kontroli (przypomina to solenie
wody, którą podgrzewasz - temperatura wrzenia słonej wody jest wyższa
niż czystej, co sprawia, że roztwór soli ma mniejszą tendencję do
wykipienia).
Wiele technik radzenia sobie z osobami rozwścieczonymi, przestraszonymi
lub stawiającymi opór, których cię nauczę, bazuje właśnie na tym, aby
nie dopuścić do porwania ciała migdałowatego. Jeśli ci się to uda,
będziesz mówić do ludzkiego mózgu, a twoje słowa dotrą do rozmówcy.
Wiele lat temu, tuż po tym, jak u mojego ojca zaczęła rozwijać się
choroba Alzheimera, pewnego dnia matka zadzwoniła i powiedziała:
- Twój tata doprowadza siebie i mnie do szału. Nie chce wychodzić z domu, spacerować ani nawet pojechać na przejażdżkę. Musisz przyjechać i z nim porozmawiać.
Matka nie należała do osób, które chętnie proszą kogokolwiek o pomoc,
ale najwyraźniej stała się zakładniczką ojca - a dokładniej jego
choroby.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki