p
Przedmowa
Przedmowa
Daniel Z. Lieberman, współautor Mózg chce więcej
"Jaki z tego pożytek?" Po wydaniu Mózg
chce więcej - książki, która nieoczekiwanie stała się międzynarodowym
bestsellerem - wciąż słyszeliśmy to pytanie. Kwestia głębokiego wpływu
dopaminy na ludzkie życie poruszyła czytelników na całym świecie, ale
pragnęli oni czegoś więcej - poradnika, który pozwalałby wykorzystać
potencjał tej potężnej cząsteczki.
Najlepsze, co mogliśmy zrobić, to powiedzieć: "Pożytkiem jest wiedza".
Nie była to odpowiedź, jaką chcieli usłyszeć nasi agenci czy wydawca,
ale wystarczyła do zainicjowania globalnej dyskusji.
Z biegiem lat apele o napisanie drugiej książki przybrały na sile.
Czytelnicy potrzebowali czegoś więcej niż tylko zrozumienia; chcieli
strategii, które pomogłyby im poruszać się po sferach życia napędzanych
dopaminą. Mike i ja usiedliśmy więc do rozmów o napisaniu kontynuacji.
Od czasu wspólnej pracy nad Mózg chce więcej nasze życie zawodowe
ewoluowało i postanowiliśmy wykorzystać w pracy nad tekstem to, co stało
się mocną stroną każdego z nas. Przejrzałem opisy badań, które mogły
pomóc lepiej zrozumieć, jak radzić sobie ze złożonością wpływu dopaminy
na nasze życie, i zgromadziłem zasadniczą część materiałów źródłowych do
tej publikacji. Przez wiele miesięcy pracowaliśmy wspólnie nad wczesnymi
wersjami kilku rozdziałów. A kiedy nadszedł moment, aby przekształcić
szkice w książkę, stery przejął Mike.
Jako doświadczony pisarz, obyty z wieloma gatunkami literackimi, a także
szanowany wykładowca na Uniwersytecie Georgetown, Mike posiada wyjątkową
umiejętność rozjaśniania skomplikowanych tematów w gawędziarskim stylu.
Jego obeznanie z naukami ścisłymi, jak również duże doświadczenie w pisaniu scenariuszy, powieści oraz wspomnień, pozwalają mu przekładać
skomplikowane koncepcje na opowieści, z którymi można się utożsamić, a to wielka sztuka. Jest to umiejętność niezbędna, gdy chodzi o coś tak
złożonego, jak nauka przekształcania nieokiełznanej energii dopaminy w potężnego sojusznika.
Niniejsza książka autorstwa Mike'a odważnie podejmuje wyzwanie, jakim
jest uchwycenie dwoistej natury dopaminy - z jednej strony napędza ona
geniusz, z drugiej kusi, by ulec niższym instynktom. To podróż przez
najbardziej obiecujące strategie przywracania równowagi w układzie
dopaminowym - takie, które przedkładają spełnienie nad szaleństwo.
Ta książka nie oferuje łatwych odpowiedzi, ponieważ w obliczu złożoności
życia proste rozwiązania zwykle zawodzą. Zamiast tego proponuje
odpowiedzi trudne - pomocne jednak w odkrywaniu kierunków, w które
naprawdę warto inwestować energię i którymi warto wytrwale podążać.
Dopamina jest zarazem potężna i sprytna. Skłonienie jej do pracy na
twoją korzyść wymaga rozwijania siły charakteru, lecz samo to nie
wystarczy. Musisz także poznać sztuczki, do których się ucieka - i umieć
ją przechytrzyć.
Mam nadzieję, że ta książka nauczy cię, jak nie pozwolić, by rządziła
tobą dopamina. Pokaże ci, na co zwracać uwagę, kiedy nie odpuszczać i -
ostatecznie - jak zyskać poczucie dobrze przeżywanego życia. Przygotuj
się na wędrówkę przez labirynt umysłu, w trakcie której odkryjesz
sekretne sposoby na przejęcie kontroli nad ukrytą mocą cząsteczki
niedosytu.
Wprowadzenie. Znajdźmy odpowiedzi i poszukajmy... kolejnych
Wprowadzenie
Znajdźmy odpowiedzi i poszukajmy... kolejnych
Najważniejszą substancją chemiczną w ludzkim mózgu jest dopamina.
Nie oznacza to, że inne neuroprzekaźniki są nieistotne. W rzeczywistości
są one wręcz niezbędne. Serotonina często odgrywa kluczową rolę w przypadku leczenia depresji. Endorfiny wpływają na nastrój i pomagają
łagodzić ból. Oksytocyna jest niezastąpiona podczas seksu oraz budowania
więzi i przejawiania zachowań macierzyńskich. Lęk, zaburzenia
odżywiania, zmaganie się z traumą - aby sobie z nimi radzić,
potrzebujemy pogłębionej wiedzy o wielu substancjach chemicznych
współdziałających w mózgu.
Jeśli chodzi o doświadczanie życia tu i teraz, powinniśmy jednak zacząć
od dopaminy. Ona stanowi klucz do zrozumienia naszych pragnień i tego,
dlaczego reagujemy w określony sposób. A jeśli chcesz zmienić swoje
spojrzenie na świat i sposób działania, zostaw na boku inne
neuroprzekaźniki i przejdź wprost do niej. Bez dwóch zdań. Zależy ci na
odnalezieniu się w relacji romantycznej? Odpowiedzią jest dopamina. Na
odróżnieniu pożądania od czułości? Znów dopamina. Chcesz ogarnąć
skłonność do zachowań ryzykownych? Dopamina. Zapanować nad pokusą
niewierności, przeglądania internetowej pornografii, skrolowania mediów
społecznościowych, śledzenia złych wiadomości, życia na haju,
ustępliwości, przedkładania pracy ponad rodzinę lub odsuwania
najważniejszych obowiązków na dalszy plan? Dopamina, dopamina,
dopamina.
Kiedy stajemy na rozstaju dróg, dopamina popycha nas do zdobywania i odkrywania. Powstała, aby służyć tym właśnie celom, ponieważ te
działania okazywały się przydatne - umożliwiały nam przetrwanie. Świat
jest jednak tak skonstruowany, że na tej samej ścieżce napotykamy
również opcje szkodliwe, a nawet niebezpieczne - niepokojące pokusy i złe pomysły, które na nas działają. W takich momentach dopamina może
sprowadzić nas na manowce i to robi. Dlaczego? Na każdym kroku
podpowiada nam: A może zamienisz to, co już masz, na możliwość
uzyskania czegoś jeszcze lepszego?
To już niedaleko - dodaje. - Zaufaj mi.
Jeszcze kilkaset lat temu głównym wyzwaniem dla ludzi było przetrwanie.
Wszystko, co nowe i nieznane, mogło być niebezpieczne - ale też mogło
się przydać, a nawet uratować życie. W obliczu zagrożeń i możliwości
czających się za każdym rogiem układ dopaminowy miał rozbudzać w nas
natychmiastową, silną i natarczywą potrzebę badania tego, co nieznane i nieoczekiwane. Ponadto jego ewolucja zmierzała do konkretnego celu:
ścisłego splecenia owej potrzeby ze zdolnością do planowania,
rozumowania i kreatywnego myślenia w sytuacjach, które tego wymagały.
Dzięki temu nieznane nie tylko nas fascynuje, ale też rwiemy się do jego
odkrywania. Dwoiste działanie dopaminy napędzało rozwój naszego gatunku:
motywowało do zdobywania wiedzy o otaczającym nas świecie, a następnie
do wykorzystywania jej, aby go sobie podporządkować.
Przeskoczmy do XXI stulecia, kiedy to górujemy nad światem niczym
bogowie. Telefony komórkowe, telewizory, kuchenki mikrofalowe, podróże
lotnicze, a nawet instalacje wodociągowe - okiełznaliśmy zamieszkiwaną
przez nas przestrzeń. Nawet fantastyka naukowa ostatnich dekad nie
przewidziała tak spektakularnego stylu życia, jaki osiągnęliśmy.
Monarchą z czasów Szekspira wstrząsnąłby widok naszego najzwyklejszego
sklepiku spożywczego. (O ile w ogóle by do niego dotarł. Władca ten
zapewne dostałby zawału na widok samochodu, którym byśmy tam jechali,
nie mówiąc już o magii oświetlenia elektrycznego i utwardzonych dróg).
Mimo to nie ma dnia, w którym choć przez chwilę nie zastanawiamy się,
czy ten albo inny cud - czy to małżonek, praca, samochód, mieszkanie,
telewizor, trampki, talia czy konto bankowe - już nas nieco nie nudzi. W tym momencie wkracza dopamina.
"Na pewno stać mnie na więcej - myśli się wtedy. - Chcę... więcej".
Stąd ironia: dopamina umożliwiła nam zbudowanie świata, który zaspokaja
większość naszych potrzeb czy nawet kaprysów, a zarazem sprawiła, że
świat ten jest niemal pozbawiony bezpośrednich zagrożeń, do tego
stopnia, iż obecnie rzadko potrzebujemy natychmiastowej reakcji dopaminy
i jej silnego działania. A ponieważ ewolucja przebiega powoli, stajemy
przed nowym wyzwaniem: wiele spośród tego, co robi dopamina, okazuje się
nie tylko niepotrzebne, ale wręcz problematyczne. Wypełniwszy swoją
funkcję, dopamina nie utraciła swoich mocy na odpowiednim etapie
ewolucji. Pozostała w niezmienionej postaci. W związku z tym w dzisiejszym świecie często bywa winowajczynią.
Dopamina pełni większość swoich ważnych funkcji poza naszą świadomością
i wywołuje problemy, gdy skupiamy się na czymś świadomie. Obecnie
dostrzegamy jej działanie w sytuacjach, w których nie ma ona nic
konstruktywnego do zaoferowania. Pobudza nasze oczekiwania, rozprasza
uwagę, wyczulając na mało prawdopodobne zagrożenia, a także kusi
wątpliwymi okazjami, które odbierają nam spokój i łamią serca. Jakie to
dziwne, że ten sam biologiczny mechanizm, który wyposażył nas w zdolność
tworzenia świata pełnego cudów, dzisiaj tak często sprowadza nas do roli
rozchwianych, wiecznie niezaspokojonych poddanych rzeczywistości, którą
pomógł nam stworzyć.
Siedemset lat temu Chaucer napisał, że bliska zażyłość rodzi
lekceważenie, ale dostrzegł tylko połowę problemu. Zażyłość, czyli
poznanie, prowadzi też do znudzenia, a nuda to kwintesencja
doświadczania braku wyzwań. Jest to istotne, ponieważ ludzi cechuje
nieustająca potrzeba odczuwania choćby niewielkiego oporu i dlatego
napędzany dopaminą biologiczny imperatyw będzie się manifestował bez
względu na to, jak zadziwiające, pożądane i bezpieczne jest nasze
otoczenie. Ta część mózgu nakręca w nas niezaspokojenie. Gdy tylko nasz
mały kawałek świata przestaje dostarczać niespodzianek, które nas bawią,
stajemy się niespokojni. Wtedy cząsteczka niedosytu wysyła nas na
poszukiwanie czegoś nowego, w nieustanną pogoń za rozrywką, często tylko
pozorującą rzeczywistą potrzebę.
Problem ten nie jest nowy. Wpisuje się w ludzką naturę. Adam i Ewa mieli
do dyspozycji cały raj, a mimo to byli niespokojni. Jeśli przekroczysz
linię mety i zdobędziesz upragnioną nagrodę, będzie tylko kwestią czasu,
kiedy i ona ci się znudzi.
Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bezradni. Dopamina popycha nas do
działania, ale to od nas zależy, czy ulegniemy tej motywacji,
przestroimy ją, czy też wyłączymy.
Nie jest to łatwe. Musimy poskromić dopaminę, gdy popycha nas do takiego
więcej, którego nie potrzebujemy, i pozwolić jej działać, gdy obiecuje
nam więcej, które warto mieć. Taka umiejętność nie przychodzi
naturalnie. Budowanie tej zdolności jest tematem niniejszej książki.
Będziemy też potrzebować czegoś jeszcze. Czegoś, co na każdym kroku
będzie nam przypominało, że ten problem to więcej niż biologia i chemia.
W obliczu nacisków napędzanych dopaminą potrzebujemy perspektywy, która
da nam sensowny sposób na odnajdywanie się w życiu. To trudne zadanie,
nurtujące ludzi od momentu pojawienia się na Ziemi. Musimy się nauczyć
żyć tak, aby zapewnić sobie spokój nie tylko dziś, ale też optymistyczne
spojrzenie na przyszłość, i to w świecie, który wydaje się nie sprzyjać
żadnej z tych postaw. To tym trudniejsze, że rozwiązanie nie spadnie nam
z nieba. Trzeba będzie je znaleźć.
W filmie Zbrodnie i wykroczenia postać zagrana przez psychoanalityka
Martina Bergmanna opisała ten problem w pamiętny sposób:
Definiujemy siebie poprzez wybory, których dokonaliśmy. Jesteśmy w rzeczywistości sumą naszych wyborów. Wydarzenia rozgrywają się w tak
nieprzewidywalny i niesprawiedliwy sposób, że wydaje się, iż ludzkie
szczęście nie zostało uwzględnione w planie stworzenia. Tylko my, dzięki
naszej zdolności do kochania, nadajemy sens obojętnemu wszechświatowi. A jednak większość ludzi wydaje się mieć zdolność ciągłego podejmowania
takich starań, a nawet czerpania radości z prostych spraw, takich jak
rodzina, praca i nadzieja, że przyszłe pokolenia będą bardziej
wyrozumiałe1.
"Wydaje się, iż ludzkie szczęście nie zostało uwzględnione w planie
stworzenia". Pomimo ogromnego oczekiwania, rozbudzanego przez dopaminę,
nie ma automatycznej gwarancji trwałej satysfakcji, nie ma pewności, że
nadchodzące wydarzenia przyniosą poczucie spełnienia ani że to
spełnienie można osiągnąć, podążając za nurtem niepewnych obietnic,
które współczesny model życia wyciska z dopaminy.
"Tylko my, dzięki naszej zdolności do kochania, nadajemy sens obojętnemu
wszechświatowi".
I oto mamy odpowiedź. Musimy zmierzyć się nie tylko z codziennym
wyzwaniem rzucanym przez dopaminę, ale także z głębszą potrzebą sensu.
Jako ludzie z natury jesteśmy skazani na próby wyciszania wewnętrznej
walki między oczekiwaniem a rozczarowaniem. Walka ta wydaje się
nieuniknionym wytworem ubocznym pracy mózgu - tego cudownego,
nieszczęsnego motoru, który napędza nasze dążenie do postępu. Aby czuć
się lepiej w obliczu codziennych wyzwań związanych z dopaminą,
potrzebujemy mechanizmów radzenia sobie, które odzwierciedlają fakty z zakresu neuronauki. Chcąc znaleźć sens, musimy stworzyć narrację, która
połączy nas z celem na całe życie.
Twierdzę, że codzienne zmagania i potrzeba sensu są ze sobą
nierozerwalnie połączone. Rozwiązaniem jest dokonanie tego, czego nie
zrobiła ewolucja: znalezienie dei ex machina lub stworzenie go
samodzielnie - i to nie ma być byle jaki deus. Musimy znaleźć sens - a dokładniej drogę do sensu - który jednocześnie naprawdę pomoże nam
radzić sobie z codziennymi, a nawet cogodzinnymi zmaganiami, do których
zagrzewa nas dopamina.
No to zaczynajmy. Sekretem życia, jak śpiewał James Taylor, jest
radowanie się upływającym czasem. Czyli to, co pewien mądry młody
człowiek wyraził kiedyś następująco: "Życie płynie dość szybko. Jeśli
nie zatrzymasz się od czasu do czasu i nie rozejrzysz, możesz je
przegapić"2. Musimy przestać gonić za obietnicą jutra, jakby
przyjemność, jaką możemy czerpać z bieżącego dnia, była mniej ważna.
Musimy wybrać radość nie tylko z dążenia do tego, co może być, ale także
z doceniania tego, co jest. W tej książce zbierzemy sposoby na
okiełznanie tej części biologicznej natury, która łączy ciągły postęp z dokuczliwym niezadowoleniem, ale na tym nie poprzestaniemy. Nasze
zmagania i triumfy powinny składać się na coś większego. Życie, by uznać
je kiedyś za dobrze przeżyte, wymaga od nas zrównoważenia ciężaru
pragnienia z ciężarem posiadania.
Co za ironia. Opanowuje nas pragnienie pogoni za każdym potencjalnym
nabytkiem, który pojawi się na naszej drodze. A żeby temu nie ulec,
musimy szukać czegoś... więcej.
Część I tej książki rozpoczyna się od wyjaśnienia, czym jest dopamina
i jak działa. Omówienie tego neuroprzekaźnika i jego układów w mózgu
pozwoli ci zrozumieć naukowe podstawy wielu codziennych doświadczeń
człowieka. W dalszej części książki, gdy przedstawimy sposoby radzenia
sobie z wyzwaniami związanymi z dopaminą, informacje te pomogą ci
zidentyfikować i skuteczniej stosować analizowane przez nas metody.
Część II opisuje sposoby, które można wykorzystać, aby zwiększyć lub
zmniejszyć aktywność dopaminy. Znajdziesz tu metody pozwalające
redukować lub potęgować ogólny wpływ dopaminy na nastrój, popędy i zachowanie. Są dziś dostępne związki, terapie i działania, które mogą
zmienić twoje życie. Omówimy również inne obecnie badane możliwości.
Część III oferuje wsparcie w pracy nad poszczególnymi problemami
związanymi z dopaminą. Krok po kroku przedstawiamy tu techniki, które
pozwolą skuteczniej radzić sobie z określonymi wyzwaniami napędzanymi
przez cząsteczkę niedosytu. Metody te pomogą ci lepiej kontrolować
emocje i wybory, które sprawiają ci największe trudności.
Finał opisuje najbardziej kluczowy element poskramiania dopaminy. Po
omówieniu związanych z nią konkretnych problemów i sposobów ich
rozwikłania dostajemy kolejną szansę: możliwość odnalezienia sposobu na
radzenie sobie z podstawowymi uczuciami, za których sprawą te problemy
pojawiają się w naszym życiu tak często i z taką intensywnością. W tym
celu połączymy neuronaukę z czymś równie ważnym z zakresu idei.
Zaproponuję nowoczesne podejście do odwiecznego sposobu na codzienne
zmagania, abyśmy mogli stworzyć sobie bardziej satysfakcjonujące i pełniejsze życie.
To, co tu znajdziesz, zaskoczy cię - pozytywnie. Możesz poczuć się
lepiej. Wszystko zacznie się od twojej decyzji o podjęciu wysiłku -
wartego zachodu. Czytaj więc dalej.
CO MOGĘ ZROBIĆ TERAZ?
Celem pierwszej książki, Mózg chce więcej, było pokazanie
zaskakującego i głębokiego wpływu dopaminy na życie i kulturę. Celem
niniejszej jest wyposażenie cię w umiejętności, które pomogą ci na co
dzień zmieniać ten wpływ w korzystniejszy. Zalecenia, które tutaj
znajdziesz, wywodzą się z opublikowanych i uznanych przez recenzentów
badań medycznych i psychologicznych. W niektórych przypadkach
przeprowadziłem obszerne rozmowy z psychiatrą Danem Liebermanem,
współautorem poprzedniej książki, który przez całą karierę specjalizował
się w dostarczaniu ludziom praktycznych sposobów na poprawę
samopoczucia.
W tym momencie może ci się nie udać jasno określić, które z twoich
problemów mają związek z dopaminą - mimo to chcesz już zacząć działać.
Oto 5 prostych rzeczy, które możesz zrobić już teraz, by wzmocnić
pozytywny wpływ dopaminy i ograniczyć to, co zazwyczaj sprawia kłopoty.
Dzięki nim nabierzesz jeszcze więcej pewności siebie, zredukujesz
niepokój, a także zyskasz przewagę w walce z cząsteczką niedosytu.
Regularna aktywność fizyczna. Jednym ze sprawdzonych sposobów na
zwiększenie konstruktywnej aktywności dopaminy jest aktywność fizyczna.
Stosowana regularnie, nie tylko potencjalnie podbija poziom dopaminy,
ale i wzmacnia nawyk ćwiczeń (poprzez system nagrody dopaminowej, który
omówimy w części I). Poprawa wynikająca z regularnych ćwiczeń
prawdopodobnie zapewni ci lepszy nastrój, większą samokontrolę i silniejsze poczucie własnej wartości.
Priorytetowo traktuj sen. Odpowiednia ilość snu i jego regularny
rytm wywierają przemożny wpływ na układ dopaminowy. Niedobór snu wydaje
się zmniejszać pozytywne działanie dopaminy poprzez ograniczenie
dostępności receptorów umożliwiających jej aktywowanie - wyobraź sobie
miasto z wielką liczbą samochodów, ale niewieloma ulicami, którymi
mogłyby się przemieszczać3. Dobre nawyki związane ze snem
pomagają to naprawić. Ponadto układ dopaminowy jest powiązany z naszym
rytmem dobowym, czyli dwudziestoczterogodzinnym cyklem funkcjonowania
organizmu i mózgu. Zakłócenie jednego układu może się odbić na drugim.
Dobry sen stanowi zatem pośrednie wsparcie dla funkcji dopaminy, która z kolei wpływa na rytm dobowy powiązany ze wzrokiem, węchem, niektórymi
rodzajami funkcji motorycznych i układami nagrody, jak również ogólną
równowagą między układami organizmu4.
Włącz muzykę. Kiedy słuchasz muzyki, która ci się podoba - a przyjemność wydaje się kluczem do tego efektu - w mózgu aktywowanych
jest kilka szlaków nagrody związanych z dopaminą (w tym, z niejasnych
jeszcze powodów, szlaki związane z przetrwaniem). Co więcej, muzyka
rozbudowana, charakteryzująca się częstymi zmianami stylu, motywów i głośności, wywołuje większą aktywność neuronową niż muzyka
prostsza5. Mamy więc szybki i prosty sposób na pobudzenie
dobrych uczuć związanych z dopaminą: włącz muzykę, która naprawdę do
ciebie przemawia, utwory, które kochasz6.
Ćwicz wyciszenie. Niektóre rodzaje skupienia na sobie mogą
stymulować dopaminę. Weź na przykład jogę nidrę, rodzaj medytacji, ale
nie do końca. Jogę nidrę najlepiej rozumieć jako coś pomiędzy czuwaniem
a snem - jest stanem głębokiej koncentracji i świadomości, w który
możesz się wprowadzić. Nie trzeba w tym celu wchodzić w duchowe i filozoficzne aspekty jogi. Można to zrobić wyłącznie dla uzyskania
efektów. Prawdopodobnie jednak potrzebna będzie pomoc. Wyszukiwanie w internecie najczęściej prowadzi do spisów niejasnych zaleceń, takich jak
"wizualizuj swój cel" i "znajdź w swoim umyśle bezpieczne miejsce" - a one nie są zbyt pomocne. Zamiast tego spróbuj medytacji z przewodnikiem;
poszukaj w swoim otoczeniu lub na YouTubie kogoś, kto z powodzeniem
praktykuje jogę nidrę i ma doświadczenie w pomaganiu innym w osiągnięciu
tego stanu.
Co najmniej dwa badania wskazują, że joga nidra (i ogólnie joga)
zwiększa aktywność dopaminy. Taki jej wzrost wiąże się zwykle z większym
zaabsorbowaniem otaczającym nas światem, jednak wzrost pod wpływem jogi
nidry wydaje się powodować mniejsze zaangażowanie i aktywność, a to jest
dobre. Ten spadek przynosi pewne złagodzenie wymagań funkcji
wykonawczych - tej części umysłu, która pomaga nam planować, skupiać
się, pamiętać i wykonywać jednocześnie wiele zadań7. Inne
korzyści płynące z jogi nidry to wzrost poziomu serotoniny, która
wspomaga kontrolę nad nastrojami, oraz neurotroficznego czynnika
pochodzenia mózgowego (BDNF) - istotnego w przypadku kilku obszarów, w tym pamięci długotrwałej.
Odżywiaj się prawidłowo. Dobre odżywianie utrzymuje organizm w równowadze i pomaga wszystkim układom funkcjonować prawidłowo. Dotyczy
to również układu dopaminergicznego. Zdrowa dieta wspomaga zdolność
organizmu do produkcji dopaminy, a niezdrowa ją osłabia. Po prostu.
Nie daj się nabrać na wątpliwe obietnice dotyczące produktów
"zwiększających poziom dopaminy". Zwiększenie poziomu dopaminy poprzez
spożywanie "cudownych" produktów jest równie prawdopodobne jak zdobycie
gwiazdki Michelin poprzez dodanie odrobiny szafranu do gotowanego
kurczaka. O ile nie cierpisz na poważne niedobory żywieniowe, problem z dopaminą nie wynika z braku produktów spożywczych zawierających jej
chemiczne komponenty. Chude mięso, produkty mleczne i warzywa liściaste
mogą być dobre dla zdrowia, ale nie sprawią, że organizm zacznie
produkować więcej dopaminy.
Na początek. Przestarzały układ vs. współczesny świat
Na początek
Przestarzały układ vs. współczesny świat
Niniejsza książka jest przewodnikiem ukazującym, jak krok po kroku,
zagadnienie po zagadnieniu okiełznać działanie dopaminy - wzmocnić jej
wpływ, gdy brakuje nam motywacji, a osłabić, kiedy nas przepełnia, a także dostrajać, gdy stajemy przed bardziej złożonym wyzwaniem.
Stosując te techniki, zyskasz potężne narzędzia, które pomogą ci
poprawić jakość życia. Zanim jednak spróbujemy zmienić twoje podejście
do dopaminy, zacznijmy od odświeżenia elementarnej wiedzy.
Dopamina odgrywa kluczową rolę w wielu naszych świadomych działaniach i reakcjach, zwłaszcza tych związanych z motywacjami, nagrodą i wyborem.
Uczucia, których doznajemy, i podejmowane przez nas działania
najczęściej mają początek w czymś takim: Widzisz tę rzecz, której nie
masz? Tę, która jest dla ciebie nowa? Stwarza mnóstwo możliwości i trzeba ją sprawdzić. Chcesz ją mieć. Być może nawet jej potrzebujesz. A jak już ją zdobędziesz, prawie na pewno poczujesz większe
bezpieczeństwo, zadowolenie i pewność siebie - może nawet wszystko to
naraz. Nie wątp w to poczucie. Bierz się do roboty!
Problem polega na tym, że przez coś takiego jesteśmy bardziej podatni na
impulsy chwili, a mniej skłonni do podejmowania ostrożnych decyzji.
Kierujemy się bardziej pokusą niż dowodami, skupiając się na
domniemaniu, a nie na stanie faktycznym. W zaraniu ludzkości - gdy
przetrwanie wymagało ciągłej czujności - nieustające wyczulenie na
potencjalne ryzyko i korzyści sprawdzało się idealnie. Ale w nowoczesnym
świecie - tym cudownym i pełnym fantastycznych rozrywek? Taki system
wabi nas tysiącami okazji, z których wiele jest destrukcyjnych. Niektóre
atrakcje może rzeczywiście są coś warte, ale pozostałe mieszczą się
gdzieś między nieszkodliwą rozrywką a śmiertelnym zagrożeniem.
Upragnione bardzo odstaje od tego, co potrzebne. Najczęstszym
skutkiem tego konfliktu - prawdopodobnie tym, który skłonił cię do
sięgnięcia po tę książkę i jej poprzedniczkę - jest to, że owa parada
atrakcji, jednych wątpliwych, innych pożądanych, często ostatecznie
przynosi nam nudę, niezadowolenie i poczucie, że przez ciągłe pragnienie
czegoś więcej paradoksalnie mamy coraz mniej.
Choć nasz układ dopaminowy spotyka się z innymi bodźcami niż ten, który
występował u ludzi pierwotnych, to reaguje tak samo i w tym właśnie tkwi
problem: układ dopaminowy ewoluował do życia, którego ludzie już nie
prowadzą. To od nas zależy, czy dostosujemy nasze reakcje. Aby to się
udało, potrzebujemy nowoczesnego zrozumienia odwiecznego układu
dopaminowego. W niniejszej części omówimy więc, jak działa ten system,
poznamy jego dwa kluczowe elementy, to, jak ich doświadczamy, a także
korzyści i wyzwania, jakie on stwarza.
Rozdział 1. Poczucie szczęścia kontra przetrwanie
Rozdział 1
Poczucie szczęścia kontra przetrwanie
Problem: wybrać szczęście od teraz... czy lepsze rzeczy później
To, co jest potrzebne do przetrwania w dłuższej perspektywie, rzadko
jest tym, co sprawia nam radość w danej chwili.
Jeśli pójdę do pracy, będę mógł opłacić czynsz... ale wolałbym pospać.
Ten gotowany brokuł będzie dla mnie zdrowy... ale daj spokój! Tutaj mają
lody!
Powinienem odłożyć część wypłaty na czarną godzinę... ale mógłbym teraz
kupić nowy telewizor.
Większość naszych bieżących problemów wygląda tak: czy chcę
długoterminową nagrodę, czy krótkotrwałą przyjemność? Rzeczy, które
pozwalają nam przetrwać, rzadko są tym, co sprawia nam radość w danej
chwili, więc idziemy na kompromis. Jako indywidualne jednostki trzymamy
się diety, ale pozwalamy sobie na dzień odstępstwa. Jako społeczeństwo
zgadzamy się pracować od poniedziałku do piątku, ale weekend mamy wolny.
Ta czasem swobodna, czasem poważna walka między teraźniejszością a przyszłością - między dyscypliną a przyjemnością - stanowi centralny
element ludzkiego doświadczenia. Czasami jednak wydaje się, że nie ma
żadnego kompromisu: można mieć krótkie i szczęśliwe życie lub długie,
ale budowane na samozaparciu.
Jeśli chcesz sięgnąć głębiej, w tym wszystkim kryje się dobra wiadomość:
choć nieszczęśliwość jest zakodowana w mózgu człowieka, to bycie
nieszczęśliwym ma swoją wartość. To jedna z największych motywacji,
jakie istnieją. Nie potrzeba wiele, by skłonić nas do działania.
Większości ludzi wystarczy najmniejsze poczucie, że przed nimi czeka coś
lepszego, coś więcej, i to tuż za horyzontem. W ten sposób robimy w życiu postępy. Często jesteśmy gotowi poświęcić odrobinę naszej chwili
komfortu dla możliwości - nie pewności, tylko najmniejszej szansy (a to
jest ważne) - że możemy ją zamienić w coś lepszego, w coś więcej.
Każda decyzja, którą podejmujemy, jest kompromisem między dzisiejszym
szczęściem a jutrzejszym "co jeśli" - poświęcenie jednego lub drugiego
zależy wyłącznie od nas. W sprawach wielkich i małych to właśnie ten
wybór decyduje o tym, jak się czujemy i co osiągamy. To on napędza
postęp.
KONKLUZJA
Musimy regularnie wybierać między satysfakcją dziś a tym, co będzie
cenne jutro. Często nas to unieszczęśliwia, ale ma swoją wartość -
niezadowolenie motywuje nas jako jednostki, rodziny, organizacje i społeczeństwa do tworzenia rzeczy lepszych. Szczęśliwi ludzie nie
doskonalą siebie ani świata. Może nie zabrzmiało to jak dobra nowina,
ale to potężna prawda, z której możemy skorzystać.
Źródło rozpaczy
Naturalny konflikt między jutrzejszą korzyścią a dzisiejszą
przyjemnością może sprawić, że poczujemy się nie tylko nieszczęśliwi,
ale wręcz zrozpaczeni. Gdy satysfakcja z naszych zwycięstw mija, życie
często spycha nas znów w smutek.
Dostałeś wymarzoną pracę, ale po pewnym czasie czujesz się rozczarowany,
ponieważ nie była taka, jakiej oczekiwałeś. Zaczynasz więc szukać
kolejnej posady i cykl się powtarza.
Ta designerska sukienka, którą kupiłaś, wyglądała świetnie w przymierzalni, ale po kilku imprezach nie wydaje się już taka wyjątkowa.
Wystawiasz ją więc na platformie sprzedażowej i wypatrujesz kolejnej.
Gdyby tylko chciał się ze mną umówić. Gdyby tylko poszła ze mną do
łóżka. Gdyby właśnie on się ze mną ożenił.
Niedługo po osiągnięciu sukcesu nieuchronnie powraca dokuczliwe pytanie:
czy to wszystko, na co nas stać?
Po którymś kolejnym obrocie takiej karuzeli wielu z nas zaczyna szukać
czegoś wykraczającego poza pogoń za dobrami materialnymi - osiągnięć,
które nadadzą naszemu życiu głębszy sens. Jednym z wyborów jest
przedkładanie pracy nad wszystko inne - ale wtedy zazwyczaj cierpi na
tym rodzina i często okazuje się, że kariera nie daje nam takiej
satysfakcji, jakiej oczekiwaliśmy. Albo próbujemy podejścia odwrotnego -
stawiamy rodzinę ponad pracę - i wtedy często narażamy na szwank nasze
bezpieczeństwo finansowe, odczuwamy brak ambicji płynących z wysiłku
zawodowego albo, gdy dzieci dorastają i się wyprowadzają, zostajemy sami
z naszą drugą połową oraz psem. I co teraz? Albo też zaczynamy żyć dla
naszego hobby, mediów społecznościowych, podróży, wolontariatu,
edukacji, polityki, kościoła bądź uprawy ogródka lub przyjmujemy rolę
dyżurnego dupka we wspólnocie mieszkaniowej, ale to też nie działa.
Naprawdę można się poczuć, jakbyśmy wrócili na karuzelę - w najbardziej
bezsensownym lunaparku świata. Znów znajdujemy się w tej smutnej
sytuacji, która w "najlepszym" przypadku charakteryzuje się
rozczarowaniem, a w najgorszym: depresją, niepokojami, nieobliczalnym
zachowaniem wobec siebie lub innych - albo tym wszystkim naraz.
KONKLUZJA
Pragniemy czegoś, gonimy za tym i w końcu to zdobywamy. W ten sposób
osiągamy postęp w życiu. Ale osiągnięcie daje nam tylko ulotną
przyjemność. Zatem to, co popycha nas w stronę postępu, może również
doprowadzić nas do rozpaczy. Tym samym na pierwszy plan wysuwa się
podstawowy problem ludzkiej egzystencji: sukces i niezadowolenie są ze
sobą powiązane - być może nierozerwalnie.
Stare rozwiązania nie pasują do nowoczesnego świata
Pierwsi ludzie żyli w świecie pełnym gwałtownych zagrożeń i niedostatku.
Musieli być naturalnie wyczuleni na wszelkie zmiany w ich otoczeniu,
ponieważ wszystko, co nowe, mogło im zaszkodzić, stać się kolejnym
posiłkiem bądź okazać przydatne w jeszcze niepojęty dla nich sposób. Tą
drogą - poprzez systemy mózgowe - nasze zachowania ewoluowały, aby
zapewnić nam przetrwanie.
Świat jednak się zmienił. Gdyby życie nadal sprowadzało się głównie do
zagrożeń fizycznych i posiłków, które trzeba upolować i spożyć jeszcze
tego samego dnia, nieustająca potrzeba posiadania więcej sprawdzałaby
się idealnie, ale takie środowisko od dawna już nie istnieje. Świat XXI
wieku jest miejscem dość bezpiecznym. Nie musimy reagować na każdą
nadarzającą się okazję, bo w gruncie rzeczy niewiele nam zagraża.
Dlatego to, co na drodze ewolucji było zaletą, obecnie pod wieloma
względami stanowi charakterystyczne dla współczesności obciążenie. Nasze
przetrwanie nie zależy już od szaleńczej potrzeby rozwiązywania każdej
zagadki, która pojawia się na naszym szlaku.
Nadal jednak jesteśmy silnie, biologicznie zaintrygowani każdą
prowokacją i każdą możliwością - do tego stopnia, że wady tego systemu
czujników zagrożenia często zakłócają normalne życie. Jeśli nie martwisz
się o następny posiłek, masz dach nad głową, a w szafie płaszcz, to pęd
do odkrywania wszystkiego, co nowe, daje o sobie znać zbyt często i zbyt
intensywnie, by mogło ci to służyć. W dzisiejszym świecie gonimy bowiem
za wieloma rzeczami, których nie potrzebujemy - i ponosimy tego
konsekwencje.
KONKLUZJA
Wyewoluowało w nas zaciekawienie nowościami, ponieważ to one mogły nam
pomóc przetrwać. Było to przydatne ludziom pierwotnym, ale we
współczesnym świecie naraża nas na niepotrzebne, czasem ryzykowne, a nawet groźne rozpraszanie uwagi. Owo pradawne podejście zanadto wykracza
poza to, jak żyjemy teraz. W świecie tak bezpiecznym i stabilnym jak
nasz nadmierna i zbędna ciekawość ma swoją cenę.
Neuroprzekaźnik ukryty za tym wszystkim: dopamina
Część mózgu odpowiedzialna za to wszystko jest zasilana przez
neuroprzekaźnik (lub związek chemiczny w mózgu) znany jako dopamina.
Dopamina i związane z nią obwody identyfikują możliwość pojawienia się
czegoś użytecznego, a następnie wywołują kuszące uczucie oczekiwania i optymizm, które popychają nas do poszukiwań. Należy jednak zwrócić uwagę
na nielogiczność tego zjawiska: uczucia tego nie wywołują potwierdzone
dowody, a nieodkryta jeszcze, potencjalna wartość. Takim sposobem wiele
wysiłków podejmujemy w oparciu o nieuzasadniony optymizm. Dopamina
popycha nas do przodu nie na zasadzie: Zważmy za i przeciw, ale To na
pewno jest dobre! Bierzemy!
Innymi słowy, dopamina popycha nas do pogoni za tym, co może być
dobre, opierając się na fałszywej obietnicy, że takie jest.
W ten sposób dopamina może skłonić nas do poświęcenia tego, co już mamy,
w imię rzeczy, które tylko mogą być dobre. Wskazuje nam niewidoczny
jeszcze punkt za linią widnokręgu. Dopamina wywołuje swędzenie, które
wymaga drapania, i popycha nas do podjęcia ryzyka, czasami nieroztropnie
lub wbrew zdrowemu rozumowi. Czasem za wysoką cenę, nigdy nie dając
pewności, pcha nas do przodu, aby być może uczynić nasze życie lepszym
- bezpieczniejszym, dostatniejszym, bardziej interesującym, bardziej
obfitującym we wszystko. Obaj z doktorem Danem Liebermanem nie bez
powodu nazwaliśmy ją cząsteczką niedosytu. Nieważne, jak wspaniałe są
rzeczy, które już mamy, dopamina sprawia, że nie jesteśmy z nich
zadowoleni i pragniemy czegoś nowego bez względu na to, jak niepewne
może to być. Dlatego tak ważne jest, aby dopaminę zrozumieć i okiełznać.
Rainn Wilson, który zagrał Dwighta Schrute'a w kultowym serialu Biuro,
jest sławny, bogaty i kochany przez miliony, a jednak twierdzi, że u szczytu swego sukcesu czuł się nieszczęśliwy.
Miał nieodparte poczucie, że mimo wszystkiego, co uzyskał, powinien mieć
więcej. Oto jak ujął to w rozmowie z komikiem Billem Maherem
(wyróżnienia własne):
Kiedy grałem w serialu Biuro, przez kilka lat byłem przeważnie
naprawdę nieszczęśliwy, ponieważ to nie wystarczało. Oto zdaję sobie
sprawę, że gram w popularnym serialu, co roku jestem nominowany do
Nagrody Emmy, zarabiam mnóstwo pieniędzy... Ludzie to kochają. To mnie
nie cieszyło. Zastanawiałem się: dlaczego nie jestem gwiazdą filmową?
Dlaczego nie jestem następnym Jackiem Blackiem lub Willem Ferrellem?
Dlaczego nie mogę zrobić kariery w filmie? [...] Zawsze było za
mało8.
To klasyczny wpływ dopaminy. Niezależnie od tego, ile powodów do
satysfakcji już mamy, dopamina wskazuje poza teraźniejszość i mówi:
Tego jeszcze nie masz? Oto prawdziwy klucz do szczęścia. Idź i go
zdobądź!
Dopamina nie "wie" nic pewnego o składanej przez siebie obietnicy.
Wyobraź sobie faceta stojącego przed klubem nocnym i próbującego
zachęcić ludzi do wejścia na występ komika. Obiecuje najzabawniejszy
wieczór w twoim życiu, ale on sam nie ma nic wspólnego z występem. Być
może nawet go nie widział! Jest sprzedawcą, którego jedynym zadaniem
jest przyciągnąć ludzi do klubu. Czy naprawdę spodoba ci się występ? On
powie, że tak, chociaż pewności mieć nie może.
Ten sprzedawca to dopamina.
Dopamina obiecuje ci dobrą zabawę, ponieważ właśnie tym się zajmuje.
Wypisuje czeki, których nigdy nie będzie musiała zrealizować. Spełnienie
tych obietnic należy do kogoś innego.
KONKLUZJA
Dopamina skłania nas, aby dążyć do tego, co nowe i potencjalnie
przydatne. Problem? Kusi możliwościami, a nie pewnością - optymizmem, a nie dowodami. To sprawia, że gonimy za rzeczami, które często nie mają
żadnej wartości lub mogą nawet złamać nam serca.
Partner dopaminy - cząsteczki "tu i teraz"
Ważne, by zrozumieć, że dopamina stanowi połowę duetu fundamentalnego
dla naszej świadomości. Jest ona tym związkiem chemicznym w mózgu, który
"pragnie". Zajmuje się rzeczami, które są poza naszą bezpośrednią
kontrolą - w przestrzeni pozapersonalnej - a dokonuje tego poprzez
przewidywanie i planowanie.
Uzupełnieniem dopaminy są dosłownie wszystkie pozostałe
neuroprzekaźniki. Nazwiemy je cząsteczkami "tu i teraz" albo "TiT",
ponieważ zajmują się sprawami w przestrzeni okołopersonalnej - obszarze
obejmującym rzeczy, które znajdują się obecnie w naszym fizycznym
zasięgu. W przeciwieństwie do oczekiwania na przyjemności zapowiadane
przez dopaminę cząsteczki TiT dają nam radość z widzenia, słyszenia,
smaku, dotyku i węchu, zatem przyjemności konsumpcyjne.
Gdy następnym razem kupisz coś, na co trzeba było czekać i oszczędzać,
zwróć uwagę na swoje odczucia w momencie zakończenia transakcji. Jest to
moment, w którym dopaminowa część układu przesuwa się w kierunku TiT, a pragnienie ustępuje miejsca doświadczeniu posiadania. Będziesz w stanie
poczuć tę zmianę. Zorientowana na przyszłość dopamina się wycofuje.
Przejmują kontrolę substancje chemiczne zorientowane na zmysły. Teraz,
gdy posiadasz coś długo oczekiwanego, twoje uczucia wynikają z tego,
jakie to jest w dotyku, jak wygląda, jak się to trzyma i jak się tego
doświadcza. Oczekiwanie na to, co mogłoby być, zastępuje rzeczywistość
tego, co jest. Pogoń dobiegła końca, a dopaminergiczne przyciąganie,
która doprowadziło cię do tego punktu, zaczyna niknąć. Zmotywowanie
osiągnęło cel. Emocja znika. Jedyne, co pozostaje, to rzeczywistość -
to, co posiadasz.
Ta zmiana uczuć - wyjście ze sfery dopaminy i wkroczenie do sfery "tu i teraz" - bywa nierzadko początkiem ostatecznego rozczarowania. Jest to
również początek zrozumienia, dlaczego tak często nudzi nas to, co już
mamy.
KONKLUZJA
Dopamina daje nam zdolność zajmowania się rzeczami odległymi w czasie i przestrzeni - rzeczami, nad którymi musimy pracować i które musimy
planować, jeśli chcemy je sobie zapewnić. Uzupełnieniem dopaminy jest
zestaw tych związków chemicznych w mózgu, które radzą sobie z teraźniejszością i tym, co znajduje się blisko - to cząsteczki "tu i teraz". Są one powiązane z doświadczaniem konsumpcji i działania.
Dopaminie chodzi o pragnienie. Cząsteczki TiT skupiają się na
posiadaniu.
Układ alarmowy plus system kalkulacyjny
System dopaminowy składa się z dwóch podsystemów. Jeden z nich możemy
traktować jako układ alarmowy. Drugi jest narzędziem przetwarzającym
informacje, które pomagają ustalić, co należy zrobić w odpowiedzi na
bodziec wywołujący reakcję pierwszego podsystemu9.
Przyjrzyjmy się pierwszemu układowi. Kiedy odczuwamy potrzebę
dopadnięcia nowej, tajemniczej okazji, w głowie uruchamia się nam alarm.
Zadziałał dopaminowy system pożądania. Gdy rozważamy decyzję dotyczącą
działania zaproponowanego nam przez ten układ, planujemy, jak to
przeprowadzić, rozważamy różne możliwości i wyobrażamy sobie rozmaite
scenariusze, korzystamy z systemu drugiego, czyli dopaminowego systemu
kontroli. Kontrola i pragnienie działają jako partnerzy skupieni na
przyszłości, łącząc uczucia (pragnienie) i myślenie (kontrolę). Pierwsze
sprawiają, że chcemy iść naprzód. Drugie daje możliwość, aby tego
dokonać. Zaczynamy od surowca w postaci nieprzetworzonej potrzeby, a następnie obrabiamy ją za pomocą wyrafinowanych i długotrwałych
obliczeń. Aby osiągnąć nasze cele, potrzebujemy obu, ale to dopamina
pożądania10 utrzymuje nas na szlaku. Dopamina pożądania
"obiecuje", że osiągnięcie celu przyniesie nam głębokie poczucie
satysfakcji, i przez cały czas dostarcza motywacji.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
W. Allen, Crimes and Misdemeanors, Orion Pictures, 1989, DVD. [wróć]
J. Hughes, Ferris Bueller's Day Off, Paramount Pictures / United International Pictures, 1986, DVD. [wróć]
N.D. Volkow i in., Evidence That Sleep Deprivation Downregulates Dopamine D2R in Ventral Striatum in the Human Brain, "Journal of Neuroscience" 2012, t. 32, nr 19, s. 6711-6717, https://doi.org/10.1523/JNEUROSCI.0045-12.2012. [wróć]
K.S. Korshunov, L.J. Blakemore, P.Q. Trombley, Dopamine: A Modulator of Circadian Rhythms in the Central Nervous System, "Frontiers in Cellular Neuroscience" 2017, t. 11, art. 91, https://doi.org/10.3389/fncel.2017.00091. [wróć]
H. Chapin i in., Dynamic Emotional and Neural Responses to Music Depend on Performance Expression and Listener Experience, "PLOS ONE" 2010, t. 5, nr 12, e13812; S. Koelsch, Brain Correlates of Music-Evoked Emotions, "Nature Reviews Neuroscience" 2014, t. 15, s. 170-180; E.W. Dolan, Psychological and Neurobiological Foundations of Musical Pleasure Illuminated by New Research, "PsyPost", 7 grudnia 2023. [wróć]
Dlaczego w ogóle lubimy muzykę? Częściowo może to wynikać z zaskakiwania. Wcześnie w życiu uczymy się, jak brzmią skale muzyczne, i rozpoznajemy napięcia oraz rozładowania, gdy muzyk przechodzi między akordami. Muzyka, którą lubimy, gra na tych oczekiwaniach. Skoro dopamina daje nam dobre samopoczucie, gdy odczuwamy pozytywne zaskoczenie, być może atrakcyjność muzyki wynika częściowo z tego, iż często zaspokaja ona nasze głęboko zakorzenione oczekiwania, a następnie przerasta je zaskakującą i przyjemną zmianą akordów, tonacji lub melodii. [wróć]
T.W. Kjaer i in., Increased Dopamine Tone during Meditation-Induced Change of Consciousness, "Cognitive Brain Research" 2002, t. 13, nr 2, s. 255-259, https://doi.org/10.1016/S0926-6410(01)00106-9. [wróć]
Rainn Wilson - Club Random with Bill Maher, "Club Random Podcast", nagranie w serwisie YouTube, 1:13:42, 9 lipca 2023, https://www.youtube.com/watch?v=nAZ9T5qcD2k. [wróć]
Istnieje i trzeci układ dopaminowy, ale nie będziemy się nim tutaj zajmować, ponieważ dotyczy on głównie kontroli motorycznej. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego wyszukiwanie hasła "dopamina" w Google daje tak wiele wyników dotyczących choroby Parkinsona, masz odpowiedź. Choroba Parkinsona wpływa przede wszystkim na ruch. [wróć]
Cząsteczka dopaminy inaczej działa na receptorach w układzie pożądania, inaczej na receptorach w układzie kontroli. Dla wygody nazwijmy to rozróżnienie różnymi typami lub rodzajami dopaminy, tak jak zrobiliśmy to w pierwszej książce - termin dopamina kontroli nie odnosi się więc do szczególnego rodzaju cząsteczki dopaminy, a do "aktywności w układzie dopaminy kontroli". [wróć]