II
Trzy dni wcześniej
CISNA
Damiana obudziło gwałtowne walenie do drzwi. Uniósł głowę i jęknął cicho. Zdawałoby się, że po kilku dniach picia nie powinien mieć kaca, jednak ten pojawiał się za każdym razem. Przymknął oczy, kiedy pukanie się nasiliło, odbijając się w jego głowie niczym dzwon Zygmunta. Wstał z łóżka i obciągnął koszulkę, która wyglądała, jakby wyjął ją psu z gardła. Przeczesał ręką czarne włosy i szarpnął za klamkę.
- Czego? - burknął, zanim w ogóle zobaczył stojącą w progu postać. - O! A wy tu po co?
- Znowu masz kaca? - spytała Agata.
- Cholera, Antos, w środku tygodnia? Od kilku dni nie odstawiasz kieliszka! - zawtórował jej Rafał.
- Przyszliście mnie umoralniać? Mam wolne. - Damian cofnął się o krok, by mogli wejść do środka. Zerknął jeszcze przez ramię w stronę kuchni. Tolka ani widu, ani słychu. No tak, pewnie jest w pracy, pomyślał.
- Potrzebujemy twojej pomocy - przeszła do rzeczy Agata.
- Gdzie ona jest? - odbił pałeczkę.
- Nie mogę ci powiedzieć. Obiecałam jej... - Prokuratorka przewróciła oczami.
- No to nici z pomocy. - Antos wzruszył ramionami, po czym zniknął za drzwiczkami lodówki. Wyciągnął wodę i wypił duszkiem prawie pół butelki.
- Damian, to poważna sprawa.
- Oczywiście, że tak. Inaczej byście do mnie nie przyszli - prychnął. - Tylko szkoda, że nikt z was nie chce mi powiedzieć, gdzie jest Magda.
- Niedługo wróci - zapewniła Gatta.
- Niedługo? To znaczy kiedy? Bo nie odpowiada na moje telefony ani wiadomości.
- Potrzebuje czasu. Sprawa z tymi dzieciakami i Bazylem ją przerosła.
- A może wiesz, co ja jej zrobiłem? - Damian zmrużył oczy.
- Słuchajcie. Ja wiem, że wy lubicie sobie popierdolić o bzdetach, ale serio mamy problem - przerwał im Rafał.
- Kolejny? Co tym razem? Piekło zamarzło, a diabeł rozsiadł się na szczycie Tarnicy? - Antos ponownie upił wody.
- Jakby się zastanowić, coś w tym jest - odparła z powagą Agata, siadając na krześle przy stole. - Zginęła dziennikarka.
- A co ja mam z tym wspólnego? Piję od kilku dni. Nie zabiłem jej.
- Na biesa! Przecież wiemy, że jej nie zabiłeś. Zawsze pomagałeś Magdzie, pomyślałam, że mógłbyś pomóc i mnie...
- Nie ma mowy. Skończyłem z tym. Popatrz, do czego doprowadziłem. - Damian wyrzucił ręce do góry i resztka wody z butelki chlusnęła na podłogę.
- Ona nie wyjechała z twojego powodu, Antos.
- Nie? Chyba ściemniasz, Gatta. Wystarczy tego pieprzenia. Dość już nasłuchałem się Lidki... - Damian też usiadł przy stole i zerknął na Rafała, który stał za swoją dziewczyną z zaciętą twarzą. - Nie pomogę wam. - Pokręcił głową.
- Ale to, co się stało, nas przerasta. Laska została zakopana pod stertą kamieni w płytkim dole. Ktoś chciał, by ją znaleziono. - Agata spuściła głowę. - Wiesz, co to pochówek wampiryczny?
- Wiem. Byłem śledczym - burknął Antos. - Poza tym nie jestem debilem.
- Tak właśnie została pochowana... - Agata spojrzała Damianowi w oczy. Znała go wystarczająco, by wyłapać w jego niebieskim spojrzeniu nutę zainteresowania. Krótki błysk, który dał jej znak, że Antos jednak rozważa udzielenie jej pomocy.
- Jeszcze nie rozwikłałem zagadki wingedrats - odparł wymijająco. - Muszę pogadać z kilkoma osobami. To będzie długi i żmudny proces, a zamordowane dzieciaki z festiwalu zasługują na sprawiedliwość.
- Czy to nie ty mówiłeś, że sprawiedliwości nie ma? - rzucił ostro Rafał.
- Bo nie ma. Ale można stworzyć jej pozory dla spokoju własnego sumienia.
- Ja serio nie wiem, jak Magda daje z tobą radę. Przecież ty ciągle mówisz zagadkami... - jęknęła Agata, wywołując nikły uśmiech na twarzy Antosa.
- Magda wie, jak przeniknąć przez mój mur. To gdzie ona jest?
- Damian, proszę cię... Nie każ mi wybierać między lojalnością wobec przyjaciółki a pragnieniem rozwiązania sprawy.
Ich spojrzenia spotkały się na chwilę. Błagalne czekoladowe oczy Agaty i chmurne niebieskie Damiana. Wreszcie Antos skapitulował.
- Podejrzewacie jakiś motyw?
- Dziennikarka pisała o wingedrats - powiedział Rafał.
Damian uniósł głowę i spojrzał na policjanta.
- No, no, widzę, że robi się coraz ciekawiej.
- Rozmawiałam z nią dzień po tym, jak Magda wyjechała. Chciała gadać z nią, ale sam wiesz. Mówiła, że ma jakiś trop. Później poszła do Paderewskiego, w końcu to szef prokuratury, ale z tego, co wiem, nie chciał rozmawiać o sprawie Magdy - wyjaśniła Agata.
- Przecież miałaś więcej informacji niż Paderewski - stwierdził Damian. - Chcecie kawy?
- Ja się napiję. - Rafał w końcu zajął miejsce przy stole.
- Ja też chętnie - powiedziała Gatta.
Antos wstał, by wstawić wodę. Na kacu wciąż ciężko było mu zebrać myśli.
- Jesteś pewna, że z tym waszym szefem wszystko w porządku? - zapytał markotnym głosem. - Kopał dołki pod Magdą, jak badała sprawę Anki. Później powątpiewał w zamordowanie tych dzieciaków. Gdyby każdy pracował jak on, większość spraw byłaby umarzana.
- Paderewski stoi u progu emerytury i ma wszystko w dupie. Każdy to wie. Chce spokojnie dociągnąć do końca, a tu jak na złość kwas za kwasem. Dziwić się? Tyle lat było u nas spokojnie.
Antos nasypał kawę do kubków i wyciągnął z lodówki mleko, chociaż sam pił tylko czarną. Nie lubił Paderewskiego od samego początku. Miał go za krętacza, który dla własnych korzyści jest w stanie wystawić ich wszystkich jak jagnięta na rzeź. To dlatego pozbywał się ciężkich spraw i cedował je na młodszych prokuratorów. Chwilami Damian się zastanawiał, czy ktoś nie płaci dziadowi za ukręcanie sprawom łba.
- Kawał chuja - podsumował na głos. - No i co z tą dziennikarką? O co pytała?
- A jakie to ma znaczenie? - spytała Agata.
- A takie, że musiała pytać o coś niewygodnego. Poza tym Flisak siedzi w pierdlu, więc ktoś inny chciał ją uciszyć.
- Uciszyć? Myślisz, że chodziło o uciszenie jej?
- To akurat oczywiste. Mamy zwłoki, motyw i brak sprawcy. Jakieś pomysły?
- Skąd w takim razie pochówek wampiryczny?
- Próba odwrócenia uwagi. Celowo zakopali ją tak, by skierować podejrzenia na jakiegoś świra.
- Nie mamy tu świrów. Cisna to spokojne miejsce.
- Bieszczady to nie tylko Cisna. Chyba o tym wiesz, Gatta. No i z tymi świrami tobym się spierał. - Damian posłał jej złośliwy uśmiech. - To gdzie ją znaleźli?
- W lesie, na szlaku prowadzącym do Bukowego Berda.
- Mordercy robią się coraz bardziej pomysłowi. I w dodatku chce im się targać zwłoki...
- Bawi cię to? - spytał Rafał, mrużąc oczy. Lubił Damiana, ale czasami jego słowa wywoływały w nim wzburzenie.
- Absolutnie. Zastanawia mnie tylko, komu chciało się wynosić zwłoki na górę.
- Może nie musieli ich wynosić? Karolina lubiła chodzić po górach.
- Podejrzewasz, że tam ją przydybali? W środku lata? Na uczęszczanym szlaku? Nie wydaje mi się...
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej