Rozdział INiełatwe dobrego początki
Cezary Gawryś Wprawdzie nie każdemu z nas dane jest żyć w rodzinie, ale rodzina żyje w każdym z nas... Czy Pani Profesor zgodziłaby się z takim zdaniem?
Irena Namysłowska Oczywiście! Nawet jeśli nie mamy partnera czy partnerki, jeśli zmarli nasi rodzice, to ta nasza rodzina gdzieś potencjalnie istnieje. Nie mam tu na myśli bliskich zmarłych, którzy żyją w naszej pamięci. Chodzi o coś zupełnie innego: o więzi i przekazy rodzinne. Okazuje się, że cała nasza przeszłość rodzinna może mieć ogromny wpływ na to, jak się zachowujemy i co czujemy. Stąd wniosek, że z rodziną nigdy nie można się rozstać. Warto tu przywołać myśl psychologa dziecięcego Donalda W. Winnicotta: "Dom jest punktem wyjścia". Rzeczywiście, dom rodzinny zawsze jest punktem wyjścia i trwa w nas, nawet gdy potem nie mamy własnego domu. Dlatego myślę, że rodzina to jest coś, co mamy raz na zawsze.
CG Rodzina jest rzeczywistością dynamiczną. Jest organizmem, który nieustannie się zmienia - na skutek różnych czynników zewnętrznych, ale przede wszystkim na skutek najbardziej podstawowych praw, jakim podlega ludzkie życie. Człowiek bowiem rodzi się, rozwija, starzeje, a w końcu umiera. I niezależnie od tego, jak pod wpływem przemian kulturowych zmienia się dzisiaj na naszych oczach model rodziny, jej życie zawsze będą określały takie podstawowe czynniki, jak łączenie się ludzi w pary, rodzenie i wychowywanie dzieci, ich usamodzielnianie się, a wreszcie starzenie się i umieranie rodziców. Proponuję więc, byśmy naszą rozmowę zaczęli od prześledzenia tradycyjnego cyklu życia rodziny.
IN Przemiany cywilizacyjne i kulturowe mają jednak istotny wpływ na cykl ludzkiego życia. Chociażby olbrzymie zmiany ról kobiety i mężczyzny. Dawne społeczeństwa - przynajmniej ich duża część - były patriarchalne.
Zacznijmy jednak - skoro Państwo tak proponują - od tak zwanego prawidłowego, modelowego cyklu życia rodziny. To stare pojęcie, pochodzące jeszcze sprzed II wojny światowej - sformułowano je po raz pierwszy na Uniwersytecie Chicagowskim.
Potem idee cyklu życia zostały rozwinięte w latach pięćdziesiątych XX wieku, a więc w innej rzeczywistości społeczno-kulturowej niż dzisiejsza. Dominowało jeszcze monolityczne pojęcie rodziny trójpokoleniowej. Idea cyklu życia wiązała więc trzy pokolenia, pokazując, jak stopniowo rodzina wędruje przez życie. Rozpoczyna swój cykl, wychodząc z poprzedniej rodziny, a gdy swój cykl kończy, już istnieje nowa rodzina. Teraz mamy do czynienia z innym paradygmatem.
Katarzyna Jabłońska Warto tu również zauważyć, że pojęcie cyklu życia dotyczyło chyba zwłaszcza rodzin w kulturze Zachodu?
IN Z pewnością nie przekładało się na rodziny z innych kultur. Co więcej, nawet w obszarze zachodnioeuropejskim, do którego i my się zaliczamy, pojęcie to bardzo się zdezaktualizowało przez zjawisko rozwodów. One dawniej nie mieściły się w opisie cyklu życia, obecnie są bardzo rozpowszechnione. A rozwód zakłóca zarówno cykl życia całej rodziny, jak i jej pojedynczych członków.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że obecnie w Polsce na 100 zawartych małżeństw rozpadają się 33, a także powstają rodziny zrekonstruowane, w których są dzieci z poprzedniego związku mężczyzny oraz z poprzedniego związku jego partnerki i do tego przybywają dzieci z nowo powstałej rodziny, to bardzo zaburza się klasyczny cykl życia. Dziś mamy również coraz więcej rodzin niekompletnych, w których jest tylko jedno z rodziców, najczęściej matka wychowująca samotnie dziecko. Również w takim wypadku fazy cyklu życia przebiegają inaczej niż w klasycznych wzorcach.
Na pojęcie cyklu życia trzeba więc patrzeć z pewnym dystansem, choć przyznaję, że jest ono w dalszym ciągu bardzo przydatne w zrozumieniu tego, co dzieje się w rodzinie. Zawsze w toku psychoterapii powinniśmy brać pod uwagę, w jakim momencie cyklu życia jest rodzina, którą się zajmujemy, bo od tego często zależy, jaki jest jej problem. Rodzina z małym dzieckiem będzie mieć problemy autorytetu, zgodności działań rodzicielskich, działań wychowawczych, pełnienia ról w rodzinie.
Natomiast gdy przychodzi do nas rodzina z dzieckiem nastoletnim, to - w pewnym sensie - z góry wiemy, czego się możemy spodziewać, nawet jeśli oni sami na początku będą zgłaszać zupełnie inny problem. Na to, z czym przychodzą, musimy zawsze popatrzeć w kontekście separacji, bo ona jest istotnym zadaniem tej fazy cyklu życia. W jakimś sensie więc zrąb pojęcia cyklu życia jest wciąż bardzo ważny.
Człowiek rodzi się, potem przechodzi przez różne fazy swojego życia. Podobnie jest z rodziną, która zaczyna się w jakimś momencie życia dwojga ludzi - powiedzmy od zawarcia małżeństwa. W wypadku rodziny jest to jednak bardziej skomplikowane, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Oto bowiem pobierają się i zakładają nową rodzinę dwie osoby, które mają swoje własne rodziny i w małżeństwo wchodzą wraz z tymi rodzinami pochodzenia. Ci dwoje nie są więc sami, czyści jak łza - początek ich rodziny to nie tabula rasa. Oni są już wpisani we własne rodziny pochodzenia i właśnie to jest największym wyzwaniem stojącym przed młodą parą.
Negocjacje i granice
KJ Przyjmijmy więc, że pierwszą fazą cyklu życia rodziny jest małżeństwo.
IN I od razu mamy problem, bo zapewne powinno się powiedzieć: małżeństwo będące związkiem kobiety i mężczyzny, a tak przecież wcale nie musi być. Może to być także związek dwóch osób tej samej płci. A zatem cykl życia rodziny to przydatne pojęcie, ale należy na nie patrzeć w kontekście zachodzących zmian. Nie możemy ich nie zauważać, one po prostu się dokonują. Musimy pogodzić się z tym, że coraz częściej występować będą w społeczeństwie rodziny inne niż tradycyjne. Inne - to wcale nie znaczy, że gorsze.
Niezależnie jednak od tego, jak zdefiniujemy małżeństwo, opis zadań w tej fazie będzie identyczny. Mogą tu ewentualnie dołączyć jakieś czynniki wykluczenia społecznego, ostracyzmu.
CG Ten związek dwojga - niezależnie, jak go zdefiniujemy - w naszej kulturze opiera się zwykle na silnym zaangażowaniu emocjonalnym.
IN W grę wchodzi miłość oraz, nazwijmy rzecz po imieniu, fascynacja erotyczna sobą nawzajem obojga partnerów. Można powiedzieć, że gdyby nie miłość i nie fascynacja erotyczna, niemal niemożliwe byłoby wynegocjowanie przez te dwie całkiem różne osoby, które decydują się na wspólne życie, niezbędnej zgody w tak wielu obszarach. Negocjacje te dotyczą przede wszystkim tego, na ile pozwolimy sobie i partnerowi odseparować się od własnych rodzin pochodzenia - czy stworzymy pewną granicę, która sprawi, że nasze rodziny pochodzenia będą mogły ingerować w nasze małżeństwo tylko na tyle, na ile im pozwolimy. Oczywiście nasza rodzina pochodzenia zawsze do pewnego stopnia będzie determinowała to, jacy jesteśmy. Ale jednak trzeba się od niej odseparować.
KJ Nawet w Biblii, wyrażającej mądrość wielu ludów i pokoleń, jest powiedziane: opuści człowiek swojego ojca i swoją matkę... To znaczy, że ten proces separowania się od matki i ojca jest czymś bardzo ważnym, wręcz niezbędnym dla trwałości małżeństwa i nowo powstającej rodziny. Jest jednocześnie trudny, często bardzo trudny. Dlaczego?
IN Separacja od własnej rodziny zasadniczo powinna się dokonać dużo wcześniej, w okresie adolescencji, dorastania, którego jest istotą. Jednak separacja młodego małżeństwa od rodzin pochodzenia zawsze jest trudna. Z rodziną spędzamy bowiem co najmniej pierwszych osiemnaście lat życia, które są okresem formatywnym w sensie rozwoju emocjonalnego, intelektualnego, duchowego, kreatywnego człowieka. Rodzina daje nam wtedy poczucie bezpieczeństwa, co jest szalenie ważne. I oto teraz, wchodząc w związek małżeński, musimy tę naszą rodzinę zostawić, przyjmując założenie, że nasz partner również da nam poczucie bezpieczeństwa. Rodzinę jednak dobrze znamy, a partnera w zasadzie jeszcze nie. Nie wiemy, jaki on jest naprawdę. W okresie pierwszych tygodni czy miesięcy znajomości, kiedy jesteśmy zakochani, postrzegamy go zazwyczaj nieco inaczej niż potem, po dłuższym czasie.
Pierwsza sfera podlegająca negocjacjom w dopiero co założonej rodzinie to zatem zakres kontaktów z rodziną pochodzenia. Tu jest cała skala możliwych zachowań. Ile razy każde z małżonków dzwoni do własnej matki i w jakich momentach. Jak podejmowane są decyzje: czy są konsultowane z członkami rodzin pochodzenia. Trzeba też pamiętać, że bywają związki, w których motywacją do zawarcia małżeństwa - z czego młodzi często nie zdają sobie sprawy - jest ucieczka z domu rodzinnego, uwolnienie się od rodziny.
CG W dawnych kulturach, zwanych pierwotnymi, istniał rytuał inicjacji. Chłopiec najpierw w wieku kilku lat był przejmowany przez ojca spod opiekuńczej władzy matki, a potem ojciec dorastającego chłopca powierzał go doświadczonemu mężczyźnie, który miał pieczę nad całą grupą i poddawał młodzieńców różnym próbom, wprowadzając ich w samodzielne życie.
KJ Pasował ich na mężczyzn.
CG W naszej polskiej tradycji - gdzie z powodu uwarunkowań historycznych przez wiele pokoleń w rodzinie dominująca była rola matki - proces uniezależniania się młodego mężczyzny od matki bywa opóźniony, a czasem nie dokonuje się w ogóle.
IN Pan mówi o znaczeniu matki, a mnie w tej chwili przyszło do głowy, że to jednak ojciec prowadzi córkę do ołtarza, a nie - matka syna. Ojciec symbolicznie oddaje córkę innemu mężczyźnie. Świadczyłoby to, że najsilniejsza w rodzinie jest więź między ojcem a córką. Matka córkę tylko żegna, a przedtem ją wtajemnicza. Syna też żegna.
KJ Przewrotnie można by jednak ten rytuał prowadzenia córki przez ojca do ołtarza zinterpretować w ten sposób, że ojciec oddaje córkę innemu mężczyźnie, a matka nie oddaje syna jego przyszłej żonie. Nie chce oddać syna innej kobiecie? Oczywiście żartuję. Mamy tu zapewne pozostałość pewnego kulturowego skryptu, wedle którego kobieta koniecznie potrzebuje opieki mężczyzny - najpierw ojca, a potem męża.
CG Podkreśla Pani Profesor trudności związane z odseparowaniem się od rodziny, która od urodzenia daje, a w każdym razie powinna dawać nam poczucie bezpieczeństwa, a tymczasem, rozpoczynając dorosłe życie, musimy zaryzykować i wykonać skok na głęboką wodę. W końcu nigdy nie wiadomo, jaki okaże się partner/partnerka. Przysłowie mówi, że trzeba zjeść beczkę soli, zanim się pozna drugiego człowieka.
IN To poznanie możliwe jest tylko do pewnego stopnia, bo przecież nie jesteśmy w stanie w pełni poznać drugiego człowieka.
KJ Podobnie nie jesteśmy też w stanie w pełni poznać samych siebie. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" - jak celnie to ujęła Wisława Szymborska.
CG Dlatego małżeństwo z drugim człowiekiem jest zawsze podjęciem pewnego ryzyka, w związku z czym pojawia się lęk, pokusa, że być może lepiej trzymać się tego, co dobrze znane.
KJ Trudności z separacją mogą też brać się stąd, że młody człowiek czuje się odpowiedzialny za swoich rodziców i dlatego jest mu trudno ich opuścić.
IN Małżeństwo, jak już wspomnieliśmy, bywa niekiedy ucieczką od rodziny, podobnie zresztą jak wyjazd do innego miasta czy za granicę. Mówi się czasami w takich wypadkach, że dziecko jest niezwykle dzielne, bo się usamodzielniło, a tymczasem to może być właśnie ucieczka.
CG Ale ucieczka jest rozwiązaniem pozornym, bo od rodzica, który tkwi we mnie, uciec się nie da. Znałem małżeństwo, które w wyjątkowy sposób dominowało nad dziećmi, szczególnie matka. Córka wyszła za mąż i najpierw wyjechała z mężem do Paryża. Jej ojciec powiedział mi wtedy z nieukrywaną satysfakcją: "Co z tego, że wyjechali, kiedy w Paryżu są obstawieni przez naszych znajomych". Pamiętam jego wymowny gest: dwie ręce wyciągnięte do przodu jak szpony, obejmujące wyobrażoną postać córki, a raczej zniewalające ją. Potem dowiedziałem się, że młode małżeństwo z Paryża przeniosło się za ocean, do Kanady, a z czasem jeszcze dalej, na drugi kraniec kontynentu. A wszystko skończyło się na tym, że małżeństwo się rozpadło i córka wróciła do Warszawy - w "objęcia" rodziców.
IN Ten przykład pokazuje, jak trudnym, wręcz najtrudniejszym, zadaniem w pierwszej fazie małżeństwa jest wynegocjowanie stopnia bliskości i rodzaju relacji między dwiema rodzinami - pierwotną, czyli rodziną pochodzenia, i nowo założoną. To się przekłada na dziesiątki różnych zachowań: jak często dzwonimy do rodziców, a rodzice do nas, jak często chodzimy do nich na obiad, jak często ich zapraszamy, czy mają klucze do naszego domu... To wręcz symboliczne, czy któreś z rodziców ma klucze do mieszkania młodej pary. Oczywiście ta sytuacja zmienia się później, kiedy pojawiają się wnuki i dziadkowie uczestniczą w codziennej opiece nad nimi.
Ułożenie sobie relacji z rodziną pochodzenia jest bardzo ważne. Jeśli nie będzie miało miejsca albo te relacje będą niewłaściwe, staje się to zwykle powodem wielu późniejszych problemów. Na przykład taka kwestia: czy najważniejszą osobą dla żony jest jej mąż czy matka? Jeden z pacjentów opowiadał mi, jak jego żona podczas intymnej sytuacji nagle przypomniała sobie, że miała zadzwonić do swojej mamy - i... zrobiła to.
Ci małżonkowie wcześnie opuścili swoje domy rodzinne, ale emocjonalnie w nich pozostali: ona w swoim, on w swoim. Tworzona przez nich rodzina nie mogła zaistnieć, mimo że wykonali wszystkie swoje zadania: mieli dzieci, wychowali je, dzieci wyszły z domu, poszły na dobre studia. Rodzice zostali sami i dotkliwie odczuli, że jednak nie są szczęśliwi, że potrzebują terapii. Dopiero teraz, w końcowej fazie życia, wyszedł na jaw temat ich rodzin pochodzenia. Okazało się, że nadal pozostali bardziej dziećmi własnych rodzin niż swoimi partnerami. Tak więc separacja od rodziny pochodzenia w zasadzie powinna nastąpić przed wejściem w związek z partnerem i ewentualnym założeniem z nim nowej rodziny. Małżeństwo powinno być przypieczętowaniem tego procesu separacji - jego zakończeniem, a nie początkiem.
CG To wszystko pokazuje, jak złudne bywają stereotypy, które mówią, że ten pierwszy okres małżeństwa jest najcudowniejszy, bo młodzi ludzie są w sobie zakochani i cieszą się sobą. Tymczasem często właśnie tutaj jest pies pogrzebany: nieprzepracowane relacje z rodzinami pochodzenia stają się źródłem dramatu, który może ciągnąć się potem latami, doprowadzając do zniszczenia związku.
IN Prawdziwe trudności w funkcjonowaniu rodziny zaczynają się wtedy, kiedy większa liczba obszarów wspólnego życia nie zostanie wynegocjowana. Weźmy chociażby taką prostą rzecz: ona jest wegetarianką, a on nie. Jak ustalić, co mają jeść, czy mają być dwa rodzaje posiłków, czy któreś z nich się nagnie, na przykład ona okazjonalnie będzie jadła mięso. Ale dlaczego to ona, a nie on ma się naginać? Tych drobnych rzeczy jest bardzo wiele.
KJ On lubi kino akcji, a ona takiego kina nie znosi. On jest pedantem, ona wykazuje się w tej kwestii dużą beztroską. Ona jest domatorką, a on bardzo towarzyski. Do tego mogą dochodzić różnice w poglądach politycznych czy na przykład rozbieżne wizje dotyczące wychowania dzieci.
IN I jest jeszcze bardzo ważna sfera seksu. Jak on ma wyglądać, kto i jak często go inicjuje, kto jest osobą bardziej podporządkowaną? Współżycie seksualne to bardzo dynamiczna sfera - partnerzy stopniowo uczą się tutaj siebie nawzajem. Jest to jednak obszar bardzo trudny.
Trzeba ustalić, czy to ma być seks przy zapalonym świetle, czy przy zgaszonym, czy można po mieszkaniu chodzić nago, czy też nie. Przecież ci młodzi mogą pochodzić z rodzin o bardzo różnej wrażliwości, na przykład jedno z rodziny, w której panowała duża swoboda obyczajowa, a drugie z pruderyjnej. Konfrontacja pod tym względem, mimo łączącej ich miłości, może być dla nich dużym zaskoczeniem.
Jest jeszcze inny bardzo ważny i delikatny obszar - wiara. Jak mają wyglądać relacje osoby wierzącej z niewierzącą, osoby głęboko wierzącej i praktykującej z osobą wierzącą, ale niepraktykującą? Jak zapewnić każdemu swobodę w realizowaniu swojego systemu wartości? To są niezwykle ważne kwestie.