p
I. Kryteria analizy i interpretacji nowych form spirytyzmu
Neospirytyzm to - mówiąc ogólnie - rozmaite nowe formy spirytyzmu, o który czasami nawet je nie podejrzewamy. Chodzi tu o kontakt z duchami, najczęściej ze złymi duchami w rozumieniu chrześcijańskim. Nie zawsze ten kontakt jest absolutnie konieczny, ale często możliwy lub nawet niezbędny, co wynika jasno ze struktury teoretycznej i praktycznej danej koncepcji.
1. Liczne fomy neospirytyzmu jako pseudopsychologii i kryptospirytyzmu
Owe liczne formy neospirytyzmu ukrywają się za nowomową sztucznego języka psychologii czy terapii ciała. Odwołują się do pojęcia energii, która choć pozostaje rzekomo bezosobowa, to jest mądra i wszechmocna. Odwołują się do siły umysłu czy nieskończonego potencjału ludzkiego mózgu, które jednak często uaktywniają się przy pomocy duchów, świadomie lub nieświadomie przywoływanych. Gdy mówimy o spirytyzmie, mamy tu na myśli nie tyle duchy zmarłych czy jakieś inne duchy, ale przede wszystkim złe duchy, który mogą przybierać różne formy, zwykle pozytywne i kuszące nadzwyczajnym poznaniem, wolą mocy czy pseudoekstazą egoistycznych przyjemności. Możemy tu mówić o formach kryptospirytyzmu, czyli spirytyzmu ukrytego lub ukrywanego. Wyznawcy tych teorii czy praktyk nie zawsze zdają sobie z tego faktu sprawę albo odkrywają mechanizmy spirytystyczne już po czasie, szczególnie wtedy gdy nawracają się na chrześcijaństwo lub przechodzą modlitwę o uwolnienie.
Przedstawione koncepcje nie należą wyłącznie do świata spirytyzmu, mogą być także klasyfikowane inaczej i porządkowane według innego klucza definicji czy interpretacji. Zawierają jednak jakiś aspekt, który może czynić je narzędziem kontaktu ze złymi duchami. Nie zawsze jest to konieczne, ale często (zbyt często) możliwe, stąd - jak w każdej sprawie ważnej - trzeba zachować szczególną ostrożność. Dlatego zwracam tu uwagę na aspekty zwykle niedostrzegane, a zwłaszcza niedoceniane, w epoce postoświeceniowego materializmu i ogłupienia ludzi "obskurantyzmem duchowym" (E. Voegelin), zaszczepionym myśli europejskiej właśnie w okresie oświecenia, który w pewnym sensie stał się okresem duchowej ciemności i dezorientacji.
2. Zasady chrześcijańskiej duchowości w interpretacji neospirytyzmu
Z punktu widzenia wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej (nie tylko katolickiej) duchowości, niesłusznie, naiwnie i arbitralnie zaniedbanej i zlekceważonej, rzecz ma się zupełnie inaczej. W świetle duchowego rozeznania opartego na tej tradycji, wiele koncepcji i praktyk przybierających formę psychologii czy terapii okazuje się w rzeczywistości formą antyduchowości, w formie gnostyckiej antropologii i inicjacji . Tego rodzaju gnoza sprzeciwia się radykalnie chrześcijańskiej wizji duchowości, inicjacji, świętości oraz zbawienia. Gnostyckie ubóstwienie z natury czy też samoubóstwienie i samozbawienie (pozbawione odniesienia do Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela) sprzeciwia się radykalnie chrześcijańskiej wizji przebóstwienia z łaski (gr. theosis), o czym wspominał Dokument Watykański na temat New Age .
Dlatego tak istotne jest w tradycji chrześcijańskiej badanie postaw i motywacji, a następnie ideologii i działań symbolicznych, które z nich wynikają. Pożądania i namiętności (pokusy) myli się ze słusznymi potrzebami i duchowymi pragnieniami (desiderium Dei) . Pokusa pychy jest przykrywana dziś zbyt często "wysoką samooceną", "autonomią", a samozbawienie nazywane "samorealizacją" czy "realizacją własnego potencjału".
Skąd pochodzi ta wszechobecna "nowomowa"? Przy takim nadużyciu jest to rodzaj manipulacji semantycznej, którą trzeba dobrze przemyśleć. Albowiem istotą satanizmu jest prawo Thelemy Aleistera Crowleya, czyli zabsolutyzowana wolność czy lucyferyczna samowola, gloryfikowana dziś bez umiaru i rozsądku w różnych "terapiach" pod szyldem psychologii czy medycyny. Zasada Crowleya: "Czyń cokolwiek chcesz - oto całe prawo", została rozwinięta przez satanistę Antona La Veya w cały sytem satanistycznej etyki.
Aleister Crowley (1875-1947), niewątpliwie inspirator wielu współczesnych autorów i ruchów satanistycznych, bardzo wyraźnie ukazuje związek między wywyższeniem człowieka a buntem przeciw Bogu, zwłaszcza przeciw Bogu nakazów moralnych, które zostały mu wpojone w dzieciństwie przez fundamentalistyczną sektę. "Nie istnieje żadne prawo - pisze Crowley w Liber legis - poza zasadą "czyń, co chcesz". (...) Bądź silny, człowieku! Pożądaj i zaznawaj wszystkiego, co dają ci zmysły i ekstaza; nie bój się, że jakiś Bóg odrzuci cię z tego powodu. Każdy człowiek jest gwiazdą, jeżeli zdoła odkryć swoją własną prawdziwą wolę, w przeciwnym razie jest niewolnikiem; niewolnicy zaś muszą służyć. Niech zniknie miłosierdzie; przeklęci, którzy współczują! Zabijaj i torturuj, nie oszczędzaj nikogo".
Okultyzm i satanizm rozbudza ego do granic niczym nieograniczonej pseudoboskości, prawdziwa mistyka natomiast wycisza ego, domaga się jego rezygnacji, a nawet swoistej "mistycznej" śmierci. Taki radykalny egoizm człowieka - według mistyków chrześcijańskich Wschodu i Zachodu - przywołuje nieuchronnie obecności demoniczne. Zwłaszcza jeśli dochodzi do deifikacji człowieka na płaszczyźnie światopoglądu i kultu. Mamy więc tu do czynienia nie tylko ze strukturą czysto "antropologiczną", ale także ze strukturą "spirytystyczną", a w rzeczywistości demoniczną, będącą obszarem rozeznania chrześcijańskiej demonologii. Z tej racji można tu mówić o neospirytyzmie czy kryptospirytyzmie.
Według św. Edyty Stein, człowiek w "pokorze ducha" powinien rezygnować ze swego egoistycznego "ja". Jest to zresztą nauka wszystkich mistyków. Według niej, "wolny podmiot uzyskuje bezpośredni dostęp do sfery duchowej, opuszczając świat natury przez dobrowolne poddanie się duchowi dobra albo duchowi zła" . Należy na nowo wprowadzić język demonologii do demaskowania nadużyć psychologii czy pseudopsychologii, a nie "wyjaśniać" demonologii psychologią, zwłaszcza jeśli owa "psychologia" jest formą okultystycznej inicjacji, rozbudzającej złudzenia ego. Prowokuje to bowiem przyzywanie świata ciemności, nawet jeśli nie czyni się tego do końca świadomie.
W antropologii satanizmu "iluzja samoubóstwienia człowieka przez bunt przeciw Bogu jest podtrzymywana także na płaszczyźnie rytualnej. Najważniejszym świętem dla członków tzw. kościoła szatana są urodziny (jako że "każdy człowiek jest bogiem"), ogół obrzędów satanicznych zaś przedstawia się jako serię psychodramatów, które mają uwolnić uczestników od tkwiącego w ich podświadomości dziedzictwa religii chrześcijańskiej, którą niegdyś wyznawali, zwłaszcza zaś religii katolickiej (por. The Satanic Rituals, Avon, New York 1972)" .
Ewangeliczne czuwanie i duchowe rozeznawanie jest zaciemniane na gruncie konceptualnym i w punkcie wyjścia. Emocje i wyobraźnia - według chrześcijańskiej tradycji mistycznej najważniejsze przestrzenie duchowego pokuszenia - są stawiane w psychologii czy w pseudopsychologii na pierwszym miejscu. Są to stany, które - przy jakimś nasyceniu i przeakcentowaniu - mogą być bliskie mediumizmowi, który od strony formalnej jest istotą każdego spirytyzmu. Z punktu widzenia antropologii chrześcijańskiej te doświadczenia wpływają na ludzką wolę i jej wolne wybory, które są decydujące w duchowości człowieka. "Podmiot przedostaje się do sfery ducha, korzystając z wolności" , nawet jeśli owa duchowość jest zarażona błędem i grzechem.
Do dezorientacji woli i wynikających stąd grzechów w sferze wolności przyczyniają się błędy umysłu oparte na nowych ideologiach neospirytyzmu, które poddaję dokładnej analizie. Często bowiem ich toksyczna strona ukrywa się za maską zwodniczej pozytywności. W takim przypadku mówimy o kontrinicjacji, która jest zaprzeczeniem rzeczywistej inicjacji, opartej na prawdziwej doktrynie chrześcijańskiej. Tak jak mistyka sprzeciwia się okultyzmowi, tak inicjacja przeciwstawia się kontrinicjacji.
3. Niebezpieczeństwa kontrinicjacji?w neospirytyzmie
Na początku podajmy przykład prawdziwej inicjacji: oto Modlitwa serca, Modlitwa Jezusowa - radykalnie przeciwstawna wobec rytuałów i technik spirytystycznych czy energetycznych, o których będziemy więcej mówić. Oto dwa istotne elementy na poziomie doktrynalnym czy teologicznym (istotna jest tu wiara dogmatyczna, która łączy się z wiarą ufnościową).
a) Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego - w tych słowach zawarte jest wyznanie wiary, wdzięczności i miłości. Wyznajemy wiarę w Trójcę, a nie tylko w Boga; w Chrystusa, a nie tylko w Jezusa historii, dokonujemy afirmacji Stwórcy przez Jego stworzenie, uznajemy swoją kondycję stworzenia - pierwszy stopień zależności.
b) Zmiłuj się nade mną grzesznym - wzywamy Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, uznajemy swoją kondycję grzesznika, prosimy o łaskę - drugi stopień zależności .
W tej modlitwie przejawia się ponadto wdzięczność, skrucha, pokora, prośba o łaskę, zależność synowska od Stwórcy i Zbawiciela. Kto nie jest synem (dzieckiem), pozostaje niewolnikiem (św. Paweł). Pierwsza część polega na skierowaniu ku Jezusowi, druga na skierowaniu ku sobie . Jest tu obecna zarówno postawa oparta na wyznaniu wiary, jak i praktyczna inwokacja Imion Bożych (moc Imienia Jezus) . To wzorcowy i sprawdzony przez wieki (przynoszący dobre owoce nawrócenia i mistycznej przemiany) przykład prawdziwej chrześcijańskiej inicjacji, rozumianej jako otwarcie na duchowy świat Trójcy Świętej oraz egzystencjalno-duchowa przemiana (transformacja) skierowana ku nawróceniu i świętości w znaczeniu chrześcijańskim, odbywająca się stopniowo, na poszczególnych stopniach transformacji, często o charakterze mistycznym.
Można w tym kontekście wymienić ogólne cechy kontrinicjacji:
a) Kontrinicjacja jest imitacją oraz inwersją tej właściwej inicjacji i prawdziwej postawy duchowej, połączoną często - w sposób jawny lub ukryty - z ewokacją duchów lub manipulacją energiami, co może być tym samym, czyli ukrytą formą spirytyzmu.
b) Kontrinicjacja - jak każda inwersja czy imitacja - posiada rozmaite stopnie wtajemniczenia, w tym przypadku błędu, grzechu czy głębokiego lucyferycznego odstępstwa (inicjacja lucyferyczna, "synowie diabła" - J 8, 40; 1 J).
c) Kontrinicjacja jako fałszywa orientacja ducha, opiera się na wolności źle ukierunkowanej, opartej na najpoważniejszych błędach doktrynalnych i grzechach ducha. Przejawia się w omawianych koncepcjach okultystycznych i kryptospirytystycznych w następujących aspektach:
- Zaprzeczanie własnej grzeszności (w tym także zaprzeczanie pokusie i zwodzeniu ze strony szatana). Ukazuje fundamentalny brak pokory, a nawet grzech pychy, która jest swoistym "szaleństwem" (św. Jan Chryzostom).
- Zaprzeczanie potrzebie zbawienia czy konieczności Zbawiciela, w tym konieczności przebaczenia i odpuszczenia grzechów, co może uczynić tylko Bóg. Zawiera w sobie ryzyko grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, który polega na "odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy Chrystusowej ofiary Krzyża" .
- Proklamacja - iluzoryczna i profaniczna - rzekomej własnej "naturalnej" boskości czy samozbawienia, przy jednoczesnej bluźnierczej negacji boskości Jezusa Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela (taka jest herezja gnozy i nauka Antychrysta - por. 1 J). Może to się łączyć nie tylko z przedefiniowaniem osoby Chrystusa, ale także z przedefiniowaniem roli Szatana czy Lucyfera, traktowanych pozytywnie, a nawet ubóstwianych, jak to czyni się w teozofii, antropozofii i New Age . Jest to jawny wyraz grzechu idolatrii, często w połączeniu z grzechem demonolatrii, jak to widzimy w różnych odmianach satanizmu czy lucyferyzmu, które stanowią najgorszy i najbardziej niebezpieczny rodzaj idolatrii .
Święty Jan od Krzyża, podobnie jak starożytni Ojcowie Kościoła i późniejsi hezychaści, przyczyny złudzeń ludzkiego i szatańskiego pochodzenia upatruje przede wszystkim w braku pokory . Co powiedzieć jednak o tych, którzy usprawiedliwiają teoretycznie i kultywują praktycznie największe grzechy ducha, jakimi są pycha, idolatria czy grzech przeciwko Duchowi Świętemu? Pycha to pierwszy spośród grzechów głównych. Dla św. Jana Chryzostoma "pycha nie jest niczym innym, jak pewnym odwróceniem ducha, poważną i okrutną chorobą, która ma podłoże w szaleństwie: nie ma nic bardziej niedorzecznego niż pyszny człowiek" (Komentarz do św. Jana, XXVI, 4). W tym znaczeniu pycha odpowiada doskonale znaczeniu kontrinicjacji.
Święty Jan od Krzyża w Drodze na Górę Karmel (t. II, 11,5-6) szczegółowo opisuje wzrost pychy w duszy, która zawierzyła pseudoduchowym doznaniom oraz jej szczególną podatność na wpływy demoniczne. Jeszcze poważniejszymi grzechami są idolatria i grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Kolejna triada w ramach grzechu idolatrii to herezja, apostazja i schizma, która powinna być rozważana w kontekście rozmaitych sekt, a zwłaszcza przyjmowania niechrześcijańskich inicjacji lub okultystycznych kontrinicjacji.
Można też mówić o innej triadzie najcięższych grzechów, które mogą się ukrywać w kryptospirytystycznych teoriach i praktykach. Dotyczą one wprost miłości Boga i mają charakter duchowy, dlatego otwierają głębiej i szybciej na świat złych duchów. Są to idolatria, czyli bałwochwalstwo (naruszenie pierwszego przykazania Dekalogu), bluźnierstwo,czyli blasfemia (naruszenie drugiego przykazania) oraz świętokradztwo, czyli profanacja, która może dotyczyć pierwszego, drugiego, ale też trzeciego przykazania Dekalogu. Dla przykładu, satanizm jest profanacją sacrum lub patologią sacrum (awersja wobec sacrum to najistotniejsza cecha zniewoleń demonicznych), natomiast magia to swoista manipulacja sacrum. Także tu mamy do czynienia z klasyczną inwersją, charakterystyczną dla kontrinicjacji. Profaniczna desakralizacja na gruncie teorii i praktyki zawsze okazywała się istotną cechą kontrinicjacji.
Bóg i Człowiek są Świętą Tajemnicą. Gnostycki zamach na tę Świętą Tajemnicę w gnostyckich, magicznych i spirytystyczno-demonicznych teoriach oraz praktykach jest na porządku dziennym. I także z tego powodu stanowi śmiertelne zagrożenie dla prawdziwej duchowości człowieka, dla jego powołania do świętości, a przede wszystkim dla jego wiecznego zbawienia.
4. Niebezpieczeństwo praktyk inicjacyjno-mediumicznych związanych z wyobraźnią
Znaczenie mają postawy duchowo-moralne, oparte na określonych teoriach, ale też techniki czy rytuały odwołujące się do wyobraźni, uczuć czy "pracy z energiami". W istocie może chodzić o techniki mediumiczne, występujące pod innymi nazwami. Tym bardziej, że wyobraźnia jest tu ważniejsza od rozumu i traktowana jako autonomiczne źródło poznania. Stosowane powszechnie wizualizacje, nawiązujące do obrazów, które w tradycji hesychazmu Wschodniego Kościoła określano jako logismoi, były traktowane jako formy duchowych pokus, które należy stanowczo odrzucać. Ta walka z myślami-obrazami była aktywna i zdecydowana. Ojcowie Kościoła rozwijali w tym względzie konkretną wiedzę duchową, którą przekazywali przez całe pokolenia. Według nich to "wyobrażenie" jest "bardzo nieokreślone, chociaż niepozbawione atrakcyjności. Chce popchnąć do czynu przeciwko prawu Bożemu i doprowadzić rozum i ducha do przyzwolenia na ten czyn" . Otwarcie na wyobraźnię także dla największych mistyków Zachodu (św. Jan od Krzyża) może oznaczać otwarcie na doświadczenie mediumiczne i idące za tym zwodzenie duchowe.
Według P. Nikolskiego "zasadniczy stosunek św. Jana od Krzyża do wyobraźni, jak i sama jej definicja oraz ocena jej roli w życiu duchowym, nie różni się zasadniczo od przyjętego w tradycji prawosławnej" . Mamy więc obydwie tradycje mistyczne po swojej stronie. W Drodze na Górę Karmel (t. II, 12, 2.3.5) karmelitański mistyk twierdzi stanowczo, że fantazję i wyobraźnię, które nazywa "zmysłami wewnętrznymi" ciała, należy bezwzględnie uwolnić od wszystkich form wyobrażeniowych. Blokują one dostęp do prawdziwej duchowości, a ponadto narażają człowieka na demoniczne pokusy i iluzje.
Do tej sfery zagrożeń należy inicjacyjna (a nie tylko "terapeutyczna") praktyka mandali. Pisałem już kiedyś, że "kontemplacja mandali ma charakter inicjacyjny, bowiem jej celem ma być wewnętrzne wyzwolenie; mandaliczne katharsis, odkrycie prawdy o swojej kosmicznej naturze (w języku parapsychologii mandala często nazywana jest także psycho-kosmogramem). Stanowi zagrożenie duchowe dla duchowości chrześcijańskiej poprzez ubóstwienie wyobraźni, synkretyzm religijny, propagandę innych duchowości, a także wiarę w jej moc sprawczą. Fakt ten potwierdza wykorzystanie technik mandali w innych metodach o charakterze okultystycznym czy spirytystycznym, jak Reiki czy Kinezjologia Edukacyjna" .
Odrzucanie wolności człowieka i Boga (wymiaru personalistycznego) sprzyja traktowaniu wyobraźni jako sposobu fatalistycznego oddziaływania Nieświadomości i Kosmosu. Oczywiście w takim ideologiczno-inicjacyjnym kontekście mówienie o grzechu człowieka (opartego na wolności) i zbawieniu przez osobowego Chrystusa także nie ma sensu. Nie znaczy to, że grzech i jego następstwa (ingerencje spirytystyczno-demoniczne) nie mają miejsca. Wręcz przeciwnie, w ukryciu czy przedefiniowaniu mogą tym bardziej się rozwijać.
Dlatego w analizie tych błędów, grzechów czy herezji zwracam uwagę nie tylko na argumenty teoretyczne, ale też praktyczne (opinie duszpasterzy, egzorcystów czy byłych praktyków wymienionych poniżej form antyduchowości czy kontrinicjacji) . Wynika to z bezpośredniej troski duszpasterskiej o wiernych, których zbawienie, ale też egzystencja i zdrowie psychofizyczne, są zagrożone. Nie tylko oddziaływaniem wspomnianych błędów, ale także działaniem rozmaitych osób i organizacji, które w celach komercyjnych i egoistycznych wykorzystują niewiedzę oraz dramat innych; sami często żyjąc w ciemności grzechu i niewoli złych duchów, przybierających zwykle maski przyjaznych i "pozytywnych" aniołów światłości. Pozytywnemu zwodzeniu sprzyja manipulacja semantyczna.
5. Przedefiniowanie duchowości w neospirytyzmie
Zanim omówimy poszczególne formy neospirytyzmu, musimy wcześniej wyjaśnić, dlaczego jest on zagrożeniem duchowym. Problem leży w przedefiniowaniu znaczeń duchowości, które utworzyło nowy rodzaj dogmatyki pseudopsychologii, będącej często kryptospirytyzmem czy też neospirytyzmem:
1. Rytuały religijne czy magiczne zostały dogmatycznie zamienione na techniki świadomości.
2. Doświadczenia duchowe zostały określone jako psychotechniki czy psychotechnologie (M. Ferguson).
3. Inicjacje religijne czy okultystyczne zostały arbitralnie i ideologicznie potraktowane jako terapie umysłu lub ciała.
4. Inicjacyjna sfera symboliczna została arbitralnie i dogmatycznie pozbawiona realizmu ontologicznego (E. Stein) .
5. Praktyki mediumiczne i rytuały inicjacyjne zostały tendencyjnie przedefiniowane jako ćwiczenia w wyobraźni czy odreagowanie emocjonalne.
6. Pojęcie relaksu - przy swej nieokreśloności - może oznaczać inicjacyjne i mediumiczne otwarcie duchowe, a nie tylko "rozluźnienie" psychosomatyczne.
7. Skuteczność terapii na poziomie psychofizjologicznym nie jest tym samym, co ich skuteczność na poziomie duchowym (psychoterapia nie utożsamia się z "pneumoterapią" czy patologią sacrum; ta ostatnia zaś nie jest tym samym, co patologia psychofizyczna).
8. Niektóre pojęcia z dziedziny psychologii wydają się semantyczną nakładką na pojęcia i doświadczenia duchowe. Takie pojęcia, jak "rozszerzenie świadomości", "uaktywnienie nieświadomości" lub przekroczenie "opozycji świadomość - nieświadomość" mogą w istocie oznaczać doświadczenia mediumiczne czy spirytystyczne.
9. Patologia ducha jest mylona z patologią ciała czy układu psychosomatycznego. Pojęcie nerwicy K. Horney porównuje do paktu z diabłem, a z kolei u C.G. Junga rozwiązanie ("uleczenie") nerwicy można porównać do paktu z diabłem . Który język jest bardziej adekwatny czy prawdziwy? Można by to nazwać zabiegiem inwersji semantycznej, która jest formą manipulacji semantycznej oraz ukrytej kontrinicjacji.
10. Propagowanie zdolności paranormalnych w opisywanych koncepcjach i praktykach opiera się na hipotetycznym i optymistycznie traktowanym ludzkim potencjale, z jednoczesnym i tendencyjnym (ideologicznym i "poprawnym politycznie") pominięciem (arbitralnym i bezprawnym) hipotezy spirytystycznej.
11. Zdolności paranormalne nie są tym samym, co dary mistyczne, i mogą prowadzić do pychy, a także do opętania (przestrzegają przed nimi nawet orientalne czy azjatyckie szkoły duchowości, a pseudopsychologiczne koncepcje je polecają i propagują). Tym bardziej że mogą oznaczać doświadczenia spirytystyczne, gdyż nie potwierdzono, że przynależą ludzkiej naturze, ani że można je bezpiecznie rozwijać.
Wszystkie te wymienione nadużycia są wyrazem arbitralnej redukcji duchowości do psychologii czybiologii, formą redukcjonizmu ontologicznego o charakterze profanicznym .
a) W tym kontekście "duch" i "duchy" zostały zamienione na "energie" Nieświadomości czy "energie" Kosmosu . Stąd koncepcje oparte na tak pojętym "energetyzmie" mogą być w rzeczywistości kryptospirytystyczne. Każde odwoływanie się do tzw. pracy z energiami może być czasami ukrytym i niebezpiecznym odwoływaniem się do świata duchów.
b) Złe duchy zostały arbitralnie potraktowane jako część Nieświadomości (archetyp Cienia według C.G. Junga) . Samo przedefiniowanie nie eliminuje zagrożenia duchowego, ale je wzmacnia, gdyż usypia ewangeliczną czujność.
c) Błąd monizmu (monizm - wariabilizm - energetyzm) przywołuje grzechy idolatrii i jednocześnie relatywizuje dobro i zło lub eliminuje realizm zła (grzechu i szatana). Postawa relatywizmu, ale też monizmu czy panteizmu, który sprzyja postawom idolatrycznym, otwiera, w świetle zasad teologicznych i praktyki duszpasterskiej, na ingerencje demoniczne.
d) Stąd panteizm i mediumizm (postawa i technika) mogą się ze sobą sprzymierzać. Stąd holizm - jako forma monizmu - może stanowić połączenie idolatrii i mediumizmu. Nieprzypadkowo ideologie spirytystyczne także uznają monistyczny obraz świata .
e) Zasadą antropologii chrześcijańskiej pozostaje nie holizm, ale integralność, na przykład w paradoksalnej dwoistości hylemorfizmu (arystotelizm, tomizm), która nie jest dualizmem. Dualizm stanowi - podobnie jak monizm - błąd antropologiczny ("Dusza jest formą ciała" - jak głosi dogmat wiary). W wizji chrześcijańskiej transcendencja realizuje się w immanencji. Jest to całościowe, nieredukcyjne podejście. Nie należy zatem redukować transcendencji czy tajemnicy. Popełniamy wtedy błąd immanentyzmu czy naturalizmu, typowy dla New Age.
f) Energetyzm holistyczny i jego inicjacyjne przemiany są oparte na doświadczeniu, a nie na nauce. Przy braku teoretycznej i teologicznej jasności wszelkie "terapeutyczne przemiany" człowieka (w tym także jego "uzdrowienia"), przy takim sposobie myślenia ("błąd antropologiczny") mogą być formą okultystycznej lub spirytystycznej kontrinicjacji.
g) Brak weryfikowalności naukowej daje pole do interpretacji pseudomistycznych. Pseudonauka współpracuje z okultyzmem, pomieszanie pojęć - z mediumizmem. Złe duchy często "korzystają z błędu, by się wmieszać" (Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna), szatan specjalizuje się w fałszywej mistyce (T. Merton).
6. Struktury inicjacyjne w neospirytyzmie
Inicjacja to otwarcie na duchowy wymiar rzeczywistości, w tym wymiar spirytystyczny, co należy odróżniać od siebie, ale nie oddzielać. Kontrinicjacja zawiera w sobie grzeszną postawę ducha oraz otwarcie na opętanie ze strony duchów, które dokonuje się w formach mediumizmu (channeling). Podstawę doktrynalną stanowi tu teologiczny związek grzechu z szatanem, a teologiczne nieredukcyjne spektrum powagi i tajemnicy zła realizuje się w przestrzeni: od pokusy poprzez grzech aż do opętania. W modlitwie Ojcze nasz trzy ostatnie prośby "duchowe" dotyczą odpuszczenia grzechów, ochrony przed pokusą oraz ochrony przed szatanem (Złym) jako Kusicielem i Zwodzicielem. O tym fakcie zbyt mało się mówi w obszarze duszpasterskim.
Inicjacja ma dwie fazy: postawa egzystencjalno-duchowa oraz technika, rytuał. Czasami rytuał zawiera się w samej postawie, a drugi rytuał w formie techniki mediumicznej go dopełnia. Jest on swoistą pieczęcią symboliczną wcześniejszej postawy duchowej. W tym kontekście takie rytuały czy duchowe (a nie psychologiczne czy "energetyczne") techniki, jak mantra, mudra, mandala można traktować jako przedpole channelingu lub otwarcie na channeling. W takiej sytuacji inicjacja staje się kontrinicjacją.
W tym sensie mediumizm jest manipulacją, bo jest antypersonalistyczną reifikacją, urzeczowieniem, uprzedmiotowieniem, instrumentalizacją. Osobę sprowadza się do poziomu rzeczy. Jest to jednocześnie profanacja czy blasfemia, bo duch-osoba pozostaje świętą tajemnicą. Nie można jej poznać (mysterium) ani nią rozporządzać (sacrum). Manipulacja oznacza bezgraniczną rozporządzalność, magiczną dyspozycyjność czy poręczność poprzedzoną gnostyckim zamachem na Świętą Tajemnicę, jaką jest osoba ludzka.
Przypomnę w tym kontekście zasady mediumizmu i jego form jawnych oraz ukrytych, co może ułatwić zrozumienie, dlaczego na różne sprawy w poniższych analizach zwracam uwagę:
a) Relaks-hipnoza-trans-channeling (opętanie). Trans hipnotyczny i trans mediumiczny (spirytystyczny) - są to różne i płynne formy ilościowego natężenia, a nie różnice jakościowe, na co wskazuje historia hipnozy w kontekście okultyzmu, ze względu na strukturalne pokrewieństwo .
b) Medytacja (która niejedno ma imię) może być formą mediumicznego doświadczenia (jak np. Transcendentalna Medytacja). Chodzi tu zwłaszcza o tzw. medytacje "bezprzedmiotowe", oparte na monistycznym obrazie świata, wtedy brak odniesienia przedmiotowego ułatwia mediumizm.
c) Psychodeliki i ich działanie. To wzmacnia otwarcie transowe, gdyż rozprzęga bariery psychobiologiczne umysłu (zob. o tym dalej na temat eksperymentów Grofa - spotkanie z rozmaitymi bytami). Dlatego powszechne stosowanie psychodelików niepokoi tym bardziej, że ich działanie postrzegane jest wyłącznie w ramach psychologii czy psychiatrii.
d) Trans i opętanie realizowane są za pomocą psychodelików (por. dalej: Szamanizm i inne kulty opętańcze). Trans szamanistyczny - wzorem opętania (E. von Petersdorff) . Są to odmienne stany świadomości o charakterze duchowym.
Owocem takich działań, gdzie grzeszna, inicjacyjna, duchowo-egzystencjalna postawa (głębokie otwarcie woli) sprzymierza się z rytuałem lub techniką mediumiczną, może być "opętanie doskonałe". Ksiądz M. Martin wskazuje na Transcedentalną Medytację czy Enneagram (o tych technikach pseudopsychologicznych jeszcze powiemy): "jak wskazuje sam termin, ofiara doskonałego opętania jest pod całkowitą kontrolą zła, nie wysyła na zewnątrz żadnych sygnałów, żadnych aluzji ani innych oznak, które mogłyby wskazywać na zamieszkującego w niej demona. On lub ona nie będzie kulić się, jak inni opętani, na widok takich symboli religijnych, jak krucyfiks czy różaniec. Doskonale opętani nie będą wzdragać się pod dotknięciem wody święconej, pełni opanowania nie zawahają się przed dyskusją na tematy religijne. Ofiara tego typu oskarżona o naruszenie prawa często przyznaje się do "winy", a nawet moralnego "zła" popełnionego przezeń czynu. Często będzie prosiła, by pozbawić ją życia fizycznego, ukarać śmiercią za jej zbrodnie. A zatem, na swój sposób uparcie wyraża satanistyczne pierwszeństwo śmierci wobec życia oraz niezmienną chęć połączenia się z księciem w jego królestwie. Ponieważ ofiara pozbawiona jest własnej woli - której część jest niezbędna do przeprowadzenia skutecznych egzorcyzmów - szansa na powodzenie jest niewielka, nawet jeśli w jakiś sposób udałoby się odkryć i potwierdzić przypadek doskonałego opętania" .
Osobiście uważam, że szansa na uwolnienie zawsze pozostaje, ale czasami jest to bardzo trudne i wymaga sporo czasu. Wolność człowieka w opętaniu pozostaje mocno przesłonięta, ale nie unicestwiona. Wynika to z zasad chrześcijańskiej antropologii teologicznej. Opętanie doskonałe to czasami opętanie ukryte, które się jeszcze nie ujawniło, gdyż człowiek nie podjął jeszcze decyzji o nawróceniu czy powrocie.
II. Channeling jako nowa forma spirytyzmu i jego rodzaje
Współczesne formy spirytyzmu nie dotyczą dziś tylko zmarłych, ale też - faktycznie czy rzekomo - innych bytów, traktowanych jako wyżej rozwinięte niż dusze naszych drogich zmarłych, którzy raczej są nieobecni w czasie seansów spirytystycznych, będąc przeważnie maską dla złych i zwodniczych duchów, czyli demonów. Tego rodzaju maski stosowane są w zmieniającym się kontekście kulturowym, aby bardziej odpowiadały aktualnej mentalności.
W klasycznym dziewiętnastowiecznym spirytyzmie medium nawiązujące kontakt z duchami prawie zawsze twierdziło, że są to pozbawione ciała istoty ludzkie. Tymczasem współczesne media, a przede wszystkim kontaktujące się z innym wymiarem channele New Age, twierdzą, że otrzymują informacje z innych, bardziej niezwykłych źródeł. Mamy tu do czynienia z tzw. channelingiem . Należą do nich duchy podające się za zwierzęta, przybyszów z kosmosu, a nawet "inteligentne byty", które nigdy nie miały żadnej formy materialnej (jest tu często ukryta negacja teologii Wcielenia). Z tego powodu w odniesieniu do duchów, z którymi nawiązuje się kontakt, przyjęło się stosować termin bardziej neutralny: "istoty bezcielesne".
Istoty, które przekazują te informacje, mają podawać się najczęściej za wysłanników światła, anioły, przewodników duchowych, obce cywilizacje. Są to np. Plejadianie, Kasjopejanie, Ra, Wingmakers czy obecni w ideologiach teozoficznych Wniebowstąpieni Mistrzowie (ang.Ascended Masters ). W twierdzeniach teozofii oraz w New Age są to dusze, które po przejściu przez liczne wcielenia, zgromadzenie odpowiedniej ilości doświadczeń i zbalansowanie własnej karmy przerwały cykl reinkarnacji i osiągnęły zjednoczenie z bóstwem oraz nieskończoną Mądrość. Te rzekomo wyzwolone istoty duchowe mogą się kontaktować ze światem ziemskim przez swoich wysłanników, którym dyktują przesłania. Nie są to już zwykli ludzie, ale byty bezcielesne mające status boskości. Jak się do nich zbliżyć? Czy będą wyzwalać ludzi czy raczej ich zniewalać? Wyznawcy New Age uważają, że jest to związane z indywidualnym poziomem wibracji osoby poddającej się channelingowi - im wyższy rozwój duchowy człowieka, tym bardziej możliwy kontakt z istotami będącymi bliżej Bóstwa-Energii, Światła, Uniwersum, Świadomości Kosmicznej .
Wyższy status owych bezcielesnych bytów, traktowanych jako istoty bardziej rozwinięte duchowo (także w procesie licznych wcieleń, pojmowanych w kontekście teorii reinkarnacji), posiadające poziom jakby boski, dodatkowo zwiększa motywację do szukania z nimi kontaktu. Można przecież otrzymać od nich Mądrość, a nie tylko zwykłe informacje. Ale wielu sądzi, że poszukiwanie duchowych przewodników, czy to w zaświatach, czy we własnym wnętrzu, to mechanizm naturalny, a przez to dający się kontrolować. Jednakże Rex Stanford i inni badacze wykazali, że zdolności paranormalne pozostają obce naszej osobowości. Ten fakt sam w sobie daje wiele do myślenia. Stąd też niektórzy psychologowie twierdzą, że poszukiwanie formy ducha przewodnika (nie tylko w dawnym spirytyzmie, ale i we współczesnych technikach, takich jak channeling) może być swoistym psychologicznym rekwizytem medium, pomagającym poczuć się mniej odpowiedzialnym za owe "uciążliwe" zdolności paranormalne. Przerzucanie odpowiedzialności na "coś" lub raczej na "kogoś" innego - jakby obcego osobowości człowieka - jest formą mechanizmu "kozła ofiarnego", który sprawia, że człowiek bardziej oswaja się z tym, co nie jest dla niego normalne czy swojskie .
Wyjaśnienie to jednak nie przekonuje i nie eliminuje możliwości istnienia inteligentnego, pozamaterialnego ("duchowego") bytu pozaświadomościowego, który kieruje ludzką świadomością. Co więcej, powszechne używanie "duchów przewodników" przez rozmaite media (począwszy od klasycznych szamanów, poprzez uzdrowicieli filipińskich, a skończywszy na adeptach Metody Silvy) wskazuje wręczna tę możliwość.
Można się jednak - w tym kontekście - powołać na św. Tomasza z Akwinu (Suma teologiczna) i jego uczniów, którzy twierdzili, że radykalnie pojęte postrzeganie pozazmysłowe (jakby z pominięciem pięciu zmysłów) jest bardziej cechą aniołów (duchów) niż ludzi i być może dlatego wydaje się tak bardzo obce człowiekowi. W tym kontekście rodzi się pytanie: od jakich aniołów pochodzi owa wiedza? Czyż nie pochodzi ona od "obcych"? Przywołanie lekceważonej dziś angelologii posiada głęboki sens, aby wskazywać na nie-ludzkie czy nad-ludzkie sposoby poznania, które przedwcześnie i ideologicznie się "naturalizuje" - jako rzekomo ludzki potencjał - w omawianych teoriach i praktykach. To jeszcze jeden powód, by mówić o neospirytyzmie .
1. Neospirytyzm w literaturze i kulturze masowej
W szeroko pojętej kulturze propaguje się spirytyzm i okultyzm w skali masowej. Dokonuje się to poprzez wysokonakładowe powieści, uznane za bestsellery.
1.1. Zaginiony symbol Dana Browna
Warto wspomnieć o tej powieści, bo jest popularna, a jednocześnie jej oddziaływanie ideologiczne nie jest doceniane jako zagrożenie duchowe. Propaguje ona wiele koncepcji okultystycznych i spirytystycznych.
Zaginiony symbol (ang.The Lost Symbol) - powieść Dana Browna, trzecia z książek opowiadająca o Robercie Langdonie, harwardzkim specjaliście od symboli. Roboczy tytuł powieści to The Salomon Key (Kod Leonarda da Vinci II: Klucz Salomona, według wczesnych zapowiedzi polskiego wydawcy). Akcja książki rozgrywa się w Waszyngtonie w ciągu dwunastu godzin, zaś fabuła koncentruje się na stowarzyszeniu wolnomularzy i jest swoistą, a nawet wszechstronną propagandą masońskiej ideologii .
Powstającą przez kilka lat książkę pierwotnie zapowiadano na rok 2006, jednakże premierę wielokrotnie przekładano. Ostatecznie książka zadebiutowała na rynku amerykańskim 15 września2009 roku w sześciu i pół milionach egzemplarzy, co stanowi najwyższy premierowy nakład jej wydawcy, Random House. Amerykański wydawca Browna opisuje Zaginiony symbol jako "znakomity i wciągający thriller", na który "warto było tyle czekać". W dniu premiery w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii sprzedano ponad miliona egzemplarzy (także w formie elektronicznej), co sprawiło, że Zaginiony symbol otrzymał tytuł najszybciej sprzedającej się powieści dla dorosłych w historii .
Robert Langdon zostaje niespodziewanie wezwany do Waszyngtonu, aby na prośbę swojego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, prominentnego członka loży masońskiej, wygłosić odczyt na Kapitolu. Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że zaproszenie było starannie przygotowaną pułapką. Na wieczór nie zaplanowano żadnego odczytu. Pośrodku historycznej Rotundy ktoś umieścił odciętą rękę Petera z wytatuowanymi symbolami i masońskim pierścieniem. To pseudomistyczne zaproszenie do zaginionego świata skrywającego tajemną wiedzę. Nieprzypadkowo książka propaguje realny i historyczny okultyzm - we wszystkich jego formach - w niespotykanym dotąd stopniu, biorąc pod uwagę popularność i znaczenie tej powieści.
Książka oprócz apologii ideologii masonerii (opinia M. Introvigne), z jej gnostycką antropologią samoubóstwienia (nad tym aspektem Brown rozwodzi się dosyć długo w samej powieści), propaguje najbardziej istotne ideologie okultystyczne i spirytystyczne w większym stopniu niż pozostałe książki, co nie wszyscy dostrzegają. Gnostycyzm i hermetyzm, różokrzyżowcy i kabała, astrologia i numerologia, inicjacja i teurgia. Powieść Brauna wspomina i swoiście propaguje nawet satanizm Aleistera Crowleya, opisuje idee Junga, zajmuje się też ideami grupowego umysłu czy paranormalnymi możliwościami człowieka . W powieści pojawia się bowiem aluzja do ważnego w ruchu New Age Instytutu Noetyki, założonego przez byłego astronautę E. Mitchela, którego przeżycia związane z doświadczeniem lotów kosmicznych skierowały ku badaniom nad ludzką świadomością. Nazwę Instytutu stworzył jego współzałożyciel - John White, autor swego rodzaju przewodnika po ścieżkach Nowej Ery, książki wydanej u nas pod tytułem Świat Ery Wodnika. Spotkanie Ducha i Nauki. Jak się dowiadujemy z rozdziału trzeciego Zaginionego symbolu Katherine Solomon jest wybitną specjalistką w dziedzinie "nauk noetycznych". Nazwa "noetyczny" ma związek z koncepcją umysłu (gr. nous) czy świadomości. W rozdziale piętnastym znajdziemy informację, że niedawne eksperymenty w Instytucie Nauk Noetycznych w Kalifornii "dostarczyły dowodów na zdolność ludzkiego umysłu do zmieniania świata fizycznego" .
Jest to myślenie magiczne w nowej formie, połączone z propagandą zdolności paranormalnych, co miałoby być immanentną i naturalną cechą domniemanej, naturalistycznie pojętej boskości człowieka (ideał wolnomularski propagowany w omawianej powieści). W podobnym kontekście wspominany jest Ruch Nowej Myśli, który jest prekursorem ideologii myślenia pozytywnego i ruchu New Age. A one nie rodziły się bez wpływu mediumicznych rewelacji i spirytystycznych objawień. Należy do tej propagandy dodać liczne słowniki i encyklopedie na temat powieści Browna, które reklamują wszystkie formy okultyzmu, z ideologią masonerii na czele, traktując je przeważnie eufemistycznie i pozytywnie, a nie krytycznie.
1.2. Okultyzm, spirytyzm i satanizm w powieściach Paulo Coelho
Mediumiczny channeling propaguje też znany pisarz Paulo Coelho (Walkirie). Proponuje on również kontakt z demonami, które choć są niebezpieczne, mogą - według niego - wiele nas nauczyć i nie należy ich egzorcyzmować (Pielgrzym, który w oryginale portugalskim nosi tytuł Dziennik Maga!).
W Pielgrzymie Petrus tak oto opisywał Paulowi naturę diabła: "Demon jest (...) aniołem, lecz jest to potęga oswobodzona, zbuntowana. Wolę nazywać go Posłańcem, ponieważ Odgrywa rolę głównego łącznika między tobą a światem (...). Jeśli dajemy mu wolność, zaczyna nas rozpraszać. Jeśli poddajemy go egzorcyzmowi, tracimy wszystko, co dobre, czego mógł nas nauczyć, ponieważ doskonale zna świat i ludzi. Jeżeli jednak ulegniemy fascynacji jego mową, zawładnie nami i zniechęci do Dobrej Walki. Mimo wszystko jedynym sposobem poznania naszego Posłańca jest pozyskanie jego przyjaźni" .
Wedle Coelho, demony są więc naszymi dobrymi przyjaciółmi, którym może nie należy do końca ufać i które przyznają, że pałają nienawiścią do Krzyża (wyjawił mu to jego osobisty demon), jednak należy z nimi serdecznie rozmawiać, bo można się od nich wiele nauczyć, oraz trzeba złożyć im ofiarę (!), aby nas uleczyły.
Coelho radzi co prawda, by demonowi całkowicie nie ufać, dodaje jednak, iż nie wolno go też egzorcyzmować "albowiem wówczas tracimy wszystko, co dobre". Diabła trzeba więc zaprosić specjalnymi inwokacjami, "pozyskać jego przyjaźń", "słuchać jego rad", "wzywać go na pomoc", "dzielić się z nim problemami", albowiem "może pomóc osiągnąć sukces w pracy i wśród ludzi". Coelho tak też czynił. Relacje z demonem podsumował jako "kontakt wzajemnego zrozumienia" i "wzajemnej przyjaźni". Nie jest to greckie pojęcie demona (jako neutralnego daimoniona), ale przedefiniowana zwodniczo wizja chrześcijańska .
Nie dziwi to, skoro Coelho wcześniej uprawiał czysty satanizm, o czym zaświadcza jego biograf: "Innym, często powtarzanym obrzędem był tzw. "mniejszy rytuał Pentagramu". Na podłodze Paulo rozkładał białe prześcieradło i zieloną farbą malował pięcioramienną gwiazdę. Wokół niej układał sznur nasączony siarką, wcześniej rysował symbol Marsa. Wszystko odbywało się przy zgaszonym świetle, tylko nad pentagramem należało powiesić lampę, rzucającą na symbol snop światła. Paulo stał nagi na rozpostartym prześcieradle, trzymał w ręku szpadę, a twarz miał zwróconą na południe. Potem przyjmował pozycję asany, w której przykucał na ziemi jak żaba i unosił się w górę, wydając okrzyki przywołujące Diabła" .
Każdy, kto sięgnie po Pielgrzyma, dowie się zatem, jak Coelho z Petrusem "czynili cuda", ale też zostanie dokładnie poinformowany, jak na własny użytek może je sam praktykować - na przykład, przez ile dni winien poddawać się danemu ćwiczeniu, ile minut ma ono trwać w ciągu doby. W Pielgrzymie Coelho zazwyczaj nazywa te praktyki i rytuały mianem mocy czynienia cudów. Gdy jednak popatrzymy na nie uważniej, dojdziemy do wniosku, że jest to forma magicznej teurgii, owoc okultystycznej kontrinicjacji, gdyż Coelho dopuszcza i propaguje białą magię. Opisywany szczegółowo w książce "Rytuał posłańca" ma charakter typowo spirytystyczny i magiczny . Czy jest formą kontrinicjacji?
Paulo Coelho, propagujący te dziwne rytuały, czyni to z pewnością nieprzypadkowo. Próbował kiedyś popełnić samobójstwo, uprawiał czarną magię, będąc pod wpływem satanisty Crowleya, spotkał Anioła Śmierci, wszedł na drogę Szatana i zła, studiował i propagował mroczną ideologię wampiryzmu (na temat którego posiadał gruntowną wiedzę), trafił do szpitala dla obłąkanych, ćpał, korzystał z usług prostytutek . Nigdy się do końca nie nawrócił, nie pokutował i dalej propaguje realny i historyczny okultyzm (w tym białą magię zamiast czarnej), jak na przykład w Bridzie, gdzie propagowany jest m.in. tarot oraz czary wicca, a także teoria reinkarnacji. W Alchemiku mamy propagandę New Age, a w Czarownicy z Portobello - apoteozę czarów. Wszystko to się wzajemnie dopełnia i wspiera.
1.3. Aspekty spirytyzmu i satanizmu w Harrym Potterze
Swoistą propagandę spirytyzmu i oswajanie z doświadczeniem opętania (bez żadnej propozycji egzorcyzmu) spotykamy w Harrym Potterze. W powieści kilka osób jest opętanych (w tym jeden z nauczycieli), nie wykluczając samego bohatera powieści. Występuje też jawna propaganda spirytyzmu w różnych formach, choćby przez popularyzację spirytystyczno-satanistycznej ideologii Halloween, określanej tam jako "Noc Duchów", w czasie której "odbywała się uczta w odpowiednio udekorowanej Wielkiej Sali" . Wszystko to świadczy o tym, że grzeszna i śmiertelnie niebezpieczna ideologia oraz praktyka spirytyzmu znajduje się w centrum najwyższego szacunku i uwagi. Nie wspomnę tu o samym Halloween, które dla satanistów jest jednym z najważniejszych świąt, o czym pisze wyraźnie La Vey w Biblii Szatana .
Wydaje się, że Rowling chce oswoić dzieci z tematem opętania, nie wskazując drogi wyjścia. Mamy tu wyraźnie i obficie obecny temat klasycznego spirytyzmu. Jak pisze A. Polkowski, "W Hogwarcie, jak przystało na zamek zbudowany w Hogwarcie, również rezydują duchy dawno zmarłych osób. Jest ich przynajmniej dwadzieścia, a wśród nich: prof. Binns, Gruby Mnich, Irytek (poltergeist, o którym jeszcze powiemy), Krwawy Baron, Prawie Bezgłowy Nick, Jęcząca Marta, Szara Dama. Każdy dom ma swojego ducha rezydenta. Duchy w Hogwarcie prowadzą drugie życie, urządzają przyjęcia, mają swoje stowarzyszenia, spotykają się z duchami z całego kraju. Wśród tych gości są: Sir Patryk Delaney-Podmore, ponure zakonnice, Jęcząca Wdowa z Kentu, mężczyzna w łachmanach i łańcuchach, rycerz ze strzałą w skroni" .
W miarę jak złowrogi czarownik Voldemort rośnie w siłę, świat Pottera staje się coraz mroczniejszy. Zarówno Harry Potter i Zakon Feniksa, jak i każdy następny tom powieściowego cyklu świadczą o postępującym opętaniu Harry'ego przez Voldemorta oraz jego narastającej więzi z Voldemortem, symbolem zła, będącym odpowiednikiem biblijnego szatana. Opętaniu w omawianej powieści ulegli już Ouirrell, Ginna Weasley, Berta Jorkins i Alastor Moody. To rzecz prawie normalna, skoro dotyczy nawet nauczycieli. Teraz spotyka to Harry'ego. Rowling opisuje skutki mediumizmu obecnego w magii i we wszelkim okultyzmie, który prowadzi do opętania, ale nie po to, by przestrzec, czy od niego wyzwolić, ale oswoić z nim. Harry nie szuka wyjścia z opętania. Nie byłoby to zresztą spójne z jego wizją świata, którą posiada i w określony sposób propaguje. Magia otwiera na opętanie, a więc skoro się ją afirmuje, trzeba się z nim oswoić. Uznaje się to jako fakt, który ma też "pozytywne" strony - moc. Jest to więc - mimo wszystko - "pozytywne" opętanie. Czy rzeczywiście? Czy nie jest to prowadzenie dzieci i młodych ludzi na manowce?
Tą drogą podąża Rowling, taką ideologię propaguje. Podobnie jak kiedyś gnoza czy pogaństwo, a współcześnie Carl Gustav Jung czy Martin Heidegger, "ontologizuje" zło, traktując je jako "konieczny" składnik naszego świata. Przecenia jego rolę, przyzwyczaja do jego wszechobecności i potęgi. Według Rowling dominacja mroku, Zło (traktowane na swój sposób zbyt poważnie) i opętanie są rzeczami normalnymi. Trzeba się na nie otworzyć, trzeba nauczyć się je znosić, trzeba nawet się z nimi zaprzyjaźnić. Nie ma wyjścia.
Chociaż Voldemort po rytuale w tomie czwartym odzyskuje swoje ciało, to nadal działa poprzez opętanie. Harry sam oddaje mu serce i umysł. Jest to kolejny dowód ich więzi i zamazanie granic dobra i zła. Na końcu rytuału krwi został "zmuszony" do pokłonienia się Voldemortowi. Z chrześcijańskiego punktu widzenia mimo niezgody dokonał jednak aktu bałwochwalstwa w postaci demonolatrii (por. KKK 2115). Męczennicy chrześcijańscy odmawiali bowiem nawet udawania kultu bałwochwalczego. W rzeczywistości pokłon diabłu, mimo że wymuszony strachem, jest grzechem i prowadzi często do opętania przez niego. W powieści "wymuszenie" (brak władania własnym ciałem!) stanowi często już skutek opętania. Jaka droga jest tu wskazywana dzieciom?
W wielkiego czarnego psa przeobraża się (transmutacja alchemiczna nauczana w szkole Hogwart jest obrazem inicjacji) wilkołak Syriusz Black, który jest ojcem chrzestnym Harry'ego (chrzest też jest inicjacją) . Według wybitnego znawcy symboliki okultystycznej i wolnomularskiej M.P. Halla, pies oznacza w tym kontekście relację między mistrzem a inicjowanym uczniem lub mistrzem a jego bogiem czy bóstwem. Także w wielu wierzeniach zachodnioeuropejskich w czarnego psa przemienia się często diabeł. Wilkołak także był symbolem szatana. Czy to oznacza, że diabeł jest ojcem chrzestnym Pottera? Syriusz zaś to najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa, której od dawna przypisywano ezoteryczne znaczenie. Harry Potter jest wyraźnie powieścią inicjacyjną, osadzoną wszechstronnie w ezoterycznej ideologii.
Gdy chodzi także o demonologiczny temat wilkołactwa, to dzieci w okultystycznej szkole Hogwart (nie należy mówić o "magicznej szkole", ze względu na eufemistyczną i rozbrajającą dwuznaczność tego pojęcia) mają również kursy o "przemianach w bestie i wilkołaki". W omawianej powieści wilkołakiem jest także profesor Lupin (autorytet, bo przecież wykładowca). Mamy tu motyw inicjacyjny. Chociaż stworzeniem tym staje się człowiek po ugryzieniu przez innego wilkołaka (przemienionego), to jednak ta skłonność niekoniecznie musi przenosić się na dzieci wilkołaków. Większość miesiąca wilkołak jest w ludzkiej postaci i niczym się od nich nie różni. Dopiero przy pełni księżyca zmienia się w przypominające wilka stworzenie stojące na dwóch tylnych kończynach.
Jak sugeruje się w powieści, nie wynaleziono żadnego lekarstwa powstrzymującego owe dziwne przemiany. Rowling sugeruje więc, że nie da się uniknąć opętania, które staje się "naturalne", normalne i konieczne. Wywar "tojadowy" (eliksir magiczny) pomagał wilkołakowi tylko kontrolować swoje zachowanie, czyli zachować "czysty umysł", ale nie powstrzymywał inicjacyjnej transformacji. Czyżby to była aluzja do stosowanych w mediumizmie psychodelików? Demonicznym wilkołakom autorka poświęca zadziwiająco dużo miejsca w powieści, czego się nie zauważa. Padają takie pojęcia, które sprzyjają zainteresowaniu wilkołactwem oraz budzą sympathy of devil jak Kodeks Honorowy wilkołaków, Brygada Ścigania Wilkołaków, Rejestr Wilkołaków, Służby Pomocy Wilkołakom itp. Tym bardziej że książka Włóczęgi z wilkołakami to jeden z "podręczników obowiązujących uczniów Hogwartu (podkr. AP)na lekcjach obrony przed czarną magią" .
Nie pozwólmy więc na ustawiczne przesuwanie granic wrażliwości naszych dzieci, przenoszenie granicy od równowagi psychofizycznej w kierunku opętania lub obłędu. Jest to oswajanie z opętaniem i otwieraniem na nie, a także swoisty duchowo-psychiczny trening przebywania w sytuacji bez wyjścia, w świecie ciemności podobnym do piekła. Taka jest wizja pogaństwa i gnozy. Gabriele Kuby nazwała to "przekraczaniem granicy w kierunku tego, co szatańskie" .
Nie chodzi tu więc tylko o problemy czysto psychologiczne, ale także duchowe podlegające ocenie teologicznej . Dlatego kard. Joseph Ratzinger, obecny Ojciec Święty Benedykt XVI, w liście do Gabriele Kuby (7 marca 2003 roku) nazwał książkę Harry Potter "subtelnym uwiedzeniem", które jednak "oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć" .
1.4. Okultyzm i spirytyzm w anime i manga
1.4.1. Idolatryczne kulty pogańskie i moce paranormalne
Według Małgorzaty Więczkowskiej, "w japońskiej mandze wszyscy bohaterowie przedstawiani są jako fantazje, łącznie z bożkami, diabłami i demonami. Wiele filmów i komiksów posiada silne podteksty ezoteryczne i okultystyczne. W warstwie treściowejwszystko jest tu pomieszane. Widoczne są tam również wpływy ideologii New Age, na przykład: ubóstwianie żywiołów natury, z którymi mamy do czynienia, m.in. w seriach o Pokemonie. Czerpią one swą moc (energię) z ziemi, powietrza, wody i ognia. Oczywista jest tu analogia z różnymi religiami pogańskimi, które często oddają hołd naturze. Bohaterowie posługują się tajemniczymi mocami, zaklęciami, czarami (Czarodziejka z księżyca, Syrenka Mako, SallyCzarownica, Fushigi Yuugi, Pokemon i inne), których ciągłe powtarzanie ma umożliwić przejście do wyższej sfery duchowej" . Jest naiwne i niebezpieczne lekceważenie realizmu symbolicznego magii. A może jest to świadome działanie?
Jak pisze autorka w innym miejscu, "możemy spotkać się tutaj z historiami o dziewczynach obdarowanych nadprzyrodzonymi mocami, na przykład: "magiczne dziewczyny przeważnie walczą przeciw jakimś wrogom i dzięki ingerencji jakiejś tajemniczej mocy zmieniają się w wojowniczki". Seria "Czarodziejek z Księżyca opowiada o przygodach trzech dziewczyn, które zostają zwerbowane przez Królową Aniołów do walki z wojownikami ze świata diabłów, każda z nich dostaje po magicznym przedmiocie, dzięki którym mogą się transformować w trzy wojowniczki".
Film zachęcający do uprawiania medytacji: "Czarodziejka z Marsa jest najbardziej rozśpiewana i "nawiedzona" z całego towarzystwa - komponuje piosenki i uwielbia medytację, w dodatku jest znakomitym medium. Ma wszelkie namiastki na wykwalifikowaną kapłankę, co zresztą uwarunkowane jest w jej przypadku genetycznie - jej dziadek jest również kapłanem ". Takich serii filmowych, jak i komiksowych o magicznych dziewczynach mamy bardzo dużo .
Według M. Więczkowskiej, "do tej pory magia w wielu baśniach była tłem, marginesem i domeną złych ludzi. Tu jest odwrotnie. Biała magia jest wykorzystywana rzekomo do dobrych rzeczy. Jednak magii, nawet tzw. białej, nie można utożsamiać nigdy z dobrem. W wielu animacjach widzimy fascynację spirytyzmem, astrologią, podróżami w czasie i zjawiskami okultystycznymi. Anime i manga obfitują w terminy i znaki zaczerpnięte z rzeczywistości okultyzmu czy parapsychologii. Powoduje to często rozbudzanie zainteresowań tymi tematami. Takie postępowanie w filmach, komiksach, jak i w grach uczy podstawowych pojęć związanych z okultyzmem i astrologią" .
1.4.2. Reklama wschodnich sztuk walki
Wschodnie sztuki walki nie są neutralne, a w tej interpretacji mangi i anime wręcz epatują ideologią. Potwierdzają to badania naukowe, które stwierdzają wyraźnie, iż chińskie style walki generalnie "nie mają wyłącznie przeznaczenia bojowego. Zestrajają one ćwiczenia ruchowe i koncentrację umysłu z myślą o walce, leczeniu i religijnym samodoskonaleniu" .
W mandze jednak religa często wyradza się w magię, co może jest jeszcze gorsze. Sztuki walki traktowane są tu jako pokaz woli mocy, są elementem myślenia magicznego, ale traktowanego realistycznie . Film reklamujący wschodnie sztuki walki Dragon Ball: "Nie brak tu efektownych scen walki, widowiskowych kopnięć i uderzeń, uchwyconych w przeróżnych ujęciach i perspektywach... tu się walczy do końca, dopóki płuca mogą oddychać, pięści i stopy zadawać miażdżące uderzenia, a ostatnie ergi chi można przerobić na efektowny fajerwerk. Tu się walczy na śmierć i życie" .
W Anime: Dragon Ball, Magiczni wojownicy, Naruto związane są z gatunkiem "mistycznych wojowników", którzy trenują wschodnie sztuki walki. Według Więczkowskiej "jest to wystarczająca reklama dla tych sportów, tym bardziej że serial oglądają dzieci, które chciałyby naśladować w życiu codziennym obejrzane w filmie postawy bohaterów. Czy jesteśmy świadomi, że nie zawsze kursy karate mają na celu jedynie rozwój fizyczny? Dodatkowe elementy treningów pobudzają również sferę duchową, aby zachować harmonię między ciałem i duszą. Prowadzący spotkania "mistrz" powoli wprowadza dodatkowe elementy szkolenia, by jego uczniowie lepiej się mogli rozwijać. Udziela również odpowiedzi na nurtujące pytania, a tym samym wprowadza swoje poglądy i przekonania. Z biegiem czasu treningi stają się sprawą uboczną, a najważniejsze jest szkolenie duchowe, wyrabianie silnej woli, posłuszeństwa określonemu systemowi religijnemu" .
Na temat sztuk walki katolicy mają różne zdanie, a nawet większość nie widzi tu żadnej sprzeczności z chrześcijaństwem. Na pytanie "Czy pani/pana zdaniem uprawianie wschodnich sztuk walki jest sprzeczne z chrześcijaństwem?" aż 74 procent ankietowanych odpowiedziało "nie", a zaledwie 14 procent "tak". Jedna z ankietowanych odpowiada:"Jeżeli nikt nikogo nie zabije, nie zatłucze, to mogą sobie próbować" .
Inne zdanie mają egzorcyści. Bez wyjątku. Komu mamy wierzyć? Według znanego egzorcysty warszawskiego ks. A. Grefkowicza uprawianie sztuk walki grozi zniewoleniem duchowym. W wywiadzie dla portalu onet.pl powiedział: "Ludy Wschodu funkcjonują inaczej niż my. U nich wszystkie formy ziemskiej aktywności ludzi - leczenie, formy walki, urządzanie mieszkania, ogrodu - zakorzenione są w filozofii i religii Wschodu. Gdy zaczynamy praktykować wschodnie praktyki medytacyjne czy sztuki walki, odchodzimy od Boga i zaczynamy szukać zbawienia poza Jezusem. To jest apostazja. Kto rezygnuje ze zbawczego działania Jezusa Chrystusa, sam wystawia się na działanie złych duchów" (fragment wywiadu) . Apostazji jawnej czy ukrytej sprzyja synkretyzm religijny, wielokrotnie potępiany przez Kościół .
1.4.3. Mieszanie tradycji duchowych i synkretyzm religijny
Synkretyzm religijny występuje w omawianych filmach czy komiksach nieustannie. To miesza dzieciom w głowach i przyczynia się do banalizacji kwestii religii, gdzie od religii staje się ważniejsza poszukująca mocy magia. Jak pisze dalej M. Więczkowska:"opowieści, w których występują, bohaterowie są zlepkiem różnych tradycji kulturowych i religijnych. Wyczuwalne są wpływy hinduizmu w nazwach: Rygweda, Samaweda, w reinkarnacji - Czarodziejki są reinkarnacją jakiejś bogini, Pokemony po śmierci osiągają nową formę, dzięki której uzyskują nowy zapas energii; chińskich legend, na przykład: Dragon Ball jest legendą o małpim królu; w opowieściach tych znajdziemy określenia zapożyczone ze wschodniego mistycyzmu, na przykład: Mistrz Wszechświata" .
I dalej: "Treść wielu anime i manga jest kontrowersyjna, wykorzystuje i łączy w szokujący sposób symbole chrześcijańskie z kabałą, hinduizmem, mitologią grecką, na przykład wykorzystuje cytaty z Pisma Świętego. "A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła" (Księga Rodzaju 2, 8-9).Ten cytat jako sentencję firma Gainax umieszcza na swoich produktach związanych ze słynnym w Japonii, ale również i w Polsce, serialem anime i manga: Neon Genesis Evangelion, który ma być nową ewangelią na nowe stulecie. I choć autorzy twierdzą, że to tylko puste nazwy, że zostały wykorzystane, by okrasić całość mangowej fikcji, nie jest to prawdą. Opowieść ta łączy w całość różne sprzeczne ze sobą poglądy filozoficzne, religijne i społeczne. Główną fabułą filmu i komiksu Neon Genesis Evangelion są zmagania nastoletnich pilotów wielkich robotów zwanych "Evangelionami" z tajemniczymi najeźdźcami, demonicznymi duchami, których określa się mianem "Aniołów"" .
Metafizyka zła, okultyzm i spirytyzm to tematy nieustannie obecne w tych produkcjach. Prawdziwe bajki o inspiracji chrześcijańskiej zniknęły. Wszędzie króluje neopogaństwo z jego obrzydliwą i przewidywalną pożądliwością mocy. Pokora, miłosierdzie, przebaczenie i służba nie mają już miejsca w tych utworach. Pojawiają się tu postacie duchów, demonów czy wampirów. Niestety, staje się to tendencją całej współczesnej popkultury.
1.5. Współczesna literatura jako propaganda teoriii praktyk spirytyzmu
Literatura spirytystyczna powstała z doświadczeń realnych i realnie na nie naprowadza. Tak było po części w literaturze magicznego realizmu. Przykładem jest także przeważająca większość twórczości H. P. Lovecrafta, która odnosi się do stworzonej przez niego "mitologii Cthulhu" (termin ten wprowadził już po jego śmierci pisarz August Derleth) - panteonu niewyobrażalnych bóstw z innych światów. Są to tzw. Wielcy Przedwieczni (także spotyka się nazwę: Wielcy Starzy Bogowie), fikcyjne demoniczne lub boskie istoty, występujące w utworach H.P. Lovecrafta i jego kontynuatorów. Wielcy Przedwieczni powstali w kosmosie na długo nim narodzili się pierwsi ludzie czy powstała Ziemia. Są to istoty potężne (pod względem rozmiarów i mocy), mające władzę nad umysłami i snami innych istot obdarzonych świadomością. Służą im całe cywilizacje pozaziemskie i słabsi bogowie, czczą ich również niektórzy ludzie. Kim są te istoty? Jaką naturę mają te duchy?
Sam Lovecraft mówił o "kosmicznym horrorze", w którym strach wykracza poza racjonalne czynniki, gdy człowiek spotyka się z rzeczami, których nie obejmuje umysłem . Powracającym motywem jest bluźniercza księga Necronomicon napisana przez szalonego ArabaAbdula Alhazreda (prawdopodobnie jest to pseudonim, który Lovecraft sam sobie nadał w młodości). Księga ta była wykorzystywana przez satanistów. Zawarte są tam bowiem tajemnice o pradawnych bóstwach, które kiedyś rządziły Ziemią i teraz czekają na moment, aby wrócić. Jednym z Wielkich Przedwiecznych jest Cthulhu - bóstwo śpiące na dnie oceanu.
W jednej z książek satanisty Antona Szandora La Veya znalazł się opis rytuału przywołania Cthulhu oraz ceremonii Dziewięciu Kątów, która została również wymyślona przez Lovecrafta. Nie zawracajmy więc głowy, mówiąc o jakieś czystej autonomii literatury. Tematykę mitologii Cthulhu wykorzystywały już nie tylko sekty satanistyczne i zespoły rockowe. Obecnie występuje ona w wielu utworach kultury masowej (komiksach, grach komputerowych, grach fabularnych, utworach muzycznych), nawiązujących do mitologii Cthulhu.
W literaturze współczesnej popkultury spotykamy motyw spirytystycznego opętania. Termin walk-in (dosłownie "wejście") to istota, która zamieszkuje w ciele człowieka opuszczonym przez jego duszę. Uważa się, że pozaziemskie walk-in są istotami z innych planet. Sytuacja walk-in przypomina nieco opętanie, tyle że w przypadku opętania dusza zostaje jedynie przesłonięta przez obcego ducha (tak mówi zarówno teologia, jak i praktyka), podczas gdy w przypadku walk-in dochodzi do całkowitego jej wyparcia.
Termin walk-in został spopularyzowany przez Ruth Montgomery w jej książkach (po raz pierwszy użyty w roku 1979), mówiących o niezwykle inteligentnych istotach duchowych, które zjawiły się na ziemi, by pomagać ludzkości. Istoty te, pragnąc uniknąć zwłoki w postaci ok. 20 lat koniecznych człowiekowi do osiągnięcia dojrzałości, nawiązują kontakt z dorosłymi osobami, które z powodu niesprzyjających okoliczności życiowych lub z innych przyczyn nie chcą już dłużej pozostawać w swoich ciałach. Pozaziemskie bezcielesne istoty odnajdują takich ludzi, nakłaniają ich do przekazania im swoich ciał, po czym rozpoczynają w nich życie jako walk-in.
W jednej z ostatnich książek (1985) Montgomery rozwinęła koncepcję walk-in, zgodnie z którą dusze z innych planet przybywają na ziemię, by wstąpić w ciała istot ludzkich. Podobną koncepcję - przypominającą spirytystyczne czy demoniczne opętanie - spotykamy w książce Stephenie Meyer Intruz (autorka również wampirycznego Zmierzchu). W fabule powieści kontrolę nad światem przejmują obce istoty zwane "duszami", które po przejęciu ludzkich ciał wiodą w nich normalne życie. Chociaż dusze są łagodne i dobre, ich "żywiciele" nierzadko stawiają opór.
Okultyzm i spirytyzm występują nieustannie w literaturze science fiction. Autorzy ci, według prawosławnego mnicha i myśliciela Seraphima Rose'a, zmarłego w opinii świętości, "widzą świat i przyszłość ludzkości jako pewną "projekcję" współczesnych odkryć naukowych. Jednak te "projekcje" w rzeczy samej zadziwiająco przypominają codzienne realia okultystycznych i otwarcie demonicznych doświadczeń. Wśród cech właściwych "wysoko rozwiniętym" istotom przyszłości widzimy kontaktowanie się drogą telepatii, zdolność lewitowania, materializowania się i dematerializowania, przekształcania widzialnej formy przedmiotów lub tworzenia, siła czystej myśli, sceny i istoty iluzoryczne, przemieszczanie się z prędkością wielokrotnie przewyższającą możliwości współczesnej techniki, opanowywanie ciał ziemian, a także rozwój filozofii "duchowej", która "jest ponad wszystkie religie" i zapowiada stan, w którym "rozwinięte istoty rozumne" nie będą już więcej uzależnione od materii. Wszystko to są standardowe sposoby i obietnice czarowników i biesów" .
1.6. Wampiry, wilkołaki i społeczności wampiryczne
Oswajanie ze złem i opętaniem przez nadnaturalne istoty widać w literaturze wampirycznej, nie tylko u wspomnianej już Stephenie Meyer (saga Zmierzch), ale u wielu innych autorów, którzy ją naśladują. Dla odmiany jest to przykład literatury fantasy, odwołującej się nie tyle do przyszłości, co do przeszłości, która w żadnym razie nie jest czystą fantazją, ale posiada realistyczne i historyczne podłoże.
Wcześniej wspominałem o prezentacji ideologii wampiryzmu w Harrym Potterze. W powieści pada nazwa Rumunii jako kraju "słynącego z wampirów i smoków" . Ponadto, co jest ważne, Podróże z wampirami to "tytuł książki Gilderoya Lockharta, jednego z podręczników obowiązujących uczniów Hogwartu (podkr. AP), gdy przedmiot ten wykładał Lockhart" . Podobnie jak lekcje z wilkołactwa, o czym już pisałem.
J.K. Rowling słusznie to łączy, gdyż ideologie wampiryzmu i wilkołactwa były ze sobą ściśle powiązane i oznaczały inicjacyjną przemianę człowieka w zwierzę czy jakąś nieludzką lub nadludzką istotę. Podobnie czyni S. Meyer, która w Zmierzchu łączy wampiryzm z wilkołactwem (likantropią). Tymczasem w chrześcijańskiej interpretacji demonologicznej obie mitologie związane były z postacią szatana oraz realnego i poważnego zła, ponieważ zarówno wampir, jak i wilkołak to postacie czyniące zło, zabijające ludzi, a ponadto związane ze światem ciemności i buntu przeciwko Bogu.
Zło więc miało tu nie tylko charakter fizyczny i moralny, ale także charakter metafizyczny i duchowy. Rowling i wielu innych autorów próbują dziś oswoić czytelników z wilkołactwem i wampiryzmem, a nawet zmienić biegun etyczny i duchowy, przedstawiając zło (w tym także opętanie przez duchy) jako coś normalnego i dobrego, a nawet godnego zainteresowania i pożądania . Realizują przy tym program swoistej poprawności politycznej. O co tu naprawdę chodzi?
Mitologia wampira jest wielowątkowa i wielokulturowa. Jego złożona figura zawiera w sobie wiele wątków antropologicznych i teologicznych. Współczesna moda na wampiry i wilkołaki nie może więc być tylko zjawiskiem powierzchownym i przejściowym. Jest ona raczej sygnałem przywołania głębokich i odwiecznych wątków antropologicznych, teologicznych i demonologicznych, które są w istocie nieredukowalne, archetypowe i uniwersalne.
Według definicji sformułowanej przez Erberto Petoię, wybitnego badacza omawianego problemu, wampir to "duch zmarłej osoby lub jej ożywiony trup powracający, zakłócający spokój żywym i pozbawiający ich krwi lub jakiegoś podstawowego organu w celu zwiększenia własnej witalności" . Jest to więc nawiązanie do szeroko rozumianej tradycji spirytystycznej, a także szamanistycznej . Według słynnego antropologa Alfonso di Nola, temat opętania jest bowiem obecny "w wielu przypadkach zachodniego wilkołactwa i wampiryzmu" . Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy "szaman wprowadza się w trans, podczas którego zostaje opanowany przez ducha tygrysa i zachowuje się jak prawdziwe zwierzę" .
Postać wampira, jako bladego, odzianego w czerń, wiecznego pasożyta - egoisty i mordercy - to nie tylko treść horrorów, ale też podejrzana inspiracja dla artystów i teoretyków kultury. Ci ostatni bagatelizują zarówno problem powagi zła, jak też jego niebezpieczny i realistyczny symbolizm, który zawiera się w obrazach wampira czy wilkołaka.
Przykładowo obraz ustawicznie zmienia się, ale istnieje wspólny rdzeń znaczeniowy, który może zainteresować także antropologa czy teologa. Współczesny wampir różni się od swojego poprzednika - trupa powstającego z grobu w celu dręczenia własnej rodziny. Postać wampira często wykorzystywana jest w literaturze, filmie, muzyce i grach komputerowych, które dodają do niej coraz to nowe cechy. Współczesny wampiryzm jest stylem życia polegającym na słuchaniu określonej muzyki, najczęściej gotyku, charakterystycznym ubieraniu się. Ale nie tylko, istnieje obecnie kilka odmian "realnego wampiryzmu", takich jak: wampiryzm sang, energetyczny, emocjonalny i astralny. Wszystkie bazują na okultyzmie. Niektóre przybierają formę odrażającą i niebezpieczną . Przykładem jest violence vampirism - wampiryzm przemocy. Energia czerpana jest tu z przeżycia przemocy, bólu i widoku krwi .
Wiele form wampiryzmu przybiera bardziej subtelną formę duchowości (antyduchowości), co wcale nie powinno dziwić. Okazuje się bowiem, że dzisiaj, aby "stać się" "wampirem", nie potrzeba umrzeć, wystarczy uświadomić sobie swoją wampiryczną naturę, obudzić swoje wampiryczne "ja" . Przypomina to gnostycką deifikację człowieka, co oznacza, że możemy mieć do czynienia z kontrinicjacją.
Jest to duchowość egotyczna i egoistyczna w samym punkcie wyjścia. Jest to forma zamkniętego na zbawienie egoizmu metafizycznego, ale też egoizmu praktycznego, ignorującego etykę i dobro innych ludzi. Miejsce wampiryzmu krwi, który ciągle istnieje, zajmuje wampiryzm energetyczny. Współczesny wampiryzm uzasadnia pogląd, że ciało astralne (terminologia okultystyczna) współczesnego wampira nie produkuje wystarczającej ilości energii i dlatego jest on "zmuszony" pobierać ją od innych. Inny pogląd głosi, że ciało astralne "wampira" "przecieka" i nie potrafi utrzymać energii, dlatego "wampir" musi uzupełniać braki i nie można go za to winić . Nie wszystkie "wampiry" zgadzają się z tą teorią, wymyślając inne powody, aby usprawiedliwić swój wampiryzm. Występują tu więc odwołania do filozofii Wschodu czy antropologii okultystycznej. Mówi się o "ośrodkach pranicznych" czy "Uniwersalnej sile życiowej" .
Skala tej ideologii czy praktykowanych inicjacji jest większa niż się sądzi. Społeczności wampiryczne działają głównie w przestrzeni internetowej, tam odbywa się rekrutacja nowych "przebudzonych wampirów". Internet ma ogromny wpływ na rozwój tych społeczności, ale w gruncie rzeczy stanowi łącznik pomiędzy poszczególnymi członkami grupy, którzy przede wszystkim spotykają się w "realu" .
W tym ujęciu wampiryzmu, dawnym i nowym, pojawia się wiele wątków. Są to: ideologia nadczłowieka lub gnostycka wizja człowieka-boga, posiadającego nadnaturalną moc i nadzwyczajne zdolności paranormalne, tożsamość balansująca na granicy, wieczne poszukiwanie, niepokój egzystencjalny, tragizm, melancholia, rozpacz, połączenie wątków naturalistycznych i infernalnych, bunt metafizyczny skierowany przeciwko Bogu, odmowa zbawienia, problem cienia i wyparcia, fascynacja złem połączona z banalizacją zła, symbolika animalna i jej duchowe znaczenie, inicjacja i kontrinicjacja (przemiana w zwierzę, w istotę nie-ludzką czy nad-ludzką), wyraźny wątek demonologiczny, który występuje także w ideologii UFO .
2. Problematyczne doświadczenia z UFO
Większość specjalistów w dziedzinie UFO zwraca się obecnie do okultyzmu i demonologii, aby lepiej zorientować się w badanych zjawiskach. "Wiele doświadczeń z UFO jest zadziwiająco podobnych do opętania przez demony i zjawisk psychicznych, które od dawna znane są teologom i parapsychologom" .
John Keel, zdeklarowany agnostyk, który rozpoczął badania UFO z pozycji sceptyka, zdecydowanie przeszedł na spirytystyczną interpretację zjawisk UFO:
"Obecna historia UFO jest historią o duchach i przywidzeniach, o dziwnych zaburzeniach umysłu, widzialnym niewidzialnym świecie, który nas otacza i momentami wdziera się w nasz świat... To świat iluzji, gdzie realia zostały wypaczone przez nieznane moce, które widocznie mogą zarządzać przestrzenią, czasem i materią fizyczną za pomocą sił, które niemal całkowicie są niedostępne dla naszego umysłu... Ogólnie rzecz biorąc, właściwości i charakterystyki są drobnymi wariantami znanych od wielu wieków fenomenów demonologii" .
Według A. Zwolińskiego: "UFO zaistniało w kulturze także jako nowy sposób mediumicznego czy paranormalnego kontaktu z wyższym światem, który otwiera ludzi na niezrozumiałe dla nich siły, jest (...) odmianą okultyzmu. Literatura i kultura ufologiczna w swych najistotniejszych przejawach jest sposobem werbowania zwolenników okultystycznych praktyk, a także osób o słabej tożsamości duchowej i zapraszaniem ich do iluzji poznania najnowszej, technologicznej gnozy, do rzekomo nieznanych sposobów poznawania. W ramach tych nowych możliwości wybranym obiecuje się dostęp do nieznanych innym danych, doświadczeń i wyjaśnień rzeczywistości materialnej, a także duchowej" .
Dla prawosławnego mistyka zmarłego w opinii świętości, S. Rose'a, "kontakty z UFO są niczym innym jak współczesną formą fenomenów okultystycznych, istniejących już od wielu stuleci. Ludzie oddalili się od chrześcijaństwa i oczekują na zbawców z kosmosu" .Szczególnie badacze protestanccy i prawosławni są przekonani, że UFO jest demoniczne w swej naturze. Antychrześcijański i zarazem demoniczny charakter UFO podkreśla prawosławny abp Chryzostom z Etny . Są to zjawiska parafizyczne i okultystyczne, a nie fizyczne czy biologiczne. Dochodzi tu do przemiany świadomości, do inicjacji okultystycznej otwierającej na nowy sposób percepcji symbolicznej (J. Yallee) .
Zainteresowanie tą koncepcją "opętania", które staje się jakby normalną drogą człowieka, idzie w parze z popularnością problematyki UFO, która stała się istotnym elementem spirytualnej ideologii New Age. Stąd koncepcja walk-in jest ogromnie popularna w kręgach New Age, gdzie traktuje się pozaziemskie walk-in jako członków większej społeczności złożonej z wyjątkowo zaawansowanych w rozwoju duchowym istot, które przypływają na Ziemię, by pomagać ludziom.
Widzimy tu ślad teozoficznej koncepcji Wniebowstąpionych Mistrzów, rozwiniętej przez Ericha von Daenikena, który był pod wpływem teozofii Bławatskiej i jej koncepcji, otrzymanych podczas seansów spirytystycznych . Pod tym samym hasłem: "Oni wiedzą więcej i lepiej, dlatego chcą nas ucywilizować, a my powinniśmy się im posłusznie podporządkować". Jest to współczesna promocja mediumizmu. Daeniken twierdził, że kosmici byli naszymi nauczycielami, twórcami religii i kultury, nie wyłączając kultury greckiej . Istnieją liczne, bardzo niebezpieczne, sekty czy organizacje ufologiczne, którekultywują w podobnym kontekście idolatryczny kult UFO (Antrovis, Raelianie czy organizacje zgrupowane wokół księgi Urantia czy Księgi Wiedzy, o których powiemy jeszcze bardziej szczegółowo).
Dlatego J. Keel słusznie pisze na podstawie swoich badań i doświadczenia: "Żarty z UFO są tak samo niedobre, jak żarty z czarnej magii. To zjawisko czyni swoimi ofiarami neurotyków, ludzi lekkomyślnych i niedojrzałych. Mogą dosięgnąć ich - i nieraz już dosięgały - schizofrenia paranoidalna, demonomania czy wręcz samobójstwo. Lekkomyślna ciekawość w stosunku do UFO może przerodzić się w rujnujące uzależnienie. Z tego powodu całkiem poważnie radzę rodzicom, by trzymali swoje dzieci z daleka od tych spraw. Nauczyciele w szkołach i pozostali dorośli nie powinni zachęcać młodzieży do interesowania się tym tematem" .
Według S. Grofa, który wskazuje także na opinie Junga, "są powody, by przypuszczać, że zjawiska UFO to wydarzenia psychoidalne, w których czynniki psychologiczne i fizyczne występują w różnych proporcjach" . Jednakże, z punktu widzenia chrześcijańskiej duchowości, wiele doświadczeń z UFO można by uznać za formę doświadczeń okultystyczno-spirytystycznych, tym bardziej że towarzyszą im wszelkiego rodzaju doświadczenia paranormalne (jak telepatia czy nadzwyczajne uzdrowienia). Tak zwane porwanie czy uprowadzenie przez UFO przypomina opętanie demoniczne w sensie chrześcijańskim (S. Rose) . Zwodnicze duchy wykorzystują ducha epoki, aby przybierać nowe maski, atrakcyjne i pociągające dla ludzi. Ponadto człowiek, który grzeszy, staje się "obcy" samemu sobie. Jego serce staje się zimne i wyobcowane. Poddaje się wówczas manipulacji "Obcych", ponieważ wcześniej jego serce uległo atrofii.
3. Doświadczenia poza ciałem jako potencjalny spirytyzm
OOBE (ang.Out of Body Experience, doświadczenie poza ciałem; OBE lub OOBE) - wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby uważające, że doświadczyły OOBE, twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować się z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała spoczywały. Ezoterycy uważają, że część osób doświadcza jednego lub kilku krótkich epizodów w ciągu życia bez żadnych wyraźnych przyczyn; inni zaś deklarują umiejętność wywoływania ich świadomie, na przykład za pomocą medytacji.
Przez wiele lat badania nad tym stanem prowadził m.in. Robert A. Monroe, założyciel Instytutu Monroe, w którym stworzył on technologię Hemi-Sync (ang. Hemispheric Synchronisation - synchronizacja półkul) mającą ułatwiać uzyskiwanie odmiennych stanów świadomości, do których zalicza się także opętanie. Jako dziedziną ezoteryzmu, fenomenem tym zajmował się również Robert Bruce, który zawarł swoje obserwacje i teorie w Traktacie o projekcji astralnej.
Z tego punktu widzenia za nową formę spirytyzmu, mediumizmu czy channelingu można uznać także niektóre zjawiska typu "doświadczenia poza ciałem", w takiej formie jak doświadczał ich R. Monroe, który także spotykał się z duchami (eksterioryzacja, projekcja astralna) . Teoria sceptyczna zakłada, że OOBE jest jedynie złudzeniem. Osoba, która doznaje eksterioryzacji, nie opuszcza ciała - w rzeczywistości projekcja astralna pozostaje tylko wymysłem wyobraźni. Odczucia towarzyszące OOBE są na tyle silne, by tworzyć poczucie wyjścia z ciała - co niekoniecznie musi być faktem. Według współczesnej nauki OOBE jest niemożliwe, a doświadczenia tego typu odbywają się tylko w obrębie ludzkiego mózgu .
Istnieją rozmaite techniki osiągania OOBE. Każdy ezoteryk podaje różne przykłady technik mających nam ułatwić wejście w stan OOBE, jednak podkreślają oni, że żadna z nich nie daje pewności, co do wejścia w ten stan. Niektóre z tych technik to:
a) Technika wizualizacji
Jedna z najpopularniejszych technik, ponieważ daje możliwość wyjścia z ciała o dowolnej porze. Jest trudna w nauce i wymaga bardzo długiego treningu. Najpierw człowiek musi wejść w trans, podobny do hipnotycznego, a następnie wyobrazić sobie sytuację, która ma poruszyć jego ciałem astralnym. Najczęściej osoby chcące doświadczyć OOBE wyobrażają sobie linę, po której próbują się wspinać. Można jednak użyć innej wizji, na przykład bujania się na huśtawce, obracania wokół własnej osi lub czegokolwiek innego, co ma związek z ruchem.
b) Technika transowa
Wchodząc w trans i zapominając o ciele, można osiągnąć wrażenie opuszczenia ciała. Polega to na wprowadzeniu się przez śniącego w głęboki trans (na przykład przez techniki autohipnotyczne, autosugestię, afirmacje) i skupienie się jedynie na wrażeniach wewnętrznych, omijając wrażenia zewnętrzne (cielesne). Ignorowana fizyczność zostaje w końcu zapomniana przez śniącego, co po pewnym czasie wprowadza w stan paraliżu, z którego łatwo można osiągnąć OOBE, podnosząc się sennym ciałem.
c) Technika świadomego snu
Metoda wykorzystuje fakt, że można przejść ze świadomego snu do doświadczenia OOBE. Najpierw należy wywołać jakąś techniką świadomy sen (np. WILD), a następnie wykonać we śnie odpowiednią czynność. Może to być coś gwałtownego, na przykład zeskok z dachu, można zacząć iść do tyłu, można też zamknąć oczy i spróbować szybko wstać. Zagadnienie świadomego snu poruszone było także w literaturze (PtasiekWilliama Whartona, Kontroler snów Marka Nocnego czyRycerz KielichówJacka Piekary) i w kinematografii (Otwórz oczy i amerykański remake Vanilla Sky, animowany film Waking Life oraz Incepcja), jednakże w filmach ma on nieco inne znaczenie niż tradycyjnie rozumiany świadomy sen. Tematykę zaś zwykłego snu z elementami zachowania świadomości można zobaczyć między innymi w filmie młodzieżowymDonnie Darko oraz w filmach w reżyserii Davida Lyncha (np. Zagubiona autostrada), który jest wieloletnim praktykiem Transcendetalnej Medytacji (TM) .
d) Technika wykorzystująca indukcję fal mózgowych
Przy użyciu odpowiednich urządzeń wywołuje się fale mózgowe, które ułatwiają osiągnięcie OOBE. Metoda ma średnią skuteczność, zazwyczaj indukowanie fal kończy się niezwykłym stanem świadomości, ale nie OOBE.
e) Technika narkotyzacji(zażywanie substancji psychoaktywnych)
Wrażenie opuszczenia ciała powoduje przede wszystkim ketamina, fencyklidyna i inne dysocjanty, które przez blokadę NMDA powodują ogólne oderwanie od otaczającego świata. Opuszczanie ciała w ten sposób jest naukowo zrozumiane i sugeruje, że każde OOBE to stan umysłu i nic więcej, jak złudzenie, całkowicie realistyczne dla odbiorcy, podobnie jak złudzenia w schizofrenii czy pod wpływem psychodelików. Ta pewność osądu jest jednak dogmatyczna i arbitralna, gdyż nie można wykluczyć, że owe substancje, osłabiając systemy obronne, otwierają na realny świat duchów, które generują podobne doświadczenia kryptospirytystyczne.
4. Doświadczenia bliskie śmierci jako kryptospirytyzm
"Doświadczenia bliskie śmierci" (Near-Death Experience: NDE) zaczął badać R. Moody. Jednym z elementów czy punktów tzw. paradygmatu Moody'ego jest typowe dla tradycji spirytystycznej (np. w koncepcji A. Kardeca) spotkanie z tzw. duchami błądzącymi. Badani spotkali istoty, które były jakby w "sidłach", w "pułapce", w stanie niemożliwości oderwania się od ciała fizycznego. Stan ten wskazywał, że nie są szczęśliwe. Istoty te wyglądały na "zdezorientowane". Jak stwierdził jeden z badanych, "duchy te nie dawały mi żadnego znaku, że mają świadomość mojej obecności (...). Nie można było się z nimi kontaktować... to było deprymujące, przykre" . Przypomina to spirytystyczną hipotezę w formie "naukowej" nekromancji.
R. Moody już w swoim środowisku uniwersyteckim (gdzie studiował filozofię, a nie medycynę, jak się sądzi) został zapamiętany jako czynny uczestnik spotkań spirytystycznych. Jego przyjaciel - Tal Brooke, prowadzący "Spiritual Counterfeits Project" na uniwersytecie - w swoich wspomnieniach zapisał: "Moody twierdzi, że regularnie rozmawia z bytami duchowymi". Sam Moody we Wstępie do amerykańskiego wydania swoich książek uważa się za znawcę zjawisk paranormalnych i okultyzmu. Młodzieńcza fascynacja okultyzmem sprawiła, że później wierny swoim przekonaniom o równości wszystkich religii tworzył paralele nie tylko z Biblią, ale też z Tybetańską Księgą Umarłych, pismami osiemnastowiecznych mistyków szwedzkich, pismami E. Swedenborga. Cytując ich, nie czyni żadnych rozgraniczeń pomiędzy źródłami okultystycznymi i chrześcijańskimi, uważając je za pożyteczne jedynie o tyle, o ile popierają one jego teorię .
Do mediumicznego kierownictwa duchów przyznaje się też współpracująca z R. Moodym dr Elisabeth Kübler-Ross, propagatorka doświadczeń "życia po życiu", która jako czynna i aktywna na świecie spirytystka otrzymała zwodniczą - właśnie w temacie problematyki śmierci i umierania - "misję" od swoich duchów-przewodników (jeden z nich nazywał się Salem) . Nieprzypadkowo szerzyła ona interpretację zjawiska śmierci podobną do New Age. Pisała też o "kosmicznej świadomości", praktykując kryptospirytystyczne "doświadczenia poza ciałem" w pracowni R. Monroe .
Słusznie pisze w tym kontekście znany teolog i apologeta katolicki R. Martin: "uczestnicy seminariów prowadzonych przez Kübler-Ross często określają ją jako "spokojną", "delikatną", "mądrą", "przypominającą anioła". Może to służyć jako jeszcze jedno przypomnienie, że czasem teorie, które najgłębiej podminowują prawdę chrześcijańską, są atrakcyjne i przedstawiane przez rzeczników, którzy wydają się być "aniołami światłości". Najbardziej diaboliczna i zabójcza "mądrość" może uchodzić za "wspierającą życie" i "wyzwalającą". Musimy być dziś bardzo czujni, aby móc rozpoznawać siły duchowe kryjące się w pewnych współczesnych teoriach, ruchach i ich rzecznikach. Powinniśmy rozważać słowo Boże, ostrzegające nas przed "aniołami światłości" i być mocno zakorzenieni w obiektywnej prawdzie Jego słowa" .