p

Nasze własne niebo - Marianna Góralska

Kup ebooka

24.23 zł
20.11 zł (20,11 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 2

MAGDA

Dopiero po wyjściu z redakcji i załatwieniu niezbędnych formalności miałam chwilę, żeby wszystko sobie przemyśleć.

Zwłaszcza swoją reakcję na widok Rafała Podgórskiego. Przed spotkaniem nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale na pewno nie tego, że mój nowy szef zrobi na mnie aż takie wrażenie.

To, że był niesamowicie przystojny tylko mnie onieśmielało. Nie był pierwszym mężczyzna, który zwrócił moją uwagę, ale żaden nie sprawił dotąd, żeby zmiękły mi nogi i serce zaczęło walić jak oszalałe.

Nie wiedziałam, że będzie to takie trudne...

Nigdy w nikim nie zauroczyłam się jak to się mówi od pierwszego wejrzenia. Byłam przekonana, że to nierealne, możliwe jedynie w książkach i komediach romantycznych oglądanych w kinie. Wystarczył moment, bym przekonała się o tym, że życie pisze własne scenariusze.

Sama nie wiedziałam, co sprawiło, że Rafał tak na mnie działał. Może ta jego niewymuszona elegancja? Albo to głębokie zielone spojrzenie i ciemny zarost. A może to jego sylwetka? Mocna i sprężysta, która przywodziła mi na myśl panterę, która obserwuje w napięciu swoją ofiarę, by w odpowiednim momencie ją zaatakować. Albo ten jego zapach, który tak rozpalił moje zmysły...

A przecież zupełnie nic o nim nie wiedziałam. Nawet nie miałam pojęcia czy z kimś się spotyka.

"Poza tym to chyba niestosowne, myśleć w ten sposób o swoim szefie".

Te rozmyślania towarzyszyły mi przez całą drogę do domu. Kiedy weszłam do mieszkania Ala moja młodsza o trzy lata siostra siedziała za stołem i kroiła warzywa na zupę.

Na mój widok uśmiechnęła się i zalała mnie falą pytań:

- Jak było na rozmowie? Masz tę robotę? Opowiadaj. Jestem taka ciekawa... - Jej oczy rozbłysły, a sprężyste loki podskoczyły.

Alicja miała ciemnoblond włosy do ramion i niebieskie oczy. Była niższa ode mnie i odznaczała się kobiecą sylwetką, czego jej zazdrościłam. Jej domeną było duże poczucie humoru i pozytywne nastawienie do życia. Uwielbiała gotować i piec. Potrafiła tworzyć małe dzieła sztuki na talerzu, i właśnie zaczynała praktyki w jednej z restauracji na Starym Mieście.

Usiadłam przy stole i nalałam sobie do szklanki wody z cytryną z dzbanka, po czym wypiłam duszkiem.

- Tak, wszystko poszło świetnie. Tylko jest jedno, ale... - odpowiedziałam po chwili milczenia, spoglądając na nią zrezygnowanym wzrokiem.

- Magda, proszę cię, mów, nie trzymaj mnie dłużej w niepewności. - Siostra posłała mi zaciekawione spojrzenie.

Ja unikałam jej wzroku, spoglądając na swoje dłonie, jakby nagle zainteresował mnie wzorek na paznokciach.

- Mój szef to... - chrząknęłam i zaczerwieniłam się, a głos mi uwiązł w gardle.

- Drań? Stary piernik? Nudziarz? Korpoludek? - Alicja wymieniała coraz bardziej zaabsorbowana, aż na jej policzki wystąpiły rumieńce.

- Mój szef to cholerne ciacho. Co ja mam zrobić? - westchnęłam z rezygnacją w głosie. - Nie wiem jak mi się uda przy nim zachować zimną krew. Gdybyś go widziała... - rozmarzyłam się, po czym równie szybko przywołałam się do porządku. - Nie, tak być nie może! To wbrew zasadom - odgarnęłam ze zniecierpliwieniem kosmyk włosów.

Alicja przerwała krojenie, po czym popatrzyła na mnie ze zdumieniem. Chyba po raz pierwszy od dawna widziała mnie w takim stanie. Od czasu, kiedy rozstałam się z Konradem minęły już trzy lata i do tej pory unikałam facetów jak ognia, nie chcąc narazić się na ponowne cierpienie. A teraz wystarczyło pół godziny w towarzystwie Rafała Podgórskiego bym straciła głowę.

Nie mogłam dopuścić, żeby coś między nami zaszło, trzeba będzie trzymać go na dystans.

"Pół roku szybko minie, zrobię straż, zdobędę doświadczenie, a potem zapomnę o tym, że ktoś taki jak Rafał Podgórski kiedykolwiek istniał", myślałam, nabierając pewności siebie.

- Dawno cię takiej nie widziałam. On naprawdę musi być niezły. Później go wygoogluję... - Uśmiechnęła się puszczając do mnie oko.

- Ani mi się waż, Alka! - zagroziłam jej, patrząc na nią spod przymrużonych powiek.

W odpowiedzi wzruszyła ramionami i popukała się palcem w czoło.

- Nie świruj. Przecież ci go nie odbiję. Tak tylko sobie go obejrzę. W końcu jestem ciekawa jak wygląda mój przyszły... - zawiesiła głos - szwagier, dodała po chwili posyłając mi szeroki uśmiech.

Poderwałam się od stołu tak gwałtowanie, że omal nie strąciłam szklanki, o którą zahaczyłam łokciem:

- Już ja ci dam szwagra! - Mówiąc to, chwyciłam jedną z marchewek ze stołu i zaczęłam nią wymachiwać, niczym mieczem świetlnym.

Siostra parsknęła śmiechem, ale widząc moje groźne spojrzenie, natychmiast spoważniała i wyjaśniła:

- Żartowałam, Magda. Nie unoś się tak. Na pewno wszystko się ułoży. Musisz tylko równie szybko się odkochać, jak się zakochałaś - stwierdziła, po czym wróciła do krojenia warzyw.

- Jesteś niemożliwa, wiesz? - Pogroziłam jej palcem i chrupiąc marchewkę wyszłam z kuchni.

W żadnym razie nie zamierzałam się odkochiwać. Rafał Podgórski za bardzo mi się podobał. Już nie mogłam się doczekać, żeby zacząć ten staż.

RAFAŁ

- Witaj, tato. Chciałeś się spotkać. Coś się stało? - przywitałem się chłodno, wchodząc do gabinetu ojca.

Tomasz Podgórki był człowiekiem bardzo zapracowanym, rzadko się widywaliśmy, głównie podczas rodzinnych uroczystości albo świąt. Od czterdziestu lat zarządzał firmą ubezpieczeniową, agencją reklamową i wydawnictwem. Teraz, kiedy lekarz zalecił mu odpoczynek po ciężkim zapaleniu płuc, które przeszedł zimą, trochę odpuścił, ale wiedziałem, że kiedy znów rzuci się w wir pracy, zapomni o tym, by na siebie uważać.

- Wejdź, Rafał. Mam do ciebie sprawę. Musisz przejąć część obowiązków należących do Mariusza Pawlika. Wyjeżdża do stanów na roczny kontrakt. Nikt nie zastąpi go lepiej niż ty - powiedział głosem pełnym przekonania. - W przyszłym tygodniu zaczynasz. Jeśli chodzi o czasopismo, musisz jakoś pogodzić te dwie sprawy. Wiesz, jak dla mnie ważna jest firma...

- Jasne tato, zajmę się wszystkim. Niczym się nie martw - odparłem, patrząc na zegarek.

Zakląłem w duchu widząc, która jest godzina. Musiałem się napić, bo napięcie, które towarzyszyło mi od spotkania z nową stażystką, wciąż nie chciało mnie opuścić. Jedynie alkohol drogi i mocny, mógł mi teraz dać ukojenie. I gorące ramiona jakiejś laski.

Ciekawe, czy ta mała ma chłopaka", myślałem. "A nawet, jeśli, nie ma to znaczenia i tak będzie moja. Innej opcji nie ma. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie dostał tego, czego chcę."

- Twoja matka przylatuje w piątek - rzekł nagle ojciec, spoglądając na mnie poważnie. - Nie mówiłem ci, ale chyba znów kogoś ma... - Jego głos nagle stwardniał, a przez twarz przebiegł cień.

Rodzice byli po rozwodzie. Rozstali się jeszcze jak byłem na studiach. Od tamtej pory byli w przyjacielskich relacjach. Kiedyś sądziłem, że może się zejdą, ale z upływem czasu przekonałem się, że to tylko mrzonki. Ojciec rzucił się w wir pracy, matka wyjechała zagranicę. Przylatywała dwa razy do roku, czasem sama, czasem z nowym kochankiem.

- Gdzie się zatrzyma? W hotelu czy w domu?

- Nie mam pojęcia - wzruszył ramionami. - Będzie tylko kilka dni. Po urodzinach Matyldy wraca do Francji.

Matylda to moja młodsza siostra. Studiuje w Londynie architekturę. Jest młodą, atrakcyjną, niezależną kobietą. W przyszłym tygodniu przypadają jej urodziny i chcemy wyprawić je w jednym z najlepszych lokalów w mieście. Ma to być niespodzianka.

Moja młodsza siostrzyczka zasługiwała na to, co najlepsze. Kochałem ją i zrobiłbym dla niej wszystko. To ona pomogła mi pozbierać się po tym, co zdarzyło się pół roku temu. I, gdyby nie ona, pewnie teraz nie byłoby mnie tutaj i tak spokojnie nie gadałbym z ojcem, dlatego Matylda będzie miała najwspanialsze urodziny na świecie, choćby mnie miało to kosztować fortunę. Była tego warta i nie zamierzałem oszczędzać. W końcu pieniądze były po to, żeby je wydawać.

- Dobra, zadzwonię do niej i wszystko ustalę - odparłem, patrząc na ojca nieco rozkojarzonym wzrokiem. - Niczym się nie martw, dobrze? Muszę spadać. Mam jeszcze coś pilnego do załatwienia. - Mówiąc to, zerknąłem na zegarek, po czym szybko pożegnałem się i wybiegłem z gabinetu.

Rozdział 6

MAGDA

To nie miało się tak skończyć. Ten wieczór miał być nasz, a ja zachowałam się jak tchórz. Uciekłam i nie dałam nam szansy poczuć czegoś wyjątkowego. Noc była koszmarem, nie spałam, leżąc i gapiąc się w sufit, analizując wszystko, co się wydarzyło i przeklinając swoją głupotę.

Jednak najgorsze było to, że pragnęłam rzucić się w jego ramiona i dać się ponieść namiętności. W ostatniej chwili zabrakło mi odwagi. To, co zrobiłam, jak się zachowałam, było nieracjonalne. Rafał miał rację, mówiąc, że daję mu sprzeczne sygnały. Miotałam się między tym, co pragnę, a tym, co wypada, a czego nie.

Rano, kiedy zadzwonił budzik ledwo wstałam z łóżka. Poczłapałam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, a potem umyłam zęby i wysuszyłam włosy. Ubrałam się w zwykłą bawełnianą, beżową sukienkę i czarne szpilki. Włosy związałam w kitkę i zrobiłam delikatny makijaż, tuszując korektorem cienie pod oczami. Pociągnęłam usta matową szminką i spryskałam się perfumami. Tak czułam się pewniej, ale bałam się spotkania z Rafałem w pracy i tego, jak się zachowa po tym, co zrobiłam w jego apartamencie.

Musiałam jednak wypić piwo, którego sama nawarzyłam. Wypiłam kawę i zjadłam tost z dżemem, kiedy odstawiałam filiżankę do zlewu do kuchni weszła Alicja.

- Cześć, wychodzisz już? - Mówiąc to, przetarła zaspane oczy, tłumiąc ziewnięcie. Jej włosy były potargane, miała na sobie luźną, niebieską koszulkę sięgającą jej do kolan.

- Tak, muszę przed dziewiątą być w redakcji - odparłam, krzywiąc się, jakbym zjadła cytrynę.

- Wszystko dobrze? Bo wyglądasz jakoś nieszczególnie... - Zatroskała się, nalewając sobie kawy do kubka i patrząc na mnie wyczekująco.

- Bywało lepiej, ale jakoś sobie poradzę. Opowiem, ci wszystko wieczorem. O której będziesz w domu?

Projektant okładki Kinga Listkowska

Zdjęcie na okładce Nadi Lindsay/Pexels

Korektor Juliusz Łyszczyński

Redaktor Marianna Góralska Juliusz Łyszczyński

? Marianna Góralska, 2021

? Kinga Listkowska, projekt okładki, 2021

"Nasze własne niebo" to historia przede wszystkim o miłości, budowaniu relacji i drugiej szansie. To także opowieść o wybaczaniu, smakach i wspomnieniach z dzieciństwa. Dużo w niej nostalgii, tęsknoty, wzruszeń, dobrych i złych emocji, oraz różnych odcieni życia.

"Mam nadzieję, że będzie to dla was niezapomniana lektura. Polecam, nie tylko na lato". - Marianna Góralska

ISBN 978-83-8245-897-8

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero