p
Przedmowa
Niniejsza książka poświęcona jest osiągnięciom w dziedzinie
psychoanalizy. Napisałam ją zainspirowana swoimi doświadczeniami w pracy
z moimi pacjentami oraz nad samą sobą. Pomimo że on przedstawia teorie,
które były przedmiotem badań od szeregu lat, moje koncepcje
skrystalizowały się dopiero, gdy zabrałam się do przygotowania szeregu
wykładów pod auspicjami Amerykańskiego Instytutu Psychoanalizy. Pierwsza
seria wykładów poświęcona aspektom technicznym związanych z tym
zagadnieniem nosiła tytuł "Problemy związane z techniką
psychoanalityczną" (1943 r.), natomiast druga, która skoncentrowana była
problemom opisanym w niniejszej książce zatytułowana została w 1944 r.
"Integracja osobowości". Wybrane tematy, tzn. "Integracja osobowości w terapii psychoanalitycznej", "Psychologia wycofania" oraz "Znaczenie
skłonności sadystycznych" zostały zaprezentowane w Akademii Medycznej
oraz dla Association for the Advancement of Psychoanalysis
(Stowarzyszenie Rozwoju Psychoanalizy).
Mam nadzieję, że niniejsza pozycja okaże się przydatna psychoanalitykom
zainteresowanym w dalszym rozwoju swojej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Mam również nadzieję, że będą oni dzięki temu mogli
przekazać koncepcje zawarte w niniejszej książce swoim pacjentom, a także zastosować je wobec samych siebie, ponieważ postępy w dziedzinie
psychoanalizy można osiągnąć jedynie ciężką pracą nad sobą i własnymi
problemami. Jeżeli pozostaniemy bierni i oporni na zmiany, nasze teorie
będą jedynie gołosłownymi dogmatami.
Przekonana jestem jednak, że książki, których tematyka wykracza poza
kwestie czysto techniczne czy też abstrakcyjne teorie psychologiczne,
będą cieszyć się popularnością wśród osób, które chcą zgłębić własną
psychikę i dążą do dalszego samorozwoju. Większość z osób, które żyją w tej jakże trudnej cywilizacji uwikłanych jest w konflikty opisane w niniejszej pozycji i z pewnością potrzebują pomocy. Pomimo że poważnymi
przypadkami zaburzeń nerwicowych powinni zajmować się specjaliści nadal
uważam, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z własnymi problemami,
jeżeli tylko włożymy w to wysiłek.
Chciałabym przede wszystkim podziękować moim pacjentom, ponieważ dzięki
ich współpracy łatwiej było mi zgłębić zagadnienia związane z zaburzeniami nerwicowymi. Pragnę również wyrazić wdzięczność moim
kolegom i koleżankom, którzy zachęcali mnie do dalszej pracy okazując
zainteresowanie i zrozumienie. I mam tutaj na myśli nie tylko starszych
kolegów i starsze koleżanki, ale również młodszych, którzy wyszkoleni
zostali w naszym Instytucie i którzy bardzo przyczynili się do owocnych
i stymulujących dyskusji.
Chciałabym również podziękować trzem osobom spoza dziedziny
psychoanalizy, które w szczególnych dla nich sposób udzieliły mi
wsparcia w mojej pracy. Mam tutaj na myśli dr Alvina Johnsona, który
umożliwił mi przedstawienie moich koncepcji w Nowej Szkole Badań
Społecznych w czasie, gdy jedyną uznaną szkołą teorii i praktyki
psychoanalitycznej była metoda Freuda. Wielką pomoc okazała mi również
Clara Mayer, dziekan Wydziału Filozofii i Sztuk Wyzwolonych w Nowej
Szkole Badań Społecznych. Przez wiele lat okazywała nieustanne
zainteresowanie moimi badaniami i omawiała wszelkie nowe koncepcje
poruszane w mojej pracy analitycznej. Chciałabym również podziękować
mojemu wydawcy, W.W. Nortonowi, który zawsze służył mi radą w opracowywaniu moich książek. Nie mogę również nie wspomnieć Minette
Kuhn, która wspierała mnie w lepszej organizacji moich materiałów i formułowaniu wniosków.
K. H.
Wstęp
Nieważne, z którego miejsca wyruszymy i jak trudna będzie nasza droga,
zawsze w końcu dotrzemy do zaburzeń osobowości jako głównego źródła
choroby psychicznej. To samo można by powiedzieć o prawie wszystkich
innych odkryciach w dziedzinie psychologii: tak naprawdę odkrywany
wszystko na nowo. Poeci i filozofowie od dawna wiedzieli, że wewnętrzne
konflikty targają osobami z zaburzeniami psychicznymi, a nie osobami
zrównoważonymi i spokojnymi z natury. Zgodnie z obecną nomenklaturą,
każde zaburzenie nerwicowe, niezależnie od objawów, to zaburzenie
osobowości. Dlatego też wszelkie nasze wysiłki w badaniach teoretycznych
i terapii należy skoncentrować na lepszym zrozumieniu struktury
osobowości neurotycznej.
Problemem tym zajmował się już Freud, choć jego podejście oparte na
genetyce nie pozwoliło mu na bardziej dokładne sformułowanie związanych
z tym kwestii. Natomiast udało się to innym, którzy kontynuowali i rozwijali badania Freuda. Byli to Franz Alexander, Otto Rank, Wilhelm
Reich oraz Harald Schultz-Hencke. Niestety, żaden z nich nie był w stanie sprecyzować rodzaju i dynamiki tej struktury osobowości.
Ja natomiast wyruszyłam z zupełnie innego punktu. Analizując postulaty
Freuda dotyczące psychiki kobiet zrozumiałam, że należy wziąć również
pod uwagę czynniki kulturowe. Oczywistym było, że mają one wpływ na
nasze postrzeganie zagadnień męskości i kobiecości i dlatego też doszłam
do oczywistego wniosku, że Freud wyciągnął nieprawidłowe wnioski, gdyż
nie uwzględnił właśnie takich czynników. Przez kolejne piętnaście lat
zagadnieniom tym poświęcałam coraz więcej uwagi. Bardzo pomocna okazała
się również współpraca z Eirchem Frommem, specjalistą w dziedzinie
socjologii i psychoanalizy, który zwrócił moją uwagę na istotę czynników
społecznych oraz ich wpływ, który znacznie wykraczał poza psychologię
kobiety. Moje teorie potwierdziły się po przyjeździe do Stanów
Zjednoczonych w 1932 r. Zauważyłam wówczas, że zachowania i zaburzenia
nerwicowe Amerykanów znacznie różniły się od tych, jakie zaobserwowałam
w Europie i nasunął mi się jedyny logiczny wniosek, a mianowicie, że
wpływ na to miały różnice cywilizacyjne. Wnioski i obserwacje opisałam w pracy Neurotyczna osobowość naszych czasów, argumentując, że przyczyną
zaburzeń nerwicowych są czynniki kulturowe, a co za tym idzie,
zaburzenia relacji międzyludzkich.
Zanim napisałam Neurotyczną osobowość zajmowałam się zagadnieniami,
które wynikały z wcześniej sformułowanych hipotez. Dotyczyły one
głównych przyczyn zaburzeń nerwicowych. Freud jako pierwszy stwierdził,
że przyczyny takie to zachowania kompulsywne1. Uważał, że
zachowania takie są instynktowne i mają na celu osiągnięcie zadowolenia,
bez poczucia frustracji. W związku z tym, w opinii Freuda nie stanowiły
one nerwicy jako takiej, ale raczej występowały u wszystkich ludzi.
Jednak, gdy założymy, że nerwice są spowodowane zaburzeniami relacji
międzyludzkich, twierdzenia takie są bezpodstawne. W obliczu powyższego
stwierdziłam, że zachowania kompulsywne są to zachowania o charakterze
neurotycznym, powodowane są poczuciem odosobnienia, bezsilności, strachu
i wrogości i są sposobem na radzeniem sobie ze światem pomimo wszystko,
a ich głównym celem nie jest osiągnięcie zadowolenia, ale poczucia
bezpieczeństwa; ich kompulsywny charakter wynika z lęków leżących u podstawy takich uczuć.
Dwa z takich popędów, czyli neurotyczne pragnienie uczuć czy władzy,
zostały opisane szczegółowo w Neurotycznej osobowości.
W tym czasie przekonałam się już jednak, że choć zgadzałam się w zasadzie z podstawami teorii głoszonych przez Freuda, w wyniku moich
badań doszłam do wniosków wręcz przeciwnych. Jeżeli tak wiele czynników
zdefiniowanych przez Freuda jako instynktowne było faktycznie
uwarunkowanych kulturowo i jeżeli to wszystko, co Freud uznawał związane
z libido wynikało tak naprawdę z neurotycznej potrzeby uczuć
spowodowanej lękami i szukaniem poczucia bezpieczeństwa u innych, to
przecież jego teoria libida była tak naprawdę pozbawiona podstaw. I choć
doświadczenia z dzieciństwa nadal odgrywały ważną rolę, jednak ich wpływ
na nasze życie należało rozważać w zupełnie innym świetle. Te rozważania
otworzyły drogę do kolejnych, nowych teorii. Dlatego też musiałam
przewartościować moje poglądy na teorie głoszone przez Freuda. I tak
właśnie powstała pozycja Nowe metody w psychoanalizie.
Nadal również zajmowałam się badaniem przyczyn zaburzeń nerwicowych.
Zachowania kompulsywne zdefiniowałam jako trendy neurotyczne i w swoim
podręczniku opisałam dziesięć z nich. W tym czasie zrozumiałam już, że
podstawowe znaczenie miała tutaj struktura osobowości neurotycznej.
Wyobrażałam ją sobie jako pewnego rodzaju makrokosmos składający się z mikrokosmosów wchodzących ze sobą w interakcje. W centrum każdego
takiego mikrokosmosu znajdował się trend neurotyczny. Moja teoria
nerwicy miała również zastosowanie w praktyce. Mianowicie, jeżeli
założymy, że psychoanaliza nie dotyczy głównie odnoszenia naszych
obecnych problemów do doświadczeń z przeszłości, ale oznacza raczej
zrozumienie naszej osobowości, wówczas będziemy w stanie analizować i zmieniać siebie samych bez uciekania się do pomocy specjalistów. Co
więcej, w obliczu bardzo rozpowszechnionej potrzeby psychoterapii przy
jednoczesnym braku specjalistów w tej dziedzinie, najlepszym
rozwiązaniem wydawała się autoanaliza. Ponieważ moja książka dotyczyła
głównie możliwości, ograniczeń oraz sposobów analizy własnej osoby,
zatytułowałam ją Autoanaliza.
Niestety, nie byłam do końca zadowolona ze sposobu, w jaki opisałam
poszczególne trendy. Prześladowało mnie poczucie, że nie przedstawiłam
powiązań między nimi. Bo oczywiste było dla mnie, że neurotyczna
potrzeba uczuć, kompulsywna skromność oraz potrzeba "partnera" powinny
być analizowane łącznie. Natomiast przeoczyłam fakt, że wspólnie
reprezentowały one zasadniczą postawę wobec innych i samego siebie oraz
szczególną filozofię życiową. Trendy te stanowią sedno zagadnienia,
które zdefiniowałam jako "zbliżanie się do ludzi". Zauważyłam również,
że kompulsywna potrzeba władzy i uznania, a także neurotyczna ambicja
mają ze sobą wiele wspólnego. Stanowią one czynniki działania, które
nazwałam "występowaniem przeciwko ludziom". Niemniej jednak, pomimo iż
potrzeba podziwu ze strony innych i potrzeba perfekcjonizmu osoby
neurotycznej to cechy charakterystyczne trendów neurotycznych, które
wpływają na jej relacje z innymi, mają największy wpływ na relację
takiej osoby samej z sobą. Ponadto potrzeba wykorzystywania innych
wydaje się mniej istotna, niż potrzeba uczuć czy władzy, a także mniej
od nich złożona, jak gdyby nie stanowiła odrębnego zagadnienia, ale była
raczej częścią większej całości.
Od tamtej pory udało mi się uzasadnić moje rozważania. Zajęłam się
również dogłębniej rolą, jaką w zaburzeniach nerwicowych odgrywają
konflikty. Jak już podkreśliłam w Neurotycznej osobowości nerwica
rodzi się na skutek kolizji zróżnicowanych trendów neurotycznych. W Autoanalizie stwierdziłam, że trendy neurotycznej nie tylko potęgują
się wzajemnie, ale również budzą konflikty. Niemniej jednak te ostatnie
zostały odstawione na boczny tor. Choć bowiem Freud coraz bardziej
dostrzegał znaczenie konfliktów wewnętrznych, uznawał je jednak za walkę
pomiędzy byciem represjonowanym i represjonowaniem innych. Natomiast ja
zaczęłam dostrzegać konflikty zupełnie innego rodzaju. Wynikały one ze
sprzecznych trendów neurotycznych i pomimo, że początkowo dotyczyły
sprzecznych postaw wobec innych, z czasem zaczęły również obejmować
sprzeczne postawy wobec samego siebie, sprzeczne cechy charakteru oraz
wartości.
W wyniku szczegółowych obserwacji dostrzegłam istotę takich konfliktów.
Najbardziej uderzyło mnie, że pacjenci zdawali się zupełnie nie
dostrzegać sprzeczności w nich samych. Kiedy zwracałam na to ich uwagę,
zaczynali tracić zainteresowanie i zamykać się w sobie. Po pewnym czasie
zrozumiałam, że taka nieuchwytność była przejawem ogromnej niechęci do
zanalizowania takich sprzeczności. Co więcej, kiedy zaczęłam obserwować,
jak moi pacjenci wpadają w panikę w obliczu konfliktu, stwierdziłam, że
mam do czynienia z bardzo wybuchową mieszanką. Pacjenci słusznie unikali
takich konfliktów, ponieważ mogły one spowodować znaczne spustoszenie w ich psychice.
A potem zauważyłam, jak wiele energii poświęcali oni w desperackich
czasem próbach "rozwiązania"2 takich konfliktów, a może
raczej zaprzeczaniu ich istnienia i próbach stworzenia sztucznej
harmonii wewnętrznej. Dostrzegłam cztery główne rodzaje prób
rozwiązywania konfliktów i przedstawiam je tutaj w kolejności, w jakiej
je zaobserwowałam. Pierwsza próba obejmuje część konfliktu i dąży do
osiągnięcia jego predominacji. Druga to "odsunięcie się" od ludzi. W wyniku tego funkcja neurotycznego wycofania jawi się w zupełnie nowym
świetle. Wycofanie było nie tylko częścią konfliktu zasadniczego: tzn.
jednej z postaw pozostającej w sprzeczności z innymi, ale również
stanowiło próbę znalezienia rozwiązania, ponieważ utrzymanie dystansu
emocjonalnego wobec siebie i innych pozwoliło na wyeliminowanie takiego
konfliktu. Trzecia z prób miała zupełnie inny charakter. Zamiast odsunąć
się od innych, osoba o skłonnościach neurotycznych odsuwała się od
siebie samej. Ponieważ jej całe ja stało się dla niej czymś nierealnym,
w jego miejsce stworzyła ona wyidealizowany obraz samej siebie, w przypadku którego pozostające w konflikcie części zostały w ten sposób
przekształcone, że nie reprezentowały już konfliktów, ale raczej aspekty
bogatej osobowości. Koncepcja ta pozwoliła wyjaśnić wiele problemów, z jakimi borykają się osoby neurotyczne, które do tej pory były poza
zasięgiem naszego zrozumienia, a co za tym idzie - terapii. Pozwoliła
ona również na umieszczenie w jednej grupie dwóch trendów neurotycznych,
które wcześniej analizowane były oddzielnie. Teraz potrzeba
perfekcjonizmu wydawała się próbą doścignięcia ideału, natomiast
potrzebę podziwu można było zinterpretować jako potrzebę pacjenta
uzyskania potwierdzenia, że taki wyidealizowany obraz był obrazem
rzeczywistym. A im dalej taki obraz odbiegał od rzeczywistości, tym
większe było niezaspokojone pragnienie. Wyidealizowany obraz samego
siebie jest prawdopodobnie najważniejszy ze wszystkich prób
rozwiązywania konfliktów ze względu na jego olbrzymi wpływ na naszą
osobowość. Z drugiej jednak strony powoduje on rozłam wewnętrzny, co z kolei wymaga dalszej ingerencji. Głównym celem czwartej próby
rozwiązywania konfliktów jest wyeliminowanie takiego rozłamu, choć
pomaga on również złagodzenie pozostałych konfliktów. W procesie zwanym
przeze mnie uzewnętrznieniem postrzegamy procesy wewnętrzne jako
zachodzące poza naszym ja. Jeżeli wyidealizowany obraz oznacza odejście
od własnego ja, proces uzewnętrznienia stanowi jeszcze bardziej
radykalne odejście. Stwarza on nowe konflikty, albo w znacznym stopniu
wzmaga konflikt pierwotny pomiędzy własnym ja i światem zewnętrznym.
Moja definicja czterech głównych prób znalezienia rozwiązania wynika
częściowo z faktu, iż występują one praktycznie we wszystkich
zaburzeniach nerwicowych, oczywiście w różnym stopniu, oraz z tego, że
powodują one znaczne zmiany w osobowości. Oczywiście nie są one jedyne.
Inne, choć mniej istotne, obejmują wiele strategii, na przykład:
arbitralną słuszność, której głównym celem jest stłumienie wszystkich
wewnętrznych wątpliwości; rygorystyczną samokontrolę, dzięki której
borykająca się z problemami osoba potrafi radzić sobie z nimi tylko
dzięki silnej woli; oraz cynizm, który dzięki temu, że odrzuca wszelkie
wartości, pozwala wyeliminować konflikty związane z ideałami.
Skutki wszystkich tych nierozwiązanych konfliktów zarysowywały się coraz
wyraźniej. Dostrzegłam, jak wiele lęków potrafiły one wzbudzić, jak
bardzo przyczyniały się do utraty energii, osłabienia integralności
moralnej oraz utraty nadziei, wynikającej z poczucia bezradności.
Dopiero gdy zrozumiałam, jak wielką rolę odgrywa neurotyczne poczucie
beznadziejności, zaczęłam analizować znaczenie trendów sadystycznych.
Wreszcie pojęłam, że stanowiły one próbę osiągnięcia satysfakcji przez
osobę, która nie może odnaleźć siebie i dlatego żyje życiem innych.
Ogarnięta niepohamowaną namiętnością, jaką tak często można zaobserwować
u osób o skłonnościach sadystycznych, dąży ona bezwzględnie do
zwycięstwa za wszelką cenę. Zrozumiałam, że potrzeba destruktywnego
wykorzystywania innych wcale nie stanowiła odrębnego trendu
neurotycznego, ale była raczej nierozłączną składową tendencji, którą
potocznie nazywa się sadyzmem.
Doprowadziło to do ewolucji teorii zaburzeń nerwicowych, w której
centrum leży podstawowy konflikt pomiędzy "zbliżaniem się" do ludzi,
"odsuwaniem się od ludzi" oraz "występowaniem przeciwko ludziom". Osoba
neurotyczna podejmuje desperackie próby znalezienia konfliktu pomiędzy
strachem przed rozdarciem wewnętrznym z jednej strony a potrzebą
funkcjonowania jako całość z drugiej strony. I choć czasami udaje się
osiągnąć sztuczną równowagę, ustawicznie powstają nowe konflikty, w związku z czym trzeba ciągle szukać nowych rozwiązań. Im bardziej taka
osoba walczy o zapewnienie jedności, tym bardziej czuje się wrogo
nastawiona, pozbawiona nadziei, coraz więcej ma obaw i coraz bardziej
alienuje się od siebie samej i innych, na skutek czego problemy będące
źródłem konfliktów nasilają się i coraz trudniej jest je rozwiązać.
Osoba neurotyczna traci wówczas wszelką nadzieję i może próbować szukać
zaspokojenia w zachowaniach sadystycznych, które z kolei jeszcze
bardziej pozbawiają ją nadziei i tworzą nowe konflikty.
Jest to bardzo ponury obraz rozwoju nerwicy i jej wpływu na strukturę
osobowości. I tu nasuwa się pytanie: dlaczego nadal twierdzę, że moja
teoria jest konstruktywna? Po pierwsze, nie zawiera ona sztucznie
optymistycznych stwierdzeń typu "zaburzenia nerwicowe możemy wyleczyć w bardzo prosty sposób". Po drugie jednak, nie jest również przesadnie
pesymistyczna. Nazywam ją konstruktywną, ponieważ pozwala nam po raz
pierwszy rozwiązać problem neurotycznego poczucia beznadziejności. Moja
teoria jest konstruktywna również dlatego, że pomimo iż dostrzega powagę
problemów neurotycznych, nie tylko umożliwia łagodzenie konfliktów
wewnętrznych, ale również ich rozwiązywanie, dzięki czemu możemy
pracować nad faktyczną integracją osobowości. Konfliktów neurotycznych
nie da się rozwiązać podejmując racjonalne decyzje. Próby rozwiązania
konfliktów neurotycznych są nie tylko bezcelowe, ale również szkodliwe.
Natomiast konflikty takie można rozwiązać zmieniając uwarunkowania
osobowości, w jakich one powstały. Kiedy dokonujemy prawidłowej analizy,
jesteśmy w stanie zmienić takie uwarunkowania i sprawić, że poczucie
beznadziejności, strachu, wrogości i wyalienowania pacjenta znacznie się
zmniejszy.
Pesymizm Freuda w odniesieniu do zaburzeń nerwicowych i ich leczenia
wynikał głównie z braku wiary w dobroć i potencjał rozwoju człowieka.
Jak twierdził, ludzie skazani są na cierpienie lub niszczenie innych.
Instynkty powodujące istotą ludzką można jedynie kontrolować albo
"sublimować". Ja natomiast uważam, że człowiek jest w stanie i pragnie
rozwijać swój potencjał i drzemiące w nim dobro i jedyną w tym
przeszkodą są okoliczności, w których jego relacje z samym sobą i innymi
zostają zakłócone. Wierzę, że człowiek jest w stanie zmieniać się przez
całe życie i moja wiara pogłębia się w miarę dalszych rozważań na ten
temat.
Rozdział pierwszy
Znaczenie konfliktów neurotycznych
Na wstępie chciałabym powiedzieć jedno: każdy z nas przeżywa konflikty.
Wcześniej czy później nasze pragnienia, zainteresowania czy przekonania
okażą się sprzeczne z pragnieniami, zainteresowaniami czy przekonaniami
innych. Sprzeczności pomiędzy nami samymi i naszym otoczeniem są tak
samo powszechne, jak nasze konflikty wewnętrzne, które stanowią
integralną część naszego życia.
Reakcje zwierząt są w głównej mierze instynktowne. Instynkt reguluje
łączenie się w pary, opiekę nad potomstwem, poszukiwanie pożywienia,
zachowanie się w obliczu zagrożenia oraz inne, bardziej indywidualne
decyzje. Natomiast ludzie kierują się wyborami i decyzjami, co jest
jednocześnie ich przywilejem i przekleństwem. Często musimy wybierać
pomiędzy pragnieniami prowadzącymi nas w przeciwnych kierunkach. Na
przykład możemy jednocześnie czuć potrzebę spędzenia czasu samotnie lub
z przyjacielem, albo wybrać pomiędzy chęcią studiowania medycyny i sztuki. Często również to, co chcielibyśmy zrobić jest zupełnie
sprzeczne z tym, co musimy zrobić: na przykład bardzo chcemy spędzić
miłe chwile z ukochaną osobą, ale ktoś inny potrzebuje naszej pomocy.
Możemy również stanąć w obliczu konfliktu pomiędzy chęcią zadowolenia
innych i działaniem zgodnie z naszym wewnętrznym systemem wartości,
który wymaga wyrażenia naszego sprzeciwu. Zdarza się również, że musimy
wybrać pomiędzy dwiema sprzecznymi wartościami, na przykład poczuciem
obowiązku zaangażowania się w walkę o obronę naszego kraju i poczuciem
obowiązku wobec własnej rodziny.
Rodzaje takich konfliktów, a także ich zakres i nasilenie w dużej mierze
zależy od cywilizacji, w której żyjemy. Jeżeli otaczające nas
społeczeństwo jest stabilne i przykłada wagę do tradycji, nie mamy zbyt
dużego wyboru, a co za tym idzie, zakres potencjalnych konfliktów nie
będzie zbyt szeroki. Ale nawet w takich warunkach konflikty powstają, na
przykład kiedy musimy wybrać, wobec kogo powinniśmy zachować lojalność
czy też kiedy staniemy w obliczu wyboru pomiędzy spełnieniem naszych
osobistych pragnień i obowiązków wobec grupy. Natomiast gdy nasza
cywilizacja przechodzi gwałtowne zmiany i pojawia się szereg sprzecznych
ze sobą wartości oraz sposobów na życie, decyzje podejmowane przez
jednostkę są dużo trudniejsze i bardziej złożone. Dana osoba może
dostosować się do oczekiwań społeczeństwa albo im się sprzeciwiać, może
być bardzo towarzyska albo być kompletnym odludkiem, może dążyć do
osiągnięcia sukcesu za wszelką cenę lub za wszelką cenę tego unikać,
może wychowywać dzieci w surowej dyscyplinie albo pozwalać im
praktycznie na wszystko; może uważać, że wobec mężczyzn i kobiet
obowiązują odmienne normy moralne albo wierzyć, że wszyscy powinni być
traktowani jednakowo; może uznawać pożycie seksualne jako formę
wyrażenia uczuć albo traktować to czysto przedmiotowo; może mieć
uprzedzenia rasowe albo wierzyć, że wartości ludzkie nie są uzależnione
od koloru skóry czy kształtu nosa i tak dalej.
Nie ulega wątpliwości, że członkowie społeczeństwa często muszą
podejmować takie decyzje, w związku z czym należałoby oczekiwać, że
konflikty z nimi związane są raczej powszechne. Co jest jednak
zaskakujące, to fakt, że większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie z tego
sprawy i dlaczego nie próbują takich konfliktów rozwiązać, podejmując
przemyślane decyzje. Najczęściej oczekują, że konflikty rozwiążą się
same. Nie rozumieją sytuacji, w jakiej się znajdują, podświadomie
szukają kompromisu i często borykają się ze sprzecznościami nie zdając
sobie z tego sprawy. I mam tutaj na myśli osoby normalne, czyli ani nie
idealne ani przeciętne, ale po prostu nie-neurotyczne.
Dlatego też muszą istnieć warunki wstępne do zrozumienia takich
sprzecznych kwestii i podejmowania na tej podstawie decyzji. Musimy
zdawać sobie sprawę z własnych pragnień, a nawet uczuć. Czy naprawdę
lubimy daną osobę, czy robimy to tylko z poczucia obowiązku? Czy
naprawdę czujemy ból po stracie rodzica, czy tylko zachowujemy pozory?
Czy naprawdę chcemy studiować prawo albo medycynę, czy też wynika to z potrzeby osiągnięcia sukcesu i dużych zarobków? Czy naprawdę chcemy, aby
nasze dzieci były szczęśliwe i niezależne, czy czujemy potrzebę ich
kontrolowania? Większości z nas trudno byłoby udzielić odpowiedzi na te
proste pytania, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy z naszych prawdziwych
uczuć i pragnień.
Ponieważ konflikty często wynikają z naszych przekonań, wierzeń czy
wartości moralnych, ich rozpoznanie wymagałoby od nas określonego
zestawu wartości. Kiedy nasze przekonania są po prostu przejęte od
innych, nie prowadzą ani do konfliktów, ani nie stanowią podstawy do
podejmowania decyzji, bo kiedy znajdziemy się pod nowym wpływem, szybko
zapomnimy o poprzednich naszych przekonaniach. Ponadto, jeżeli po prostu
przyjmiemy wartości szanowane w naszym społeczeństwie, nie powstają
żadne konflikty, które powinny powstać dla naszego dobra. Na przykład,
jeżeli syn nigdy nie kwestionował opinii swojego ograniczonego umysłowo
ojca, podejmie on zawód wybrany dla niego przez rodzica bez żadnego
konfliktu. Z kolei żonaty mężczyzna, który zakocha się w innej kobiecie
może faktycznie odczuwać konflikt wewnętrzny, ale kiedy nie będzie
wewnętrznie przekonany o wartości i znaczeniu związku małżeńskiego, może
po prostu pójść po linii najmniejszego oporu, zamiast stawić czoło
sytuacji i podjąć decyzję.
Nawet gdy dostrzegamy zaistnienie konfliktu, musimy chcieć i być w stanie odrzucić jedno ze sprzecznych rozwiązań. Niemniej jednak zdarza
się to rzadko, gdyż nasze uczucia i przekonania nie są klarowne i większość z nas nie czuje się szczęśliwa i bezpieczna na tyle, aby
odrzucić cokolwiek.
Ponadto, kiedy podejmujemy decyzję, musimy być w stanie przyjąć za nią
odpowiedzialność, co z kolei wiąże się z ryzykiem podjęcia niewłaściwej
decyzji oraz gotowością poniesienia konsekwencji bez zrzucania winy na
innych. Wymagałoby to od nas stwierdzenia "To jest mój wybór, moja
decyzja" oraz siły wewnętrznej i niezależności, jakiej większość ludzi w czasach obecnych nie posiada.
I gdy tak uwikłani jesteśmy w walkę z naszymi konfliktami wewnętrznymi,
nawet podświadomą, mamy tendencję patrzenia z zazdrością i podziwem na
osoby, których życie wydaje się pozbawione jakichkolwiek zakłóceń. I podziw taki w pełni im się należy. Są to bowiem osobnicy silni, którzy
ustanowili własną hierarchię wartości lub którzy osiągnęli spokój
wewnętrzny po latach stawiania czoła konfliktom, a podejmowane przez
nich decyzje nie są w stanie zachwiać ich życiem. Ale pozory często
mylą. Zdarza się bowiem, że ludzie, którym zazdrościmy nie są w stanie,
czy to z powodu apatii, konformizmu czy oportunizmu, stawić czoło
konfliktom lub rozwiązać ich zgodnie ze swoimi przekonaniami, co w konsekwencji powoduje, że poddają się losowi lub szybko zmieniają
decyzję w obliczu natychmiastowych korzyści.
Umiejętność stawienia czoła konfliktom to cecha bardzo cenna, choć może
niewygodna. Im częściej staramy się sprostać naszym wewnętrznym
konfliktom i znaleźć na nie rozwiązanie, tym bardziej poczujemy się
wolni i silni. Kontrolę nad własnym życiem możemy osiągnąć tylko wtedy,
gdy jesteśmy w stanie stawić czoło konsekwencjom naszego postępowania.
Dlatego też nie ma nic atrakcyjnego w fałszywym spokoju duszy, gdyż
jesteśmy wówczas słabi i łatwo ulegamy wpływom innych.
Konflikty koncentrujące się wokół najważniejszych zagadnień życiowych są
najtrudniejsze do rozwiązania. Jeżeli jednak nie popadniemy w apatię,
nie ma żadnego powodu, dla którego nie dalibyśmy sobie z nimi rady. I tutaj właśnie zachodzi potrzeba edukowania się, aby uzyskać większą
świadomość nas samych i wzmacniać nasze przekonania. Kiedy zdamy sobie
sprawę, jak wielkie znaczenie mają czynniki brane pod uwagę podczas
podejmowania decyzji, pozwoli to nam na obranie właściwego kierunku i wyznaczenie ideałów w życiu3.
Biorąc to wszystko pod uwagę, gdy mamy do czynienia z osobą neurotyczną,
trudności w rozpoznawaniu i rozwiązywaniu konfliktów wzrastają
niepomiernie. Należy tu podkreślić, że nerwica to spektrum obejmujące
wiele różnych objawów i gdy mówimy, że ktoś jest "neurotyczny" mamy na
myśli "osobę z objawami nerwicowymi", która nie za bardzo uświadamia
sobie własne uczucia i pragnienia. Często jedyne świadomie pojmowane i zrozumiałe uczucia powstają w odpowiedzi na strach i gniew w krytycznych
sytuacjach, choć i te ostatnie mogą być całkowicie stłumione. Takie
ideały z prawdziwego zdarzenia, które doprawdy istnieją, są tak
przesiąknięte popędami, że nie pomagają nam wcale w wyborze właściwej
drogi. Pod wpływem takich tendencji kompulsywnych nie jesteśmy ich w stanie odrzucić ani podjąć odpowiedzialności za własne
działania4.
Konflikty neurotyczne mogą wynikać z tych samych, ogólnych problemów, z jakimi borykają się osoby normalne. Niemniej jednak, ponieważ różnią się
one tak bardzo, powstaje pytanie, czy możemy stosować wobec nich jeden i ten sam termin. W mojej opinii możemy, ale musimy zdać sobie sprawę z różnic pomiędzy nimi. W związku z tym, musimy zastanowić się, co
charakteryzuje konflikty neurotyczne?
Pozwolę sobie odpowiedzieć na to na prostym przykładzie: pewien inżynier
pracujący w zespole badawczym często miewał napady zmęczenia i podrażnienia. Jeden z takich napadów spowodowany był faktem, że w jego
opinii podczas dyskusji na tematy techniczne jego wnioski i uwagi
zostały zignorowane. Niedługo potem podjęto decyzję podczas jego
nieobecności i nie dano mu szansy do przedstawienia własnych sugestii.
Miał do wyboru albo uznać cały proces za niesprawiedliwy i go
zakwestionować, albo przyjąć decyzję większości. Choć jednak każdy z tych wyborów byłby całkowicie uzasadniony, inżynier pozostał bierny. Nie
podjął walki pomimo poczucia wyrządzonej mu krzywdy. Zdawał sobie
jedynie sprawę, że był mocno poirytowany. Tylko w snach ogarniała go
wściekłość. To właśnie to stłumione uczucie, które stanowiło połączenie
gniewu w stosunku do innych i gniewu wobec siebie za słabość i potulność, było przyczyną jego ogromnego zmęczenia.
Ten brak reakcji spowodowany był wieloma czynnikami. We własnym
mniemaniu był tak wspaniały, że należał mu się bezwzględny szacunek
innych. Oczywiście było to uczucie podświadome: po prostu uważał, że był
osobą najbardziej inteligentną i kompetentną w swoim zawodzie. Każda,
nawet najmniejsza uraza natychmiast wywoływała gniew. Co więcej,
wykazywał on podświadome tendencje sadystyczne i czuł potrzebę poniżania
oraz krytykowania innych, wszystko pod przykrywką przesadnej
życzliwości. Do tego doszło jeszcze podświadome pragnienie
wykorzystywania innych, w wyniku czego bardzo istotne było dla niego,
aby utrzymywać z nimi dobre stosunku. Oprócz uzależnienia od innych
cechowała go kompulsywna potrzeba akceptacji i aprobaty przy
jednoczesnej, jak to najczęściej bywa, potrzebie uległości i unikania
wszelkich starć. W związku z tym powstał konflikt pomiędzy dwiema
destruktywnymi rodzajami agresji - agresji reaktywnej i tendencji
sadystycznych - z jednej strony oraz potrzebą aprobaty i uczucia oraz
pragnieniem pozostania sprawiedliwym i racjonalnym we własnych oczach.
Wszystko to spowodowało bardzo ostry konflikt wewnętrzny, który pozostał
niezauważony, a zmęczenie będące jego uzewnętrznieniem uniemożliwiało
jakiekolwiek działania z jego strony.
Kiedy przyjrzymy się wszystkich tym czynnikom konfliktu, na pierwszy
plan wysuwa się fakt, jak bardzo są wzajemnie sprzeczne. Trudno byłoby
tutaj wyobrazić sobie bardziej skrajne przeciwieństwo, niż potrzeba
szacunku w oczach innych i przymilna służalczość. Po drugie, cały ten
konflikt jest zupełnie nieświadomy. Sprzeczne skłonności, które są jego
elementami, pozostają nieuświadomione i głęboko stłumione. Na zewnątrz
widać jedynie słabe oznaki toczącego się wewnątrz konfliktu. Następuje
racjonalizacja wszystkich czynników emocjonalnych: to niesprawiedliwe;
nie szanują mnie; moje pomysły były lepsze. Po trzecie, obie te
tendencje mają charakter kompulsywny. Nawet jeżeli nasz inżynier zdawał
sobie po części sprawę ze swoich wygórowanych oczekiwań lub charakteru
swojego uzależnienia, nie byłby w stanie tego zmienić, nawet gdyby
chciał. Zmiana taka wymagałaby dogłębnej analizy. Z obydwu stron
atakowały go siły, nad którymi nie miał żadnej kontroli: w żaden sposób
nie mógł zrezygnować z potrzeb tak głęboko w nim zakorzenionych.
Niestety żadna z nich nie odzwierciedlała tego, czego on naprawdę chciał
czy szukał. Bo przecież nie chciał ani wykorzystywać innych ani im się
poddawać; tak naprawdę nie mógł znieść obu tych skłonności. Taki stan
rzeczy ma jednak wielkie znaczenie, jeżeli chcemy zrozumieć konflikty
neurotyczne. Oznacza to, że praktycznie żadna decyzja nie będzie
wykonalna.
Kolejny przykład przedstawia podobną sytuację. Projektant pracujący na
zlecenia okradał swojego dobrego kolegę z drobnych kwot pieniężnych.
Kradzież ta nie była niczym uzasadniona. Owszem, potrzebował pieniędzy,
ale przyjaciel chętnie by go wspomógł, tak jak już uczynił wielokrotnie
w przeszłości. Szczególnie trudnym do zrozumienia był takt, że
projektant był przyzwoitym człowiekiem, który bardzo cenił sobie
przyjaźń.
Okazało się, że przyczyną tego procederu był konflikt wewnętrzny. A mianowicie, projektant odczuwał przeogromną, neurotyczną potrzebę uczuć,
szczególnie potrzebując, aby ktoś zajmował się za niego wszystkimi
problemami natury praktycznej. Ze względu na nieświadomą potrzebą
wykorzystywania innych, próbował zarówno zjednać ich do siebie, jak i onieśmielać. I choć tendencje te same w sobie sprawiłyby, że chętnie
zaakceptowałby pomoc i wsparcie, rozwinęła się u niego również
nieświadoma arogancja, z której z kolei zrodziła się wrażliwa duma. To
przecież inni powinni czuć się zaszczyceni służąc mu pomocą i poniżające
byłoby ich o to poprosić. Jego niechęć proszenia o przysługę spotęgowana
była silną potrzebą niezależności i samowystarczalności, na skutek czego
nie był on w stanie przyznać, że czegokolwiek potrzebuje. Z tego też
powodu czuł wielką niechęć do długu wdzięczności. Dlatego nie miał
problemu z braniem, natomiast nie chciał niczego otrzymywać.
I choć kontekst tego konfliktu różni się od kontekstu opisanego w pierwszym przykładzie, zasadniczo rzecz biorąc, mają one wiele cech
wspólnych. Wszelkie kolejne przykłady konfliktu neurotycznego wykazałyby
podobną niezgodność pomiędzy sprzecznymi dążeniami i ich nieświadomym
oraz kompulsywnym charakterem, co zawsze uniemożliwia podjęcie decyzji w celu rozwiązania takich sprzecznych ze sobą zagadnień.
Niezbyt wyraźna granica oddzielająca konflikty normalne od konfliktów
neurotycznych wynika głównie z faktu, że różnica pomiędzy sprzecznymi
zagadnieniami u osoby normalnej jest znacznie mniejsza, niż w przypadku
neurotyka. Osoba normalna dokonuje wyboru pomiędzy dwoma sposobami
działania, z których każdy jest wykonalny w ramach osobowości
zintegrowanej. Innymi słowy, różnica pomiędzy takimi sprzecznymi ze sobą
kierunkami działania wynosi 90 stopni lub mniej, a w przypadku osoby
neurotycznej, może ona wynieść nawet 180 stopni.
Różnice występują również w stopniu świadomości. Jak stwierdził
Kierkegaard5: "Życie rzeczywiste jest zbyt skomplikowane,
aby znaleźć odbicie w tak abstrakcyjnych przeciwieństwach, jak zupełnie
nie uświadomiona rozpacz i rozpacz całkowicie w człowieku uświadomiona".
Możemy jedynie stwierdzić, że normalne konflikty mogą być całkowicie
świadome, natomiast konflikty neurotyczne we wszystkich najważniejszych
aspektach są zawsze nieświadome. Nawet jeżeli osoba normalna nie jest
świadoma swojego konfliktu wewnętrznego, może zdać sobie z niego sprawę
przy stosunkowo niewielkiej pomocy podczas gdy najważniejsze skłonności
leżące u źródła konfliktów neurotycznych są bardzo głęboko stłumione i nie zostaną ujawnione bez bardzo dużego oporu ze strony pacjenta.
Konflikty normalne dotyczą faktycznego wyboru pomiędzy dwoma
rozwiązaniami, z których każde wydaje się bardzo pożądane, albo pomiędzy
dwoma przekonaniami, które osoba borykająca się z takim konfliktem ceni
sobie w równej mierze. Dlatego też taka osoba jest w stanie podjąć
decyzję możliwą do wykonania nawet, jeżeli przychodzi jej to z trudnością i wymaga pewnych wyrzeczeń. Z kolei osoba neurotyczna targana
konfliktami nie ma takiej wolności wyboru. Jej dążenia ciągną ją w dwóch
przeciwnych kierunkach, z których żaden nie wydaje się słuszny. W konsekwencji podjęcie decyzji w tradycyjnym tego słowa znaczeniu jest
niemożliwe. Osoba taka jest porzucona na pastwę losu, nie widząc żadnej
drogi wyjścia. Konflikt można jedynie rozwiązać pracując nad
skłonnościami neurotycznymi, dzięki czemu zmieniają się jej relacje z innymi oraz z samym sobą i jest ona w stanie skutecznie pozbyć się
takich skłonności.
To właśnie sprawia, że konflikty neurotyczne są nie tylko trudne do
zdiagnozowania, nie tylko prowadzą do poczucia beznadziejności, ale
również stanowią siłę destrukcyjną, której należy się obawiać. Jeżeli
nie poznamy takich cech charakterystycznych i nie weźmiemy ich pod
uwagę, nie zrozumiemy rozpaczliwych prób znalezienia
rozwiązania6, jakie osoba neurotyczna podejmuje i które
stanowią najbardziej istotny element zaburzeń nerwicowych.
Rozdział drugi
Konflikt podstawowy
Konflikty odgrywają znacznie ważniejszą rolę, niż to się powszechnie
uważa. Jednak nie jest łatwo je wykryć, po części dlatego, że są
zazwyczaj nieświadome, a do tego neurotyk robi wszystko, aby zaprzeczyć
ich istnieniu. Jakie w takim razie sygnały mogą potwierdzić, że mamy do
czynienia z konfliktami wewnętrznymi? W przykładach przedstawionych w poprzednim rozdziale wskazywały na to dwa czynniki, obydwa dosyć
oczywiste. Jednym z nich były symptomy - w pierwszym przypadku było to
zmęczenie, a w drugim - kradzież. Każdy symptom zaburzeń nerwicowych
wskazuje na leżący u jego źródła konflikt. Innymi słowy, każdy symptom w większym lub mniejszym stopniu wynika bezpośrednio z takiego konfliktu.
Stopniowo będziemy w stanie dostrzec, jaki negatywny wpływ mają
nierozwiązane konflikty, jak powodują zaburzenia lękowe, depresję,
niezdecydowanie, bierność, wycofanie i wiele innych problemów. Kiedy
zrozumiemy ten związek przyczynowy, będziemy mogli skupić się na
źródłach tych zaburzeń, a nie na symptomach, choć nadal nie poznamy
dokładnie, z czego ono wynika.
Drugim sygnałem wskazującym na wystąpienie konfliktu był brak
konsekwencji. W pierwszym przykładzie mieliśmy do czynienia z mężczyzną
przekonanym, że procedury były niewłaściwe i że potraktowano go
niesprawiedliwie, ale nie zrobił nic, aby temu zaprotestować. W drugim
przykładzie osoba, która bardzo ceniła sobie przyjaźń, zaczęła okradać
swojego przyjaciela. I choć czasami taka osoba zdaje sobie sprawę z takich sprzeczności, najczęściej ich w ogóle nie dostrzega, nawet jeżeli
są one oczywiste dla osoby postronnej.
Sprzeczności są wyraźną oznaką występowania konfliktów, tak samo jak
rosnąca temperatura ciała wskazuje na rozwój choroby. Przyjrzyjmy się
kilku powszechnie występującym przykładom: dziewczyna bardzo pragnie
wyjść za mąż, ale unika kontaktów z mężczyznami. Nadmiernie troskliwa
matka często zapomina o urodzinach swoich dzieci. Osoba bardzo szczodra
w stosunku do innych przejawia nadmierne skąpstwo w stosunku do siebie.
Człowiek, który nade wszystko pragnie samotności, zawsze przebywa w towarzystwie innych. Osoba wyrozumiała i tolerancyjna wobec innych jest
bardzo wymagająca wobec siebie.
W przeciwieństwie do symptomów, sprzeczności i brak konsekwencji często
pozwalają zorientować się powierzchownie o charakterze konfliktu
leżącego u ich źródła. Na przykład, ciężka depresja wskazuje jednie na
to, że dana osoba boryka się z dylematem. Natomiast gdy oddana matka
zapomina o urodzinach swoich dzieci, możemy być skłonni przypuścić, że
ważniejszy jest dla niej ideał bycia dobrą matką, a nie jej dzieci.
Możliwe jest również, że idealny wizerunek matki koliduje z nieświadomą
skłonnością sadystyczną do sprawiania im cierpienia.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Zaburzenie psychiczne, w którym osoba odczuwa potrzebę wielokrotnego wykonywania pewnych czynności (zwanych "kompulsjami") lub ma pewne powtarzające się myśli (zwane "obsesjami"). [wróć]
2. W dalszej części mojej książki będę stosować termin "rozwiązać" w odniesieniu do wszystkich prób podejmowanych przez neurotyków w celu rozwiązania ich konfliktów. Ponieważ nieświadomie przeczą oni istnieniu takich konfliktów, ściśle rzecz biorąc, nie próbują ich "rozwiązać". Natomiast ich nieświadome wysiłki skierowane są na ich "odsunięcie". [wróć]
3. Dla osoby normalnej, na którą naciski środowiska nie mają takiego wpływu, bardzo przydatna okazałaby się książka autorstwa Harry'ego Emorsona Fosdicka On Being a Real Person. [wróć]
4. Zob. Rozdział 10, Zubożenie osobowości. [wróć]
5. S?ren Kierkegaard, Choroba na śmierć, Princeton University Press, 1941. [wróć]
6. W dalszej części tej książki będę stosować termin "rozwiązać" w odniesieniu do wszystkich prób podejmowanych przez neurotyków w celu rozwiązania ich konfliktów. Ponieważ nieświadomie przeczą oni istnieniu takich konfliktów, ściśle rzecz biorąc, nie próbują ich "rozwiązać". Natomiast ich nieświadome wysiłki skierowane są na ich "odsunięcie". [wróć]