p

Myśl i bogać się. Wersja oryginalna, odświeżona i zaktualizowana - Napoleon Hill, Ross Cornwell

Kup ebooka

79.00 zł
40.29 zł (39,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie. Siła umysłu

[1] Co ciekawe, oryginalny tytuł Myśl i bogać się brzmiał Trzynaście kroków do bogactwa. Według jednego źródła, być może niepewnego, wydawca Hilla, Andrew Pelton, chciał, aby książka otrzymała tytuł Use Your Noodle to Win More Boodle (Użyj głowy dla mamony). Choć pochodzenie ostatecznego tytułu nie jest do końca jasne, logiczne się wydaje, że inspiracja popłynęła właśnie z tego zdania w rozdziale wprowadzającym.

[2] Jeśli Hill miał na myśli wartość dolara z 1937 roku, to ilość "faktycznej gotówki", jaką warte było pierwotne PRAGNIENIE Barnesa, wyniosła od 25 do 37,5 miliona (dzisiejszych) dolarów (według wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych).

[3] Idea "transmutacji" - dosłownie procesu zmiany natury, formy czy stanu danego obiektu w coś innego - jest niezbędna dla zrozumienia filozofii sukcesu Napoleona Hilla. Hill używa tego terminu celem opisania procesu, poprzez który nienamacalna myśl jest zmieniania w aktywność fizyczną skutkującą materialną zmianą w świecie. Stosuje go również do opisania procesu przeobrażenia jednego rodzaju stanu mentalnego w inny. Najlepiej jest zrozumieć koncepcję "transmutacji" Hilla poprzez uważne przeczytanie tej książki i pozwolenie, by jego konkretne ujęcie zakorzeniło się w umyśle czytelnika.

[4] Edwin C. Barnes urodził się w Jefferson City w stanie Wisconsin w 1876 roku. Zmarł w 1954 roku, w wieku siedemdziesięciu ośmiu lat, w Bradentown (dziś Bradenton) na Florydzie. Relacja z firmą Edisona uczyniła go niezwykle bogatym człowiekiem; w pewnym momencie, poza głównym biurem w Chicago, skąd prowadził sprzedaż "dyktafonu Edisona", miał swoje biura również w Nowym Jorku, Indianie, Milwaukee i innych miastach. Przeprowadził się z Chicago do Bradenton w okresie boomu na nieruchomości w latach 20. i stał się głównym deweloperem w dzielnicy Palma Sola Park. Artykuł z "Manatee River Journal-Herald" z 21 sierpnia 1924 roku pomaga nam lepiej zrozumieć relację Barnesa i Edisona do śmierci tego drugiego w 1931 roku:

Edwin C. Barnes z Bradentown i Chicago "wbił się" na pierwszą stronę New York Times w towarzystwie Thomasa Ediosona. Szlachetny pan Edwin pokazał, że potrafi zrealizować niemożliwe, a pan Edison, starszy od pana Barnesa o trzydzieści pięć lat, pokazał dokładnie to samo(...). Pan Barnes, właściciel Palma Sola Park Company w tym mieście(...), od lat jest związany z organizacją pana Edisona i on oraz "czarodziej" są bliskimi przyjaciółmi. Mają ze sobą jeszcze jedną wspólną rzecz - zamiłowanie do Florydy... Pan Edison jest właścicielem posiadłości w Fort Myers, w której gości każdej zimy, a pan Barnes znalazł się w posiadaniu jednej z najwspanialszych nieruchomości w Bradentown.

Barnes był również bliskim przyjacielem Napoleona Hilla. Hill poświęcił swoją książkę, Prawa sukcesu, trzem osobom - Andrew Carnegiemu, Henry'emu Fordowi oraz Edwinowi C. Barnesowi. O tym ostatnim Hill tak pisał w dedykacji: "(...) Wspólnik Thomasa A. Edisona, których bliska relacja na przestrzeni ponad piętnastu lat pomogła autorowi "przeć naprzód" pomimo wielkich przeciwności i wielu chwilowych porażek w trakcie porządkowania (...) [Praw sukcesu]".

[5] R. U. Darby to jedyna osoba wymieniona z imienia w Myśl i bogać się, o której redakcja nie była w stanie znaleźć żadnych niezależnych informacji biograficznych.

[6] William Rainey Harper (1856 - 1906) był pierwszym rektorem Uniwersytetu Chicago. Na rzecz rektorstwa porzucił posadę profesora języków semickich na Uniwersytecie Yale. Był innowatorem wprowadzającym kursy dodatkowe i wieczorowe, nowe kierunki, takie jak psychologia i socjologia, przyczynił się również do ustanowienia tak zwanych "community college", czyli dwuletnich college'ów miejskich.

[7] Henry Ford (1863 - 1947), syn irlandzkich imigrantów, nie ukończył szkoły. W wieku piętnastu lat uczył się na mechanika w Detroit, a później pracował jako inżynier w Edison Company w Detroit. W 1899 roku wraz z kilkoma innymi osobami założył Detroit Auto Company. W 1903 roku już samodzielnie założył Ford Motor Company. W 1908 roku wprowadził na rynek Model T. W 1913 roku pokazał światu linię produkcyjną, w 1927 roku zademonstrował Model A, a w 1932 roku wypuścił silnik V-8. Startował w wyborach do Senatu, ale przegrał. Raz rozważał nawet startowanie w wyborach prezydenckich.

[8] Napoleon Hill w swoim dorosłym życiu nieprzerwanie interesował się wyższym kształceniem i edukacją. Współpracował z różnego rodzaju instytucjami nauczającymi. Myślą przewodnią tego zainteresowania było przekonanie, że edukacja nie powinna polegać tylko na przekazywaniu wiedzy, ale też na uczeniu studentów sposobów organizowania tej wiedzy i stosowania jej w celu realizacji konkretnych celów.

Po ukończeniu szkoły wyższej Hill ukończył szkołę biznesową w Tazewell w Wirginii, studiował też prawo w Szkole Prawa przy Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, lecz z powodów finansowych musiał zrezygnować z tej uczelni. W 1913 roku Hill zaczął pracować w dziale reklamy i sprzedaży przy Uniwersytecie La Salle w Chicago, gdzie odkrył swój talent do motywowania studentów i nauczania ich sztuki sprzedaży. W 1916 roku Hill utworzył Instytut Jerzego Waszyngtona i zaczął prowadzić kursy korespondencyjne z zakresu sprzedaży. W 1923 roku zakupił i poprowadził Miejski College Biznesu w Cleveland (to w tym okresie właśnie poproszono go o wygłoszenie mowy w college'u w Salem).

W 1931 roku Hill stworzył Międzynarodową Korporację Wydawniczą Ameryki i powiązany z nią Międzynarodowy Uniwersytet Sukcesu, aby wydawać materiały na temat sukcesu, w tym swoje nowe wydawnictwo, pismo "Success Magazine". W 1941 roku został wykładowcą psychologii w College'u Prezbiteriańskim w Clinton w Karolinie Południowej, prowadził dla studentów zajęcia z "filozofii amerykańskich osiągnięć". Pod koniec lat 40. XX wieku otrzymał doktorat honorowy od Międzynarodowego Uniwersytetu Pacyficznego i został mianowany kierownikiem nowego wydziału tej uczelni - Wydziału Filozofii Przemysłowej.

W 1962 roku Hill wraz z żoną Annie Lou utworzył Fundację Napoleona Hilla, organizację non profit z misją edukacyjną. Siedzibę fundacji ulokowano w Wise w Wirginii. Powiązane z nią Centrum Nauczania Napoleona Hilla umiejscowiono przy Uniwersytecie Purdue w Hammond w Indianie. Przez lata fundacja związana była z kilkoma instytucjami edukacyjnymi, w tym z College'em Johnsona Walesa (niegdyś na Rhode Island), z Międzynarodowym Uniwersytetem Salem w Wirginii Zachodniej, z Uniwersytetem Pacyficznym, Uniwersytetem Teksasu czy Uniwersytetem Iowy Północnej. Dyrektorem Centrum Nauczania Hilla jest dziś profesor Judith Williamson. Dwóch rektorów uniwersyteckich, śp. dr Bill L. Atchley oraz śp. dr Horace Fleming (Uniwersytet Południowego Mississippi), obejmowało posady w radzie dyrektorów Fundacji Napoleona Hilla.

Oto "przypis końcowy w przypisie końcowym", który niczym w hipotezie "sześciu stopni oddalenia" prowadzi od kształcenia wyższego poprzez Fundację Napoleona Hilla do jednego z najsłynniejszych nazwisk w przemyśle radiowym. Bill L. Atchley urodził się w 1932 roku w Cape Girardeau w stanie Missouri, pięć lat przed wydaniem Myśl i bogać się. Był synem Cecila Atchley'a, pracownika fabryki cementu, oraz jego żony, praczki. Stosując wiele z zasad sukcesu opisanych w Myśl i bogać się, Atchley (w dzieciństwie nazywany "Billym") bardzo wcześnie zaczął pokonywać przeciwności wynikające ze swojego pochodzenia i grać w zawodowej lidze baseballowej dla drużyny New York Giants. Zdobył potem doktorat z inżynierii i został rektorem Uniwersytetu Clemson w Karolinie Południowej (w tym właśnie czasie pracował dla Fundacji Napoleona Hilla). Później został mianowany rektorem Uniwersytetu Pacyficznego w Stockton w Kalifornii, a następnie Uniwersytetu Stanowego Południowowschodniego Missouri. Jak się okazało, żona Billa Atchley'a, Pat (on zmarł w roku 2000, ona w 2014), pochodziła z domu Limbaughów, również z Cape Girardeau. Jej kuzynem z tego miasta był nikt inny jak Rush Limbaugh III, prowadzący jeden z najlepszych i najrentowniejszych programów radiowych w historii, jak wielu uważało. Limbaugh, któremu przypisuje się samodzielne opracowanie nowoczesnej formuły radiowego talk show, począwszy od 1988 roku, jest jednym z najlepszych przykładów zastosowania zasady "określonego celu głównego" do kierowania swoimi decyzjami i działaniami prowadzącymi do sukcesu w życiu. Z pewnością udowodnił opinię Hilla, który powiedział, że "w radiu jest wystarczająco dużo miejsca dla ludzi, którzy potrafią stworzyć lub dostrzec IDEE".

[9] Randolph napisał później opinię o pracy Napoleona Hilla: "Pierwszy raz spotkałem Napoleona Hilla w 1922 roku, kiedy byłem studentem college'u w Salem, w mieście moich narodzin. Pan Hill przybył na uczelnię, aby wygłosić mowę podczas rozdania dyplomów. Słuchając przemowy, usłyszałem coś więcej niż tylko wypowiadane słowa, poczułem ich treść - mądrość - oraz ducha tego mężczyzny i jego filozofii. Pan Hill powiedział: "Najpotężniejszym narzędziem w waszych rękach jest moc waszego umysłu". Napoleon Hill zebrał filozofię amerykańskich osiągnięć z korzyścią dla wszystkich ludzi. Polecam tę filozofię Tobie, byś mógł osiągnąć i czynić to, czego pragniesz, w wybranej przez siebie dziedzinie".

Wprowadzenie Siła umysłu

Człowiek, który "myśleniem" szedł przez życie

ZAPRAWDĘ, MYŚLI SĄ RZECZAMI - a do tego potężnymi rzeczami, jeśli połączymy je z określonym celem, wytrwałością i PALĄCYM PRAGNIENIEM, by zamienić te myśli w bogactwa i inne dobra materialne.

Edwin C. Barnes odkrył jakże prawdziwe słowa, że człowiek naprawdę może MYŚLEĆ I BOGACIĆ SIĘ[1]. Jego odkrycie nie było rezultatem chwili. Niejako dojrzewało kawałek po kawałku, zaczynając od PALĄCEGO PRAGNIENIA, jakim była chęć zostania wspólnikiem wielkiego Thomasa Alvy Edisona.

Jedną z głównych cech pragnienia Barnesa było to, że było ono określone. Chciał pracować z Edisonem, nie zaś dla niego. Uważnie przyjrzyj się opisowi tego, jak przeistoczył swoje PRAGNIENIE w rzeczywistość, a lepiej zrozumiesz 13 kroków prowadzących do bogactwa.

Kiedy to PRAGNIENIE, czy też impuls myśli, po raz pierwszy przejawiło się w umyśle Barnesa, nie miał żadnej możliwości, by je zrealizować. Na przeszkodzie stały mu dwie rzeczy. Nie znał pana Edisona i nie posiadał wystarczającej ilości pieniędzy, by zapłacić za podróż koleją do Orange w stanie New Jersey, gdzie umiejscowione były laboratoria pana Edisona. Te trudności były wystarczające, by zniechęcić większość ludzi do podjęcia jakichkolwiek prób zrealizowania swojego pragnienia. Ale Barnes nie odczuwał zwyczajnego pragnienia! Był tak zdeterminowany, by znaleźć sposób na realizację swojego celu, że nie godząc się na porażkę, w końcu postanowił ruszyć w podróż "na gapę" (innymi słowy, dotarł do East Orange w wagonie towarowym).

Dotarł do laboratorium pana Edisona, przedstawił się i ogłosił, że przybył, aby poprowadzić interesy wspólnie z wielkim wynalazcą. Wiele lat później wspominając pierwsze spotkanie z Barnesem, pan Edison powiedział: "Stał tak, wyglądając jak zwyczajny człowiek, ale było coś takiego w wyrazie jego twarzy, co mówiło mi, że był bardzo zdeterminowany, aby zdobyć to, po co tu przybył. Lata doświadczenia nauczyły mnie, że jeśli człowiek naprawdę PRAGNIE danej rzeczy tak bardzo, że jest gotów zaryzykować całą swoją przyszłość i powierzyć ją losowi, to z pewnością czeka go nagroda. Dałem mu więc szansę, o którą prosił, ponieważ widziałem, że miał w sobie mocne postanowienie wytrwania w swym celu i osiągnięcia go. Kolejne lata dowiodły, że tego dnia nie popełniłem błędu".

To, co młody pan Barnes powiedział do pana Edisona w dniu pierwszego spotkania, było mniej istotne niż to, co sobie myślał. Sam Edison to przyznał! To nie wygląd młodzieńca dał mu upragnioną szansę w biurze Edisona, z pewnością bowiem działał na jego niekorzyść. To jego MYŚLI były tym, co się tutaj liczyło.

Gdyby tylko prawdziwe znaczenie tych słów dało się przekazać czytelnikowi, nie byłoby potrzeby pisania reszty tej książki.

Barnes w trakcie pierwszego spotkania nie został wspólnikiem Edisona. Otrzymał jednak szansę na zatrudnienie w biurach Edisona za dość skromną pensję. Wykonywał pracę niezbyt istotną dla Edisona, ale bardzo ważną dla siebie, ponieważ dała mu okazję zademonstrowania swoich "cnót" w miejscu, w którym docelowy wspólnik mógł je dostrzec.

Mijały miesiące. Na pierwszy rzut oka nie wydarzyło się nic, co przybliżyłoby Barnesa do realizacji celu, który upatrzył sobie jako swój OKREŚLONY CEL GŁÓWNY. Ale w jego umyśle działo się coś bardzo ważnego. Młodzieniec ciągle umacniał swoje PRAGNIENIE stania się wspólnikiem pana Edisona.

Psycholodzy słusznie sugerowali, że "kiedy człowiek jest naprawdę gotów na daną rzecz, ta w końcu się pojawia". Barnes był gotów zostać wspólnikiem pana Edisona. Co więcej, MIAŁ W SOBIE DETERMINACJĘ, BY POZOSTAĆ GOTOWYM, DOPÓKI NIE OSIĄGNĄŁBY TEGO, CZEGO PRAGNĄŁ.

Nie powiedział sobie: "No cóż, jaki w tym sens? Chyba zmienię zdanie i poszukam posady w dziale sprzedaży". Powiedział natomiast: "Przybyłem tu, aby zostać wspólnikiem Edisona i osiągnę swój cel, nawet jeśli miałoby mi to zająć resztę mojego życia". Nie były to słowa rzucane na wiatr! Jakże inne opowieści snuliby ludzie, gdyby tylko posiadali OKREŚLONY CEL GŁÓWNY i trzymali się go, dopóki ten nie zamieniłby się w prawdziwą obsesję!

Może młody Barnes wówczas tego nie wiedział, ale jego silna determinacja, jego wytrwałość przy jednym tylko PRAGNIENIU miały w końcu pokonać wszelkie przeciwności i dać mu szansę, na którą tak długo czekał.

Kiedy szansa ta w końcu się pojawiła, stało się to w innej postaci i z innej strony, niż Barnes się tego spodziewał. Tak to właśnie jest z tymi szansami. Szanse, okazje i możliwości mają ten sprytny zwyczaj podkradania się do nas tylnymi drzwiami i czasem przywdziewają maskę pecha czy tymczasowej porażki. Być może to dlatego tak wielu osobom nie udaje się dostrzec nadarzających się okazji.

Pan Edison właśnie ukończył nowe urządzenie biurowe, znane ówcześnie jako maszyna dyktująca Edisona (później zwana edyfonem). Jednak dział sprzedaży nie był zachwycony. Jego pracownicy nie wierzyli, że produkt da się sprzedać, jeśli nie włoży się w to dużego wysiłku. Barnes dostrzegł swoją szansę. Podkradła się do niego po cichu, skryta w dziwnie wyglądającej aparaturze, która nie interesowała nikogo poza Barnesem i jej wynalazcą.

Barnes wiedział, że potrafi sprzedać maszynę dyktującą Edisona. Oznajmił to Edisonowi i szybko otrzymał swoją okazję. Udało mu się sprzedać urządzenie. Zrobił to tak pomyślnie, że Edison zawarł z nim kontrakt na dystrybucję i sprzedaż w całym kraju. Z tej biznesowej współpracy zrodził się słynny slogan: "Stworzone przez Edisona, zamontowane przez Barnesa".

Ten sojusz biznesowy był wielkim sukcesem przez ponad trzydzieści lat. Dzięki temu Barnes zarobił dużo pieniędzy, ale przede wszystkim uczynił coś nieskończenie ważniejszego. Udowodnił, że człowiek naprawdę może "myśleć i się bogacić".

Tego, ile faktycznej gotówki pierwotne PRAGNIENIE Barnesa było warte, nie jestem w stanie powiedzieć. Być może przyniosło mu dwa lub trzy miliony dolarów[2]. Lecz ilość ta, jakakolwiek by była, nic nie znaczyła w porównaniu ze znacznie większym zasobem w postaci konkretnej wiedzy, że nienamacalna myśl może ulec "transmutacji" w jej fizyczny odpowiednik poprzez zastosowanie znanych zasad i reguł[3].

Barnes dosłownie myśleniem utorował sobie drogę do współpracy z wielkim Edisonem! Myślami przetarł sobie szlak do fortuny! Zaczynał od zera, a jedyne, co miał, to ŚWIADOMOŚĆ TEGO, CZEGO PRAGNĄŁ, I DETERMINACJĘ WYTRWANIA W SWYCH DĄŻENIACH DO CHWILI REALIZACJI CELU.

Nie miał pieniędzy, by zacząć realizować swój cel. Nie miał solidnego formalnego wykształcenia. Nie miał też wpływów. Ale miał inicjatywę, wiarę i wolę odniesienia sukcesu. Dzięki tym nienamacalnym siłom został prawą ręką największego wynalazcy na świecie[4].

Trzy kroki od złota

Przyjrzyjmy się teraz innej sytuacji i poznajmy osobę, która miała w swoim zasięgu wiele bogactw, lecz je utraciła - dlatego, że zatrzymała się trzy kroki od celu, do którego dążyła.

Jedną z najczęstszych przyczyn porażki jest zwyczaj poddawania się, kiedy doświadczymy chwilowej przegranej. Każdy jest winien tej pomyłki w którymś z momentów życia.

Wuj R.U. Darby'ego złapał "gorączkę złota" i ruszył na zachód, by KOPAĆ I WZBOGACAĆ SIĘ[5]. Nigdy nie słyszał, że więcej złota wydobyto z ludzkiego mózgu niż kiedykolwiek z ziemi. Wykupił działkę, chwycił za kilof i łopatę. Praca była ciężka, lecz jego żądza złota była niewzruszona. Po wielu tygodniach pracy jego wysiłki zostały nagrodzone odkryciem błyszczącej rudy. Wuj potrzebował więc maszyn, by wydobyć złoto na powierzchnię. Po cichu ukrył swoją kopalnię, wrócił do domu w Williamsburg w stanie Maryland i oznajmił swoim bliskim i kilku sąsiadom o swoim odkryciu. Wspólnie zebrali pieniądze na niezbędny sprzęt i wysłali do kopalni. Wuj i Darby zabrali się tam do pracy.

Pierwszy wózek rudy został wykopany i przetransportowany do przetopienia. Wkrótce okazało się, że mężczyźni znaleźli się w posiadaniu jednego z najbogatszych złóż w Colorado! Kilka kolejnych wózków rudy spłaciłoby wszystkie długi. A potem mężczyźni mogli liczyć już tylko na zyski.

Zabrali się więc do pracy! Darby i jego wuj mieli olbrzymie nadzieje! Ale wtedy coś się stało. Żyła złota się skończyła! Mężczyźni dotarli do końca swojej tęczy, lecz garnca złota nie było w zasięgu wzroku! Kopali i kopali, desperacko próbując odnaleźć żyłę - lecz ich wysiłki spełzły na niczym.

W końcu postanowili się PODDAĆ.

Za kilkaset dolarów sprzedali maszynerię złomiarzowi i pociągiem wrócili do domu. Niektórzy złomiarze są tępi, lecz nie ten. Skontaktował się z inżynierem górniczym i poprosił go, by ten uważnie przyjrzał się kopalni. Inżynier stwierdził, że projekt spełzł na niczym, ponieważ właściciele nie byli świadomi istnienia czegoś takiego jak "uskoki". Obliczenia specjalisty wykazały, że żyła powinna znajdować się zaledwie TRZY STOPY OD MIEJSCA, W KTÓRYM RODZINA DARBYCH PRZESTAŁA KOPAĆ! I tam też żyłę odnaleziono.

Złomiarz wykopał z ziemi miliony dolarów w rudzie, ponieważ był na tyle sprytny, by poprosić o radę eksperta, zanim postanowił się poddać. Większość pieniędzy wydanych na maszyny zdobyto dzięki wysiłkom R.U. Darby'ego, który był bardzo młodym człowiekiem. Pieniądze pochodziły od jego bliskich i sąsiadów, ponieważ ci mu wierzyli. Po wielu latach udało mu się spłacić długi co do grosza.

Wiele lat później pan Darby wynagrodził sobie po wielokroć tę porażkę, kiedy odkrył, że PRAGNIENIE można transmutować w złoto. Przytrafiło mu się to, kiedy zajął się sprzedażą ubezpieczeń na życie.

Pamiętając, że stracił fortunę, ponieważ ZATRZYMAŁ SIĘ zaledwie trzy stopy, czyli trzy kroki, od złota, Darby zaczął czerpać korzyści z tego doświadczenia w nowej branży za pomocą prostej metody powtarzania sobie: "Zatrzymałem się o trzy kroki od złota, ale już nigdy nie zatrzymam się tylko dlatego, że ludzie mówią "nie", kiedy próbuję sprzedać im ubezpieczenie".

W swoich czasach Darby należał do małej grupy ludzi, nie większej niż pięćdziesiąt osób, którym udawało się sprzedawać ubezpieczenia na życie o wartości miliona dolarów rocznie. Sukces zawdzięczał zdolności wytrwania przy lekcji wyniesionej ze zbyt wczesnego zatrzymania się w trakcie swojej przygody ze złotem.

Nim sukces zagości w życiu jakiegokolwiek człowieka, musi on zmierzyć się z chwilowymi przegranymi i, być może, z porażkami. Kiedy niepowodzenie go pokonuje, tym, co wydaje się najprostsze, najłatwiejsze i najbardziej logiczne, jest PODDAĆ SIĘ. To właśnie robi większość ludzi.

Ponad pięciuset ludzi, którzy odnieśli największy sukces w naszym kraju, oznajmiło mi, że ich największy sukces zawsze znajdował się o krok za punktem, w którym przytłoczyła ich porażka. Ta jest niczym trickster[I] o ironicznym poczuciu humoru i niesamowitym sprycie. Z przyjemnością doprowadza człowieka do potknięć, jeśli tylko sukces znajduje się niemalże w zasięgu ręki.

Lekcja wytrwałości o wartości 50 centów

Wkrótce po tym, jak pan Darby otrzymał dyplom z "Uniwersytetu trudnych lekcji życiowych" i postanowił skorzystać ze swojego doświadczenia kopalnianego, otrzymał od losu szansę, dzięki której udowodnił sobie, że "nie" niekoniecznie musi znaczyć nie.

Pewnego popołudnia pomagał wujowi mielić zboże w młynie starego typu. Wuj prowadził dużą farmę, na której żyło i pracowało wielu afroamerykańskich farmerów dzierżawiących kawałki ziemi. Po cichu otwarły się drzwi i weszła mała dziewczynka, córka jednego z dzierżawców. Stanęła w pobliżu wejścia.

Wuj popatrzył, zobaczył dziewczynkę i ostro warknął: - Czego chcesz?

Dziewczyna cicho odpowiedziała: - Mama mówi, by wysłać jej 50 centów.

- Nie zrobię tego - odparł wuj. - Biegnij do domu.

- Tak, proszę pana - odrzekła dziewczynka. Ale nie ruszyła się ani odrobinę.

Wuj wrócił do pracy; był tak zajęty, że nie zwrócił uwagi na dziecko i nie wiedział nawet, że dziewczynka wciąż tam stoi. Kiedy podniósł wzrok i ją zobaczył, krzyknął - Mówiłem, żebyś biegła do domu albo spiorę cię rózgą!

Dziewczynka odpowiedziała: - Tak, proszę pana - ale wciąż nie ruszyła się ani o krok.

Wuj rzucił na podłogę worek zboża, które miał zamiar wsypać do młyna, podniósł klepkę i ruszył w kierunku dziecka z wyrazem twarzy sugerującym kłopoty.

Darby wstrzymał oddech. Był pewien, że zaraz będzie świadkiem okropieństwa. Wiedział, że jego wuj miał nieprzyjemny temperament. W tamtych czasach biedne dzieci, zwłaszcza dzieci dzierżawców, najzwyczajniej nie mogły okazywać takiego sprzeciwu. Kiedy wuj zbliżył się do miejsca, w którym stała dziewczynka, ta szybko zrobiła krok do przodu, popatrzyła mu w oczy i wykrzyczała na cały głos: - "MOJA MAMA MUSI DOSTAĆ TE 50 CENTÓW!".

Wuj zatrzymał się, popatrzył na dziewczynkę przez chwilę, a potem powoli położył klepkę na podłodze, włożył rękę do kieszeni, wyciągnął pół dolara i wręczył dziewczynce.

Dziecko zabrało pieniądze i powoli wycofało się w kierunku drzwi, nie spuszczając wzroku z wuja, którego właśnie pokonało. Gdy już wyszło, wuj usiadł na skrzynce i popatrzył w pustkę za oknem. Patrzył tak przez ponad dziesięć minut. Z trwogą rozmyślał nad "spraniem", którego właśnie sam doświadczył.

I sam pan Darby również rozmyślał. Był to pierwszy raz w całym jego życiu, kiedy zobaczył kolorowe dziecko świadomie odgrywające rolę pana nad białym dorosłym. Jak tego dokonało? Co takiego przytrafiło się jego wujowi, co ograbiło go z jego mocy i uczyniło go potulnym jak baranek? Co za dziwna moc była w posiadaniu dziecka, która pozwoliła mu kontrolować tego mężczyznę? Te i inne pytania gościły w umyśle Darby'ego, ale na odpowiedzi mężczyzna musiał poczekać wiele lat, do chwili, kiedy opowiedział mi tę historię. Co ciekawe, opowieść o tym niezwykłym doświadczeniu została mi przekazana w starym młynie, dokładnie w tym samym miejscu, w którym całe zdarzenie miało miejsce. Co równie ciekawe, a wręcz dziwne, to fakt, że poświęciłem prawie ćwierć wieku na badanie tej samej mocy, która pozwoliła małej, niepotrafiącej czytać dziewczynce pokonać potężną postać autorytetu.

Stojąc tak w starym młynie, pan Darby powtarzał swoją opowieść o niezwykłym podboju i zapytał mnie: "Co pan o tym sądzi? Jaką to dziwną moc posiadała ta dziewczyna, moc, która pokonała mojego wuja?"

Odpowiedź na to pytanie może zostać odnaleziona na stronicach tej książki. Jest kompletna, zawiera szczegóły i instrukcje wystarczające, by pozwolić każdemu zrozumieć i zastosować tę właśnie siłę, na którą przypadkowo natrafiła mała dziewczynka.

Zachowaj czujność, a dostrzeżesz, co to za osobliwa moc przybyła na odsiecz dziewczynce. Dostrzeżesz jej przejawy w kolejnym rozdziale. Gdzieś w tej książce odkryjesz idee, które wzmocnią Twoje zdolności postrzegania i oddadzą do Twojej dyspozycji, dla TWOJEJ korzyści, tę samą siłę. Świadomość tej mocy może przejawić się w pierwszym rozdziale, a może też wpaść Ci do głowy w jednej z kolejnych części. Może przejawić się w postaci pojedynczej myśli. A może też przyjść do Ciebie w postaci planu albo celu. Może też skłonić Cię do powrotu myślami do doświadczeń z przeszłości i minionych porażek w celu wyniesienia z nich lekcji, za pomocą których odzyskasz to, co utraciłeś przez wspominane niepowodzenia.

Po tym, jak przedstawiłem panu Darby'emu moc bezwiednie wykorzystaną przez dziecko, mężczyzna szybko prześledził swoje trzydzieści lat doświadczenia w sprzedaży ubezpieczeń i przyznał, że jego sukces w tej branży wynikał w dużej mierze z lekcji, którą otrzymał dzięki małej dziewczynce.

Pan Darby podkreślał: "Za każdym razem, gdy potencjalny klient próbował mnie odesłać z niczym, nie kupując ubezpieczenia, widziałem oczami wyobraźni tę dziewczynkę stojącą w starym młynie, jej wielkie oczy błyszczące sprzeciwem, i powtarzałem sobie: "Muszę zamknąć tę transakcję". Większość dokonanych sprzedaży miała miejsce już po tym, kiedy ludzie powiedzieli "NIE"". Pan Darby wspominał też swoją pomyłkę, czyli poddanie się o trzy kroki od złota. "Ale to doświadczenie" - podkreślał - "było błogosławieństwem, choć w przebraniu. Nauczyło mnie, by się nie poddawać bez względu na to, jak jest trudno. Musiałem się tego nauczyć, nim udało mi się odnieść sukces w czymkolwiek".

Opowieść o panu Darbym, jego wuju, dziewczynce i kopalni złota bez wątpienia będzie czytana przez setki kobiet i mężczyzn, próbujących utrzymać się ze sprzedaży. Wszystkim tym osobom pragnę zwrócić uwagę na fakt, że to właśnie tym dwóm doświadczeniom pan Darby zawdzięczał umiejętność sprzedawania ubezpieczeń za milion dolarów rocznie - a w ówczesnych czasach było to wielkie osiągnięcie.

Życie bywa często dziwne i nieobliczalne! Zarówno sukcesy, jak i porażki mają swoje korzenie w prostych doświadczeniach. Doświadczenia pana Darby'ego były zwykłe i proste, niemalże codzienne, a jednak zawierały w sobie nauki związane z jego przeznaczeniem w życiu i tym samym były dla niego równie ważne jak samo życie. Bardzo skorzystał z nich, ponieważ je przeanalizował i odkrył zawarte w nich lekcje. Ale co ma począć osoba, która nie ma ani czasu, ani chęci na przyglądanie się porażkom w poszukiwaniu wiedzy wiodącej do sukcesu? Gdzie i w jaki sposób może poznać sztukę transformacji porażki w kamień węgielny powodzenia?

Właśnie w celu udzielenia odpowiedzi na powyższe pytania napisałem tę książkę. Wymaga to przedstawienia trzynastu kroków czy może zasad. Pamiętaj jednak, że czytając tę książkę, odpowiedź na pytanie, które skłoniło Cię do rozmyślania nad dziwnością życia, możesz odnaleźć we własnym umyśle - może przejawić się w trakcie lektury pod postacią pomysłu, planu lub celu.

Jeden dobry plan to wszystko, czego człowiek potrzebuje do osiągnięcia sukcesu. Zasady przedstawione w tej książce zawierają treści najlepsze i najbardziej praktyczne ze wszystkiego, co wiemy na temat sposobów kreowania użytecznych pomysłów.

Nim przejdziemy dalej, przedstawię Ci bardzo ważną myśl, co do której wierzę, że masz pełne prawo ją poznać: KIEDY BOGACTWA ZACZNĄ SPŁYWAĆ, BĘDĄ CZYNIŁY TO TAK SZYBKO I W TAKIEJ OBFITOŚCI, ŻE CZŁOWIEK BĘDZIE SIĘ ZASTANAWIAŁ, GDZIE UKRYWAŁY SIĘ PRZEZ TE WSZYSTKIE LATA. To zadziwiające stwierdzenie - tym bardziej kiedy weźmiemy pod uwagę powszechne przekonanie, że bogactwa osiągają tylko ci, którzy pracują długo i ciężko.

Kiedy zaczniesz MYŚLEĆ I WZBOGACAĆ SIĘ, dostrzeżesz, że bogactwa zaczynają się od stanu Twojego umysłu - w momencie określenia celu i przy minimalnej ilości ciężkiej pracy lub nawet bez niej. Z pewnością zarówno Ty, jak i inni ludzie, będziecie zainteresowani poznaniem sposobów na pozyskanie stanu umysłu przyciągającego bogactwo. Spędziłem dwadzieścia pięć lat, badając i analizując tysiące osób, ponieważ również pragnąłem wiedzieć, "jak to się stało, że bogaci ludzie stali się bogaci".

Bez tych badań niniejsza książka by nie powstała.

Zwróć, proszę, uwagę na bardzo istotną prawdę: Wielki Kryzys rozpoczął się w 1929 roku i trwał przez wiele lat, bijąc wszelkie rekordy gospodarczego zniszczenia, aż do momentu, gdy w Białym Domu zagościł prezydent Franklin D. Roosevelt. To wtedy kryzys zaczął łagodnieć, aż w końcu dobiegł końca. Tak jak w teatrze powoli zwiększa się ilość światła płynącego z lamp, a ciemność, nim się obejrzysz, ulega "transmutacji" w jasność, tak i strach w umysłach ludzkich stopniowo ustąpił miejsca wierze.

Przyjrzyj się uważnie temu, że kiedy tylko opanujesz zasady mojej filozofii i zaczniesz wcielać w życie instrukcje ich stosowania, Twój status finansowy zacznie się poprawiać, a wszystko, czego dotkniesz, zamieni się w zasób oferujący Ci same korzyści. Niemożliwe? Ależ nie.

Jedną z ludzkich słabości jest dobre zaznajomienie ze słowem "niemożliwe". Przeciętni ludzie dobrze znają wszystkie zasady, które NIE zadziałają. Znają wszystkie rzeczy, których NIE MOŻNA zrobić. Książka ta została napisana dla ludzi, którzy szukają jednak zasad prowadzących do sukcesu, dla tych, którzy są gotowi postawić wszystko na te właśnie zasady.

Wiele lat temu zakupiłem bardzo dobry słownik. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było odnalezienie w nim słowa "niemożliwe" i sprawne wycięcie go ze stronicy. Wcale nie byłoby rzeczą niemądrą, gdybyś i Ty tak uczynił.

Sukces przychodzi do tych, którzy NASTAWIAJĄ SIĘ NA SUKCES.

Porażka zaś spotyka tych, którzy są na tyle obojętni, by pozwolić sobie na NASTAWIENIE SIĘ NA PORAŻKĘ.

Celem tej książki jest pomóc wszystkim ludziom pragnącym poznać sztukę zmiany ich umysłów i zmiany nastawienia - ze ŚWIADOMOŚCI PORAŻKI na ŚWIADOMOŚĆ SUKCESU.

Kolejną słabością dotyczącą stanowczo zbyt wielu ludzi jest nawyk oceniania wszystkiego i wszystkich przez pryzmat własnych przekonań i opinii. Niektórzy czytający te słowa będą wierzyć, że nikt nie może po prostu MYŚLEĆ I BOGACIĆ SIĘ. Takie osoby nie mogą myśleć w kategoriach bogactwa, ponieważ ich nawyki mentalne są zakorzenione w ubóstwie, pożądaniu, cierpieniu, przegranej i porażce.

Ci nieszczęśliwi ludzie przypominają mi pewnego wybitnego Azjatę, który przybył do Ameryki, kiedy był jeszcze studentem, ponieważ pragnął kształcić się na amerykański sposób. Uczęszczał na Uniwersytet Chicago. Pewnego dnia rektor, William Rainey Harper, spotkał tego młodego człowieka na kampusie, przystanął na pogawędkę i zapytał, co uderzyło go jako najbardziej charakterystyczna cecha obywateli Ameryki[6].

- Cóż, wasze oczy! - stwierdził entuzjastycznie student.

A co takiego typowy przedstawiciel rasy kaukaskiej mówi o osobach azjatyckiego pochodzenia?

Nie chcemy wierzyć w to, co jest dla nas nieznane lub czego nie potrafimy zrozumieć, albo mamy dziwne poglądy na te tematy. Naiwnie wierzymy, że nasze własne ograniczenia są słuszną miarą wszelkich ograniczeń. Oczywiście oczy innej osoby mogą wyglądać "inaczej", PONIEWAŻ NIE SĄ TAKIE SAME JAK NASZE.

Miliony ludzi patrzą na sukcesy wielkich przedsiębiorców, takich jak Henry Ford[7], już po ich osiągnięciu. Zazdroszczą tym biznesmenom szczęścia, sprzyjającego losu, geniuszu czy czegokolwiek innego, czemu przypisują ich fortunę. Może jedna osoba na sto tysięcy zna sekret ich sukcesu, a ci, którzy go znają, są zbyt skromni lub niechętni dzieleniu się nim, ponieważ jest on tak prosty. Jeden tylko przykład wystarczy, by doskonale zilustrować ten sekret.

Pewnego dnia pan Ford postanowił wyprodukować sławny już dziś silnik V-8, jeden z najlepszych tworów w historii branży motoryzacyjnej. Postanowił, że wszystkie osiem cylindrów należy odlać jako jeden blok i tak właśnie poinstruował swoich inżynierów, pracujących nad projektem nowego silnika. Pomysł znalazł się na papierze, ale inżynierowie byli zgodni co do tego, że odlanie ośmiocylindrowego silnika spalinowego jako jednego bloku metalu jest po prostu niemożliwe.

Ford powiedział:

- Zbudujcie go mimo to.

- Ale - zaczęli - to niemożliwe!

- No dalej - nakazał Ford. - I nie przerywajcie pracy, dopóki wam się nie powiedzie, nieważne, ile czasu to zajmie.

Inżynierowie zabrali się do pracy. Nie mieli innego wyboru, jeśli chcieli pozostać pracownikami pana Forda. Minęło sześć miesięcy. Nic się nie stało. Minęło kolejne sześć miesięcy, a wciąż nie było postępów. Inżynierowie próbowali wszystkiego, by zrealizować polecenie, ale skonstruowanie silnika zdawało się - "niemożliwe!".

Pod koniec pierwszego roku Ford postanowił sprawdzić postępy. Jego inżynierowie ponownie poinformowali go, że nie znaleźli sposobu na zrealizowanie jego celu.

- No dalej - powiedział Ford. - Chcę to mieć i będę mieć.

Pracownicy zabrali się więc do pracy i, jakby za sprawą magii czy przypadku, odkryli sekret. DETERMINACJA Forda znowu zwyciężyła!

Opowieść ta nie jest tu przedstawiona w bardzo szczegółowy sposób, ale pokazuje to, co powinna. Jeśli pragniesz MYŚLEĆ I WZBOGACAĆ SIĘ, wyciągnij z niej wnioski o sekretach fortuny Forda. Nie będziesz musiał zbyt daleko szukać.

Henry Ford odniósł sukces, ponieważ rozumiał i stosował jego zasady. Jedną z nich jest PRAGNIENIE - świadomość tego, czego się chce. Pamiętaj opowieść o panu Fordzie, kiedy będziesz czytał tę książkę, i zwróć szczególną uwagę na te fragmenty, w których gości sekret bogactwa. Jeśli możesz to zrobić, jeśli możesz wskazać palcem konkretną grupę zasad, które uczyniły Henry'ego Forda bogatym, możesz osiągnąć tyle samo, co on, praktycznie na dowolnej ścieżce życiowej.

Ty jesteś panem biegu losów Twoich, Ty jesteś ducha swego kapitanem

Kiedy poeta William Ernest Henley napisał prorocze słowa: "Ja jestem panem biegu losów moich, ja jestem ducha mego kapitanem"[II], powinien był oznajmić nam, że jesteśmy panami własnego losu i kapitanami własnych dusz dlatego, że posiadamy moc kontrolowania naszych myśli.

Powinien był powiedzieć nam, że wszechświat, w którym krąży Ziemia, w którym żyjemy, egzystujemy, sam w sobie jest formą energii. Wypełniony jest uniwersalną mocą, która DOSTOSOWUJE SIĘ do natury myśli obecnych w naszych umysłach - i WPŁYWA na nas, w naturalny sposób transmutując nasze myśli w ich fizyczne odpowiedniki.

Gdyby poeta oznajmił nam tę wielką prawdę, wiedzielibyśmy, DLACZEGO jesteśmy panami swego losu i kapitanami własnych dusz. Powinien był powiedzieć nam w dobitny sposób, że moc ta nie próbuje rozróżniać pomiędzy myślami destruktywnymi a konstruktywnymi, że chętnie pomoże nam ziścić myśli o ubóstwie równie szybko co myśli o bogactwie.

Powinien był powiedzieć nam, że nasze mózgi "magnetyzują się" dominującymi myślami, które goszczą w naszych umysłach. Za pomocą czegoś, czego nikt do końca nie rozumie, te dominujące myśli niczym magnes przyciągają do nas siły, ludzi i okoliczności, które współgrają z ich naturą.

Powinien był powiedzieć nam, że nim zaczniemy gromadzić liczne bogactwa, musimy poprzez silne ich PRAGNIENIE zamienić nasze umysły w magnes, że musimy nastawić się na pieniądze, rozwinąć w sobie świadomość bogactwa. Musimy to zrobić, dopóki PRAGNIENIE pieniędzy nie pomoże nam stworzyć określonych planów ich pozyskania.

Ale, ponieważ był poetą, nie filozofem, Henley zadowolił się przedstawieniem wielkiej prawdy w poetycki sposób, pozostawiając interpretację jego filozofii następcom.

Kawałek po kawałku prawda zaczęła się przejawiać w naszym świecie, a dziś obecna jest w zasadach przedstawionych w tej książce, zdradzających sekret panowania nad naszym losem materialnym.

Jesteśmy już prawie gotowi przyjrzeć się pierwszemu z 13 kroków do bogactwa, stanowiących podwaliny filozofii przedstawionej w tej książce. Zachowaj swobodną otwartość umysłu i pamiętaj, proszę, czytając te słowa, że wspomniane zasady nie są tworem jednej konkretnej osoby. Zostały zgromadzone na podstawie doświadczeń życiowych ponad pięciuset osób, które rzeczywiście przyciągnęły wielkie bogactwa - ludzi, którzy zaczynali w biedzie, nie mając solidnego formalnego wykształcenia ani wpływów. U nich się sprawdziły. Sam możesz zacząć je stosować dla własnej korzyści.

Odkryjesz, że wcale nie jest to trudne, przeciwnie - jest to łatwe.

Nim przeczytasz o pierwszym kroku do bogactwa w kolejnym rozdziale, chcę, abyś wiedział, że znajdziesz tam prawdziwe informacje, z łatwością mogące odmienić Twoje finansowe przeznaczenie, tak jak uczyniły to w przypadku dwóch osób, które zostaną wkrótce przedstawione.

Chcę, abyś wiedział, że relacja między tymi dwoma osobami a mną nie pozwoliłaby mi na swobodne podejście do faktów, nawet gdybym tego pragnął. Jedną z tych osób był mój najbliższy, przez ponad ćwierć wieku, przyjaciel. Drugą jest mój własny syn. Niesamowity sukces tych dwóch mężczyzn, sukces, który tak hojnie przypisują zasadzie opisanej w kolejnym rozdziale, w pełni usprawiedliwia ten bliski mi przykład jako sposób podkreślenia potężnej mocy tej reguły.

Wiele lat temu wygłosiłem mowę na wręczeniu dyplomów w college'u w Salem, w Wirginii Zachodniej[8]. Pokreśliłem wtedy zasadę opisaną w kolejnym rozdziale tak bardzo, że jeden ze studentów kończących szkołę wziął ją bardzo do siebie i uczynił częścią własnej filozofii życiowej. Ten młodzieniec w przyszłości miał zostać wybitnym członkiem Kongresu i ważną postacią w rządzie. Nim książka ta została przekazana wydawcy, senator ten napisał do mnie list, w którym tak jasno wyraził opinię o regule przedstawionej w kolejnym rozdziale, że postanowiłem załączyć go tutaj jako słowo wstępu do tego rozdziału. Przeczytasz w nim o nagrodach, które Cię czekają.

Mój drogi Napoleonie,

po tym, jak moja służba w Kongresie dała mi wgląd w problemy kobiet i mężczyzn, piszę do ciebie, pragnąc zaoferować sugestie, które mogą przydać się tysiącom godnych ludzi.

Przeproszę cię z góry, sugestia bowiem, którą pragnę ci przekazać, jeśli ją wykorzystasz, równać się będzie kilku latom pracy i odpowiedzialności, ale bardzo pragnę to zrobić, ponieważ znam twoje zamiłowanie do świadczenia przydatnych usług.

Kiedy kończyłem szkołę, wygłosiłeś mowę w college'u w Salem. Zasiałeś nią w moim umyśle ideę, która jest odpowiedzialna za służbę pełnioną dla obywateli mojego stanu - czym teraz się zajmuję - i która będzie też w dużym stopniu odpowiedzialna za wszelkie sukcesy, które czekają mnie w przyszłości.

A oto i moja sugestia: abyś zebrał w książce całość przemowy wygłoszonej w Salem i w ten sposób dał Ameryce szansę czerpania zysków z twoich wielu lat doświadczenia i współpracy z tymi, których wielkość uczyniła Amerykanów najbogatszym narodem świata.

Wspominam, jakby to było wczoraj, wspaniały opis metody, za pomocą której Henry Ford, nie mając wysokiego formalnego wykształcenia, nie mając ani pieniędzy, ani wpływowych przyjaciół, wdrapał się na szczyt. Słuchając tych słów, postanowiłem sobie, nim jeszcze skończyłeś przemowę, że osiągnę wiele bez względu na trudności, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć.

Tysiące młodych ludzi ukończy szkołę zarówno w tym roku, jak i w kolejnych. Każdy z nich będzie szukać właśnie tego przekazu praktycznej motywacji, który ja otrzymałem od ciebie. Będą pragnęli wiedzieć, do kogo się zwrócić, co zrobić, aby dobrze zacząć dorosłe życie. Będziesz mógł im to wszystko powiedzieć, ponieważ dotychczas udało ci się rozwiązać problemy tak wielu ludzi.

Jeśli istnieje możliwość, że uda ci się wyświadczyć taką przysługę światu, pragnę zaoferować ci sugestię, abyś uwzględnił w każdej książce jeden ze swoich arkuszy analizy osobistej, aby osoba kupująca publikację miała możliwość dokonania bilansu tego, co posiada, i tego, co (jak było w moim przypadku) stoi na jej drodze do sukcesu.

Uczynienie tego wszystkiego, zaoferowanie czytelnikom książki wraz z formularzem pozwalającym na kompletne, nieprzekłamane pokazanie ich wad i cnót, zdecyduje o ich sukcesie, nie o porażce. Wyświadczenie takiej przysługi jest bezcenne.

Miliony ludzi mierzą się dziś z dramatem, jakim jest podniesienie się po upadku... I mówię to z własnego doświadczenia. Dobrze wiem, że ludzie ci chętnie przyjęliby taką książkę... przyjęliby takie sugestie rozwiązania problemu.

Znasz wszystkie kłopoty osób, które ponownie muszą stanąć na nogi. W Ameryce są dziś tysiące ludzi, którzy chcieliby wiedzieć, jak mogą zamienić pomysły na pieniądze, ludzi, którzy muszą zacząć od zera, bez środków finansowych, odzyskiwać straty. Jeśli ktokolwiek mógłby im pomóc, to osobą tą jesteś ty.

Jeśli wydasz taką książkę, to pragnąłbym otrzymać pierwszy egzemplarz, który wyjdzie spod prasy drukarskiej, z twoim autografem.

Z najlepszymi życzeniami oddany JENNINGS RANDOLPH[9]

Tym, co moja mowa rozpaliła u senatora Jenningsa Randolpha, kiedy dopiero zaczynał swoje dorosłe życie, było zrozumienie potężnej mocy PRAGNIENIA - pierwszego kroku do bogactwa.

[I] Trickster - mitologiczny archetyp bóstwa-żartownisia - przyp. tłum.

[II]  William Ernest Henley, Niepokonany, przeł. Ryszard Długołęcki, [w:] "Miesięcznik Literacki Akant", dostęp on-line grudzień 2019: http://akant.org/archiwum/206-archiwum-miesiecznik-literacki-akant-2018/akant-2018-nr-2/6582-william-ernesthenley-niepokonany-przel-ryszard-dlugolecki.