Ian
Spodziewałbym się dziś wszystkiego, tylko nie tego, że spotkam Ellie. Tym razem jednak to ona zachowała się jak gbur, założyła kaptur i uciekła. Biegła w deszczu, jakby od tego zależało jej życie. Niewiele myśląc, ruszyłem za nią, ignorując nawoływania Jamesa. Cholera, będę się musiał nieźle tłumaczyć z tego zrywu. Odwróciłem się tylko do przyjaciół i rzuciłem przez ramię:
- Jedźcie beze mnie, dojadę uberem.
Dostrzegłem jeszcze tylko wpatrzone we mnie pytające oczy Celii i byłem pewny, że mi nie daruje. Po kilku szybkich skokach przez kałuże udało mi się dogonić dziewczynę. Złapałem ją za ramię i ledwo udało mi się uchylić przed pięścią podążającą w moją stronę.
- Byłabym wdzięczna, gdybyś mnie nie dotykał. Przestraszyłam się.
- Dlaczego przede mną uciekasz? - Odsunąłem się na stosowną odległość i nachyliłem, żeby móc spojrzeć jej w oczy.
- Spieszę się - wyszeptała i zrobiła kilka kroków.
- Umów się ze mną - wyrzuciłem z siebie, zaskoczony własnymi słowami. - Na kawę, nie na randkę. Chciałem ci podziękować za to, że zagrałaś za mnie na rynku.
- Podziękowanie przyjęte. - Wzruszyła ramionami.
Kaptur zsunął się z jej głowy, odsłaniając włosy.
- Wiem, że zachowałem się jak dupek, ale zaskoczyłaś mnie.
- Dobra, posłuchaj. Nie musisz okazywać mi wdzięczności, płaszczyć się przede mną czy coś. Podziękowałeś mi, super, to wystarczy. A teraz każde z nas może wrócić do swojego życia.
- Ja pieprzę, Celia numer dwa - wymruczałem ledwie słyszalnie.
- Co powiedziałeś? - Wbiła we mnie spojrzenie.
- Kawa jutro? - Przymknąłem powieki, wyczekując odpowiedzi.
- Nie mogę. Może innym razem. - Ruszyła przed siebie.
- Jak mogę cię znaleźć!? - krzyknąłem do jej pleców.
- Zapytaj Kelly - odpowiedziała, poprawiła kaptur i ruszyła biegiem przed siebie.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że przez cały ten czas padał deszcz. Przeczesałem mokre włosy i zadzwoniłem po transport. Liam mnie zabije. Nigdy się nie spóźniłem na próbę, a dziś przeszedłem samego siebie.
***
Wpadłem spóźniony do studia. Znajomi byli zajęci debatowaniem nad czymś. Kiedy tylko zobaczyli, że przyszedłem, oczy wszystkich zwróciły się właśnie na mnie.
- Co to miało być, stary? - zapytał James, nie kryjąc rozbawienia.
- Poznałem tę laskę ostatnio na rynku i zachowałem się wobec niej jak buc, więc chciałem przeprosić.
Napotkałem zdziwione spojrzenia kumpli i rozbawiony wzrok naszej managerki.
- Bierzemy się za robotę, czy naszym dzisiejszym zajęciem jest wpatrywanie się we mnie? - zapytałem.
- Ja bym dał mu już spokój. Niech zostawi siły na wieczór, bo dziewczyny nie dadzą mu żyć - skwitował Adrian, poklepując mnie po ramieniu.
- Dobra, nad czym debatowaliście, zanim przyszedłem?
- W sumie to gadaliśmy o tobie. - Lauren się roześmiała, ale po chwili przybrała poważny wyraz twarzy. - Może przejdźmy do konkretów - dodała i wyciągnęła zza ucha długopis.
- To co masz dla nas ciekawego? - Liam oparł się o konsolę i założył ręce na piersi.
- Ruszamy z kopyta, moi drodzy. Jestem w fazie dogrywania szczegółów z wytwórnią, wy macie gotowy materiał na płytę. Pozostaje zorganizowanie koncertów promujących wasz pierwszy album. No i umówiłam was na sesję zdjęciową. Chciałabym, żebyście pokazali się na pierwszej płycie. Żeby okładka była z waszymi twarzami.
- Sprzedajesz nasze twarze czy muzykę? - Liam się zapieklił.
- Męczysz mnie, chłopie. - Przewróciła oczami. - Jesteście rozpoznawalni tylko wśród niewielkiej części młodzieży, dlatego ja i Jamie uznaliśmy, że przy pierwszym albumie pokażemy was, żeby ludzie kojarzyli płytę z wami.
Rejestrowałem wszystko, co mówiła do nas Lauren, potakiwałem, jednak myślami ciągle uciekałem do srebrnowłosej. Rozsiadłem się wygodnie w skórzanym fotelu, który wraz z taką samą kanapą zdobił nasze studio.
- Kiedy sesja zdjęciowa, kiedy trasa koncertowa? - Adi chciał wiedzieć.
Gwen była na półmetku ciąży, nie dziwiły mnie więc jego pytania. Z pewnością wolałbyć przy niej, kiedy wszystko się zacznie. Jednocześnie znałem naszą przyjaciółkę na tyle, żeby wiedzieć, że nie będzie miała mu za złe, jeśli nie będzie go przy niej. Wiedziała, że Adrian jest w stanie rzucić wszystko i zostać przy niej. Nie ośmieliłaby się jednak nigdy mu tego zaproponować. Rozumiała naszą pasję i miłość do muzyki.
- Niestety, kochasiu, trasa wypadnie na przełomie lipca i sierpnia. Może się okazać, że zostaniesz ojcem, kiedy akurat będziecie grać koncert.
Adrian wyciągnął tylko kciuk w geście akceptacji, przysiadł obok mnie na podłokietniku fotela i zaczął stukać w ekran telefonu.
- To wszystko wygląda świetnie - przemówił Liam. - Teraz tylko trzeba trzymać kciuki, żeby po drodze nie jebnęło nic niespodziewanego.
- Nie kracz - wycedziła Lauren. - Do czasu sesji zdjęciowej macie urlop. Czyli jakieś cztery dni...
- To nam dałaś wolnego. - Adrian parsknął śmiechem.
- Nie mogę wam popuścić, bo się rozleniwicie. - Lauren pogroziła nam teatralnie palcem, pozbierała sterty swoich notatek i ruszyła do wyjścia.
- A jak nie chcecie wolnego, możecie zbierać materiał na drugą płytę - rzuciła w progu i pomachała nam na pożegnanie.
- Ona jest cyborgiem, jak Boga kocham. - Liam opadł na kanapę i położył nogi na niewielkim drewnianym stoliku.
- Przyjedziesz dziś do nas na kolację, Celia specjalnie ją zorganizowała - powiedział James, strzelając kostkami palców.
- Nie, dziś nie mogę. Nie chcę, żeby mama siedziała zbyt długo sama. - Pokręciłem głową.
- Przyznaj się lepiej, że boisz się dziewczyn. - Adrian wybuchnął śmiechem.
Miał cholerną rację, nie chciałem się dzisiaj nikomu z niczego spowiadać. Nawet nie wiedziałem, co miałbym im powiedzieć... Że poznałem laskę, którą potraktowałem jak dupek? A kiedy ponownie spotkałem ją przypadkiem, to ona zachowała się jak suka? Idealna historia na zwierzenia przy wieczornym piwku.
Pogadaliśmy jeszcze trochę o planach na trasę koncertową, płycie i skończonym materiale na nią. Pożegnałem się z towarzystwem, chłopaki wsiedli do samochodu Liama i odjechali. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że samochód zostawiłem w domu. Nie chciałem marnować kasy na ubera, więc zarzuciłem kaptur na głowę i ruszyłem na najbliższy przystanek autobusowy. Włączyłem playlistę i przełączyłem na losowe wybieranie piosenek. Ze słuchawek popłynęło Skin Sixx: A.M. Nabrałem powietrza w płuca i podążyłem w wybranym przez siebie kierunku. Telefon zawibrował mi w dłoni. Zerknąłem na wyświetlacz i zobaczyłem wiadomość od Celii:
I tak Cię przepytam wcześniej czy później.
Uśmiechnąłem się pod nosem i pokręciłem głową. James musiał ją już poinformować, że mnie dziś z nimi nie będzie. Byłem jednak świadomy, że jak ta pijawka przy najbliższej okazji się do mnie przyssie, to nie będzie zmiłuj.