Jak korzystać z tej książki
Jak korzystać z tej książki
Ten poradnik pomoże wam, drodzy czytelnicy, w odczytywaniu mowy ciała
innych osób oraz wykorzystywaniu własnej w celu uzyskania określonego
efektu. Doskonalenie obu tych umiejętności wymaga nauki i sztuki. Od
strony nauki będziemy się posiłkowali takimi dyscyplinami, jak:
fizjologia, psychologia, nauki społeczne oraz antropologia, a to
wszystko będzie jedynie wstępem do omawiania zagadnień. Znajomość sztuki
ułatwi nam z kolei analizę fizjonomii, a także obserwację jednoczesnego
działania różnych elementów, które są determinowane przez kulturę,
kontekst i związki z innymi osobami, takich jak ruchy części ciała,
gesty, rumieńce.
Poradnik ten warto przeczytać od początku choć raz, aby zyskać wiedzę z obu wymienionych powyżej dziedzin, bo dzięki niej łatwiej
zinterpretujemy zachowania drugiej osoby. Nie polecamy przeskakiwania od
razu do ostatniego rozdziału, w którym omawiane są określone przypadki.
Jeśli nauczymy się zestawiać gesty i zachowania z konkretnymi
znaczeniami, będziemy popełniali błędy. Poznanie przyczyn, które
sprawiają, że ludzie zachowują się w określony sposób albo wykonują
określone gesty, a także wiedza pozwalająca nam na trafne określenie,
czy dane zachowanie jest zamierzone, czy mimowolne, ograniczają ryzyko
błędu. Podobnie jak ćwiczenia i ciągła praktyka.
We wstępie poruszymy temat niewerbalnej komunikacji ssaków naczelnych,
co pozwoli nam zdezawuować wszystkie bzdurne tezy na temat mowy ciała,
którymi przez lata karmiła nas popularna psychologia. Innymi słowy,
dowiemy się, że pierwsze wrażenia są zazwyczaj błędne.
W rozdziale 1 będzie mowa o naturze i wychowaniu ze szczegółowym
omówieniem pięciu czynników, które sprawiają, że wychowanie wpływa na
ludzką komunikację. Ta wiedza pozwoli nam lepiej zrozumieć własne
zachowanie, a także dostrzec, gdy wspomniane czynniki pojawiają się w komunikatach innych osób. Nauczymy się ponadto, w jaki sposób czynniki
te wpływają na intencjonalne i mimowolne wysyłanie komunikatów.
W rozdziale 2 skupimy się na odruchowej i uniwersalnej mowie ciała,
dzięki czemu dowiemy się więcej o mimowolnym wysyłaniu komunikatów oraz
minach i gestach, które robią i wykonują wszyscy ludzie. Przyjrzymy się
z bliska wielkiej czwórce, czyli ilustratorom, regulatorom, barierom i adaptorom. Dowiemy się też, że każda rozmowa dostarcza nam informacji,
których możemy później wielokrotnie używać, a ponadto doskonali nasze
zdolności interpretacyjne oraz umiejętność proaktywnego wykorzystania
mowy swego ciała.
W rozdziale 3 omówimy wpływ kultury na niewerbalną komunikację.
Zapoznamy się z sytuacjami, w których określone zachowanie może wywołać
nieprzyjemne, a nawet niebezpieczne reakcje innych osób. Mówiąc krótko,
gdy zakładamy, że dany gest ma zawsze takie samo znaczenie, tracimy
możliwość zrozumienia prawdziwej treści komunikatu. W tym rozdziale
poruszymy też temat ograniczeń ludzkiej mimiki, które nakładają na nas
nasz umysł i nasze ciało.
Kiedy dotrzemy do analizowania pojedynczych ruchów i pozajęzykowych
odgłosów, czyli do rozdziałów od 4 do 8, będziemy już wiedzieli, jak
stosować zdobytą wiedzę do ich interpretowania, zamiast uczyć się na
pamięć par ruch-znaczenie. O tym właśnie wspomnieliśmy na początku,
pisząc o przeskakiwaniu do końcowych rozdziałów omawiających
poszczególne elementy ludzkiego ciała oraz studia przypadków bez
wcześniejszego zapoznania się z całością materiału. Stopniowe
udostępnianie ważnych informacji jest ogromną zaletą tego poradnika.
Dzięki takiemu rozwiązaniu szybciej nauczymy się dostrzegać, w jaki
sposób ruchy łączą się w ilustratory, i oceniać, czy w danej sytuacji
określony gest pełni funkcję bariery czy regulatora. Poznamy też
względne znaczenie ruchów wykonywanych przez różne części ciała i nauczymy się rozpoznawać, gdy jeden gest zmienia znaczenie poprzedniego,
a także który z mimowolnych gestów przekazuje rzeczywisty komunikat bez
względu na pozostałe okoliczności.
W chwili kiedy zaczniemy omawiać holistyczne ujęcie rozumienia mowy
ciała, dotrzemy również do punktu, w którym będziemy mogli trafnie i z dużą regularnością identyfikować zachowania, nastroje oraz rzeczywiste
komunikaty. Studia przypadku opisane w rozdziale 9 zaznajomią nas z praktycznymi i konkretnymi interpretacjami mowy ciała innych osób, a także w jaki sposób na siebie oddziałują i przekazują ukryte komunikaty
w różnych okolicznościach i środowiskach.
Fundamentalne umiejętności, które zdobędziemy podczas czytania kolejnych
rozdziałów tego podręcznika, pozwolą nam oddzielać intencjonalne
komunikaty pozawerbalne od tych niezamierzonych, a także na trafne
odczytywanie wpływu relacji na mowę ciała. To, czy panujemy nad daną
sytuacją, czy jesteśmy kontrolowani przez inną osobę, czy zajmujemy
równoważną pozycję, czy coś nam zagraża, wpływa na nasze zachowania i wykonywane przez nas gesty. Każda kolejna analiza powiększa zasób naszej
wiedzy, gdyż pozwala docenić wagę, jaką niesie poznanie bazy drugiej
osoby, czyli jej zachowania w środowisku względnie pozbawionym bodźców.
Bazowa mowa ciała jest normalnym zachowaniem danej osoby, czyli
naturalnym uzewnętrznieniem wpływów natury i wychowania na jej gesty
oraz słowa. Wraz z wiekiem nabieramy przyzwyczajeń, którym inni ludzie
nadają błędne znaczenia, gdyż sami zachowują się w odmienny sposób. Dla
nas są one jednak bazą, czyli tym, co jest dla każdej jednostki
"normalne".
Ucząc się odczytywać mowę ciała, nauczymy się dostrzegać różnice
pomiędzy normalnym a odbiegającym od normy zachowaniem innej osoby.
Innymi słowy, dowiemy się, jak wyłapywać ukryte komunikaty. W ten sposób
nauczymy się trafnie interpretować kłamstwa, wyrazy miłości,
dezorientację czy prawdziwe zagrożenie.
I jeszcze jedna rzecz. To jest poradnik o mowie ciała, a nie książka na
temat postrzegania pozazmysłowego. Można z niego skorzystać, by trafniej
odczytywać komunikaty wysyłane nam przez inne osoby, bez względu na to,
czy robią to intencjonalnie, czy mimowolnie. Nie znajdziemy w nim jednak
rad na temat tego, jak odczytywać myśli drugiej osoby.
Mając tę książkę pod ręką, szybko zauważymy zmianę w zachowaniu innych,
gdy tylko zorientują się, że nabieramy wprawy w odczytywaniu ich mowy
ciała. Możemy ją zabierać do pracy, by odświeżyć wiedzę na temat
proaktywnego wpływania na zachowanie innych przez mowę własnego ciała. I cieszmy się za każdym razem, kiedy trafnie zrozumiemy sygnały wysyłane
nam nieustannie przez otaczających nas ludzi.
Wstęp
Wstęp
Ludzie są ssakami naczelnymi, które za pomocą miliona słów komunikują
dokładnie to, co mają na myśli. Inne ssaki naczelne radzą sobie z tym
bardzo skutecznie bez użycia słów, choć równie dobrze mogłyby się
porozumiewać dzięki mowie. Udowodniły to badania przeprowadzone w latach
dziewięćdziesiątych XX wieku na Uniwersytecie Georgii - szympans bonobo,
który porozumiewał się z naukowcami werbalnie, nauczył następnie tych
słów swoje potomstwo. Kilkanaście lat wcześniej zoolog Desmond Morris
(autor publikacji Naga małpa) zaobserwował, że naczelne, które poznały
kilka słów, przestawały się nimi posługiwać i porzucały tę formę
komunikacji, gdy nie nakłaniali ich do tego badacze.
Zamiast słowami pozaludzkie ssaki naczelne posługują się systemem
sygnałów wysyłanych przez ruchy ciała i w ten sposób przekazują sobie
komunikaty. Może to być pomachanie kończyną, wyraz twarzy czy przybranie
określonej pozy. W świecie ssaków naczelnych osobniki alfa jasno
demonstrują to, co chcą przekazać pozostałym: "Chodź tutaj", "Odejdź
stąd", "Ta samica jest moja i zrobię z ciebie krwawą miazgę, jeśli jej
dotkniesz". To aktywne wykorzystywanie ciała do przesyłania informacji
otrzymaliśmy również i my, ludzie, w spadku po naszych wspólnych
przodkach. Większa część mowy ciała jest prosta i uniwersalnie
zrozumiała. Niektóre pozaludzkie ssaki naczelne potrafią nauczyć się
nowych sygnałów i przekazać tę wiedzę kolejnym pokoleniom, lecz
wszystkie osobniki tego samego gatunku rozumieją wysyłane intencjonalnie
sygnały bez wcześniejszej nauki.
Komunikacja przez mowę ciała ma też swoją znacznie bardziej subtelną
wersję, różniącą się od intencjonalnego hałasu i przybierania póz tak
typowych dla osobników alfa. Mowa tu o umiejętności odczytywania
sygnałów pozornie nieistotnych i wysyłanych mimowolnie. Osobnik o niższej randze niż alfa albo się w takiej grupie urodził, albo został do
niej zdegradowany. W świecie szympansów nie ma sądów, które rekompensują
doznane krzywdy, a podważanie autorytetu przywódcy kończy się szybkim
wymierzeniem najczęściej brutalnej kary. Każdy osobnik, który pragnie
poprawić swoją pozycję w stadzie lub zejść z oczu osobnikowi alfa, musi
wiedzieć, czego przywódca od niego chce, bo w przeciwnym razie stanie
się ofiarą przemocy. A to oznacza odczytywanie zamiarów przywódcy, zanim
te zostaną wprost zakomunikowane. Zasada ta obowiązuje właściwie w całym
królestwie zwierząt - rozumienie mowy ciała daje wymierne korzyści.
Wczesna wersja komunikacji za pomocą mowy ciała, którą posługiwali się
nasi prymitywni przodkowie, była powszechnie zrozumiała, a z jej
odczytywaniem nie radziły sobie jedynie najniezdarniejsze jednostki.
Podstawowe sygnały są zawsze czytelne i łatwe do rozpoznania. Nasz
gatunek posługuje się nimi lub ich pozostałościami do dziś. Większość z nas trafnie i z łatwością rozpozna komunikat wyrażający czułość,
wściekłość czy gniew. Sygnały te są jednoznaczne, bo wiążą się z naszym
codziennym życiem i przetrwaniem.
Jeśli zaciśniemy dłonie w pięści, wyprostujemy przed siebie ramiona i zaczniemy potrząsać rękoma, to co w ten sposób zakomunikujemy? Większość
ludzi odbierze nasze zachowanie jako demonstrację gniewu, wściekłości
lub niezadowolenia. Podobnie jak nasi człekokształtni kuzyni, uznajemy
bowiem mowę ciała za formę okazywania intencji i myśli.
W trakcie naszej ewolucji odeszliśmy jednak znacząco od ścieżki, na
której pozostały inne ssaki naczelne. Choć nasze narządy mowy nie różnią
się znacząco od szympansich, wykazujemy znacznie większą potrzebę ich
wykorzystania. Ewoluując, stawaliśmy się zwierzętami polegającymi w codziennym życiu na komunikacji, a ta z konieczności musiała być jak
najbardziej zrozumiała. Prosta mowa ciała nie spełniała już tego
warunku. Ludzie chcieli, by inni dokładnie rozumieli wysyłane przez nich
komunikaty. Każdy, nawet drobny niuans musiał być właściwie odczytany.
Bobas, który nie nauczył się jeszcze mówić, posługuje się do
komunikowania własnym językiem. Nikt inny nie rozumie jego bełkotania i gaworzenia, lecz nie przeszkadza mu to w ponawianiu prób nawiązania
komunikacji. Nasi przodkowie musieli się czuć podobnie jak niemowlaki,
choć zapewne odczuwali większą złość i frustrację, tworząc zręby języka
mówionego.
W jaki sposób grupa ludzi tworzy zrozumiały dla siebie język? Posłużmy
się przykładem. Dorosła osoba chce nauczyć się mówić w obcym języku, do
tego będzie jej potrzebna umiejętność przypisania określonego słowa do
słowa jej nieznanego, tak aby zyskało ono konkretne znaczenie. Właśnie z tego powodu nauka obcych języków nastręcza z wiekiem coraz większych
trudności. Dorosły zestawi po prostu arabskie słowo beit z polskim
słowem dom. Uczące się nowego języka dziecko przypisze słowu znaczenie
bez podstawiania zamiennika, gdyż robi to cały czas bez względu na to,
jakim językiem się posługuje. Dwulatek nie dba o to, by budować
gramatycznie poprawne zdania. Dla niego ważne jest, że potrafi
zakomunikować dzięki nim to, co chce, i jest to komunikat dla innych
zrozumiały.
Przypisywanie takich etykiet ze znaczeniami do nowych przedmiotów jest
łatwe: wystarczy wskazać przedmiot i wypowiedzieć na głos przypisaną mu
etykietę. "Ja Tarzan, ty Jane", to klasyczny przykład zastosowania tego
mechanizmu. Ale co zrobić, jeśli dane słowo opisuje działanie, a nie
przedmiot? Albo gdy nie można podeprzeć się wzrokowym bodźcem? Gdy
dysponujemy wystarczającym zasobem słów, możemy uczynić nasz komunikat
zrozumiałym. Ta zasada uzgadniania znaczenia dotyczy osób zaczynających
naukę obcego języka. Dlatego właśnie uczą się one, "jak powiedzieć coś
po...". Kolejnym etapem poznawania nowego języka jest "odgrywanie"
konkretnego słowa. Dla przykładu: nie znamy obcego słowa, które opisuje
przedmiot otwierający zamek w drzwiach. Dlatego wykonujemy dłonią ruch,
jakbyśmy przekręcali nią klucz. Takie złożone ustalanie znaczenia danego
słowa odróżnia osoby uczące się szybciej od osób, które jedynie
zapamiętują określone słowa lub zwroty. Wspólny język jest stale
ewoluującym narzędziem i każdy posługujący się nim człowiek ma wpływ na
jego kształt.
Po wypracowaniu języka mówionego zyskaliśmy całkowicie nowy zestaw
symboli, za pomocą których mogliśmy komunikować swoje nastroje, zamiary
czy pragnienia. Tworzenie nowych słów sprawiło, że ludzka mowa stała się
towarem "plemiennym" - członkowie danego plemienia rozumieli siebie
nawzajem, a jednocześnie byli niezrozumiali dla przedstawicieli innych
plemion. Język pozostaje uniwersalny tylko w obrębie grupy ludzi, którzy
się nim posługują.
Bez względu na to, czy traktujemy Stary Testament dosłownie, czy uważamy
go za zbiór starożytnych mitów, możemy posłużyć się opowieścią o wieży
Babel do zilustrowania mocy uniwersalnego języka. Zgodnie z biblijnym
przekazem ludzkość posługiwała się początkowo jednym językiem. W pewnym
momencie postanowiono wznieść wspólnym wysiłkiem wieżę sięgającą nieba.
Bóg szybko pokrzyżował ludzkie plany, mieszając języki i utrudniając tym
samym współpracę przy tak wymagającym projekcie, co ostatecznie
doprowadziło do jego zarzucenia.
Odwróćmy historię wieży Babel i przyjmijmy, że za jej budowę wzięły się
grupy posługujące się różnymi symbolami i różnymi formami komunikacji.
Ta wersja opowieści wyglądać będzie następująco: władcy starożytnego,
nowo powstałego królestwa zapragnęli wznieść wieżę sięgającą nieba.
Realizację tego zadania wyznaczono różnym grupom ludzi, którzy
posługiwali się różnym językami. Bardzo szybko okazało się, że nadzorcy
pochodzący z jednego plemienia nie potrafią porozumieć się z robotnikami
będącymi członkami innego plemienia, nawet w tak banalnej kwestii jak
przekazanie polecenia "tutaj". Dopiero ułożenie kamiennego bloku w określonym miejscu (czyli naśladownictwo mowy ciała) pozwala "głupim
wieśniakom" skojarzyć słowo huna ze słowem tutaj. Zasób
wykorzystywanych przez robotników słów zaczyna się powiększać, lecz nie
są one powszechnie zrozumiałe dla członków pozostałych grup - tworzą
jedynie nowy język "plemienny" wykorzystywany przez określoną grupę
robotników. Język mówiony pozwala jednak zastąpić wymawiane słowa mową
ciała. Wraz z upowszechnianiem się języka na placu budowy robotnicy
tworzą język niewerbalny, który pozwala na przesyłanie komunikatów na
odległość i pomimo panującego hałasu, wykorzystując do tego proste
gesty. Owe gesty mają jedną cechę wspólną: są powszechnie zrozumiałe dla
posługujących się nimi osób. Na przykład: "Potrzebuję tutaj czterech
robotników i murarza".
Język ten staje się językiem "budowy". Oznacza to, że każda osoba
pochodząca z zewnątrz może błędnie odczytać znaczenie usłyszanych słów
lub zauważonych gestów. Ludzka mowa jest jednak "zaraźliwa". Gdy
robotnicy wracają po pracy do swoich chat, mimowolnie uczą nowych słów
swoich bliskich. Robotnik mówi na przykład do żony: "Chodź huna", a być może wykonuje nawet mimowolnie gesty, które poznał na placu budowy.
Rodziny robotników tworzą niebawem własną wersję tego języka, co jest
mechanizmem typowym dla ludzkich społeczności, i niebawem posługuje się
nim już większość mieszkańców wioski. Gesty i słowa pozwalają im na
dokładniejsze komunikowanie się z innymi członkami społeczności.
Powstaje tym samym trzon języka mówionego oraz gestów, który nie będzie
zrozumiały dla osób spoza grupy.
Pewnego dnia staje się rzecz nie do pomyślenia. Nowy władca przerywa
budowę wieży, a robotnicy tracą nagle pracę. Aby znaleźć zajęcie,
ruszają w świat. Język, którym się dotąd posługiwali, staje się w nowym
otoczeniu bezużyteczny, a nawet przeszkadza w komunikacji. Z konieczności uczą się zatem trzeciego. Na każdym kroku szukają jednak
osób, które mówią ich językiem lub chociaż go rozumieją. Nie rozumieją
innych i nie są rozumiani. Wypatrują znajomych gestów i nasłuchują
znajomych słów. Pewnego dnia przestają po prostu posługiwać się starym
językiem. Niektóre słowa oraz gesty wypadają z użycia wolniej, gdyż mają
określone konotacje i znaczenie. Na przykład gest, którym posługiwała
się klasa rządząca, by wyrazić swoją pogardę do robotników, trudniej
znika, gdyż wiążą się z nim silne emocje.
Pewnego popołudnia robotnik widzi, że nieznana mu osoba wykonuje
dokładnie ten sam, wspomniany wyżej gest. Odczytuje go jak dawniej, a wspomnienia wywołują gniew. Reaguje. Problem tkwi w tym, że w nowym
miejscu ów gest znaczy zupełnie co innego.
Podejście holistyczne
Wysyłanie komunikatów jest bardzo złożoną czynnością, gdyż każdy z nas
posługuje się sygnałami, które składają się zarówno z intencjonalnych,
jak i z mimowolnych działań. Kiedy jesteśmy zdenerwowani, wyrażamy
otwarcie swoje niezadowolenie, a jednocześnie wysyłamy mimowolnie
sygnały informujące o naszych obawach i niepewności. Z tego też powodu
przy odczytywaniu mowy ciała należy stosować jedną prostą regułę: nie ma
prostych reguł.
Ludzka komunikacja jest mozaiką. Nawet jeśli zakupimy specjalistyczny
sprzęt warty tysiące dolarów, stworzymy nowoczesne laboratorium i przebadamy w nim kolejne osoby niczym króliki doświadczalne, to nie
poznamy w stu procentach ich myśli i zamiarów. Mowa ciała jest sztuką, a każdy człowiek "płótnem". Dobór słów, sposób ich wymowy, tempo
wypowiadanych zdań czynią nasze głosy wyjątkowymi. Na tej samej zasadzie
wiele czynników wpływa na mowę naszego ciała. Aby ją zrozumieć, musimy
wiedzieć więcej na temat "płótna" - potrzebujemy informacji dotyczącej
bazy zachowania drugiej osoby, by odszyfrować jego znaczenie. Drapanie
się po ręku może być reakcją na ugryzienie komara, lecz może być również
oznaką zdenerwowania lub niepokoju.
Wyrazy pokrewne i uniwersalnie zrozumiała mowa ciała
Mając na uwadze podane wyżej informacje, przyjrzyjcie się następującemu
zdjęciu. Nie będzie w tym ćwiczeniu ani dobrych, ani złych odpowiedzi.
Zapiszcie, co widzicie. W dalszej części książki zajmiemy się dogłębną
analizą tej fotografii i wtedy poznamy też pełen kontekst.
Co waszym zdaniem komunikuje ten mężczyzna?
a. gniew,
b. żądanie,
c. wykonuje gest w celu podkreślenia wygłoszonego argumentu,
d. zadowolenie.
Czy domyślasz się, jaka wiadomość jest komunikowana przez takie
działanie?
Co komunikuje poza przyjęta przez mężczyznę?
Dlaczego ma zamknięte oczy?
Dlaczego wykonuje gest tylko prawą ręką? Co dzieje się w tym czasie z jego lewą ręką?
Do zrozumienia tego konkretnego "płótna" potrzebna jest właściwie tylko
jedna istotna informacja. Przedstawiony na zdjęciu mężczyzna pochodzi z Ghany i w części kraju, w której się urodził, gest ten oznacza jedzenie.
Model pokazuje go fotografowi z dobrymi intencjami. Sygnał, mający
bardzo ważne znaczenie w tamtejszej kulturze, powstał w czasach, gdy
ubijano kłącza roślin na mąkę. Innymi słowy, model zaprasza fotografa,
by na powitanie podzielił się z nim chlebem. Podobne sygnały można źle
odczytać, nie znając ich kontekstu i nie próbując ustalić ich
prawdziwego znaczenia. I jeszcze na marginesie, mężczyzna ma zamknięte
oczy przypadkowo - zamrugał powiekami dokładnie podczas wykonywania
fotografii.
Zachowujemy się jak rozrzuceni po świecie robotnicy z przytoczonej
powyżej opowieści. Szukamy znajomych, zrozumiałych dla siebie słów oraz
gestów. Jeśli sygnały te nie są zrozumiałe dla innych, mogą spowodować
problemy i komplikacje. Korzystanie z niezrozumiałych gestów przypomina
przeklinanie ryby. Być może poprawi nam się chwilowo humor, ale ryba z całą pewnością nas nie zrozumie. Co gorsza, możemy zostać uznani przez
innych za głupków.
Obawa przed ośmieszeniem nie przeszkodziła jednakże wielu doświadczonym
i niedoświadczonym podróżnikom w próbach nawiązywania kontaktów z obcymi
ludźmi w najdalszych zakątkach świata. Ludzie bardzo często zapominają,
że gesty nie są uniwersalne i nie zawsze mają to samo znaczenie, a wyrazy pokrewne mają w zwyczaju przenosić się również z pola komunikacji
werbalnej na pole mowy ciała. Podróżnik, który nie może się porozumieć
za pomocą słów, zaczyna ustalać ich znaczenie, posiłkując się gestami. A te są niezmiernie istotne, gdyż tworzą część intencjonalnych komunikatów
i są wykorzystywane równie często jak słowa. Dlatego w przypadkach, gdy
obie strony nie potrafią się porozumieć, gesty mogą dodatkowo utrudnić
ten proces.
Fałszywe skojarzenia w mowie ciała
Na kurs języka arabskiego prowadzony przez mojego przyjaciela zapisał
się pewien brytyjski dyplomata. Jego żona ukończyła tylko skróconą
wersję, po czym oboje udali się na placówkę do Jemenu. W języku arabskim
brak głoski "p", więc angielskie słowa mające tę głoskę wymawiane są po
arabsku z głoską "b". Małżonka dyplomaty poznała język arabski na tyle,
by powiedzieć, że czegoś potrzebuje albo czegoś chce.
Pewnego dnia w spodniach jej męża zepsuł się suwak. Kobieta postanowiła
udać się do pobliskiego krawca, zamówić nowy i sama wszyć go do spodni.
Zamierzała powiedzieć po arabsku: "I want a zipper" ("Chcę suwak"), ale
nie znała ostatniego słowa, zastąpiła je więc angielskim odpowiednikiem.
Problem w tym, że wypowiedziane przez nią słowo "zibber" oznacza w języku arabskim penis. Kiedy krawiec dopytywał się, czego tak naprawdę
od niego chce, kobieta sięgnęła do swoich spodni i zaczęła rozsuwać
suwak. Mową ciała potwierdziła tym samym mimowolnie komunikat wygłoszony
słowami. Miejmy to na uwadze, gdy się nam wydaje, że wysyłamy mową i gestami spójne komunikaty. Może być zgoła odmiennie.
Jeśli interesuje was, co stało się później, dokończę opowieść. Krawiec
udał się do sąsiedniego sklepu należącego do jego przyjaciela i przyprowadził go jako świadka mającego potwierdzić, że piękna,
jasnowłosa Europejka chciała uprawiać z nim seks. Na szczęście mężczyzna
ten bardzo dobrze mówił po angielsku i szybko wyjaśnił całe
nieporozumienie. Krawiec nie był zapewne zadowolony z takiego obrotu
sprawy.
Czy jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć drugą osobę?
Jeśli język ciała jest tak samo pełen podwójnych znaczeń i fałszywych
pokrewnych słów jak dwa niepowiązane ze sobą języki, to czy możemy z niego w ogóle korzystać?
Kiedy mówimy o wypowiadanych słowach oraz wykonywanych gestach, czyli
działaniach mających określone znaczenie dla członków określonej grupy,
mówimy o ludzkich odpowiednikach sygnałów i odgłosów wydawanych przez
szympansy. Ich język jest intencjonalny, dany ruch czy mina przekazują
konkretną wiadomość. Choć zdarzają się wyjątki, to podejmowane przez
szympansy działanie stanowi część języka pozostającego pod świadomą
kontrolą nadawcy komunikatu. Ludzkie pragnienie bycia zrozumianym i ewolucja w gatunek bardzo komunikatywny sprawiły, że ów prosty przekaz
powiększył się o mnóstwo subtelnych sygnałów. Pełna kontrola nad
niektórymi gestami i zachowaniami wymaga wielkiej wprawy. Inne są z kolei tak bardzo powszechne, że stykamy się z nimi na co dzień i nawet
nie zwracamy na nie uwagi.
Wyzwania na tu i teraz
Ludzie to gatunek ssaków naczelnych uwielbiający w komunikacji
posługiwać się mową, żaden z naszych kuzynów nie przejawia podobnych
potrzeb. Bezustannie tworzymy nowe, bardziej użyteczne dla nas języki i przestajemy używać tych starych. Ucząc się odczytywać mowę ciała, musimy
jednocześnie uczyć się ignorować słowne sygnały, które ograniczają nasze
zmysły, skupiając uwagę na komunikacji werbalnej i ignorowaniu innych
form języka. W języku angielskim istnieje obecnie milion słów, a to
oznacza, że istnieje również milion sposobów na ograniczenie naszych
zmysłów.
Nawet technologie ułatwiające nam komunikowanie się w danym języku
pogłębiają ów problematyczny proces. Siedząc w biurze przed komputerem i porozumiewając się z innymi drogą elektroniczną, stępiamy własne
umiejętności odczytywania mowy ciała. Dopóki internet nie zacznie
angażować pozostałych ludzkich zmysłów, dopóty w przekazywaniu istotnych
informacji będziemy zależni od emotikonów i wiadomości tekstowych.
Ludzie są stworzeni do tego, by wykorzystywać i odczytywać mowę ciała -
jest to cecha wyraźnie łącząca nas z innymi naczelnymi. Umiejętność ta
nie jest jednak powszechna, niektórzy mogą z niej korzystać w ograniczonym stopniu, inni nie mają jej w ogóle i muszą się jej wyuczyć,
podobnie jak osoby uczące się nowego słownictwa lub nowego języka po
przeprowadzce do obcego kraju.
Na przykład: osoby z zespołem Aspergera mają problem z odczytywaniem
znaczenia gestów i stosowaniem się do społecznie przyjętych norm
zachowania. Po wydaniu napisanej przeze mnie wspólnie z Maryann książki
Znam cię na wylot ktoś opublikował na stronie Amazon.com komentarz,
który bardzo nas zainspirował i wpłynął na postać, jaką przyjął
niniejszy poradnik. "Miałam osobliwy powód, aby zamówić tę książkę. U mojego dziecka zdiagnozowano łagodny przypadek zespołu Aspergera.
Oznacza to, że nie potrafi ono odczytywać mowy ciała i musi się tego
uczyć, tak jak inni uczą się obcych języków. Stąd ten zakup. Okazało się
jednak, że przyda się ona również MNIE. Tak wiele mnie omijało!
Umiejętności, których można się z niej nauczyć, pomogą wam w każdych
relacjach, i tych biznesowych, i tych prywatnych".
Nie cytuję komentarza w celach promocyjnych. Chcę tylko, abyście
zrozumieli, że umiejętność odczytywania mowy ciała nie jest czymś
powszechnym.
Zestawmy teraz osobę z zespołem Aspergera z Frankiem Abagnale, znanym
oszustem, który doradza obecnie FBI i innym służbom mundurowym. Jego
umiejętność odczytywania ludzkich nastrojów i manifestowania pewności
siebie - wykazywał się nią już jako nastolatek - pozwoliły mu spieniężyć
dzięki fałszywym czekom miliony dolarów. Ludzie brali go za szanowanego
lekarza, prawnika czy pilota. Nikt nie nauczył go, jak posługiwać się tą
wiedzą. Robił to instynktownie, czyli zgoła odmiennie niż osoba z zespołem Aspergera, która nie potrafi odróżnić aprobaty od jej braku,
nie wspominając o całej gamie rozciągających się pomiędzy nimi reakcji.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki