Wprowadzenie
Wprowadzenie
Od lat pomagam wielu ludziom zwiększyć
poczucie własnej wartości, radzić sobie z emocjami i być szczęśliwszymi.
Wszystko, co wiem i czego uczę, zawarłem w tej książce w jednym celu:
abyś nauczył się wierzyć w siebie. Jeśli już to robisz, twoja pewność
siebie wzrośnie, a twoje życie stanie się o wiele lepsze. Będziesz
szczęśliwszy, twoje relacje uleg- ną poprawie i zyskasz potężne
narzędzia do łatwiejszego osiągania swoich celów. A jeśli nadal nie
cenisz siebie wystarczająco i nie ufasz sobie, w twoim życiu rozpocznie
się wielka zmiana: zaczniesz kochać siebie i wkroczysz na ścieżkę
samopoznania, która doprowadzi cię do szczęścia i dobrego samopoczucia.
Nie wiem, czy Moc zaufania sobie odkryje coś, co bardzo cię zaskoczy
lub będzie ci zupełnie nieznane. Przeczytaj tę książkę kilka razy. Z każdą kolejną lekturą prawdopodobnie nauczysz się i odkryjesz nowe
rzeczy. I wiem, że wszystko, co w niej znajdziesz, nawet to, co może
wydawać się banalne, pomoże ci zdjąć warstwy i przebrania, których już
nie potrzebujesz. Ponieważ wszystko, co zawiera moja książka, służy
jednemu: aby zachęcić cię do przełamania własnej inercji, do ucieczki od
ograniczeń. Krótko mówiąc, podejmiesz decyzję o życiu własnym życiem,
takim, jakiego naprawdę chcesz.
Jej lektura wzmocni twoją wizję siebie i życia, niezależnie od tego,
gdzie się obecnie znajdujesz.
Proszę, nie przywiązuj zbyt wielkiej wagi do mojego doboru słów. Ważne
jest nie tyle słowo, którego używamy, ile znaczenie, jakie mu nadajemy.
Jeśli na przykład nie lubisz słowa "wysiłek" i czytasz zdanie typu
"wysil się, by zmienić ten nawyk", możesz skreślić "wysil się" i wstawić
zamiast tego "poświęć czas i energię na zmianę tego nawyku". To samo
możesz zrobić z każdym innym słowem, którego z jakiegoś powodu nie
lubisz. Naprawdę ważne jest następujące przesłanie: pojawiłeś się na
świecie, by być szczęśliwym, nie rozpraszaj się. A my bardzo łatwo się
rozpraszamy.
Aby być szczęśliwym, musisz kochać i ufać sobie; aby ufać sobie, musisz
zrozumieć, przyswoić sobie i wiedzieć, że moc jest zawsze w tobie, nigdy
na zewnątrz.
Lata temu czytałem sporo Hermanna Hessego i uważałem za fascynujące to,
co mówił: że wszystko na zewnątrz jest projekcją tego, co jest w środku.
Nie do końca jednak to rozumiałem i nie wierzyłem w to. Aż w końcu
stosunkowo niedawno udało mi się głęboko przyswoić prawdę, która na
zawsze zmieniła moje życie: jedyna praca, jaką muszę wykonać w każdej
sytuacji, to zrelaksować się i pozwolić się prowadzić mojej własnej
mądrości. Jest w tobie miejsce, w którym znajdują się wszystkie
odpowiedzi, jakich potrzebujesz.
Nie tak dawno temu zrozumiałem, że w życiu zawsze będziemy mieć
wyzwania. Każdy dzień jest wyzwaniem. A każde wyzwanie może prowadzić
nas do rozwoju, poprawy i bycia szczęśliwszym. Dlatego już ich nie
odrzucam.
Wcześniej się denerwowałem, gdy coś nie szło po mojej myśli. Teraz,
kiedy udaje mi się pokonać wyzwanie, spokojnie zadaję sobie pytanie: co
będzie następne? I nie boję się tego, co może się wydarzyć, ponieważ
wiem, że zawsze będę miał wszystko, czego potrzebuję, aby być
szczęśliwym i odnieść sukces.
W życiu zdarzają się rzeczy, które nam się podobają, i takie, które nas
smucą lub sprawiają, że czujemy się źle. Nawet jeśli jesteś bardzo
pozytywną osobą, nie uda ci się uniknąć wyzwań. Zawsze znajdziesz nowe.
Bardziej satysfakcjonujące i łatwiejsze jest jednak pokonywanie wyzwań,
które pojawiają się na twojej drodze, niż toczenie bitew, które nie mają
nic wspólnego z tobą lub życiem, którego pragniesz.
Prawdziwego szczęścia nie można znaleźć w rozproszeniach czy drobnych
przyjemnościach. Nie mam nic przeciwko nim - wręcz przeciwnie, uwielbiam
cieszyć się przyjemnym życiem - ale jestem świadomy, że te chwile szybko
znikają i mają niewiele wspólnego z prawdziwym szczęściem. Dlatego nie
opieram na nich swoich decyzji.
Osiągnięcie sukcesu życiowego, którego wszyscy pragniemy - prawdziwego
szczęścia - jest o wiele bardziej skomplikowane niż imprezowanie,
oglądanie piłki nożnej, picie piwa z przyjaciółmi, kupowanie najnowszego
modelu telefonu komórkowego czy jedzenie czekoladowych muffinek.
Szczęście to codzienna walka, która wymaga bycia świadomym i dogłębnego
poznania samego siebie. Dopóki sobie nie zaufasz, dopóty siebie nie
znasz. Jeśli wiesz, kim i jaki naprawdę jesteś, jesteś świadomy
wszystkiego, co jesteś wart, wszystkiego, czego dokonało życie, abyś
mógł być tym, kim jesteś dzisiaj, i wszystkich możliwości, które masz w zasięgu ręki.
"Istnieje ogromne, nieskończone, wszechwiedzące, wszechoświecające
światło. Ten, kto na nie patrzy, nigdy już nie widzi ciemności" -
napisał mój brat w wieku szesnastu lat. Teraz mój brat nie żyje, ale
prawie każdego dnia dziękuję mu za to, co napisał. Dziś wiem, że to
światło to szczęście. Nie pozwól, by strach powstrzymał cię przed
zobaczeniem tego światła, które zawsze tam jest, nawet jeśli go nie
widzisz.
Od czasu do czasu będę uwypuklał niektóre pomysły, które chcę ci
przekazać. Przez lata tak dużo pracowałem i zgłębiałem niektóre
dziedziny, takie jak neurologia mózgu, że uważam za ważne, by wyjaśnić
niektóre istotne kwestie z różnych punktów widzenia. W każdym razie
zachęcam do przeczytania Mocy zaufania sobie do końca (dowiesz się
dlaczego). Nigdy nie zapominaj, że szczęście leży zawsze w twoim
zasięgu. Jest tylko jeden warunek.
Nie działaj wbrew sobie,
wbrew swojemu prawdziwemu lub esencjalnemu ja,
wbrew swoim najgłębszym pragnieniom.
Bo jeśli działasz wbrew sobie i temu, co spontanicznie z ciebie wypływa,
to jak chcesz osiągnąć swoje szczęście?
Kilka lat temu odkryłem, że jestem wyjątkowo wrażliwy. Przeżywałem
wszystko głębiej niż inni, dramatyzowałem i brałem sobie wszystko za
bardzo do serca. Stopniowo nauczyłem się zarządzać swoimi emocjami.
Nadal jestem bardzo wrażliwy - co jest wspaniałe, ponieważ wciąż
intensywnie cieszę się życiem - ale teraz oszczędzam sobie wielu
cierpień.
Nie możemy zrozumieć życia, lecz możemy w nie wierzyć. Celem tej książki
jest maksymalne ułatwienie ci uwierzenia w siebie i w życie. Nie jesteś
bez znaczenia. Chcę ci pomóc, byś uświadomił sobie, jak prawdziwą i potężną masz naturę. A jeśli nie było ci łatwo, będę ci towarzyszyć,
abyś powrócił do radosnej i pewnej siebie osoby, którą kiedyś byłeś.
Życie to niekończąca się i ciągła podróż do przodu. A każdy dzień
przynosi nowe możliwości. Jeśli jednak się na nie zamkniesz, nie
dostrzeżesz ich. Nie bój się niczego, ani końca, ani początku. Wszystko
przemija, ale to nie ma znaczenia, ponieważ kiedy jedna rzecz zostaje w tyle, zawsze pojawia się inna.
Aby być szczęśliwym, trzeba patrzeć na życie bez strachu.
Mamy tylko jedno życie. Nie myśl, że próba zrobienia tego, czego chcesz,
może prowadzić do porażki. Tylko ten, kto nie próbuje, ponosi porażkę.
Stawianie na swoje marzenia nigdy nie jest ryzykiem. Życie ze wszystkimi
konsekwencjami nigdy nie jest błędem.
A teraz idźmy naprzód ramię w ramię. Ponieważ ta podróż ku szczęściu i dobremu samopoczuciu dopiero się rozpoczęła.
Rozdział 1. Sztuka życia świadomie
1.
Sztuka życia świadomie
Nie można być szczęśliwym bez zaufania.
Szczęście to zaufanie do innych i do samego siebie oraz wiara w to, że
wszelkie marzenia mogą się zawsze spełnić, gdy tylko nasycę się magią
chwili obecnej. To docenianie daru, który otrzymaliśmy, teraz, ponieważ
za jakiś czas będzie za późno i nie będzie już żadnego daru. Prawdziwym
cudem jest to, że dziś w twoim życiu wciąż istnieje to, co pewnego dnia
przestanie istnieć. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Ludzie, sytuacje,
rzeczy, które są teraz w twoim życiu, a nawet ty sam, za jakiś czas
znikną.
Zawsze bardzo zależało mi na byciu rozumianym i akceptowanym, ale
nauczyłem się, że nie da się zadowolić wszystkich. Bez względu na to,
jak wiele robimy, jak bardzo się staramy lub jak bardzo się
usprawiedliwiamy, zawsze znajdzie się ktoś, kto nas osądzi i nie spodoba
mu się to, co robimy. W książce Moc zaufania sobie dzielę się, w najbardziej przejrzysty i bezpośredni sposób, wszystkim, czego
doświadczyłem i czego się nauczyłem. Nie chcę niczego dla siebie
zatrzymywać, ponieważ wiem, że zmiana jest możliwa. Wiem, bo sam jej
dokonałem. Ty też możesz to zrobić, bez względu na to, gdzie jesteś.
Drzwi wewnętrznej zmiany są zawsze otwarte dla każdego, kto zdecyduje
się przez nie przejść.
Wszystko, co wyjaśniam, jest racjonalne i zgodne z tym, co można
udowodnić naukowo, ale w pewnym momencie może wymknąć się logice. W ostatnich kilku latach przydarzyły mi się znaczące i dziwne rzeczy,
doświadczenia, które nie mają oczywistego wyjaśnienia i o których tu
opowiem. Zamierzam wykonać skok w nieznane. W przeciwnym razie pisanie
nie miałoby dla mnie sensu.
Moją jedyną intencją jest pomóc, pomóc ci wyjść ze snu i się obudzić,
byś żył tak, jak pragnie twoje serce. Ponieważ teraz wiem, że każdy, kto
wyrządza krzywdę, jest nieszczęśliwy i tak naprawdę cierpi. Niemożliwe
jest, byś - jeśli połączysz się ze swoim esencjalnym ja, ze swoimi
tęsknotami i pragnieniami - nie był szczęśliwy. I niemożliwe jest, by
ktoś, kto jest szczęśliwy, próbował krzywdzić innych. Szczęście jest
ważne: kiedy jesteśmy nieszczęśliwi, często chorujemy. Za tą chorobą
kryje się życie, które mówi nam: "Nie idź tą drogą", "Nie zbaczaj ze
swojej ścieżki", "Słuchaj siebie i bądź spójny z tym, czego naprawdę
chcesz". Źródłem wielu chorób może być odmawianie sobie czegoś, czego
pragniemy, lub robienie czegoś przeciwnego do tego, czego pragnie nasze
serce. Wiele lat zajęło mi zrozumienie prawdziwego znaczenia tego
wyrażenia:
Magia to zaufanie samemu sobie.
Jeśli możesz to zrobić, możesz osiągnąć wszystko.
W czerwcu 2015 roku spotkałem się w miłej restauracji w Benalmadenie z Rafą, moim nauczycielem filozofii na ostatnim roku w szkole i człowiekiem, którego najbardziej w życiu podziwiałem. Nie widzieliśmy
się przez osiemnaście lat, ale mój przyjaciel Fernando Ramos Gil dał mi
do niego kontakt. O dziwo, Rafa pamiętał mnie bardzo dobrze.
Tego dnia Rafa opowiedział mi swoją niełatwą historię i odpowiedział na
wszystkie moje pytania. Przez długi czas mocno wierzył w Boga i nawet
rozpoczął proces dołączania do Kościoła. Potem jego życie się zmieniło i zarzucił ten pomysł. "Czym jest wiara, Rafa?", zapytałem go, w tamtym
czasie desperacko poszukując sensu życia. "Wiara to zaufanie samemu
sobie", odpowiedział.
Te słowa uderzyły mnie głęboko. Zrozumiałem, że w tym tkwi jeden z najważniejszych kluczy do szczęścia: czy naprawdę ufałem sobie?
Oczywiście, że nie. Jak mogłem nauczyć się ufać? Co za zadanie! Całe
życie wpatrywałem się w innych. Odkąd byłem dzieckiem, podziwiałem
resztę moich rówieśników bardziej niż siebie. I potajemnie chciałem się
zmienić w któregokolwiek z nich. W końcu społeczeństwo bardzo utrudniało
mi rozwój jako dziecku i jako istocie ludzkiej: to, co czułem w sobie,
wobec innych, nawet ludzi, którzy kochali mnie najbardziej, nie powinno
było istnieć lub było złe.
Jeśli zaufasz życiu, będziesz żyć bez strachu. To naprawdę osobisty
wybór. Mamy tylko jedno życie, jak wolisz je przeżyć: z poziomu zaufania
czy strachu?
Wiosną 2018 roku pojechałem z mamą do Sewilli i odwiedziłem mojego wujka
Eduarda, który miał prawie dziewięćdziesiąt lat. Kiedy zapytałem go, co
jest najważniejsze w życiu, odpowiedział:
Czuć się dobrze i sprawiać, by inni czuli się dobrze.
Moim celem i intencją jest nauczenie innych zaufania sobie i swoim
marzeniom, pomaganie ludziom, by pojęli, jak kochać siebie bezwarunkowo,
być szczęśliwymi, czuć się dobrze niezależnie od okoliczności i wyzwań
codziennego życia. Odkryłem, że im lepiej się czujesz i im szczęśliwszy
jesteś, z tym większą gracją i płynnością rozwijają się wydarzenia.
Nasze zdrowie czerpie niesamowite korzyści ze szczęścia. Korzyści z bycia szczęśliwym w chwili obecnej są niezliczone i powinniśmy traktować
je bardzo poważnie. Nie jesteś samolubny, kochając siebie.
Postanowienie bycia szczęśliwym jest największym aktem hojności, jaki
możesz zrobić dla innych i dla siebie.
Ponieważ jest wielu dobrych ludzi, którzy nie są szczęśliwi, ale wszyscy
szczęśliwi ludzie są dobrzy.
Wszystko wydaje się łatwiejsze, gdy odrzucimy zdecydowaną większość
rzeczy, które codziennie pozbawiają nas spokoju, i skupimy się na
jedynej ważnej rzeczy - naszym własnym życiu, celu, do którego często
docieramy krok po kroku, kierowani podszeptem naszej wewnętrznej
mądrości. Jeśli odłożysz na bok uprzedzenia i spokojnie przeczytasz tę
książkę, podkreślisz zdania, które przykują twoją uwagę i wykonasz
bardzo proste ćwiczenia samoświadomości, które zaraz zasugeruję, twoje
życie nie będzie już takie samo. Zacznie się zmiana: twoja świadomość
się poszerzy, zobaczysz rzeczy, których wcześniej nie widziałeś,
będziesz bardziej ufał sobie i będziesz szczęśliwszy. To coś, co ci
obiecuję. Za każdym razem, gdy ją przeczytasz, odkryjesz coś nowego i cennego, co pomoże ci osiągnąć większe zrozumienie.
Jak każdy proces samodoskonalenia, ufanie sobie i nauka znajdowania oraz
cieszenia się ze szczęścia wymagają cierpliwości. Wszystkich tych,
którzy przychodzą do mnie na konsultacje, proszę o to, by byli cierpliwi
w budowaniu poczucia własnej wartości. Mój brat Rafa nie ułożył sobie
życia: zmarł w wieku trzydziestu dwóch lat. Coś we mnie zaczęło się
zmieniać, gdy popełnił samobójstwo. Jego śmierć wstrząsnęła mną bardziej
niż cokolwiek innego w moim życiu i sprawiła, że stałem się bardziej
świadomy. Nie wiem, dlaczego nie umieliśmy mu pomóc, aby chciał tu
zostać, ale wiem, że pozostawił w nas niezatarty, głęboki, życiodajny
ślad; ten sam ślad, który sprawił, że zacząłem patrzeć na świat innymi
oczami. Mówi się, że najsilniejsze doświadczenia, jakie są naszym
udziałem, kształtują nas i sprawiają, że jesteśmy tym, kim jesteśmy.
Dzięki Rafie jestem tym, kim jestem. Ponieważ żyłem tak głęboko uśpiony,
tak nieświadomy, że obudzenie się zajęłoby mi sto lat lub więcej, gdyby
nie umarł.
Stało się to w dniu takim jak każdy inny. Poszedłem się uczyć do
biblioteki i kiedy wróciłem do domu na lunch, zastałem moją rodzinę
płaczącą z rozpaczy. Moja matka wracała ulicą z torbami zakupów w ręku,
gdy jedna z moich sióstr zeszła na dół, by przekazać jej wieści.
Jedzenie turlało się po ziemi, a krzyki mamy słychać było w całej
okolicy.
Mój brat był sto razy lepszy ode mnie, ale ciężko mu było żyć. Nie
znalazł zrozumienia, którego szukał w świecie. Jego umysł nie pomagał mu
pozytywnie interpretować pewnych doświadczeń, podejmować lepszych
decyzji ani wydostać się z dołka, w którym czasami się znajdował, a ci z nas, którzy byli z nim i go kochali, nie wiedzieli, jak mu bardziej
pomóc, ponieważ nie może pomóc ten, kto nie wie, jak to zrobić. Wtedy
nie wierzyłem w mojego brata, ale teraz tak.
Aby kochać i pomagać komuś, trzeba go rozumieć i wierzyć w niego.
Potrzeba było prawie dwóch dekad i wielu zmian w moim życiu i umyśle,
abym zrozumiał Rafę i wszystko, co widział i czuł.
Wielu z nas zachowuje się tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie, i zapomina,
że wszystko może się skończyć w każdej chwili. Podczas niedawnej rozmowy
z José Bravo Martinem, prawdziwym przyjacielem i jednym z najwspanialszych ludzi, jakich znam, omawialiśmy ten temat. Miał on
kilka doświadczeń podobnych do moich. Pewnego razu, gdy José był jeszcze
dzieckiem, wyszedł z domu jak każdego innego dnia. Kiedy wrócił,
dowiedział się, że jego ojciec, wyjątkowa osoba, zginął w wypadku.
Tragedia, przez którą przeszła jego rodzina, jak wyjaśnił mi mój
przyjaciel, sprawiła, że do dziś jeszcze bardziej docenia
teraźniejszość.
Odkąd zmarł mój brat, śmierć zawsze była w moich myślach, zwłaszcza od
lata, które spędziłem w Playa Blanca na Lanzarote. Udałem się na tę
wyspę zupełnie sam, przyjechałem dość smutny i przygnębiony,
zestresowany i przestraszony. Obawiałem się o swoje zdrowie i od czasu
do czasu myślałem o samobójstwie, na początku bardzo mgliście, a potem
konkretniej, zwłaszcza od śmierci Jokina Cebeiro, o której wiadomość
mnie wprost zszokowała i dała mi kilka pomysłów. Jokin, baskijski
nastolatek nękany przez kolegów, był tak zdesperowany, że 21 września
2004 roku wziął rower i pojechał w stronę bardzo wysokiego muru w Fuenterrabíi. Stamtąd rzucił się w pustkę. Przyszłość jawiła mi się w głowie z bardzo ciemnymi chmurami na horyzoncie. Ale pokonałem to.
Teraz rozumiem, jak mógłbym spojrzeć na swoje życie z perspektywy czasu
- potrzebowałem wszystkiego, co przeżyłem, by wziąć się w garść i by się
nauczyć. Ponieważ żyłem uśpiony.
Obudź się i żyj!
Możemy żyć uśpieni lub przebudzeni. Wielu z tych, którzy żyją w uśpieniu, o tym nie wie; podobnie wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że są przebudzeni. Spotkałem bardzo świadomych ludzi, którzy
zawsze żyli w ten sposób, ale nie myśleli o tym ani niczego nie
planowali. Doskonale. Liczy się to, jacy jesteśmy i co robimy, a nie
słowo, którego używamy. Jednak znajomość różnic między życiem w uśpieniu
(nieświadomym) a przebudzeniem (świadomym) pomoże ci wybrać, czy chcesz
cieszyć się własnym życiem w inny sposób.
Uśpiona osoba jest bardzo przywiązana do swoich myśli. Wierzy doprawdy
we wszystko, co mówi jej umysł. Obwinia innych za swój ból i cierpienie,
przypisuje wszystko, co jej się przydarza, okolicznościom. Ciągle
twierdzi, że chce coś zrobić, ale nie może: "Zrozum mnie, zrobiłbym to,
ale nie mogę", "Rozstałbym się, ale nie mogę", "Zmieniłbym pracę, ale
nie mogę"... Zwykle podaje wiele wymówek i powodów, aby się
usprawiedliwić, niektóre z nich są bardzo logiczne (ekonomiczne,
moralne, związane z czasem i inne), i może je powtarzać przez lata.
Często senni ludzie porównują się z innymi i dochodzą do wniosku:
"Oczywiście, jemu jest łatwiej", czym umniejszają i odbierają wartość
innym. Nie ufają sobie ani życiu i dlatego żyją w strachu. Nie mają
zaufania do siebie ani do życia i dlatego żyją w wielkim napięciu: boją
się, że partnerzy ich zostawią, że zostaną zwolnieni, że ich przyjaciele
się zezłoszczą...
Kiedy ktoś jest uśpiony, przygląda się, jak mija życie, bez większych
aspiracji, bez życiowego celu. Czasami nawet krytykuje i osądza ludzi,
których kocha najbardziej, nie zdając sobie sprawy, że jest to
szkodliwe, bardzo toksyczne. Kiedy ludziom przytrafia się coś, co mu się
nie podoba, mówi: "Dlaczego zawsze musi być tak samo?", "Widzisz, to
zawsze to samo!". Osoba uśpiona nie znajduje czasu na medytację lub
relaks w samotności; wręcz przeciwnie, zawsze szuka zewnętrznych
bodźców.
Aby naprawdę kochać, trzeba podjąć wewnętrzną pracę, którą umożliwia
tylko samotność.
Alejandro Jodorowsky
Wielu uśpionych ludzi spędza życie, czekając na weekend i następne
wakacje, ponieważ nie lubią dnia powszedniego i nie potrafią cieszyć się
teraźniejszością. Są tak pochłonięci przeszłością i przyszłością, że
zapominają żyć dniem dzisiejszym.
Osoba przebudzona żyje, działa i myśli świadomie, gdy to tylko możliwe.
Świadomie stara się wnosić do świata dobre rzeczy. Obserwuje swoje
myśli, ale wie, że wiele z nich nie jest prawdą. Nie podąża ślepo za
swoim ego i nie akceptuje wymówek, które ono nieustannie mu oferuje.
By się przebudzić, pokochaj siebie, mów do siebie z szacunkiem, ceń
siebie. Osoba przebudzona nie obwinia innych ani okoliczności za to, co
jej się przytrafia, z niczego nie robi dramatu w codziennym życiu,
ponieważ wie, że trudności są wyzwaniami, z których można się uczyć.
Patrzy na życie z entuzjazmem, a nie jak na ciężkie brzemię.
Woli działać, niż narzekać, ponieważ wie, że narzekanie prowadzi do
stagnacji, wyczerpuje i jest bezużyteczne, a lepiej podejmować ryzyko i popełniać błędy, niż żałować przez całe życie, myśląc o tym, co by się
stało, gdyby się odważyła. Uczy się z przeszłości, ale skupia się na
teraźniejszości i na tym, co chce stworzyć w przyszłości.
Nawet jeśli wiesz, że nie ma żadnej gwarancji, zaryzykuj i postaw na to,
czego chcesz.
Ostatecznie osoba przebudzona jest szczęśliwa i cieszy się swoim życiem.
Zostań swoim najlepszym sprzymierzeńcem
Przez wiele lat żyłem w uśpieniu. Dobrze się bawiłem, to prawda, ale
strach mnie uwięził i nie cieszyłem się życiem, ponieważ zaprzeczałem
swojej istocie i naturze. Nie ma nic bardziej bolesnego niż zaprzeczanie
samemu sobie.
Kiedy zacząłem się budzić, stałem się świadomy swojego życia i rozpoczęła się moja własna transformacja, która nie zatrzymała się przez
te wszystkie lata. Ponieważ kiedy już się zaczęła, nie mogłem dłużej
opierać się prądowi zmian. To, co wcześniej miało dla mnie znaczenie,
przestało je mieć. Zacząłem pochłaniać książki na temat rozwoju
osobistego i psychologii. Ważne było dla mnie jedynie, by dowiedzieć
się, jak dalej dążyć do rozwoju osobistego i jak pomóc innym zmienić ich
życie. Uwierzyłem, że prawdziwa zmiana jest możliwa. Uwierzyłem w zmianę
i się zmieniłem. Tysiące razy zadawałem sobie następujące pytania: kim
jestem i po co tu jestem?
Można uczyć się z pozycji szczęścia lub z cierpienia. Istnieją tysiące
świadectw ludzi, którzy po tym, jak wiele wycierpieli lub przeżyli
trudne lub traumatyczne doświadczenie, rozpoczęli bardziej świadome i piękniejsze życie. Mój przyjaciel, aktor Jorge Lucas, powiedział mi, że
rak zmienił jego życie na lepsze. Opowiada o tym szczegółowo w swojej
książce Son muchas cosas (Jest wiele rzeczy). Z kolei Odile Fernández,
autorka książki Mi revolución anticancer (Moja rewolucja przeciw
rakowi), powiedziała mi, że pokonanie choroby diametralnie zmieniło jej
życie.
Jest przebudzony ten, kto pomimo wielu wyzwań i trudności postrzega
życie jako wspaniałą okazję do kochania, dzielenia się, rozwijania się i pomagania innym.
Ja przebudziłem się dzięki mojemu bratu, jego poezji i książkom, a także
dzięki Demianowi, silnemu i imponującemu mężczyźnie, który pomógł mi tak
bardzo, jak tylko można pomóc człowiekowi.
Wszyscy ludzie, których spotykamy, są jak anioły, które mogą nam pomóc
na naszej drodze. Czasami wiadomość pochodzi od osób, które są nam
bliskie, jak w przypadku Demiana, którego podziwiałem, a czasem od
kogoś, kogo ledwo możemy znieść. Mistrzowie często kryją się w najróżniejszych przebraniach.
"Nie ma nic trudniejszego dla istot ludzkich niż podążanie ścieżką do
samego siebie. Ludzie nie chcą słuchać własnego głosu. A szkoda, bo
powoduje to wiele cierpienia. Ponieważ aby być szczęśliwym, musimy żyć
zgodnie z tym, co pochodzi z naszego wnętrza" - powiedział mi Demian,
pierwsza osoba, która we mnie uwierzyła, latem 2010 roku w Playa Blanca.
W tamtym czasie przeszedłem testy kliniczne, a ponieważ wiele lat temu
miałem ryzykowne kontakty seksualne, obawiałem się wyników tak bardzo,
że myślałem o sposobach opuszczenia tego świata. Jednocześnie złożyłem
sobie obietnicę: jeśli wyniki będą dobre, uwolnię się od swoich lęków,
zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być szczęśliwym, i poświęcę swoje
życie pomaganiu innym w byciu szczęśliwym.
Nie potrafię opisać słowami tego, co poczułem w dniu, w którym lekarz
powiedział mi: "Jesteś zdrowszy ode mnie". Doświadczyłem takiego
magicznego, oszałamiającego przypływu energii - byłem zdrowy! Żyłem!
Byłem młody i miałem jeszcze jedną szansę! Kiedy się uspokoiłem,
przypomniałem sobie o mojej obietnicy. I żeby nie zapomnieć,
wytatuowałem sobie na ramieniu, zapisane charakterem pisma mojego brata,
to właśnie słowo: SZCZĘŚLIWY.
Odzyskaj swoje życie
Teraz, po latach, mogę powiedzieć, że sukces w życiu mierzy się tym, jak
bardzo jesteś szczęśliwy. Dlatego to, co najbardziej mnie interesuje, to
badanie szczęścia. Odkąd wróciłem z Playa Blanca, większość czasu
spędziłem na badaniu umysłu i emocji, przeczytałem setki książek na ten
temat i włożyłem wiele wysiłku w naukę i szkolenie. A teraz w tej
książce dzielę się tym, co najważniejsze w przyswojonej przeze mnie
wiedzy.
Chciałem opowiedzieć o tym, co wydarzyło się w mojej rodzinie - wiele
osób bowiem twierdzi, że szczęście jest możliwe, o ile nie przytrafi ci
się żadne większe nieszczęście. I częściowo mają rację. Ale prawda jest
taka, że większość rzeczy, które codziennie pozbawiają nas szczęścia, to
nie prawdziwe tragedie, lecz głupie, banalne sytuacje, które
nadmuchujemy jak bańki i które znikają po kilku dniach.
Kilka miesięcy po śmierci mojego brata moja przyjaciółka Susana Cobo
poleciła mi dwie książki: Optimismo inteligente (Inteligentny
optymizm) i Podbój szczęścia. Nigdy nie wiedziałem, dlaczego tak
bardzo przykuły moją uwagę, ale prawda jest taka, że poczułem dreszcz na
plecach, gdy usłyszałem ich tytuły, i natychmiast udałem się do
księgarni, aby ich poszukać.
Nie czytałem o rozwoju osobistym aż do czasu, gdy lata później spełniło
się moje marzenie o zamieszkaniu w Madrycie. Byłem tak zestresowany, że
musiałem brać po dwie tabletki nasenne, aby nocami móc przespać choćby
pięć godzin. Pewnego dnia miałem atak lęku. Wiedziałem, że muszę podjąć
inne kroki, i udałem się do Carmen Giménez-Cuenki, świetnej trenerki, a dziś jednej z moich najlepszych przyjaciółek. Carmen pomogła mi i już
podczas pierwszej sesji poleciła mi książkę Potęga chwili obecnej
Eckharta Tollego.
Przeczytałem ją trzy razy z rzędu. Od tamtej pory pochłaniałem książki o umyśle i emocjach, brałem udział w warsztatach i szkoleniach. Co ja, tak
dobrze wykształcony i wyszkolony, z moimi dwoma dyplomami
uniwersyteckimi, robiłem, czytając książki o psychologii i rozwoju
osobistym? Ja, który przez długi czas czytałem Marcela Prousta, teraz
uległem ogromnej fascynacji książkami, którymi gardziło wielu moich
kolegów. Do niedawna marnowałem mnóstwo energii, starając się być
lubianym przez ludzi, którzy być może nie lubili mnie takiego, jakim w rzeczywistości byłem. A teraz jedna z moich maksym brzmi: "Skup się na
ludziach, którzy kochają to, co robisz".
Życie mówi nam, jaki jest nasz następny krok, a my możemy albo go
posłuchać, albo się mu oprzeć. Kiedy się opieramy, cierpimy. Jeśli zaś
zdecydujemy się zrobić ten krok, wszystko nabiera sensu.
Jaki jest następny krok, który zainspiruje twoje życie?
Niewidzialne siły zainspirowały mnie do napisania tej książki. Są to te
same siły, które wiele lat temu zmusiły mnie do porzucenia
dziennikarstwa oraz świata imprez i celebrytów, w którym się poruszałem.
Życie zainspirowało mnie również do podjęcia studiów magisterskich w zakresie coachingu i inteligencji emocjonalnej, a później do otwarcia
mojej praktyki rozwoju osobistego, aby pomagać innym.
Strach mógł mnie powstrzymać, ale zostawiłem go za sobą i poszedłem
dalej. Przecież byłem szanowanym dziennikarzem, pracowałem dla "Vanity
Fair" i innych dużych gazet, ocierałem się o świat znanych ludzi, byłem
zapraszany na najbardziej efektowne imprezy, obsypywany prezentami od
znanych marek, miałem niezłą pensję i dobrze mi się powodziło. Dlaczego
miałem dokonać tak wielkiego zwrotu w moim życiu i ryzykować tak wiele?
Obawiałem się, że ci, którzy mnie znali, będą gardzić moimi nowymi
celami. Jednak palące pragnienie spełnienia mojego życiowego celu
pomogło mi po raz kolejny przezwyciężyć strach przed tym, co powiedzą
inni. Wszyscy ludzie, bez względu na to, co robią, są tak samo
wartościowi jak inni. Dziś podziwiam tylko ludzi, którzy wyłamują się z lenistwa, dają z siebie wszystko i rozwijają swój potencjał, czyli
podążają za swoim przeznaczeniem i robią to, po co przyszli na ten
świat, nawet jeśli ich rodzina czy otoczenie tego nie rozumieją.
Podziwiam świetnego sprzątacza chodników tak samo, jak podziwiam znanego
reżysera filmowego.
Jeśli chcesz być szczęśliwy, rozwijaj swój potencjał. Aby to osiągnąć,
musisz najpierw wiedzieć, po co tu jesteś, i być gotów do odważnego
wykonania kolejnego kroku. Znajdziesz tysiące wymówek, aby pozostać tam,
gdzie jesteś, niektóre z nich logiczne i rozsądne. Jeśli jednak myślisz
i działasz uczciwie, będziesz wiedział, że strach jest jedyną rzeczą,
która cię powstrzymuje. Każdy, kto osiąg- nął swoje marzenia, musiał go
przezwyciężyć.
Strach nie ma już nade mną władzy: po wielu latach zrozumiałem, że muszę
żyć ze wszystkimi konsekwencjami, bez względu na to, co powiedzą inni.
Zaufaj swojemu życiu i kochaj je tak bardzo, że miłość będzie silniejsza
niż strach.
Nieprzeżyte życie jest chorobą, na którą można umrzeć.
Carl Gustav Jung
Aby żyć ze wszystkimi konsekwencjami, musisz zaangażować się w swoją
teraźniejszość i w swój projekt życiowy bardziej niż w cokolwiek innego,
niezależnie od tego, co się wydarzyło. I robić to już od tej chwili.
Chciałbym, byś zrozumiał, że żaden miniony czas nie był lepszy, ponieważ
to, co najlepsze, może wydarzyć się tylko w teraźniejszości.
Rozumiem, że się boisz. Ale pracując z setkami osób, które trafiły do
mnie na konsultacje, doszedłem do tego wniosku:
Kiedy zaufasz życiu i odważysz się zrobić kolejny krok, o który cię
prosi, nic złego nie może ci się stać.
Nie tracisz niczego, co miałeś; wręcz przeciwnie, zyskujesz znacznie
więcej we wszystkich obszarach. Nie mówię tu o nieświadomym działaniu i podejmowaniu niepotrzebnego ryzyka. Kiedy idziesz do przodu świadomie,
zawsze wygrywasz. I jesteś o wiele szczęśliwszy. Bo odzyskujesz to, co
najważniejsze: sens własnego życia.
Są ludzie, którzy nie wierzą w rozwój osobisty. Smuci mnie to, ponieważ
tracą coś wartościowego. Być może ja również bym nie wierzył, że to
możliwe, gdyby nie fakt, że wszystko, o czym opowiadam w tej książce,
całkowicie zmieniło moje życie. Dziś wiem, że rozwój osobisty prowadzi
do większego szczęścia, zrozumienia i dobrego samopoczucia. I nie
oczekuję, że mi uwierzysz, chcę, byś sam tego doświadczył.
23 grudnia 2017 roku powiedziałem mojej siostrze Enri w salonie jej domu
w Kordobie, że moje życie się zmieniło, że podjąłem największe ryzyko,
jakie mogłem sobie wyobrazić. Odkąd poznałem Demiana latem 2010 roku,
prosiłem o wiarę i zaufanie do siebie, a czasami prawie dotykałem ich
rękami, ale zawsze szybko się wymykały, rozpływając się w pustce i nicości. Aż siedem lat później zdałem sobie sprawę, że moje życzenie w końcu się spełniło! To, czego pragnąłem, stało się rzeczywistością. I wtedy właśnie wiedziałem, że napisanie książki Moc zaufania sobie ma
sens, ponieważ nie mogę opowiadać o tym, czego nie doświadczyłem, ani
też jedna osoba nie może pomóc drugiej w tym, czego sama nie osiągnęła.
Co sprawiło, że ten ostateczny skok na głęboką wodę był możliwy? Tak
naprawdę nie wiem, jaki był dokładny powód, ale wiem, że pracowałem nad
sobą przez lata, robiąc afirmacje, studiując, czytając i szukając
odpowiedzi. Właściwie kiedy teraz o tym myślę - zaufanie życiu nie
powinno być aż tak skomplikowane. Wszyscy ufaliśmy jako dzieci, ale w pewnym momencie wszyscy zbłądziliśmy.
Łatwo jest ufać
Wyobraź sobie, że jedziesz z Madrytu do Barcelony. Możesz jechać w spokojnym tempie, zwracając uwagę na znaki, które widzisz, lub na
nawigację, i jednocześnie cieszyć się krajobrazem, jazdą, muzyką lub
rozmową, jeśli ktoś ci towarzyszy. Nie widzisz jeszcze celu podróży, ale
masz pewność, że tam dotrzesz. I dotrzesz tam, o ile nie zawrócisz ani
nie zboczysz z trasy.
Podobnie jest w życiu: każdy z nas ma w sobie syg- nały i nawigację,
które wskazują nam właściwy kierunek. Tą nawigacją jest nasza wewnętrzna
mądrość. Im bardziej jej zaufamy, tym przyjemniejsza będzie nasza podróż
i tym szybciej dotrzemy do naszego celu.
Ciesz się z tego, co masz, podczas gdy zmierzasz w kierunku tego, czego
pragniesz.
Na moje konsultacje z coachingu i rozwoju osobistego przychodzą bardzo
różni ludzie w różnym wieku, różnych zawodów i klas społecznych, od
aktorów i gospodyń domowych po członków niezależnych zespołów i dyrektorów najwyższego szczebla. Wszyscy opowiadają mi o rzeczach, o których nigdy nikomu nie mówili, nawet swoim partnerom, i szczegółowo
opisują swoje liczne kłopoty. Rozmaite są kształty i rozmiary tych
kłopotów, ale choć różnią się od siebie, tak naprawdę wszyscy mają ten
sam problem: nie mają do siebie zaufania i w rezultacie nie osiągają
szczęścia ani rzeczy, których pragną. Podczas gdy uczą się kochać samych
siebie, stają się bardziej pewni siebie i szczęśliwsi. Od tego momentu
ich życie nie jest już takie samo jak wcześniej.
Nas, jako istoty ludzkie, łączy znacznie więcej niż to, co nas różni.
Jesteśmy zdolniejsi i bardziej wartościowi, niż nam się wydaje. Nie
postrzegajmy siebie jako bezradnych istot zdanych na łaskę okoliczności,
niczym korek dryfujący po morzu. Wiele osób kieruje się tym błędnym
sposobem myślenia: kiedy sprawy idą dla mnie dobrze, jestem szczęśliwy,
a kiedy sprawy idą dla mnie źle, jestem nieszczęśliwy.
Twoja moc wpływania na własne życie jest naprawdę ogromna. Często nie
zdajemy sobie sprawy z naszej pełnej siły, z tego, do czego jesteśmy
zdolni, z potencjału szczęścia, jaki mamy. Nie zdajemy sobie sprawy z ogromnej mocy naszych decyzji, naszych myśli i naszych emocji. A czas
płynie - czas leci!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki