p
II
Z ciekawości weszła na Instagram. Lubiła oglądać zamieszczane tam zdjęcia. W końcu świat jest taki wielki i pociągający, i zawsze można coś podpatrzeć. Obserwowała też kilka osób, które ją inspirowały. Czy to w sprawach mody, dodatków, czy łączenia wszystkiego w jedną całość. Można skopiować przecież kilka pomysłów zamiast wyważać otwarte drzwi.
Zauważyła, że ma jedną nieodebraną wiadomość. Właściwie nic nowego, bo im dłużej człowiek gdzieś zabawi, tym więcej zainteresowania budzi. Tak samo w internecie. Jej zdjęcia zawsze przykuwały uwagę mężczyzn. Zresztą kobiet też. Była atrakcyjna, więc często ktoś próbował ją zagadać.
Kliknęła w wiadomość i przeczytała po angielsku:
Cześć, Julia, jak się masz?
Miło mi cię poznać.
Tu Roger z USA.
Nigdy nie przepadała za Ameryką, bo denerwował ją fakt, że Polacy jako jedni z ostatnich w Europie potrzebują do wjazdu wizy. Zawsze to bojkotowała, bo wydawało się jej niedorzeczne. Polacy byli wielkimi sojusznikami w NATO i działaczami na tak wielu polach, ale jeśli chodziło o zwiedzanie nowego kontynentu - musieli prosić o zgodę na wjazd.
Co to, to nie. Ona nigdy nikogo o nic nie prosiła. Typowy zodiakalny lew.
Spojrzała jeszcze raz na profil Rogera. Dość przystojny, uśmiechnięty mężczyzna, budzący sympatię w sumie od pierwszego wejrzenia. Jedno zdjęcie szczególnie przypadło jej do gustu. On stojący gdzieś w otoczeniu natury, z pochyloną głową i delikatnym uśmiechem. Takie ciepłe i zagadkowe. I ten uśmiech, który jakby mówił: "Spójrz, jestem fajnym, delikatnym gościem".
Nie przepadała za taką rozrywką jak czatowanie z nieznajomymi. Po drugiej stronie mógł siedzieć nawet stuletni dziadek, więc zawsze szkoda jej było czasu na rozmowy w internecie. Po co strzępić klawiaturę, żeby finalnie zrobić z siebie wariata? Nie, to chyba nie jest najlepszy pomysł, żeby odpisać. Tym razem też zignorowała rozmówcę. Raz tylko wymieniła kilka zdań z niby-amerykańskim żołnierzem, który szybko okazał się naciągaczem z Nigerii. Och, ta Nigeria...
III
Papiery piętrzyły się na biurku i jakoś wcale ich nie ubywało. Grudzień – najgorszy miesiąc dla księgowych. Po kilku godzinach pracy dla odprężenia włączyła muzykę i weszła na Instagram. Umysł ścisły po zbyt dużym przeciążeniu pracą trzeba nakarmić czymś całkowicie innym. Muzyka zawsze ją rozluźniała. Wolała to niż telewizję czy inne rozrywki.
W radiu leciały same świąteczne utwory, było czuć zbliżające się Boże Narodzenie. Nie była praktykującą katoliczką, więc te dni były przez nią traktowane raczej jako okazja do odprężenia i spotkań z rodziną. Zresztą bliscy gdzieś się porozjeżdżali w tym roku po świecie, więc tych wizyt nie będzie za dużo. Właściwie choinka i wszystkie dodatki świąteczne będą jak zwykle tylko dla jej synów. Dzieci lubiły to całe zamieszanie, zresztą sama je mile wspominała z dzieciństwa. Inaczej by nawet palcem nie ruszyła z jakimikolwiek przygotowaniami. Choć i tak nie miała zamiaru się przemęczać. Ludzie szaleją, sprzątają, pieką, siedzą dniami i nocami w kuchni na przygotowaniach, a potem na święta nie mają już siły. Zawsze ją to bawiło. Ona miała czysto zawsze, to po pierwsze, a po drugie – ten owczy pęd... Zresztą od dwóch lat zatrudniała pomoc domową, żeby mieć więcej czasu dla swoich bliźniaków.
W tle leciała właśnie najnowsza piosenka Eda Sheerana I found love. Ona sama swoją miłość znalazła już tak dawno, bo przeszło dwadzieścia lat temu, że już zapomniała, jak to jest być zakochaną i mieć motyle w brzuchu. Była w dojrzałym, statecznym związku, opartym na przyzwyczajeniu, miłości i szacunku, ale brakowało już w nim namiętności. No i też nie należeli z mężem do ludzi ani wylewnych uczuciowo, ani zbyt romantycznych. Wszystko było praktyczne. Matko, praktycyzm jest taki nudny – pomyślała. W życiu potrzebna jest pasja i adrenalina, a kiedy ich brakuje, to człowiek wymyśla sobie albo coraz dalsze i bardziej niebezpieczne eskapady czy sporty, albo inne hobby, które choć trochę podnosi ciśnienie krwi.
Ogólnie była zadowolona ze swojego życia, wszystko było takie poukładane, dopracowane, ale czy to dawało szczęście? Czy rutyna i stateczność jest tym, o co powinno się zabiegać? A może ludzie wciąż gdzieś gonią, bo tak naprawdę cały czas szukają nowych wrażeń? Bezpieczeństwo tak, rutyna – niekoniecznie. Spokój człowiek osiągnie po śmierci, wcześniej – raczej nie bardzo.
Właśnie Sheeran wył swoje to carry love, to carry children, gdy na ekranie komputera ujrzała jego. Poczuła się dziwnie, jakby coś ją delikatnie przeszyło w całym ciele. Był wyjątkowo w jej typie, jeśli coś takiego w ogóle istniało. Atrakcyjna twarz, wysportowane ciało. Ale to ten uśmiech i tęsknota w oczach najbardziej przyciągnęły jej uwagę. Ten specyficzny wyraz twarzy.
Ostatnio na Instagramie przybywało jej obserwujących, ale on nie był jednym z nich. Znalazła go na profilu innego użytkownika, pewnie jego znajomego. Jak w transie zaczęła przeglądać resztę zdjęć tamtego. Kolega okazał się być młodziutkim Żydem z Tel Awiwu, najwyraźniej wielkim fanem piłki nożnej. Dalej przeglądała jego zdjęcia. Znalazła chyba ze trzy inne z tajemniczym mężczyzną, który przyciągnął jej uwagę. A żeby przyciągnąć jej uwagę, to był naprawdę nie lada wyczyn.
Zadzwonił telefon, który całkowicie oderwał ją od komputera. Tego dnia nie myślała już o zdjęciach i mężczyznach z internetu.
IV
Dwa dni później, przeglądając Instastory, zobaczyła, że tajemniczy mężczyzna, który wywarł na niej tak piorunujące wrażenie, jest wśród obserwujących ją osób. Miał tylko kilka opublikowanych zdjęć, a także równie mało profili i obserwujących, i obserwowanych. Chyba rzadko korzystał z Instagrama. A ją dodał i zaczął obserwować. Poczuła, jak krew uderza jej do głowy. Weszła na jego profil i przerzuciła te kilka zdjęć tam i z powrotem. Wyglądał tak apetycznie jak ciasteczko do schrupania.
Odezwij się do mnie – pomyślała. Właściwie nie wiedziała, dlaczego ta myśl przyszła jej do głowy. Zganiła się za nią, ale chwilę później chyba nawet wypowiedziała to na głos:
- Odezwij się!
Czemu sama nie mogła rozpocząć rozmowy? Wszystko działo się jakby poza nią. Jak gdyby to dotyczyło innej osoby, a ona tylko grała czyjąś rolę.
Żyd z Izraela. Niedawno była tam na wycieczce z rodziną i znajomymi, ale nie widziała żadnego interesującego mężczyzny. Może nie szukała albo się zbytnio nie przyglądała. A tu proszę – pojawia się taki przystojny chłopak już po fakcie. Ha, ha, zawsze to lepiej niż Arab... Bo do arabskiej kultury i wyznaczonego przez nią miejsca kobiety w rodzinie była trochę uprzedzona. Z drugiej strony – ortodoksyjni Żydzi nie byli wcale lepsi. No, ten tutaj nie wyglądał raczej na ortodoksyjnego. Uśmiechnęła się do siebie.
***
Wiadomość przyszła wieczorem. Odezwał się – jej prośby zostały wysłuchane. Nie wiedzieć czemu, poczuła się błogo. Jakby otrzymała wymarzoną przesyłkę lub wypiła ulubioną poranną kawę. On – Joel – napisał:
Joel: Cześć, Julia2017
Taki miała nick na Instagramie.
Odpisała:
Julia: Cześć
Jak się miewasz?
Mówiła płynnie po angielsku, więc nawet skomplikowane rozmowy nie powinny sprawiać jej problemów. W tym języku często prowadziła negocjacje z klientami, bo było wśród nich kilku obcokrajowców.
Joel: Dobrze
Mieszkasz w polsce
Czasem unikał znaków przestankowych i "Polska" napisał małą literą, ale wiele osób pisało wiadomości w ten sposób. To nie był wyraz lekceważenia drugiej osoby, sama też nieraz tak robiła. Ale za to Joel zadał sobie trud, żeby sprawdzić na jej profilu, skąd ona pochodzi. Wow – pomyślała. Przeważnie nikt nie był na tyle bystry, by pobawić się w detektywa i po pięciu minutach znać większość informacji o swoim rozmówcy, bo wynikały one jasno z jego profilu. A tu proszę: on, po pierwsze, zadał sobie ten trud, po drugie nie zaczął rozmowy od zadawania zbędnych pytań. Podobało jej się to coraz bardziej, bo jako księgowa przywiązywała dużą uwagę do szczegółów.
Julia: Tak
I byłam niedawno w Izraelu
??
Joel: Kiedy?
Julia: 3 miesiące temu
Joel: I nie odwiedziłaś mnie
Dołączył zdjęcie. Pogodna, przystojna twarz spoglądająca na nią z selfie.
Cudowny – pomyślała. Cudowny i zabawny. Też przesłała mu swoje najlepsze zdjęcie z telefonu. Zawsze ją bawiły te przerobione i dopracowane w każdym szczególe zdjęcia większości ludzi na Instagramie. Jak to kiedyś usłyszała: "Nigdy nie wygląda się tak dobrze, jak na zdjęciu profilowym w necie, i tak źle, jak na zdjęciu w paszporcie". On wyglądał całkowicie naturalnie. Ona natomiast trochę oszukiwała, bo telefon robił zdjęcia z filtrem, czyli idealnie wygładzał twarz. Ale właściwie to nie była jej wina, tylko tych nowoczesnych telefonów, które, po pierwsze, przekłamywały kolory, a po drugie – program sam retuszował drobne zmarszczki. A skoro wszyscy byli zadowoleni...
Julia: Nie mogę sobie wybaczyć,
że cię nie odwiedziłam
??
Joel: Jesteś piękna
Wszyscy wciąż jej pisali na tych portalach, jaką jest piękną kobietą czy nawet - sexy mamuśką. Ale jak to pisze taki przystojniak, to kobieta zapomina o bożym świecie, a już na pewno o pracy.
Joel: Co porabiasz w życiu?
Julia: Jestem księgową z zawodu,
a hobbistycznie nurkuję, a ty?
Joel: Muzyk
Gitarzysta
Nie palę
Kocham sport
Naturę
Mieszkam nad morzem
Wiedziała, gdzie leży Tel Awiw, bo sama kąpała się w tamtejszym morzu całkiem niedawno. Że kocha sport, też było widać, bo muskularne ramiona dość mocno odznaczały się pod jego bluzką. Muzyk – oni byli tacy frywolni. To w ogóle nie pasowało do jej napiętego grafiku oraz uporządkowanego życia i zawodu. Ale on ciekawił ją coraz bardziej, a ciekawość pcha ludzi zawsze dalej i dalej. Tak było i w tym przypadku.
Julia: Wow, morze
Joel: To ja: rajska muzyka i natura
Odwiedź mnie na facebooku
Joel Ellyel
Julia: Ok
Joel: Zdjęcie główne z gitarą
Tam poznasz mnie lepiej
Julia: Z przyjemnością
Mam cię
Muzycy mają dość otwartą naturę
Joel: Zgadza się – to ja
Julia: Lubię wolność
W życiu nie powinniśmy się zanadto ograniczać
A i tak to robimy
Słucham właśnie twojej muzyki
?
Joel: Dziękuję
I rzeczywiście słuchała. Profil był, tak jak się spodziewała, sympatyczny, dużo obserwujących i przyjaciół. Typowy muzyk. Pewnie miał tuziny fanek. Grał całkiem nieźle. Nigdy nie znała żadnego muzyka i to jej się jeszcze bardziej spodobało. Muzyk, wolność, inny świat od tego, w jakim żyła.
Wielkimi krokami zbliżała się do czterdziestki. Właściwie zbyt wielkimi, bo w głębi duszy czuła się jak nastolatka. Tylko lustro przekłamywało rzeczywistość.
Przeglądała profil Joela. Czterdzieści trzy lata to całkiem dobry wiek jak na mężczyznę. Tylko dlaczego właściwie singiel? W tym wieku to oznaczało, że albo chłopak ściemnia, albo jest rozwodnikiem. No chyba że jakiś nieudacznik...
Złapała się na tym, że zaczęła go klasyfikować zgodnie z normami, których sama próbowała się wystrzegać. Uważała, że człowiek powinien być wolny w duchu i wszystkie odgórne ograniczenia zawsze ją drażniły. To było jak zamykanie ludzi w klatkach. Klatkach własnego umysłu. Robiła tak religia, szkoła, państwo. Aż nadto, aby człowiek jeszcze sam w to brnął dalej.
Stop. Niech sobie będzie singlem. Może to go po prostu dotąd uszczęśliwiało i tyle. Po co dociekać i wchodzić w domniemania.
No i miło, że właśnie on zauważył, że jest piękna. Kobiety są zawsze łase na pochlebstwa. Nawet jak udają, że jest inaczej.
***
Wysłał jej jeszcze kilka swoich zdjęć z plaży.
Matko, jak cudownie! – pomyślała. Plaża, ciepło, zachód słońca. No i ten tajemniczy żydowski muzyk, który wcale nie wyglądał jak Żyd. Raczej jak jakiś Holender. Pociągła twarz i wysoki wzrost mogły na to wskazywać. Z komentarzy wywnioskowała, że korzenie ma rzeczywiście mieszane – chłonęła kolejne zdjęcia.
Uwielbiała morze, zawsze chciała nad nim zamieszkać i wsłuchiwać się w szepty fal. Kochała ciepło, a nie ponure zimowe wieczory i szare dni. Jej pobyt w Izraelu należał do bardzo udanych i, co najlepsze, uwielbiała hummus. Tyle miłych wspomnień z wyjazdu wkradło jej się teraz do głowy. Była tam zaledwie trzy tygodnie, ale był to czas intensywnego zwiedzania. Zresztą po to tysiące ludzi tam jeżdżą. Za tłumem szła tylko wtedy, kiedy chodziło o podróże, a jeszcze częściej – o nurkowanie. W dzieciństwie marzyła, żeby zostać oceanografem. Życie zweryfikowało te marzenia, ale zmieniły się one w wielkie hobby. Co najmniej raz w roku wyjeżdżała na czterotygodniowe wakacje i bez pamięci oddawała się swojej podwodnej pasji. Największe rafy świata, czy to przy Meksyku, czy Australii nie miały przed nią tajemnic. Jak brakowało czasu, to wypady były krótsze i nie tak dalekie – po prostu podróżowała do Egiptu. Rafy całego świata wzywały ją bezustannie.
A teraz zaczął wzywać ją muzyk z internetu. To przecież czysty absurd – pomyślała.
V
Joel: Szczęśliwego weekendu
Moja droga
Jeśli chcesz rozmawiać, porozmawiamy później
Pewnie, że chciała, ale on za bardzo jej się spodobał i za szybko się to wszystko działo, co trochę napawało ją lękiem. Raczej nie należała do osób kochliwych, a w towarzystwie męża nawet nie odwracała się za innymi mężczyznami. Nigdy nie pisała z nikim dłużej niż kilka dni, bo te rozmowy zawsze schodziły na jeden temat, a dotąd nie była nim zainteresowana. Ba, miała w życiu wielu zalotników i adoratorów, ale nigdy nie posunęła się za daleko. A tu takie uderzenie ciepła. Spodobał jej się od razu; to, co pisała i widziała, też jej się podobało. Musiała zająć się pracą, skierować myśli na inny tor. Ale ten magnes... To kosmiczne przyciąganie...
W telefonie zobaczyła charakterystyczną ikonkę - przyszła nowa wiadomość na Instagramie:
Joel: Cześć, piękna
Miałem wczoraj koncert
Graliśmy do późna w Tel Awiwie
Szkoda poranka
Uwielbiam wschody słońca nad morzem
Jest tak majestatycznie
Ona też je uwielbiała. Mogłaby tak się przechadzać po plaży podczas wschodów, zachodów i jeszcze sto razy częściej. Szczególnie nad ciepłym morzem. Przesłał jej kolejne zdjęcie z plaży. Kusił i jakby dokładnie wiedział, czego ona oczekuje i co ją nęci.
Julia: Cześć
Masz w sobie jakąś specjalną energię
Nie umiem jej nazwać
Jak koncert?
Joel: Wypadł świetnie
Co chcesz przez to powiedzieć?
Julia: Przyciągasz...
Joel: To chyba dobrze, bo dobrzy ludzie
z natury przyciągają
?
Dużo podróżujesz z synami
Jesteś singielką czy rozwódką?
Julia: Jestem matką i żoną...
Joel: Och, myślałem, że skoro na twoich zdjęciach nie ma innego mężczyzny, to jesteś sama
Szkoda...
Znikam, idę do pracy
No i po ptakach. Jak szybko się pojawił, tak błyskawicznie zniknie. Przecież żaden mężczyzna nie będzie brnął w dalszą znajomość z mężatką. Niepotrzebne komplikacje i problemy. Na pewno już się nie odezwie. A taki był słodki... Z jednej strony było jej przykro, a z drugiej zbyt szybko jej się spodobał, zresztą nie chciała komplikować sobie życia.
Miała jeszcze kilka dokumentów do skończenia w starym roku, więc przysiadła do nich i dopiero wieczorem się oderwała. Nie chciała wchodzić dziś na Instagram. Zerknęła tylko na Facebooka, którego traktowała jak kolejny typowy portal polityczny, gdzie znajomi przeklinali obecną władzę. Otworzyła aplikację i wiadomości. A tam, ku jej miłemu zaskoczeniu, spostrzegła, że Joel polubił w międzyczasie kilka jej starych zdjęć na Facebooku. I to tych, na których według niej samej wyglądała nie najlepiej. Polubił te najbardziej naturalne. Ach, ci mężczyźni.
Czyli pomimo tego, że wiedział, iż jest mężatką, dalej się nią interesował. Przystojny muzyk poznawał ją bliżej na Facebooku... Połechtało to trochę jej ego. Nawet trochę bardziej, niż chciałaby przyznać.
VII
WhatsApp:
24.12.2017
Wiadomości oraz połączenia w tym czacie są
teraz zabezpieczone przez pełne szyfrowanie.
Więcej informacji tutaj.
12:54
Joel: Cześć, piękna
12:59
Joel: <selfie z plaży>
13:06
Julia: Cześć, przystojniaku
13:12
Joel: Jak się czujesz?
13:25
Julia: Jestem smutna
13:32
Joel: Dlaczego jesteś smutna?
14:10
Julia: Chcę czegoś, co może okazać się niemożliwe do osiągnięcia
14:16
Joel: Masz na myśli prawdziwą miłość?
14:17
Joel: Za całe bogactwo na ziemi nie kupimy szczęścia
14:22
Julia: Tak, mam na myśli prawdziwą miłość, tylko tego mi brakuje
14:27
Julia: Wiem...
14:35
Joel: I kim jest twoja prawdziwa miłość?
14:43
Joel: <selfie z promenady>
14:56
Julia: Haha
14:57
Julia: Kojarzę twojego kolegę z auta, mam go na instagramie
14:58
Julia: Pozdrów go ode mnie
15:07
Joel: Przekażę
Joel: Co będzie z nami?
15:12
Julia: Duży wstrząs
15:19
Joel: Więc kiedy znów będziemy mogli porozmawiać, zamiast pisać na whatsappie?
16:21
Julia: Zadzwonię za dwa dni
16:22
Julia: Po świętach, bo teraz mam na głowie całą rodzinę
16:22
Joel: Rozumiem
Joel: Wyglądasz na szczęśliwą na zdjęciach
Joel: Dlaczego zatem czujesz się samotna?
16:23
Joel: Masz wokół siebie wszystkich
Joel: Chcesz wybierać pomiędzy dobrami materialnymi a miłością?
Dobre pytanie – pomyślała. Jestem wśród ludzi, a czuję się taka samotna. Czy chcę wybierać? Może nie będę musiała, a jeśli tak... To w tej chwili chcę tylko jednego – chcę jego.
Tak, była majętna, posiadali w końcu z mężem wielki dom na jednym z droższych warszawskich osiedli, otoczony pięknym ogrodem doglądanym przez ogrodnika. Mieli do tego kilka nieruchomości w centrum stolicy. A Joel stanowił chyba jakiś ewenement. Z tego, co już zdołała wywnioskować, był typowym muzykiem, niedbającym o dobra materialne.
Nie wytrzymała i w czasie, gdy rodzina szykowała się do wigilii, a goście jeszcze nie dotarli, po lampce wina postanowiła jednak do niego zadzwonić. Adrenalina buzowała jej w żyłach, bo mąż brał prysznic w łazience, a ona zamknęła się w jego gabinecie.
Joel odebrał po drugim dzwonku. Było widać, że jest równie poruszony jak ona, jego oczy płonęły. Właśnie jechał z kolegą autem. Gestami pokazała mu, że nie może za bardzo rozmawiać, ale jak na pierwszy raz patrzenie jej wystarczyło. Oboje przeżywali to samo – wielkie podniecenie. Poczuła się jak mała dziewczynka. Bez lampki wina chyba nie zdobyłaby się na to. Co innego flirtować z mężczyznami na żywo, właściwie bez większych emocji, a co innego dzwonić do nieznajomego, który zawładnął jej umysłem. Ręce jej drżały, ale radość rozpalała serce. Był niesamowicie przystojny, lekko speszony i widać było, że czekał na ich pierwszy kontakt wizualny. Całe połączenie trwało może ze trzy minuty, ale wywarło na nich obojgu piorunujące wrażenie. Widać było, jak on aż się pręży w fotelu pasażera. Lgnęli do siebie od samego początku. Motyle w brzuchu wróciły po całej wieczności uśpienia. To było coś tak fantastycznego i wręcz niedorzecznego, że jeszcze dwa tygodnie temu nawet nie byłaby w stanie wyobrazić sobie takiej sytuacji, choć fantazję miała wielką. Właściwie trudno jej było się wysłowić po angielsku, tak bardzo emocje wzięły górę nad ciałem i zmysłami.
24.12.2017
16:26
Joel: Jesteś taka piękna
16:26
Julia: Chcę tylko szybkiego zakończenia tych świąt i zadzwonię
Julia: Nie mogę teraz rozmawiać
16:26
Joel: Nie możesz, ponieważ oni cię słyszą?
Joel: Jesteś słodka ?
16:27
Julia: Hahaha
16:28
Julia: A ty jesteś taki przystojny
16:28
Joel: Mmmm
16:28
Julia: Wow
16:28
Joel: Dziękuję
Joel: Jest ok
Joel: Zadzwoń znowu
Joel: Chcę cię zobaczyć
Joel: Twój uśmiech
naprawdę uzależnia
16:29
Julia: Postaram się zaraz, tylko bądź cicho
16:30
Julia: Gdzie jedziesz?
16:31
Joel: Jesteś czymś innym
Joel: Jadę z kolegą kupić zegarek
16:31
Julia: ???
16:32
Joel: On jest dużo młodszy, ale daje mi dobrą energię
16:32
Julia: Nie wiesz nawet, ile ja mam lat
16:32
Joel: Nie ty, on
16:33
Julia: Wiem
Julia: Mówię, że nigdy nie spytałeś o mój wiek
16:33
Joel: Nie wypada
16:33
Julia: Haha
16:33
Joel: To powiedz
16:33
Julia: Dużo
Julia: 38
16:33
Joel: Jesteś piękna
Joel: Urocza
16:34
Joel: Czarująca
16:34
Julia: Omg
16:34
Joel: Taka świeża
16:34
Julia: Potrzebuję rozmowy z tobą
16:34
Joel: Będę za minutę
Joel: Parkujemy auto
Joel: Wyślę wiadomość
16:34
Julia: Tyle że chyba nie mogę już dziś dzwonić
16:35
Julia: Za 20 minut mam przyjęcie i gości
Julia: Chyba zwariowałam
16:35
Joel: Hahaha
Joel: Porozmawiamy w takim razie później
16:35
Julia: Ok, do zobaczenia
16:36
Julia: Chcę cię zjeść
16:40
Joel: <selfie z auta>
16:43
Joel: Chcę cię tulić przez całą zimę, jesteś taka słodka
Przez całą wigilię bujała w obłokach, czasami nawet czuła się jak na najlepszej kokainie. Obecna od tej pory tylko ciałem.
No i chyba wypiła zbyt dużo czerwonego wina.
25.12.2017
00:04
Julia: Mów mi więcej ??
00:05
Joel: <selfie z domu>
00:06
Joel: I wąchać twoją skórę, jesteś taka zmysłowa
00:07
Julia: Ty to sprawiasz
00:07
Joel: Chciałbym być z tobą ?
00:11
Julia: ??
00:12
Julia: Tyle się dziś działo w moim domu, a ja nie mogłam przestać myśleć o tobie choćby na minutę
00:19
Joel: Tak szybko???
00:20
Julia: Ok, nie myślę już o tobie ??
Julia: <zdjęcie synów rozpakowujących prezenty pod choinką>
00:21
Julia: To moje miłości życia
00:27
Joel: Wow
Joel: Są niesamowici
00:31
Julia: Tak jest ??
00:33
Joel: Wciąż nie śpisz?
00:34
Joel: Tęsknię za twoim widokiem ?
00:34
Julia: Nie, nie mogę zasnąć
00:34
Joel: Dlaczego?
00:34
Julia: Przez ciebie
00:35
Joel: Mam zamiar dziś dobrze spać ?
00:36
Joel: ?
Joel: Życzyłbym sobie być blisko ciebie
00:36
Julia: Haha
00:36
Joel: Twoja słodycz sprawia, że jesteś jeszcze piękniejsza
Joel: Życzę ci dobrej nocy
00:37
Julia: Dobranoc
Julia: Ale ja nie chcę spać...
00:40
Joel: Przeze mnie
00:41
Joel: Masz tak wiele dobrego w sobie, że chętnie będę w pobliżu
00:41
Julia: Haha
Julia: Dlaczego ja?
00:43
Julia: Jak mnie znalazłeś na instagramie?
00:44
Joel: Ponieważ jesteś piękna
Joel: Łatwo przyciągasz ?
Joel: Myślałem o tobie przez całą drogę powrotną
00:45
Julia: Myślałam o tobie przez całe przyjęcie
00:46
Julia: To szaleństwo
00:47
Joel: Mmm ?
Joel: Jesteś taaaaakaaaa słodka
00:48
Julia: ??
00:48
Joel: Ledwo mogę się skoncentrować
Joel: Ale idę spać
00:48
Julia: Haha, ok, idź
00:48
Joel: Będę śnić o tobie ?
00:49
Joel: Naprawdę uwielbiam twój uśmiech
00:49
Julia: A ja będę śniła o tobie
00:49
Joel: Jest wyjątkowy
Joel: Uczyńmy te sny
prawdziwymi ?
00:49
Julia: Śpij dobrze
00:49
Joel: Tylko jeśli mnie przytulisz
00:50
Joel: ?
00:50
Julia: Tak
Julia: Bardzo mocno cię tulę
00:50
Joel: Przesyłam ci pocałunki po całym twoim ciele ?
00:50
Julia: Wow
00:51
Julia: Naprawdę sprawiasz, że wariuję
00:51
Joel: Prawda ?
Joel: Dobranoc, do jutra
00:52
Julia: ??
Godziny mijały, ale ona jeszcze długo nie mogła zasnąć. Właściwie mogła, ale chyba nie chciała. Ciągle była pod wpływem emocji. Najtrudniej było pokonać adrenalinę. Było jej tak przyjemnie, że chciała trwać w tym stanie całą wieczność. Ktoś sprawił, że żyła tu i teraz i to było wyjątkowe przeżycie.