List do Czytelniczki
Droga Czytelniczko,
jako specjalista ginekolog-położnik spędziłam niezliczone godziny w salach szpitalnych w mojej klinice, na porodówkach i na sali operacyjnej. We wszystkich tych miejscach słyszałam pełne bólu krzyki rodzących matek i nowonarodzonych dzieci. Poznawałam też szczegóły mylących objawów związanych z niezwykle złożonym i fascynującym kobiecym układem rozrodczym. Studiowałam przez lata, znosiłam wyczerpujące godziny pracy w trakcie rezydentury i poświęciłam ponad 20 lat praktyki klinicznej, aby go zrozumieć, co pozwoliło mi wspierać kobiety i dbać o ich zdrowie. Byłam dumna ze swojego zaangażowania w tę specjalizację i swojej umiejętności aktywnego słuchania pacjentek.
Jednak dopiero gdy zaczęłam aktywnie działać w mediach społecznościowych, odkryłam, że rzesze kobiet od lat głośno domagają się pomocy, ale nikt ich nie słucha. A one desperacko potrzebują wsparcia. Są to kobiety w okresie perimenopauzalnym lub po menopauzie, które czują się odizolowane i zrozpaczone z powodu szeregu uciążliwych objawów. Często nie mogą znaleźć wsparcia u małżonków lub przyjaciół, a co gorsza lekarze i inni pracownicy służby zdrowia bagatelizują ich objawy. Widać było, że każda z tych kobiet czuje się samotna ze swoim przerażeniem i rozpaczą.
Przyznaję, że był czas, kiedy i ja mogłam ich nie słyszeć. Ale kiedy sama przeszłam menopauzę, zrozumiałam je. I to nie tylko dzięki empatii, ale w wyniku osobistych doświadczeń. Także moje życie zostało poważnie zakłócone przez bezsenne noce, kiedy budziłam się mokra od potu, przez irytujący i niekorzystny dla zdrowia wzrost wagi, przez frustrującą mgłę mózgową, intensywne wypadanie włosów i suchą skórę.
W moim przypadku przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych i kontrolowanie zespołu policystycznych jajników prawdopodobnie ograniczyło objawy typowe dla wieku perimenopauzalnego na przełomie trzydziestki i czterdziestki. Kiedy jednak miałam 48 lat, wraz z moim lekarzem zdecydowaliśmy, że powinnam przestać brać pigułki i zobaczyć, jak to jest u mnie z hormonami. Wiedziałam wtedy, że menopauza wkrótce nadejdzie. Mniej więcej w tym samym czasie śmiertelnie zachorował mój ukochany brat, Bob. Starałam się zapewnić mu opiekę pod koniec jego życia, ale zapomniałam przy tym o własnym zdrowiu. Byłam zdruzgotana śmiercią Boba. Wiele objawów fizycznych i emocjonalnych, przede wszystkim dodatkowy tłuszcz na brzuchu i bezsenność, przypisywałam żałobie.
Starałam się być silna i przetrwać ten okres. Ale kolejne bezsenne noce sprawiły, że zmieniłam zdanie. Próbowałam melatoniny, medytacji i właściwej higieny snu, ale nic nie działało. Brak snu sprawiał, że w ciągu dnia byłam półprzytomna i zmęczona, przez co trudniej mi było znaleźć energię na ćwiczenia, a łatwiej pozwalać sobie na niezdrowe jedzenie. Wpadłam w błędne koło apatii i niezdrowego stylu życia. W końcu zdecydowałam się rozpocząć terapię hormonalną, chociaż z wielu powodów (o których teraz wiem, że są dość powszechne, choć nie do końca prawdziwe) czułam się tak, jakby był to akt rezygnacji.
Miałam to szczęście, że mogłam samodzielnie postawić sobie diagnozę i się leczyć. Bardzo przydatny był też dostęp do badań i wiedzy medycznej, co pomogło mi opracować kompleksowy plan leczenia. Obejmował on dietę, ćwiczenia i techniki redukcji stresu. Na szczęście to łączone podejście zadziałało i poczułam się lepiej. Ulga, jakiej doświadczyłam, gdy znów poczułam się sobą, była bezcenna.
Wkrótce potem postanowiłam podzielić się wieloma aspektami tego podejścia w ramach opracowanego przeze mnie programu o nazwie Dieta Galveston. Najpierw udostępniłam ten program w mojej klinice w Galveston w Teksasie, a później opisałam w książce zatytułowanej The Galveston Diet. Zaczęłam też coraz częściej wypowiadać się na temat menopauzy w mediach społecznościowych, a liczba obserwujących na moich kanałach wzrosła do ponad 3,5 miliona.
Stwierdzić, że taka reakcja była niespodziewana, to mało powiedziane. Program najwyraźniej dotarł do odbiorców i zaspokoił duże zapotrzebowanie na realistyczny i wykonalny protokół łagodzenia objawów perimenopauzy i menopauzy dzięki stylowi życia i diecie. Jestem bardzo dumna z mojego programu i tego, jak wielu osobom już pomógł i pomoże w przyszłości.
Ale zawsze znajdzie się więcej kobiet, do których można dotrzeć i którym można pomóc. Światowa populacja wchodząca w tę fazę życia jest nie tyle duża, co ogromna. Prognozuje się, że w roku 2030 w wieku menopauzalnym lub pomenopauzalnym znajdzie się 1,2 miliarda kobiet, a każdego roku będzie ich przybywać średnio 47 milionów. Czy potrafisz wyobrazić sobie siłę populacji tej wielkości, gdyby udało nam się zjednoczyć, aby domagać się poprawy standardu opieki nad kobietami na tym etapie życia? Mogłybyśmy posłużyć się moim osobistym hasłem dla książki Menopauza. Nowe spojrzenie: menopauza jest nieunikniona, lecz cierpienie nie.
Choć jesteśmy w trakcie zmian, to wprowadzenie nowego podejścia oczywiście nie będzie łatwe. Potrzeba dużo czasu, aby wszyscy się do niego przekonali i zaczęli zmierzać we właściwym kierunku. Jednak już samo przeczytanie tej książki zapewni Ci dostęp do informacji i sprawdzonych strategii, które mogą pomóc Ci poprawić jakość życia i wydłużyć czas jego trwania.
Powiem więc tyle: słyszę Cię. Widzę Cię. Ta książka jest dla Ciebie i wszystkich innych (partnerów, rodziny, współpracowników, wszelkiego rodzaju osób wspierających), którzy chcą lepiej zrozumieć zmiany zachodzące w okresie menopauzalnym i dowiedzieć się, jak wygląda życie po przekroczeniu granicy wieku reprodukcyjnego. Mam nadzieję, że książka ta ułatwi kobietom zdobycie potrzebnej wiedzy i pozwoli im zadbać o siebie oraz pomóc w tym innym, które doświadczają takich zmian i zmagają się z nimi.
Książka nie zastąpi osobistej wizyty u lekarza, ale przedstawione tu informacje pomogą Ci zmienić sposób, w jaki doświadczasz - lub będziesz doświadczać - okresu przedmenopauzalnego, menopauzalnego i pomenopauzalnego. Dzięki nim możesz też w nowy sposób zadbać o swoje samopoczucie na tych etapach życia. Wiele osób utrzymuje, że menopauza jest naturalnym procesem, dlatego nie należy wpływać na jego przebieg i pozwolić naszym organizmom robić to, co powinny. Moja odpowiedź brzmi: tak, jest to naturalny proces, ale nie oznacza to, iż jest on nieszkodliwy.
Co mam na myśli?
Ponieważ organizm w naturalny sposób zaczyna produkować mniej estrogenu (jest to cecha charakterystyczna "zmian"), rośnie ryzyko rozwoju poważnych schorzeń, takich jak cukrzyca, demencja, choroba Alzheimera, osteoporoza i choroby układu krążenia. Możesz zdecydować, że nie chcesz zmieniać stylu życia lub poziomu hormonów, aby ograniczyć prawdopodobieństwo wystąpienia tych poważnych schorzeń, jestem jednak przekonana, że powinnaś być w pełni poinformowana o zakresie zagrożeń, a także o możliwościach ich zmniejszenia. Ujmę to prosto: okres perimenopauzalny i menopauzalny mogą mieć znaczny wpływ na zdrowie, dlatego powinnaś mieć możliwość dokonania świadomego wyboru co do jego stanu w przyszłości. Ta książka sprawi, że będzie to zależeć wyłącznie od Ciebie.
W tej książce znajdziesz wiele historii moich pacjentek i obserwujących z mediów społecznościowych. Nie są to typowe historie "przed i po", jakich być może się spodziewasz. Mają one na celu zobrazowanie wielu, czasami zaskakujących, objawów menopauzy. Przedstawiam te historie po to, aby umożliwić Ci dojrzenie własnych objawów w opowieściach innych osób oraz potwierdzenie Twoich doświadczeń.
Rozdział 1 Nie wszystko jest w Twojej głowie
"Znamy nasze organizmy. Wiemy, kiedy występują w nich jakieś fizyczne zmiany".
"Gdy miałam 47 lat, ginekolog powiedział mi, że perimenopauza nie jest prawdziwą przypadłością, po czym spytał, czy chodzę do psychiatry".
"Mój poprzedni lekarz powiedział mi, że kobiety traktują menopauzę jako usprawiedliwienie przybrania na wadze i że nie jest to prawdziwe zjawisko".
"Powiedziano mi, że wszystko to jest w mojej głowie".
"Witamy w nowej rzeczywistości".
"To zniechęcające, gdy nie traktują cię poważnie".
"Skonsultowałam się z moją ginekolog w kwestii perimenopauzy, wahań nastroju i spadku libido. Zbyła mnie i powiedziała, że jestem za młoda na menopauzę".
"Mój nowy objaw to migreny. Miałam je tylko kilka razy, ale były wycieńczające. Mój lekarz zasugerował, żebym wzięła tylenol i się położyła. Wolałbym, żeby zajął się przyczyną, a nie tylko objawem".
"Lekarz powiedział, że to nie perimenopauza, jeśli nie mam uderzeń gorąca".
"Musiałam odwiedzić ginekologa-położnika i trzech kardiologów, zanim znalazłam kogoś, kto mi uwierzył i wiedział, że moje objawy mogą być powiązane ze zmianami hormonalnymi".
"Wysłano mnie na kompleksowe badania krwi i tarczycy. Wszystkie wyniki okazały się dobre, więc lekarze nie chcieli się zająć moimi dolegliwościami".
"Wciąż cierpię".
To tylko mała próbka komentarzy z moich kont w mediach społecznościowych oraz z badania nad doświadczeniami kobiet z objawami menopauzy. To badanie, opublikowane w "Journal of Women's Health" w 2023 roku, miało na celu zrozumienie, jakiego rodzaju wsparcie pacjentki otrzymują od pracowników służby zdrowia (i jak można je poprawić). Odpowiedzi w przeważającej większości ujawniły niedostateczną opiekę i słabe wsparcie. Wiele pacjentek czuło się zlekceważonych lub zgłaszało, że nie otrzymały żadnej pomocy ani nawet dostępu do informacji, które pozwoliłyby im zrozumieć przyczynę ich objawów. Moja nieformalna "ankieta" w mediach społecznościowych skierowana do pacjentek ginekologicznych ujawniła wiele podobnych odczuć. Kobiety pisały na przykład: "Mój lekarz powiedział mi, że nie wierzy w perimenopauzę" lub "Powiedziano mi, że to tylko naturalne aspekty starzenia się i należy się z tym pogodzić". Przytaczały również takie oto stwierdzenia ze strony personelu służby zdrowia: "Proszę się przyzwyczaić, tak teraz będzie". Niestety te doświadczenia nie są wyjątkiem, lecz regułą. Rodzi to tak wiele problemów, że nie wiem nawet, od czego zacząć. Pierwszy na liście dotyczy tego, że odmowa leczenia i porady prowadzi do poważnych konsekwencji natury medycznej. Wysokiej jakości opieka w okresie perimenopauzy lub menopauzy jest kwestią życia lub śmierci. Naprawdę.
Przyczyną są objawy, z których dziesiątki (w tym dobrze znane uderzenia gorąca i rzadziej opisywany zamrożony bark) są bezpośrednimi skutkami spadku poziomu estrogenu. Moje pacjentki, moi współpracownicy i ja sama byliśmy zaskoczeni pojawiającymi się badaniami, w których analizuje się związek między spadkiem poziomu estrogenu w okresie menopauzy a problemami takimi jak przewlekły kaszel, szum w uszach i łagodne zawroty głowy, żeby wymienić tylko kilka. Są to objawy przypisywane przez wiele kobiet starzeniu się, gdy walczą o to, by ktoś im uwierzył i zapewnił pomoc, aby mogły rozkwitnąć w latach, które powinny stanowić pełen sił i ekscytujący okres w życiu.
Estrogen to nie tylko hormon, który odpowiada za zdolności rozrodcze. Ma on także wiele innych zadań. Receptory estrogenowe znajdują się w prawie każdym narządzie, a wraz ze spadkiem poziomu tego hormonu komórki zaczynają tracić zdolność do utrzymywania poprawnego stanu organizmu także w innych obszarach, takich jak układ krążenia, procesy poznawcze, zdrowie kości i równowaga poziomu cukru we krwi.
Lista jest długa, ale już w samych tych obszarach występuje kilka chorób, które regularnie znajdują się w pierwszej dziesiątce przyczyn zgonów kobiet: choroby układu krążenia, udary mózgu, choroba Alzheimera i cukrzyca typu 2. Chociaż osteoporoza nie występuje na tej liście, również stanowi poważny problem, ponieważ połowa kobiet w ciągu swojego życia złamie kość z powodu wywołanej nią utraty masy kostnej, a same złamania biodra wiążą się ze wzrostem o 15 - 20 procent śmiertelności w ciągu roku od złamania. Piszę to wszystko po to, aby pokazać, że estrogen ma istotny wpływ na nasze zdrowie w bardzo szerokim zakresie, a spadek jego poziomu w okresie perimenopauzalnym i menopauzalnym jest bardzo poważną kwestią, której należy poświęcić należytą uwagę.
Na kolejnych stronach szczegółowo wyjaśnię, co możesz zrobić, aby zadbać o siebie w tym ważnym okresie. Zanim jednak przejdę do strategii, chcę zrobić krok wstecz i na ogólnym poziomie omówić niezliczone sposoby, w jakie objawiają się zmiany hormonalne. Wytłumaczę też, dlaczego te objawy i związane z nimi cierpienie były przez tak długi czas bagatelizowane.
Estrogenowa terapia zastępcza a starzenie się
Jeśli zastanawiasz się nad terapią hormonalną, wiedz, że jej zastosowanie może przedłużyć Ci życie. Badanie opublikowane w czasopiśmie "Menopause" wykazało, że kobiety rozpoczynające przyjmowanie estrogenów po pięćdziesiątce mogą spodziewać się nawet o dwa lata dłuższego życia niż te, które tego nie robią. Rocznie terapia ta wiąże się ze spadkiem śmiertelności z różnych przyczyn o 20 - 50 procent.
Tak wiele objawów, tak mało wsparcia
Pewnie znasz ten dowcip: przychodzi baba do lekarza... A potem idzie do baru, ponieważ po raz kolejny dowiedziała się, że objawy, których doświadcza od miesięcy, a nawet lat, są normalne lub naturalne i związane ze starzeniem się, że są przejawem zmian nastroju, które trzeba po prostu przetrwać, lub, co najbardziej ubliżające, że "to wszystko jest w jej głowie". To już nie jest dowcip. Nic dziwnego, że wskaźniki spożycia alkoholu przez kobiety wzrosły...
Niezbyt zabawna rzeczywistość jest taka, że prawdopodobnie nie tylko już wcześniej o tym słyszałaś, ale także sama tego doświadczyłaś. Pytanie brzmi: dlaczego tak się dzieje? Jak to możliwe, że idziesz do lekarza w poszukiwaniu pomocy, opisujesz swoje objawy, a następnie wychodzisz z poczuciem zlekceważenia, bez diagnozy i bez nadziei na jakąkolwiek ulgę?
W medycynie patrzymy na to pytanie w kategoriach dostępu do opieki. Jeśli istnieje idealny poziom doświadczeń pacjenta, jakie bariery uniemożliwiają ludziom uzyskanie go, tak aby pacjent opuszczał gabinet, czując wsparcie i nadzieję, z wiedzą na temat opcji leczenia? Przyjrzyjmy się przeszkodom utrudniającym otrzymanie tego rodzaju opieki.
Brak świadomości
Jedną z najważniejszych kwestii powodujących nieodpowiednie leczenie kobiet w okresie menopauzy jest niewystarczające zrozumienie patologii, czyli objawów danego stanu lub choroby. Zmiany w poziomie hormonów mogą prowadzić do różnych objawów, które u każdej pacjentki mogą wyglądać inaczej, co utrudnia rozpoznanie, diagnozę i leczenie.
Zapoznanie się z listą potencjalnych objawów jest pomocne dla lekarzy (i pacjentek), ponieważ obejmuje ona znacznie więcej punktów niż uderzenia gorąca, nocne poty, utrata gęstości kości i objawy ze strony układu moczowo-płciowego. Oto liczne dolegliwości, które mogą być związane z perimenopauzą lub menopauzą (strategie radzenia sobie z nimi znajdziesz w przyborniku).
Astma
Bezdech senny
Ból podczas stosunku
Bóle głowy
Bóle mięśni
Bóle stawów
Choroba autoimmunologiczna (nowa lub zaostrzenie objawów)
Depresja
Drażliwość
Egzema
Fibromialgia
Infekcje dróg moczowych
Insulinooporność
Kamica nerkowa
Kołatanie serca
Lęki
Łamliwość paznokci
Mgła mózgowa
Migreny
Mrowienie kończyn
Niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby
Niechciane owłosienie (wąsik)
Nieprzyjemny zapach ciała
Nietrzymanie moczu
Nietypowe doznania skórne
Nocne poty
Osteoporoza
Problemy z pamięcią
Problemy z uzębieniem
Refluks żołądkowo-przełykowy
Sarkopenia (utrata mięśni)
Spadek libido
Suchość lub swędzenie oczu
Suchość pochwy
Suchość skóry
Suchość ust
Swędzenie skóry
Swędzenie uszu
Szumy uszne
Ścieńczenie skóry
Tkliwość i bolesność piersi
Trądzik
Trudności z koncentracją
Uczucie pieczenia w jamie ustnej i języku
Uczucie podobne do porażenia prądem
Uderzenia gorąca
Wahania nastroju
Wypadanie włosów (na głowie)
Wysoki poziom cholesterolu i trójglicerydów
Wzdęcia
Wzrost wagi
Zaburzenia cyklu miesiączkowego
Zaburzenia psychiczne
Zaburzenia snu
Zaburzenia układu moczowo-płciowego
Zaburzenie stawów skroniowo-żuchwowych
Zamrożony bark
Zapalenie stawów
Zawroty głowy
Zespół jelita drażliwego
Zespół przewlekłego zmęczenia
Zmarszczki
Zmęczenie
Zmiana tolerancji na alkohol
Zmiany budowy ciała i gromadzenie się tłuszczu na brzuchu
Wystarczy spojrzeć na tę listę, aby się przekonać, jak poważne skutki mogą mieć zmiany hormonalne i że kobieta może odwiedzić wielu specjalistów w poszukiwaniu diagnozy, jeśli nikt nie zidentyfikuje wspólnego źródła objawów, czyli spadku poziomu estrogenu. Różnorodność dolegliwości jest również powodem, dla którego objawy menopauzy mogą być mylone z symptomami innych schorzeń, co prowadzi do błędnej diagnozy. Ponadto możliwe jest występowanie więcej niż jednej przyczyny (na przykład niedoczynności tarczycy i perimenopauzy) powodującej podobne objawy.
Brak jednolitości objawów
Lekarze uwielbiają jednolitość, a menopauza jest "nieszablonową nonkonformistką o wysoce zindywidualizowanej ekspresji". Chociaż zmiany hormonalne u różnych osób wyglądają stosunkowo podobnie, objawy mogą być odmienne i zróżnicowane. Nie wszystkie kobiety doświadczą każdego z wymienionych przeze mnie objawów, ale u większości pacjentek wystąpią niektóre z nich. Czas pojawiania się symptomów również może być inny. Objawy menopauzy mogą po raz pierwszy wystąpić w trakcie perimenopauzy i trwać przez dziesięciolecia. Możesz być dotknięta wieloma objawami w czasie perimenopauzy i poczuć się lepiej w okresie postmenopauzalnym lub doświadczyć zupełnie odwrotnej sytuacji.
W medycynie mamy powiedzenie, że jeśli coś chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka, to musi to być kaczka. A jaką kaczką jest menopauza? Zależy to od dnia, a nawet pory dnia, a także, jak wskazuje na to coraz więcej dowodów, od wielu innych czynników. To, w jaki sposób menopauza przejawia się w organizmie, może zależeć od genetyki, czynników związanych ze stylem życia (takich jak dieta, ruch, palenie tytoniu i historia ciąż), a także kwestii takich jak waga i wskaźnik BMI, klimat, status społeczno-ekonomiczny, a nawet przekonania kulturowe i postawy dotyczące menopauzy.
Brak standardowych kryteriów diagnostycznych lub badań przesiewowych
Istnieje medyczna definicja menopauzy: moment, od którego przez 12 miesięcy nie występuje miesiączka. Oznacza to jednak, że dowiadujesz się o wejściu w ten okres dopiero po upływie roku. Wcześniej, gdy miesiączki stają się coraz rzadsze (lub czasami bardziej obfite i częstsze), znajdujesz się w fazie zawieszenia. Wiesz, że coś się dzieje, ale nie masz pojęcia, jak długo potrwają zmiany. Jest to etap perimenopauzy, który jednak z definicji jest nieprzewidywalny. Lubię opisywać go jako "fazę chaosu". Nie ma powszechnie przyjętej definicji ani konkretnych kryteriów diagnostycznych. Obecnie nie istnieje też ogólnie przyjęte jednorazowe badanie krwi, które informuje lekarza, na jakim etapie procesu zmian się znajdujesz. Szeroka gama zmiennych objawów oznacza brak możliwości postawienia konkretnej i jednoznacznej diagnozy perimenopauzy.
Nie ma również rutynowych badań przesiewowych. W medycynie takie badania wykorzystuje się do wykrywania obecności często występujących stanów lub chorób przed pojawieniem się objawów, dzięki czemu można wdrożyć strategie zapobiegawcze i inne działania w celu poprawy stanu zdrowia. W ten sposób wykrywa się na przykład przypadki nadciśnienia tętniczego, niektóre rodzaje nowotworów, takie jak rak szyjki macicy, piersi i prostaty, osteoporozę, depresję i wiele innych przypadłości. Często badania przesiewowe przeprowadza się przy użyciu specjalnych narzędzi lub technologii medycznych, ale w przypadku niektórych chorób, takich jak depresja, badanie polega na wypełnieniu kwestionariusza przez pacjenta.
Dla okresu perimenopauzy nie ma standardowych badań przesiewowych. Po części wynika to z tego, że nie ma lekarstw ani sposobów na zapobieganie temu, co nadejdzie. Menopauzy nie można uniknąć. Wiemy jednak, że wiele stanów lub chorób, które rozpoczynają się wraz z wejściem w okres przedmenopauzalny i trwają do okresu pomenopauzalnego, występuje w wyniku spadku poziomu estrogenu i innych hormonów płciowych. Właściwe badania przesiewowe nie tylko pozwoliłyby złagodzić objawy i zapewnić potrzebne informacje, ale także wdrożyć odpowiednio ukierunkowaną profilaktykę, która mogłaby wydłużyć zarówno okres życia w zdrowiu, jak i długość życia.
Uprzedzenia i stereotypy dotyczące płci
To prawda, że menopauza dotyka tylko osoby posiadające żeńskie narządy rozrodcze, ale niestety często postrzega się ją protekcjonalnie jako "kobiecy problem". Rzadko jest traktowana poważnie przez lekarzy i społeczeństwo. W efekcie całkowicie realne objawy wpływające na życie i zdrowie są bagatelizowane jako symptomy o charakterze emocjonalnym i psychologicznym. Czasem są nawet kategorycznie podważane i uznawane za wahania nastroju, które pacjentka powinna tolerować lub znosić. Niestety nie jest to nowy trend. Ta sytuacja trwa już od tysięcy lat.
Starożytni Grecy opisywali kobiety, o których obecnie wiemy, że prawdopodobnie doświadczały objawów menopauzy, jako cierpiące na "melancholię macicy", czyli specjalną odmianę szaleństwa o źródle w macicy. Później grecki lekarz Hipokrates ukuł termin histeria, aby opisać złożoną chorobę również wywodzącą się z macicy, która według niego wędrowała po ciele i powodowała objawy takie jak drżenie i niepokój przez uwalnianie toksycznych oparów. Chciałabym, żeby były to bajki. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o historii zdrowia kobiet, zachęcam do lektury fantastycznej książki Elinor Cleghorn pod tytułem Chorujące kobiety. Błędne diagnozy i mity w świecie stworzonym przez mężczyzn.
Chociaż Hipokrates praktykował medycynę prawie 2500 lat temu, jego teorie wciąż wydają się przenikać do umysłów wielu lekarzy i wpływać na sposób, w jaki dziś leczymy ludzi. Odziedziczone przekonanie, że kobiece problemy medyczne mają charakter czysto emocjonalny lub psychologiczny, jest wyjątkowo silne i przyczynia się do tego, co dziś nazywa się czasem "różnicami w leczeniu bólu ze względu na płeć". Termin ten opisuje skomplikowaną rzeczywistość, w której kobiety częściej doświadczają przewlekłego bólu i przewlekłych schorzeń niż mężczyźni, ale ich dolegliwości są częściej bagatelizowane i niewłaściwie leczone. Jeśli jesteś ciemnoskórą kobietą, jesteś podwójnie niewidzialna i masz jeszcze mniejsze szanse na prawidłowe leczenie bólu.
Wspomniane "różnice" nie są tylko teorią. Udowodniono ich istnienie. Badania wykazały, że kobiety, które zgłaszają się na izbę przyjęć z tak samo intensywnym bólem jak mężczyźni, czekają średnio 16 minut dłużej na leki przeciwbólowe (jeśli kiedykolwiek odczuwałaś silny ból, wiesz, że 16 minut to wieczność). Ponadto kobiety częściej otrzymują leki uspokajające lub przeciwdepresyjne niż przeciwbólowe. Kobiety są również bardziej narażone na dłuższe oczekiwanie na wizytę, a lekarze zajmują się ich problemami krócej niż dolegliwościami mężczyzn.
Muszę przyznać, że te statystyki nie są dla mnie zaskoczeniem. Widziałam bowiem to lekceważące traktowanie na własne oczy, a na wczesnym etapie kariery medycznej sama postępowałam w taki sposób.
Kiedy byłam na studiach medycznych, a potem, w latach 90., zostałam młodą lekarką, poznałam typ pacjentek określanych mianem "MK". Pacjentki te zazwyczaj opisywały następujący zespół objawów: przyrost masy ciała, mgła mózgowa, drażliwość, bóle stawów, zmniejszony popęd płciowy, bezsenność i zmęczenie. "Masz MK w gabinecie, powodzenia", słyszałam wówczas. Oznaczało to - i wzdrygam się, gdy to piszę - że zaraz przyjmę "marudną kobietę". Praktykowaliśmy nowoczesną medycynę, jednak myliliśmy rzeczywiste objawy z emocjami, podobnie jak robili to starożytni lekarze.
W tamtym czasie moi koledzy i ja wiedzieliśmy, że istnieje prawdopodobieństwo, iż te pacjentki wchodzą w okres menopauzy. Mieliśmy jednak niewiele przydatnych informacji i wiedzy na temat właściwego diagnozowania, postępowania i leczenia.
Co więcej, uczono nas, że kobiety mają tendencję do narzekania i objawów psychosomatycznych z powodu niezadowolenia z okoliczności życiowych i stresu. Bardzo popularne było medyczne powiedzenie: "To wszystko jest w jej głowie". Jeśli stwierdzono, że pacjentka jest w okresie pomenopauzalnym (przypominam, że diagnozowano to na podstawie braku miesiączki przez ponad 12 miesięcy), mogliśmy zaproponować terapię hormonalną okresu menopauzy i wysłać ją do domu (było to przed opublikowaniem wyników badania Women's Health Initiative w 2002 roku). Jeżeli kobieta dopiero wchodziła w okres menopauzy, nie oferowaliśmy nic i kazaliśmy jej odczekać cały rok bez miesiączki, zanim będziemy mogli interweniować.
Rezultatem tego powszechnego braku rozpoznań i diagnozy objawów menopauzy bez wątpienia było niepotrzebne cierpienie kobiet. To była rzeczywistość, której nie byłam w pełni świadoma, dopóki sama nie doświadczyłam tych samych symptomów. Wystąpiły u mnie intensywne bóle ciała, nieprzespane noce, wypadanie włosów, przyrost masy ciała i osłabienie zdolności poznawczych. Objawy te znacznie wpłynęły na jakość mojego życia, podważyły wiarę w umiejętności zawodowe i uświadomiły mi, że nie zapewniałam dobrej opieki pacjentkom w okresie menopauzy.
Kiedy stało się dla mnie jasne, że za moje samopoczucie odpowiadał nieregularny i spadający poziom hormonów, pomyślałam o pacjentkach, które znajdowały się w podobnej sytuacji i szukały pomocy u lekarzy, ale nie otrzymywały potrzebnego wsparcia. Czułam się winna i zawstydzona, że byłam częścią tego systemu.
Dobrą wiadomością jest to, że opieka medyczna nad pacjentkami w okresie menopauzy się poprawia. Zmiany są jednak ograniczone i występują poważne bariery spowodowane uprzedzeniami ze względu na płeć, nad których wyeliminowaniem musimy aktywnie pracować. Zaprzeczanie występowaniu tych uprzedzeń tylko utrwala podważanie rzeczywistości i jeszcze bardziej zaprzecza doświadczeniom kobiet, które idą do lekarza lub szpitala z nadzieją na uzyskanie pomocy, a wychodzą z gorszym samopoczuciem i broszurą na temat leków przeciwdepresyjnych w ręku.
Nieodpowiednia edukacja na uczelniach medycznych i na stażach
Na podstawie wcześniejszych fragmentów możesz stwierdzić, że to lekarze są winni niewystarczającej opieki i błędnego diagnozowania kobiet przechodzących menopauzę lub w wieku pomenopauzalnym. To prawda, częściowo są oni winni (ja także). Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy podważali prawdziwość lub intensywność objawów pacjentek albo nadal to robią. Ale obarczanie winą wyłącznie lekarzy nie pozwala dostrzec ogólnego obrazu sytuacji. U źródła leżą znacznie większe problemy, związane przede wszystkim z tym, czego studenci medycyny uczą się na uczelni i co praktykujący lekarze muszą robić, aby zachować uprawnienia. Bez nacisku na lepszą edukację nigdy nie doczekamy się lepszego leczenia menopauzy.
Oto dlaczego edukacja ma znaczenie: z powodu kaczki. Pamiętasz kaczkę, prawda? Lekarze lubią następującą drogę do diagnozy: Mamy objawy, które wskazują na diagnozę X, Y lub Z. Kiedy badania wykluczają X i Y, problemem musi być Z. Oto twoja kaczka: Z. Nie lekceważę w tym miejscu doświadczenia pacjenta. Dla celów demonstracyjnych staram się jednak uprościć to, co może być naprawdę długim, intensywnym procesem.
Czasami postawienie diagnozy jest tak proste, ale nie zawsze. W tym procesie nie występują żadne arbitralne kroki. Lekarz przypomina sobie informacje ze studiów, aby powiązać objawy z potencjalnymi przyczynami, po czym postępuje zgodnie ze standardową praktyką medyczną, by uzyskać potwierdzenie, ponieważ tego właśnie uczy się lekarzy. Okazuje się jednak, że niewielu z nas uczono, jak praktykować medycynę w zakresie menopauzy.
Materiał nauczany na uczelniach medycznych i na programach dla rezydentów ma ograniczony zakres. Obejmuje jedynie najbardziej oczywiste objawy zmian hormonalnych. Wiedza, jaką zdobyłam na studiach medycznych na temat położnictwa, ginekologii ogólnej, ginekologii pediatrycznej oraz onkologii i chirurgii ginekologicznej, była niezwykle wartościowa i ważna, ale menopauza została umieszczona w kategorii "wszystko inne", dlatego poświęcono jej bardzo niewiele czasu i uwagi. Na przykład podczas rezydentury dowiedziałam się, że menopauza charakteryzuje się uderzeniami gorąca, przyrostem masy ciała, wahaniami nastroju, objawami ze strony układu moczowo-płciowego i zaburzeniami snu. To wszystko!
Musiałam zdobyć praktyczne doświadczenie i poświęcić setki godzin na samodzielne poszukiwania (nie było to wymagane do egzaminów lub zachowania uprawnień), aby zrozumieć, że obraz starzenia endokrynologicznego jest o wiele bardziej złożony niż te pięć typowych objawów. Jestem ginekologiem-położnikiem. Specjalizuję się w leczeniu pacjentek z jajnikami, czyli dwoma małymi gruczołami o owalnym kształcie, które produkują estrogen, progesteron i testosteron, najważniejsze hormony związane z cyklem miesiączkowym, płodnością i ciążą. I w ramach obowiązkowej edukacji nie musiałam wiedzieć nic na temat skutków nieuchronnego spadku produkcji estrogenu lub jego związku z chorobami układu krążenia i neurodegeneracyjnymi, niektórymi rodzajami nowotworów oraz pogorszeniem jakości życia. Moim zdaniem nie jest to właściwe.
Moja nauka w zakresie położnictwa i ginekologii rozpoczęła się ponad 26 lat temu, ale niestety wygląda na to, że dzisiejsi rezydenci na tej samej specjalizacji nie zdobywają dużo większej wiedzy na temat medycyny menopauzy niż ja. Badanie przeprowadzone w 2013 roku przez naukowców z Uniwersytetu Johna Hopkinsa wykazało, że blisko 80 procent rezydentów czuło się mało kompetentnymi w trakcie omawiania lub leczenia menopauzy. Okazało się również, że tylko 20 procent rezydentur ginekologiczno-położniczych oferowało szkolenia z zakresu menopauzy.
Późniejsze badania opublikowane w czasopiśmie "Mayo Clinic Proceedings" ujawniły podobne wyniki uzyskane wśród rezydentów ginekologii i położnictwa, a także medycyny rodzinnej oraz chorób wewnętrznych. Rezydenci, którzy wzięli udział w tej ankiecie, deklarowali brak pewności siebie i kompetencji w radzeniu sobie z diagnozowaniem i leczeniem menopauzy, a także potrzebę i chęć dodatkowej edukacji. Prawie 94 procent respondentów wskazało, że szkolenie z zakresu menopauzy jest ważne lub bardzo ważne.
Jeśli wziąć pod uwagę te statystyki, nie jest zaskoczeniem, że większość lekarzy nie wie, jak prawidłowo rozmawiać z pacjentkami w okresie menopauzy, diagnozować je lub leczyć. Powodem jest to, że nikt ich tego nie uczy. Dzieje się tak, mimo że jedna trzecia Amerykanek doświadcza obecnie jakiegoś etapu menopauzy, a 51 procent całej populacji przejdzie ten zmieniający życie okres, jeśli będzie żyć wystarczająco długo.
Jeżeli czytają to inni lekarze lub władze uczelni medycznych, pozwolę sobie jasno wyrazić moją opinię i stanowisko: cała społeczność medyczna musi traktować menopauzę z należytą powagą, a to wymaga priorytetowego potraktowania inwestycji w programy uczenia przyszłych lekarzy, jak rozpoznawać i leczyć menopauzę. Na razie praktykujący lekarze zajmujący się leczeniem menopauzy muszą postępować proaktywnie i szukać szkoleń w organizacjach takich jak Towarzystwo Menopauzy, które oferują kursy doskonalenia zawodowego i certyfikaty w zakresie medycyny wieku średniego. Niezbędne jest również, aby lekarze znający się na menopauzie zabrali głos i pomogli innym klinicystom, którzy potrzebują i szukają wskazówek. Nasze pacjentki zasługują na lepszą opiekę, która powinna mieć formę rozpoznawania i uznawania objawów oraz leczenia niedoboru hormonów i wynikających z tego schorzeń.
Niewystarczająca definicja starzenia się
Jednym z subtelniejszych powodów, dla których kobiety nie otrzymują odpowiedniej opieki w okresie menopauzy, jest to, że w medycynie starzenie się jest łączone głównie z wiekiem chronologicznym (dosłownie tym, ile mamy lat). Jednak należałoby uwzględniać również wiek endokrynologiczny danej osoby, ponieważ tempo, w jakim starzeją się jajniki, jest dwa razy szybsze niż dla innych narządów ciała.
Starzenie hormonalne, podobnie jak chronologiczne, jest nieuniknione. Jednak dla starzenia hormonalnego, w odróżnieniu od większości aspektów starzenia chronologicznego, istnieją terapie medyczne, które pozwalają przywrócić poziom hormonów i zminimalizować skutki uboczne jego spadku. Podstawową jest hormonalna terapia zastępcza (HTZ; ang. hormone replacement therapy), znana również jako terapia hormonalna (TH; ang. hormone therapy) lub hormonalna terapia menopauzalna (HTM; ang. menopausal hormone therapy). Ja najchętniej używam terminu HTM. Są to różne nazwy tej samej metody. Jej cel jest bardzo prosty: zastąpienie lub uzupełnienie naturalnych hormonów, które nie są już wytwarzane w wystarczającej ilości przez organizm, aby zapewnić prawidłowy przebieg procesów inicjowanych i wspomaganych przez te hormony. Możesz to potraktować jak komunikat: "Kontynuujcie swoją pracę, komórki serca, neurony, komórki pęcherza i stawy".
Wiem, że wzmianka o hormonalnej terapii zastępczej może wywoływać wiele emocji, w tym strach. Jest to zrozumiałe. Terapia hormonalna ma "trudną przeszłość" i nie jest to podejście odpowiednie dla każdej kobiety. Ale w tej książce przedstawiam coś, czego być może nie otrzymałaś w gabinecie lekarza, a z czym powinnaś się zapoznać, a mianowicie kompleksowe omówienie hormonalnej terapii zastępczej. Zasługujesz na to, by zrozumieć prawdę o badaniach, które tak wiele kobiet odstraszyły od HTM. Nowe dowody wskazują na to, jak bezpieczna i skuteczna może być ona w zapobieganiu chorobom przewlekłym, które zaczynają się rozwijać wraz ze spadkiem poziomu estrogenu. Nie każda kobieta zdecyduje się na terapię hormonalną, ale każda zasługuje na rozmowę na ten temat. Omówienie tej terapii znajdziesz w rozdziale 7.
Istnieją również inne strategie wspomagające funkcjonowanie ciała i umysłu w okresie menopauzalnym i pomenopauzalnym. Cieszę się, że mogę zaprezentować Ci wszystkie te metody. Dziękuję, że zaufałaś mi, abym pomogła Ci poczuć się lepiej i jak najdłużej zachować zdrowie. Mam nadzieję, że odniesiesz korzyści z tego, czego się nauczyłam (i czego musiałam się oduczyć) w zakresie najlepszych strategii i podejść. Razem, dzięki uświadamianiu, edukacji i działaniom, możemy stać się częścią ruchu, który eliminuje bariery dla wysokiej jakości opieki menopauzalnej. Wszystko zaczyna się tu i teraz!