Wprowadzenie
Nie mogąc ustać na nogach, doczołgałam
się do telefonu i zadzwoniłam na pogotowie. Po kilku minutach moje
czterdziestoczterokilogramowe ciało zostało przypięte do noszy, a dźwięk
syreny ambulansu poniósł się echem po ulicach, obwieszczając mój rajd na
szpitalny oddział ratunkowy. Potworny ból brzucha, który zgiął mnie wpół
zaledwie kilka minut wcześniej, wciąż nie ustępował. Równie męczący był
trawiący mnie w środku niepokój, pochłaniający nędzne resztki mojej
energii.
Był gorący lipcowy dzień na wybrzeżu New Jersey, zaledwie sześć tygodni
po moich osiemnastych urodzinach. Moi przyjaciele cieszyli się letnim
słońcem na plaży, a ja w ciągu kolejnych dni, które wkrótce stały się
miesiącami, raz po raz lądowałam w szpitalnym łóżku. Osłabiona,
wyczerpana i zupełnie nieprzygotowana na to, co mnie czekało, dryfowałam
we mgle przejmującego bólu, snu, który nie przynosił ulgi w wyniszczającym mnie zmęczeniu, oraz depresji, która jeszcze się
pogłębiała na jawie.
Diagnoza, bardzo poważna, wydawała się niezaprzeczalna i przerażająca.
Agresywny rak jajnika siał spustoszenie w moim młodym, drobnym ciele. A przynajmniej tak mi powiedziano.
Pod pewnym względem ta diagnoza miała dla mnie sens. Po latach
strasznych skurczów, przewlekłej depresji i zaburzeń menstruacyjnych -
kiedy lekarze powtarzali mi, że jestem "normalną nastolatką i mam
normalne zaburzenia równowagi hormonalnej" - poczułam coś w rodzaju
ulgi, kiedy moje przeczucie się potwierdziło. Tak jak od dawna
podejrzewałam, wcale nie byłam "normalną nastolatką". Od lat zażywałam
środki przeciwdepresyjne i pigułki antykoncepcyjne. Mimo to dotkliwy ból
podczas miesiączki nie ustępował, czasami zmuszając mnie nawet do
opuszczania lekcji i zajęć sportowych, które uwielbiałam, a także do
rezygnacji z towarzyskiego chaosu nastoletniego życia. Objawy wcale nie
były typowe. Dla mnie było to jasne od początku, a teraz, wreszcie,
stało się jasne także dla moich lekarzy.
Miałam raka, co było rzeczą przerażającą. Przechodząc szereg zabiegów i operacji w różnych szpitalach, nie miałam pojęcia, jak nieprzewidywalne,
a przy tym uświadamiające staną się zdrowotne wyzwania, z którymi
przyjdzie mi się zmierzyć. Jeszcze nie wiedziałam, że po chirurgicznym
usunięciu guza wielkości kuli do kręgli z lewego jajnika pierwsza
diagnoza, którą usłyszałam, zostanie zmieniona. Rok później dowiedziałam
się, że nie był to rak jajnika, lecz błony śluzowej macicy.
W końcu pozbyłam się raka, a wraz z nim jajników, macicy, szyjki macicy
i jajowodów. Nie skończyłam jeszcze dwudziestu lat, a musiałam przejść
radykalną histerektomię i zmierzyć się z faktem, że nigdy nie będę miała
biologicznych dzieci. Następnego dnia rano po tej operacji lekarz
wręczył mi żółtą pigułkę w kształcie piłki do futbolu amerykańskiego i powiedział, że będę musiała zażywać taką codziennie przez kolejne
trzydzieści lat. Zawierała estrogen, którego moje ciało już nie mogło
wytwarzać. Mimo suplementacji hormonalnej brak narządów rozrodczych
produkujących naturalny estrogen zmusił mój organizm do przejścia w stan
menopauzy - dosłownie z dnia na dzień.
Kto w wieku dwudziestu lat myśli o symptomach i implikacjach menopauzy?
Nie byłam ani trochę przygotowana na to, co miało nadejść. Ogarnięta
przerażeniem i rozpaczą, czułam się w tym wszystkim kompletnie
osamotniona.
Kiedy teraz wracam do tego myślami, widzę, że się myliłam. Nawet na
samym dnie nigdy nie byłam sama. Bardzo wiele kobiet, z którymi obecnie
pracuję, ma na swoim koncie traumę, chorobę, cierpienie i depresję.
Przez wiele lat - a czasem nawet dekad - żyły z tym samym bólem w głębi
duszy i wyraźnymi, lecz uciszanymi podszeptami wewnętrznego głosu: "Coś
jest nie tak... Nie działa, jak powinno... Posłuchaj mnie, proszę,
posłuchaj".
Intuicyjna wiedza wielu z tych kobiet, tak jak moja, była wielokrotnie
bagatelizowana przez autorytety zewnętrzne. Wiele z nich, tak jak ja,
znalazło się na skraju zdrowotnego załamania, zanim zdały sobie sprawę,
że jeśli chcą wieść życie służące ciału i duszy, muszą przestać liczyć
na to, że sprawę załatwi jakaś cudowna pigułka, praktyka, plan bądź
system przekonań. One też musiały zmierzyć się z tym, że nasza
indywidualna i zbiorowa pogoń za jedną wielką przemianą - dzięki
praktyce duchowej, diecie i tym podobnym sposobom - nie doprowadzi nas
do upragnionego celu.
Musimy zrobić coś innego: radykalnie zwiększyć poziom odpowiedzialności
za własne zdrowie i to nie tylko fizyczne, ale także emocjonalne i duchowe. Musimy znaleźć wiarygodniejsze i bardziej kompleksowe metody
prowadzące do uzdrowienia. Tylko takie całościowe, holistyczne podejście
może pomóc ziścić nasze nadzieje i marzenia.
W moim przypadku świadomość, że muszę przejąć odpowiedzialność za całe
swoje zdrowie, przyszła po zabiegu histerektomii. W podszytych
niepokojem miesiącach po ostatniej operacji, którą przeszłam w połowie
studiów, przeprowadziłam się na Zachodnie Wybrzeże. Tam, pod koniec lat
dziewięćdziesiątych, gdy pracowałam jako kelnerka, poznałam szeroki
wachlarz metod medycyny alternatywnej i praktyk duchowych. I właśnie ta
praca z umysłem, ciałem i duchem stała się podstawą, dzięki której
odzyskałam swoje ciało, zdrowie i życie.
Pewnego dnia, który spędzałam nad jeziorem Tahoe, miałam szczęście
znaleźć swoją pierwszą mentorkę duchową - Debbie Lefay, której drobna
figura i rytmiczny głos kryły w sobie potężną, choć dziwnie brzmiącą
mądrość.
Po sesji tarota, która odmieniła moje życie, poczułam się poruszona na
poziomie wręcz pierwotnym. Nie spotkałyśmy się nigdy wcześniej, a media
społecznościowe jeszcze nie istniały, więc nie mogła znać żadnych
konkretów z mojej przeszłości. A jednak ta urzekająca istota tak
dokładnie nazwała to, co mnie spotkało, że poczułam się obnażona. Czy
miałam dość śmiałości, aby zaufać jej wskazówkom? Czy uznając
cykliczność życia i kierując się rytmami lunarnymi, naprawdę mogłam
znaleźć uzdrowienie, którego tak rozpaczliwie potrzebowałam? Debbie była
przekonana, że tak.
Przez te początkowe lata mój głos wewnętrzny, ten niewyraźny, lecz
niepodważalny szósty zmysł, który nazywamy intuicją, często kłócił się z intelektem preferującym podejście naukowe. Co było realne? Co było
czystymi, niedorzecznymi czarami-marami? Co było mądrością przekazywaną
z pokolenia na pokolenie, którą w końcu zduszono i odrzucono w imię
rozumu, logiki i wartości patriarchalnych?
Debbie nauczyła mnie, że fazy Księżyca odzwierciedlają cykl
menstruacyjny i że dzięki strategicznemu dostrojeniu się do księżycowego
rytmu mogę odnowić cykl, który utraciłam, gdy poświęciłam jajniki, aby
pokonać raka, cykl, którego nie potrafiłam odpowiednio celebrować z powodu zaburzenia równowagi hormonalnej. Była to fascynująca wyprawa do
królestwa zrozumienia, która w ostatecznym rozrachunku otworzyła przede
mną wiele dróg i możliwości.
Później, w dwa tysiące pierwszym roku, kiedy studiowałam na
Uniwersytecie Stanowym w San Francisco, miałam zaszczyt poznać sławnego
psychotraumatologa doktora Petera Levine'a. Zainspirowana jego pracą,
poszłam na terapię i osobiście doświadczyłam transformacyjnej mocy
uzdrowienia traumy dzięki jego metodzie Somatic Experiencing
ukierunkowanej na leczenie zespołu stresu pourazowego (PTSD) poprzez
połączenie fizjologii i psychologii.
Nadal wzbogacałam swój proces o pracę z cyklem lunarnym, a integracja
medycyny alternatywnej, nietradycyjnej duchowości i medycyny opartej na
dowodach zaowocowała powolnymi, lecz skutecznymi postępami w leczeniu.
Kilka lat później zostałam certyfikowaną instruktorką jogi, a potem
dietetyczką ajurwedyjską. Następnie zdobyłam certyfikat coacherki
zdrowia holistycznego ze specjalizacją w zakresie zmiany zachowania w Duke Integrative Medicine Center. Ponadto nabywałam wiedzy i praktyki
jako asystentka dydaktyczna doktor Marii Sirois i doktora Tala
Ben-Shahara, czołowych specjalistów w dziedzinach psychologii pozytywnej
i pedagogiki ukierunkowanej na potencjał rezyliencyjny.
Gdy przybywało mi wiedzy i doświadczenia, mój sceptycyzm intelektualny
coraz bardziej topniał, a ja coraz wyraźniej dostrzegałam, jak mylne
były moje wcześniejsze założenia. Astrologia, duchowość i medycyna
integracyjna nie istnieją w próżni. Są połączone i zestrojone z nauką.
Zgłębiając temat, odkryłam, że te dyscypliny łączą się także ze sobą
nawzajem.
Nauka i nieustanna praktyka poprawiały moje zdrowie fizyczne, a ponadto
zaczęłam doświadczać głębokiego poczucia integracji wewnętrznej.
Przekonałam się, że łączę w sobie podejście intuicyjne z naukowym i że
jestem zarazem uduchowiona i rzeczowa - aby zgrabnie to ująć, ukułam
termin "logika lunarna". To połączenie nauki i magii pozwoliło mi się
otworzyć i zaakceptować siebie całą, a w rezultacie zacząć żyć w zgodzie
ze swoimi naturalnymi skłonnościami i wewnętrznymi rytmami księżycowymi.
Nawet obecnie to rosnące poczucie dobrostanu, choć nigdy nie będzie
doskonałe, wciąż uwidacznia się w mojej odporności i zdolności do
pokonywania przeszkód z wdziękiem i siłą.
Dzięki tej pracy, którą wykonuję od ponad dziesięciu lat, miałam
zaszczyt zostać osobistą coacherką setek niezwykle ambitnych klientek, a równie wiele wspierałam przez internet w ich drodze ku uzdrowieniu, aby
mogły realizować swoje cele życiowe, unikając wypalenia zawodowego.
Czuję ogromną radość, pomagając im poprawiać zdrowie, polepszać
samopoczucie i osiągać sukcesy na ich własnych warunkach. Robimy to z poszanowaniem biologicznych i kosmicznych rytmów, które kierują ich
życiem, a horoskopy astrologiczne, coaching oraz praca z umysłem i ciałem umożliwiają im głębsze zrozumienie siebie. Ze spójności tych
działań płynie głębokie poczucie spokoju i ufności, że "cokolwiek się
zdarzy, dam radę".
Bardzo się cieszę, że teraz mogę podzielić się tym bogatym dorobkiem
także z tobą. Zanim jednak zagłębimy się w szczegóły, proponuję krótkie
wprowadzenie do koncepcji kosmicznego zdrowia poprzez zapoznanie się z jej podstawami.
Podstawy kosmicznego zdrowia
Koncepcja kosmicznego zdrowia łączy najnowsze badania ze starożytną
mądrością; to mariaż astrologii i faktów naukowych, którego celem jest
stworzenie holistycznego dobrostanu. Stanowi drogę do poprawy zdrowia
emocjonalnego, duchowego i fizycznego, respektując przy tym naszą
indywidualność i rolę we wszechświecie, a także naturę i cykliczność
życia.
Przyjrzyjmy się temu nieco dokładniej.
Astrologia bada korelację między ciałami niebieskimi a zdarzeniami na
Ziemi. Wyjaśnia, że wszystko i wszyscy są ze sobą połączeni.
Rozpatrując wielowymiarowe znaczenie momentu naszych narodzin przez
pryzmat astrologii, zyskujemy dostęp do mapy opisującej nasz potencjał.
Łącząc tę wiedzę ze współczesną nauką, taką jak psychologia pozytywna i medycyna integracyjna, możemy odblokować swoją naturalną ekspresję
zdrowia, dobrostanu i szczęścia.
Kosmiczne zdrowie pomaga nam wzmacniać odporność psychiczną, której
potrzebujemy, aby stawiać czoło życiu i je ulepszać. Uczy nas żyć w zgodzie z cyklami, pozwala pogłębiać samoświadomość i wzmacniać
naturalne zdolności samouzdrawiania.
Wstępna uwaga na temat zdrowia
Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych krajach panują znaczące
rozbieżności, jeśli chodzi o dostęp do opieki zdrowotnej, możliwość
dbania o własne zdrowie oraz rodzaje stresu, którym poddawane są
marginalizowane i ciemiężone grupy ludzi, przy czym sprawy mają się
zupełnie inaczej w przypadku osób uprzywilejowanych ekonomicznie,
zwłaszcza jeśli są białe. Jako cispłciowa, biała kobieta w pełni zdaję
sobie sprawę z tego, jak moja uprzywilejowana pozycja wspomogła mój
proces zdrowienia.
Chociaż ta książka nie dotyczy negatywnego wpływu niesprawiedliwości
systemowej na zdrowie ani w ogóle kwestii sprawiedliwości społecznej, to
jednak należy podkreślić, że opresyjne systemy stanowią przyczynę chorób
i nierówności, szczególnie w populacjach marginalizowanych. Nauka
rozpoznawania i burzenia opresyjnych modeli społeczno-ekonomicznych,
które sprzyjają złej kondycji społeczeństwa, jest częścią koncepcji
kosmicznego zdrowia.
Kosmiczne zdrowie polega na gromadzeniu narzędzi potrzebnych do
wzmacniania odporności, aby móc przeprogramować swoje wewnętrzne
struktury i podążać drogą wiodącą do lepszego zdrowia, samopoczucia i dobrostanu, pomimo wyzwań, z którymi musimy się mierzyć. Być zdrowym w społeczeństwie, w którym systemowo skazani jesteśmy na chorobę, to wręcz
rewolucja.
Pierwszorzędne znaczenie ma także radykalna zmiana definicji zdrowia.
Bardzo wielu ludzi, łącznie ze mną, żyje z przewlekłymi chorobami, które
prawdopodobnie nigdy nie zostaną wyleczone. Bez względu na to, co
wmówiła nam zachodnia medycyna, ja powiem tak:
Zdecydowanie możemy osiągnąć optymalnie dobre samopoczucie (stan
wellness), żyjąc z chorobą. National Wellness Institute definiuje
pojęcie "wellness" jako "autonomiczny i ewoluujący proces", który jest
"wielowymiarowy i holistyczny (...) Koncepcja wellness jest pozytywna i wspierająca"2. Osiągnięcie stanu wellness nie wymaga
perfekcji. Polega nie tyle na wyeliminowaniu określonych objawów, ile na
wytrwałym rozwijaniu odporności psychicznej i przeżywaniu życia pomimo
trudności. Możemy pozostawać w stanie wellness nawet w obliczu
nieuleczalnej choroby.
W trakcie swojej podróży ku uzdrowieniu możemy korzystać z dobrodziejstw
niekonwencjonalnej duchowości, nie negując przy tym wartości nauki i intelektu. Ponadto w chorobie możemy dostrzec okazję duchowej przemiany,
która przybliży nas do tego, kim naprawdę jesteśmy, a w rezultacie
umożliwi nam rozwój.
Jak korzystać z tej książki
Duch, który zamieszkuje twoje ciało, ta iskra, która je ożywia, posiada
niezwykłą zdolność czynienia cudów bez względu na przeszkody, z którymi
się mierzysz. Każda czytelniczka i czytelnik niniejszej książki ma
własne doświadczenia życiowe i odmienne dziedzictwo swojej kultury, ale
wszystkich nas łączy jedno: jesteśmy kosmicznymi istotami. Mam nadzieję,
że z lektury tej książki wyniesiesz to, co dotyczy właśnie ciebie, i wykorzystasz tę wiedzę do pobudzenia własnej uzdrawiającej magii.
W kolejnych rozdziałach znajdziesz historie zarówno moje, jak i moich
ambitnych klientek: Isobel, Cariny, Claire, Mari i wielu innych. Choć
każda z nich używa zaimków ona/jej, a ta książka kierowana jest do
każdego, kto identyfikuje się jako kobieta, zasady kosmicznego zdrowia
można dostosować do potrzeb osób niebinarnych i mężczyzn.
W treść książki wplotłam historie o potężnych archetypach mitologicznych
- cenne wzory do naśladowania, które wykorzystuję we własnym życiu i w pracy z klientkami. Uczą nas, jak łączyć w sobie całe spektrum naszej
wieloaspektowej natury - być kochającą i opiekuńczą, a jednocześnie
dynamiczną i zdecydowaną.
W książce znajdziesz też mantry i wskazówki do prowadzenia dziennika,
które mają ci pomóc lepiej przyswoić sobie to, czego się nauczysz, i dostroić swój kosmos wewnętrzny do tego zewnętrznego. Dołączyłam także
rytuały - niektóre wymagające działania, inne refleksji - aby ułatwić ci
praktyczne wdrożenie uzyskanego wglądu w swoje życie.
Możesz czytać całą książkę od początku do końca albo zagłębić się w rozdział, który akurat do ciebie przemawia. Fundamentalna zasada
kosmicznego zdrowia głosi, że zdrowie nie jest celem, który osiągasz raz
na zawsze, lecz nieustanną drogą. Pamiętaj, że proces uzdrawiania jest
właśnie tym - procesem. Wracaj do każdego rozdziału tak często, jak
będzie ci to potrzebne.
W swojej pracy i w tej książce wykorzystuję astrologię jako narzędzie do
odkrywania siebie i do samorozwoju, a nie do przewidywania przyszłości
albo diagnozowania chorób. Astrologia pomaga odkrywać nasze mocne i słabe strony, dzięki czemu możemy świadomie okiełznać swój proces
uzdrawiania, wzmocnić odporność psychiczną i osiągnąć samorealizację.
Moim celem w tej książce jest połączenie kluczowych pojęć
astrologicznych z pokrewnymi badaniami i pojęciami z psychologii
pozytywnej oraz medycyny integracyjnej, podkreślam jednak, że nie
przedstawiam tych zagadnień w sposób wyczerpujący ani ostateczny.
Niniejsza książka nie jest kursem astrologicznym ani jedynym
podręcznikiem do astrologii, jakiego ci potrzeba. Zapoznam cię z niektórymi kluczowymi komponentami horoskopu (kosmogramu) urodzeniowego,
ale nie jest moim zamiarem uczenie cię jego interpretacji.
W części pierwszej poznasz pięć zasad kosmicznego zdrowia, a także
powiązania między astrologią i zdrowiem. Po przeczytaniu tej sekcji
będziesz wyposażona w odpowiednie nastawienie i narzędzia, aby rozpocząć
zgłębianie własnego zdrowia w zupełnie nowy sposób.
Część druga zaznajomi cię z zagadnieniem cykliczności życia. Zaczniesz
stosować tę nową świadomość w praktyce i doświadczać rytmiczności życia
w zgodzie z solarnymi i lunarnymi cyklami.
W części trzeciej zbadasz główne komponenty swej astroindywidualności:
znaki Słońca, Księżyca i ascendentu. Ich zrozumienie pomoże ci pojąć
własną strukturę astrologiczną. Przeanalizujemy te kluczowe elementy
horoskopu urodzeniowego - twojego astrologicznego planu otrzymanego przy
narodzinach - aby się dowiedzieć, jak kosmos wpływa na twoje określone
potrzeby i co czyni cię tak niepowtarzalnie fantastyczną. (Przyjrzymy
się tym komponentom twojego kosmogramu oraz innym kosmicznym wpływom
przez pryzmat znaków zodiaku, ale nie domów astrologicznych.
Przedstawienie pełnego znaczenia tych ostatnich, zwłaszcza w odniesieniu
do twojego indywidualnego horoskopu, byłoby przedsięwzięciem ogromnym i niemożliwym do zrealizowania w tej książce).
Zważywszy na decydującą funkcję emocji w psychosomatyce i holistycznym
zdrowiu, zaczniemy od przyjrzenia się twojemu natalnemu (urodzeniowemu)
znakowi Księżyca, który ma znaczący wpływ na głębsze potrzeby
emocjonalne i samopoczucie. Określimy też odpowiednie rytuały, które
pomogą ci wzmocnić energię, poprawić koncentrację i zadbać o ogólny
dobrostan w lepszych i gorszych chwilach.
W części czwartej, która stanowi serce tej książki, będziemy zgłębiać
pozostałe ciała niebieskie - Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna,
Chirona, Urana, Neptuna i Plutona - i przekonasz się, jaki wpływ
wywierają na ciebie, twoje życie i ten nowy rytm, który zaczynasz
wdrażać i z niego korzystać3.
Po lekturze tej części zyskasz pełny i nieograniczony dostęp do tego, co
nazywam twoimi supermocami - do tego spektrum cech i skłonności, które
czyni cię wyjątkową i w pełni tobą. Oto, gdzie mieści się twoja osobista
formuła kosmicznego życia. Zrozum, tu nie chodzi o jakąś bajkową magię,
ale bardzo realną moc, z której nauczysz się korzystać dla dobra
własnego zdrowia i życia.
Dzięki takiemu podejściu wiele moich klientek osiąga wszechstronne
poczucie zdrowia i dobrostanu, a jednocześnie spełnia się zawodowo,
tworzy związki pełne uczucia i bliskości, zacieśnia więzi rodzinne.
Wiele z nich zaczęło też stosować dietę sezonową i intuicyjną,
nawiązywać nową relację ze swoim ciałem i ruchem, a także nabierać
zaufania nie tylko do swej fizyczności, ale i głęboko zakorzenionego
poczucia więzi, znaczenia i celu. Podjęły wewnętrzną podróż ku
emocjonalnemu dobrostanowi i duchowej harmonii, a do swego celu dążą
poprzez wzmacnianie odporności psychicznej.
Niezależnie od trudności, które być może napotkasz na swojej drodze,
niniejsza książka pokaże ci, jak odblokować upragniony dobrostan. Nie
mogę się doczekać, kiedy i ty dołączysz do tysięcy innych, którzy
skorzystali z tej wiedzy i przekształcili swoje życie w satysfakcjonujące i wielowymiarowe odzwierciedlenie swojego kosmicznego
zdrowia.
ROZDZIAŁ 1
Pięć zasad kosmicznego zdrowia
Moja podróż, podobnie jak podróż wielu
moich klientek, a być może także i twoja, zaczęła się od kryzysu i chaosu. Trawiona cierpieniem, strachem i niemal rozpaczą, bałam się nie
tylko tego, że zgubiłam drogę, ale także tego, że straciłam szansę na
zdrowie i szczęście. To początek niezwykle zniechęcający. Szamoczemy
się, potykamy, upadamy - i to naturalne. A jednak, zanurzonym w tym
najmroczniejszym mroku, niczym bogini Chaos, jest nam pisane
odnalezienie Miłości i Światła.
Wiedz jedno: to nie jest typowy poradnik o zdrowiu. Pomoże ci dostrzec,
że twój chaos to święta brama do głębszych pragnień sukcesu, jakkolwiek
go zdefiniujesz, i samorealizacji. Jednak, chociaż ta książka może
głęboko cię poruszyć, jej celem nie jest "naprawianie" niczego ani
nikogo.
Być może w tej chwili twój chaos działa na ciebie zniechęcająco, ale w trakcie podróży, w którą właśnie wyruszasz, ułatwi ci przejście licznych
wewnętrznych i zewnętrznych transformacji.
W pierwszej kolejności skupimy się na pięciu podstawowych zasadach
kosmicznego zdrowia:
Zasada 1: Żyj w zgodzie z cyklami.
Zasada 2: Buduj odporność psychiczną, klucz do zdrowia.
Zasada 3: Poznawaj siebie... To niekończąca się przygoda.
Zasada 4: Otwórz się na paradoks "zarówno/jak i".
Zasada 5: Uwolnij swoją uzdrawiającą magię.
Zanim dogłębnie zbadamy te zasady, musimy obalić kilka popularnych mitów
dotyczących kosmosu i naszego zdrowia. W tych solidnych podstawach
znajdziesz - tak jak znalazło wiele innych osób, które poznasz na
kartach tej książki - oparcie i siłę w lepszych i gorszych chwilach
życia.
Dlaczego "kosmiczne" zdrowie?
Moja interpretacja pojęcia "kosmiczny" obejmuje wszystkie znaczenia
słowa "kosmos" - zarówno dawne, jak i współczesne.
W starożytnej Grecji "kosmos" oznaczał "piękny porządek"4 -
zorganizowaną całość, która czyni życie pięknym. Dzisiaj tym słowem
opisujemy wszechświat pojęty dosłownie jako zbiór gwiazd, planet i księżyców - ten budzący podziw i respekt bezkres, który widzimy na
nocnym niebie. Ponadto dla niektórych kosmos jest magiczno-mistycznym
królestwem, rozpatrywanym w kategoriach duchowych.
W tej książce pojęcie "kosmiczny" obejmuje wszystkie wymiary zdrowia i dobrego samopoczucia: psychiczny, duchowy, emocjonalny i fizyczny.
Dążenie do kosmicznego zdrowia oznacza więc spajanie tych różnych
elementów siebie i swojego dobrostanu, a zatem tworzenie własnego
"pięknego porządku". Włączając w ten proces astrologię, zyskujesz dostęp
do mądrości i przewodnictwa kosmosu w dzisiejszym tego słowa znaczeniu,
i tworzysz potężną więź z rytmem i nurtem wszechświata.
Świeże spojrzenie na zdrowie
Skoro już ustaliliśmy znaczenie słowa "kosmiczny" w odniesieniu do
pojęcia "kosmiczne zdrowie", przyjrzyjmy się teraz "zdrowiu".
Zachodnia medycyna zazwyczaj definiuje zdrowie jako brak choroby.
Będąc osobą, która pokonała raka, pracowniczką służby zdrowia oraz kimś,
kto żyje z przewlekłą chorobą, uważam tę definicję za ograniczającą i niesłusznie wykluczającą. Zgodnie z nią zarówno ja sama, jak i znaczna
część moich znajomych, klientek i krewnych nie jest i nigdy nie będzie
zdrowa.
Żywię wielki szacunek i uznanie dla zachodniej medycyny, która - bądźmy
szczerzy - odegrała olbrzymią rolę w mojej zwycięskiej walce z rakiem.
Jednakże w kwestii definicji zdrowia opowiadam się za mniej tradycyjną i szerszą interpretacją tego pojęcia. Zamiast definiować zdrowie w kategoriach tego, czym nie jest - chorobą - wolę rozumieć je zarówno
jako stan (bycie), jak i proces (stawanie się). Zatem zdrowie to
wielowymiarowa świadomość, która zasila i pielęgnuje fizyczną
egzystencję, zdolności duchowe i twórcze, pragnienia intelektualne, a wreszcie niemniej ważne zdrowie emocjonalne.
Kosmiczne zdrowie dopuszcza niedoskonałość i nawroty choroby, może nawet
współistnieć z chorobą. Pozwala każdemu ewoluować na swój sposób i adaptować się do życiowych wybojów, a jednocześnie prowadzić spełnione
życie.
Kosmiczne zdrowie, jakiego dla ciebie pragnę i ku któremu poprowadzę cię
w dalszej części tej książki, pozwoli ci pielęgnować współczucie wobec
samej siebie i innych, a przy tym wieść życie pełne znaczenia i piękna.
Tego znaczenia i piękna nie zapewni ci jednak powierzchowna satysfakcja
z osiągnięć i pozorów. Zapewni ci je rozwój samoświadomości, która
stanowi niezbędny element samorealizacji na najwyższym poziomie.
Być może powyższy opis nie przypomina żadnej znanej ci definicji
zdrowia. To dlatego, że wpojono nam wiele mitów na temat samego zdrowia
i tego, co to znaczy być zdrową. Oto kilka z nich:
Być zdrową znaczy być idealną: mieć idealny wskaźnik BMI, idealnie
przestrzegać diety do końca życia, mieć idealnie opracowany program
ćwiczeń i być idealnie wolną od wszelkich chorób.
Być zdrową znaczy osiągnąć trwałą i niezachwianą równowagę życiową.
Być zdrową znaczy mieć ciało, które wygląda w określony sposób.
Być zdrową znaczy żyć bezstresowo.
Bycie zdrową wymaga wielkiego wysiłku, dyscypliny i poświęcenia. Aby
być zdrową, musimy odczuwać mniej przyjemności i pozwalać sobie na
mniej zabawy.
Te kulturowe przekonania często oddalają nas od prawdziwego zdrowia i dobrego samopoczucia. Nie umiejąc odmówić sobie przyjemności,
rezygnujemy z dążenia do kwitnącego zdrowia. Albo przeciwnie, popadamy w obsesję na punkcie idealnego zdrowia, idziemy na całość i narzucamy
sobie surowe ograniczenia, a te pozbawiają nas radości i więzi, które
raczej poprawiłyby nasze zdrowie, niż mu zaszkodziły. Niektóre z nas
mogą miotać się od jednej skrajności (surowych ograniczeń) do drugiej
(totalnego folgowania sobie).
Pielęgnowanie zdrowszej relacji ze zdrowiem
Aby osiągnąć kosmiczne zdrowie, najpierw musimy naprawić i rozszerzyć
swoje podejście do samego zdrowia. Przyjrzyjmy się kilku mitom na jego
temat i przyjmijmy bardziej inspirujące przekonania dotyczące tego, co
to znaczy być zdrową.
MIT: Równowaga jest niezbędna do zdrowego życia.
Światowej sławy muzyczka. Odnosząca sukcesy przedsiębiorczyni.
Dyrektorka spółki, żona i mama. Wszystkie te kobiety są moimi
klientkami, i tak samo jak tobie wpajano im, że równowaga to jeden z upragnionych i niedościgłych ideałów zdrowego życia. A jednak te
klientki chcą po prostu wyzwolić własny geniusz. Chcą zarządzać swoją
energią, a nie czasem, i w ten sposób zagłębiać się w swój mistycyzm,
aby dać światu coś ważnego - nawet jeśli oznacza to tymczasowe
poświęcenie równowagi.
Pragniemy samorealizacji. Pragniemy stawać się lepszą wersją siebie tak
gruntownie i tak często, jak to możliwe. Pragniemy czuć spełnienie i więź, odnosić sukcesy i rozkwitać. Pragniemy służyć większemu dobru.
Chcemy wiele i jesteśmy gotowe sięgnąć po to wszystko.
Tak jak Ziemia i Księżyc, życie podlega pewnym rytmom. Zmienia się,
ewoluując między kolejnymi porami roku. My również przechodzimy przez
naturalne cykle: od początków przez etapy kulminacji do okresów
wyciszenia. Dlatego krążymy od porządku do chaosu i z powrotem do
porządku. Zdolność adaptacji do tego stale zmieniającego się rytmu jest
prawdziwym przejawem zdrowia. Aby ją osiągnąć, musimy najpierw
zaakceptować fakt, że właśnie ta elastyczność - a nie równowaga -
wzmocni naszą zdolność do wywierania większego wpływu. Co więcej, to ona
w największym stopniu podtrzymuje nasze kosmiczne zdrowie.
MIT: Optymalne zdrowie to stan wyłącznie fizyczny.
Zdrowie nie jest czymś, co widać. I nie definiuje go brak choroby,
"idealny" wzrost czy "doskonała" praktyka duchowa. Zdrowie jest
uwarunkowane w takim samym stopniu dobrostanem emocjonalnym -
obejmującym umiejętność radzenia sobie z niepewnością i trudnościami -
co sprawnością ciała fizycznego.
Jeśli traktujemy emocje z ciekawością i pokorą, chcąc je zrozumieć w kontekście przeszłości i teraźniejszości (włącznie z kosmicznymi
warunkami panującymi przy naszych narodzinach i obecnie), możemy w nie
wnikać i je przeżywać. To pragnienie odczuwania nie może ograniczać się
wyłącznie do emocji pozytywnych. Musi obejmować także te trudne, jak
wściekłość, strach, wstyd i smutek, bo i one stanowią część ludzkiego
doświadczenia.
Dzięki włączeniu dobrostanu emocjonalnego w nasze poszukiwania zdrowia
możemy uleczyć wiele wzajemnie powiązanych ze sobą części naszej istoty.
Jedna z moich klientek doświadczyła tego rodzaju uzdrowienia, kiedy
postanowiła zakończyć swój długotrwały związek. Choć bała się zostać
sama i czuła się przytłoczona swoimi emocjami, to jednak czas, oddalenie
i wsparcie pomogły jej nauczyć się przeżywania własnych uczuć. Ponadto
uświadomiła sobie, że doświadczywszy pełnej gamy emocji, poczuła się
zdrowsza i odporniejsza psychicznie.
MIT: Twoje zdrowie powinno być maksymalnie zbliżone do ideału.
Żyjemy w czasach ewolucji opieki zdrowotnej i tak szybkich innowacji w tej dziedzinie, że uwierzyliśmy, iż wszystko można i trzeba wyleczyć.
Zbyt często wmawia się nam, że doskonałe zdrowie to stan, który możemy i powinniśmy osiągnąć i zachować na zawsze. A to po prostu nieprawda. Tak
się nie da. Sama żyję z chorobą przewlekłą i mimo zdrowotnych problemów
radzę sobie świetnie, więc ty też możesz.
Być zdrową znaczy nieustannie się zmieniać, rozwijać i stawać. Ostrzega
się nas przed etapami przejściowymi, a jednak mistrzyni life coachingu i bestselerowa autorka Nancy Levin mówi, że musimy "celebrować fazę
pomiędzy już nie i jeszcze nie". Dzięki temu stajemy się lepszymi,
autentyczniejszymi wersjami samych siebie.
"Niedoskonałość" jest zdrowa, piękna i zasługuje na naszą długofalową
uwagę.
MIT: Stres szkodzi zdrowiu.
Już za długo demonizujemy stres, podczas gdy w rzeczywistości często
idzie on w parze z samorealizacją. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio
doświadczyłaś w swoim życiu rozwoju: gdy musiałaś wykonać zupełnie nowe
zadanie, zdobyć się na jakiś wielki krok albo nawet wyjść za mąż.
Wszystkie te wzbogacające życie działania są źródłem znacznego stresu.
Stres towarzyszy wzrostowi. Unikanie go może wstrzymywać nasz rozwój, co
nie tylko nie służy zdrowiu, ale wręcz przynosi efekt przeciwny do
zamierzonego. Powinnyśmy raczej skupić się na zrozumieniu stresu i zarządzaniu nim. Nauczyć się go akceptować, a w rezultacie stać się
silniejszymi, mądrzejszymi, bardziej twórczymi i spełnionymi.
Aby zebrać te cenne plony umiejętnego zarządzania stresem, musimy uznać,
że istotna jest nie tylko nasza produktywność, ale także uzupełnianie
zapasów. To oznacza, że musimy jeść, aby dostarczać organizmowi wartości
odżywczych, spać, aby regenerować energię, łagodzić stres, czerpać
radość z życia i satysfakcję z pracy oraz budować bliskość z najbliższymi nam osobami.
Ten cykl składający się z wyczerpywania i uzupełniania zapasów zachodzi
w naszym organizmie nieustannie. Codziennie pięćdziesiąt do
siedemdziesięciu miliardów komórek w ludzkim ciele obumiera, a jednocześnie powstaje taka sama liczba nowych. Podobnie, żeby zbudować
masę mięśniową, najpierw należy nadwerężyć mięśnie, podnosząc ciężary
albo wykonując wyczerpujący trening cardio. Następnie, aby zapobiec
długotrwałej kontuzji, musimy dać im czas na regenerację.
Na poziomach emocjonalnym i duchowym również doświadczamy tego cyklu
wyczerpywania i uzupełniania zapasów. Etap wyczerpywania, który może
przejawiać się w postaci spadków energii, braku motywacji,
rozczarowania, trudności albo chaosu, jest częścią prawdziwego życia.
Być zdrową znaczy być zdolną stawiać czoło życiu takiemu, jakim jest, a nie jakim "powinno" być, a jednocześnie zmierzać w obranym przez siebie
kierunku. Oczywiście po drodze trzeba robić przerwy, żeby naładować
emocjonalne i duchowe "baterie".
Na każdym poziomie zdrowie jest ściśle związane ze zdolnością stawiania
czoła wyzwaniom, a potem uzupełniania powstałych ubytków energii.
MIT: Bycie zdrową wymaga ciężkiej pracy.
Przekonano nas, że musimy dążyć do "idealnego" zdrowia, a my wciąż
jesteśmy dalekie od tego niemożliwego do osiągnięcia ideału. Nieustanna
pogoń za doskonałością i zdrowiem przyczynia się do wyczerpywania
zapasów, wypalenia i uczucia wstydu, a przecież zdrowie to przyjemny i naturalny stan, szczególnie kiedy dostroimy się do cykliczności życia.
Przyjrzymy się temu w następnej kolejności.
Podstawowe zasady kosmicznego zdrowia
Skoro już obaliłyśmy kilka mitów na temat zdrowia i kosmosu, połączmy te
pojęcia w jasny obraz, aby przekonać się, co kosmiczne zdrowie oznacza
dla ciebie. Do tych pięciu zasad, o których wspomniałam wcześniej, a które wyjaśnię w niniejszej części, będziemy odwoływać się wielokrotnie.
Są to zarazem umiejętności, które rozwiniesz w trakcie lektury tej
książki. Pomyśl o nich jak o barierkach ochronnych, które będą
utrzymywały cię na drodze ku kosmicznemu zdrowiu.
ZASADA 1: Żyj w zgodzie z cyklami.
Słońce wschodzi i zachodzi. Księżyca przybywa i ubywa. Żyjemy na
planecie, która obraca się wokół własnej osi, wskutek czego następują po
sobie na przemian dzień, okres światła, i noc, zbliżony długością okres
ciemności. Oto proste przykłady ukazujące cykliczne funkcjonowanie
kosmosu.
Nasze ciała również funkcjonują cyklicznie. Organizm ludzki (a także
roślinny i zwierzęcy) reaguje biologicznie na rytm dnia i nocy.
Większość komórek i tkanek dostrojona jest do "zegarów" cząsteczkowych,
które działają najefektywniej, kiedy zsynchronizowane są z zewnętrznym
cyklem świata i ciemności, który odzwierciedlają. Na przykład rytm
okołodobowy, czyli dwudziestoczterogodzinny cykl regulujący pory snu i czuwania, działa najlepiej w synchronizacji z cyklem nocy i dnia.
Ten rytm wspiera funkcjonowanie mózgu, wysyłając sygnał do podwzgórza,
czyli niewielkiej struktury mózgu, wielkości mniej więcej migdała.
Podwzgórze wspólnie z przysadką mózgową uruchamiają nadnercza, które
rano wytwarzają kortyzol wybudzający nas ze snu, a wieczorem melatoninę
zwiększającą senność. Ten ważny układ neuroendokrynologiczny zwany osią
HPA kontroluje nasz autonomiczny układ nerwowy i umożliwia prawidłowe
działanie hormonów podczas każdego etapu dwudziestoczterogodzinnego
cyklu. Ta dzienno-nocna oscylacja hormonalna stanowi podstawę wszelkich
funkcji poznawczych. W rezultacie dzięki życiu w zgodzie z naturalnym
cyklem światła i ciemności narzucanym przez obrót Ziemi wokół własnej
osi i roczny obieg wokół Słońca nasze ciało może funkcjonować lepiej.
Kiedy zaburzamy ten naturalny cykl - na przykład poprzez nadmiar
sztucznego światła w nocy albo zbyt późne chodzenie spać - nasz
naturalny zegar wewnętrzny się rozregulowuje. Podwzgórze nie wykonuje
swojego zadania, a symfonia hormonów, którą tworzy, jest pozbawiona
harmonii. Metabolizm, nastrój i funkcje poznawcze są zaburzone,
efektywność spada, a poziom poprawiającej nastrój serotoniny zanadto się
obniża. To wszystko zmusza nas do coraz większego wysiłku, a w rezultacie zaczynamy czuć się jeszcze gorzej. Nasz układ odpornościowy
słabnie, co czyni nas podatniejszymi na kryzysy zdrowotne.
Za życie niezsynchronizowane z solarnymi i kosmicznymi cyklami płaci się
wysoką cenę, a jednak ten błąd popełniany jest aż nazbyt często we
współczesnym społeczeństwie, które nieustannie lekceważy naturalne
rytmy. Nasze kalendarze i harmonogramy dowodzą, że te istotne cykle
wcale się dla nas nie liczą. Odpędzamy ciemności sztucznym światłem i różnymi urządzeniami. Pracujemy i odpoczywamy według zegara, a nie
wschodów i zachodów Słońca. Nie sugeruję, żeby zrezygnować z elektryczności, a zasypiać i budzić się ze Słońcem, mówię tylko, że
warto uszanować rytmy biologiczne.
Synchronizacja okołodobowa, czyli zorganizowanie swoich czynności w taki
sposób, aby odpowiadały rytmowi dobowemu, pomaga zoptymalizować
rytmiczność zachodzących w ciele procesów. Powrót do życia lepiej
zsynchronizowanego z rytmami okołodobowymi i kosmicznymi stanowi ważny
krok w kierunku dobrostanu psychicznego, emocjonalnego i fizycznego. W osiągnięciu tego celu pomogą nam proste czynności, takie jak wyłączanie
urządzeń cyfrowych każdego wieczoru o określonej godzinie.
Rytm okołodobowy to potężny, ale niejedyny rytm, który na nas
oddziałuje. Dwa inne, które również wywierają na nas swój wpływ, to rytm
ultradobowy (ultradialny) i infradobowy (infradialny). Ten pierwszy
obejmuje czas krótszy niż dwadzieścia cztery godziny i powtarza się
wielokrotnie w ciągu dnia. Podstawowym rytmem ultradobowym jest tak
zwany podstawowy cykl odpoczynku i aktywności, czyli BRAC (ang. basic
rest-activity cycle). Ten cykl składa się z interwałów
osiemdziesięciominutowej aktywności i dwudziestominutowego odpoczynku;
wpływa na poziom energii i koncentracji oraz na cykle snu obejmujące
fazę REM i NREM. Rytmy infradobowe charakteryzują się dłuższym czasem
trwania. Na przykład miesięczny cykl menstruacyjny przebiega zgodnie z rytmem infradobowym, odzwierciedlając rytm okołoksiężycowy. Biologiczna
reakcja organizmu na pory roku to także rytm infradobowy zwany
okołorocznym.
Nie musimy dokładnie analizować ani nawet rozumieć tych wszystkich
cykli, ale warto sobie uświadomić, że życie to cała gama rytmów, którym
nieustannie podlegamy, tych wewnętrznych i tych zewnętrznych: rytmów
wszechświata i planet.
Życie w zgodzie z cyklami Słońca i Księżyca będzie najbardziej naturalną
rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobisz. Jesteś do tego fizycznie, psychicznie
i emocjonalnie zaprogramowana. Twoje ciało jest przystosowane do
funkcjonowania według tych cykli. Chodzi o to, żeby przestać marnować
czas i energię na walkę z nimi i po prostu im się poddać - ponieważ
znakomicie sterują naszą biologią. Kiedy żyjemy w zgodzie z nimi,
wszystko staje się łatwiejsze.
ZASADA 2: Buduj odporność psychiczną, klucz do zdrowia.
Aby zapanować nad zmiennością swojego życia i zdrowia, musimy umieć
zarządzać etapami między tym, co jest, a tym, co będzie. Musimy umieć
znosić i wpływać na chaos, a to wymaga ciągłego rozwijania odporności
psychicznej.
Odporność psychiczna to umiejętność stawiania czoła zmianom i zdolność
do adaptacji w nowych warunkach, a także dochodzenia do siebie po
trudnych sytuacjach. Jest to pojęcie odnoszące się do jednostek, grup
osób i całych społeczności. Dzięki odporności psychicznej możemy nie
tylko wrócić do normy po przeżyciu katastrofy, rozczarowania czy
niepowodzenia, ale także stać się silniejszymi. W ten sposób zyskujemy
poczucie władzy nad własnym życiem.
Chociaż korzyści wynikające z odporności psychicznej są doceniane, samo
pojęcie jest często źle rozumiane. Odporność psychiczna nie oznacza
zagłuszania żalu ani też unikania bądź tłumienia bólu odczuwanego w burzliwych chwilach życia. Nie ma też nic wspólnego z przekonaniem, że
"bez zachodu nie ma miodu", z braniem się w garść ani trzymaniem fasonu
za wszelką cenę.
Prawdziwa odporność psychiczna wymaga uwrażliwienia się na własne
emocje, a w razie potrzeby dopuszczenia ich do siebie w pełni. Na
płaszczyźnie zdrowotnej kontrolowanie, tłumienie lub negowanie emocji
może wywoływać fizyczne objawy wszelkiego rodzaju: przewlekły ból,
bezsenność, bóle głowy, wahania wagi, zaburzenia gospodarki hormonalnej
i wiele innych, a każdy z nich może przyczyniać się do powstawania
chorób.
Rozwijać odporność psychiczną znaczy rozumieć swoje emocje i je
odczuwać, a jednocześnie posuwać się naprzód. Jej pielęgnowanie - w sobie i w naszych społecznościach - wymaga odwołania się do swej
ludzkiej natury. To praca na poziomie relacyjnym. Aby stać się naprawdę
odpornymi psychicznie, musimy pielęgnować i celebrować własną
wrażliwość, a nie spychać ją na bok.
WSPÓLNE CECHY ODPORNYCH PSYCHICZNIE
Aby dokładniej wyjaśnić ci, czym jest odporność psychiczna, poniżej
przedstawiam kilka cech wspólnych dla osób odpornych psychicznie:
Pielęgnują znaczące relacje i mocną sieć wsparcia społecznego.
Doktor Maria Sirois, moja mentorka w dziedzinie psychologii pozytywnej,
której nauki wpłynęły na sposób, w jaki postrzegam odporność psychiczną,
nauczyła mnie, że lepszy chór niż paczka. Zamiast polegać na paczce
znajomych, czyli grupie ludzi, do których pasujemy, potrzebujemy chóru,
czyli grupy, do której naprawdę należymy. Chór wspiera nas i w gorszych,
i w lepszych chwilach. Nawet kiedy nie mamy swojego chóru ludzi, możemy
stworzyć go w sobie poprzez dbanie o siebie, zbudowanie więzi z ukochanym zwierzakiem albo znalezienie bratniej duszy w artystach,
muzykach lub poetach, których dzieła głęboko nas poruszają. Również
przyroda może stać się częścią naszego chóru. Dzięki wsparciu zarówno w chwilach trudnych, jak i szczęśliwych, możemy naprawdę rozkwitać.
Patrzą na świat przez zaróżowiony realizm.
Choć szeroko spopularyzowana psychologia pozytywna okazała się potężna i pod wieloma względami korzystna, to jej prawdziwe znaczenie i przesłanie
zostało zniekształcone i stało się raczej pozytywną mitologią. W rzeczywistości bycie optymistką za wszelką cenę nie zapewni ci ani
korzyści, ani oparcia. Taki bezgraniczny, bezpodstawny optymizm wręcz
nie pozwala zainicjować zmian, które w rezultacie wzmocniłyby naszą
odporność psychiczną.
Pozytywne myśli same w sobie nie mogą zapewnić nam pożądanych
rezultatów. Jednak optymizm, któremu towarzyszy poczucie realizmu, co
nazywam "zaróżowionym realizmem", uczyni cię realistką oraz mistrzynią
dostrzegania czegoś dobrego we wszystkim: kimś, kto umie odnaleźć
korzyści, a nawet wydobyć znaczenie ukryte w życiowych kryzysach.
Mają w sobie ufność, wiarę i wdzięczność
Żyjąc w zgodzie z wewnętrznymi i zewnętrznymi rytmami, możemy pogłębić
swoje zaufanie do nich, a dzięki temu łatwiej zaakceptować fakt, że tak
jak po nocy nastaje dzień, tak po gorszych chwilach przyjdą lepsze. Ta
świadomość sprawia, że pośród życiowych wzlotów i upadków możemy
odczuwać wdzięczność. Z kolei wiara (tego pojęcia używam tu w nietradycyjnym, bezwyznaniowym znaczeniu) wyzwala w nas podziw, respekt,
zdumienie, współczucie i wdzięczność. Daje nam też zdolność do
wybaczania i pozwala pogłębiać poczucie przynależności oraz więzi
łączące naszą rodzinę i społeczność. Kiedy pokładamy ufność i wiarę w sobie, we wszechświecie i w rytmach życia, możemy dostrzec podstawową
dobroć wszechświata, wierzyć w nią i być za nią wdzięczne. W niniejszej
książce będziemy zgłębiać duchowość właśnie z tej perspektywy rozwijania
ufności i wiary zarówno na poziomie doświadczenia osobistego, jak i szerszego, kosmicznego.
Otwierają się na swoją wrodzoną kreatywność - i dobrze się przy tym
bawią
Jeśli myślimy twórczo na co dzień, nierzadko rozwiązania nawet
najtrudniejszych sytuacji stają się dla nas oczywiste. Im częściej
pozwalamy sobie na śmiech i radość, tym swobodniej przepływa przez nas
kreatywność. A to właśnie śmiech i kreatywność dają nam siłę, dzięki
której podnosimy się po potknięciu i odkrywamy nowe, pomysłowe
rozwiązania.
Żyją z uporem.
Im bardziej dostrajamy się do swojej prawdy i celu, tym większe
prawdopodobieństwo, że zawalczymy o wielkie marzenia. To, rzecz jasna,
przyczyni nam stresu i wyzwań, z którymi będziemy musiały się zmierzyć.
Rozwijając w sobie upór - który Angela Duckworth, autorka Uporu,
bestsellera z listy "New York Timesa", definiuje jako "połączenie
wytrwałości i pasji" - wzmacniamy zdolność pokonywania przeszkód z niesłabnącą nieustępliwością. Jej książka jest błyskotliwie napisana,
ale szczególnie podoba mi się, jak opisuje upór na swojej stronie
internetowej, w dziale "Często zadawane pytania": "Upór ma związek z czymś, co niektórzy badacze nazywają "najwyższą troską" - z celem, na
którym zależy ci tak bardzo, że podporządkowujesz mu niemal każde
działanie, i który nadaje znaczenie niemal wszystkiemu, co robisz. Upór
to niezachwiane trzymanie się tego celu. Nawet kiedy upadniesz. Nawet
kiedy sknocisz. Nawet kiedy twoje postępy są niepewne albo powolne.
Talent i szczęście są ważne, aby odnieść sukces. Ale talent i szczęście
nie są gwarancją uporu. A myślę, że na dłuższą metę upór jest tak samo
ważny jak one, o ile nie ważniejszy"5.
Kiedy ponosimy porażkę albo jesteśmy rozczarowane wynikami, które nie
spełniają naszych oczekiwań, próbujemy jeszcze raz albo znajdujemy nowe
rozwiązanie. To właśnie jest upór. Dzięki niemu łatwiej nam się
podnieść, kiedy się potkniemy. Upór wymaga bezkompromisowego oddania.
ZASADA 3: Poznawaj siebie... To niekończąca się przygoda.
Osoba, którą byłaś wczoraj, niekoniecznie jest tą samą, którą jesteś
dzisiaj, a ktoś, kim jesteś dzisiaj, może nie być tym, kim staniesz się
za tydzień. Tak jak kosmos, ciągle się zmieniasz. Nigdy nie będziesz
"kompletna". Kiedy uznajesz rozwój i zmianę za fundamentalne składniki
zdrowia, dajesz sobie mocne zielone światło, by stale się zmieniać.
Twoja tożsamość nieustannie się adaptuje, co oznacza też, że jesteś w nieprzerwanym procesie poznawania siebie.
Ten ustawiczny proces poznawania siebie jest niezbędną częścią
kosmicznego zdrowia.
Stosując taki ewolucyjny sposób myślenia w swojej podróży ku
samoświadomości, stajemy się elastyczniejsze i chętniej dokonujemy
nowych, innych niż wcześniej wyborów, które odzwierciedlają i wzmacniają
nasze kwitnące zdrowie. Jest to forma uważnego życia, w którym jesteśmy
zakorzenione w teraźniejszości, ale dostrzegamy, czego potrzebują nasze
ciało, umysł i dusza w każdym momencie, i odpowiednio na te potrzeby
reagujemy.
Zamiast gonić za uniwersalnymi trendami zdrowotnymi, możemy zwolnić,
wsłuchać się w siebie i dostosować sposób dbania o własne zdrowie do
swoich indywidualnych potrzeb i pragnień. Nie musimy podejmować decyzji
zgodnie z oczekiwaniami lub wymaganiami innych ludzi, możemy zdać się na
znajomość siebie i podążyć za silnym, wyraźnym poczuciem celu.
Nieustannie balansujemy między poznawaniem siebie i stawaniem się sobą,
a panowanie nad tym procesem wymaga zdolności adaptacji i bogatych
zasobów niezachwianej samoakceptacji.
Dzięki astrologii możemy lepiej zrozumieć, że to, co z góry ustalone,
nie ograbia nas z naszej mocy ani sprawczości. Możemy się przystosowywać
i ewoluować. Gdy nieustannie poznajemy siebie, możemy dostrzec, które
zachowania, działania i nawyki najlepiej służą nam w różnych chwilach.
Nasza unikalna więź z Ziemią, Słońcem, Księżycem i resztą ciał
niebieskich, widziana przez pryzmat astrologii, stanowi mapę naszego
procesu stawania się sobą.
ZASADA 4: Otwórz się na paradoks "zarówno/jak i".
Koncepcja kosmicznego zdrowia obejmuje to, co Jim Collins, autor
Wizjonerskich organizacjit2, nazywa "geniuszem ORAZ"
przewyższającym "tyranię ALBO"6. Zdrowie to nie albo/albo; zdrowie
to zarówno/jak i. To, co racjonalne, i to, co niewymierne może
współistnieć.
Możesz dbać zarówno o swój emocjonalny dobrostan oraz zdrowie fizyczne i psychiczne, jak i leczyć chorobę za pomocą najlepszych osiągnięć
medycyny zachodniej.
Możesz mieć zarówno silne poczucie tożsamości indywidualnej, jak i doświadczać korzyści płynących ze zrozumienia znaczenia tożsamości
zbiorowej.
Możesz zarówno akceptować fakt, że posiadasz pewne predyspozycje
behawioralne określone w kosmogramie astrologicznym, jak i pracować nad
sposobem wyrażania tych cech.
Możesz zarówno zachwycać się tajemnicą wszechświata i swego ciała, jak i kochać naukę.
Możesz doceniać zarówno starożytną mądrość (astrologię), jak i współczesną naukę (pozytywną psychologię, medycynę integracyjną i inne
dziedziny).
Jeśli chodzi o twoje dążenie do dobrego samopoczucia i cele związane ze
zdrowiem, możesz zarówno dbać o to, kim jesteś obecnie, jak i mieć
wyraźną wizję tego, kim chcesz być w przyszłości. Te elementy twojej
podróży nie są ze sobą sprzeczne. Możesz postrzegać chorobę, stres i chaos jako wskazówki tego, co trzeba zmienić, nie negując ani nie
ignorując przy tym nasilenia kryzysu, które wywołują.
"Oraz" można odnaleźć we wszystkich aspektach życia.
Posiadamy granice oraz możemy je przekraczać. Jesteśmy odrębnymi
jednostkami oraz cząstkami jednego kosmosu.
Możemy czuć żal oraz szczęście. Możemy mieć przewlekłą chorobę oraz być
zdrowe. Możemy przeżywać chwile ogromnego stresu oraz zmierzać ku
najwyższemu dobru.
Możemy poszukiwać zdrowia oraz być przepełnione radością. Możemy żyć z raną, która nigdy się do końca nie zagoi, oraz się samorealizować.
Możemy być zrównoważonymi osobami i dobrze radzić sobie w życiu oraz
doświadczać trudności, melancholii, złości i bólu.
Możemy mieć podejście naukowe oraz magiczne. Możemy być realistkami oraz
żyć nadzieją.
Kosmiczne zdrowie to silna, lecz wysublimowana koncepcja, która łączy w sobie wrażliwość i skuteczność. Pozwala uzyskiwać bardzo realne efekty w sposób, który jest zarazem subtelny, jak i potężny.
ZASADA 5: Uwolnij swoją uzdrawiającą magię.
Jako kobiety przez długi czas byłyśmy zawstydzane, co miało powstrzymać
nas przed uznaniem swojej mocy, i przymuszane do ugodowości, usłużności
i opiekuńczości. Choć te cechy mogą być częścią nas, jesteśmy też
uosobieniem zarówno/jak i. Nasza miłująca dobroć współistnieje z ogromną, często nie w pełni uświadomioną mocą, która buzuje w głębi nas.
Stosując astrologię, psychologię pozytywną i medycynę integracyjną, aby
wzmocnić swe kosmiczne zdrowie, jednocześnie odblokowujemy osobistą
suwerenność oraz możliwości zakodowane w nas samych i w otaczającym nas
świecie.
W przeszłości uzdrawiającą magię uważano za "czary", lekceważono jako
niedorzeczne szaleństwo albo, w skrajnych przypadkach, uznawano za
przestępstwo karane śmiercią. Za "zbrodnię" przyznawania się do swojej
wiedzy i korzystania z uzdrawiających mocy natury tysiące kobiet
torturowano i stracono. Choć tamte czasy wydają się bardzo odległe,
nasza siła i zapał, który w nas budzi, wciąż są lekceważone i szkalowane. Nic dziwnego - sięgając po uzdrawiającą magię, sięgamy też
po swoją moc, a wraz z nią budzi się nasza wewnętrzna dzikość. W społeczeństwie patriarchalnym jest to nie do zaakceptowania.
Dominujące instytucje społeczne minionych wieków (a nawet w czasach
obecnych) obawiały się konsekwencji tego rodzaju niezależności. Bo czy
można kontrolować populację, która zgadza się na takie osobiste
upełnomocnienie? Więc wszystko, co wywrotowe, określano mianem
szkodliwych czarów, wykorzystując pogardę jako środek opresji.
Współczesne pojmowanie - i odrodzenie - alchemii jest mocno zakorzenione
w jej historii jako praktyki piętnowanej7. W przeszłości
ludzie zwracali się do niej w chwilach największej bezsilności: kiedy
byli uciskani i pozbawiani praw obywatelskich przez społeczeństwo, kiedy
tracili poczucie kontroli nad swoim otoczeniem, a nawet własnym ciałem.
Dzisiaj także, w społeczeństwie dręczonym dyskryminacją ze względu na
płeć, rasę, wagę, preferencje seksualne, religię czy sprawność, święta
więź z naturą oferuje nam drogę do odzyskania osobistej sprawczości i zdrowia.
Zanim jednak ruszymy w tę podróż, wyjaśnijmy sobie, czym jest
uzdrawiająca magia.
Uzdrawianie to terapeutyczny proces uśmierzania bólu. To akt
przywracania zdrowia i sił witalnych, które zostały nadszarpnięte. Celem
leczenia jest przywrócenie i poprawa zdrowia. Magia to akt tworzenia za
sprawą intencji i woli, w jedności z własną siłą wewnętrzną i siłami
natury.
Uzdrawiająca magia wzmacnia naszą zdolność znoszenia i zwalczania bólu.
To święty lek, który pomaga wyzwolić więcej siły i możliwości
wewnętrznych. Uwzględnia naszą cykliczną naturę i ułatwia nam rozkwit
bez względu na okoliczności.
Nasza suwerenność i więź z kosmosem stanowią nieodłączną część
uzdrawiającej magii; są sobie wzajemnie niezbędne. Dostrajając się do
kosmosu i natury, rozwijamy zdolność podtrzymywania procesu uzdrawiania,
nawet kiedy wydaje nam się niedostrzegalny. W końcu uzdrawianie ma
charakter cykliczny, nie zawsze ciągły. Tak czy inaczej, dzięki
uświadomieniu sobie swych świętych pragnień wzmacniamy zdolność
potencjalnego naginania swego doświadczania rzeczywistości do
upragnionej formy.
Uzdrawiająca magia jest w nas i wokół nas, a dostęp do niej wspomaga
naszą transmutację chaosu w kosmiczny porządek.
Uzdrawiająca magia dzieje się wtedy, gdy pozornie nieprzystawalne
elementy naszego życia łączą się ze sobą we wcześniej niewyobrażalny
sposób. Obdarza nas obfitością - miłości, pracy, zabawy, przyjaźni,
śmiechu czy witalności.
Uzdrawiająca magia przybiera postać synchroniczności, która przejawia
się wbrew ograniczeniom czasu i przestrzeni. Przychodzi jako coś
pozornie niedorzecznego, znienacka. Dotyczy drobiazgów i rzeczy ważnych.
Aby odzyskać uzdrawiającą magię, wystarczy się na nią otworzyć, chcieć
dostrzec w chaosie próg prowadzący do zmian i podzielić się swoją
uzdrawiającą magią z wszechświatem, który tylko czeka, aby coś z nami
wyczarować. I właśnie to będziemy robić podczas lektury tej książki,
wyczarowując kosmiczne zdrowie.
ROZDZIAŁ 2
Astrologia a zdrowie
Nigdy nie uważałam się za osobę stabilną
i twardo stąpającą po ziemi. Na pewno się tak nie czułam, gdy zaczynałam
terapię u Debry Silverman, psychoterapeutki, która w swojej praktyce
wykorzystuje astrologię. Do tamtej chwili uważałam się raczej za
kapryśną i lekkoduszną - kompletne przeciwieństwo stabilności.
Choć ta kapryśna, zmienna, powietrzna energia była odzwierciedlana przez
moje Słońce w Bliźniętach, ascendent w Wadze i Merkurego w Bliźniętach,
te elementy stanowiły tylko jedną część mojej kosmicznej mapy. Z urodzeniowym Księżycem, Saturnem i Węzłem Północnym w Pannie miałam też
sporo energii ziemskiej. Kiedy dołożymy do tego koniunkcję Wenus i Marsa
w stałym, ziemskim Byku, na co zwróciła mi uwagę Debra, najsilniejszym
żywiołem w moim horoskopie jest ziemia, nie powietrze. (Jeśli to dla
ciebie za dużo astrologicznych szczegółów naraz, nie martw się. Po
lekturze tej książki wszystko stanie się jasne).
Ten ziemski wpływ w moim kosmogramie był dla mnie objawieniem. Nie
musiałam się zmieniać; wystarczyło, żebym kontynuowała swoją podróż ku
uzdrowieniu i otworzyła się na tę ziemską część siebie.
W trakcie terapii zaczęłam nawiązywać kontakt ze swoją ziemskością i rozwijać inne aspekty swojego astrologicznego horoskopu. W rezultacie
przeszłam emocjonalno-mentalną metamorfozę, która w naturalny sposób
doprowadziła do ważnych zmian w moim życiu, a te z kolei wywarły bardzo
realny i pozytywny wpływ na moje zdrowie.
W ten i na wiele innych sposobów astrologia, którą włączyłam w swoją
podróż ku zdrowiu i dobremu samopoczuciu, zmieniła moje życie - a od
tamtej pory zmienia też życie i zdrowie moich klientek. Te przemiany
zaczęły się od zrozumienia tego, co obecnie nazywam "kosmicznym
programem nauczania". Omówimy go pokrótce, ale najpierw przyjrzyjmy się,
co astrologia ma wspólnego ze zdrowiem.
Astrologia jako narzędzie zdrowia
Wpływ astrologii na myślenie Junga był przenikliwy i dogłębny, podobnie
jak jego wpływ na współczesnych astrologów.
Liz Greene, Jung's
Studies in Astrology [Studia Junga nad astrologią]
Niektórzy z największych naukowców i myślicieli w historii wiernie
studiowali astrologię w poszukiwaniu wskazówek na temat zdrowia i dobrego samopoczucia. Carl Jung, szwajcarski psycholog, twórca
psychologii analitycznej i zapewne jeden z najbardziej wpływowych
myślicieli dwudziestego wieku, wykorzystywał astrologię zarówno do celów
osobistych, jak i zawodowych, gdy powstawała psychologia analityczna.
Rozumiał i akceptował paradoks zarówno/jak i8. Jung pokazał, co to
znaczy być zarówno mistykiem, jak i uczonym. Jako doktor medycyny i empiryk, darzył wielkim szacunkiem laboratoryjny rygor tradycyjnej
nauki, co nie przeszkadzało mu w stosowaniu astrologii w swojej
praktyce, choć nigdy nie zdołał wyjaśnić w niezaprzeczalny sposób jej
działania9.
Ja, podobnie jak wielu moich kolegów i koleżanek po fachu,
zainteresowałam się astrologią z tego samego powodu, dla którego
korzystał z niej Jung - bo znakomicie działa. W odróżnieniu od mody na
jakiś sok albo program ćwiczeń rytm ruchów Ziemi w relacji do Słońca
oraz cykle Księżyca zawsze będą wpływały na stan naszego samopoczucia,
bez względu na to, czy będziemy na nie zwracać uwagę, czy nie.
Wszystko jest połączone
Jak na górze, tak i na dole. Jak wewnątrz, tak i na zewnątrz. Jak
wszechświat, tak i dusza.
Hermes Trismegistos
Nieodłączną częścią pojmowania astrologii przez Junga i innych uczonych,
a właściwie nieodłączną częścią astrologii samej w sobie, jest
fundamentalne założenie, że wszystko i wszyscy są ze sobą wzajemnie
połączeni.
To nawet nie jest nowy pogląd. Pochodzi ze starożytnej stoickiej
koncepcji "kosmicznej sympatii", znanej również jako "uniwersalna
sympatia". Kosmiczna sympatia głosi, że wszelkie ziemskie byty są
nierozerwalnie połączone ze sobą nawzajem i z niebem, a to za sprawą
organicznej relacji, która jednoczy je we współzależnym polu. Z tego
punktu widzenia nic we wszechświecie nie może funkcjonować niezależnie i wszystko pozostaje misternie powiązane. Ta myśl skłania się ku pojęciu
anima mundi, czyli "duszy świata", której zwolennikiem był Platon.
Głosi ona, że nie tylko wszystko jest ze sobą wzajemnie powiązane i współzależne, ale też, że wszystko przenika dusza lub
inteligencja10.
TWÓJ ZWIĄZEK Z GWIAZDAMI
Jesteś gwiezdnym pyłem. Tak, ty.
Większość materii, z której się składamy, pochodzi z umierających
gwiazd, czyli gwiazd, które umarły w wybuchach supernowych. I te
gwiezdne eksplozje wciąż trwają. Mamy w sobie budulec stary jak
wszechświat, a także ten, który spadł tu może zaledwie sto lat temu. I wszystko to wymieszało się w naszych ciałach11.
Według astrofizyka Karela Schrijvera, współautora Living with the
Stars: How the Human Body Is Connected to the Life Cycles of the Earth,
the Planets, and the Stars [Żyjąc z gwiazdami. Co łączy ludzkie ciało
z cyklami życiowymi Ziemi, planet i gwiazd], nasze ciała są dosłownie
zbudowane z gwiezdnego pyłu.
Ludzkie ciało jest powiązane z tym samym materiałem organicznym, który
spada z nieba po wypaleniu się gwiazdy, tak samo jak nasze pożywienie,
woda, którą pijemy, i planeta, na której żyjemy. Wszystkie zasoby, które
codziennie wchłaniamy, aby przetrwać, mają związek z większymi
kosmicznymi siłami. Nasze istnienie, nierozerwalnie połączone z wszelkim
innym istnieniem, stanowi ucieleśnienie całości wszechświata.
Jak to wzajemne powiązanie wpływa na zdrowie
Gdy już mamy świadomość, że wszystko jest ze sobą powiązane - ludzie i rzeczy - powstaje pytanie, jak ten związek przejawia się w naszym
zdrowiu i życiu?
Odpowiedź można ująć jednym słowem: cykle.
Wszechświat podlega cyklom. Każdy cykl to proces transformacji
składający się z początku, środka i końca. Od komet na niebie po hormony
w ciele, różne aspekty cielesności i naszego świata uwarunkowane są
okresami ubywania i przybywania, wyniszczania i regeneracji. Wszystkie
tego typu cykle zachodzą jednocześnie, a często są ze sobą sprzeczne.
Astrologia umieszcza te wzajemnie powiązane elementy i ich dynamikę w szerszym kontekście, dzięki czemu możemy odnaleźć głębsze znaczenie i wewnętrzną spójność w sobie i w swoim życiu. Ta spójność przynosi nam
wiele korzyści. Pomaga dostrzec sens własnej egzystencji, co przyczynia
się do wzmocnienia naszego dobrostanu, ponieważ wówczas lepiej
rozumiemy, dlaczego mamy podejmować jakieś działania i wprowadzać zmiany
dotyczące naszego zdrowia. Pomaga też lepiej zrozumieć koordynację
czasową w przyrodzie i we wszechświecie, dzięki czemu możemy
zsynchronizować swoje praktyki zdrowotne z cyklami rządzącymi naszą
biologią i całym życiem.
Dzięki astrologii dokładniej poznasz naturalne rytmy swojego ciała i nauczysz się reagować na przypływy i odpływy energii, maksymalizując
proces regeneracji oraz kompensując wpływy procesu degeneracji. Mówiąc w skrócie, astrologia odwzorowuje te same cykle, które odzwierciedlają
rytmy biologiczne naszego ciała. Cykle lunarne i solarne oraz ich wpływ
na ciebie omówimy dokładnie w rozdziałach trzecim i czwartym, a na razie
zapamiętaj, że cykle odgrywają ważną rolę w astrologii i kosmicznym
zdrowiu.
Kosmiczny program nauczania
Terapię u Debry Silverman rozpoczęłam około dwudziestego piątego roku
życia. Choć wcześniej pokonałam raka, przeszłam histerektomię,
wyleczyłam się z depresji i pozbyłam wyniszczających ataków paniki, mój
stan zdrowia wciąż był daleki od ideału. Żadna z moich dolegliwości nie
była alarmująca, ale wiedziałam, że muszę potraktować je poważnie.
Miewałam intensywne palpitacje, po których dopadały mnie lęk i panika.
Przez problemy z trawieniem czułam się zmęczona i wycieńczona. Na
dodatek znalazłam się na zawodowym rozdrożu i nie wiedziałam, co dalej z moim związkiem. Byłam gotowa dokonać w swoim życiu znaczących zmian.
Debra zwróciła uwagę na kilka kwestii w kosmogramie urodzeniowym, które
mogły mieć wpływ na moje zdrowie i życiowe wybory. Podkreśliła, że
brakuje w nim energii wody, przez co mogłam być zbyt sztywna i niechętnie przeżywać emocje. Stwierdziła, że z natalnym Księżycem w Pannie jestem bardziej podatna na problemy z trawieniem. Pomogła mi
zrozumieć mój horoskop urodzeniowy i zawarty w nim kosmiczny program
nauczania.
Każdy człowiek ma swój kosmiczny program nauczania, czyli jedyny w swoim
rodzaju plan rozwoju wyznaczony przez układ planet w chwili narodzin.
Częścią tego programu są, oczywiście, lekcje, które musimy opanować,
umieszczając swoje zmagania w konstruktywnym kontekście.
Jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat kosmicznego programu nauczania,
poczujemy się mniej udręczone i zdradzone przez wszechświat. Troska o własne zdrowie zacznie przynosić efekty, zamiast wydawać się stratą
czasu i karą. Z takim nastawieniem możemy postrzegać swoje zmagania jako
kosmiczną zachętę do rozwoju tak głębokiego, że można go osiągnąć
jedynie dzięki odpowiednio wielkim wyzwaniom. Dzięki tej perspektywie
możemy pozostać obecne i otwarte, a także odnaleźć sens w pozornie
przypadkowym chaosie życia. Wykorzystując swoje problemy do samorozwoju,
budujemy też niezbędną odporność psychiczną i rozwijamy upór, który
pozwoli nam trzymać się swoich najwyższych celów i najgłębszych pragnień
bez względu na wszystko.
Jako typowe Bliźnięta, które wiecznie się boją, że ominie je jakaś
okazja albo zabawa, często czułam się tak, jakbym musiała zgadzać się na
wszystko. W rezultacie byłam ciągle przemęczona. Debra poprosiła, żebym
zmieniła ten wzorzec i spróbowała żyć w zgodzie ze swoimi naturalnymi
rytmami. To oznaczało koniec pracy do późna i spotkań towarzyskich po
północy. Musiałam też rozluźnić plan dnia, aby ulec pozornie
irracjonalnemu pragnieniu, które kazało mi ćwiczyć w południe.
Przestałam trzymać się sztywno bezlitosnego harmonogramu pracy i zaczęłam jeszcze więcej eksperymentować z zarządzaniem swoją energią, a nie czasem, co skłoniło mnie do przedłożenia tych południowych ćwiczeń
nad wszystko inne. Jako ascendentalna Waga musiałam zmierzyć się z lękiem, że nie będę lubiana; na samą myśl o tym, że mam iść pod prąd,
oblewałam się zimnym potem. Nauka, jak pozbyć się potrzeby zadowalania
innych (to typowa przypadłość ascendentalnej Wagi) i zacząć dbać o siebie, okazała się dla mnie prawdziwym wyzwoleniem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki