USTALANIE PRZEZ DZIECKO TERYTORIUM i STREFY WPŁYWÓW W RODZINIE
Małe, bezbronne, wymagające opieki dziecko nie jest postrzegane jako osoba, która myśli o tym, by dominować i mieć wpływ na otoczenie. Ono nawet nie zna takich słów, nic nie wie o relacjach między ludźmi, nie rozumie, na czym polega władza. Mimo to bardzo szybko próbuje rozpoznać zachowania dorosłych, ich sposoby odnoszenia się do niego i między sobą, cechy emocjonalności. Nie może się to dziać świadomie, w sposób planowy i z premedytacją. Jednak nawet nie nadając tym zjawiskom jasnych nazw i znaczeń, dziecko w określony sposób reaguje na działania dorosłych w stosunku do niego. W ten sposób poznaje i uczy się, które jego zachowania przynoszą mu korzyść, a które negatywny skutek. Dzieje się to na poziomie behawioralnym (związanym z zachowaniem), a nie poznawczym (związanym z myśleniem).
Już kilkudniowy noworodek wie, że płaczem i krzykiem może przywołać rodzica, który jest dawcą wielu miłych wrażeń i doznań: dotyku, przytulenia, ciepła, sytości, spojrzenia w oczy i uśmiechu. To odkrycie daje mu możliwość przywoływania rodziców nie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, ale również, gdy ma ochotę na kontakt i zabawę.
Łatwiej przyznać, że dziecko decyduje o wielu rzeczach w domu, mimo że nigdy nie jest pytane o zdanie, gdy odniesiemy to do określonych terytoriów: łóżko, stół, toaleta. Ilu emocji i zmagań dostarcza rodzicom rozstrzygnięcie dylematu, czy dziecko powinno spać z nimi, czy samo oraz jak zasypiać. Często nastrój rodziców zależy od tego, ile i jak maluszek zje. Wydarzeniem wysokiej rangi w życiu rodziny jest moment, gdy dziecko rozstaje się z pieluszkami, sygnalizuje potrzeby fizjologiczne i korzysta z toalety. Wielu emocji dostarczają wybuchy złości i napastliwe żądania dziecka.
Żeby te wszystkie przełomowe momenty nastąpiły w czasie uznanym za normę rozwojową oraz nie były obarczone napięciami emocjonalnymi po stronie rodziców i dziecka, ważne jest wczesne ustalenie strefy wpływów i zakresu kontroli. Uleganie presji dziecka podczas zasypiania, jedzenia, nocniczkowania, napadach złości powoduje oddanie mu kontroli nad jego dalszym rozwojem oraz tym, co dzieje się w rodzinie. Niestety dziecko nie jest w stanie przewidzieć negatywnych następstw obecnego zachowania, dlatego kierowanie przez nie swoim wychowaniem kończy się dużymi komplikacjami życiowymi. Żeby temu zapobiec, konieczne jest troskliwe i pełne miłości, ale zdecydowane kierownictwo rodzica.
Sen
Samodzielne zasypianie dziecka to marzenie wielu rodziców. Zazwyczaj refleksja nad tym, jak to osiągnąć, przychodzi wtedy, gdy wieczorny rytuał usypiania staje się czasochłonny i uciążliwy dla rodziców. Przygotowania do tego należy jednak rozpocząć dużo wcześniej. Maluszek od początku powinien mieć swoje stałe, odrębne od rodziców miejsce, do którego jest odkładany do snu. Spanie razem z rodzicami na tym etapie to zaspokajanie ich potrzeby bliskości z dzieckiem i łatwiejszego, bo niewymagającego częstego wstawania, karmienia. Bywają też inne powody po stronie rodziców. Zastanawiające jest, co takiego mogą zyskiwać dzięki obecności dziecka w małżeńskim łóżku? Usprawiedliwienie dla rozpadu więzi małżeńskiej i braku pożycia? Dla dziecka jednak może stanowić to nawet ryzyko niewygodnej pozycji, przegrzania lub wychłodzenia. Człowiek szybko się przyzwyczaja do okoliczności, w jakich zasypia i spędza noc, a zmiany w tym obszarze zaburzają możliwość szybkiego zaśnięcia i spokojnego snu. Dlatego dzieci później gwałtownie protestują przy tych zmianach. Jeśli nawet na etapie początkowym nie wydaje się szczególnie istotne, czy dziecko śpi w łóżku rodziców, czy własnym, warto pomyśleć o tym, że za kilka miesięcy będzie trudno wprowadzić tę modyfikację. Stanie się to pracochłonne dla rodziców, trudne emocjonalnie dla dziecka, a przede wszystkim - będzie to obszar walki o dominację. Dziecko uzna łóżko rodziców za własne i będzie protestowało, domagając się powrotu znanej mu sytuacji. Wtedy najczęściej rodzice próbują przekonać je do nowego sposobu zasypiania, asystując mu przy łóżeczku, tuląc, kołysząc, głaszcząc. W ten sposób utrwalają drugi niekorzystny wzorzec, czyli niesamodzielne zasypianie. Pomocą we wprowadzeniu na stałe samodzielnego zasypiania jest, oprócz oddzielnego miejsca, względnie stały rytuał wieczornych czynności. Ustalona kolejność, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych w określony sposób sygnalizuje to, co nastąpi później, czyli zasypianie. Ważne też, aby czynności te wykonywać spokojnie, nie dostarczając dziecku żywiołowej stymulacji, bo trudno mu będzie szybko zmienić nastrój i z rozbawienia przejść do zasypiania.
Sen ma różne fazy i najczęściej w momencie zmiany jednej fazy w drugą następuje spłycenie snu i pseudoprzebudzenie. Dzieje się to kilkakrotnie w ciągu nocy. W tym momencie dziecko wierci się, mruczy, sapie, przekręca, może na chwilę otworzyć oczy, a nawet podnieść się z łóżeczka. Ważne jest, żeby w tym czasie nie działały żadne silne bodźce, takie jak pełne górne światło, grający telewizor, rozmowy, ponieważ może to przeszkodzić dziecku w kontynuowaniu spania. Nie należy również wtedy "pomagać" dziecku w zasypianiu, bo to je rozbudzi.
Jeśli w momencie tego częściowego wybudzenia dziecko stwierdzi, że znajduje się w warunkach innych niż w chwili zasypiania, bo np. z rąk mamy lub łóżka rodziców zostało przeniesione do łóżeczka, jest zdezorientowane i zaczyna się niepokoić. Wtedy zamiast spokojnie wrócić do spania, reaguje lękiem i płaczem. Ta prawidłowość wyjaśnia, dlaczego problemy z zasypianiem i przesypianiem nocy dotyczą dzieci, u których zaprojektowano taki wzorzec, że po zaśnięciu coś się z nimi dzieje i następuje zmiana warunków snu. Dziecko było na przykład usypiane na rękach rodzica, a potem odkładane do łóżeczka, przenoszone z łóżka rodzica do własnego lub rodzic towarzyszący przy zasypianiu wychodził z jego pokoju. Po pierwsze, dziecko świadome, że ta zmiana nastąpi, bo doświadczyło jej wielokrotnie, nie chce zasnąć, śpi czujnie, żeby zapobiec zmianie. Następnie po naturalnym przebudzeniu się w nocy, stwierdziwszy, że jest inaczej niż było, nie może spokojnie powrócić do spania. Dobrze zasypiają i śpią te dzieci, które są przygotowywane do snu w takich warunkach, w jakich będą spać przez całą noc, czyli we własnym łóżeczku.
W tej walce o wpływy w obszarze spania wydaje się, że dziecko ma uprzywilejowaną pozycję, bo kiedy śpi - nawet o niewłaściwej porze, np. odsypiając w dzień nocne trudy - rodzic go nie budzi, a wręcz przeciwnie - zwykle dba o warunki sprzyjające odpoczynkowi malucha. Niestety taka taktyka tylko utrwala niewłaściwe nawyki i przedłuża problematyczną sytuację. Regulując pory, rytm i długość faz snu i czuwania dziecka, rodzic powinien zadbać nie tylko o układanie dziecka do snu o określonej porze, ale również wyeliminować spontaniczne drzemki o dowolnej porze. Oznacza to budzenie dziecka, gdy zasypia w niewłaściwym czasie. Niektórzy rodzice mogą czuć przed tym opór, sądząc, że jest to krzywdzące dla dziecka. Takie działania będą konieczne tylko przez krótki przejściowy czas, potrzebny na wprowadzenie naturalnego zasypiania i przesypiania nocy. Natomiast korzyść w postaci regularnego snu dającego pełną regenerację jest ogromna - po kilku trudniejszych dniach dziecko zyskuje lata spokojnego snu. Dlatego te działania to wyraz rodzicielskiej troski, a nie "okrucieństwa". Podobnie wydaje się, że jeśli dziecko poprosi o coś przed zaśnięciem, nie spotka się z odmową rodzica. Błędne jednak jest założenie, że każda prośba dziecka podyktowana jest jakąś jego ważną potrzebą, którą rodzic powinien zaspokoić. Część pytań i próśb dziecka to testowanie rodzica, upewnianie się o swojej przewadze. W takim przypadku rytuał usypiania zmienia się w "koncert życzeń", w którym przedmiotem zaspokojenia potrzeby lub zrealizowania marzenia staje się kolejna czytana książeczka, kołysanie i masowanie, jedzenie i picie, rozmowa i zabawa. Kiedy jeszcze rodzic zada pytanie "zaśniesz sam, mogę już iść?", dziecko wyczuwa jego wahanie, rozumie, że chciałby z nim zostać i z pewnością zacznie protestować podwójnie, chcąc zrobić przyjemność sobie i rodzicowi.
Najczęstszy problem przy usypianiu dziecka to konieczność długotrwałej asysty rodzica i przedłużanie tego czasu przez dziecko. Zaczyna się od odwlekania momentu pójścia spać poprzez np. domaganie się dalszej zabawy, jedzenia, picia, toalety. Po rozpoczęciu procedury usypiania dziecko stara się jak najdłużej utrzymać rodzica przy sobie, a przy próbach odłożenia do łóżeczka czy wyjścia rodzica natychmiast wybudza się. Wtedy bardzo skuteczną jest metoda doktora Richarda Ferbera [1] z Centrum Badań Zaburzeń Snu Dzieci w Bostonie (USA). Polega ona na przygotowaniu dziecka do samodzielnego zaśnięcia i pozostawieniu go. W pierwszym momencie wywoła to protest i płacz dziecka, gwałtowne domaganie się powrotu rodzica. Mama lub tata rzeczywiście wraca, ale dopiero po kilku minutach i tylko po to, żeby upewnić dziecko, że wszystko jest w porządku i rodzic jest w pobliżu, a po chwili wychodzi. Te powroty i wyjścia rodzica muszą mieć określony rytm - co 3, 5, 7 minut. Kolejne, jeśli są konieczne, następują co 7 minut, a opiekun wchodzi do pokoju, gdzie zasypia maluch, na około 1 do 2 minut. Taki rytm zapewnia przekazanie jasnego sygnału, że dziecko zasypia samo, a jednocześnie uspokojenie, że nie jest to "porzucenie" lub kara i rodzic czuwa w pobliżu. Dodatkowo dziecko doświadcza, że dłuższy płacz nie przynosi nagrody, bo rodzic wchodzi tylko po to, żeby pocieszyć.
Usypiając dziecko, zwłaszcza wybudzone w trakcie snu, dobrze jest stopniować intensywność kontaktu fizycznego. Wyjmowanie z łóżeczka i kołysanie to ostateczność. Jest to intensywna stymulacja, która nie zawsze okazuje się potrzebna. Często przeszkadza dziecku uspokoić się i powrócić do snu, bo je rozbudza. Dobrze zacząć od przemawiania do dziecka przyciszonym głosem i delikatnego uściskania rączek, bez wyjmowania go z łóżeczka. Jeśli tylko jakiś subtelny bodziec przeszkadzał zasnąć lub przerwał sen, takie działania uspokoją dziecko, dadzą mu poczucie bezpieczeństwa i pozwolą zapaść w sen. Jeśli to okaże się niewystarczające, należy delikatnie pokołysać dziecko w łóżeczku, pogłaskać po policzku lub główce. Dopiero jeśli to nie zaowocuje powrotem malucha do spokojnego snu, należy go wziąć na ręce i poszukać przyczyny niepokoju, którą może być mokra pielucha, zimno lub gorąco, głód lub pragnienie. Wiele przerw we śnie dziecka wynika z bardzo subtelnych powodów i intensywne działania przeszkadzają uspokoić się i kontynuować sen.
ANEGDOTA Rozmowa taty z kilkuletnim synkiem, domagającym się spania z mamą. Tata: Masz swój piękny pokoik, w nim swoje łóżeczko i wszystkie zabawki. Myślę, że miło ci będzie tam spać. Synek: Wiesz, ja bym chciał tam spać, ale nie mogę, bo mamusia będzie płakała.
Punkty strategiczne - od czego zależy powodzenie nauki samodzielnego zasypiania dziecka:
skrupulatne przestrzeganie zasad, konsekwencja w działaniu, jednakowe podejście wszystkich, którzy usypiają dziecko - taty, mamy, dziadków, spokój i opanowanie rodzica, atmosfera wyciszenia i bezpieczeństwa, stopniowanie intensywności kontaktu podczas usypiania dziecka wybudzonego w trakcie snu.
Czym jest, a czym nie jest sen dziecka?
Mimo że zapotrzebowanie dziecka na sen jest duże, to nie oznacza, że jest ono w stanie spać w każdych warunkach, niezależnie od okoliczności. Oczekiwanie, że maluch zaśnie w określonym, wyznaczonym przez rodzica jako optymalny momencie, najczęściej jest niesłuszne. Sen dzieci, tak samo jak dorosłych, ma swoją fizjologię, naturalny rytm oraz sprzyjające lub zakłócające go warunki.
Sen jest:
naturalną fizjologiczną potrzebą, która ma naturalny rytm i długość trwania zależną od wieku dziecka, czynnością, która wiąże w sobie elementy fizjologiczne (senność, potrzeba odpoczynku) z psychologicznymi (potrzeba poczucia bezpieczeństwa podczas usypiania i spania) i dlatego jest wrażliwa na okoliczności, w jakich się odbywa.
Sen nie jest:
zaplanowanym przez rodziców czasem wolnym od obowiązku zajmowania się maluchem (ma swój rytm i prawidłowości nie zawsze dopasowane do potrzeb rodzica, choć jeśli przebiega prawidłowo, daje również rodzicom szansę na odpoczynek), niezależnym od okoliczności zewnętrznych czasem odpoczynku.
Podsumowanie
Przy wprowadzaniu właściwego sposobu zasypiania dziecka, pozbawionego walki i skupionego na naturalnym procesie, ważne są:
miejsce - stałe i odrębne, wyłączne dla dziecka; sposób - taki sam codziennie, ustalony, pomagający odprężyć się, a nie aktywizować; warunki - takie same jak te, w których dziecko ma spać w nocy, bez odkładania w inne miejsce i późniejszego przenoszenia; w przypadku starszych dzieci bez ulegania ich prośbom o odstępstwa od ustalonego rytuału, np. czytanie kolejnych książeczek, podczas gdy umowa była na jedną, i bez pytania dziecka o pozwolenie na zakończenie rytuału usypiania; budzenie - jeśli dziecko śpi o niewłaściwej porze, odsypiając zaburzony sen nocny; spokój i opanowanie rodzica, nieuleganie kaprysom, co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, że rodzic jest pewny tego, co robi; stopniowanie intensywności kontaktu w trakcie usypiania początkowego oraz przy usypianiu dziecka wybudzonego ze snu nocnego; podjęcie działań i wprowadzenie zmian zamiast czekania, aż problem "rozwiąże się sam", czyli dziecko samodzielnie zrezygnuje z problematycznych nawyków; jeśli proste sposoby uregulowania snu dziecka nie wystarczą, pomocne będzie wykorzystanie metod specjalistycznych, np. metody doktora Richarda Ferbera z Centrum Badań Zaburzeń Snu Dzieci w Bostonie (USA).
Jedzenie
Toaleta
Relacje
Protesty