p
Przedmowa
Największa podróż, jaką możesz odbyć, to podróż w głąb siebie.
Nie wiem, kim jesteś, w jakim punkcie się teraz znajdujesz ani co
przeżywasz. Nie wiem, jak wygląda twoje życie ani z jakimi wyzwaniami
mierzysz się każdego dnia. Przypuszczam jednak, że skoro sięgasz po tę
książkę, to szukasz odpowiedzi. Może masz poczucie osamotnienia i chcesz
lepiej zrozumieć siebie. A może pragniesz lepiej rozwiązywać konflikty i budować głębsze relacje albo też skuteczniej radzić sobie z trudnymi
emocjami. Być może masz wrażenie utknięcia we własnym życiu lub
znajdowania się w potrzasku i szukasz wyjścia. Bez względu na to,
dlaczego zaglądasz do tej książki, możesz sporo zyskać. Choć nie
znajdziesz tutaj gotowych recept na życie, to mogę ci obiecać jedno:
dzięki tej lekturze zyskasz drogowskazy, które pomogą ci lepiej rozumieć
siebie i innych.
Ta książka jest nie tylko zaproszeniem do podróży w głąb siebie - do
odkrywania, analizowania i przekształcania tego, co blokuje cię w codziennym życiu - lecz także kopalnią naukowo udowodnionych metod,
które z powodzeniem są wykorzystywane w psychologii i psychoterapii
opartej na dowodach. Rozważania i opisane w książce metody są
zakorzenione w nurcie terapii poznawczo-behawioralnej, która jest
doskonale udokumentowana naukowo i niezwykle użyteczna - pozwala sięgnąć
do najgłębszych struktur osobowości, a stosowanie oferowanych przez nią
narzędzi prowadzi do trwałych zmian.
Mimo iż znajdziesz tutaj opisy teorii psychologicznych, nie jest to
zbiór abstrakcyjnych rozważań czy akademickich wykładów. Teorie są
przedstawione jasno i przystępnie, a przewodnik zachęca do działania i sprawdzania skuteczności poszczególnych narzędzi. Zrozumienie opisanych
tu strategii i odniesienie do siebie przedstawionych w książce sposobów
myślenia ułatwiają dodatkowo liczne przykłady z życia.
Pamiętaj jednocześnie, że jeśli zmagasz się ze znacznymi trudnościami
emocjonalnymi, ich rozwiązanie może zapewnić ci fachowa pomoc
psychologa, wykwalifikowanego psychoterapeuty lub lekarza psychiatry.
Nie bój się po nią sięgać. Ta książka nie zastąpi terapii - nie
przyświeca jej taka intencja! - ale może służyć jako świetne jej
uzupełnienie i pomoc na twojej drodze do wyzdrowienia i pełniejszego
życia.
Czego możesz się spodziewać podczas lektury? Zagłębiając się w swoim
wnętrzu, będziemy poznawać kolejno jego cztery kluczowe obszary. W pierwszej kolejności zajmiemy się wypartą, nieświadomą częścią naszej
psychiki, czyli cieniem. Pisząc o nim, mam na myśli nasze lęki,
zranienia, niechciane emocje, a także impulsy, które uznajemy za
niewłaściwe lub niepasujące do naszego obrazu. To właśnie one
najczęściej ujawniają, kim jesteśmy, gdy nie gramy żadnej roli i nie
zakładamy maski, czyli wtedy, kiedy nikt nie patrzy. W części tej
skonfrontujemy się więc z tym, co w nas i przed nami samymi ukryte.
Pokażę ci w niej, jak wpływa na ciebie to, czego o sobie nie wiesz, i dlaczego warto zaprzyjaźnić się z własnym cieniem, zamiast go zwalczać,
oraz jak świadoma praca nad tym aspektem psychiki może prowadzić do
wzrostu samoakceptacji i zwiększenia wewnętrznej spójności.
Kolejny etap naszej podróży w głąb siebie jest poświęcony nauce bycia z sobą samym. W świecie, który nieustannie bombarduje nas bodźcami, sztuka
bycia samemu jest jedną z najważniejszych umiejętności. Czy samotność
musi być przerażająca? Czy można czerpać z niej spokój i siłę? W tej
części zajmę się mechanizmami, które sprawiają, że czujemy się zagubieni
bez towarzystwa innych, oraz pokażę, jak można świadomie budować relację
z samym sobą. Bo dopiero gdy nauczysz się być sam, będziesz w stanie
wchodzić w relacje, które są oparte nie na lęku przed opuszczeniem, ale
na autentycznej bliskości.
Relacje z ludźmi, będące jednym z filarów naszego życia, ale
jednocześnie źródłem wyjątkowych trudności, są tematem części trzeciej.
Poszukamy w niej rozwiązań problemów, jakich przysparza bycie z innymi.
Przedstawię sposoby budowania zdrowych więzi, podejścia do dynamiki
relacji i metody pracy nad kompetencjami społecznymi. Wyjaśnię, dlaczego
niektórym ludziom łatwiej przychodzi nawiązywanie kontaktów, a inni
czują się społecznie wykluczeni. Pokażę też techniki, które pomagają
przełamać lęk społeczny, budować głębokie i satysfakcjonujące związki
oraz unikać destrukcyjnych wzorców w kontaktach międzyludzkich.
Aby dobrze sobie radzić wśród innych, powinniśmy opanować sztukę
skutecznego rozwiązywania konfliktów. Konflikt jest bowiem nieunikniony
i prędzej czy później pojawi się w naszym życiu - pytanie brzmi, co z nim zrobimy. Nie od dziś wiadomo, że dobrze prowadzone dyskusje i spory
mogą wzmacniać relacje, źle prowadzone zaś mogą przyczyniać się do
rozpadu związków. Właśnie tym zagadnieniom jest poświęcona czwarta część
książki. Pokażę ci w niej, jak rozwiązywać konflikty w sposób dojrzały i skuteczny, zamiast ich unikać lub reagować na nie agresywnie.
Przedstawię też praktyczne strategie radzenia sobie w trudnych
sytuacjach, techniki asertywności oraz sposoby na zbudowanie
porozumienia, nawet gdy wydaje się to niemożliwe.
Każdy z rozdziałów tej książki jest elementem większej układanki, którą
możesz złożyć na własnych zasadach. Traktuj ten poradnik nie jako
kolejny teoretyczny tekst do przeczytania i odłożenia na półkę, ale jako
zestaw narzędzi, które możesz zastosować w swoim życiu tu i teraz.
Pamiętaj, że jest to książka do przeżycia. Możesz zabierać ją ze sobą,
wracać do niej w trudnych momentach, pracować z nią w zaciszu własnego
domu, w podróży czy w przerwie między codziennymi obowiązkami. Niech
stanie się twoim towarzyszem podczas wyprawy w głąb siebie - pomocą, gdy
będziesz potrzebować wsparcia, i przewodnikiem, gdy zechcesz świadomie
kształtować swoje życie. Ta książka pomoże ci zbliżyć się do odpowiedzi
na pytanie, kim naprawdę jesteś, kiedy zostajesz sam ze sobą - bez
oceniających spojrzeń i komentarzy.
Miejscami to, co przeczytasz, może cię zirytować. Pozwól sobie
doświadczyć wszystkich uczuć, które pojawiają się w trakcie lektury. Być
może konfrontujesz się właśnie z niewygodnymi prawdami o sobie. Niech
tekst prowokuje cię do namysłu. Staraj się zachować wobec niego otwartą,
pełną ciekawości postawę. Przyjmij to, co do ciebie przychodzi, choćby
te prawdy były niewygodne. Ich obecność jest integralną częścią procesu,
który może zaprowadzić cię w lepsze miejsce w życiu.
Jesteś gotów na tę podróż?
Jeśli tak, zaczynajmy!
Rozdział 1. Psychologiczny cień - wróg czy sprzymierzeniec?
Rozdział 1
PSYCHOLOGICZNY CIEŃ - WRÓG CZY SPRZYMIERZENIEC?
Koncepcję cienia stworzył szwajcarski psychiatra Carl Gustav Jung, jeden
z najwybitniejszych uczniów ojca psychoanalizy Zygmunta Freuda. Czym
jest cień według Junga? Mówiąc w skrócie, to wszystkie części naszej
osobowości, które tłumimy i odrzucamy - najczęściej zresztą całkiem
nieświadomie. Cień symbolizuje ciemną stronę naszej psychiki, tę część,
której nie chcemy lub nie potrafimy zaakceptować. Pojęciem tym obejmuje
się własne nielubiane cechy, agresywne impulsy, pragnienia seksualne,
których się wstydzimy, a czasem także pozytywne aspekty, które
ignorujemy. Cień jest tym, czym dana osoba nie chce być.
Cień to wszystko, czego istnienia sobie nie uświadamiamy, a co stale
wpływa na nasze życie.
By lepiej zobrazować, czym jest cień w realnym życiu, posłużmy się
przykładami.
Złość
Magda, mężatka i matka dwóch chłopców w wieku przedszkolnym, pojawiła
się gabinecie psychoterapeutycznym, ponieważ chciała poradzić sobie z trudnościami w relacjach zawodowych i rodzinnych. Podczas pierwszego
spotkania opisała siebie jako osobę, która jest zawsze miła i stara się
unikać konfliktów. Wspomniała też, że nigdy nie czuje złości i że inni
często ją wykorzystują, co powoduje u niej frustrację. Dodała, że w trudniejszych chwilach stara się powstrzymywać, choć nie zawsze jej to
wychodzi. Jej współpracownicy i mąż narzekają, że jest wiecznie
skrzywiona i niezadowolona z życia, a ona sama ma poczucie, że się od
nich oddala. W trakcie kolejnych sesji okazało się, że pacjentka nie
dopuszcza do siebie złości, ponieważ uważa ją za coś złego. Cień w jej
przypadku to tłumiona złość, która zamiast zostać przepracowana,
manifestuje się w formie pasywno-agresywnych zachowań i okazywania
niezadowolenia. Ze względu na tłumienie złości pacjentka unika kontaktu
z osobami, które powodują u niej frustrację, i sprawia wrażenie
"obrażonej" i "zamkniętej w sobie".
Lęk
Tomek zgłasza trudności z kontrolowaniem swojego życia i skarży się na
nadmierny stres w pracy. Twierdzi, że zawsze stara się podejmować
odważne decyzje, i deklaruje, jakoby nigdy nie doświadczał lęków. Na
pytanie: "Jak czuje się pan w sytuacjach, które pana stresują?",
odpowiada, że normalnie. W rzeczywistości jednak unika trudnych
sytuacji, prokrastynując, czyli odkładając na później zadania, które go
"stresują". Odczuwa w związku z tym coraz silniejszy wewnętrzny niepokój
i narasta w nim przekonanie, jakoby tracił kontrolę nad swoim życiem.
Perfekcjonizm
Iza zgłasza się na terapię z powodu chronicznego zmęczenia i przepracowania. Okazuje się, że na co dzień dąży do idealnych wyników w pracy i w życiu prywatnym. Popełnianie błędów nie wchodzi w rachubę.
Każdą pomyłkę widzi w kategoriach zero-jedynkowych - jako swoją
całkowitą porażkę, pomijając przy tym wszystkie inne, pozytywne aspekty
danej sytuacji. Nie jest świadoma, że boi się odrzucenia, i dlatego
myśli o sobie jako o niewystarczającej i słabej, kiedy nie jest idealna.
Gdy była dzieckiem, jej rodzice wymagali, żeby była wzorową uczennicą.
Dostawanie ocen niższych niż piątki spotykało się zawsze z gwałtowną
krytyką, szczególnie jej ojca.
Fantazje seksualne
Maciek zgłasza trudności w związku. Jego partnerka skarży się na brak
bliskości, a on unika rozmów na temat seksu i bliskości emocjonalnej.
Mężczyzna pochodzi z bardzo konserwatywnego, religijnego domu. W trakcie
terapii zdradza, że męczą go natrętne myśli o charakterze seksualnym, w których pojawiają się obrazy dominacji i uległości. Mężczyzna nie
akceptuje owych myśli, uważając je za grzeszne. Jego cień to
niezintegrowane pragnienia seksualne, których odrzucanie wytwarza
dystans emocjonalny i powoduje trudności w relacji.
Smutek i żałoba
Karolina, która została zdradzona i opuszczona przez swojego partnera,
zgłasza się na terapię z poczuciem pustki i braku sensu w życiu. Od
rozstania minęły już trzy lata, a ona tłumaczy, że czuje się zamrożona,
i dodaje, że unika kontaktów z mężczyznami. Jak sama mówi, nie
rozpaczała i nie użalała się nad sobą po rozstaniu. Twierdzi, że powinna
być silna, bo w innym wypadku życie ją zgniecie. W trakcie sesji
psychoterapeuta zauważa, że pacjentka tłumi uczucia towarzyszące
żałobie, próbując spełnić oczekiwania, aby być silną, które "wgrali" jej
członkowie rodziny i znajomi. Z powodu tych uwewnętrznionych oczekiwań
kobieta nie miała szansy tak naprawdę przeżyć żałoby i doświadczyć
smutku i tęsknoty, które jej towarzyszą, wskutek czego "zamroziła się"
emocjonalnie. Zamrożenie, wynikające z nieuświadomionego lęku przed
kolejnym cierpieniem, uniemożliwia jej otwarcie się na bliskość z innymi
i stworzenie takiej romantycznej relacji, jaką zawsze chciała mieć.
Skazuje się tym samym na samotność i poczucie pustki w życiu.
Wiesz już, że niezaakceptowanie cienia prowadzi do negatywnych
konsekwencji. Czas przyjrzeć im się bliżej. Utrzymywanie cienia w sferze
nieświadomości i powstrzymywanie się przed zintegrowaniem go może
przyjmować postać poczucia winy, destrukcyjnych i autodestrukcyjnych
zachowań, niepokoju, depresji, zaburzeń lękowych, dolegliwości
somatycznych (w tym bólów brzucha i głowy bez podłoża medycznego) czy
trudności w sferze seksualnej (problemów z erekcją lub libido). Lista
problemów jest jednak znacznie dłuższa. Ukryty cień może przejawiać się
również w postaci powtarzających się nagłych wybuchów złości, a także
bezpodstawnej zazdrości czy pasma niepowodzeń w relacjach z ludźmi.
Przypomnij sobie historię Maćka, który pragnął bliskich relacji, ale z powodu niezintegrowanych pragnień seksualnych zachowywał dystans
emocjonalny i nieświadomie sabotował swój związek. To z kolei prowadziło
do poczucia osamotnienia, które - choć nigdy nienazwane wprost - mógłby
uznać za "pech" czy "złe przeznaczenie", nie zdając sobie sprawy z roli,
jaką odgrywają w tym jego mechanizmy obronne. Jung podkreślał, że dopóki
nie uświadomimy sobie swojego cienia, będzie on kierował naszym życiem,
a my będziemy nazywali to przeznaczeniem.
Nieświadomość cienia nie powoduje jego zniknięcia - wręcz przeciwnie, im
bardziej go ignorujemy, tym wyraźniej oddziałuje na nasze zachowanie i życie. W efekcie my sami zaczynamy przypominać marionetki, kierowane
przez nieznane nam siły. Pamiętasz historię Karoliny? Choć na poziomie
świadomym uważała, że musi być silna, i nie pozwalała sobie na otwarte
przeżycie żałoby, w głębi odczuwała zupełnie inne, często sprzeczne
emocje, a jej przekonania różniły się od tych deklarowanych.
Nieświadomie zaczęła funkcjonować w relacjach tak, jakby to, co ją
spotkało, uczyniło ją bezsilną, niechcianą, niewystarczającą - kimś, kto
już na starcie jest przegrany. To, co z zewnątrz mogło wyglądać jak
przyjmowanie roli ofiary, było w rzeczywistości efektem głęboko
zakorzenionych, nieuświadomionych przekonań na temat samej siebie. Pod
wpływem trudnych doświadczeń Karolina zaczęła wierzyć, że nie zasługuje
na miłość, że nie jest wystarczająco ważna, a jej potrzeby można
pomijać. W relacjach mogło to prowadzić do przyjmowania pozycji osoby
niedocenionej lub tej, która "cierpi w milczeniu" - nie dlatego, że
zależało jej na wzbudzeniu współczucia, ale dlatego, że naprawdę czuła
się niewidzialna i nieważna. Warto podkreślić, że takie zachowanie nie
jest świadomą strategią, lecz mechanizmem obronnym, który ma chronić
przed kolejnym zranieniem. Przekonania takie jak "muszę cierpieć, żeby
zostać zauważona" czy "muszę poświęcić siebie, żeby ktoś mnie kochał"
nie pojawiają się znikąd - są częścią tzw. cienia, czyli wypartych i nieuświadomionych części naszej psychiki, które z czasem zaczynają
kierować naszym zachowaniem w sposób, którego nawet nie dostrzegamy.
Dopiero zauważenie tych przekonań i zrozumienie, skąd się wzięły,
otwiera drogę do ich przekształcenia i stworzenia głębszej, bardziej
wspierającej relacji z samym sobą i z innymi ludźmi.
Według Junga obecność cienia możemy wykryć, analizując nasze relacje z innymi ludźmi, marzenia senne, które nas nawiedzają, oraz szczególne
okoliczności, w których się znaleźliśmy. Postrzeganie innych ludzi jako
apodyktycznych i w związku z tym traktowanie ich z niechęcią może być na
przykład sygnałem ukrywania własnej potrzeby dominacji. Pojawianie się w snach agresywnych zwierząt lub osób wskazuje zaś na tłumione emocje,
choćby gniew lub zazdrość. Kłótnie i walki w śnie miałyby natomiast
zdaniem Junga sugerować wewnętrzne konflikty między ego a cieniem.
Szczególne okoliczności, czyli sytuacje, które wyzwalają nagłe,
intensywne emocje, odsłaniają "wrażliwe punkty" związane z naszym
cieniem. Każdy kryzysowy moment w życiu, taki jak utrata pracy,
zakończenie związku czy poważna choroba, może obnażyć stare mechanizmy
obronne i zmusić nas do konfrontacji z wyparciem, lękiem czy ukrytymi
potrzebami. To właśnie w trudnych sytuacjach pojawiają się często
impulsy i emocje, które zazwyczaj ukrywamy. W efekcie osoba na co dzień
spokojna może nagle wybuchnąć agresją lub okazać silną zazdrość. Cień
uaktywnia się w kryzysie.
Jung uważał, że dostrzeżenie cienia w sobie jest dla nas zbyt trudnym
doświadczeniem i dlatego staramy się unikać myślenia o naszych wadach.
Tkwią one jednak niczym zadra w naszej podświadomości. Chcąc sobie z nią
poradzić, podświadomość popycha nas do nieświadomego projektowania,
czyli rzutowania, na innych tego, co świadomie odrzucamy w nas samych.
Oto istota mechanizmu projekcji, uwidoczniającego się w dostrzeganiu w pierwszej kolejności negatywnych zachowań innych ludzi. Sęk w tym, że
irytujące nas atrybuty innych są tak naprawdę tymi cechami, które sami
posiadamy i których u siebie nie akceptujemy. To, co drażni nas u osób z naszego otoczenia, jest często odbiciem nas samych. Według Junga ludzie,
którzy nas najbardziej irytują, mogą nieświadomie odzwierciedlać nasze
własne nieakceptowane cechy.
To, czego nie akceptujemy w innych, jest często tym, czego nie
akceptujemy w samych sobie.
- na podstawie myśli Carla Gustava Junga
Jung uważał, że ponieważ każdy z nas ma w sobie cień, to w pewnych
okolicznościach wszyscy jesteśmy zdolni do brutalnych czynów. Jednym z przejawów drzemiącego w nas mroku może być słynny eksperyment więzienny
amerykańskiego psychologa Philipa Zimbarda, w którym studenci zostali
obsadzeni w rolach więźniów i strażników. Już po krótkim czasie
eksperymentatorzy zauważyli wzrost bezwzględności "strażników" i takie
nasilenie ich zachowań agresywnych względem grupy "więźniów", że
doświadczenie musiało zostać przerwane.
Pod względem metodologicznym eksperyment Zimbarda został mocno
skrytykowany za brak naukowej obiektywności. Sam Zimbardo pełnił funkcję
nie tylko głównego badacza, lecz także naczelnika więzienia, co
spowodowało konflikt interesów. Wśród zarzutów pojawił się także brak
ścisłego protokołu badawczego. Eksperymentatorzy nie określili jasno
procedur przerywania badania w sytuacjach zagrożenia zdrowia
psychicznego uczestników. Kolejnym zarzutem metodologicznym była
obecność tzw. efektu oczekiwań eksperymentatora. Analizy przeprowadzone
po latach wykazały, że strażnicy mogli odczuwać presję, aby odgrywać
swoje role w określony sposób, zgodnie z oczekiwaniami Zimbarda. Krytycy
wskazywali także na nieodpowiedni dobór próby badawczej. Uczestnicy
zostali zrekrutowani na podstawie ogłoszenia dotyczącego badania
odtwarzającego życie więzienne, co mogło przyciągnąć osoby o określonych
cechach osobowości, takich jak skłonność do dominacji lub uległości. To
z kolei wpłynęło na przebieg eksperymentu i ograniczyło możliwość
rzutowania wyników na populację.
Eksperyment Zimbarda wzbudził ponadto ogromne kontrowersje etyczne.
Jednym z najpoważniejszych zarzutów było narażenie uczestników na silny
stres psychiczny i emocjonalne cierpienie. Już po kilku dniach u jednego
z "więźniów" pojawiły się objawy załamania nerwowego - drżenie ciała,
płacz i niekontrolowane wybuchy emocji - co jednak nie spowodowało
natychmiastowego przerwania eksperymentu. Zimbardo i jego zespół
interweniowali dopiero wtedy, gdy sytuacja stała się skrajnie
niebezpieczna. Przerwanie eksperymentu nastąpiło zresztą nie z inicjatywy zespołu badawczego, ale po stanowczym oprotestowaniu dalszego
prowadzenia badań przez psycholożkę Christinę Maslach. Lista zarzutów
pod adresem zespołu Zimbarda ciągnie się niemal w nieskończoność, a choć
dziś jego eksperyment służy jako przestroga przed nieetycznym
prowadzeniem badań oraz dowód na to, jak łatwo można przekroczyć granicę
między nauką a krzywdzeniem człowieka, to jednak jest też powszechnie
przywoływany, gdy mowa o czającym się w każdym z nas mroku.
Innym, wyjątkowo drastycznym dowodem na obecność cienia jest znana
psychologom historia pewnego mężczyzny, który przez dwadzieścia lat
małżeństwa codziennie wysłuchiwał pretensji żony, jakoby nie robił
niczego w domu, i jej oskarżeń o bycie nieudacznikiem. Mężczyzna każdego
dnia spokojnie siadał po pracy w fotelu, otwierał piwo i oglądał
programy telewizyjne. Wydawało się, jakby nie słyszał żalów i inwektyw
pod swoim adresem. Znosił wszystko niczym najprawdziwszy stoik lub
buddysta! Jego postawa była jednak jak najdalsza od stoickiej, a prawda
okazała się wyjątkowo mroczna. Po dwudziestu latach niereagowania
mężczyzna nagle wstał, chwycił nóż kuchenny i zadał żonie kilkanaście
ciosów, wskutek czego straciła życie. Długo tłumiony gniew w końcu
przejął nad nim kontrolę. Jakby po latach codziennego zamiatania śmieci
pod dywan wszystkie spod niego wypadły.
Doskonałym zobrazowaniem mrocznej strony człowieka jest film Joker.
Jego reżyser Todd Phillips pokazał brutalność, brak tolerancji, przemoc
i nienawiść rządzące naszym światem. Wszystkiego tego doświadczał
tytułowy bohater. Ostatecznie, pozostawiony sam sobie z trudnościami,
zaczął dopuszczać się wyjątkowo brutalnych czynów. Zgodnie z przesłaniem
filmu każdy pozbawiony rzeczywistego wsparcia człowiek, który doświadczy
określonej ilości krzywd, traum, zranień, upokorzeń czy odrzuceń, w pewnym momencie może oddać kontrolę nad sobą swojemu mrokowi. Wszyscy
możemy być klaunami. Wszyscy możemy stać się Jokerami, bo każdy z nas ma
w sobie Jokera.
Z tego też powodu zabójstwo trzech agresywnych mężczyzn w metrze,
którego w akcie desperacji dopuszcza się Joker, prowadzi do wybuchu
rewolucji. Wielu upokorzonych, odrzuconych i skrzywdzonych przez system
ludzi powstaje i wydobywa na światło dzienne swojego własnego Jokera,
siejąc anarchię i przemoc na ulicach Gotham. Co ciekawe w kontekście
cienia, po tym jak film wszedł na ekrany, posypały się komentarze, że
produkcja może doprowadzić do wzrostu przestępczości. Obawy wydawały się
do tego stopnia realne, że podczas premiery drugiej części filmu do
ochrony nowojorskich kin zaangażowano specjalne jednostki amerykańskiej
policji.
Jak dokładnie wyjaśnić, dlaczego to właśnie ten obraz poruszył serca tak
wielu widzów? Przecież o psychopatach powstał już niejeden film i nie
towarzyszyły mu takie niepokoje. Joker pokazuje jednak nie tylko akty
przemocy, ale i wpływ upokorzeń i traum na wrażliwe cząstki ludzkiej
psychiki, a w konstrukcji głównego bohatera wiele osób może odnaleźć
wrażliwą część siebie. Kiedy oglądamy typowy film o psychopacie, to
raczej nie identyfikujemy się z bohaterem. Trudno wejść w skórę kogoś,
kto krzywdzi i morduje niewinne istoty. W tym wypadku jest inaczej -
mrok bohatera bierze się z jego bezsilności w obliczu doznawanych
krzywd, a brutalne czyny, których się dopuszcza, poniekąd uzewnętrzniają
fantazje widzów o dokonaniu zemsty na oprawcach.
Cień kształtuje się pod wpływem rozmaitych czynników. Powstaje on między
innymi wskutek wychowania, czyli tego, co mówili i robili nasi
opiekunowie, kiedy byliśmy dziećmi. Szczególnie brzemienne w skutkach
jest doświadczanie przemocy, zaniedbania czy nieobecności ze strony
rodziców. Pod wpływem tych doświadczeń dziecko zaczyna tłumić swoje
emocje, a w jego wnętrzu zakorzenia się wstyd dotyczący tych jego
aspektów, które były piętnowane. Stopniowo dziecko wypiera je do
nieświadomości. W ten sposób kształtuje się cień - zbiór odrzuconych
cech, które później mogą objawiać się w formie mechanizmów obronnych,
takich jak projekcja. Cień jest również aspektem kultury, socjalizacji i społeczeństwa w szerszym rozumieniu. Wiemy na przykład, że na jego
uformowanie w dzieciństwie wpływają odrzucenie przez rówieśników czy
rozmaite formy nacisku i gnębienia. Dziecko lub nastolatek próbuje się
zorientować, co wolno robić w grupie czy społeczności, a co jest
niedozwolone. Odczuwa wstyd, nieśmiałość i skrępowanie, kiedy dopuszcza
się czegoś, co nie jest akceptowane. Wstyd sam w sobie jest w porządku,
bo naturalnie pomaga określić granice, których nie powinno się
przekraczać. Jeśli jednak ktoś był często i nadmiernie zawstydzany, to
uwewnętrznia jako cząstkę cienia nie tyle wstyd związany z określonymi
zachowaniami, ile to, co się za nim kryje, czyli postać zawstydzającą.
Rozważając kwestie związane z kształtowaniem się cienia, nie można
również pominąć czynników dziedzicznych. Ich wpływ przewidywał już Jung.
"Tym, co zwykle najsilniej oddziałuje psychicznie na dziecko - pisał -
jest życie, którego nie przeżyli rodzicie (a także przodkowie, bo mamy
tu do czynienia z odwiecznym psychologicznym zjawiskiem grzechu
pierworodnego). To stwierdzenie byłoby nazbyt ogólne i powierzchowne,
gdybyśmy nie dodali tytułem zastrzeżenia: ta część życia, którą rodzice
mogliby przeżyć, gdyby mniej lub bardziej mgliste preteksty im tego nie
uniemożliwiły. Mówiąc wprost, jest to ta część życia, od której się
uchylali, prawdopodobnie korzystając z pobożnego kłamstwa. W ten sposób
zasiali najsilniejsze kiełki"1. Współcześnie pojawia się coraz
więcej dowodów na to, że Jung w dużym stopniu miał rację.
Zgodnie z obecną wiedzą czynniki genetyczne mogą wpływać na
predyspozycje do zaburzeń emocjonalnych i poznawczych. Same w sobie
rzadko są bezpośrednią przyczyną owych zaburzeń, ale w połączeniu z doświadczeniami środowiskowymi zwiększają ryzyko ich wystąpienia.
Dowiodły tego zwłaszcza badania nad bliźniętami jednojajowymi. Wykazały
one, że takie zaburzenia jak schizofrenia, zaburzenia afektywne
dwubiegunowe czy depresja mają w dużym stopniu charakter dziedziczny. Na
przykład badania Kennetha Kendlera i jego współpracowników sugerują, że
o podatności na depresję w 40-50 procentach decydują czynniki
genetyczne, a podobne wyniki uzyskano dla zaburzeń lękowych2.
Nie mniej ważny jest wpływ temperamentu. Składający się nań zespół cech
kształtuje się już we wczesnym dzieciństwie i oddziałuje na sposób
reagowania na stres, lęk czy sytuacje społeczne. Z badań wynika, że
dzieci o wysokim poziomie neurotyczności lub niskiej odporności na stres
wykazują większe ryzyko rozwoju zaburzeń lękowych i depresyjnych w dorosłym życiu. To właśnie temperament może pełnić funkcję pomostu
między dziedziczonymi predyspozycjami a środowiskowymi czynnikami
ryzyka.
Rozdział 2. To, co wyparte, nie umiera
Rozdział 2
TO, CO WYPARTE, NIE UMIERA
Jako psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w żadnym wypadku nie
wykluczam słuszności koncepcji Junga o nieuświadomionym cieniu. Uważam,
że koncepcja ta i poznawczo-behawioralne rozumienie psychiki są
kompatybilne, ponieważ obie teorie rozumienia psychiki dotyczą pracy nad
nieświadomymi aspektami naszego umysłu oraz wpływu myśli, emocji i zachowań na nasze codzienne funkcjonowanie.
Co więc odróżnia te dwa modele teoretyczne? Przede wszystkim nazewnictwo
i sposób pracy nad głębokimi zranieniami. W ujęciu jungowskim cechy
podświadomie uznawane za negatywne noszą nazwę cienia, a w psychoterapii
poznawczo-behawioralnej (ang. cognitive behavioral psychotherapy, CBT)
nieświadomość, czyli zasoby, do których człowiek na co dzień nie ma
dostępu, określa się mianem pamięci utajonej, świadomość zaś to pamięć
jawna. Zdaniem przedstawicieli CBT wszystko to, co nieświadome, jest
zawarte w naszych przekonaniach kluczowych i schematach, przekonaniach
pośredniczących oraz w myślach automatycznych, na których treść wpływają
zniekształcenia poznawcze.
By lepiej zrozumieć tę koncepcję, sięgnijmy po metaforę góry lodowej.
Wyobraź sobie, że każdy z nas jest jak taka góra. Widoczny nad
powierzchnią wody fragment góry to twoja świadomość, czyli ta część
twojego życia, z której istnienia zdajesz sobie sprawę, którą
rozpoznajesz, potrafisz nazwać i zrozumieć. Jest to ten mniejszy kawałek
naszego umysłu. Większość góry kryje się pod taflą wody i pozostaje dla
nas niedostępny. To nasza nieświadomość.
Już Freud, pionier psychoanalizy skoncentrowanej na odkrywaniu
nieświadomych procesów w umyśle człowieka, pisał, że rządzą nami
nieświadome siły. Właśnie one sprawiają, że bezwiednie powielamy
określone schematy i mówiąc potocznie: żyjemy na autopilocie. W efekcie
podejmujemy kolejne niezrozumiałe dla nas samych decyzje, a nasze życie
obfituje w ciągle te same trudne sytuacje, które z pozoru wydają się
przypadkowe, na przykład po raz kolejny tracimy pracę z powodu
zaangażowania w konflikty między pracownikami lub wybieramy partnerów,
którzy z czasem zaczynają przejawiać zachowania przemocowe.
Myśli automatyczne, przekonania kluczowe i pośredniczące
Wyjaśnijmy, co dokładnie kryje się za określeniem "myśli
automatyczne", którego używają przedstawiciele CBT. Chodzi mianowicie
o natychmiastowe, często nieuświadomione reakcje myślowe na sytuacje,
zdarzenia lub bodźce. Te myśli są spontaniczne, pojawiają się
automatycznie i wpływają na nasze emocje oraz zachowanie. Wiele z nich
nosi znamiona tzw. zniekształceń poznawczych - uproszczonych, nieraz
irracjonalnych sposobów interpretowania rzeczywistości, które mogą
prowadzić do utrwalenia fałszywych przekonań na temat siebie, innych
ludzi i świata.
Przykładem myśli automatycznej będzie: "Wszystko na nic, bo nie udało mi
się zdać egzaminów w tej sesji na piątki". Zniekształceniem poznawczym,
które leży u jej źródeł, jest czarno-białe, dychotomiczne widzenie
świata. Za myślą automatyczną: "Na pewno mnie zwolnią", która pojawia
się po popełnieniu w pracy drobnej pomyłki, stoi natomiast
katastrofizacja, czyli tendencja do przewidywania najgorszych możliwych
scenariuszy niezależnie od ich rzeczywistego prawdopodobieństwa, a u podstaw: "Zawsze ponoszę porażki" albo "Nigdy nic mi się nie udaje" w analogicznej sytuacji leży nadmierna generalizacja, która polega na
wyciąganiu ogólnych wniosków na podstawie pojedynczych zdarzeń.
Przykładem myśli automatycznej jest też pojawiające się po nieudanym
spotkaniu towarzyskim przeświadczenie: "To moja wina, że atmosfera była
sztywna" - choć spotkanie było nieudane z powodów całkiem niezależnych
od danej osoby. Za myślą tą stoi zniekształcenie poznawcze określane
mianem personalizacji, czyli skłonność do brania na siebie
odpowiedzialności za wydarzenia niezależne od naszych działań.
Należy przy tym podkreślić, że nie wszystkie myśli automatyczne są po
pierwsze zniekształcone, a po drugie nieświadome. Część z nich dochowuje
wierności faktom i ma charakter jawny. Terapeuci posługują się jednak
pojęciem myśli automatycznych zazwyczaj wówczas, kiedy chcą pomóc
pacjentowi zrozumieć i zmienić jego negatywne wzorce myślowe na bardziej
pozytywne i konstruktywne. Jako że myśli kształtują naszą rzeczywistość,
to przekształcenie myślowych schematów pozwala ludziom bardziej
realistycznie i uważnie przeżywać swoje życie.
Organizacja poznawcza
Przekonania pośredniczące to głębsze, często nieświadome sądy będące
podstawą naszych myśli. Są to wszelkiego rodzaju nasze "powinności",
postawy i reguły, które są podłożem tego, co robimy. Przekonania
pośredniczące stanowią pomost między przekonaniami kluczowymi a naszym
zachowaniem. Podczas gdy myśli automatyczne są natychmiastowymi
reakcjami myślowymi na konkretne sytuacje, przekonania pośredniczące to
konkretne zasady, którymi się w życiu kierujemy. Przekonania
pośredniczące leżą u podstaw takich myśli jak: "Muszę być szczupła, by
podobać się mężczyznom" (u podstaw tego narzucanego sobie wymogu leży
przyjmowana milcząco reguła, zgodnie z którą podobanie się innym zależy
od naszej wagi), "Powinnam dużo się uczyć, by rodzina była ze mnie
dumna" (u podstaw tej myśli leży przekonanie, że miłość jest warunkowa -
zależy od poświęcania przez nas odpowiedniej ilości czasu na naukę i naszego poziomu wykształcenia), "Jestem wartościowa wtedy, kiedy osiągam
sukces" (u podstaw tej myśli leży przekonanie, że własna wartość zależy
od namacalnych, zewnętrznych oznak powodzenia).
Przekonania kluczowe, inaczej zwane rdzennymi, to najgłębiej
zakorzenione schematy i wzorce naszych zachowań oraz myśli, których
jesteśmy najmniej świadomi. Dotarcie do tych struktur umysłu i ich
zmiana wymaga sporego zaangażowania i zajmuje najwięcej czasu.
Przekonania kluczowe mają charakter ogólny i odnoszą się do
holistycznych prawd na temat siebie, świata i innych ludzi, przekonania
pośredniczące zaś są sprecyzowane i odnoszą się do określonych reguł,
wyznaczając zależności. Przykładami przekonań kluczowych są: "Jestem
bezwartościowa", "Świat to niebezpieczne miejsce" albo "Wszyscy
mężczyźni są tacy sami".
Powyższe trzy rodzaje przekonań występują na trzech płaszczyznach: ja,
inni i świat. Mamy przekonanie na temat samego siebie ("Jestem..."),
innych ludzi ("Moi rodzice są...", "Mój partner jest...") i świata
("Mężczyźni są...", "Świat jest..."). Aby precyzyjniej uchwycić podział
przekonań na trzy płaszczyzny - o sobie, innych ludziach i świecie -
spróbujmy jasno określić, z wykorzystaniem przykładów, charakter
poszczególnych rodzajów przekonań. Przekonania kluczowe o sobie odnoszą
się do tego, jak dana osoba postrzega siebie, swoją wartość i kompetencje. Zwykle są związane z samooceną i poczuciem tożsamości.
Przykłady takich przekonań to: "Jestem bezwartościowy", "Nie zasługuję
na miłość" lub "Jestem słaby". Tego typu przekonania wpływają na
przykład na poczucie własnej wartości. Przekonania o innych ludziach
dotyczą oczekiwań wobec relacji interpersonalnych i wpływają na sposób
interpretowania zachowań innych osób. Przekonania te mogą być zarówno
pozytywne ("Ludzie są życzliwi"), jak i negatywne ("Ludziom nie można
ufać", "Wszyscy mnie wykorzystują"). Ukształtowane często we wczesnych
latach życia, determinują poziom zaufania w relacjach i skłonność do
nawiązywania bliskich więzi. Przekonania o świecie odnoszą się do
szerszego obrazu rzeczywistości, zasad rządzących światem i jego
przewidywalności. Mogą zawierać poglądy na temat sprawiedliwości,
bezpieczeństwa czy sensu życia. Przykłady takich przekonań to: "Świat
jest niebezpiecznym miejscem", "Życie jest walką" lub "Szczęście
przytrafia się tylko wybranym". Te trzy płaszczyzny są ze sobą powiązane
i wzajemnie się przenikają. Na przykład osoba, która uważa, że nie
zasługuje na miłość (przekonanie o sobie), może jednocześnie wierzyć, że
ludzie są okrutni i odrzucają słabych (przekonanie o innych) oraz że
świat jest miejscem, w którym silni wygrywają, a słabi przegrywają
(przekonanie o świecie). Taki układ przekonań utrudnia zmianę
negatywnego obrazu siebie, ponieważ jest wspierany przez pesymistyczną
wizję innych ludzi i otaczającej rzeczywistości.
W jaki sposób zagadnienia myśli automatycznych, przekonań
pośredniczących i kluczowych można odnieść do cienia? W ujęciu
poznawczo-behawioralnym nie wspomina się o cieniu, ale o dysfunkcjonalnych schematach poznawczych (czyli tych najtrwalszych
wzorcach myślowych, które kształtują nasze postrzeganie siebie, innych i świata) - oba pojęcia są jednak w zasadzie tożsame. Schematy te są
często kompletnie nieuświadomione, a mimo to wpływają na nasze emocje i zachowania, często niestety powodując cierpienie.
Strategie radzenia sobie
W ujęciu poznawczo-behawioralnym zamiast o mechanizmach obronnych mówi
się o strategiach radzenia sobie. Owe strategie mogą być konstruktywne
lub dysfunkcyjne. Te drugie dodatkowo dzieli się na trzy kategorie:
nadmierną kompensację (nadkompensację), podporządkowanie oraz unikanie.
Nadmierna kompensacja to strategia radzenia sobie polegająca na
przesadnym podejmowaniu działań, które mają na celu ukrycie własnych
słabości, braków lub poczucia niższości. Osoba stosująca ten mechanizm
próbuje zrekompensować swoje wewnętrzne deficyty za pomocą zachowań,
które mają sprawiać wrażenie, że jest silna, kompetentna lub lepsza od
innych. Tego typu strategia często wiąże się z potrzebą zdobycia
uznania, szacunku lub statusu społecznego jako formy ochrony przed
poczuciem własnej niedoskonałości. Osoby stosujące nadmierną kompensację
mogą wykazywać tendencję do dominacji, nadmiernej asertywności,
perfekcjonizmu czy osiągania sukcesów za wszelką cenę, często ignorując
swoje potrzeby emocjonalne. Mechanizm ten może prowadzić do przeciążenia
psychicznego, wypalenia lub utraty kontaktu z autentycznymi emocjami,
gdyż cała energia psychiczna skupia się na utrzymaniu pożądanego obrazu
siebie.
Nadkompensacja obejmuje następujące elementy:
agresję lub wrogość: kontratak poprzez obwinianie, krytykowanie,
kwestionowanie lub opór;
dominację lub nadmierną asertywność: próby kontrolowania innych, aby
osiągnąć własne cele, albo zaimponowania innym swoimi dokonaniami lub
statusem;
manipulację i wykorzystanie: zaspokajanie własnych potrzeb bez
informowania innych o intencjach swoich działań; może polegać na
uwodzeniu lub na nieszczerości;
bierną agresję lub bunt: skryte za maską uległości buntowanie się
poprzez odkładanie spraw na później lub niewywiązywanie się z zadań,
narzekanie i dąsanie się.
Podporządkowanie odnosi się do wzorca zachowań, w których
rezygnujemy z własnych potrzeb, pragnień czy celów na rzecz spełniania
cudzych oczekiwań. Osoba stosująca tę strategię często podporządkowuje
się autorytetom lub bliskim z obawy przed odrzuceniem, krytyką czy
konfliktem. W efekcie tłumi własne emocje i pragnienia, co prowadzi do
narastającej frustracji i niezadowolenia z siebie, czasem ujawniającego
się w postaci zachowań pasywno-agresywnych. W skrajnych przypadkach
podporządkowanie może skutkować utratą poczucia własnej tożsamości i trudnościami w podejmowaniu samodzielnych decyzji.
Jego głównym przejawem jest uległość lub zależność: opieranie się na
innych, uleganie im, bierność, unikanie konfliktów i próby zadowalania
innych.
Unikanie z kolei to strategia radzenia sobie polegająca na świadomym
lub nie pomijaniu sytuacji, osób, myśli lub emocji, które wywołują lęk,
dyskomfort bądź inne trudne uczucia. Mechanizm ten jest stosowany jako
forma ochrony przed doświadczaniem negatywnych emocji lub przed
konfrontacją z nieprzyjemnymi aspektami własnego życia. Unikanie może
przybierać zarówno subtelne formy (np. odkładanie trudnych rozmów na
później), jak i bardziej wyraziste, skrajne (np. izolacja społeczna czy
ucieczka w uzależnienia).
Unikanie przejawia się na różne sposoby. Jednym z nich jest wycofanie
społeczne, polegające na izolowaniu się od innych ludzi i ograniczeniu
interakcji społecznych. Izolowaniu się często towarzyszy uczucie
samotności oraz poczucie niezrozumienia przez otoczenie. Formą unikania
jest też poszukiwanie bodźców zastępczych, które pomagają zająć umysł i odwrócić uwagę od trudnych emocji. Przejawia się ono w postaci
kompulsywnych zakupów, ryzykownych zachowań, nadmiernej aktywności
fizycznej lub ucieczki w przyjemności, takie jak objadanie się czy
przesadne korzystanie z rozrywek (np. gry komputerowe, seriale). Osoby
stosujące unikanie szukają czasem silnych wrażeń lub stosują środki
psychoaktywne, takie jak alkohol czy narkotyki, aby stłumić negatywne
emocje lub uciec od rzeczywistości. W niektórych przypadkach unikanie
przybiera formę wycofania psychicznego - jednostka oddziela się wówczas
emocjonalnie od własnego życia i ucieka w dysocjację lub fantazjowanie o alternatywnej rzeczywistości. Choć unikanie może krótkoterminowo
przynosić ulgę, w dłuższej perspektywie prowadzi do pogłębiania
trudności emocjonalnych, izolacji społecznej oraz utrwalenia schematów
lękowych i negatywnych przekonań o sobie i świecie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki