1
Kalendarz emocji
Mija wiosna i wspominasz swą niewinność.Mija lato i wspominasz swą żywiołowość.Mija jesień i wspominasz swą godność.Mija zima i wspominasz swą wytrwałość2.
YOKO ONO, Season of Glass
Aby zrozumieć swój kalendarz emocji, prawdopodobnie powinieneś zacząć inaczej myśleć o swoim życiu - nie jak o stałym jak rytm werbla biegu dni, tygodni, miesięcy i lat, ale jako o następowaniu po sobie okresów charakteryzujących się różną długością, o odmiennej kombinacji wchodzących w grę wpływów. Nasze kalendarze wewnętrzne są o wiele mniej ustrukturyzowane niż nasze plany dnia - niekiedy subtelniejsze, innym razem bardziej dramatyczne, ale często o wiele mniej przewidywalne. Trudniej nimi zarządzać i mogą sprawiać nam problemy, ale obfitują także w emocje i znaczenie.
Przyzwyczailiśmy się do myślenia o roku jak o regularnym cyklu dni i pór roku, ponieważ jest to konieczne, byśmy byli zorganizowani i mogli funkcjonować; pomaga nam to także w zrozumieniu świata i naszego życia. Dlatego na przykład w USA i większości krajów Zachodu uznajemy, że rok "zaczyna się" 1 stycznia. Przez tysiąclecia ustalaliśmy wiele świąt religijnych, które dzielą rok jak znaki interpunkcyjne - przy czym Boże Narodzenie to ogromny wykrzyknik w wielu społeczeństwach - a także świąt świeckich. Żyjemy, przestrzegając konwencji społecznych takich jak urodziny czy rocznice. Kontynuujemy zwyczajowe myślenie o czterech porach roku, jakby były dobrze zdefiniowane, zaczynały się i kończyły punktualnie wraz z nastaniem wyznaczonego dnia w kalendarzu.
Te daty, okresy i kamienie milowe mijają każdego roku, zapewniając nam strukturę i poczucie stałości. Uwierzcie mi, żyję według programu do zarządzania czasem, mojego planera kieszonkowego i telefonu. Mam pacjentów, którzy spodziewają się, że zastaną mnie w gabinecie, gdy przychodzą na sesję. Mam dwie córki, które mogą po prostu chcieć spędzić ze mną czas podczas ferii i wakacji. Jesienią przez czternaście tygodni prowadzę kurs na Harvardzie. Zwykle staramy się spędzić część wakacji z rodziną mojej żony. Rocznica naszego ślubu jest dla nas ważną datą. I tak dalej, i tak dalej. Dlatego mną również rządzi "papierowy" kalendarz - jak każdą inną osobą.
Wiem jednak także, że kalendarz papierowy nawet w przybliżeniu nie jest w stanie uchwycić wszystkich wydarzeń, które będą mnie dotyczyły w nadchodzących tygodniach, ani w żaden sposób nie zaznaczy ważnych kamieni milowych, które będą na mnie oddziaływały. Sprawdza się to w przypadku większości z nas, o czym dowiedziałem się od moich pacjentów. Wiele osób uważa na przykład, że prawdziwy początek roku przypada na pierwszy dzień szkoły, a nie 1 stycznia, i ich życie toczy się wokół tego dnia. Wiemy także, że każda pora roku wygląda odmiennie w poszczególnych latach, a co więcej, może się ona dzielić na wiele pośrednich pór. Na Północnym Wschodzie Stanów Zjednoczonych możemy mieć to szczęście, że jesień zacznie się we wrześniu rześkim powietrzem, ostrym słońcem i będzie zdecydowanie zmierzała w kierunku pierwszego grudniowego śniegu. Opady mogą wzrastać stopniowo, aż osiągną najwyższy poziom w lutym, i wówczas śnieg zacznie topnieć - do czasu pojawienia się pierwszych krokusów. Mimo to pory roku rzadko następują po sobie w tak przewidywalny sposób. Lato może się ciągnąć jeszcze przez kilka wrześniowych tygodni, a bywa, że burze śnieżne zdarzają się w maju. Każdą porę roku można odczuwać, jakby sama w sobie trwała rok.
Te wahania i zmiany często bledną jednak w porównaniu z intensywnością okresów mających ogromne znaczenie osobiste i obfitujących w skojarzenia. Mogą to być dłuższe okresy naszego życia, takie jak czas spędzony w konkretnym miejscu albo naznaczony ważną relacją z ukochaną osobą, albo być może z mentorem. Mogą to być także określone daty lub nawet momenty, na przykład dzień, w którym otrzymałeś świetną wiadomość, albo - jak wyznaje wiele osób w tej książce - minuty grozy podczas obserwowania ataku na World Trade Center.
Tak wiele na nas czeka, kiedy kroczymy po ścieżkach naszego życia!
Jak zrozumieć swój kalendarz emocji? Jak rozpoznawać punkty zapalne i trudne okresy? Jak łagodzić ich skutki? Jak uczyć się przeżywać chwile podenerwowania łatwiej i z większą godnością?
Aby zacząć udzielać odpowiedzi na te pytania, pozwólcie, że przedstawię wam Emmę, niesamowicie inteligentną i zabawną młodą kobietę, która była moją pacjentką przez sześć lat. Podczas tego spotkania możecie nawet nie podejrzewać, jakich trudności nastręcza jej kalendarz emocji. Pory roku, a zwłaszcza jesień i zima, są dla niej szczególnie trudne. Jej historia pokazuje nam, jak skomplikowane i wyjątkowe są kalendarze emocji; pokazuje również, jakie elementy są bardzo do siebie podobne w kalendarzu każdego człowieka.
Emma: przechodzenie przez kolejne etapy
Emma ma dwadzieścia jeden lat i studiuje na trzecim roku w prestiżowej szkole nauk wyzwolonych w Nowej Anglii, gdzie robi magisterium z psychologii. Została moją pacjentką w wieku piętnastu lat, kiedy miała za sobą bardzo trudny rok. Chodziła do szkoły przygotowawczej pod Bostonem, słynącej z surowych nauczycieli i napiętej atmosfery.
- Myślę, że cierpiałam na depresję mniej więcej od czwartej klasy - wspomina. - Ale naprawdę źle zrobiło się w połowie dziewiątej, a potem to już był totalny dół.
Emma miała poważną depresję i nie mogła kontynuować nauki. Miała pewną przerwę, zaliczyła pobyt w szpitalu, a następnie przeniosła się do innej szkoły, która potrafiła lepiej pomóc jej w radzeniu sobie z problemami emocjonalnymi i psychologicznymi.
Co się działo? Przebrnięcie przez wiele kwestii, które wchodziły w grę, zajęło nam sporo czasu, i nadal się tym zajmujemy. Zacznijmy jednak od początku - Emma od zawsze miała problemy w szkole.
- Nie mogę sobie przypomnieć, jak to było, kiedy byłam bardzo mała - wspomina - ale nigdy zbytnio nie lubiłam szkoły. Zawsze powodowała u mnie silny stres. Nie cierpiałam jej. Nigdy sobie w niej nie radziłam; przez cały czas byłam bardzo zestresowana. Nawet do zerówki chodziłam tylko przez dwa dni w tygodniu. Jedynym powodem, dla którego udało mi się przebrnąć przez przedszkole, było to, że przekupywali mnie naklejkami. Pod koniec miałam bardzo ładną kolekcję!
Emma zaczęła utożsamiać swoje trudności szkolne ze zmianą pór roku z lata na jesień.
- To się zaczyna w okolicach września lub późnego sierpnia, kiedy wiem, że lato zaczyna przechodzić w jesień - wyznaje. - Zauważam, że zaczyna się robić ciemniej. Niekoniecznie jest to poczucie beznadziei, bardziej jakby totalny strach przed tym, że zbliża się ten czas w roku i że nie będę się czuła taka szczęśliwa. Mój nastrój będzie się obniżać.
Strach Emmy przed rozpoczęciem sezonu szkolnego zdawały się potęgować warunki środowiskowe w jej otoczeniu.
- Wiem, że brzmi to nieco dziwnie, ale nie lubię, kiedy na drzewach nie ma liści - wyznaje. - Kąt padania światła, gołe gałęzie... wszystko wygląda tak brzydko i martwo. Widzisz wszystkie szkielety drzew. I jest w tym coś niesamowicie deprymującego. Wszystko przypomina śmierć. Wie pan, to okropne.
Emma jest wyjątkowo wrażliwa na otoczenie i zaczyna się wycofywać na początku jesieni.
- Niekiedy żałuję, że na zimę nie mogę zapaść w hibernację. W rzeczywistości prawie tak robię. Dlatego mój zwykły dzień wygląda tak, że budzę się, szykuję do szkoły, idę tam, witam się z ludźmi. To jak przechodzenie przez kolejne etapy. Może pada śnieg i mówię: "O, hej! Napiję się gorącej czekolady". Ale jest zupełnie inaczej niż latem. Jakbym nie żyła naprawdę.
Emmie jest jeszcze trudniej poradzić sobie z ponurym charakterem jesieni, ponieważ tak bardzo kocha wiosnę i lato.
- Wiosna to świetna pora roku - mówi. - Uwielbiam, kiedy liście się zielenią i możesz zobaczyć, jak prześwituje przez nie słońce. Nie lubię bezpośredniego światła słonecznego. Ciężko mi znieść ostre światło, ale kiedy liście stanowią barierę, jest bardzo przyjemne i sprawia, że czuję się dobrze.
Również lato jest pięknym czasem dla Emmy.
- Latem żyję naprawdę - wyznaje. - Dobrze jest czuć, że żyjesz. Latem możesz po prostu być i nie musisz robić nic szczególnego, by się nim cieszyć. Pogoda zachęca cię do brania aktywnego udziału w życiu.
Wrażliwość na światło, w szczególności przygnębienie, które dotyka nas w pozbawione słońca dni, to jeden z objawów sezonowego zaburzenia afektywnego (SAD). U Emmy zdiagnozowano je na kilka lat przez tym, jak się spotkaliśmy, i już wtedy stosowała lampę słoneczną, by zwalczać jego skutki. W rzeczywistości jednym z głównych powodów, dla których zgłosiła się do mnie po raz pierwszy, było jej przekonanie, iż SAD leżało u podstaw wszystkich jej kłopotów i że lampa słoneczna nie wystarczała, by zapanować nad jej depresją oraz niezdrowymi myślami. Dotarcie do wszystkich głębszych problemów, które wpływały na jej stan emocjonalny, zajęło chwilę nam obojgu.
To, że Emma nie lubi zimy i kocha wiosnę, ma swoje źródło w przeszłości. Pamięta, że jej ulubioną książką była The Journey Home3 (Podróż do domu).
- Opowiada o dwojgu dzieciach - mówi. - Podróżują do różnych miejsc świata. Przechodzą przez dziurę w piaskownicy i odwiedzają wiele mitycznych stworzeń. Jedzą różne potrawy i śpią na różnych łóżkach. Bardzo lubię tę książkę, ale wie pan, ona dzieje się wiosną. Zimą odwiedzają Świętego Mikołaja, ale tę część raczej pomijam.
Problemy Emmy z jesienią i zimą mają więc korzenie częściowo w jej kłopotach szkolnych, a częściowo w reakcji fizycznej na światło i na to, jak wszystko wygląda, i uwidoczniły się już w dzieciństwie. Istnieją również inne problemy, z którymi się zmaga. Szczególną trudność sprawia jej święto Bożego Narodzenia - nie ze względu na zwykłe świąteczne kwestie, ale na druzgocące wydarzenie, do którego doszło tego dnia.
- Miałam przemocową relację z chłopakiem - stwierdza Emma - tak naprawdę nie zdawałam sobie z tego wówczas sprawy, ale tak było. Zerwał ze mną w Boże Narodzenie. Wyznał, że mnie wykorzystywał przez ostatnie trzy lata, że nigdy mnie nie kochał i byłam mu potrzebna tylko do seksu.
Emma wierzy, że już doszła do siebie po relacji z tym facetem, a obecnie ma nowego chłopaka. Sposób, w jaki opowiada o tym doświadczeniu, sugeruje jednak, że na jej uczucia zimą nadal wpływa to bolesne zerwanie.
Kalendarz emocjonalny Emmy może się wydawać szczególnie skomplikowany i z pewnością dotyczą jej poważne trudności emocjonalne. Faktem jest, że większość osób - od 70 do 90 procent z nas - ma za sobą przynajmniej jedno znaczące traumatyczne doświadczenie4; istnieje duża szansa, że wpłynie ono na nasz kalendarz emocji. Co więcej, około 26 procent ludzi w USA cierpi na jakieś diagnozowalne zaburzenie psychiczne5. Dlatego kalendarz emocji Emmy jest prawdopodobnie bardziej złożony niż twój czy mój, ale na pewno nie jest odosobniona w swoim bólu. Pamiętaj jednak, że kalendarz emocji nie mówi w istocie o chorobie psychicznej czy poważnej depresji. Zamiast tego historia Emmy pokazuje, jak intensywny wpływ na nas wszystkich mogą wywierać pory roku i to, co się nam z nimi kojarzy.
Obecnie Emma jest bardziej niż większość z nas świadoma cyklicznych następstw osobistego kalendarza emocji. Duża część z nas skupia się bardziej na czynnikach, które zdają się nas dotykać bezpośrednio lub silnie, a nie doceniamy lub nawet ignorujemy subtelniejsze problemy kryjące się pod spodem: wydarzenia z przeszłości, które w dalszym ciągu nas nawiedzają mimo upływu lat; daty w kalendarzu, którymi staramy się cieszyć, ponieważ wydaje się nam, że powinniśmy.
Jak w przypadku Emmy, zdanie sobie sprawy ze złożonej natury i wzajemnych powiązań dat w naszym kalendarzu emocji, a tym bardziej zrozumienie, jak ich interakcje dotykają nas zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie, może wymagać sporej introspekcji i pracy. Dlatego spróbujmy teraz rozłożyć kalendarz emocji na części pierwsze. Istnieją dwa główne aspekty, które go tworzą: nasza potrzeba homeostazy lub stabilności fizycznej oraz emocjonalne punkty zapalne, indywidualne dla każdego z nas.