p

JEDENASTKA. Miniatury z socjologii transportu publicznego - Grzegorz Całek

Kup ebooka

34.00 zł
27.88 zł (27,88 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

A co to ta "jedenastka"? To numer tramwaju, którym kilka lat temu zacząłem systematycznie jeździć ode mnie z warszawskiego Bemowa na rondo Daszyńskiego, aby tam przesiąść się do metra i po pięciu minutach wysiąść na stacji Nowy Świat - Uniwersytet. Stamtąd mam dosłownie kilka metrów do budynku Uniwersytetu Warszawskiego i mieszczącego się w nim Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych.

Hmm... Właściwie to powinienem napisać, że to ISNS mnie natchnął do obserwowania i spisywania historii tramwajowo-autobusowych w duchu - jakżeby inaczej - socjologicznym, tak byłoby bardziej naukowo i "godnie", no ale... to nie byłaby prawda. Bo prawda jest taka, że po ponad 20 latach oglądania świata zza szyby samochodu przesiadłem się do komunikacji publicznej i zacząłem korzystać najczęściej z tramwaju numer 11 oraz autobusów 171 lub E-2 (wiozących mnie szybko do drugiego często odwiedzanego punktu - na plac Trzech Krzyży). Jako niewątpliwie podekscytowany nową sytuacją neofita zbiorkomu zacząłem patrzeć na miasto z innej perspektywy, dostrzegać miejsca, których wcześniej nie znałem albo które zmieniły się nie do poznania, wreszcie zacząłem przyglądać się ludziom - współpasażerom. I tak pojawiły się pierwsze historie... Uczciwie muszę jednak zaznaczyć, że nie wszystkie opowiastki są moje - gdy rozpocząłem ich publikowanie w mediach społecznościowych, z czasem zaczęli dzielić się swoimi przeżyciami moi znajomi - prosili o opisanie ich historii "po mojemu". Opisywałem więc.

No dobrze, a co z tą socjologią w podtytule? Pojawiła się ona chyba głównie w celach popularyzatorskich. Bo często otrzymuję pytanie, czym się właściwie zajmuję i czym zajmuje się socjologia - co bada? Wówczas odpowiadam: bada... wszystko. Co ciekawe, podobne pytanie potrafią zadać nawet studenci socjologii, gdy mają wybrać temat do projektu badawczego. Też zdarza im się zapytać, czy coś można badać i co można badać? Odpowiedź jest taka sama: wszystko!

A jaki to ma związek z moimi historiami? Otóż taka sama odpowiedź musi paść, gdy ktoś zapyta, co ludzie robią w tramwaju, autobusie czy pociągu. Na pewno poruszają się: chodzą, wiercą, wstają, zmieniają miejsca, siadają, biegają (nie tylko dzieci). Dość często zajmują się (w bardzo różny sposób) innymi pasażerami: całują się, biją, podrywają, bawią się z dzieckiem, pląsają, kłócą się, uśmiechają, robią sztuczny tłok i okradają, czyszczą psa. Ale też zajmują się sobą: dłubią w nosie, w zębach, w uchu, drapią się po różnych częściach ciała, ćwiczą mięśnie, golą się, poprawiają makijaż i robią manicure, wyciskają wągry, czyszczą obuwie i ubranie, jedzą i piją (różne trunki) oraz spędzają (czasem) pożytecznie czas: czytają, słuchają (muzyki, podcastów itd.), oglądają filmy, grają w gry na telefonie, SMS-ują, czatują, piszą maile, haftują i robią na drutach, leżą albo polegują, drzemią, rozmyślają, obserwują, uczą się, modlą, powtarzają słówka z języka obcego, robią porządki w torbie, rysują. Niestety także śmiecą, siusiają, wymiotują, demolują. Słowem: robią naprawdę wszystko!

Aha, jeszcze nie uwzględniłem dość szerokiej kategorii werbalnych form korzystania z komunikacji publicznej. A ludzie przecież: krzyczą, mówią (do innych lub do siebie), plotą bzdury, wygłaszają ideologiczne przemowy, opowiadają historię swojego życia, no i oczywiście rozmawiają (częściej przez telefon niż z pasażerem obok). O czym? Znów: o wszystkim! Narzekają na władze, obgadują znajomych, szefów i rodzinę, opowiadają o zakupach, instruują, jak odgrzać obiad... Szkoda dalej pisać - naprawdę ludzie w tramwajach, autobusach czy pociągach rozmawiają o wszystkim.

Zatem o czym są te historie? Rzeczywiście o wszystkim, a przede wszystkim o ludziach wokół nas, których często nawet nie zauważamy. A szkoda, bo oprócz dość mętnych typów można spotkać osoby fascynujące, zadziwiające, skłaniające do refleksji na temat naszego świata i pozwalające poznać ten świat i zjawiska, niektóre pewnie nam nieznane. Bo kto wie, że jest coś takiego jak abemarofobia, czyli fobia polegająca na panicznym lęku przed przegapieniem przystanku, na którym mieliśmy wysiąść? Albo kto słyszał słowo "manspreading", używane do określenia znanej z pewnością wszystkim podróżującym praktyki niektórych mężczyzn do siadania z szeroko rozstawionymi nogami, przez co zajmują nie jedno, ale dwa lub trzy miejsca? (Na marginesie: mężczyźni - podobno w odwecie - ukuli analogiczne pojęcia "bagspreadingu", oznaczające zajmowanie przez kobiety dodatkowego miejsca w komunikacji publicznej przez stawianie na nim torebki).

Przedstawione historie są ułożone w kolejności chronologicznej - w jakiej powstawały. Ale to nie ma znaczenia, ponieważ są uniwersalne, choć często z łatwością można usytuować je w czasie, gdyż dotyczą różnych konkretnych wydarzeń, np. pandemii (maseczki!), otwarcia linii metra, filmu braci Sekielskich. Jedna opowiastka - ostatnia - ma konkretną datę. I chyba dobrze, że ją ma. A skoro mowa o ostatniej, to zwrócę też uwagę na pierwszą historię, bo ona oddaje sens czy cel tej pisaniny: chodzi o to, aby rozejrzeć się wokół, bo wokół siebie mamy mnóstwo różnorodnych, ciekawych ludzi. Bo wokół dzieje się mnóstwo interesujących rzeczy!

Mam świadomość, że przy ponad stu historiach nie da się prezentować zawsze wysokiego poziomu - nie wszystkie będą równie dobrze napisane czy śmieszne. Mam jednak nadzieję, że całość będzie raczej bawić. Miłej lektury!