p

Jak żyć z lękiem Poradnik dr. Nerwicy - Marcin Matych

Kup ebooka

34.99 zł
31.49 zł (31,49 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
WSTĘP
 

Duszno! Gorąco! Umrę! Co się ze mną dzieje?! Zaraz się uduszę, upadnę, stanie się coś strasznego! Boże! Nie ma stąd ucieczki! Muszę do toalety! Zemdleję! Chcę uciekać! Uciekać, ale dokąd? Przecież nie ma bezpiecznego miejsca! Jak uciec od siebie? Boję się... wszystkiego, śmierci i życia, snu i poranka. Nie wiem, co robić. Wszystko stracone. To już nigdy nie minie! Nie chcę tak żyć. Boję się umrzeć. Pocę się, mam sucho w ustach. Chyba serce mi wyskoczy. Mam zawał. Boże! Nie wytrzymam! Kogo poprosić o pomoc? Nie, to wstyd! Jakoś jednak wytrzymam. Nie ma dla mnie ratunku! Niech to minie... błagam.

 
 

Wiele lat temu mój gabinet odwiedził pewien mężczyzna, który doświadczał takich koszmarów kilka razy dziennie, siedem dni w tygodniu. Miał dość swojego życia. Pochodził z dysfunkcyjnej rodziny, w której przemoc fizyczna nie była najgorszą rzeczą, jaka spotykała go, gdy był chłopcem. Najgorsze było to, jak stwierdził, że nie miał w nikim wsparcia. Rodzice chowali go twardą ręką, wyśmiewając jego wrażliwość i kompletnie ignorując jego potrzeby. Był samotny i sfrustrowany. Kiedy dorósł, w jego życiu pojawiła się nerwica. Zmagał się z nią od lat. Bezskutecznie. Każdego dnia budził się przepełniony lękiem i uczuciem pustki. Mówił, że bywał tak smutny, że wydobywał się z niego niemy krzyk, który wykręcał jego ciało i wykrzywiał usta. Doba była dwudziestoczterogodzinną udręką, podczas której nawet najlepsze jedzenie smakowało jak papier, a choćby krótka rozmowa wydawała się przeszkodą nie do pokonania.

Gdy pierwszy raz przekroczył próg mojego gabinetu, mówił, że nie wie, po co tu przyszedł. Chyba tylko po to, żeby udowodnić sobie, że nikt ani nic nie jest w stanie mu pomóc i że będzie wreszcie mógł spokojnie odebrać sobie życie. Jak bardzo musiał cierpieć, skoro myśl o własnej śmierci przynosiła mu ukojenie? Powiedział, że nie chce już nic zmieniać, walczyć, ale jedynie "odhaczyć" terapię i zakończyć "tę farsę". Zapytałem go, czy planuje samobójstwo. Powiedział, że jeszcze nie. Przyszedł mi wtedy do głowy następujący pomysł. Umówiliśmy się, że nie zrobi sobie krzywdy, tylko zagra w wymyśloną przeze mnie grę, którą nazwałem "grą o trochę lepsze życie". Jego zadaniem było tylko postępowanie wedle jej zasad i opowiadanie mi, co się zmienia. Nie musiał wierzyć w to, że będzie lepiej. Po prostu miał grać. Powiedział: "Wiem, że to nie ma sensu, ale zagram". I zagrał. Grał, grał, a ja korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia, wymyślałem zasady na bieżąco. Po dwóch latach grał już tak dobrze, że powiedział: "Głupio mi to przyznać, doktorku, ale moje życie jest coraz lepsze". To właśnie wtedy postanowiłem, że napiszę poradnik i przekażę także innym zasady tej gry. Gry o trochę lepsze życie.

Napisałem tę książkę, żeby podzielić się z wami swoim ponaddwudziestoletnim doświadczeniem w pracy jako lekarz, psychoterapeuta ericksonowski oraz doradca psychospołeczny i rodzinny. Nerwica atakuje umysł, ciało oraz relacje z ludźmi, dlatego wymaga poważnego potraktowania. Wirus lęku odbiera w życiu sens i sprawczość. Często doprowadza do depresji. Zatruwa myśli i ciało, niszczy relacje, a w konsekwencji odbiera przestrzeń do życia. To nie jest fanaberia, to poważne zaburzenie czynnościowe i poznawcze, które w skrajnych przypadkach może doprowadzić do śmierci. A zawsze prowadzi do wycieńczenia organizmu i załamania się linii życia. Należy o tym mówić głośno. Czuję ogromną złość, gdy słyszę komentarze osób, które próbują zbagatelizować cierpienie ludzi zmagających się z nerwicą. Ci sami ludzie potrafią pochylać się ze zrozumieniem nad osobami cierpiącymi na choroby widoczne gołym okiem - jak rak czy łuszczyca - a w wypadku nerwicy - zachowywać się okrutnie, wręcz podważając jej istnienie. Nerwicy nie widać. To główny powód lekceważenia, a nawet wyśmiewania tej przypadłości. Co trzeba zatem zrobić, żeby tak się nie działo? Pokazać, powiedzieć, dać otoczeniu szansę na pomoc i wsparcie. Przecież nie otaczają nas sami psycho- i socjopaci. Zdarzają się ludzie zdolni do zmiany przekonań, nastawień i empatii.

Z roku na rok obserwuję rosnącą liczbę osób cierpiących na zaburzenia lękowe. Opowiadają mi, jak trudno jest im żyć, jak ukrywają się przed światem, rezygnując każdego dnia z życia. Jak tracą powoli wszystkie radości, nawet te malutkie, jak wyjście na kawę czy spacer. Mówią, jak nerwica powoli zamraża ich serca i zniewala myśli. Często słyszę: "Panie Doktorze, nie da się tak żyć. Gdyby tylko starczyło mi odwagi, zakończyłbym tę katorgę natychmiast. Niestety, boję się, a jednocześnie nie potrafię sobie pomóc. Czuję, jak umieram każdego dnia na nowo. Każdy poranek jest początkiem koszmaru, a wieczór jego apogeum. I tak ciągle... bez wyjścia, bez celu".

Wiem jednak, że wyjście z tego stanu jest możliwe, ponieważ zdecydowanej większości moich pacjentów zdołałem pomóc sobie pomóc. Tak, celowo piszę, że pomogłem im sobie pomóc, ponieważ współpraca jest zawsze konieczna do zdrowienia i po stronie pacjenta spoczywa nawet większa część odpowiedzialności za dokonywanie zmian. W końcu to jego/jej życie. On, ona, ty, czytelniku, i ty, czytelniczko, znacie siebie najlepiej i macie największy interes w tym, aby poczuć się lepiej.

O tym, jak wielka jest potrzeba mówienia o zaburzeniach lękowych, przekonałem się, gdy pewnego dnia spontanicznie zamieściłem krótki filmik o nerwicy na Facebooku. Zwróciłem w nim uwagę na to, że w Polsce bardzo dużo mówi się o depresji, a niemal nic o lęku. Osoby z zaburzeniami nastroju otwarcie relacjonują swoje historie, pojawiają się także różne akcje społeczne wspierane przez znanych publicznie ludzi, którym udało się wygrać z tą chorobą, a o cierpieniu osób z zaburzeniami nerwicowymi jest absolutna cisza. Tak jakby ta przypadłość łączyła się z większym wstydem albo wręcz należałoby się bać cierpiących na nią osób? Zupełnie tego nie rozumiałem. Zaproponowałem, żeby wreszcie pokonać lęk i wyjść z cienia tego zaburzenia. Razem będzie raźniej. To, co zaczęło dziać się po publikacji tego filmiku, przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Poza ogromnym odzewem poruszyła mnie otwartość ludzi. Pisali wprost o swoich problemach i korzystali z podpowiedzi. Zdałem sobie też sprawę z tego, że często sposoby leczenia, które dla specjalistów bywają oczywiste, dla wielu osób są odkryciem mogącym zmienić ich życie. Często też pojawiały się prośby o wytłumaczenie czegoś skomplikowanego prostym i zrozumiałym językiem, na przykład tego, czym różni się nerwica od depresji. Czy nerwicę da się wyleczyć? Gdzie i jakiej szukać pomocy? Wtedy właśnie narodził się Dr Nerwica - specjalista od zaburzeń lękowych, którego misją jest propagowanie wiedzy o leczeniu nerwicy. Ten poradnik stanowi jej istotną część. Wierzę, że książka ta przyczyni się do wzrostu powszechnej świadomości i zapoczątkuje lawinę, która zmiecie stereotypy i przyniesie rzetelną wiedzę o tych zaburzeniach, co zaowocuje empatycznym traktowaniem cierpiących na nie osób. Mam też wielką nadzieję, że może stać się dla nich początkiem nowego życia i inspiracją do poznawania siebie i swoich możliwości.

 
 

Chcę w tym miejscu podkreślić, że żaden, nawet najlepszy poradnik nigdy nie zastąpi wizyty u specjalisty. Droga czytelniczko, drogi czytelniku, jeżeli odczuwacie jakiekolwiek objawy lęku, obniżonego nastroju lub inne niepokojące was symptomy - zarówno psychiczne, jak i fizyczne związane z lękiem (uczucie duszności, przyspieszona akcja serca, zawroty głowy, drętwienie kończyn i inne) - koniecznie skorzystajcie z konsultacji lekarskiej. Specjalista dokładnie zdiagnozuje, na co cierpicie, i pomoże wam podjąć decyzję o sposobie leczenia. Podpowie, czy wystarczy proces terapeutyczny, czy konieczne będzie także wspomagające go leczenie farmakologiczne. Wykona też niezbędne badania i przeprowadzi wywiad po to, żeby wykluczyć inne zaburzenia, które mogą dawać podobne lub wręcz identyczne objawy jak nerwica.

CZYM JEST NERWICA?
 

Nerwica, mówiąc obrazowo, to lęk o tysiącu twarzy, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie, co doprowadza do "śmierci za życia". Powolnej - gdy lęk sączy się każdego dnia po trochu, lub gwałtownej - gdy atakuje znienacka, czego efektem są ataki paniki. Ta metafora wcale nie jest na wyrost. Człowiek przeżywający atak lęku panicznego ma często wrażenie, jakby właśnie umierał, albo silne przeświadczenie, że zaraz umrze. Może być przekonany o śmiertelnej chorobie lub zagrożeniu, czemu towarzyszą przykre doznania pochodzące z ciała, które potrafią imitować prawie wszystkie znane na świecie choroby, a nawet zakłócać prawidłową pracę narządów ciała.

No dobra, ale skąd ten lęk, zapytacie. Otóż około trzydziestu procent podatności na lęk to geny, czyli to, co dostajemy po przodkach, a siedemdziesiąt procent to wychowanie, środowisko, dieta i to, jak traktujemy siebie na co dzień. Geny to "wrażliwość" i coś, co określam mianem "wzdrygliwości". "Wzdrygliwość" to słowo, które wymyśliłem, żeby określić poziom wrodzonej reakcji strachu. A więc to, jak bardzo "przestraszacie się", gdy coś was zaskakuje. Im wyższa wzdrygliwość i wrażliwość, tym większa podatność na niekorzystny wpływ środowiska i szkodliwe wzorce przekazane nam w procesie wychowania. Te wrodzone predyspozycje, środowisko i wychowanie mogą skutkować rozwojem objawów nerwicowych (między innymi lęku). Dobra informacja jest taka, że nerwica jest najzdrowszą z możliwych reakcji na niekorzystne środowisko i wychowanie. Sygnalizuje nam, że pora zaopiekować się sobą, zmienić swoje życie i odzyskać kontakt z emocjami. Osoby mniej wrażliwe na uczucia swoje i innych, u których raczej nie wystąpi nerwica, prawdopodobnie powielą krzywdzące schematy, czyli między innymi: odetną się od emocji i stracą szansę na pełne przeżywanie życia z całym wachlarzem uczuć i satysfakcji, a co za tym idzie: wychowają podobnie swoje dzieci. Uprzedzam pytanie: tak, najlepiej byłoby mieć szczęśliwe dzieciństwo i być wrażliwym, ponieważ wtedy w bezpiecznych warunkach może rozwinąć się wrażliwość, która asertywnie obroni swoje granice i będzie czerpać z piękna świata pełnymi garściami.

Można więc powiedzieć, że na wasz lęk zapracowały pokolenia przodków waszych przodków i wy sami od momentu, kiedy zaczęliście żyć według wzorców zachowań sprzecznych z waszymi potrzebami i predyspozycjami, a wpojonych wam przez lata wychowania. Jeżeli dołożyliście do tego brak fizycznej aktywności i niezdrową dietę, to mamy właśnie to.

W nerwicy, jak wspominałem, poza lękiem, który występuje zawsze, mamy do czynienia z różnymi zaburzeniami funkcjonowania narządów. Spektrum objawów nerwicowych jest ogromne, można wymienić między innymi takie, jak:

 

kołatanie serca,

duszność,

drżenie rąk,

wzmożona potliwość,

zawroty głowy,

bóle głowy i brzucha,

suchość w ustach,

nudności,

przygnębienie,

huśtawki nastrojów,

problemy ze snem,

zmęczenie,

problemy z pamięcią i koncentracją,

natrętne myśli,

koszmary senne,

nadpobudliwość,

nadciśnienie,

problemy skórne,

zgrzytanie zębami,

brak apetytu,

tiki nerwowe,

impotencja,

zaburzenia czucia,

uczucie kłucia w klatce piersiowej,

rozstrój żołądka,

zaczerwienienie skóry,

częste oddawanie moczu,

uczucie braku poczucia realności własnej osoby - depersonalizacja,

uczucie braku poczucia realności otoczenia - derealizacja.

 

Jak widzicie, objawów nerwicy jest bardzo wiele i na pewno listę tę można by jeszcze rozszerzyć - dlatego na potrzeby tego poradnika musimy umówić się, co jest nerwicą i poddaje się leczeniu przedstawioną tu metodą, a co nerwicą nie jest. Aby powiedzieć, że ktoś cierpi na nerwicę, musi być spełniony podstawowy warunek: ta osoba musi odczuwać jakiś rodzaj lęku, któremu towarzyszy kilka lub wiele objawów pochodzących z ciała oraz lękowe myśli. Te lękowe myśli mogą dotyczyć siebie samego lub bliskich; mogą dotyczyć przyszłości, stanu zdrowia, losów świata - słowem, wszystkiego. Kolejnym ważnym warunkiem jest to, że lęk, który odczuwa pacjent, nie jest spowodowany chorobą somatyczną, czyli nie wynika na przykład z nadczynności tarczycy czy niedokrwistości, guza mózgu albo demencji czy przyjmowanych leków. Wtedy mówimy o objawach lęku, które towarzyszą innej uchwytnej chorobie lub są objawem ubocznym działania danych substancji. Na przykład osoba, która nigdy nie miała zaburzeń lękowych, zaczyna przyjmować jakąś pigułkę (legalną lub nie) i po jej zażyciu występuje napad paniki. Inny przykład - osoba doznaje ataków lęku w trakcie epizodu migotania przedsionków, a kiedy migotanie ustępuje, wszystko wraca do normy. Jeszcze inny przykład - kobieta miesiączkuje tak obficie, że ubytek krwi powoduje zaburzenia krążenia i dystrybucji tlenu, co prowadzi do uczucia silnego niepokoju i lęku.

Oczywiście należy pamiętać, że sytuacje, kiedy odczuwanie lęku związane jest z innymi chorobami somatycznymi, mogą dodatkowo powodować lęk nerwicowy. Obie choroby mogą się na siebie nakładać, dlatego diagnoza jednej nie wyklucza istnienia drugiej możliwości w tym samym czasie.

W dużym uproszczeniu: jeżeli odczuwasz wysoki poziom niepokoju, napięcia i lęku, a wszystkie badania wychodzą w normie, to prawdopodobnie cierpisz na jakąś formę nerwicy. Nawet jeżeli boisz się "tylko" ptaków, bo brzydzą cię ich skrzydła, i z tego powodu omijasz je szerokim łukiem, to też jest to nerwica zwana fobią prostą. Obiekt lęku jest wtedy jasno określony i lęk występuje zawsze, gdy jesteś w jego pobliżu. (Typy nerwicy omawiam na końcu w rozdziale "Dla dociekliwych").

Świat medycyny jest właśnie w trakcie zmiany klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych po to, aby lepiej wszystko nazwać i określić. Natomiast sposób leczenia lęku przedstawiony w tym poradniku jest obecnie skuteczny i możliwy do zastosowania przez bardzo szeroką grupę osób cierpiących na zaburzenia nerwicowe. No może gdy wprowadzą na przykład elektroniczno-genetyczne terapie umysłu (wybaczcie żarcik), znajdzie się jakaś droga na skróty... Może. Dopóki to nie nastąpi, pozostają nam stare sprawdzone metody, które ująłem po swojemu, tworząc metodę "gry o trochę lepsze życie".

Z danych statystycznych wynika, że trzydzieści procent populacji przynajmniej raz w życiu doświadczy jakiegoś rodzaju zaburzeń lękowych. Lekko licząc, jakaś postać nerwicy już dotknęła lub dotknie między osiem a dziesięć milionów osób w Polsce! To niesamowite, że problem ten jest nadal ignorowany na przykład przez media, niektórych lekarzy, pracodawców, a przez sporą część społeczeństwa nawet lekceważony i wyśmiewany. Często sam słyszę opinie, że ludzie cierpiący z powodu nerwicy to, w najlepszym wypadku, osoby dziwne lub nawet udające cierpienie. To bardzo odważne stanowisko, zwłaszcza że - jak mówią badania - pięć milionów naszych rodaków przynajmniej raz w życiu będzie mieć napad lęku panicznego, czyli szczytowe doświadczenie psychiczne i fizyczne przeżywane jako najgorszy koszmar, jaki można sobie wyobrazić. To stan maksymalnego lęku o życie i zdrowie, który - jak wspominałem - niektórzy pacjenci opisują jako przerażający stan umierania za życia. Dodatkowo podczas takiego ataku osoba cierpiąca jest przekonana, że lęk nigdy nie minie, chociaż jednocześnie boi się, że to koniec jej życia. To błędne koło nerwicy może dotknąć każdego z nas, dlatego dobrze jest wiedzieć, jak tę chorobę leczyć, jak jej zapobiegać i jak wspierać osobę z zaburzeniami lękowymi. Ta książka powstała również w tym celu.

Dodatkowo około trzech do czterech procent Polaków doświadcza tak zwanego lęku wolno płynącego, który przybiera postać przewlekłą. Manifestuje się on między innymi ciągłym zamartwianiem się o swoje zdrowie lub bezpieczeństwo bliskich. To przewlekły stan poczucia zagrożenia przyszłymi zdarzeniami, któremu towarzyszy napięcie ciała połączone zwykle z bezsennością, zaburzeniami apetytu i obniżeniem nastroju.

Z powyższych danych wynika, że ogromna część z nas ma albo będzie mieć nerwicę. Będzie zamartwiać się o zdrowie, przyszłość swoją i swoich bliskich, losy świata lub odczuwać przerażenie w obliczu ataku paniki. Wielu z nas będzie miało również obniżenie nastroju oraz komplikacje zdrowotne wynikające z przewlekłego napięcia, ponieważ nieleczone zaburzenia lekowe praktycznie zawsze prowadzą do wystąpienia depresji. Wszystko to, mówiąc potocznie, nerwica. I choć słowo "nerwica" brzmi jak katar, to z pewnością katarem nie jest. Nie przechodzi po siedmiu dniach. To raczej jak przewlekły nieżyt nosa, któremu towarzyszy zapalenie spojówek i nieznośne swędzenie całej skóry twarzy. Często wikła się z ciężkim zapaleniem płuc - słabnie i wraca, rujnując spokojny sen i odbierając siły za dnia. To poważna dolegliwość, która ma wiele twarzy. Ogromny worek cierpienia - wrzucamy do niego wszystkie odmiany zaburzeń nerwicowych, w których odczuwanie jakiegoś rodzaju lęku gra pierwsze skrzypce. Właśnie dlatego obecnie używa się określenia "zaburzenia lękowe" zamiast "nerwica", aby podkreślić występowanie lęku jako zawsze obecnego objawu tej przypadłości.

Jeżeli czytacie tę książkę, to prawdopodobnie nie muszę tłumaczyć wam, czym jest lęk, ale zrobię to, gdyby sięgnął po nią ktoś, kto próbuje wam pomóc. Będzie mógł lepiej was zrozumieć i wspierać.

Zaburzenia lękowe (nerwica) atakują ciało i umysł. Lęk to czarne myśli i przykre doznania z ciała, których szczytem może być napad paniki (przeżywany jak "śmierć za życia"). Nerwica wpływa na organizm na różne sposoby: spina zarówno fizycznie, jak i psychicznie, powodując "napięcie" w myślach i ciele. Najważniejsze narządy wchodzą w stan alarmu, jakbyśmy walczyli z niewidzialnym potworem. Serce chce wyskoczyć z piersi, ciśnienie rozwala czaszkę, dłonie i stopy robią się zimne, ponieważ obkurczają się naczynia krwionośne, żeby więcej krwi mogło przemieścić się do mięśni - bo przecież trzeba walczyć! Zmniejsza się też ukrwienie narządów jamy brzusznej i miednicy, bo przecież nie jest to czas na trawienie, a zawartość przewodu pokarmowego należy szybko usunąć, bo przeszkadza - stąd słynna przedegzaminacyjna biegunka czy mdłości ze stresu. Mięśnie sztywnieją, postawa ciała robi się agresywna lub obronna, gardło zaciska się, oddech jest przyspieszony i płytki, a w głowie panuje chaos, zagubienie i ogólne rozkojarzenie. Nadnercza wyrzucają hormony stresu: adrenalinę i kortyzol, a układ odpornościowy wchodzi w stan zapalenia.

Nerwica atakuje trzy układy organizmu: hormonalny, odpornościowy i nerwowy. Nerwica to w zasadzie wieloukładowe zaburzenie funkcjonowania organizmu, któremu towarzyszy ogólny stan zapalny skutkujący spadkiem odporności i innymi zaburzeniami układu immunologicznego, nerwowego i hormonalnego. Chcę mocno podkreślić, że zaburzenia lękowe to bardzo poważne obciążenie dla organizmu. To ciężka i trudna do leczenia choroba, która negatywnie wpływa na wszystkie aspekty życia, a także zakłóca normalne funkcjonowanie społeczne osoby chorej.

Gdy słyszę złote rady, jakie otrzymują od otoczenia moi pacjenci, w stylu: "Nie ma się czego bać" albo: "To tylko nerwica", to proponuję powiedzieć mniej więcej to samo cukrzykowi: "Daj spokój, to tylko cukrzyca, zjedz ciastko" albo osobie bez nóg: "Weź i wstań".

Nerwica ma wiele odsłon. Każda z nich jest uciążliwa. Objawy mogą być różne, ponieważ wszyscy ludzie są inni. Dlatego każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia i opieki.

Podczas ataku lęku człowiek wpada w ciemny tunel, przez który mknie szybciej i szybciej. Takie doznania mogą mieć różną skalę i nasilenie. W lęku przewlekłym będzie to na przykład ciągłe zamartwianie się o przyszłość - takie nieznośne sączenie się napięcia, co niby nie boli, ale nie daje żyć. Natomiast w lęku z napadami paniki będzie to życie od bitwy z wiatrakami do bitwy z wiatrakami, wycieńczające jak krucjata. I to wszystko miałoby sens, gdybyśmy rzeczywiście mogli przewidzieć przyszłość lub walczyli o życie. Tymczasem w tym przypadku to zawsze zwid, mamidło. Walka z cieniem. Gdzie my, tam i on.

Jakby tego było mało, są jeszcze objawy psychosomatyczne, popularnie zwane somatami. I tak jeżeli atak paniki to przeżywanie gwałtownej śmierci za życia, a sączący się przewlekle lęk wygląda jak śmierć za życia, ale rozłożona na raty, to somaty są śmiertelnymi torturami na organizmie, który nie chce umrzeć. Przybierają postać najróżniejszych doznań i mogą imitować różne choroby lub być zupełnie oryginalne, wymyślone przez nieświadomość, która potrafi być niezwykle kreatywna. Wierzcie mi, przez ponad dwadzieścia lat praktyki zawodowej widziałem już chyba wszystko i nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć. Chociaż nigdy nie mów nigdy. Spotykałem osoby targane drgawkami, duszące się przy prawidłowych badaniach wysycenia tlenem, mające niedowłady kończyn, drżenia, wszelkie bóle i inne niezwykłości takie jak na przykład przejściowa ślepota lub utrata słuchu. Somaty nie układają się nigdy w spójny obraz jednej choroby, tylko harcują po całym ciele, zmieniają formę i natężenie, czym doprowadzają człowieka prawie do obłędu. Terapia staje się wtedy swoistym egzorcyzmem, podczas którego na zewnątrz wychodzą emocje. Bo zduszone emocje mówią somatami. Emocje, które latami podgrzewane były w zamkniętym kotle. Kocioł trząsł się, nity strzelały, ale na zewnątrz mało co wychodziło. Gdzie są emocje, nie ma lęku i nie ma somatów. Za pomocą tej książki będziemy się uczyć je wyrażać.

Zaburzeniom lękowym mogą towarzyszyć natrętne myśli, które zmuszają chorych do robienia różnych absurdalnych rzeczy: sprawdzania setki razy, czy drzwi są zamknięte albo czy na pewno zakręcony jest gaz. Powtarzane w panice rytuały dezorganizują życie i doprowadzają cierpiącego człowieka do rozpaczy. Nie tylko zresztą jego, bo często także całe jego otoczenie, które nawet jeśli chce pomóc, to jest całkowicie bezsilne i z czasem coraz bardziej bierne. Natręctwa to złożony temat, być może na osobną książkę. Umówmy się więc, że stosując zasady zawarte w tym poradniku, w większości przypadków uda się obniżyć ich liczbę i subiektywną dokuczliwość, aczkolwiek często zapanowanie nad nimi wymaga pomocy farmakologicznej. Zależy to od wielu czynników, między innymi od tego, czy ich przyczyny są bardziej biologiczne (geny - wzdrygliwość), czy wynikają z osobowości (zduszona wrażliwość), czyli wgranego podczas procesu wychowania oprogramowania - osobowości. Dlatego w tym miejscu po raz kolejny muszę zaznaczyć, że konsultacja psychiatryczna to zawsze dobry pomysł.

Podsumowując: nerwica, czyli zaburzenia lękowe, ma wiele postaci, ale zawsze występuje w niej jakiś rodzaj lęku produkowanego przez mózg, odczuwanego w ciele i myślach. Nie towarzyszy jej żadna choroba "fizyczna", na przykład zawał serca, choć może być związana ze zmianami w strukturze i w funkcjonowaniu pewnych struktur w mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie informacji o zagrożeniu, co prowadzi do jej wyolbrzymienia i zbyt silnej reakcji na daną sytuację. Jest jak okulary, przez które wszystko wygląda na niepokojące: otoczenie, własne ciało, relacje, a już szczególnie przyszłość - to w niej zawsze czyha niewidzialny potwór.

W dalszej części tekstu znajdziecie narzędzia do radzenia sobie z nerwicą - wewnętrznych przyjaciół, którzy staną się specjalistami od rozbrajania lęku na różne sposoby, co doprowadzi do zmniejszenia się objawów nerwicy. Niezależnie od rodzaju nerwicy - kiedy zmniejsza się lęk, wszystkie inne objawy również ulegają zmniejszeniu. Będziecie, razem z ekipą przyjaciół, szukać sposobów, jak to zrobić.

Jeżeli poczuliście przypływ gorącej fali nadziei, to dobrze. Nadzieja wcale nie jest matką głupich, tylko osób, które szukają rozwiązań i konsekwentnie walczą o siebie. Walczą o trochę lepsze życie.

SKĄD SIĘ BIERZE NERWICA?

Wiele osób pyta, dlaczego musi tak cierpieć. Nie wiem. Wiem tylko, że to, co spotyka osoby z zaburzeniami lękowymi, jest niesprawiedliwe. Że kiedy wrażliwość trafia na szorstkość, a nawet bezwzględność najbliższego otoczenia, często ceną za to jest właśnie nerwica.

Twarde metody wychowania eliminujące prawo do wyrażania emocji i własnego zdania, które często są przekazywane z pokolenia na pokolenie, miażdżą delikatną strukturę osobowości dziecka. Jedynym ratunkiem pozostaje zaprzeczanie swoim uczuciom i potrzebom, a konsekwencją tego jest właśnie nerwica. Dlatego możecie mieć pretensje do wszystkich, którzy was skrzywdzili lub nie pozwolili dojść do głosu waszej delikatności i umiejętności zachwycania się światem. To prawda, gdyby wasza wrażliwość trafiła na inny grunt, wasze życie mogłoby wyglądać inaczej. Pewnie nadal chcecie, aby wasi najbliżsi was za to przeprosili, a najlepiej jeszcze raz dali wam tym razem dobre dzieciństwo - tak, żeby wrażliwe dziecko mogło stać się szczęśliwym, spełnionym dorosłym. Niestety, to niemożliwe. Ale na szczęście nie wszystko jest stracone. Może nawet jest szansa, żeby z tych potłuczonych kawałków powstało jeszcze bardziej wyjątkowe dzieło. To wy jesteście twórcami, a ja podpowiem wam, jak tworzyć.

Historia nerwicy zwykle wygląda tak: w rodzinie, w której rodzicami są "ofiary ofiar", czyli rodzice, którzy otrzymali od swoich rodziców przekaz zakazujący odczuwania emocji i wyrażania swoich potrzeb (a rodzice rodziców od swoich rodziców), przychodzi na świat dziecko. Dziecko, jak to dziecko, ma w sobie wrażliwość, ciekawość świata i zupełnie niewykształcone schematy myślenia i postępowania. Jednak z czasem przesiąka przekazem pokoleniowym, upodabniając się w dorosłym życiu do swoich rodziców: tłumi emocje, za wszelką cenę chce sprostać społecznym wymaganiom, ignoruje swoje potrzeby i pragnienia oraz rezygnuje z przyjemnych zajęć i doznań. Odkłada na wieczne później masaż, seks czy dobre jedzenie. I gnałoby tak bez końca, chyba że wystąpi u niego nerwica, która jak kontrolka zaalarmuje, że powiela niekorzystny model życia, a także sprawi, że zacznie szukać innej, lepszej drogi.

Często to właśnie nerwica prowadzi cierpiącego człowieka, który nie może już dłużej znieść przykrych objawów, do specjalisty. I wtedy właśnie to, co wydawało się końcem, staje się początkiem czegoś nowego, lepszego. Pacjent rozpoczyna terapię, w wyniku której odkrywa nową życiową drogę. I w tym jest, być może, sens tego cierpienia. Może właśnie dzięki niemu uda wam się zawalczyć o lepsze, spełnione życie. Życie, które jest wolne od przymusu spełniania cudzych oczekiwań i tłumienia emocji. Życie, w którym podejmujecie własne decyzje, szanując swoje potrzeby. Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale nerwica jest sojuszniczką cierpiącego i wierzcie mi, że jest najzdrowszą z możliwych reakcji na opresję psychiczną i brak odpowiednich warunków do wzrastania. Dużo gorsze scenariusze od wystąpienia nerwicy to na przykład ucieczka w narkotyki lub inne używki, które są tak naprawdę wynikającą z bezsilności agresją wymierzoną w siebie. Niebezpieczną próbą radzenia sobie z emocjami, która na dłuższą metę skutkuje jeszcze większym cierpieniem.

Pamiętajcie, nerwica to przyjaciółka, która krzyczy głośno objawami, ponieważ próbuje pomóc. W tej książce przekonam was, że tak można o niej myśleć. Pokażę, jak zwiększyć swój komfort, słuchając się jej rad.

 

[...]