p

Jak żyć dobrze, będąc DDA - Marta Sak

Kup ebooka

39.99 zł
18.00 zł (18,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od autorki

Bar­dzo się cie­szę, że się­gną­łeś(się­gnę­łaś) po tę książkę. Może przed chwilą wpa­dła ci w oko w księ­garni, a ty wła­śnie sto­isz przy półce i wer­tu­jesz strony, za­sta­na­wia­jąc się, czy ją ku­pić. Może ku­pi­łeś(-aś) kota w worku, bo za­in­te­re­so­wał cię ty­tuł, i te­raz, po po­wro­cie do domu, otwie­rasz książkę po raz pierw­szy. A może na­tkną­łeś(na­tknę­łaś) się na tę po­zy­cję gdzieś w cze­lu­ściach In­ter­netu i coś spra­wiło, że po­sta­no­wi­łeś(-aś) ją za­mó­wić. Wresz­cie do­tarła, a te­raz spraw­dzasz, co wła­ści­wie do cie­bie przy­szło.

Czym więc jest ta książka? Moim ce­lem było to, aby stała się czu­łym i jed­no­cze­śnie me­ry­to­rycz­nym wspar­ciem dla lu­dzi, któ­rych ży­cie "źle się za­częło".

Nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści za­kła­dam, że je­steś tu te­raz ze mną, bo te­mat syn­dromu DDA lub DDD jest ci w ja­kiś spo­sób bli­ski. Zga­duję, że wiesz lub po­dej­rze­wasz, że do­ty­czy on cie­bie lub bli­skiej ci osoby. Moż­liwe, że się­gną­łeś(się­gnę­łaś) po tę książkę z pewną dozą scep­ty­cy­zmu - wo­kół kwe­stii DDA i DDD już dawno temu na­ro­sło bo­wiem sporo kon­tro­wer­sji. Być może za­sta­na­wiasz się, czy to całe DDA/DDD w ogóle ist­nieje, czy nie jest to ja­kiś chwyt mar­ke­tin­gowy stwo­rzony na po­trzeby pry­wat­nych ga­bi­ne­tów psy­cho­te­ra­pii.

W ko­lej­nym roz­dziale po­święcę sporo uwagi temu, co za­rzuca się twór­com po­jęć "do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków" i "do­ro­słych dzieci dys­funk­cji". Nie wszyst­kie te za­rzuty da się w pełni ode­przeć. Spró­buję jed­nak po­ka­zać ci, że nie­ści­sło­ści w de­fi­ni­cjach DDA/DDD nie mają w za­sa­dzie żad­nego wpływu na to, jaką war­tość przy­nie­sie ci lek­tura tej książki. Przed­sta­wię ci rów­nież kilka al­ter­na­tyw­nych okre­śleń i wy­ja­śnień tego, co się z tobą dzieje, je­śli po­cho­dzisz z trud­nej ro­dziny i jed­no­cze­śnie nie iden­ty­fi­ku­jesz się z DDA czy DDD. Obec­nie w psy­cho­lo­gii i psy­cho­te­ra­pii do­ko­nuje się bo­wiem swego ro­dzaju prze­łom. Mi­nione lata przy­nio­sły kli­ni­cy­stom dużo no­wej wie­dzy na te­mat tego, co i dla­czego dzieje się z oso­bami, które miały pro­ble­ma­tyczne re­la­cje z ro­dzi­cami lub opie­ku­nami. In­for­ma­cje te zo­stały zwe­ry­fi­ko­wane na dro­dze wie­lo­let­nich ba­dań. To szcze­gól­nie ważne, bio­rąc pod uwagę fakt, że je­den z głów­nych za­rzu­tów wzglę­dem kon­struk­tów DDA i DDD od­nosi się do tego, że nie są one oparte na rze­tel­nych ba­da­niach.

Bar­dzo chcia­ła­bym, aby lek­tura tej książki sta­no­wiła pierw­szy krok do za­trosz­cze­nia się o sie­bie i się­gnię­cia po po­moc - dla tych, któ­rych prze­szłość ma duży wpływ na ich te­raź­niej­szość, a któ­rzy nie uczest­ni­czyli do tej pory w psy­cho­te­ra­pii lub in­nej for­mie pro­fe­sjo­nal­nego wspar­cia. Książka jest jed­nak skon­stru­owana i na­pi­sana w taki spo­sób, aby wspie­rać także tych, któ­rzy już od dłuż­szego czasu pra­cują nad sobą.

Przyj­rzymy się w niej przede wszyst­kim temu, co i dla­czego może się z tobą dziać, je­żeli je­steś osobą po­cho­dzącą z ro­dziny z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym lub in­nego ro­dzaju trud­no­ściami. Po­szcze­gólne roz­działy są po­świę­cone kon­kret­nym prze­ciw­no­ściom, które szcze­gól­nie czę­sto stają na dro­dze do­ro­słych wy­cho­wu­ją­cych się w ro­dzi­nie dys­funk­cyj­nej. W każ­dym z nich sta­ram ci się wy­ja­śnić, jaki mógł być me­cha­nizm po­wsta­nia two­ich trud­no­ści - nie od­wo­łu­jąc się już do sa­mego kon­struktu DDA/DDD, a do ak­tu­al­nej wie­dzy z za­kresu psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej, psy­cho­pa­to­lo­gii i psy­cho­trau­ma­to­lo­gii. Na­stęp­nie po­ka­zuję, jaki wpływ na całe twoje ży­cie może mieć dany pro­blem i od czego za­cząć że­gna­nie się z tok­sycz­nym wsty­dem, za­nie­dby­wa­niem swo­ich po­trzeb czy bra­kiem wiary we wła­sne moż­li­wo­ści.

Wśród psy­cho­lo­gów i psy­cho­te­ra­peu­tów po­pu­larne jest po­wie­dze­nie: "Je­żeli za­sta­na­wiasz się nad tym, czy psy­cho­te­ra­pia jest dla cie­bie, to zna­czy, że jej po­trze­bu­jesz". Ja na­to­miast chcia­ła­bym, abyś wie­dział(a), że je­żeli przez myśl prze­szło ci (choć przez chwilę), że tre­ści za­warte w tej książce mogą do­ty­czyć cie­bie, to zna­czy, że TAK, ta książka jest na­pi­sana z my­ślą m.in. o to­bie. TAK, twój stan psy­chiczny, twoje roz­terki i trud­no­ści emo­cjo­nalne, któ­rych być może do­świad­czasz, za­słu­gują na uwagę i za­opie­ko­wa­nie. TAK, wszystko to, co prze­ży­wasz, jest wy­star­cza­ją­cym po­wo­dem do tego, aby spoj­rzeć na sie­bie z życz­li­wo­ścią i roz­wa­żyć się­gnię­cie po po­moc. Pi­szę o tym, bo je­żeli po­cho­dzisz z dys­funk­cyj­nej ro­dziny, to bar­dzo moż­liwe jest, że nie za­uwa­żasz swo­ich po­trzeb, tłu­misz je lub wręcz de­pre­cjo­nu­jesz. Masz dużo em­pa­tii i współ­czu­cia dla in­nych, ale kiedy sam(a) prze­ży­wasz coś trud­nego, to wpa­dasz w pu­łapkę my­śli: "Nie jest jesz­cze aż tak źle", "Po­cze­kam, może mi przej­dzie", "Inni lu­dzie mają więk­sze pro­blemy", "Je­stem nie­wdzięczny(-a), prze­cież ro­dzice sta­rali się jak mo­gli".

Pi­sa­łam tę książkę z na­dzieją, że dzięki niej za­czniesz dą­żyć do po­zwo­le­nia so­bie na wszyst­kie emo­cje, do czu­łej uważ­no­ści na to, co się z tobą dzieje, do do­ce­nie­nia, kim tak na­prawdę je­steś.

Za­czy­na­łam stu­dia psy­cho­lo­giczne, ma­jąc nie­spełna 19 lat. Do­brze pa­mię­tam, że ha­sła "DDA" czy "DDD" ko­ja­rzyły mi się wów­czas z oso­bami, w któ­rych ro­dzi­nach do­cho­dziło do wy­da­rzeń eks­tre­mal­nych. Po­bić, które koń­czyły się na SOR-ze, co­dzien­nych i ca­ło­noc­nych li­ba­cji, ce­lo­wego znę­ca­nia się nad dziećmi, za­nie­dby­wa­nia ich naj­bar­dziej pod­sta­wo­wych po­trzeb. Trauma ko­ja­rzyła mi się na­to­miast z do­świad­cze­niem ka­ta­strofy na­tu­ral­nej, wy­padku, gwałtu lub by­ciem świad­kiem czy­jejś śmierci w dra­stycz­nych oko­licz­no­ściach. Te­raz wiem już, że więk­szość osób, które cier­pią psy­chicz­nie, nie ma w swo­jej hi­sto­rii do­świad­czeń ro­zu­mia­nych jako eks­tre­malne, po­dob­nych do tych opi­sy­wa­nych na pierw­szych stro­nach ga­zet. Oczy­wi­ście nie bra­kuje lu­dzi, któ­rzy cier­pią z po­wodu ta­kich wy­jąt­kowo dra­ma­tycz­nych do­świad­czeń lub z po­wodu tzw. traumy pro­stej - skut­ków jed­no­ra­zo­wego, prze­ra­ża­ją­cego wy­da­rze­nia, na przy­kład wy­padku. Naj­więk­szą grupę osób prze­ja­wia­ją­cych ce­chy i za­cho­wa­nia ty­powe dla DDD i DDA sta­no­wią jed­nak ci, któ­rzy nie do­świad­czali prze­mocy fi­zycz­nej za­gra­ża­ją­cej ży­ciu, głodu czy zimna. To osoby, któ­rych ro­dzice nie ra­dzili so­bie z ja­kimś aspek­tem wy­cho­wy­wa­nia dzieci. Cza­sem winny jest al­ko­hol, cza­sem ich nie­doj­rza­łość emo­cjo­nalna, trau­ma­tyczne do­świad­cze­nia z wła­snego dzie­ciń­stwa, różne za­bu­rze­nia zdro­wia psy­chicz­nego. Nie­rzadko zda­rza się, że osoby prze­ży­wa­jące cier­pie­nie cha­rak­te­ry­styczne dla DDA/DDD po­strze­gają swoją re­la­cję z opie­ku­nami jako ogól­nie do­brą. Bywa, że ro­dzic do­ro­słego dziecka dys­funk­cji był wy­dolny wy­cho­waw­czo w wielu ob­sza­rach, ale prze­rósł go je­den lub kilka aspek­tów ro­dzi­ciel­stwa, co oka­zało się mieć da­le­ko­siężne skutki.

Za­pa­mię­taj więc jedno: nie ma żad­nej "li­sty kon­tro­l­nej" z trud­nymi wy­da­rze­niami, które mu­sisz mieć "od­ha­czone" w swoim ży­cio­ry­sie, żeby być upraw­nio­nym(-ą) do od­czu­wa­nia zło­ści, roz­ża­le­nia czy ja­kiejś formy bólu psy­chicz­nego. Nie trzeba mieć też pi­ją­cego ro­dzica, aby do­świad­czać w do­ro­sło­ści ob­ja­wów cha­rak­te­ry­stycz­nych dla DDA. Dla­tego też po­wstał skrót DDD, od­no­szący się do do­ro­słych dzieci z ro­dzin dys­funk­cyj­nych. Więk­szość DDA to rów­nież DDD, ale bar­dzo wiele osób DDD nie jest DDA - choć trud­no­ści do­świad­czane przez oby­dwie te grupy są bar­dzo po­dobne.

Po­sta­raj się nie pod­cho­dzić do lek­tury tej książki jako do za­da­nia, które musi zo­stać per­fek­cyj­nie wy­ko­nane. Pi­szę o tym, bo nie­wy­klu­czone, że je­steś osobą, któ­rej trudno za­ak­cep­to­wać swoje nie­do­sko­na­ło­ści czy choćby nie­wiel­kie nie­do­cią­gnię­cia. A ta książka jest też po to, abyś do­ce­nił(a) swoje osią­gnię­cia i jed­no­cze­śnie po­woli oswa­jał(a) się z fak­tem, że nie za­wsze mu­sisz ro­bić wszystko naj­le­piej. Czę­sto sły­szymy: "Naj­pierw obo­wiązki, póź­niej przy­jem­no­ści", ale w nie­któ­rych kon­tek­stach warto jest od­wró­cić to stwier­dze­nie na: "Naj­pierw przy­jem­no­ści, póź­niej obo­wiązki".

Się­gaj więc po tę książkę wtedy, kiedy masz na to ochotę i/lub czu­jesz taką po­trzebę. Nie na­rzu­caj so­bie ter­minu prze­czy­ta­nia ca­ło­ści. Warto, że­byś zaj­rzał(a) do każ­dego roz­działu, ale śmiało po­mi­jaj te frag­menty, które wy­da­dzą ci się nie­przy­datne. Rób za­pi­ski na mar­gi­ne­sach i za­kre­ślaj te frag­menty, które są dla cie­bie ważne i/lub w ja­kiś spo­sób po­ru­sza­jące. Tak, tak, wiem, że książki trzeba sza­no­wać, ale jed­no­cze­śnie ba­da­nia po­ka­zują, że le­piej za­pa­mię­tu­jemy i prze­twa­rzamy te in­for­ma­cje, które prze­pi­szemy, pod­kre­ślimy, pod­su­mu­jemy za­pi­sa­nym sło­wem klu­czem itd. Zwróć uwagę na swoje prze­ży­cia w trak­cie lek­tury, zwłasz­cza pod­czas wy­ko­ny­wa­nia ćwi­czeń. Czy­ta­nie tej książki może ak­ty­wo­wać różne wspo­mnie­nia, czę­sto mało przy­jemne. A wspo­mnie­nia mogą z ko­lei wy­wo­łać u cie­bie różne trudne emo­cje. Szcze­gól­nie in­ten­syw­nym do­świad­cze­niem może być wy­ko­ny­wa­nie pro­po­no­wa­nych w książce za­dań. Je­żeli po cza­sie spę­dzo­nym z tą książką po­czu­jesz się przy­tło­czony(-a), po­sta­raj się zna­leźć bez­pieczną prze­strzeń na wy­ra­że­nie na­gro­ma­dzo­nych emo­cji. W wy­re­gu­lo­wa­niu się czę­sto po­ma­gają ulu­bione czyn­no­ści, na przy­kład: upra­wia­nie sportu, przy­tu­le­nie się do zwie­rzę­cia, się­gnię­cie po ulu­bioną książkę, obej­rze­nie filmu. Je­żeli tylko masz taką moż­li­wość, warto, abyś po­dzie­lił(a) się tym, co czu­jesz, z bli­ską i za­ufaną osobą. Je­śli zde­cy­du­jesz się na wy­ko­na­nie ćwi­cze­nia (pracy wła­snej), to warto zro­bić to wtedy, gdy nikt nie bę­dzie ci prze­szka­dzał. Do­brze by­łoby, abyś był(a) tego dnia w przy­naj­mniej prze­cięt­nym na­stroju. Wstrzy­maj się z pracą wła­sną, gdy do­świad­czasz in­ten­syw­nych emo­cji z po­wodu tego, co ak­tu­al­nie dzieje się w twoim ży­ciu. Opra­co­wy­wa­nie swo­ich prze­żyć jest nie­zwy­kle ważne i cenne, ale bywa też psy­chicz­nie wy­czer­pu­jące. Nie jest za­le­cane oso­bom, które w da­nym mo­men­cie są ob­cią­żone czymś in­nym. Pa­mię­taj, że nie wszystko w tej książce jest dla cie­bie i nie każdy jej frag­ment jest o to­bie. Osoby z syn­dro­mem DDA/DDD łą­czą po­dobne trud­no­ści, ale każda z nich to po­stać je­dyna w swoim ro­dzaju o nie­po­wta­rzal­nej ży­cio­wej hi­sto­rii. Dla­tego nie da się przy­go­to­wać uni­wer­sal­nego po­rad­nika dla tej grupy (dla żad­nej in­nej zresztą też). Może być tak, że nie­które wska­zówki albo ćwi­cze­nia z tej książki będą dla cie­bie prze­ło­mowe, a inne nie wniosą kom­plet­nie nic do two­jego ży­cia - i to jest zu­peł­nie w po­rządku. Dla­tego śmiało po­mi­jaj te tre­ści, które wy­da­dzą ci się nie­po­trzebne. Pa­mię­taj, że książka nie za­stąpi te­ra­pii. Ona jest po to, że­byś mógł/mo­gła le­piej zro­zu­mieć, co się z tobą dzieje, zy­skał(a) wie­dzę przy­datną w opra­co­wy­wa­niu swo­ich prze­szłych do­świad­czeń ży­cio­wych i do­wie­dział(a) się, gdzie i po jaką po­moc się­gnąć (je­śli uznasz, że jej po­trze­bu­jesz). Tak jak wspo­mnia­łam na po­czątku, jest ona jed­nak je­dy­nie pierw­szym kro­kiem do zro­zu­mie­nia sie­bie i zy­ska­nia zdro­wego wpływu na swoje ży­cie. Jej lek­tura, na­wet od de­ski do de­ski, nie roz­wiąże pro­ble­mów, które na­war­stwiały się i po­głę­biały przez lata. Tymi mo­żesz w pełni za­opie­ko­wać się w trak­cie psy­cho­te­ra­pii. W ostat­nim roz­dziale książki po­sta­ram się po­móc ci w wy­bo­rze spe­cja­li­sty i formy te­ra­pii.

Ćwi­cze­nia, przy­kłady i wy­ja­śnie­nia róż­nych zja­wisk, które znaj­dziesz w tej książce, po­cho­dzą w więk­szo­ści ode mnie - zo­stały opra­co­wane na pod­sta­wie mo­jej wie­dzy i do­tych­cza­so­wego do­świad­cze­nia. Wszyst­kie me­ry­to­ryczne in­for­ma­cje po­cho­dzą na­to­miast z rze­tel­nych źró­deł: uzna­nych ksią­żek psy­cho­lo­gicz­nych, pod­ręcz­ni­ków dla spe­cja­li­stów, róż­nych ma­te­ria­łów au­tor­stwa na­ukow­ców, psy­chia­trów, psy­cho­lo­gów i psy­cho­te­ra­peu­tów. Na końcu książki znaj­dziesz li­te­ra­turę (książki i ar­ty­kuły na­ukowe oraz z ga­tunku "dla każ­dego"), a także inne ma­te­riały (filmy, pod­ca­sty), które wy­ko­rzy­sty­wa­łam w trak­cie pi­sa­nia i które mogą być dla cie­bie przy­datne w dal­szym pro­ce­sie roz­woju oso­bi­stego jako DDA/DDD.

Książka zo­stała zre­cen­zo­wana przez psy­cho­te­ra­peu­tów z wie­lo­let­nim do­świad­cze­niem w po­mocy oso­bom po trud­nych prze­ży­ciach. Ich na­zwi­ska rów­nież znaj­dziesz na stro­nie re­dak­cyj­nej. Wspól­nie do­ło­ży­li­śmy sta­rań, żeby wszyst­kie in­for­ma­cje za­warte w po­rad­niku były praw­dziwe i opra­co­wane w taki spo­sób, który bę­dzie ci słu­żył.

Za­ufa­nie, któ­rym ob­da­rzy­łeś(-aś) mnie, ku­pu­jąc tę książkę, to dla mnie za­szczyt i jed­no­cze­śnie od­po­wie­dzial­ność. Za­wsze chcia­łam po­łą­czyć swoje za­mi­ło­wa­nie do pi­sa­nia z wie­dzą psy­cho­lo­giczną, aby móc po­ma­gać in­nym. Czy­ta­jąc moją pracę, przy­czy­niasz się do re­ali­za­cji tego ma­rze­nia.

Dzię­kuję i do zo­ba­cze­nia na ko­lej­nych stro­nach!

Marta Sak

Od autorki Spór o DDA i DDD Skąd się wzięło DDA? Kim są DDA i DDD? Co łączy pojęcie DDA i horoskopy? Czy DDA/DDD jest sposobem na ucieczkę przed odpowiedzialnością? O czym musisz pamiętać, jeśli identyfikujesz się jako DDA lub DDD? Co ci się stało? Style przywiązania, czyli jak budujemy relacje ze sobą i innymi Co rządzi twoim życiem? O schematach osobistych Wychowanie w rodzinie dysfunkcyjnej a doświadczenie traumy Czy można mieć dobre życie, będąc dorosłym dzieckiem alkoholika/dorosłym dzieckiem dysfunkcji? Tak mi wstyd Natura wstydu O tym, jak DDA/DDD zaczynają wstydzić się siebie Strategie ucieczki przed wstydem Związki wstydu z uzależnieniem i współuzależnieniem Droga do uwolnienia się od wstydu Ja i moje emocje Czym i po co są emocje? Dlaczego różnimy się sposobem przeżywania emocji? Trudności emocjonalne specyficzne dla osób z syndromem DDA/DDD Nieadaptacyjne strategie radzenia sobie z emocjami Błędy w myśleniu, czyli jak sami zaczynamy katować się emocjami? Techniki terapii poznawczo-behawioralnej pomocne w regulowaniu emocji Powrót do siebie, czyli jak zacząć oswajać się z przeżywaniem emocji? Ja i moje relacje z innymi Od czego zacząć budowanie relacji z innymi? Odkryj sztukę komunikacji i rozwiązywania konfliktów Zasługujesz na pomoc, czyli psychoterapia na 400 sposobów Nurty w psychoterapii Nurt wybrany - i co teraz? Leki od lekarza psychiatry - oprócz czy zamiast psychoterapii? Zakończenie Bibliografia

Rioz­dział 1

Spór o DDA i DDD

Kwe­stia kon­tro­wer­sji i od­wiecz­nych spo­rów wo­kół py­ta­nia, czy syn­drom DDA ist­nieje, jest mi au­ten­tycz­nie oso­bi­ście bli­ska. Był to bo­wiem je­den z pierw­szych te­ma­tów, ja­kie za­czę­łam zgłę­biać w trak­cie swo­ich stu­diów.

Nie pa­mię­tam, kiedy po raz pierw­szy ze­tknę­łam się z tym po­ję­ciem i co do­kład­nie o nim po­my­śla­łam - ale chyba za­pi­sa­łam so­bie w gło­wie, że syn­drom DDA jest prze­ba­da­nym kon­struk­tem na­uko­wym i że można za­li­czyć go do za­bu­rzeń psy­chicz­nych ta­kich jak de­pre­sja, schi­zo­fre­nia i inne. Póź­niej do­sta­łam się na psy­cho­lo­gię, a w pierw­szym se­me­strze cze­kało mnie za­li­cze­nie przed­miotu o na­zwie Umie­jęt­no­ści aka­de­mic­kie. To były za­ję­cia, które miały nie tylko na­uczyć nas pi­sa­nia tek­stów aka­de­mic­kich, lecz także spo­so­bów zdo­by­wa­nia rze­tel­nych in­for­ma­cji oraz przyj­mo­wa­nia kry­tycz­nej po­stawy wo­bec tego, co czy­tamy. Jedną z pierw­szych prac do­mo­wych było zna­le­zie­nie trzech wia­ry­god­nych i trzech nie­wia­ry­god­nych źró­deł do­ty­czą­cych wy­bra­nego mitu psy­cho­lo­gicz­nego z li­sty, którą do­sta­li­śmy. By­łam bar­dzo za­sko­czona, że na li­ście mi­tów zna­la­zło się zda­nie: "Wy­ka­zano w ba­da­niach ist­nie­nie syn­dromu DDA - do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków". Uzna­łam więc, że to temu za­gad­nie­niu po­święcę swoją pierw­szą pracę i przy oka­zji do­wiem się, o co w tym cho­dzi.

Do wia­ry­god­nych i rze­tel­nych źró­deł na te­mat DDA, które wtedy zna­la­złam, jesz­cze w tym roz­dziale po­wrócę. Szu­ka­jąc da­nych nie­wia­ry­god­nych, na­tknę­łam się w róż­nych re­wi­rach In­ter­netu na ta­kie re­we­la­cje, jak:

In­for­ma­cję, że syn­drom DDA może do­ty­czyć na­wet 40% Po­la­ków - a kilku mi­lio­nów to już na pewno! Su­ge­stię, że je­żeli za­uwa­żysz u sie­bie choćby je­den ob­jaw utoż­sa­miany z syn­dro­mem do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków - na przy­kład ten­den­cję do nad­mier­nego bra­nia na sie­bie od­po­wie­dzial­no­ści - to już na­leży się zgło­sić do "in­sty­tu­cji zaj­mu­ją­cej się pro­ble­mami DDA". Da­leko po­su­nięte obiet­nice i stwier­dze­nia w ma­te­riale za­chę­ca­ją­cym do do­łą­cze­nia do wspól­noty sa­mo­po­mo­co­wej DDA - "dzieci z nor­mal­nych ro­dzin na­uczyły się rze­czy, któ­rych my nie mo­gli­śmy", ale dzięki spo­tka­niom "opu­ści nas strach", "na­uczymy się ra­do­ści ży­cia i za­bawy".

Żeby zro­zu­mieć, dla­czego są to mity lub pół­prawdy, mu­simy prze­śle­dzić hi­sto­rię kon­struktu DDA - a ta sięga lat 70., choć pierw­sze pu­bli­ka­cje na te­mat do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków po­ja­wiły się już w la­tach 60. Sza­cuje się, że do końca XX wieku po­wstało ich po­nad 700.

Skąd się wzięło DDA?

Co­famy się więc do po­przed­niego ty­siąc­le­cia. Grupy ano­ni­mo­wych al­ko­ho­li­ków (AA) ist­nieją od ja­kichś 30-40 lat, na­to­miast w Pol­sce do­piero racz­kują. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych i w kra­jach an­glo­sa­skich od kilku lat funk­cjo­nują już do­dat­kowo grupy Al-Anon (grupy wspar­cia dla człon­ków ro­dzin al­ko­ho­li­ków) oraz grupy Ala­teen (grupy dla na­sto­let­nich dzieci osób z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym).

Hi­sto­ria DDA za­czyna się w po­ło­wie lat 70., kiedy to grono na­sto­lat­ków z jed­nej z grup Ala­teen za­częło wkra­czać w do­ro­słość. For­muła grup Ala­teen, opie­ra­jąca się na spo­tka­niach na­sto­lat­ków pod nad­zo­rem do­ro­słego członka Al-Anon, prze­stała być ade­kwatna do ich po­trzeb. Jed­nak oni na­dal chcieli re­gu­lar­nego kon­taktu z in­nymi ludźmi, któ­rzy do­świad­czyli cier­pie­nia z po­wodu cho­roby al­ko­ho­lo­wej ro­dzica, by wza­jem­nie do­star­czać so­bie wspar­cia. Swoje kroki naj­pierw skie­ro­wali więc do grupy Al-Anon. I tu nie mo­gli się jed­nak od­na­leźć, bo po pierw­sze więk­szość uczest­ni­ków tych spo­tkań była od nich o wiele star­sza, a po dru­gie - człon­ko­wie Al-Anon w nie­przy­jemny spo­sób ko­ja­rzyli im się z ro­dzi­cami. Na­suwa się py­ta­nie: dla­czego, skoro grupy Al-Anon były stwo­rzone z my­ślą o oso­bach nie­pi­ją­cych, które miały al­ko­ho­lika w bli­skiej ro­dzi­nie?

Tu do­cho­dzimy do jed­nego z pod­sta­wo­wych fak­tów na te­mat DDA. Czyn­ni­kiem, który może wy­zwo­lić trud­no­ści w wieku do­ro­słym, nie musi być i za­zwy­czaj nie jest al­ko­ho­lizm ro­dzica sam w so­bie. Trau­ma­ty­zu­jące dla dziecka są kon­se­kwen­cje, ja­kie al­ko­ho­lizm jed­nego z opie­ku­nów nie­sie dla ca­łej ro­dziny. Nie cho­dzi tu tylko o za­cho­wa­nia i za­nie­dba­nia opie­kuna "znisz­czo­nego" przez al­ko­hol lub inne uza­leż­nie­nie. W ob­li­czu cho­roby al­ko­ho­lo­wej w ro­dzi­nie pro­ble­ma­tyczna czę­sto staje się rów­nież re­la­cja z dru­gim ro­dzi­cem. Cza­sem cho­dzi o za­nie­dba­nia, któ­rych do­pusz­cza się wzglę­dem dziecka ów drugi ro­dzic, bo jest cał­ko­wi­cie po­chło­nięty uza­leż­nie­niem part­nera(-ki) i po­dej­mo­wa­niem róż­nych sta­rań, aby ten wresz­cie prze­stał pić. Inni part­ne­rzy osób do­tknię­tych al­ko­ho­li­zmem wkła­dają bar­dzo dużo ener­gii w to, aby za­prze­czać (we­wnątrz i na ze­wnątrz) uza­leż­nie­niu bli­skiej osoby. Zja­wi­sko cha­rak­te­ry­styczne dla part­ne­rów osób czyn­nie uza­leż­nio­nych, zwane współ­uza­leż­nie­niem, może pro­wa­dzić do bez­sil­no­ści i nie­zdol­no­ści do opusz­cze­nia pi­ją­cego part­nera - na­wet wtedy, gdy ten po­waż­nie krzyw­dzi za­równo sa­mego dru­giego ro­dzica, jak i dziecko. Ob­ser­wo­wa­nie tego uwi­kła­nia i do­tkliwe od­czu­wa­nie jego kon­se­kwen­cji spra­wia, że w dziecku (a póź­niej w do­ro­słym) może na­ra­stać żal i gniew w sto­sunku do obojga ro­dzi­ców. Je­śli to rów­nież twoje do­świad­cze­nie, to wiedz, że nie je­steś w tym sam(a).

Udział w spo­tka­niach Al-Anon nie przy­no­sił więc uko­je­nia "ab­sol­wen­tom" Ala­teen, bo za­cho­wa­nia uczest­ni­czek spo­tkań, po­zo­sta­ją­cych w związ­kach z al­ko­ho­li­kami, ko­ja­rzyły im się z wła­snymi mat­kami - nie­zdol­nymi do za­pew­nie­nia im bez­pie­czeń­stwa. To je­den z po­wo­dów, dla któ­rych te­raz nie mó­wimy zbior­czo o ro­dzi­cach i dzie­ciach z ro­dzin al­ko­ho­lo­wych, lecz o do­ro­słych dzie­ciach al­ko­ho­li­ków. Osoby te do­świad­czały spe­cy­ficz­nego ro­dzaju cier­pie­nia na naj­wcześ­niej­szym eta­pie ży­cia i z ra­cji tego mają spe­cy­ficzne trud­no­ści i kry­zysy w wieku do­ro­słym.

Mło­dzi do­ro­śli stwier­dzili więc, że po­trze­bują cze­goś, czego jesz­cze nie ma, i za­ło­żyli nową grupę sa­mo­po­mo­cową. Oprócz tych, któ­rzy z ra­cji wieku opu­ścili Ala­teen, do grupy na­le­żał rów­nież Tony A. Był to ano­ni­mowy al­ko­ho­lik, który sam miał ro­dzica z cho­robą al­ko­ho­lową i który do­strze­gał z per­spek­tywy czasu, jak duży wpływ miało to na jego trud­no­ści w do­ro­sło­ści. Tony był star­szy od po­zo­sta­łych człon­ków grupy o około 30 lat, ale oka­zało się, że mło­dzi lu­dzie po­dzie­lają jego uczu­cia zwią­zane z wy­cho­wy­wa­niem się w ro­dzi­nie dys­funk­cyj­nej i do­strze­gają uni­wer­sal­ność do­świad­czeń w ca­łym swoim gro­nie.

Ko­lejne osoby do­łą­czały do grupy i się od niej odłą­czały. Z cza­sem do grupy na­zwa­nej Hope for Adult Chil­dren of Al­co­ho­lic[1] za­częli przy­cho­dzić rów­nież ano­ni­mowi al­ko­ho­licy, któ­rzy sami mieli pi­ją­cych ro­dzi­ców - tak jak Tony. Za­in­te­re­so­wa­nie tym stało się na tyle duże, że za­bra­kło już miej­sca w "ory­gi­nal­nej" gru­pie, i z ra­cji tego za­częły po­wsta­wać ko­lejne. Tony A., za­chę­cony przez człon­ków pro­wa­dzo­nych przez sie­bie grup, opu­bli­ko­wał The Laun­dry List, czyli li­stę 14 cech-po­do­bieństw, które uczest­nicy spo­tkań do­strze­gli mię­dzy sobą. Stało się to w roku 1978, a rok póź­niej w ame­ry­kań­skim "New­swe­eku" opu­bli­ko­wano pierw­szy ar­ty­kuł o tym, że wy­cho­wy­wa­nie się w ro­dzi­nie dys­funk­cyj­nej może wią­zać się dla wielu osób z po­dob­nymi, dłu­go­ter­mi­no­wymi trud­no­ściami w sfe­rze za­cho­wa­nia i emo­cjo­nal­nego od­czu­wa­nia.

Pu­bli­ka­cja ar­ty­kułu spra­wiła, że Adult Chil­dren of Alco­ho­lic stał się przed­mio­tem ro­sną­cego za­in­te­re­so­wa­nia dzien­ni­ka­rzy, a przede wszyst­kim psy­cho­lo­gów i psy­cho­te­ra­peu­tów. Co­raz wię­cej spe­cja­li­stów zdro­wia psy­chicz­nego za­częło wy­ko­rzy­sty­wać spo­strze­że­nia z The Laun­dry List w swo­jej prak­tyce za­wo­do­wej.

Kim są DDA i DDD?

Przyj­rzyjmy się więc temu, co za­uwa­żyli Tony A. i jego przy­ja­ciele, i ja­kie "ce­giełki" do­ło­żyli w póź­niej­szych la­tach spe­cja­li­ści zaj­mu­jący się te­ma­tyką DDA.

Mó­wimy o do­ro­słych dzie­ciach nie tylko dla­tego, że to peł­no­let­nie po­tom­stwo osób uza­leż­nio­nych lub zma­ga­ją­cych się z in­nymi pro­ble­mami psy­chicz­nymi. Można po­wie­dzieć, że DDA/DDD były do­ro­słymi dziećmi już w wieku kilku lat, bo z po­wodu dys­funk­cji w ro­dzi­nie mu­siały przed­wcze­śnie do­ro­snąć. Opie­ko­wały się jed­nym lub oby­dwoj­giem ro­dzi­ców, ukry­wały ich po­czy­na­nia przed dal­szą ro­dziną bądź też wła­snymi przy­ja­ciółmi, w sa­mot­no­ści zma­gały się ze zmar­twie­niami czy trud­nymi emo­cjami. W cza­sie, gdy po­winny być bez­tro­skimi brzdą­cami czy zbun­to­wa­nymi na­sto­lat­kami, mu­siały od­zna­czać się doj­rza­ło­ścią nie­ade­kwatną do swo­jego wieku.

Skła­dowe tej doj­rza­ło­ści, ta­kie jak wy­soko roz­wi­nięta od­po­wie­dzial­ność czy wraż­li­wość na stany emo­cjo­nalne in­nych lu­dzi, zo­stają z DDA i DDD. Nie­rzadko są one ich du­żym, po­moc­nym w ży­ciu za­so­bem. Ce­chy te rów­nie czę­sto pro­wa­dzą ich jed­nak do nie­ko­rzyst­nych dzia­łań i de­cy­zji, na przy­kład do bra­nia na sie­bie zbyt wiele czy po­świę­ca­nia się dla in­nych kosz­tem wła­snego zdro­wia. Wiele osób po­cho­dzą­cych z ro­dzin dys­funk­cyj­nych po­trafi "za­cho­wy­wać się jak do­ro­sły", bo w rolę do­ro­słego we­szło dawno temu. Czę­sto trudno jest im jed­nak za­cho­wać rów­no­wagę i hi­gienę psy­chiczną. To nic dziw­nego, skoro nikt ich tego nie na­uczył, a nie jest to też coś, z czym dzieci się ro­dzą.

Dra­mat DDA i DDD po­lega na tym, że po­zo­stają tymi do­ro­słymi dziećmi mimo upływu czasu. DDA i DDD są do­ro­słe, kiedy po­winny być dziećmi, a jako lu­dzie me­try­kal­nie doj­rzali na­dal no­szą w so­bie skrzyw­dzone dziecko, co na różne spo­soby za­truwa im ży­cie. To dziecko może "rzą­dzić" do końca ży­cia za­cho­wa­niem tych, któ­rzy nie po­dejmą te­ra­pii lub ja­kiejś in­nej formy pracy nad sobą.

John Brad­shaw - ame­ry­kań­ski pe­da­gog i au­tor licz­nych ksią­żek psy­cho­lo­gicz­nych, sam iden­ty­fi­ku­jący się jako do­ro­słe dziecko al­ko­ho­lika - pi­sał, że po­trzeby dziecka w ro­dzi­nie dys­funk­cyj­nej są no­to­rycz­nie lek­ce­wa­żone. Ty­czy się to zwłasz­cza po­trzeby sta­bil­no­ści, po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa oraz przy­na­leż­no­ści. Te nie­za­spo­ko­jone po­trzeby to­wa­rzy­szą dziecku dys­funk­cji na ko­lej­nych eta­pach jego ży­cia. Na­wet gdy "na ze­wnątrz" jest już do­ro­słe i w związku z tym oto­cze­nie ocze­kuje od niego doj­rza­łych za­cho­wań, to we­wnątrz pod pew­nymi wzglę­dami po­zo­staje dziec­kiem. Dziec­kiem, które wiecz­nie czuje się nie­wi­dziane i lek­ce­wa­żone. Dziec­kiem, które nie­kiedy obez­wład­niają emo­cje i lęki - po­ja­wia­jące się za­równo w re­ak­cji na ak­tu­alne zda­rze­nia, jak i wią­żące się z trau­ma­tycz­nymi do­świad­cze­niami z prze­szło­ści. Te ostat­nie kie­dyś mu­siały zo­stać wy­parte i ze­pchnięte do pod­świa­do­mo­ści, bo do­okoła dziecka nie było ni­kogo, kto mógłby wes­przeć je w ob­li­czu tych wszyst­kich dra­ma­tów. Te­raz trudne emo­cje pró­bują wy­do­stać się z tego "za­mknię­tego sło­ika", do któ­rego nie­gdyś wło­żyło je do­tkli­wie do­świad­czone przez los, sa­motne dziecko. Na różne spo­soby dają o so­bie znać, ale do­ro­słe dziecko dys­funk­cji na­dal boi się je do sie­bie do­pu­ścić. Na­uczyło się, że nie­do­brze jest czuć i pra­gnąć, bo prze­cież ni­kogo nie in­te­re­sują jego emo­cje, po­trzeby i prag­nie­nia. Nie ma ni­kogo, kto chciałby na nie za­re­ago­wać.

Naj­więk­szym pa­ra­dok­sem w funk­cjo­no­wa­niu osób z ro­dzin dys­funk­cyj­nych jest to, że sche­maty po­stę­po­wa­nia, które prze­szka­dzają im żyć peł­nią ży­cia w do­ro­sło­ści, są jed­no­cze­śnie ade­kwatne dla śro­do­wi­ska, w któ­rym przy­szło im do­ra­stać. Je­żeli w dzie­ciń­stwie nie było obok cie­bie żad­nego życz­li­wego do­ro­słego, a ro­dzice byli im­pul­sywni i nie­prze­wi­dy­walni, to tłu­mie­nie emo­cji było pew­nie je­dy­nym sen­sow­nym roz­wią­za­niem. Skon­tak­to­wa­nie się z tym, co czu­jesz, mo­głoby spra­wić, że by­łoby ci jesz­cze trud­niej. Oka­za­nie opie­ku­nom, jak bar­dzo je­steś na nich zły(-a), mo­głoby na­to­miast na­si­lić prze­mo­cowe za­cho­wa­nia z ich strony. Tłu­mie­nie emo­cji nie jest jed­nak do­brym roz­wią­za­niem te­raz, gdy wcho­dzisz w nowe re­la­cje, bu­du­jesz zwią­zek czy kiedy chcesz, by w pracy sza­no­wano twoje gra­nice. Być może jest jed­nak tak, że twój umysł trzyma się dawno wy­ty­czo­nej ścieżki re­ago­wa­nia w trud­nych sy­tu­acjach, a ty czu­jesz się co­raz bar­dziej sfru­stro­wany(-a) i nie­sza­no­wany(-a).

Droga do od­zy­ska­nia spo­koju i wpływu na wła­sne ży­cie wie­dzie przez do­strze­że­nie wzor­ców wła­snego po­stę­po­wa­nia, a na­stęp­nie przez ich mo­dy­fi­ka­cję w taki spo­sób, aby były ade­kwatne do two­jej ak­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści. Do rze­czy­wi­sto­ści do­ro­słego, który ma wszystko co po­trzeba, aby wziąć ży­cie we wła­sne ręce - a nie do rze­czy­wi­sto­ści dziecka, któ­rego ży­ciem rzą­dzą ro­dzice nie­prze­wi­dy­walni, uza­leż­nieni, uwi­kłani lub cier­piący z po­wodu za­bu­rzeń zdro­wia psy­chicz­nego.

Tony A. przed­sta­wił w The Laun­dry List ce­chy, które za­uwa­żył u sie­bie i człon­ków swo­ich grup, su­ge­ru­jąc, że mogą one być cha­rak­te­ry­styczne dla więk­szo­ści osób z syn­dro­mem DDA (patrz ramka).

The Laundry List

Izo­lu­jemy się i bo­imy lu­dzi, zwłasz­cza tych ma­ją­cych au­to­ry­tet. Cią­gle szu­kamy apro­baty, tra­cąc przy tym cza­sem po­czu­cie toż­sa­mo­ści. Prze­ra­żają nas roz­złosz­czeni lu­dzie, a także kry­tyka w na­szym kie­runku. Sta­jemy się al­ko­ho­li­kami i/lub wią­żemy się z al­ko­ho­li­kami czy "skom­pli­ko­wa­nymi oso­bo­wo­ściami", na przy­kład z pra­co­ho­li­kami - po­wie­lamy sche­mat by­cia po­rzu­ca­nym, który znamy z domu. Ży­jemy w po­zy­cji ofiary - to wpływa na to, z kim two­rzymy re­la­cje przy­ja­ciel­skie i mi­ło­sne. Je­ste­śmy nad­mier­nie od­po­wie­dzialni i jest nam łat­wiej mar­twić się o in­nych niż o sa­mych sie­bie; to poz­wa­la nam nie sku­piać się na wła­snych bra­kach. Czu­jemy się winni, gdy sta­jemy w obro­nie sie­bie lub swo­jego zda­nia, za­miast pod­da­wać się in­nym. Sta­li­śmy się uza­leż­nieni od by­cia po­de­ner­wo­wa­nymi, pod­eks­cy­to­wa­nymi. My­limy mi­łość z li­to­ścią i mamy ten­den­cję do "ko­cha­nia" lu­dzi, któ­rych mo­żemy "ża­ło­wać" i "ra­to­wać". "Za­mro­zi­li­śmy" uczu­cia z na­szego trau­ma­tycz­nego dzie­ciń­stwa i utra­ci­li­śmy zdol­ność prze­ży­wa­nia i/lub wy­ra­ża­nia na­szych uczuć, bo to po pro­stu za bar­dzo boli; ży­jemy w wy­par­ciu, za­prze­cze­niu. Su­rowo sie­bie osą­dzamy, mamy bar­dzo ni­skie po­czu­cie wła­snej war­to­ści. Je­ste­śmy za­leż­nymi oso­bo­wo­ściami, które pa­nicz­nie boją się opusz­cze­nia i zro­bią wszystko, aby utrzy­mać re­la­cję, by­leby tylko nie prze­ży­wać cier­pie­nia z po­wodu po­rzu­ce­nia - tak, jak cier­pie­li­śmy w re­la­cji z na­szymi ro­dzi­cami, któ­rzy mieli pro­blemy i ni­gdy nie byli emo­cjo­nal­nie do­stępni. Al­ko­ho­lizm to cho­roba, która do­tyka całą ro­dzinę; sta­jemy się "współ­al­ko­ho­li­kami" i prze­ja­wiamy ce­chy al­ko­ho­li­ków, na­wet je­śli stro­nimy od al­ko­holu. Ce­chuje nas im­pul­sywne re­ago­wa­nie, a nie prze­my­ślane dzia­ła­nie[2].

Więk­szość cech DDA opi­sa­nych przez Tony'ego A. - po­mimo upływu lat - po­ja­wia się rów­nież w ak­tu­al­nych pu­bli­ka­cjach spe­cja­li­stów, któ­rzy na­ukowo i kli­nicz­nie zaj­mują się te­ma­tyką do­ro­słych dzieci dys­funk­cji.

Spe­cja­li­ści wska­zują też na inne ce­chy, które mogą cha­rak­te­ry­zo­wać osoby po­cho­dzące z ro­dzin dys­funk­cyj­nych:

ży­cie w sta­łym po­czu­ciu za­gro­że­nia, brak po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa i za­ufa­nia do in­nych; po­czu­cie in­no­ści, od­mien­no­ści w sto­sunku do lu­dzi; po­czu­cie osa­mot­nie­nia; nad­mia­rowe re­ak­cje na nie­spo­dzie­wane, choćby drobne ży­ciowe zmiany; trud­no­ści w re­ali­za­cji swo­ich ma­rzeń, do­pro­wa­dza­niu du­żych za­dań do końca; trud­no­ści z prze­ba­cza­niem in­nym; lęk przed utratą kon­troli; skłon­ność do zero-je­dyn­ko­wego po­strze­ga­nia rze­czy­wi­sto­ści, zwłasz­cza w sy­tu­acjach, któ­rym to­wa­rzy­szy duże na­pię­cie psy­chiczne; a także umie­jęt­ność prze­trwa­nia w trud­nych sy­tu­acjach, czyli twój duży za­sób, nie­zwy­kle cenny na każ­dym eta­pie ży­cia. Je­śli wła­śnie po­my­śla­łeś(-aś) so­bie, że nie, to nie o mnie, prze­cież je­stem słaby(-a) - otóż ow­szem, to jest o to­bie. Je­śli czy­tasz te­raz to zda­nie i je­steś tu te­raz ze mną, to zna­czy, że prze­trwa­łeś(-aś) trudne dzie­ciń­stwo. Te­raz po­zo­staje tylko szli­fo­wać tę umie­jęt­ność w taki spo­sób, aby była do­sto­so­wana do re­aliów do­ro­sło­ści i byś po­tra­fił(a) wy­ko­rzy­sty­wać ją do swo­ich ce­lów.

Wy­obra­żam so­bie, że nie­które z po­wyż­szych pod­punk­tów mogą brzmieć dla cie­bie nieco ta­jem­ni­czo. Li­czę jed­nak, że dzięki lek­tu­rze ko­lej­nych roz­dzia­łów to się roz­ja­śni i uda ci się zro­zu­mieć trud­no­ści osób z syn­dro­mem DDA/DDD na głęb­szym po­zio­mie (zwłasz­cza te trud­no­ści, które być może to­wa­rzy­szą to­bie).

Przej­dziemy więc do naj­częst­szych za­rzu­tów, które wo­bec kon­struktu DDA/DDD wy­su­wają jego kry­tycy. Za ja­kiś czas za­ha­czymy też o to, jak opi­sują sie­bie i jak my­ślą o so­bie współ­cze­śni Po­lacy iden­ty­fi­ku­jący się jako do­ro­słe dzieci. Być może po lek­tu­rze tego roz­działu uda ci się wstęp­nie usta­lić z sa­mym(-ą) sobą, czy iden­ty­fi­ku­jesz się jako osoba DDA lub DDD, czy też nie.

Co łączy pojęcie DDA i horoskopy?

Nie­któ­rzy uwa­żają, że sporo. Naj­czę­ściej przy­ta­czany ar­gu­ment na to, że syn­drom DDA/DDD tak na­prawdę nie ist­nieje, to fakt, że ce­chy do­ro­słych dzieci dys­funk­cji wpi­sują się w de­fi­ni­cję efektu ho­ro­sko­po­wego (zwa­nego też efek­tem Bar­numa lub efek­tem Fo­rera).

Phi­neas Bar­num był przed­się­biorcą i wła­ści­cie­lem cyrku. Za­uwa­żył, że lu­dzie, któ­rzy przy­cho­dzili po wróżbę do pra­cu­ją­cych u niego wró­żek, bar­dzo czę­sto oce­niają po­da­wane im pod­po­wie­dzi, rady czy opisy jako świet­nie pa­su­jące do ich sa­mych, a znacz­nie mniej do in­nych lu­dzi. Nie zmie­niał tego fakt, że wróżki czę­sto miały tę samą prze­po­wied­nię dla ca­łej rze­szy wi­dzów cyrku.

Ber­tram Fo­rer był na­to­miast psy­cho­lo­giem, który pew­nego razu po­pro­sił stu­den­tów o wy­peł­nie­nie te­stu oso­bo­wo­ści (ze­staw twier­dzeń do­ty­czący osoby i jej ży­cia, do któ­rych ba­dany ma się usto­sun­ko­wać - stwier­dzić, czy są praw­dziwe w od­nie­sie­niu do niego, czy też nie). Po pew­nym cza­sie ba­dani stu­denci otrzy­my­wali opis swo­jej oso­bo­wo­ści, stwo­rzony na pod­sta­wie wy­ni­ków wy­peł­nio­nego te­stu. Każdy zo­stał po­pro­szony o to, by oce­nić traf­ność otrzy­ma­nego opisu w skali od 0 do 5. Śred­nia ocena ana­lizy oso­bo­wo­ści wy­nio­sła 4,26. Szko­puł w tym, że... każdy stu­dent otrzy­mał do­kład­nie ten sam opis, a ba­dani byli ce­lowo wpro­wa­dzani w błąd i in­for­mo­wani, że ana­liza jest sper­so­na­li­zo­wana i ści­śle zwią­zana z od­po­wie­dziami, ja­kich udzie­lili w te­ście. Ce­lem ba­da­nia Fo­rera nie była ocena traf­no­ści te­stu oso­bo­wo­ści, a zwe­ry­fi­ko­wa­nie, w ja­kim stop­niu lu­dzie są w sta­nie zi­den­ty­fi­ko­wać się z bar­dzo ogól­ni­ko­wym opi­sem swo­jej osoby. Jako wa­runki, które mu­szą zo­stać speł­nione, aby za­ist­niał efekt Fo­rera, wy­mie­nia się naj­czę­ściej: 1) prze­ko­na­nie ba­da­nego, że opis na­prawdę od­nosi się stricte do niego, 2) prze­ka­za­nie opisu przez ko­goś z au­to­ry­te­tem i 3) za­war­tość opisu, która w ja­kiś spo­sób "spodoba się" ba­da­nemu. Do tego "po­do­ba­nia się" w kon­tek­ście cech DDA wró­cimy za chwilę.

Na­zwa efektu ho­ro­sko­po­wego wzięła się od tego, że stu­denci Fo­rera otrzy­mali opisy skon­stru­owane z frag­men­tów ho­ro­sko­pów. Wa­runki efektu Fo­rera bar­dzo zresztą pa­sują do osób, które z za­an­ga­żo­wa­niem czy­tają ho­ro­skopy. Wie­rzą, że na ich ży­cie i oso­bo­wość ma wpływ znak zo­diaku, w związku z tym po­kła­dają uf­ność w sło­wach wróż­bi­tów i od­czu­wają swego ro­dzaju ulgę, gdy "wie­dzą", co je czeka.

W póź­niej­szych ba­da­niach spraw­dzano też, czy o efek­cie ho­ro­sko­po­wym można mó­wić w kon­tek­ście cech DDA, i czy fak­tycz­nie jest to opis spe­cy­ficzny dla grupy do­ro­słych po­cho­dzą­cych z dys­funk­cyj­nych ro­dzin. Jedno z naj­czę­ściej przy­wo­ły­wa­nych ba­dań tego typu zo­stało prze­pro­wa­dzone w 1992 roku przez pra­cow­ni­ków Uni­wer­sy­tetu w Mis­so­uri. Wzięło w nim udział 112 osób iden­ty­fi­ku­ją­cych się jako do­ro­słe dzieci al­ko­ho­li­ków oraz 112 chęt­nych, któ­rzy nie wy­wo­dzili się z ro­dziny z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym. Ba­da­nym wrę­czano li­stę cech oso­bo­wo­ści, którą mieli oce­nić pod ką­tem tego, 1) na ile do­brze test opi­suje ich sa­mych i 2) czy od­bie­rają ten opis bar­dziej jako ogól­ni­kowy, czy ści­śle do­pa­so­wany do nich. Uczest­nicy ba­da­nia zo­stali lo­sowo po­dzie­leni na dwie grupy - ci na­le­żący do grupy pierw­szej otrzy­my­wali opisy skła­da­jące się z ogól­ni­ko­wych, okrą­głych zdań ("Zmiany cza­sem są dla cie­bie stre­su­jące"; "Cza­sami masz po­trzebę, aby inni cię po­dzi­wiali"), a osoby przy­pi­sane do grupy dru­giej otrzy­my­wały li­stę cech utoż­sa­mia­nych z syn­dro­mem DDA ("Masz po­czu­cie, że w związku to ty je­steś tym bar­dziej od­po­wie­dzial­nym" czy "W kry­zy­so­wych chwi­lach przej­mu­jesz opiekę nad in­nymi"). Oka­zało się, że więk­szość ba­da­nych oce­niała otrzy­mane opisy jako bar­dzo do­brze od­da­jące ich sa­mych, a także od­no­szące się znacz­nie bar­dziej do nich niż do ogółu. Li­sta cech DDA była oce­niana jako ade­kwatna przez osoby nie-DDA nie­mal tak samo czę­sto, jak przez osoby po­cho­dzące z ro­dzin al­ko­ho­lo­wych.

Tym, z czym nie­wąt­pli­wie na­leży się zgo­dzić, jest to, że sporo pro­ble­mów opi­sy­wa­nych jako cha­rak­te­ry­styczne dla DDA jest rów­nież pro­ble­mami osób wy­wo­dzą­cych się z wła­ści­wie funk­cjo­nu­ją­cych ro­dzin - u któ­rych ta­kie trud­no­ści po­ja­wiły się po pro­stu z roz­ma­itych in­nych po­wo­dów. Nie można po­wie­dzieć, że ce­chy, które przy­pi­suje się oso­bom DDA, są spe­cy­ficzne i jed­no­znacz­nie od­róż­nia­jące je od tych, któ­rych ży­cie le­piej się za­częło. Z pew­no­ścią nie jest rów­nież tak, że każda osoba wy­cho­wy­wana w ro­dzi­nie dys­funk­cjo­nal­nej bę­dzie miała trud­no­ści po­dobne do tych opi­sa­nych w The Laun­dry List czy w póź­niej­szych pra­cach. To, jak dziecko bę­dzie ra­dziło so­bie na na­stęp­nych eta­pach ży­cia, może za­le­żeć od bar­dzo wielu czyn­ni­ków, choćby od:

jego po­ziomu od­por­no­ści psy­chicz­nej (tzw. re­zy­lien­cji), któ­rym lu­dzie bar­dzo się od sie­bie róż­nią; tego, czy w oto­cze­niu dziecka był od­po­wie­dzialny do­ro­sły, wspie­ra­jący je w trud­nych chwi­lach (inny czło­nek ro­dziny na przy­kład bab­cia, dzia­dek, cio­cia lub osoba z ze­wnątrz, jak cho­ciażby na­uczy­ciel, ro­dzic przy­ja­ciela bądź też życz­liwy są­siad, są­siadka); tego, czy ro­dzic pod­jął le­cze­nie od­wy­kowe, psy­chia­tryczne lub psy­cho­te­ra­pię (w za­leż­no­ści od ro­dzaju jego pro­blemu), kiedy za­częły się pro­blemy w domu, czy sy­tu­acja w ro­dzi­nie w któ­rymś mo­men­cie się po­pra­wiła; tego, czy nie­pi­jący (ten "zdrow­szy") ro­dzic sta­wiał na pierw­szym miej­scu do­bro dziecka, czy też był po­chło­nięty wła­snymi prze­ży­ciami i pro­ble­mami wy­ni­ka­ją­cymi z uza­leż­nie­nia part­nera(-ki).

Nie ma rów­nież kry­te­riów, które mó­wi­łyby, od ilu ob­ja­wów za­czyna się DDA. Je­śli utoż­sa­miasz się z jed­nym z pod­punk­tów ze wcze­śniej­szych stron, to twoje prze­ży­cia nie są mniej ważne niż prze­ży­cia osoby, która "pod­pi­sze się" pod całą li­stą Tony'ego A. Je­żeli za­uwa­żasz u sie­bie zu­peł­nie inne pro­blemy niż te opi­sy­wane w kon­tek­ście DDA czy DDD, lecz po­cho­dzisz z dys­funk­cyj­nej ro­dziny i po­strze­gasz sie­bie jako do­ro­słe dziecko, to także mo­żesz czuć się czę­ścią tej spo­łecz­no­ści.

Syn­drom DDA/DDD - ze wszyst­kich po­wyż­szych po­wo­dów - nie jest za­li­czany do za­bu­rzeń psy­chicz­nych. Nie znaj­dziemy go w Mię­dzy­na­ro­do­wej Sta­ty­stycz­nej Kla­sy­fi­ka­cji Cho­rób i Pro­ble­mów Zdro­wot­nych (ICD) ani w kla­sy­fi­ka­cji Ame­ry­kań­skiego To­wa­rzy­stwa Psy­chia­trycz­nego (DSM).

Kry­te­rium klu­czo­wym w dia­gno­zie więk­szo­ści za­bu­rzeń zdro­wia psy­chicz­nego jest tzw. istotne kli­nicz­nie cier­pie­nie. O po­sta­wie­niu okre­ślo­nego roz­po­zna­nia de­cy­duje nie tyle liczba ob­ja­wów czy spo­sób, w jaki się ma­ni­fe­stują, ale to, czy pa­cjent(-ka) po­strzega swoje trud­no­ści jako uciąż­liwe, za­da­jące psy­chiczny ból i wpły­wa­jące ne­ga­tyw­nie na co naj­mniej jedną sferę ży­cia. My­ślę, że choć DDA i DDD do za­bu­rzeń ofi­cjal­nie nie na­leżą, to jest to kry­te­rium przy­datne w okre­śle­niu, czy iden­ty­fi­ku­jesz się jako do­ro­słe dziecko, czy też nie.

Na­sze roz­wa­ża­nia do­ty­czące związku DDA z ho­ro­sko­pami da się więc zwień­czyć taką kon­klu­zją: mo­żesz iden­ty­fi­ko­wać się jako DDA/DDD, je­śli do­świad­czasz ja­kich­kol­wiek trud­no­ści psy­chicz­nych i wią­żesz je z tym, że w two­jej ro­dzi­nie nie działo się tak, jak po­winno. Pa­mię­taj jed­nak, że utoż­sa­mie­nie się z kon­struk­tem DDA/DDD ma sens tylko wtedy, gdy czu­jesz, że przy­nie­sie ci to ko­rzy­ści: na przy­kład osłabi twoje po­czu­cie osa­mot­nie­nia w tym, co prze­ży­wasz, od­ciąży cię od po­czu­cia winy, a przede wszyst­kim zmo­ty­wuje do się­gnię­cia po po­moc.

Czy DDA/DDD jest sposobem na ucieczkę przed odpowiedzialnością?

"Je­śli ktoś mówi, że jest DDD, to zna­czy, że wini ro­dzi­ców za wszyst­kie swoje nie­po­wo­dze­nia ży­ciowe i nie ma naj­mniej­szego za­miaru się zmie­nić" - to ko­lejny ar­gu­ment, który czę­sto wy­su­wają prze­ciw­nicy kon­struktu DDA/DDD. Nie­któ­rzy są zda­nia, że po­ję­cie do­ro­słych dzieci dla sa­mych za­in­te­re­so­wa­nych jest przede wszyst­kim schro­nie­niem przed wzię­ciem od­po­wie­dzial­no­ści za wła­sne ży­cie. Uświa­do­mie­nie so­bie, że jest się DDA/DDD, może i przy­nosi ulgę, ale przede wszyst­kim utwier­dza tych lu­dzi w prze­ko­na­niu, że są ży­cio­wymi ka­le­kami i nic nie mogą z tym zro­bić. Prze­cież to nie ich wina.

Po­dob­nego ro­dzaju kry­tykę czę­sto sły­szy się w sto­sunku do psy­cho­te­ra­pii. Wy­ga­da­nie się może na chwilę ko­muś po­może, ale dłu­go­ter­mi­nowe skutki będą szko­dliwe za­równo dla sa­mej osoby ko­rzy­sta­ją­cej z te­ra­pii, jak i dla jej bli­skich. Lu­dzie, któ­rzy cho­dzą do te­ra­peuty, nie mają wcale na celu pracy nad swoim cha­rak­te­rem. Za­miast tego utwier­dzają się w roli ofiary i prze­rzu­cają od­po­wie­dzial­ność za swoje ży­cie z sie­bie na prze­mo­co­wych ro­dzi­ców, zdra­dza­ją­cego part­nera, fał­szy­wych przy­ja­ciół - i tak da­lej, i tak da­lej.

W rze­czy­wi­sto­ści w każ­dej for­mie pracy nad sobą - czy bę­dzie to te­ra­pia, czy uczest­nic­two w warsz­ta­tach roz­wo­jo­wych, czy czy­ta­nie ksią­żek ta­kich jak ta - cho­dzi o to, by za­an­ga­żo­wać się w dwa rów­no­le­głe pro­cesy. Po pierw­sze, w pro­ces ak­cep­ta­cji tego, co się dzieje ze mną te­raz i jaki(-a) je­stem te­raz, przy do­strze­że­niu, że na wiele rze­czy w prze­szło­ści nie mia­łem(-am) wpływu. Po dru­gie, w pro­ces stop­nio­wego zwięk­sza­nia za­an­ga­żo­wa­nia w zmianę tego, co mi nie służy.

Na po­cząt­ko­wych eta­pach pracy nad sobą za­zwy­czaj mu­simy po­ło­żyć więk­szy na­cisk na pro­ces ak­cep­ta­cji. W ko­lej­nych sta­diach do­mi­nu­jące staje się zwięk­sza­nie za­an­ga­żo­wa­nia w zmianę. Je­den pro­ces nie może jed­nak ist­nieć bez tego dru­giego. Je­śli tylko ak­cep­tu­jemy stan obecny, a nie an­ga­żu­jemy się w zmianę, to fak­tycz­nie mo­żemy utknąć w "po­zy­cji ofiary" (na bar­dziej szcze­gó­łową de­fi­ni­cję tego okre­śle­nia przyj­dzie jesz­cze czas). Je­żeli chcemy za wszelką cenę się zmie­nić, a nie po­tra­fimy się za­ak­cep­to­wać, to na­sze za­an­ga­żo­wa­nie może spra­wić, że pro­blemy staną się jesz­cze trud­niej­sze do znie­sie­nia. Oby­dwa pro­cesy są rów­nie ważne i oby­dwa będą pro­wa­dzić cię do po­żą­da­nego celu - uzdro­wie­nia swo­ich ran.

Z pew­no­ścią są na świe­cie osoby, dla któ­rych iden­ty­fi­ka­cja jako DDA/DDD była ko­lej­nym kro­kiem do "roz­gosz­cze­nia się" w po­zy­cji bier­nego ob­ser­wa­tora, a nie ak­tyw­nego ak­tora, który two­rzy sce­no­gra­fię dla wła­snego ży­cia. Nie­które z tych osób po­zo­stały pew­nie tymi bier­nymi ob­ser­wa­to­rami do końca swo­ich dni. Nie wy­nika to jed­nak z tego, że syn­drom DDA/DDD jest schro­nie­niem przed od­po­wie­dzial­no­ścią - ra­czej z tego, że nie­któ­rzy szu­kają po­twier­dze­nia tezy, że ich ży­ciem rzą­dzi ktoś lub coś in­nego niż oni sami i że nie da się tego zmie­nić. Je­śli syn­drom do­ro­słych dzieci ni­gdy nie zo­stałby przez ni­kogo opi­sany, to pew­nie zna­leź­liby inne wy­tłu­ma­cze­nie dla tej "przy­mu­so­wej" bez­rad­no­ści. Za swoją dolę można też ob­wi­niać na­wra­ca­jące stany de­pre­syjne, złe geny, wro­dzony brak siły prze­bi­cia.

Ja­kub Woj­na­row­ski, pol­ski psy­cho­log i te­ra­peuta uza­leż­nień, pi­sze o tym, że kon­strukt DDA można trak­to­wać jako zo­diak, swego ro­dzaju prze­po­wied­nię o przy­szło­ści, któ­rej nie można zmie­nić. My­śle­nie nie ma bez­po­śred­niego wpływu na rze­czy­wi­stość, ale fak­tem jest, że je­śli w coś wie­rzymy, to za­zwy­czaj (świa­do­mie lub nie) ukła­damy so­bie ży­cie w taki spo­sób, by dą­żyć do tego, co na­szym zda­niem i tak się wy­da­rzy. Można po­trak­to­wać swoje po­cho­dze­nie jako znak zo­diaku i roz­go­ścić w tym nie­wy­god­nym schro­nie­niu, co nie­mal za­wsze przy­nosi złe skutki.

Od­da­nie od­po­wie­dzial­no­ści ni­gdy nie było ce­lem twór­ców po­ję­cia do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków. Wręcz prze­ciw­nie - za­ło­że­nia spo­tkań grupy okre­śla­nej jako Ala­teen, z któ­rych wy­wo­dziły się pierw­sze osoby iden­ty­fi­ku­jące się jako DDA, to m.in.:

dziecko al­ko­ho­lika nie może zmie­nić ani kon­tro­lo­wać ni­kogo poza sobą sa­mym; każde dziecko al­ko­ho­lika ma zdol­no­ści i po­ten­cjał, które może roz­wi­jać nie­za­leż­nie od tego, co dzieje/działo się w domu; każde dziecko al­ko­ho­lika może wieść szczę­śliwe, sa­tys­fak­cjo­nu­jące ży­cie i prze­ży­wać je jak naj­peł­niej[3].

Co cie­kawe, au­to­rzy ba­da­nia z 1992 roku, które opi­sa­łam kilka stron wcze­śniej, nie na­le­żeli do za­cie­kłych kry­ty­ków kon­struktu DDA - choć ich ba­da­nie wska­zuje na to, że na­leży pod­cho­dzić do tego po­ję­cia bar­dzo ostroż­nie. W ra­por­cie pi­szą wprost, że przy­dat­ność okre­śle­nia DDA za­leży bez­po­śred­nio od tego, ja­kie zna­cze­nie przy­pi­sze mu kon­kretny czło­wiek. Je­żeli jest trak­to­wane jako prawda o czło­wieku, jako ety­kietka od­da­jąca całą toż­sa­mość da­nego do­ro­słego dziecka, to wów­czas kon­strukt DDA/DDD nie bę­dzie ni­czym in­nym niż szko­dli­wym mi­tem. Może być też jed­nak po­strze­gany jako wy­tłu­ma­cze­nie trud­no­ści osoby wy­wo­dzą­cej się z ro­dziny dys­funk­cyj­nej; jako klamra, która spina trud­no­ści z róż­nych ob­sza­rów ży­cia. Wtedy ist­nieje szansa, że ta klamra, rów­no­znaczna z iden­ty­fi­ka­cją jako DDA lub DDD, bę­dzie mo­ty­wa­cją do pod­ję­cia kro­ków ma­ją­cych na celu eli­mi­na­cję lub zła­go­dze­nie do­świad­cza­nych pro­ble­mów. Pod ta­kimi wa­run­kami po­ję­cie do­ro­słych dzieci może stać się po­mocne.

O czym musisz pamiętać, jeśli identyfikujesz się jako DDA lub DDD?

To, co do­tąd na­pi­sano o syn­dro­mie do­ro­słych dzieci, nie jest prawdą ob­ja­wioną.

Pa­mię­tasz moją pracę do­mową, o któ­rej wspo­mi­na­łam na po­czątku? Pod­su­mujmy, dla­czego dane z nie­wia­ry­god­nych źró­deł można po­rów­nać do wró­że­nia z fu­sów.

Do­ro­słe dzieci al­ko­ho­li­ków to 40% do­ro­słych Po­la­ków.

Ra­czej nie, ale tego nie wie nikt. Nie da się po­li­czyć, ile jest DDA. Na­wet je­śli 40% do­ro­słych Po­la­ków ma co naj­mniej jed­nego ro­dzica, który na ja­kimś eta­pie swo­jego ży­cia był uza­leż­niony od al­ko­holu lub z in­nego po­wodu nie był w sta­nie w pełni re­ali­zo­wać obo­wiąz­ków opie­kuna, to z pew­no­ścią nie wszy­scy od­czu­wają te­raz tego skutki i do­strze­gają u sie­bie ce­chy DDA/DDD. Po­wie­dzie­li­śmy już so­bie o tym, że po­ziom funk­cjo­no­wa­nia w do­ro­sło­ści po trud­nym dzie­ciń­stwie może za­le­żeć od wielu czyn­ni­ków. An­drzej Mar­ga­siń­ski - psy­cho­log, te­ra­peuta i na­uczy­ciel aka­de­micki, zaj­mu­jący się te­ma­tyką DDA i kli­nicz­nie, i na­ukowo - zwraca uwagę na fakt, że dane do­ty­czące do­ro­słych dzieci mogą być nie­mia­ro­dajne. Wy­nika to z tego, że więk­szość in­for­ma­cji, ja­kie spe­cja­li­ści od zdro­wia psy­chicz­nego uzy­skali o oso­bach z ro­dzin dys­funk­cyj­nych, po­cho­dzi od tych z nich, któ­rzy ko­rzy­stają z psy­cho­te­ra­pii albo in­nej formy po­mocy. Nie da się więc osza­co­wać, ile osób w Pol­sce ma ce­chy do­ro­słych dzieci. Sto­su­nek pa­cjen­tów iden­ty­fi­ku­ją­cych się jako DDA/DDD do osób, które ko­rzy­stają z te­ra­pii z in­nych po­wo­dów, nie jest toż­samy z pro­por­cją DDA i DDD do reszty spo­łe­czeń­stwa.

Jedna ce­cha utoż­sa­miana z DDA po­winna skło­nić cię do tego, żeby zgło­sić się do in­sty­tu­cji wy­spe­cja­li­zo­wa­nej w pro­ble­mach do­ro­słych dzieci.

Nie ma tu żad­nych po­win­no­ści. Mo­żesz po­szu­kać ta­kiej in­sty­tu­cji, ale pod wa­run­kiem, że czu­jesz, iż jest to po­trzebne i bę­dzie dla cie­bie do­bre.

Weźmy choćby kwe­stię aser­tyw­no­ści, czyli je­den z czę­stych pro­ble­mów do­ro­słych dzieci. Nie­które osoby upo­rają się z nim, czy­ta­jąc rze­telną li­te­ra­turę sa­mo­po­mo­cową. Inne pójdą na week­en­dowy warsz­tat, który od­mieni ich ży­cie, a jesz­cze inne będą po­trze­bo­wały kilku lat te­ra­pii, by na­uczyć się sta­wać w swo­jej obro­nie. Re­guły nie ma.

Nie mu­sisz też szu­kać miej­sca, które spe­cja­li­zuje się w pro­ble­mach do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków, żeby uzy­skać rze­telną po­moc. Psy­cho­te­ra­pia dla DDA i DDD od­bywa się zgod­nie z tymi sa­mymi za­sa­dami co te­ra­pia prze­zna­czona dla osób z wie­loma in­nymi pro­ble­mami (wró­cimy do tego w ostat­nim roz­dziale). Naj­waż­niej­sze, aby te­ra­peuta(-ka) od­po­wia­dał(a) ci jako czło­wiek, a me­tody jego/jej pracy za­spo­ka­jały twoje po­trzeby. Masz jed­nak prawo szu­kać po­mocy u ko­goś, kto spe­cja­li­zuje się w pro­ble­mach pa­cjen­tów po­cho­dzą­cych z dys­funk­cjo­nal­nych ro­dzin. Je­śli to dla cie­bie ważne, szu­kaj spe­cja­li­sty(-ki) we­dług tego klu­cza.

"Dzieci z nor­mal­nych ro­dzin na­uczyły się tego, czego my nie mo­gli­śmy". Czy to stwier­dze­nie od­no­szące się do osób z DDA i DDA jest praw­dziwe?

W wielu przy­pad­kach tak, ale nie we wszyst­kich. Dziecko po­cho­dzące z dys­funk­cyj­nego domu mo­gło jed­no­cze­śnie po­znać w szkole przy­ja­ciela, któ­rego drzwi były dla niego za­wsze otwarte. Kiedy stało się czę­ścią ro­dziny przy­ja­ciela, mo­gło na­być róż­nych cen­nych umie­jęt­no­ści po­mimo bar­dzo nie­sprzy­ja­ją­cego śro­do­wi­ska ro­dzin­nego. Cho­ciaż wiele DDA/DDD zmaga się z ko­niecz­no­ścią zga­dy­wa­nia, co jest nor­malne, a co nie, to są i ta­kie, które tego pro­blemu nie do­świad­czają.

"Do­ro­słe dziecko al­ko­ho­lika" to skrót my­ślowy.

Zde­cy­do­wana więk­szość pol­skich i za­gra­nicz­nych spe­cja­li­stów zaj­mu­ją­cych się te­ma­tyką DDA/DDD wska­zuje ja­sno, że dzieci ro­dzi­ców uza­leż­nio­nych i dzieci ro­dzi­ców z in­nymi pro­ble­mami psy­chicz­nymi łą­czą bar­dzo po­dobne trud­no­ści. Su­ge­ruje się, żeby ba­da­cze uwzględ­niali w swo­ich pra­cach oby­dwie te grupy, a przy two­rze­niu te­ma­tycz­nych grup te­ra­peu­tycz­nych psy­cho­te­ra­peuci nie roz­dzie­lali do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków od do­ro­słych dzieci dys­funk­cji. Warto też pod­kre­ślić, że uza­leż­nie­niem ro­dzica, które może bar­dzo ne­ga­tyw­nie od­dzia­ły­wać na dziecko, jest nie tylko uza­leż­nie­nie od al­ko­holu. Cier­pią rów­nież dzieci ro­dzi­ców uza­leż­nio­nych od nar­ko­ty­ków, róż­nych sub­stan­cji che­micz­nych, ha­zardu, za­ku­pów, seksu czy le­ków (to oczy­wi­ście tylko nie­które ewen­tu­al­no­ści). Tym, co naj­bar­dziej krzyw­dzi, jest chaos, nie­prze­wi­dy­wal­ność, tak zwana ne­ga­tywna dy­na­mika ro­dziny.

Może się zda­rzyć, że w tej książce lub w jed­nej z po­zy­cji, które po­le­cam na końcu każ­dego roz­działu, ja lub inny au­tor uży­jemy ha­sła "DDA" bez do­pi­sku "/DDD". Mo­żesz jed­nak śmiało przy­jąć, że pi­sząc o do­ro­słych dzie­ciach al­ko­ho­li­ków, au­tor ma na my­śli rów­nież osoby po­cho­dzące z ro­dzin dys­funk­cyj­nych w różny inny spo­sób.

Do­ro­słe dziecko dys­funk­cji to tylko jedno z licz­nych okre­śleń na to, kim je­steś.

Chwilę temu wspo­mnie­li­śmy o tym, że trak­to­wa­nie po­ję­cia DDA/DDD jako od­da­ją­cego cię w pełni może być dla cie­bie bar­dzo szko­dliwe. Nie tylko dla­tego, że może cię to utwier­dzać w po­czu­ciu braku kon­troli nad wła­snym ży­ciem, lecz także dla­tego, że ta­kie po­dej­ście ob­dziera cię z two­jej uni­ka­to­wo­ści. Nie ma dwóch ta­kich sa­mych do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków/dys­funk­cji. To jedna z two­ich cech, która sama w so­bie jest tylko nie­wielką czę­ścią ogrom­nego ob­razu.

Na toż­sa­mość do­ro­słych dzieci skła­dają się naj­róż­niej­sze kom­bi­na­cje. Mo­żesz iden­ty­fi­ko­wać się jako DDA i jed­no­cze­śnie part­nerka, sio­stra, przy­ja­ciółka, wiel­bi­cielka jazzu. A może jako DDD, lecz rów­nież ar­ty­sta, mąż, od­dany oj­ciec, gra­fik z pa­sji i za­wodu, ma­rzy­ciel. Czę­ścią two­jej toż­sa­mo­ści są m.in. role spo­łeczne i za­wo­dowe, które od­gry­wasz, twoje za­in­te­re­so­wa­nia, za­lety i sła­bo­ści, plany na przy­szłość.

Grupa do­ro­słych dzieci jest rów­nież nie­jed­no­rodna pod ką­tem trud­no­ści, ja­kie prze­żywa. Stąd też sprzecz­no­ści w nie­któ­rych ce­chach opi­sy­wa­nych jako ty­powe dla DDA czy DDD (na przy­kład brak aser­tyw­no­ści i sta­wia­nia gra­nic ver­sus im­pul­syw­ność i czę­ste prze­ży­wa­nie gniewu).

Syn­drom DDA/DDD to nie wy­rok.

W dal­szej czę­ści książki opo­wiem ci o ba­da­niu, któ­rego wy­niki su­ge­rują, że wiele osób z syn­dro­mem DDA i DDD żyje z prze­ko­na­niem: "Taki(-a) będę już za­wsze". Jed­no­cze­śnie po­każę ci, że efekty te­ra­pii do­ro­słych dzieci su­ge­rują zu­peł­nie coś in­nego. Nie będę te­raz roz­wi­jała tego wątku, chcę zo­sta­wić cię ze świa­do­mo­ścią, że w twoim ży­ciu bar­dzo wiele może się zmie­nić. Kro­czysz te­raz drogą, którą prze­szło przed tobą już wielu.

Ży­wię na­dzieję, że wiesz już z grub­sza, kim są, a kim nie są do­ro­słe dzieci al­ko­ho­li­ków, i jaki był ogólny me­cha­nizm po­wsta­nia two­ich trud­no­ści. Przyj­rzyjmy się więc te­raz temu, co do­kład­nie mo­gło dziać się z twoim umy­słem od uro­dze­nia aż do dziś. Czego za­bra­kło w twoim dzie­ciń­stwie i czego szcze­gól­nie mocno ci te­raz bra­kuje? Jak funk­cjo­nuje twój układ ner­wowy i jaki ma to zwią­zek z by­ciem do­ro­słym dziec­kiem? Czy to moż­liwe, że cier­pisz na ze­spół stresu po­ura­zo­wego, skoro nie je­steś we­te­ra­nem?

Co ci się stało?

Ćwi­cze­nia

Za­sta­nów się, czy po lek­tu­rze tego roz­działu czu­jesz się do­ro­słym dziec­kiem al­ko­ho­lika/dys­funk­cji? Co cię do tego przy­bliża, a co od tego od­dala? Co to dla cie­bie zna­czy być lub nie być DDA lub DDD?

Czy w trak­cie lek­tury tego roz­działu mia­łeś(-aś) mo­menty, w któ­rych szcze­gól­nie mocno czu­łeś(-aś), że to, o czym pi­szę, bar­dzo do­brze od­daje twoje do­świad­cze­nia i we­wnętrzne prze­ży­cia? Je­śli tak, za­pisz cy­taty, które zro­biły na to­bie szcze­gólne wra­że­nie. Do każ­dego cy­tatu do­pisz (choćby ha­słowo), jak dany pro­blem czy me­cha­nizm ob­ja­wiał się bądź ob­ja­wia u cie­bie lub w two­jej ro­dzi­nie.

Nie­za­leż­nie od tego, jak od­po­wie­dzia­łeś(-aś) na pierw­sze py­ta­nie, pa­mię­taj, że po­ję­cie DDA/DDD nie opi­suje cię w pełni. Po­sta­raj się za­pi­sać co naj­mniej 10 okre­śleń in­nych niż DDA/DDD, które od­dają to, kim je­steś. Je­śli masz z tym trud­ność lub do głowy przy­cho­dzą ci same złe rze­czy na wła­sny te­mat, po­proś za­ufaną osobę o po­moc w wy­ko­na­niu tego ćwi­cze­nia.

[1] Na­dzieja dla Do­ro­słych Dzieci Al­ko­ho­li­ków.

[2] Treść The Laun­dry List po­brano z wi­tryny: https://adult­chil­dren.org/li­te­ra­ture/laun­dry-list/ (24.03.2023); tłu­ma­cze­nie po­cho­dzi od au­torki.

[3] Po­brano z wi­tryny: https://www.parpa.pl/in­dex.php/ro­dzina-dzieci/al-ateen (03.04.2023).

Bibliografia

Źró­dła na­ukowe (w ko­lej­no­ści od­nie­sień w tek­ście)

Roz­dział 1

Ro­bin­son B.E., Rho­den J.L., Mar­ci­niak A. (2017). Po­moc psy­cho­lo­giczna dzie­ciom z ro­dzin al­ko­ho­lo­wych: prak­tyczny prze­wod­nik, Pań­stwowa Agen­cja Roz­wią­zy­wa­nia Pro­ble­mów Al­ko­ho­lo­wych.

Ryś M. (2007). Ro­dzinne uwa­run­ko­wa­nia psy­cho­spo­łeczne funk­cjo­no­wa­nia do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków, Wy­daw­nic­two Na­ukowe PWN.

Mar­ga­siń­ski A. (2009). Kon­cept DDA - efekt Bar­numa, "Te­ra­pia Uza­leż­nie­nia i Współ­uza­leż­nie­nia", 3, s. 13-18.

Fo­rer B.R. (1949). The fal­lacy of per­so­nal va­li­da­tion: a clas­sroom de­mon­stra­tion of gul­li­bi­lity, "The Jo­ur­nal of Ab­nor­mal and So­cial Psy­cho­logy", 44 (1), s. 118-123.

Lo­gue M.B., Sher K.J., Frensch P.A. (1992). Pur­por­ted cha­rac­te­ris­tics of adult chil­dren of al­co­ho­lics: A po­ssi­ble "Bar­num ef­fect", "Pro­fes­sio­nal Psy­cho­logy: Re­se­arch and Prac­tice", 23(3), s. 226-232.

Roz­dział 2

Ain­sworth M.D.S. (1978). The Bowlby-Ain­sowrth At­tach­ment The­ory, "Be­ha­vio­ral and brain scien­ces", 1(3), s. 436-438.

Gut­t­mann-Ste­in­metz S., Cro­well J.A. (2006). At­tach­ment and exter­na­li­zing di­sor­ders: A de­ve­lop­men­tal psy­cho­pa­tho­logy per­spec­tive, "Jo­ur­nal of the Ame­ri­can Aca­demy of Child & Ado­le­scent Psy­chia­try", 45(4), s. 440-451.

Young J.E., Klo­sko J.S., We­ishaar M.E. i wsp. (2014). Te­ra­pia sche­ma­tów: prze­wod­nik prak­tyka, Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­giczne.

Mel­li­bruda J. (2011). Sie­dem ście­żek in­te­gra­cji psy­cho­te­ra­pii: śla­dy dzie­cię­cych traum i tok­sycz­nych re­la­cji jako wy­zwa­nie, Wy­daw­nic­two Zie­lone Drzewo.

Fi­sher J. (2019). Te­ra­pia osób, które prze­trwały traumy zło­żone: jak prze­zwy­cię­żać me­cha­ni­zmy we­wnętrz­nej alie­na­cji, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Rze­szu­tek M., Lis-Tur­lej­ska M., Pięta M. i wsp. (2021). Pro­fi­les of po­st­trau­ma­tic stress di­sor­der (PTSD), com­plex po­st­trau­ma­tic stress di­sor­der (CPTSD), and sub­jec­tive well-be­ing in a sam­ple of adult chil­dren of al­co­ho­lics, "Psy­cho­lo­gi­cal trauma: the­ory, re­se­arch, prac­tice, and po­licy", http://dx.doi.org/10.1037/tra­0001211.

Bo­ku­nie­wicz S. (2019). Funk­cjo­no­wa­nie spo­łeczne osób z Syn­dro­mem Do­ro­słego Dziecka Al­ko­ho­lika, https://www.re­se­arch­gate.net/pro­file/Syl­wia-Bo­ku­nie­wicz/pu­bli­ca­tion/340063004_Funk­cjo­no­wa­nie­_spo­lecz­ne­_o­so­b_z_Syn­dro­me­m_Do­ro­sle­go­_Dziec­ka­_Al­ko­ho­lika/links/5e­74e­aa5a­6fdc­c634787c087/Funk­cjo­no­wa­nie-spo­leczne-osob-z-Syn­dro­mem-Do­ro­slego-Dziecka-Al­ko­ho­lika.pdf, do­stęp: 05.01.2024.

Ni­ko­dem­ska S. (2002). Funk­cjo­no­wa­nie psy­cho­spo­łeczne DDA przed i po te­ra­pii, "Te­ra­pia Uza­leż­nie­nia i Współ­uza­leż­nie­nia", 6(27), s. 6-11.

Roz­dział 3

Yalom I.D., Leszcz M. (2006). Psy­cho­te­ra­pia gru­powa: teo­ria i prak­tyka, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Mel­lody P. (2005). Tok­syczne związki, War­szawa, J. San­tor­ski & Co Agen­cja Wy­daw­ni­cza.

Praj­sner M. (2002). Ro­dzina dys­funk­cyjna, "Re­me­dium" 2022, 5, s. 18-19.

Wells M.C., Hill M.B., Brack G. i wsp. (2006). Co­de­pen­dency's Re­la­tion­ship to De­fi­ning Cha­rac­te­ri­stics in Col­lege Stu­dents, "Jo­ur­nal of Col­lege Stu­dent Psy­cho­the­rapy", 20(4), s. 71-84.

Śla­ski S. (2019). Style przy­wią­za­nia z part­ne­rem i przy­ja­ciółmi a ce­chy oso­bo­wo­ści u ko­biet współ­uza­leż­nio­nych, "Pol­skie Fo­rum Psy­cho­lo­giczne", 24 (4), s. 443-466.

Roz­dział 4

Mel­li­bruda J., op. cit.

Chess S., Tho­mas A. (1986). Tem­pe­ra­ment in Cli­ni­cal Prac­tice, Lon­don, Gu­il­ford.

Gold­berg L.R. (1990). An al­ter­na­tive "de­scrip­tion of per­so­na­lity": The Big Five fac­tor struc­ture, "Jo­ur­nal of Per­so­na­lity and So­cial Psy­cho­logy", 59, s. 1216-1229.

Ko­koszka A. (2009). Wpro­wa­dze­nie do te­ra­pii po­znaw­czo-be­ha­wio­ral­nej. Pod­sta­wowe za­sady i przy­kłady z prak­tyki kli­nicz­nej z opi­sami Ar­thura Fre­emana, Tul­lio Scri­mali i Franka Dat­ti­lio, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Roz­dział 5

Fi­sher J., op. cit.

Roz­dział 6

Oso­bom, które chcą le­piej po­znać spo­sób my­śle­nia psy­cho­te­ra­peu­tów po­szcze­gól­nych nur­tów, jak rów­nież le­piej zro­zu­mieć na­turę za­bu­rzeń zdro­wia psy­chicz­nego, któ­rych czę­sto do­świad­czają DDA/DDD, po­le­cam kilka rze­tel­nych po­zy­cji.

McWil­liams N. (2021). Dia­gnoza psy­cho­ana­li­tyczna, Nowe, zak­tu­ali­zo­wane wy­da­nie, Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­giczne.

Po­piel A., Pra­głow­ska E. (2022). Psy­cho­te­ra­pia po­znaw­czo-be­ha­wio­ralna. Teo­ria i prak­tyka, Wy­daw­nic­two Na­ukowe PWN.

Young J.E. i wsp., op. cit.

Me­arns D., Thorne B. (2010). Te­ra­pia skon­cen­tro­wana na oso­bie, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Skot­tun G., Ashild K. (2023). Prak­tyka Te­ra­pii Ge­stalt. Teo­ria i do­świad­cza­nie, Ofi­cyna Zwią­zek Otwarty.

Mel­li­bruda J., op. cit.

Yalom I.D., Leszcz M., op. cit.

Ja­rema M. (2016). Psy­chia­tria. Pod­ręcz­nik dla stu­den­tów me­dy­cyny, Wy­daw­nic­two Le­kar­skie PZWL.

Źró­dła po­pu­lar­no­nau­kowe - li­te­ra­tura po­le­cana i inne war­to­ściowe ma­te­riały (w ko­lej­no­ści od­nie­sień w tek­ście)

Roz­dział 1

Ko­tla­rek M. Wielki spór o DDA, https://psy­cho­log-pi­sze.pl/wielki-spor-o-dda/, do­stęp: 01.01.2024.

Kin­ney J., Lep­ton G., DDA - słow­ni­czek psy­cho­lo­giczny, https://psy­cho­lo­gia.edu.pl/slow­nik/id.dda/i.html, do­stęp: 05.01.2024.

Woj­na­row­ski J. DDA - zo­diak, szu­flada, sprę­żyna, https://kli­nika-po­znan.pl/dda-zo­diak-szu­flada-spre­zyna/, do­stęp: 05.01.2024.

Sak M. Do­ro­słe Dzieci Al­ko­ho­li­ków (DDA) - kim są? Czy na­prawdę ist­nieją?, https://psy­cho­me­dic.pl/do­ro­sle-dzieci-al­ko­ho­li­kow-kto-to/, do­stęp: 05.01.2024.

Sak M. Tok­syczna ro­dzina - jak ją roz­po­znać?, https://sen­sly.com/blog/tok­syczna-ro­dzina-jak-ja-roz­po­znac/, do­stęp: 05.01.2024.

Roz­dział 3

Tok­syczny wstyd u DDA/DDD - jak so­bie z nim ra­dzić? i inne od­cinki pod­ca­stu Ju­lia Ka­wa­lec Psy­cho­te­ra­pia In­te­gr­cyjna (do­stęp­nego m.in. na Spo­tify).

Hel­l­stein T. (2006). Wspar­cie dla do­ro­słych al­ko­ho­li­ków: hi­po­po­tam w po­koju sto­ło­wym, Wy­daw­nic­two Fe­eria.

Ac­ker­man R. (2020). Wy­ro­snąć z DDA. Wspar­cie dla do­ro­słych có­rek al­ko­ho­li­ków, Wy­daw­nic­two Fe­eria.

Ac­ker­man R. (2022). Wspar­cie dla do­ro­słych sy­nów z dys­funk­cyj­nych do­mów i ich bli­skich, Wy­daw­nic­two Fe­eria.

Cer­mak T., Rutzky J. (2011). Pod­ręcz­nik. Stop­nie wy­zdro­wie­nia dla do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków, se­ria "Czas na Wy­le­cze­nie", Wy­daw­nic­two Cha­rak­tery.

Cer­mak T., Rutzky J. (2011). Prze­wod­nik. Droga do wy­zdro­wie­nia dla do­ro­słych dzieci al­ko­ho­li­ków, se­ria "Czas na Wy­le­cze­nie", Wy­daw­nic­two Cha­rak­tery.

Roz­mowy o trau­mie i uza­leż­nie­niu i inne od­cinki pod­ca­stu Ład­nie o Trau­mie psy­cho­trau­ma­to­lożki Sa­biny Sa­dec­kiej (do­stęp­nego m.in. na Spo­tify).

Roz­dział 4

Schwartz A. (2020). Zło­żony ze­spół stresu po­ura­zo­wego: jak od­zy­skać in­te­gral­ność psy­chiczną i kon­trolę nad emo­cjami? Ze­szyt ćwi­czeń, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Cy­kliń­ska A. (2022). Prze­wod­nik po emo­cjach. Jak le­piej ro­zu­mieć wła­sne uczu­cia, Wy­daw­nic­two W.A.B.

Deb D. (2022). Za­ko­twi­czeni. Jak oswoić układ ner­wowy dzięki teo­rii po­li­wa­gal­nej, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Sak M. Eks­pre­syjne pi­sa­nie? Twoja głowa Ci za to po­dzię­kuje!, https://psy­cho­me­dic.pl/eks­pre­syjne-pi­sa­nie-a-zdro­wie-psy­chiczne/, do­stęp: 05.01.2024.

Roz­dział 5

Schwartz A., op. cit.

Gib­son Lind­say C. (2018). Do­ro­słe dzieci nie­doj­rza­łych emo­cjo­nal­nie ro­dzi­ców. Jak uwol­nić się od prze­szło­ści i za­cząć nowe ży­cie, Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­giczne.

Bo­urne E.J. (2011). Lęk i fo­bia. Prak­tyczny po­rad­nik dla osób z za­bu­rze­niami lę­ko­wymi, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego.

Cho­den G.P. (2021). Uważne współ­czu­cie, Gdań­skie Wy­daw­nict­wo Psy­cho­lo­giczne.

Ryś N. (2022). Po­rad­nik ob­sługi umy­słu. Jak so­bie ra­dzić z trud­nymi emo­cjami, Wy­daw­nic­two RM.