Nasze wewnętrzne dziecko jest, po prostu, częścią naszego wewnętrznego świata, najbardziej wrażliwą, najsubtelniejszą[1], ale też najbardziej twórczą i niosącą radość życia częścią nas samych. Bierze swój początek tam, gdzie nasza osobista, wyjątkowa struktura emocjonalna łączy się z naszą przeszłością, a przynajmniej z tym, co z niej zapamiętaliśmy, zinterpretowaliśmy i zachowaliśmy. Wewnętrzne dziecko niesie zatem w sobie naszą kruchość, ale też delikatność, wszystko to, co buduje wyobraźnię, przynosi pragnienie i chęć życia. Współtworzy je nieustannie system ciało-umysł, gdyż łączy ono pamięć ciała czy "pamięć komórkową" z pamięcią historyczną, czyli narracyjną, osobistą częścią przeszłości, wspomnieniami i ich reprezentacjami w umyśle.
Jeśli zainteresował was temat wewnętrznego dziecka, jeśli intuicyjnie pojmujecie jego znaczenie, ale nie bylibyście w stanie objąć się ramionami i na czyjąś prośbę przemawiać do siebie jak do małego bobasa - ta książka jest właśnie dla was. Wewnętrzne dziecko nie jest pojęciem nowym w psychologii, ale definiuje się je na dwa różne sposoby, z których jeden, mniej symboliczny i bardziej spersonalizowany, jest o wiele mniej znany szerokiemu gronu odbiorców. Praca nad wewnętrznym dzieckiem skutkuje lepszym zrozumieniem i skuteczniejszym gojeniem się zranień z przeszłości, a także rozeznaniem wewnętrznych zasobów. Narzędzia kojarzone z klasycznymi terapiami sugerujące, by wewnętrznym dzieckiem zajmować się jak dzieckiem rzeczywistym, budzą rezerwę i wahanie: zgodnie z ich założeniem każdy z nas miałby nosić w sobie dziecko prześladowane, opuszczone, zaniedbywane albo uciszane przez nas samych, dorosłych. Niełatwo mi pogodzić się z tą wizją, nakładającą na nas poczucie winy, wodą na młyn regularnego dręczenia samych siebie.
Świadomie i zdecydowanie stwierdzam, że wewnętrzne dziecko można również docenić i wesprzeć się na nim tak jak na innych zdolnościach i zasobach pomocnych w najróżniejszych sytuacjach. Proponuję więc ujęcie prostsze, szybciej działające, łatwiejsze do zastosowania w codziennym życiu. Jeśli to wewnętrzne dziecko jest jednym z aspektów mnie samego[2], może ono być tym właśnie aspektem, który aktywizuję, kiedy dostrzegam swoje błędy lub gdy zauważam, co wzbudza we mnie lęki, ale też kiedy chcę się odwołać do wrażliwości, kreatywności, radości życia i otwartości na świat.
Myślę więc, że wewnętrzne dziecko uosabia:
- tę część mnie, która jest najbardziej podatna na zranienie, ale też bezgranicznie ufna;
- tę część mnie, która jest najwrażliwsza, moją empatię, subtelne odczucia, intuicję, delikatność;
- tę część mnie, która jest najbardziej kreatywna, ma nieograniczoną wyobraźnię, zdolność tworzenia czegoś z niczego albo z drobiazgów, prostotę;
- tę część mnie, która szuka radości, zabawy, oczarowania, beztroski, swobody.
Odmienny punkt widzenia
Proponuję, żebyście zagłębili się w interpretację znaczenia tej szczególnej części naszej nieświadomości w procesie rozwoju osobistego, odbiegając nieco od pierwotnej symboliki jej przypisanej. W istocie, jeśli akceptujemy Jungowską wizję istoty ludzkiej, powszechnie obecnie przyjmowaną, zgodnie z którą nasze "Ja" składa się z wielu części, wzajemnie sobie odpowiadających i od siebie zależnych, możemy uznać, że jedna z nich funkcjonuje jak dziecko o specyficznych potrzebach wynikających z tego, że jest z definicji niedojrzałe. Ta część nas samych byłaby zatem złożona ze wszystkich momentów, w których nie mogliśmy rozwinąć określonych umiejętności, kompetencji, schematów postępowania czy korzystania z zasobów z powodu zahamowania, zakazu albo braku komunikacji. Granice poszczególnych części naszego "Ja" nie mają jasno określonych zarysów, ale kategorie te reprezentują pokojowo współistniejące konkretne aspekty nas samych, jeśli tylko nasz dialog wewnętrzny toczy się płynnie. Jednak te aspekty nierzadko bardzo się między sobą różnią i czasem dążą do sprzecznych celów. Możemy więc z łatwością wyobrazić sobie, że zamieszkuje w nas część dorosła, odpowiedzialna i zorganizowana - moglibyśmy nazwać ją "tyranem" lub "sędzią" - albo taka, którą określilibyśmy mianem "pocieszyciel" czy "rodzic", "organizator" (a raczej "organizatorka"!), "rozjemca", ale także... dziecko, a może też nastolatek, młoda dziewczyna, maluch... Wszystkie te aspekty naszego istnienia, które nie zdołały zamknąć pewnych rachunków, których braki i luki nie zostały w przeszłości wypełnione i które wciąż domagają się, by je uspokoić, pocieszyć, nakarmić.
Gdybyśmy chcieli chronologicznie uporządkować reprezentacje składające się na świat naszej psychiki, możemy wyobrazić sobie nasze życie wewnętrzne jako fryz znaczony doświadczeniami, ranami i chwilami szczęścia osoby, którą byliśmy w wieku kilku miesięcy, dwóch lat, pięciu, dziesięciu, piętnastu, w wieku młodej dziewczyny, młodego mężczyzny. Wtedy z łatwością zrozumiemy, że żyje w nas dziecko (patrz świadectwo Sandrine, str. 83).
A zatem bez względu na to, jaką perspektywę przyjmiemy, by zrozumieć koncepcję różnych kategorii "Ja", stwierdzimy wśród nich obecność aspektu przesyconego światem dzieciństwa. Trudno sobie jednak wyobrazić jakąś część siebie, która niezupełnie jest tym samym, co "Ja" (czyli uogólniony i zintegrowany obraz nas samych), a jednak żyje w nas. Koncepcja wewnętrznego dziecka jako aspektu "Ja" stanowi oryginalny wkład psychologii humanistycznej oraz najprostszy obraz zintegrowanej tożsamości.
Dziecko jest w swojej istocie nośnikiem dynamicznej zmiany. Stąd siła wynikająca z pracy z nim. W miarę jak pogłębiało się moje rozumienie i poszanowanie tego wrażliwego i istotnego aspektu mnie samej, lepiej rozpoznawałam moje mocne strony, głębokie dążenia, to, co się dla mnie liczy, co mnie chroni od toksycznych czynników i co dostarcza przyjemności.
Chciałabym towarzyszyć wam w waszej drodze ku wewnętrznemu dziecku, a zatem w kierunku was samych, w odkrywaniu rozmaitych aspektów "Ja", które są specyficzne dla dziecięcego świata i jednocześnie tak istotne dla naszego rozwoju. Wewnętrzne dziecko ewoluuje zgodnie z dynamiką, która może wydawać się paradoksalna, gdyż czerpie zarówno z tego, że nie zwracamy na nie uwagi, jak i z pełnej świadomości jego istnienia, w całej różnorodności przejawów.
* * *
koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji