Rozdział 1. Tajemnica manipulacji: czym jest tak naprawdę?
Rozdział 1
Tajemnica manipulacji: czym jest tak naprawdę?
Pomyśl o chwili, kiedy przyjaciel, partner lub partnerka, a nawet ktoś
nieznajomy skłonił cię do zrobienia czegoś, czego tak naprawdę nie
chciałeś zrobić. Być może uległeś, chociaż czułeś, że jesteś pod presją.
Możliwe, że uzmysłowiłeś to sobie dopiero po jakimś czasie, a może nigdy
nie zdałeś sobie sprawy z tego, że padłeś ofiarą manipulacji.
Niewykluczone też, że w którymś momencie zorientowałeś się, że sam
uciekłeś się do jakiejś nieznacznej strategii emocjonalnej, chcąc
sprawić, by ktoś się na coś zgodził. Nie przejmuj się, nie jesteś sam, a manipulacja jest częścią naszego życia.
To mocne słowo kojarzy się ponuro -?z oszustwami i kontrolą. Ale czy to
naprawdę tak mroczne zjawisko, jak się wydaje? Prawda jest taka, że
zasadniczo nie jest ono ani złe, ani zarezerwowane tylko dla "podłych"
ludzi. Ogólnie rzecz biorąc, manipulacja to działanie, które wpływa na
zachowanie, myśli czy decyzje innej osoby w konkretnym celu. I chociaż
często wiąże się ją z próbą osiągnięcia czegoś w celu uzyskania korzyści
dla siebie, nie przejmując się wolą drugiego człowieka, to może ona
przybierać subtelne formy, które bardzo często pozostają niezauważone. W gruncie rzeczy manipulacja opiera się na sile komunikacji i wpływie,
jaki mamy na innych: sposób, w jaki przedstawiamy nasze pomysły, język,
jakiego używamy, a nawet nasze emocje oddziałują na to, jak jesteśmy
postrzegani i jak pozostałe osoby reagują na nasze słowa.
Czym więc różni się codzienny wpływ od manipulacji emocjonalnej, która
może wyrządzić nam krzywdę? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw
musimy odsunąć na bok proste i ugruntowane pojęcia. Ponieważ, drogi
czytelniku, ta książka nie ma na celu powiedzieć ci, że istnieją
"dobrzy" i "źli" ani wskazywać palcem tych, którzy -?jak ty i ja -
niekiedy działają powodowani własnymi ranami i brakami emocjonalnymi.
Celem tej publikacji jest natomiast pomóc ci zrozumieć, że manipulacja
to coś znacznie więcej niż mroczne narzędzie; to lustro naszych emocji,
pragnień i lęków. Kiedy już to zrozumiesz, będziesz wiedział, jak się
chronić, uleczyć i, co najważniejsze, znacznie swobodniej i autentyczniej porozumiewać się z innymi.
Każdy jest potencjalnym manipulatorem
Postawmy sprawę jasno: wszyscy manipulujemy. Robimy to, ponieważ
jesteśmy ludźmi, a nasz umysł jest tak zaprojektowany, żeby szukać
sposobów na zaspokojenie naszych potrzeb, rozwiązywanie konfliktów lub
unikanie niewygodnych konfrontacji. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy
działamy ze złymi intencjami ani że powinniśmy usprawiedliwiać szkodliwe
zachowania. Jednak zrozumienie tego, że każdy z nas stąpa po tym samym
gruncie, jest aktem pokory i dojrzałości.
Manipulacja przejawia się na różne sposoby, jej spektrum rozciąga się od
zachowań subtelnych aż po najbardziej szkodliwe. Na jednym końcu skali
znajdują się manipulatorzy mroczni: osoby, które w sposób umyślny i wyrachowany używają swoich umiejętności, żeby szkodzić, kontrolować lub
wykorzystywać innych, podczas gdy na jej drugim końcu mieszczą się
manipulatorzy biali, których celem jest pomaganie innym poprzez
perswazję. Jednakże -?jak się później przekonasz -?większość osób
manipulujących robi to z pozycji wypośrodkowanej i nieświadomie,
kierując się ranami emocjonalnymi, lękami i schematami, których nawet
nie jest świadoma.
W każdym razie problem nie polega tylko na tym, że inni nami manipulują,
lecz także na tym, że często sami wzmacniamy tę manipulację. Ile razy
ulegliśmy jakiejś prośbie, ponieważ czuliśmy się winni? I ile razy
woleliśmy się na coś zgodzić, byle tylko nie doprowadzić do konfliktu?
Te mechanizmy, oprócz podtrzymywania kontroli, jaką mają nad nami inni,
karmią też nasze własne pułapki mentalne.
Zanim ogarną cię strach i konsternacja na myśl o tym, co ta książka może
dla ciebie oznaczać, chcę ci przekazać motywującą wiadomość: dzięki tej
lekturze nauczysz się rozpoznawać różne typy manipulatorów, oraz dowiesz
się, z jakich powodów każdy z nich manipuluje, w jaki sposób to robi i jak dezaktywować ich strategie. Ponadto wiedza o tym, jak działa ludzka
psychika, pomoże uchronić ciebie i twoich bliskich przed wpadnięciem w sidła patologicznych dynamik, jak również pozwoli ci nawiązywać
zdrowsze, swobodniejsze i bardziej konstruktywne relacje.
Wiele problemów i cierpień w relacjach międzyludzkich bierze się bowiem
z manipulacji, zarówno tej, którą stosujemy wobec innych, jak i tej,
którą nieświadomie stosujemy wobec samych siebie. Tak więc, zanim
zagłębimy się w mroczną psychologię i temat manipulacji, zachęcam cię do
ćwiczenia dojrzałości i do zrozumienia, że w którymś momencie wszyscy,
choć staramy się zachowywać empatycznie, życzliwie i szczerze, wpadamy
we własne pułapki mentalne, a w konsekwencji zastawiamy je na innych.
Jesteśmy tylko ludźmi.
Daj sobie spokój z "dobrymi" i "złymi"
Jedną z pierwszych rzeczy, o których powinniśmy zapomnieć, by naprawdę
zrozumieć manipulację, jest paradygmat "dobrzy i źli". Przyznaję, to
wygodny schemat mentalny: dzieli świat na dwie wyraźne kategorie, tak że
wszystko wydaje się łatwiejsze do zaakceptowania. Jednak to uproszczenie
sprawia, że tracimy z oczu złożoność ludzkich relacji i czyni nas
podatnymi na mechanizmy, które utrwalą cierpienie.
Na czym ogólnie polega schemat "dobry i zły"? Owa dychotomia opiera się
na przekonaniu, że osoby, które nami manipulują, robią to dlatego, że są
"złe", a te, które tego nie robią, są "dobre". Daje nam to fałszywe
poczucie bezpieczeństwa, ponieważ myślimy, że wystarczy rozpoznać
"złych", żeby ich od siebie odsunąć, i otaczać się jedynie "dobrymi".
Uważamy, że to rozwiąże wszystkie nasze problemy. Tymczasem prawda, jak
zapewne już się zorientowałeś, jest znacznie bardziej złożona.
Problem tego schematu polega na tym, że nie dość, że jest uproszczony,
to w dodatku nie pozwala nam postępować dojrzale i w odpowiedni sposób w naszych relacjach. Akceptacja tego, że ktoś, kto nas kocha, może
jednocześnie nieświadomie nami manipulować, nie jest wyrazem uległości,
tylko szczerością. Powinniśmy zresztą umieć przyznać, że nawet my sami,
mając jak najlepsze intencje, możemy wpaść w pułapki mentalne, które
szkodzą innym, lecz to nie czyni nas złymi osobami -?czyni nas ludźmi.
Ponadto ten dychotomiczny model powoduje, że podejmujemy decyzje na
podstawie skrajności. Jeśli ktoś, kogo kochamy, nami manipuluje,
czujemy, że zwrócenie mu na to uwagi albo wyznaczenie granic jest
równoznaczne z przyczepieniem mu etykiety "złego". Dlatego, jeśli to
robimy, ogarniają nas poczucie winy i wątpliwości: "Może przesadzam?",
"Czy jestem niesprawiedliwy?" lub "Jak mogę tak myśleć o swojej matce,
partnerze czy najlepszym przyjacielu?". A więc zamiast działać
konstruktywnie, żeby poprawić tę relację, dalej tkwimy w sprawiającej
nam ból spirali bierności. To ważne, by zaakceptować, że jako ludzie nie
jesteśmy doskonali, ale jednocześnie powinniśmy być inteligentni i asertywni, żeby radzić sobie z tą niedoskonałością.
Podczas sesji terapeuci często stykają się z reakcją, która idealnie
odzwierciedla ten problem, a która ujawnia się, gdy wskazują pacjentowi
(zawsze z dużym wyczuciem) manipulacyjne zachowanie ze strony jego
rodziny, wyjaśniające w dużej mierze odczuwany przez niego dyskomfort. W takich przypadkach, zwłaszcza gdy terapeuta niewłaściwie zarządzał
czasem i nie przygotował odpowiednio gruntu, pacjent reaguje zwykle
defensywnie: "Moja rodzina jest bardzo dobra i mnie kocha, jak mogliby
zrobić mi coś takiego?" albo "Moja rodzina dużo wycierpiała, ma własne
problemy i stara się, jak może, nie chcę obwiniać jej o moją sytuację".
W takim przypadku paradygmat dychotomiczny utrudnia pacjentowi
rozpoznanie u bliskich osób pewnych zachowań, które należy
przeanalizować, przepracować i naprawić, ponieważ ma on przekonanie, że
jest to równoznaczne z uznaniem ich za złe osoby albo obwinianiem.
Dlatego, nawet nieświadomie, woli ponosić konsekwencje manipulacji, by w ten sposób utrwalić wizerunek swoich krewnych i swojej relacji z nimi. W rezultacie, jeśli terapeuta nie pomoże mu przełamać tego paradygmatu,
pacjent dalej będzie zmagał się z tymi samymi problemami, co zawsze, i nie zdoła zbudować zdrowszego i szczęśliwszego życia.
Świadomość naszych własnych pułapek mentalnych, jak również pułapek osób
z naszego najbliższego otoczenia, otwiera nam mnóstwo możliwości, by
zrozumieć i uzdrowić nasze relacje oraz się rozwijać. Chcę, żebyś
właśnie to wyniósł z lektury tej książki: samoświadomość, zrozumienie i narzędzia do poprawy twoich relacji.
Ale chcę pójść jeszcze dalej: dzięki tej książce nie tylko nauczysz się
rozpoznawać i dezaktywować pułapki mentalne, lecz także, dowiadując się
coraz to więcej o manipulacji, poprawisz również swoje umiejętności
wywierania wpływu i perswazji. Koniec końców manipulowanie, wpływanie i perswadowanie mają pewne wspólne podstawy wiedzy i umiejętności, często
więc bywają mylone. Zatrzymajmy się na chwilę i przyjrzyjmy, na czym
polegają różnice między nimi.
Różnica między wywieraniem wpływu, manipulowaniem i perswadowaniem
Kiedy staramy się wpływać na innych i na ich decyzje, możemy to robić na
wiele sposobów, a różnice między nimi są bardzo subtelne.
Wywieranie wpływu odbywa się spontanicznie i przyjaźnie, perswadowanie
zaś oznacza celowy zamiar przekonania kogoś do czegoś, choć zawsze bez
zmuszania czy wyrządzania krzywdy. Manipulacja natomiast polega na
osiągnięciu własnych korzyści poprzez stosowanie ukrytych technik, które
wywołują cierpienie drugiej osoby.
Poniższa tabela szczegółowo pokazuje te różnice:
KRYTERIUM
WYWIERANIE WPŁYWU
PERSWAZJA
MANIPULACJA
Uwzględnienie potrzeb
Osoba wpływająca szanuje potrzeby i zdanie drugiej osoby, nie próbując zmieniać jej ostatecznej decyzji.
Osoba perswadująca bierze pod uwagę potrzeby i zdanie drugiej osoby, chociaż stara się je zmienić.
Osoba manipulująca ma na uwadze jedynie własne potrzeby i własne zdanie.
Korzyść
Korzyść odnoszą zwykle obie strony albo żadna, ponieważ celem tego działania nie jest kontrola ani dominacja.
Zachowanie przynosi korzyści obu stronom; zysk może być obopólny.
Zyskuje tylko strona manipulująca, zaś manipulowany często ponosi konsekwencje.
Odpowiedź negatywna
Osoba wpływająca przyjmuje "nie" bez wywierania nacisku.
Osoba perswadująca przyjmuje "nie", ale może być trochę natarczywa.
Osoba manipulująca nie przyjmuje "nie": sięga po szantaż emocjonalny, kary, groźby i inne narzędzia.
Kontekst i przejrzystość
Interakcja odbywa się naturalnie, w atmosferze szacunku i bez żadnych ukrytych intencji.
Interakcja odbywa się na zasadzie symetrii, gdzie obie osoby mają świadomość perswazji.
Osoba manipulująca stara się kamuflować, pozostawać niezauważona i stanowczo zaprzeczy, jeśli ktoś ją zdemaskuje.
Stan psychiczny rozmówców
Obie osoby są w zdrowej kondycji psychicznej i mają swobodę decydowania, bez żadnej presji.
Obie osoby są w dobrej kondycji psychicznej, w pełni władz umysłowych i mają swobodę decydowania.
Osoba manipulująca wykorzystuje problemy psychologiczne, braki, lęki, samotność, izolację oraz bezbronność.
Powtarzalność
Działanie ma zwykle charakter jednostkowy i nie powtarza się, jeśli nie jest mile widziane.
Działanie nie powtarza się, jeśli poddana mu osoba okazała dyskomfort i nastąpiły negatywne konsekwencje.
Zachowanie utrzymuje się i powtarza wielokrotnie, nawet jeśli osoba manipulowana okazała niezadowolenie.
Żebyś mógł lepiej zrozumieć te różnice, poniżej zamieszczam kilka
przykładów:
Wywieranie wpływu: Luis wpływa na swojego przyjaciela Adriána,
kiedy mówi mu o swoim zamiłowaniu do pieszych wędrówek i opowiada o szlakach, które odkrył, a także o tym, jak przyjemnie jest spacerować
na łonie natury. Nie starając się go przekonać, dzieli się swoim
doświadczeniem i oznajmia, że po każdej wędrówce czuje się bardziej
zrelaksowany, a jednocześnie naładowany energią. Po wysłuchaniu go
Adrián postanawia spróbować i wybiera się na długi spacer w pojedynkę.
Chociaż Luis nie próbował go przekonywać ani tym bardziej nim
manipulować, jego szczery entuzjazm i to, jak korzystnie oddziałują na
niego piesze wędrówki, ostatecznie wpłynęły na decyzję Adriána, by też
spróbować. Wywieranie wpływu odbyło się w sposób całkowicie przyjazny
i spontaniczny.
Perswazja: Psycholog sięga po perswazję, żeby pacjent miał
świadomość swojej sytuacji, powodu swojego złego samopoczucia i tego,
jak ważne jest stosowanie się do zaleceń, żeby rozwiązać problem. W tym celu używa metafor, żeby jego podopieczny mógł zobaczyć sytuację w szerszej perspektywie, stawia otwarte pytania, by skłonić go do
refleksji, umieszcza go w rozmaitych scenariuszach, żeby wyobraził
sobie różne konsekwencje. Takie techniki aktywują emocje i zmieniają
schematy poznawcze, które mobilizują pacjenta do leczenia. Tutaj
perswazja jest wykorzystana dla dobra drugiej osoby, żeby pomóc jej w podjęciu decyzji, które przyniosą poprawę jej zdrowia psychicznego.
Manipulacja: W miejscu pracy szef manipuluje pracownikiem, żeby
ten zgodził się na nadgodziny bez dodatkowego wynagrodzenia. Ponieważ
wie, że pracownik czuje się niepewnie co do swojej pozycji w firmie,
sugeruje, że wzięcie dodatkowych obowiązków może "pokazać jego
zaangażowanie" i "zabezpieczyć mu przyszłość" w miejscu pracy.
Tymczasem tak naprawdę szef robi to, żeby nie zatrudniać dodatkowych
osób, dzięki czemu obcina koszty, aby realizować swoje cele finansowe.
Wykorzystując niepewność podwładnego, osiąga korzyść kosztem jego
dobrostanu i praw pracowniczych, co definiuje manipulację jako
działanie egoistyczne i wyzyskujące.
Klucz
Różnica między tymi trzema scenariuszami polega na zamiarze i rezultacie. Podczas gdy wywieranie wpływu odbywa się spontanicznie jako
naturalny efekt naszego zachowania wobec innych, perswazja i manipulacja
mają wyraźny cel: wywołanie zmiany w drugiej osobie. Różnica polega
jednak na tym, że perswazja skupia się na pozytywnej modyfikacji działań
drugiej osoby dla jej własnego dobra i dobra innych, tymczasem
manipulacja koncentruje się na wymuszeniu zmiany zachowania dla własnych
korzyści, bez wzięcia pod uwagę krzywdy, jaką może to wyrządzić drugiej
osobie. Jak widzisz, linia oddzielająca perswazję od manipulacji jest
cienka -?to rozróżnienie zależy od empatii, wartości, szacunku, etyki,
poczucia winy i sumienia.
Manipulacja: droga dwukierunkowa
Gdybym miała zdefiniować manipulację jednym zdaniem, powiedziałabym, że
jest to wykorzystywanie emocji, lęków czy słabości dla osiągnięcia
własnej korzyści. Ta definicja obejmuje mnóstwo sytuacji, z którymi
stykamy się na co dzień, ponieważ koniec końców z natury jesteśmy
podatni na manipulację: nasze emocje, pragnienia i myśli sprawiają, że
stajemy się nieodporni na wpływ ze strony innych.
Trzeba jednak pamiętać, że my również jesteśmy manipulatorami. Każdemu z nas zdarzyło się kiedyś uciec do smutnego spojrzenia, subtelnego
komentarza czy strategicznego przemilczenia, żeby coś osiągnąć. I nie
zdecydowaliśmy się na to dlatego, że jesteśmy złymi osobami, tylko
dlatego, że w naszą ludzką naturę wpisane są chronienie i zaspokajanie
swoich potrzeb, raz bardziej, a raz mniej etycznie.
Dzięki tej książce chcę ci przekazać nie strach, tylko władzę. Władzę,
abyś mógł się zorientować, kiedy jesteś poddawany manipulacji, a także
byś potrafił przerwać tę spiralę i bardziej świadomie budował relacje.
Chcę również, żebyś nauczył się patrzeć w głąb siebie, dzięki czemu
będziesz rozpoznawał pułapki mentalne, które sprawiają, że ulegasz
manipulacji albo nieświadomie sam manipulujesz -?i to nie tylko innymi,
ale także sobą, wmawiając sobie na przykład, że "to nie jest wcale takie
złe", że "nic się nie stanie, jeśli tym razem ustąpię" albo że "pewnie
przesadzam". Tak więc rozpoznanie wewnętrznych pułapek jest równie
kluczowe, jak dostrzeganie zewnętrznych zagrożeń.
Ale skoro manipulacja wydaje nam się czymś niegodnym, to dlaczego
wszyscy ją stosujemy albo pozwalamy, żeby była stosowana wobec nas?
Pułapki mentalne: narzędzia manipulacji
Powód, dla którego manipulujemy albo pozwalamy sobą manipulować, jest
bardzo prosty: ponieważ są w nas pewne aspekty naszej osobowości,
których nie umiemy rozpoznać i z którymi nie potrafimy sobie radzić.
Nieświadome uczenie się, skojarzenia, uwarunkowania, błędy poznawcze,
lęki, impulsy, pragnienia, deficyty, zranienia... Te wszystkie elementy,
które mieszkają w najgłębszych zakamarkach naszego umysłu, wciągają nas
w pułapki mentalne.
Czym dokładnie są pułapki mentalne? Ta koncepcja będzie powracać w książce wielokrotnie, dlatego ważne jest, abyś dobrze ją zrozumiał.
Pułapki mentalne to charakterystyczny dla mnie sposób, w jaki się
zachowuję, kiedy chcę zaspokoić i wykorzystać wspomniane wyżej elementy
(lęki, deficyty, pragnienia i tak dalej), ostatecznie wyrządzając przy
tym krzywdę, czy to samemu sobie, czy innym. To niewidzialne sieci,
które przejmują kontrolę nad naszą świadomością i przekierowują nasze
decyzje w stronę mrocznych odruchów.
Jak wspomniałam, człowiek może również wpaść we własną pułapkę mentalną,
co jest powszechne, kiedy nie jest świadomy własnych słabości i powodujących nim impulsów. W takich przypadkach dana osoba manipuluje
sama sobą i w rezultacie cierpi z powodu autosabotażu, samooszukiwania
się i podejmowania złych decyzji. Ponadto może pociągnąć za sobą swoich
najbliższych, ponieważ za ich pośrednictwem stara się zaspokoić własne
cierpienie, lęki i deficyty, z którymi nie potrafi się uporać świadomie
i w zdrowy sposób. Jednocześnie są też i tacy ludzie, którzy
strategicznie i z premedytacją zastawiają te pułapki na swoje ofiary i doskonale wiedzą, co zrobić, by nakłonić innych do postępowania zgodnie
z własnym interesem.
Narzędzia, za pomocą których zastawia się te pułapki, są rozliczne:
techniki dyskursywne, panowanie nad myślami, mechanizmy władzy,
aktywatory emocji czy starannie zaplanowane sytuacje mające na celu
wywołanie określonych reakcji. Mogą zatem polegać na przygotowanych
wypowiedziach, wykalkulowanych słowach, a nawet na milczeniu, które
wywiera subtelną presję albo sugeruje zagrożenie. Tak czy inaczej
odwołują się do naszych najwrażliwszych emocji, takich jak strach,
poczucie winy i nadzieja, zniekształcają nasze postrzeganie i w konsekwencji przekierowują nasze decyzje w niechcianą przez nas stronę.
Na ogół pułapki są tak dobrze zakamuflowane, że osoba, która w nie
wpadła, w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy i sądzi, że podejmuje
decyzje w sposób całkowicie samodzielny, świadomy i uczciwy. Tymczasem
to właśnie nieświadomość czyni te zasadzki tak niebezpiecznymi, ponieważ
dana osoba nadal ufa własnemu postrzeganiu i własnym decyzjom, nie
dostrzegając poważnych konsekwencji swojej ignorancji. Dlatego pułapki
mentalne, zarówno te, które zastawiamy na samych siebie, te, które
zastawiają na nas inni, jak i te, w które wciągają nas nasi najbliżsi,
są przyczyną znacznej części naszego cierpienia.
Niebawem zapoznamy się z różnymi rodzajami pułapek mentalnych,
zobaczymy, w jaki sposób są zastawiane w różnych sferach życia i jak je
dezaktywować. Wcześniej jednak przyjrzymy się różnym typom
manipulatorów.
Rozdział 2. Typy manipulatorów
Rozdział 2
Typy manipulatorów
Żeby zrozumieć, rozpoznać i zneutralizować manipulację, najpierw musimy
wiedzieć, kto ją stosuje, a także jakie powody nim kierują, jakich
strategii używa, jakie ma cele...
Często mówi się potocznie, że każdy człowiek jest inny. Dlatego my,
psychologowie, nie lubimy generalizować ani kategoryzować ludzi,
ponieważ w przypadku dowolnej osoby moglibyśmy wyczerpująco
przeanalizować jej osobistą historię i indywidualny sposób
funkcjonowania. Abym jednak mogła przedstawić w tej książce kwestię
manipulacji, ustanowiłam trzy kategorie opisujące trzy główne grupy
manipulatorów: są to manipulatorzy mroczni, manipulatorzy szarzy i manipulatorzy biali. W dalszej części zajmiemy się ich szczegółową
analizą, ale teraz chcę pokrótce przedstawić te trzy kategorie:
Manipulatorzy mroczni: działają w sposób świadomy i wyrachowany.
Mają jasno określone cele, wiedzą, jak wykorzystywać ludzi, żeby te
cele osiągnąć i bez wahania czy wyrzutów sumienia sięgają po niezbędne
taktyki, pomimo wyrządzania przez to krzywdy.
Manipulatorzy szarzy: nie wiedzą, że manipulują ani dlaczego i jak
to robią. Działają impulsywnie i irracjonalnie, starając się znaleźć
patologiczne antidotum na swoje rany, braki i lęki. Ponieważ nie są
świadomi swoich słabości i zarządzają nimi w sposób toksyczny, często
zatruwają osoby ze swojego otoczenia.
Manipulatorzy biali: to przedstawiciele perswazji.
Potrafią rozpoznać "przyciski" odpowiedzialne za działania człowieka i naciskają je, żeby poprowadzić go w stronę obopólnej korzyści.
Doskonale wiedzą, jak funkcjonują pułapki mentalne, lecz zamiast
wykorzystywać je do mrocznych celów, starają się sprawić, by rozbłysło
światło.
Przeczytawszy to, zapewne chcesz się dowiedzieć więcej o tych trzech
typach manipulatorów; niebawem do tego dojdziemy. Pamiętaj jednak, że
nie zamierzam oferować ci uproszczonej psychologii opartej na
etykietach, tylko chcę, żebyś zrozumiał, jak działa umysł. Etykiety,
jeśli nie są do końca zrozumiałe, zamiast pomagać, mogą wprowadzać
zamieszanie. Dlatego, zanim przejdziemy dalej, chciałabym przybliżyć ci,
czym jest to, co nazywamy osobowością i jaki jest jej bezpośredni wpływ
na to, czy manipulator jest mroczny, szary czy biały.
Tajemnica osobowości
Jednym z naszych psychologicznych uwarunkowań jest tendencja do
nadawania etykiet, dlatego mamy skłonność do oczekiwania, że dana osoba
będzie wykazywać wszystkie zachowania mieszczące się w obrębie
określonego sposobu postępowania; chcemy, żeby wszystko do siebie
pasowało. Kiedy więc w rzeczywistości widzimy, że działa ona w sposób
odpowiadający różnym etykietom, jesteśmy zdezorientowani. Rzadko się
jednak zdarza, by ktoś wpasowywał się tylko w jedną etykietę i nie
wykazywał zachowań typowych dla innej.
Na przykład: pewnie słyszałeś o introwersji albo o introwertykach.
Etykieta ta opisuje skłonność do preferowania aktywności wykonywanych w pojedynkę bądź w niewielkich grupach. Osoba introwertyczna czerpie
energię z chwil spokoju i refleksji, a wyczerpują ją bodźce zewnętrzne.
Jeśli poczytasz o cechach introwertyków, możliwe, że zaczniesz ich
szukać wśród ludzi ze swojego otoczenia, lecz nie będzie to łatwe,
ponieważ nie będą oni spełniać absolutnie wszystkich kryteriów, a niektóre ich cechy i zachowania wydadzą ci się wręcz niekompatybilne z zakładaną etykietą. Pomyślisz: "Chwila, w zasadzie mój przyjaciel ma
cechy wskazujące, że jest introwertykiem, ale jednocześnie widzę, że
nawiązuje nowe znajomości i lubi przemawiać publicznie; nie rozumiem w takim razie, kim on jest".
Nie przejmuj się, już ci wyjaśniam, jak się tworzy i rozwija osobowość.
Dzięki temu, w miarę jak będziesz się zagłębiać w zagadnienia
psychologiczne i pojawią się dziesiątki etykiet (ponieważ jeśli
psychologowie coś naprawdę lubią, to właśnie etykiety), nie popełnisz
błędów żółtodzioba.
Nasza osobowość jest naszym sposobem bycia i definiuje względnie
stabilny wzorzec, który określa to, jak odbieramy informacje i je
interpretujemy, jak odczuwamy emocje, jak reagujemy, jak podejmujemy
decyzje i jak działamy. Nie zachowujemy się jednak dokładnie tak samo w każdej sytuacji, bo nie jesteśmy robotami; istnieje wiele zmiennych
wpływających na nasze reakcje, a pewne okoliczności mogą wręcz ujawnić
cechy naszej osobowości, których nie znaliśmy. Lecz pomimo tej
zmienności i stałego rozwoju zawsze istnieje tendencja do działania w określony sposób -?zauważalne są pewne wzory i schematy.
Na przykład, jeżeli oczywistą cechą mojej osobowości jest introwersja,
będę czuć się przytłoczona, kiedy w otoczeniu pojawi się sporo bodźców,
a także trudno mi będzie odnaleźć się w dużych grupach nowych osób. Będą
jednak takie sytuacje, jak wycieczka do miasta, które bardzo chcę poznać
albo pójście na ślub bliskiej przyjaciółki, w których będę się czuć
pewniej i na chwilę odłożę swoją introwersję na bok. Zresztą ten, kto
pozna mnie właśnie w takiej sytuacji, może pomyśleć, że jestem
ekstrawertyczką, a to dlatego, że widział mnie tylko w tym jednym
kontekście. Nie zna mojego wzorca ani mojej tendencji, czyli typowego
dla mnie zachowania.
A skąd się bierze osobowość? Od czego zależy to, że jesteśmy tacy czy
inni? Jak ten wzorzec się w nas kształtuje? Osobowość buduje się wokół
dwóch filarów: temperamentu i charakteru. Pierwszy odnosi się do gliny,
z jakiej jesteśmy ulepieni, do tego, co wrodzone i odziedziczone,
podczas gdy drugi dotyczy tego, co nabyliśmy z czasem pod wpływem
zdobytej wiedzy i doświadczeń.
Żeby to wyjaśnić, zawsze sięgam po metaforę plasteliny. Podarowujesz
dziecku plastelinę określonego rodzaju, konkretnego koloru i marki.
Dziecko nie może więc wybrać, z jakim materiałem pracuje, za to decyduje
o tym, jaki nada mu kształt. Teraz wyobraź sobie dwoje dzieci, które
mają taką samą niebieską plastelinę, ale jedno z nich lepi słonia, a drugie żyrafę. Z drugiej strony jest dwójka dzieci, które mają
plasteliny w różnych kolorach, jedną zieloną, a drugą pomarańczową, ale
robią z nich podobne domy. Jeżeli porównamy wszystkie te dzieła,
uświadomimy sobie, że słoń i żyrafa nie są całkowicie od siebie różne i że oba domy nie są dokładnie takie same. Tak więc końcowego rezultatu
nie określa ani materiał, ani kształt, jaki nadało mu dziecko, jest on
zależny od połączenia obydwu tych elementów. Na tej samej zasadzie nie
definiuje nas wyłącznie to, z czym się rodzimy, ani to, czego się uczymy
i doświadczamy.
Faktem jest, że my, psychologowie, mamy tendencję do większego skupiania
się na charakterze niż na temperamencie, ponieważ jest go łatwiej
zrozumieć i zmienić. Dlatego częściej mówimy o tym, jaki wpływ mają na
nas nasze przeżycia, niż o genetyce. Niektórzy uważają wręcz za
bezprzedmiotowe dyskutowanie o temperamencie. Jednak zarówno psychologia
ewolucyjna, jak i badania nad genetyką behawioralną pokazują, że nie
rodzimy się jako czysta karta. Istnieją dotyczące tej kwestii bardzo
ciekawe analizy naukowe, z których wynika, że rozdzielone po urodzeniu
bliźnięta w dorosłym życiu mają podobne zainteresowania, cechy,
zachowania, a nawet gesty. Także w praktyce klinicznej obserwuje się coś
równie zdumiewającego: rodzeństwo poczęte przez tych samych rodziców i wychowane w taki sam sposób i w takim samym środowisku ma już od
urodzenia zupełnie odmienne temperamenty i charaktery.
Tak więc, chociaż nasze doświadczenia, zwłaszcza z okresu dzieciństwa,
mają na nas olbrzymi wpływ, badanie naszej genetycznej osobowości
zapewnia nam kontekst, który może wyjaśnić, w jaki sposób nasze doznania
się integrują i jak są przeżywane. Na podobnej zasadzie odkryto, że
wysoki wskaźnik neurotyczności zapowiada problemy psychologiczne: w obliczu takiego samego traumatycznego przeżycia osoba o wysokim
wskaźniku neurotyczności jest bardziej narażona na problemy ze zdrowiem
psychicznym niż osoba o niskim wskaźniku neurotyczności.
Jednak do dziś nie wiemy do końca, w jakim stopniu temperament wpływa na
naszą osobowość. Każdy specjalista ma na tę kwestię inne spojrzenie,
wobec czego istnieje wiele teorii i tak naprawdę przed badaczami jest
jeszcze wiele pracy.
Osobowość jak sałatka
Teraz, gdy już wiesz, z czego składa się osobowość, spójrzmy na to, jak
się ją analizuje oraz interpretuje. W tym celu proponuję, żebyś pomyślał
o osobowości jak o sałatce. Wiem, że brzmi to nieco dziwnie i może nawet
trochę zgłodniejesz, ale ta metafora pomoże ci lepiej rozumieć świat
psychologii. Do dzieła, szefie kuchni!
Jak wiadomo, sałatkę można sporządzić z wielu składników, wymieszanych w bardzo różnych proporcjach. Najbardziej klasyczne sałatki zawierają
tylko trzy składniki, podczas gdy do tych bardziej egzotycznych można
ich dodać znacznie więcej: owoce, warzywa, sosy, nasiona, egzotyczne
przyprawy... (aż nawet ja zgłodniałam!). I o ile osobowość jest sałatką, o tyle składniki są cechami tej osobowości. Podobnie jak sałatka, każda
osoba składa się z pewnych składników wymieszanych w określonej ilości,
tworząc wyjątkowe połączenie, które nadaje daniu unikatowy smak.
Cofnijmy się o krok do momentu, w którym mówiliśmy, iż oczekujemy, że
dana osoba dopasuje się do konkretnej etykiety. Czy moglibyśmy
powiedzieć, że danie z trzema pomidorkami cherry jest sałatką
pomidorową? Z pewnością nie. Żebyśmy mogli je tak nazwać, powinno
składać się głównie z pomidorów. Na tej samej zasadzie, czy nazwalibyśmy
kogoś narcyzem tylko dlatego, że ma parę cech narcystycznych? Też nie.
Żeby określić kogoś tym mianem, a przede wszystkim, żeby zdiagnozować u niego narcystyczne zaburzenie osobowości, narcyzm musi być cechą
wiodącą, czyli głównym składnikiem jego osobowości.
Chcę, żebyś dzięki tej kulinarnej metaforze zrozumiał, że czytanie ludzi
nie polega na etykietowaniu ich w zależności od składnika, jaki w nich
dostrzegamy: należy się przyjrzeć i przeanalizować całą "sałatkę". Jakie
inne cechy się wyróżniają? W jakiej ilości? Jak się ze sobą wiążą? Jakie
pełnią funkcje? Jaki jest ostateczny smak? Chciałabym, żebyś zawsze miał
na uwadze metaforę sałatki i żebyś stawiał sobie te pytania, kiedy
najdzie cię pokusa etykietowania ludzi.
W każdym razie, jeśli popełniłeś ten błąd i zaszufladkowałeś kogoś tylko
na podstawie jednego składnika, nie przejmuj się. Psychologia jest
wielowymiarowa i niekiedy, próbując przybliżyć ją ludziom, możemy popaść
w zbytnie uproszczenia. Jednak teraz, gdy już wiesz, że osobowość jest
jak sałatka, nie masz wymówki. Rzucanie etykietami i diagnozami, niczym
gazeciarz gazetami pod drzwi, jest nie tylko niesprawiedliwe wobec
innych, lecz może także prowadzić do popełniania przez ciebie wielu
błędów w swoich relacjach: bezkrytycznie mógłbyś posądzić kogoś o bycie
psychopatą, którym nie jest, za to przeoczyć zagrożenie ze strony osoby,
której osobowość wyraża się w sposób bardziej złożony albo która ma
ujmujące cechy.
O psychopatii opowiadam często w psychologicznych analizach postaci z seriali, filmów i różnych historii, które zamieszczam na moim kanale na
YouTubie. Jedno z pytań, które zawsze potem dostaję, dotyczy tego, czy
psychopata zrobiłby to czy tamto albo jak zareagowałby w konkretnej
sytuacji. To wyraźnie pokazuje, że ludzie zazwyczaj uważają, że tylko
jeden składnik (w tym przypadku psychopatia) wyjaśnia i determinuje
wszelkie zachowania danej osoby. Nie wiemy -?albo łatwo zapominamy -?że
powinniśmy brać pod uwagę inne składniki, takie jak: czy ten psychopata
był wychowywany zgodnie z tradycyjnymi wartościami? Czy odniósł sukces
społeczny, czy może spotkał się z odrzuceniem? Czy lubi zwracać na
siebie uwagę, czy bardziej interesuje go pociąganie za sznurki z ukrycia? Jakich braków doświadczył w swoim życiu, które mogą go
motywować i kierować jego działaniami?
Cech osobowości nie można bowiem badać każdej z osobna, trzeba to robić
kompleksowo, ponieważ mogą się one nawzajem wzmacniać, równoważyć, a nawet wykluczać. Podam ci przykład: być może rozpoznajesz w sobie cechy
makiaweliczne, ponieważ dorastałeś w mocno manipulującym środowisku i nauczyłeś się manipulować w sposób automatyczny, ale jednocześnie masz
cechy altruistyczne i empatyczne, a to tłumaczy, dlaczego nigdy w pełni
nie ujawniasz swojego makiawelizmu. Jesteś sałatką, a nie jej
pojedynczym składnikiem.
Jaki, w takim razie, jest związek między tymi definicjami temperamentu,
charakteru i sałatek a typami manipulatorów? Za chwilę wytłumaczę ci, z czego składają się sałatki najgroźniejszych manipulatorów i jak ważne w tych przepisach są tak mroczne i gorzkie składniki, jak makiawelizm,
narcyzm i psychopatia.
Duża ilość któregoś z tych trzech składników może nas ostrzec przed
mroczną osobowością, chociaż nie zawsze wszystkie one będą występować w takim samym natężeniu. Tak więc istnieją typy osobowości z wyraźnym
narcyzmem i makiawelizmem, ale z niewielką psychopatią lub jej
całkowitym brakiem. Można również zaobserwować typy mocno psychopatyczne
i makiaweliczne, za to nieszczególnie narcystyczne, albo osoby o pewnych
cechach narcystycznych, które jednak nie są makiawelikami ani
psychopatami. Pamiętaj, że składniki nigdy nie występują pojedynczo ani
nie definiują całkowicie sałatki -?ani osoby! Skoro to wszystko jest już
jasne, możemy zacząć sekcję najbardziej niebezpiecznych manipulatorów.
Manipulatorzy mroczni
Niektóre osoby manipulują w sposób celowy, świadomy, a nawet zaplanowany
i wykalkulowany -?są to manipulatorzy mroczni. Nazwałam ich tak ze
względu na to, że wywołują u innych cierpienie, a oprócz tego są to po
prostu osoby, które plasują się wysoko w hierarchii -?jak to nazywamy w psychologii -?"mrocznej triady osobowości".
Ta koncepcja jest wynikiem licznych badań mających sprawdzić, które
cechy osobowościowe są zwykle obecne u jednostek regularnie krzywdzących
innych: manipulujących strategicznie, instrumentalizujących relacje,
raniących bez wyrzutów sumienia, łamiących zasady społeczne,
niepotrafiących odczuwać empatii wobec nikogo i tak dalej.
U osób, których nie chciałbyś mieć blisko siebie, wyróżniają się trzy
główne cechy: makiawelizm, narcyzm i psychopatia. Zwróć uwagę, że mówię
o cechach, a nie o diagnozach czy osobowościach. Uważam, że trzeba to
wyraźnie podkreślić, ponieważ po raz kolejny nie chcę, żebyś mylił bycie
psychopatą z występowaniem cech psychopatycznych. To znaczy, jeśli
poddalibyśmy mrocznego manipulatora ocenie klinicznej, być może nie
spełniałby kryteriów diagnostycznych, by uznać go za psychopatę. Jednak
cechy psychopatyczne występują u niego w wystarczającym natężeniu, żeby
zaliczyć go do manipulatorów mrocznych. Wyjaśniwszy to ponownie
(przepraszam, że jestem taka marudna, ale chcę, żebyś naprawdę nauczył
się psychologii), przyjrzyjmy się bliżej charakterystycznym cechom tego
typu.
Mroczna triada osobowości
Makiawelizm
Co to jest?
Makiawelizm odnosi się do bardzo specyficznego podejścia do relacji
międzyludzkich: dla makiawelików inne osoby są narzędziem, środkiem do
osiągnięcia celu, więc ich wartość mierzą oni w zależności od tego, jak
bardzo ich do niego przybliżają. Traktowanie ludzi przedmiotowo prowadzi
makiawelika do przeświadczenia, że ma prawo nimi manipulować, żeby
postępowali zgodnie z jego oczekiwaniami. Koniec końców, skoro ludzie są
tylko narzędziami, to dlaczego nie używać ich tak, jakby byli pionkami
na szachownicy? Jak widzisz, manipulacja makiaweliczna odbywa się
strategicznie i bez żadnych skrupułów.
Charakterystyczną cechą takich osób jest cynizm; problemu nie stanowi
dla nich nie tylko wykorzystywanie innych, lecz także samych siebie. Bez
wahania wykonają najbrudniejsze, najpodlejsze i najbardziej niemoralne
zadania, jeśli pozwoli to jak najszybciej osiągnąć wyznaczony cel.
Honor, godność i czyste sumienie nie są zasadami, którymi się kierują.
Spełnienie pragnień za wszelką cenę to wystarczający powód, żeby czuły
się komfortowo i były z siebie dumne.
Jak wykryć cechy makiaweliczne
Żeby wykryć, czy ktoś ma cechy makiaweliczne, radzę szczegółowo, uważnie
i analitycznie obserwować pod kątem etycznym jego działania. Słuchaj
także wydawanych przez niego ocen i wyjaśnień dotyczących własnych
poczynań. Analizuj jego wnioski i interpretacje dotyczące otoczenia,
zdarzeń i zachowań innych osób.
W tym celu możesz zapytać go o pracę, rodzinę, przeszłość i zagłębić się
w pobudki, z jakich działał. W ten sposób ktoś może z dumą opowiedzieć,
jak dostał awans, przywłaszczywszy sobie cudzy pomysł. Ktoś inny może ci
wyznać, jak wykorzystał błąd kolegi, doprowadzając do jego zwolnienia,
tylko dlatego, że go nie lubił. Kiedy ktoś pęka z dumy albo uważa się za
inteligentnego, bo realizuje własne cele, krzywdząc przy tym innych,
trzeba mieć się na baczności.
Jeżeli nie masz dużego zaufania do osoby, którą chcesz poddać próbie,
albo wolisz się upewnić, że jej odpowiedzi nie będą defensywne, możesz
skomentować przy niej makiaweliczne działania osób trzecich i w ten
sposób dowiesz się, co o tym myśli. Przedstawiając wątpliwą etycznie
sytuację, zobaczysz, jakie ma w tej sprawie stanowisko. Musisz jednak
mieć na względzie, że jeśli tej osobie bardzo zależy na sprawieniu
dobrego wrażenia, może ci powiedzieć nie to, co tak naprawdę myśli,
tylko to, co jest społecznie akceptowalne. Tak więc, aby uniknąć
oszustwa, zwracaj uwagę zarówno na jej słowa, jak też na sposób
przedstawiania przez nią swojej opinii, używane argumenty, spójność
wypowiedzi z językiem niewerbalnym i tak dalej.
Żeby taka rozmowa była łatwiejsza, oto kilka pomysłów na tematy, które
możesz poruszyć:
O osobie publicznej, która posunęła się do oszustwa, żeby osiągnąć
określony cel: "Słyszałeś, że ten celebryta wymyślił pewną sytuację,
żeby zdradzić swoją partnerkę?".
O osobie publicznej okazującej zadowolenie z cudzego nieszczęścia,
które przyniosło jej korzyści, na przykład sportowiec, który cieszy
się z kontuzji rywala.
O polityku, który bezczelnie kłamał, żeby wygrać wybory.
O jakimś oszustwie lub przekręcie, o którym jest głośno.
Odkładając makiawelizm na bok, dam ci małą radę na wypadek, gdybyś kogoś
poznał i zastanawiał się, czy zrobić dla niego miejsce w swoim życiu:
otóż po usłyszeniu opinii, pragnienia, obawy czy decyzji danej osoby nie
poprzestawaj na tym. Zawsze pytaj, dlaczego; dzięki temu uzyskasz
cenniejsze informacje o ludziach. Czasami, kiedy pytają nas "dlaczego",
w naszej głowie pojawiają się sprawy, o których nawet nie mieliśmy
pojęcia.
"Dlaczego" mówi o tym, co nas motywuje, o naszych ranach, o naszych
pragnieniach, o tym, co mieszka wewnątrz nas. Natomiast "co" jest po
prostu sposobem wyrażenia tego, co powszechnie akceptowalne -?czy to
społecznie, czy przez nas samych. "Co" nie daje zatem znaczącej
informacji. To powiedziawszy (mam nadzieję, że się do tego
zastosujesz!), wróćmy do makiawelizmu i tego, jak go wykryć.
Postaw sobie te pytania
Kiedy będziesz miał już wystarczająco dużo informacji na temat danej
osoby, by wiedzieć, jak zareagowałaby w określonych sytuacjach,
proponuję, byś wyobraził sobie, jak ta osoba odpowiedziałaby na poniższe
pytania, gdyby była całkiem szczera.
Czy odrzuciłeś kiedyś jakieś możliwości lub drogę na skróty z przyczyn
moralnych i z powodu wartości, jakie wyznajesz? Czy zwykle naginasz
swoje wartości (o ile je masz) dla szybkiego i nieuczciwego zysku?
Odpowiedź makiaweliczna: Zasady są elastyczne i trzeba je dostosowywać
do okoliczności. Jeśli pojawiłaby się szansa, która przyniosłaby mi
znaczące korzyści, wykorzystałbym ją bez wahania, nawet jeśli
oznaczałoby to odsunięcie na bok pewnych wartości. Ostatecznie liczy się
cel, a nie środki.
Czy masz tendencję do przedkładania własnych interesów ponad interesy
innych, czy też masz na uwadze te drugie?
Odpowiedź makiaweliczna: Moje interesy są najważniejsze. Jeśli
pomaganie innym służy moim celom, wtedy to rozważę, ale jeśli nie, to
nie widzę żadnego powodu, żeby stawiać innych ponad sobą.
Czy kłamanie przychodzi ci z łatwością, czy wywołuje w tobie spory
dyskomfort, zakłopotanie lub wstyd?
Odpowiedź makiaweliczna: Kłamstwo to pożyteczne narzędzie, po które w razie konieczności należy sięgać. Nie czuję z jego powodu dyskomfortu,
zwłaszcza gdy pozwala mi osiągnąć to, czego chcę. Prawda jest względna i czasami trzeba ją przedstawić tak, żeby odpowiadała moim potrzebom.
Czy uważasz, że normy społeczne i wartości są elastyczne i można je
naginać, kiedy w grę wchodzi duży zysk, czy masz bardzo silne poczucie
etyki?
Odpowiedź makiaweliczna: Normy społeczne i wartości to koncepcje,
które można naginać. Jeśli w grę wchodzi znaczący zysk, nie widzę
problemu, żeby je naruszyć. Etyka jest dla tych, którzy nie wiedzą, jak
naprawdę działa świat.
Czy do wszystkich odnosisz się jednakowo, czy masz skłonności do
traktowania ludzi bardzo różnie w zależności od ich statusu
społeczno-finansowego?
Odpowiedź makiaweliczna: Traktowanie innych zależy od ich statusu i od
tego, co każda osoba może mi zaoferować. Nie ma sensu odnosić się do
wszystkich jednakowo; niektórzy zasługują na większy szacunek czy uwagę
niż inni, w zależności od ich użyteczności czy wpływów.
Czy zwykle dzielisz się swoimi celami i planami z otoczeniem, czy też
zachowujesz dla siebie, a wręcz ukrywasz swoją sytuację i swoje
potrzeby?
Odpowiedź makiaweliczna: Wolę zachować swoje plany dla siebie.
Zdradzanie zbyt wiele może dać nade mną przewagę innym albo przeszkodzić
w realizacji moich celów. Dyskrecja jest kluczowa dla zachowania
kontroli i pewności, że moje interesy nie będą zagrożone.
Czy uważasz, że wszyscy ludzie są wartościowi sami w sobie i zasługują
na jednakowy szacunek, czy twoim zdaniem niektórzy są wartościowsi od
innych?
Odpowiedź makiaweliczna: Nie wszystkie osoby są tak samo wartościowe;
niektóre są wartościowsze ze względu na posiadaną władzę, bogactwo czy
wpływ. Błędem jest myślenie, że wszyscy zasługują na taki sam szacunek,
bo to oczywiste, że niektórzy są użyteczniejsi czy ważniejsi niż inni.
Tak naprawdę rzadko się zdarza, by ktoś udzielił tak bezpośrednich
odpowiedzi, ponieważ albo dana osoba chce ukryć te informacje, albo
nigdy nie zadała sobie trudu, by ubrać w słowa swój sposób postrzegania
świata. Jej czyny i opinie pozwalają nam jednak wyczuć, że u podstaw jej
wypowiedzi leżą makiaweliczne przekonania, które wskazują na mentalność
skupioną na manipulowaniu, dążeniu do władzy i skrajnym pragmatyzmie.
Przyjrzyjmy się teraz drugiej cesze należącej do mrocznej triady
osobowości, czyli narcyzmowi.
Narcyzm
Jeśli interesujesz się psychologią, to prawdopodobnie wiesz już coś na
temat narcyzmu, wszak jest to bardzo popularny temat. Może aż za bardzo.
To prawda, że w przypadku wielu traumatycznych i toksycznych relacji,
czy to w związku, rodzinie czy pracy, mamy do czynienia z oprawcą z narcystycznym zaburzeniem osobowości (ang. Narcissistic Personality
Disorder, NPD). Wynika to z tego, że jednym z filarów narcyzmu jest
egocentryzm, rządzący się zasadą "moje potrzeby są zawsze najważniejsze
/ tylko one się liczą", niezbyt kompatybilną ze zdrowymi relacjami
międzyludzkimi.
Jednak koncepcja narcyzmu, która zapewnia ofiarom nadużyć możliwe
reakcje i narzędzia do obrony i zdrowienia, ostatecznie stała się
workiem, do którego lekką ręką wrzucamy każdego, kto robi coś, co nam
się nie podoba. Jako psycholożka widzę mnóstwo osób, a nawet konta
popularyzujące psychologię w mediach społecznościowych, które używają
słów "narcyz" i "psychopata" jako terminów tożsamych, co jest dość
niebezpieczne. Kiedy zaczynamy lekkomyślnie szafować etykietami
diagnostycznymi, tracimy szansę na lepsze zrozumienie, jak kształtują
się profile osobowości i jak mogą zmieniać się na lepsze. Bo tak
naprawdę wiele typów o cechach narcystycznych może ulec pozytywnej
zmianie dzięki terapii.
Przypomnijmy sobie metaforę sałatki: w tym przypadku prognoza dla
każdego typu o cechach narcystycznych będzie bardzo różna w zależności
od tego, jak narcyzm łączy się z pozostałymi składnikami, jak również w zależności od sytuacji i momentu życiowego, w jakich znajduje się dana
osoba. Inaczej wygląda leczenie młodego człowieka z kilkoma cechami
narcystycznymi, który zgłasza się na terapię, żeby poprawić swoje
zachowanie wobec partnerki, a zupełnie inaczej leczenie osoby z NPD,
która przychodzi na wizytę pod przymusem z powodu stosowania przemocy w pracy.
Dlaczego zatem niektóre osoby używają słów "psychopata" i "narcyz",
jakby to były synonimy? Ponieważ, kiedy NPD jest już bardzo zawansowane,
dana osoba zupełnie traci empatię, a w związku z tym także i zdolność do
odczuwania wyrzutów sumienia. W rezultacie, mimo że mechanizm
psychologiczny jest inny, zachowanie takiej osoby prawie się nie różni
od zachowania psychopaty. W tym przypadku być może ta osoba urodziła się
i dorastała, odczuwając empatię i wyrzuty sumienia, lecz w miarę jak
zaburzenie przejmowało kontrolę nad jej osobowością, traciła te uczucia.
To oznacza, że -?choć pierwotnie nie była psychopatyczna -?postępuje jak
psychopata, co ogranicza do minimum możliwości terapeutycznej zmiany.
Ale po raz kolejny chcę podkreślić, że istnieje wiele stopni narcyzmu i w związku z tym także wiele różnych sałatek.
Dlaczego ktoś rozwija taki sposób bycia?
Zanim wyjaśnię, jak rozpoznać zachowania znamionujące cechy
narcystyczne, myślę, że interesujące (i przydatne!) okaże się dla ciebie
zrozumienie źródła i roli tych cech. Ponadto podzielę się z tobą kilkoma
konkretnymi radami dotyczącymi spektrum narcyzmu, dzięki którym
zobaczysz coś więcej niż stereotypowy wizerunek narcyza z naszych
wyobrażeń: aroganta i próżniaka.
Żeby dobrze zrozumieć, co siedzi w narcystycznym umyśle, musimy dotrzeć
do sedna zagadnienia: narcyz to osoba, która w decydującym momencie
swojego życia nie potrafiła zbudować zdrowego i solidnego poczucia
własnej wartości, a zamiast tego przyjęła strategię budowania jego
fałszywej i nadmuchanej wersji poprzez mechanizmy narcystyczne, jak
odnoszenie sukcesów, szukanie podziwu i uznania, odrzucenie słabości,
unikanie przykrych emocji, ukrywanie wad, rywalizowanie z innymi i tak
dalej.
Wiemy, że brak poczucia własnej wartości leży u podstaw wielu problemów
psychologicznych, z którymi stykamy się na co dzień. Ale nie przejmuj
się, poczucie własnej wartości nie jest czymś, co się ma lub czego się
nie ma; nie obawiaj się, że jeśli go nie masz, to jesteś skazany na
psychiczne cierpienie. Budujemy je nieustannie w codziennym życiu -?za
sprawą naszych decyzji i tego, jak siebie traktujemy (i jak pozwalamy,
by nas traktowano), kładziemy nowe cegły i remontujemy już istniejącą
konstrukcję. Jednak prawda jest taka, że jeśli w pierwszych latach życia
doszło do poważnych uszkodzeń fundamentów, możemy spędzić resztę naszych
dni, układając kolejne poziomy cegieł na próżno albo nie tam, gdzie
trzeba. Jeśli podstawa jest niestabilna, prawdopodobnie nasza budowla
będzie się walić raz po raz.
Nie wszyscy rodzice mają bowiem możliwości, chęć i wiedzę, żeby
wychowywać swoje dzieci w sposób zdrowy, okazując miłość, akceptację,
wsparcie, ciepło, jednocześnie wyznaczając im granice i wpajając
wartości. Jeśli przyjrzysz się rodzicom narcyza, zobaczysz, że rzadko
się zdarza, by byli to zrównoważeni ludzie, którzy bezwarunkowo kochali
swoje dziecko i zadbali o jego prawidłowy rozwój.
Jednak nie każdy, kto zmaga się z brakiem poczucia własnej wartości,
rozwija cechy narcystyczne; są osoby, które zamiast tego obierają kurs
na uległość i usłużność. Jeśli ktoś skłonił się ku narcyzmowi, to
dlatego, że w pewnym momencie zrozumiał, że "pompowanie" własnego
wizerunku i nieustanne jego potwierdzanie było tym, dzięki czemu czuł
się dobrze, czy to za sprawą rodziców, którzy kochali swoje dzieci tylko
wtedy, gdy się wyróżniały, czy za sprawą rodzeństwa, które ciągle ze
sobą porównywano, czy za sprawą otoczenia, które karało wszelkie
przejawy słabości, czy też za sprawą jakiejś ważnej narcystycznej
postaci, która stanowiła wzór do naśladowania. Wszystko dlatego, że dana
osoba nie była akceptowana, dopóki nie stworzyła swojego alter ego.
W każdym razie narcyz jest skazany na nieustanne poszukiwanie sposobów
zrekompensowania sobie braku poczucia własnej wartości, jak gdyby
kompulsywnie próbował zapełnić studnię bez dna. Istnieją mniej lub
bardziej szkodliwe sposoby, by to robić. Można na przykład skupić się na
rozwoju zawodowym i odłożyć na bok dbanie o siebie albo podążyć w innym
kierunku wiążącym się z negatywnymi skutkami dla siebie samego i dla
swojego otoczenia.
W miarę jak cechy narcystyczne się intensyfikują i przejmują kontrolę
nad daną osobą, narcystyczne zachowania, które przedtem były
nieszkodliwe, przybierają mroczniejsze barwy. Narcyz szuka wówczas
bardziej atrakcyjnego partnera tylko po to, żeby czuć się bardziej
wartościowym, nawiązuje usłużne przyjaźnie, żeby wzmocnić swoje ego,
otacza się pochlebcami, którzy chwalą wszystko, co robi.
Z biegiem czasu narcyz z tak ekstremalnym zaburzeniem stopniowo wyłącza
w sobie to, co ludzkie, emocjonalne i związane z relacjami, a jego
egocentryzm i brak empatii się pogłębiają. Kiedy tak się dzieje, coraz
łatwiej mu myśleć o innych jak o narzędziach służących do windowania
jego ego, i nabiera cech makiawelicznych. W tym momencie staje się
manipulatorem i wtedy zaczyna się gra. Sztuczki, po jakie sięgnie, będą
zależeć od konkretnego przypadku, a także od typu narcyzmu. Poniżej
przedstawiam najczęstsze typy narcystyczne, które szybko rozpoznasz w swoim życiu.
A oto najpowszechniejsze formy narcyzmu:
Narcyz wielkościowy: prawdopodobnie ten typ najbardziej pasuje do
twojego wyobrażenia narcyzmu. Jest to osoba, która czuje się lepsza od
innych, porównuje się z nimi, żeby to udowodnić, oraz nieustannie
zabiega o pochwały i podziw. Ten typ buduje swoje poczucie własnej
wartości na wywyższaniu się i byciu postrzeganym przez wszystkich jako
wspaniała osoba. Pozuje na bardzo pewnego siebie, zdolnego zrobić
wszystko lepiej niż ktokolwiek inny, przez co zajmuje dużo
przestrzeni, zarówno w sensie dosłownym, jak i w rozmowach, przez co
wydaje się arogancki, próżny i irytujący.
Narcyz antagonistyczny: buduje swoje poczucie własnej wartości na
pogardzaniu innymi. Zamiast opowiadać, jaki jest wspaniały, skupia się
na krytykowaniu innych, uwydatnianiu ich wad i wytykaniu błędów. Osoby
mające takie cechy nie tylko krytykują innych, lecz także są
napastliwe twarzą w twarz: dążą do konfrontacji i podważają wypowiedzi
innych oraz odmienne od swojego punkty widzenia. A ponieważ wzmacniają
swoje poczucie wyższości poprzez starcia, zwykle są to osoby
konfliktowe, które oprócz tego bardzo źle reagują na krytykę.
Narcyz społeczny: ten typ zwykle zaskakuje, ponieważ wywyższa się
poprzez społecznie podziwiane zachowanie. Działa więc altruistycznie i prospołecznie: angażuje się w akcje charytatywne, robi dobre uczynki i pomaga społeczności, ale tylko dlatego, że pragnie być podziwiany. I jak się zapewne domyślasz, zawsze sprawdza, czy jego działania są
dostrzegane i czy wszyscy się o nich dowiedzą. Dlatego takie osoby są
altruistami nie z właściwych pobudek, tylko ze względu na uznanie i wysoką samoocenę, jakie im zapewnia to zachowanie. Chociaż ten typ
wydaje się najbardziej czarującym spośród wszystkich narcyzów, za
zamkniętymi drzwiami, kiedy nikt nie widzi, prawdopodobnie nie jest
już tak wzorowym obywatelem.
Narcyz ukryty lub wrażliwy: ten typ narcyza wtapia się w tłum,
ponieważ jest to osoba nieśmiała i skromna. Inaczej niż narcyz
wielkościowy, nie dąży do osiągania wielkich celów ani demonstrowania
swojej wartości. Nie robi tego jednak z braku chęci, tylko z powodu
absolutnej nietolerancji porażki i krytyki: cechuje go tak niskie
poczucie własnej wartości, że nie ma odwagi zrobić tego, czego
pragnie, z obawy, że nieosiągnięcie założonego rezultatu zniszczy jego
nadęte ego. Pamiętajmy w tym kontekście, że zdrowe poczucie własnej
wartości nie jest uzależnione wyłącznie od osiągnięć oraz zewnętrznej
akceptacji i nie rozpada się z powodu błędu, porażki czy słów krytyki.
Niektórzy wrażliwi narcyzi głęboko zazdroszczą tym, którzy mają odwagę
robić to, co oni też by chcieli, ale zamiast się do tego przyznać,
krytykują i pogardzają tymi, których uważają za zagrożenie dla własnego
ego. Inni natomiast odnoszą się nie do osoby, tylko sytuacji albo
wyzwania jako takich, i stwierdzają, że sami się tym nie zajmują,
ponieważ nie licuje to z ich godnością. Są również i tacy, którzy radzą
sobie ze swoją niekonsekwencją, przyjmując postawę ofiary i obwiniając
za swoją sytuację innych. Jak widzisz, ten typ narcyza unika
odpowiedzialności i rozładowuje złość poprzez działania
pasywno-agresywne.
Chociaż każdy z opisanych typów ukierunkowuje swój narcyzm w różny
sposób, wszyscy mają wspólną cechę: brak miłości własnej oraz
bezwarunkowej samoakceptacji. Trzeba podkreślić, że jest to powszechne u wielu osób, które mogą się utożsamiać z niektórymi opisanymi wyżej
zachowaniami. Pamiętaj jednak, że mówimy o typach narcyzmu, czyli jeśli
ktoś spełnia kryteria bycia narcyzem, następnie należy przeanalizować,
jakim jest jego typem. A zatem, jeśli czujesz, że -?podobnie jak narcyz
wrażliwy -?przestajesz robić różne rzeczy z obawy przed krytyką, to nie
oznacza, że też nim jesteś. W tym celu musiałbyś spełnić kryteria, które
zamieszczam poniżej.
Jak rozpoznać cechy narcystyczne?
Kryteria diagnostyczne zaburzeń psychicznych DSM-5-TR, podręcznik dla
psychiatrów, który klasyfikuje zaburzenia psychiczne, wymienia
następujące kryteria diagnostyczne zaburzenia narcystycznego. Trzeba
jednak zaznaczyć, że technicznie rzecz biorąc, o narcyzmie mówimy wtedy,
gdy dana osoba przejawia już od wczesnej dorosłości pięć lub więcej
wskazanych poniżej zachowań i reakcji emocjonalnych.
Ma wielkościowe przekonanie o swojej wartości (np. wyolbrzymianie
swoich osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia traktowanym lepiej
niż inni, pomimo braku znaczących osiągnięć).
Jest pochłonięta wyobrażeniami o nieograniczonych: sukcesie, władzy,
doskonałości, pięknie lub miłości idealnej.
Jest przekonana o byciu kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym, a co za
tym idzie, rozumianym wyłącznie przez osoby (lub instytucje) o wysokim statusie społecznym i zdolnym do przebywania wyłącznie w towarzystwie takich osób.
Ma nadmierną potrzebę bycia podziwianą.
Ma poczucie bycia uprzywilejowaną (irracjonalne oczekiwanie
szczególnego traktowania lub zakładanie z góry, że różne oczekiwania
zostaną spełnione).
Wykorzystuje inne osoby do osiągnięcia swoich celów.
Cierpi na brak zdolności współodczuwania i odczuwa niechęć do
rozpoznawania lub identyfikowania się z uczuciami albo potrzebami
innych osób.
Często czuje zazdrość wobec innych lub jest przekonana o tym, że to
inni są zazdrośni.
Wykazuje aroganckie, wyniosłe zachowanie lub postawę1.
Postaw sobie te pytania
Trzeba znać kryteria diagnostyczne, ale weź pod uwagę, że skupiają się
one na narcystycznym zaburzeniu osobowości, czyli patologicznym i poważnym typie narcyzmu. Pamiętaj jednak, że osoba niezaburzona, za to
mająca cechy narcystyczne, również może być niebezpiecznym
manipulatorem, zalecam więc mieć na względzie następujące pytania,
stanowiące wytyczne do obserwacji:
Czy żyje w świecie porównań? Czy jest nadzwyczaj ambitna i źle znosi
porażki?
Czy ma skłonności do zazdroszczenia innym i wygłaszania
dyskredytujących komentarzy, żeby umniejszyć ich osiągnięcia i zalety?
Czy wspomina, że inni jej zazdroszczą?
Czy trudno jej odczuwać empatię wobec osób, które się od niej różnią,
i sympatyzować z nimi?
Czy potrafi zrozumieć potrzeby innych, nawet jeśli są sprzeczne z jej
własnymi potrzebami? Czy potrafi pomagać w sytuacjach, kiedy pomoc nie
przynosi jej korzyści?
Czy oczekuje uprzywilejowanego i szczególnego traktowania ze strony
innych, na przykład na imprezach czy w restauracji? Czy robienie tego,
co zwykle robią ludzie, jak czekanie na coś lub stanie w kolejce, jest
dla niej trudne albo wręcz niemożliwe?
Czy jest bardzo wrażliwa na krytykę, nawet konstruktywną?
Czy mając poczucie bycia ignorowanym, reaguje przesadnie? Czy usilnie
domaga się pochwał lub uznania?
Czy dominuje w rozmowach, dużo mówiąc i mało słuchając?
Czy przerywa, kiedy mówi ktoś inny albo się rozprasza i nie słucha?
Czy interesuje się innymi osobami i zadaje im pytania, żeby je poznać
i zrozumieć? Czy nieustannie przekierowuje rozmowę na siebie, swoje
życie i sprawy?
Czy uważa, że jej zdanie jest ważniejsze niż zdanie innych, i pogardza
tymi, którzy myślą inaczej?
Czy kreuje się na ofiarę i zapewnia, że jej problemy są ważniejsze
albo bardziej realne niż problemy innych? Czy często narzeka na
niesprawiedliwe lub nieprzychylne traktowanie i żąda czegoś lepszego?
Czy osoby ze swojego otoczenia traktuje jak ludzi, którzy mają własne
potrzeby, pragnienia i prawa? Czy raczej zachowuje się tak, jakby
wszyscy inni byli statystami w przedstawieniu, w którym ona gra główną
rolę?
Podsumowując, chcę dodać coś, co być może cię zaskoczy: na płaszczyźnie
behawioralnej potrzebna jest odrobina narcyzmu. W codziennym życiu
wszyscy powinniśmy znaleźć chwilę, by się sobie przyjrzeć, postawić
siebie na pierwszym miejscu i zadbać o siebie, dzięki czemu możemy się
rozwijać; krótko mówiąc, niekiedy trzeba być "egoistą".
Tak więc nawet jeśli masz dobrze ugruntowane poczucie własnej wartości,
nie powinieneś zapominać o dalszym układaniu cegieł, żeby umacniać i upiększać swój dom. Najzdrowsze są osobowości zrównoważone i potrafiące
dopasować się funkcjonalnie do otoczenia, w którym żyją. Ponieważ,
koniec końców, równie źle jest żyć, myśląc wyłącznie o samym sobie, jak
i myśląc tylko o innych. W tym drugim przypadku należałoby nauczyć się
co nieco od narcyzów.
Przyjrzyjmy się teraz trzeciej cesze mrocznej triady osobowości, czyli
psychopatii.
Psychopatia
Obecność psychopatii lub cech psychopatycznych możemy podejrzewać
głównie wtedy, gdy zauważymy całkowity brak empatii emocjonalnej oraz
poczucia winy i wyrzutów sumienia w momencie działania. I nie mam na
myśli empatii ogólnie, bo gdy mówimy o psychopatii, należy różnić
empatię intelektualną i empatię emocjonalną. W pierwszym przypadku wiemy
albo domyślamy się, jak ktoś się czuje w określonej sytuacji, podczas
gdy w drugim przypadku to współodczuwam; między tymi dwoma stanami
istnieje duża różnica.
Kiedy się mówi, że psychopaci nie odczuwają empatii, nie oznacza to, że
nie mają pojęcia, co się dzieje w głowach innych osób albo że nie
wiedzą, kiedy postępują źle i wyrządzają komuś krzywdę. Chodzi o to, że
choć mają świadomość, że być może drugi człowiek cierpi z powodu ich
działań, nie utożsamiają się z cudzym bólem i wobec tego nie potrafią
doświadczyć żadnej reakcji emocjonalnej.
Żebyśmy mieli jasność; empatia emocjonalna jest mechanizmem pozwalającym
nam odczuwać emocje, które zauważamy u innych, co wzmacnia altruizm i współpracę między ludźmi. Poza tym ten mechanizm sprawia, że za każdym
razem, gdy widzimy, że ktoś cierpi z powodu naszych działań, nasz mózg
uruchamia lawinę bardzo silnego dyskomfortu, który określamy mianem
wyrzutów sumienia. Na pewno czułeś je kiedyś na skutek jakiegoś
popełnionego błędu, musisz więc wiedzieć, że jest to wyjątkowo
nieprzyjemne uczucie, zwłaszcza gdy ten błąd prowadzi do czyjegoś
cierpienia.
Jak widzisz, źródło współpracy i zachowań prospołecznych człowieka tkwi
nie tylko w dobrym samopoczuciu, które jest skutkiem pomagania innym,
lecz także w unikaniu dyskomfortu, który pojawia się, gdy nie pomagamy
ludziom, albo nawet gorzej: kiedy wyrządzamy im krzywdę. Dlaczego więc
niektóre osoby są pozbawione tego mechanizmu i w związku tym także
uczuć, które nie pozwalają krzywdzić innych?
Cóż, są osoby, które rodzą się z psychopatycznym mózgiem. Choć brzmi to
dziwnie, owo zaburzenie ma podłoże genetyczne. Mówimy tu jednak tylko o psychopatii pierwotnej, kiedy obserwujemy u dzieci pewne cechy i zachowania, takie jak maltretowanie zwierząt czy innych dzieci. Mali
psychopaci kłamią, manipulują, nie przestrzegają zasad, sprzeciwiają się
autorytetom, buntują się i są agresywne. Najważniejsze jest jednak to,
że nie mają poczucia winy, nie czują strachu ani dyskomfortu, choć
wiedzą, że zrobili coś złego i że spowodowało to czyjeś cierpienie,
nawet gdy skrzywdzoną osobą jest ich ojciec lub matka.
Jednak nie wszystkie psychopatie są wrodzone. Wiele z nich rozwija się z powodu dorastania w przemocowym otoczeniu i w emocjonalnym chłodzie,
gdyż w takim środowisku myślenie o innych oznacza narażanie się na
niebezpieczeństwo. Cechy psychopatyczne będące owocem brutalnego i niehumanitarnego środowiska niekiedy przyczyniają się do rozwoju
antyspołecznego zaburzenia osobowości (ang. antisocial personality
disorder, ASPD).
Istnieją dwa typy psychopatii: tak zwana psychopatia pierwotna
charakteryzująca osobę, która urodziła się z mózgiem niezdolnym do
wczuwania się w emocje innych, oraz antyspołeczne zaburzenie osobowości
(lub psychopatia wtórna) dotyczące osoby, która nabyła te cechy wskutek
określonych doświadczeń życiowych powodujących wyłączenie jej empatii i wyrzutów sumienia i sprawiających, że działa ona w sposób egoistyczny,
wyrachowany i brutalny, żeby móc przetrwać.
Psychopata wtórny lub ASPD to taki, który wykazuje zachowania
antyspołeczne: nie jest zintegrowany ze społeczeństwem, tylko łamie
prawo, popełnia przestępstwa, stosuje przemoc wobec innych i narusza ich
prawa, a także wykazuje się porywczością, wybuchowością i lekkomyślnością oraz łamie zasady społeczne i moralne. Krótko mówiąc,
jest to psychopata występujący w zbiorowej wyobraźni: kryminalista, ktoś
niebezpieczny, człowiek, który wzbudza strach już samą swoją obecnością,
można więc powiedzieć, że łatwo go rozpoznać.
Natomiast w przypadku psychopaty pierwotnego będzie to znacznie
trudniejsze, zwłaszcza gdy jest to psychopata zintegrowany. Już
wyjaśniam: psychopata pierwotny może rozwinąć zachowania antyspołeczne,
jeśli dorastał w środowisku konfliktowym, podobnie jak psychopata
wtórny. Jeśli jednak miał w życiu szczęście, nie będzie wykazywał
żadnych wyraźnych zachowań antyspołecznych i pozostanie niezauważony.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki